Recenzje książek

Spotkanie autorskie z Magdaleną Witkiewicz (2)

W czwartek 13 lutego byłam na spotkaniu autorskim z Magdą Witkiewicz.

spotkanie z M.Witkiewicz

Moja koleżanka zapytała mnie, dlaczego chodzę na spotkania z autorkami, które już znam i wiem czego na takim spotkaniu oczekiwać. Odpowiedziałam, że „lubię chodzić na spotkania, a jak już kogoś poznałam, to bardziej czuję się jak na spotkaniu koleżeńskim, niż na spotkaniu z Gwiazdą”.

Tak właśnie traktuję te spotkania. Przyznam szczerze, że nie przeczytałam ostatnich książek tej autorki, i nie mam zamiaru się z tego powodu nikomu tłumaczyć. Mam do przeczytania tyle książek, że [tak ja twierdzi bookfa] i tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę….

Spotkania z Magdą Witkiewicz lubię, bo mnie odprężają. Autorka traktuje swoje czytelniczki/fanki, jak koleżanki i dlatego na jej spotkaniach nie czuje się oficjalnej sztywności, jaka bywa u innych (nie wymienię z nazwiska, bo nie chcę sobie robić wrogów).  

Magdalena Witkiewicz, to kopalnia pozytywnych emocji i dobrego humoru. Ta kobieta potrafi nie tylko w swoich książkach przyciągnąć uwagę czytelniczek, a do tego swoje czytelniczki traktuje tak, jakby znała je od lat. Jak sama powiedziała, szybko nawiązuje znajomości, a myślę, że dla każdej czytelniczki jest to dość osobliwe wyznanie, bo zostać czytelniczką-koleżanką Magdy Witkiewicz jest zarówno fajnie jak i ciekawie.

Myślę, że bardzo ważne jest na takich spotkaniach, że Autor „nie jest sam” – ma kogoś, kto dobrze prowadzi spotkanie. Osoba prowadząca spotkania z Magdą Witkiewicz jest zawsze bardzo profesjonalnie przygotowana (nawet ma ściągi spisane w kajeciku), zadaje pytania tak skonstruowane, że kiedy przychodzi moment, gdy do głosu dopuszcza się czytelniczki, kiedy Autorka oczekuje pytań od czytelniczek, wszystko już jest wyjaśnione.

spotkanie z M.Witkiewicz

U Magdy Witkiewicz jest humorystycznie, pogodnie, wesoło i… po ostatnim spotkaniu, kiedy wracałam do domu pomyślałam sobie, że chyba powinnam szczęki umieścić w imadle, bo od śmiechu bolą mnie szczęki. Anegdoty, ciekawostki, zarówno te wpływające na treść, jak te związane z samym faktem pisania i wyjątkowe poczucie humoru Autorki, wprowadzają czytelniczki i czytelników w nastrój bliższy spotkaniu przyjaciół, niż oficjalnemu spotkaniu autorskiemu.

W ten czwartek, była dodatkowa atrakcja. Ponieważ spotkanie odbyło się w przeddzień Walentynek, fanki/czytelniczki Autorki przygotowały plakat, który rozbawił nie tylko samą Magdę Witkiewicz, ale również nas, czyli gości.

spotkanie z M.Witkiewicz

Wśród fanów/fanek czy czytelniczek/czytelników,  bywają również inni autorzy książek, jest to miłe, bo świadczy o solidarności w społeczności pisarskiej. Tym razem w gdańskim Matrasie spotkałam pisarza/latarnika – Karola Kłosa, autora książek „Latarnik” i „Latarniczka” (wkrótce podzielę się opiniami o tych książkach, bo dzięki uprzejmości autora zdobyłam te książki).

Karol Kłos oczywiście dokumentował spotkanie swoim aparatem, ale ja również przyszłam zaopatrzona w ten sprzęt i… (podpatrzyłam i pod pstrykałam go).

spotkanie z M.Witkiewicz

Przed spotkaniem… miłe przyjacielskie pogawędki 🙂

spotkanie z M.Witkiewicz

spotkanie z M.Witkiewicz

  spotkanie z M.Witkiewicz

Wracając do Magdy Witkiewicz, to spotkanie było promocją jej nowej książki „Pensjonat marzeń”, czyli drugiej części „Szkoły żon”. Przyznam szczerze, że jeszcze nie przeczytałam tych książek, na razie jestem na etapie „Milaczka” i „Zamku z piasku”, który zakupiłam dla mojej siostry, jako prezent pod choinkę. Ale… dzięki Autorce zdobyłam drugą część „Milaczka”, czyli „Panny roztropne”. Szukałam tej książki wszędzie, nawet na Allegro (bo zakochałam się w „Milaczku” i chciałam, „go” więcej) i napisałam o tym na FB.

spotkanie z M.Witkiewicz

 Cieszę się, że miałam okazję spędzić miły wieczór w miłym towarzystwie. Oby takich spotkań było więcej.spotkanie z M.Witkiewicz

Pamiątkowe zdjęcie zrobione przez Karola Kłosa, Autorka wpisuje autograf do książki.

Książki Magdaleny Witkiewicz

Milaczek  Panny roztropne  Ballada o ciotce Matyldzie

Zamek z piasku  Szkoła żon  Pensjonat marzeń

PRZEWROTNOŚĆ DOBRA – Jolanta Kwiatkowska

obieg zamkniętywędówka książki

 Książka przywędrowała do mnie dzięki akcji na FB – OBIEG ZAMKNIĘTY (grupa – Czytamy Polskich Autorów), gdzie czytelnicy przekazują sobie książki, dzieląc się własnymi spostrzeżeniami. Każdemu, kto ma konto na Facebooku polecam tę akcję 🙂

Jolanta Kwiatkowska

Jolanta Kwiatkowska to pisarka, która zadebiutowała w roku 2009 książką „Jesienny koktajl”. Twierdzi, że nie zdobyła żadnego szczytu, nie odkryła żadnego lądu i nie zrobiła innych nadzwyczajnych rzeczy. Lubi uczyć się życia, aby nie przegapić chwil szczęścia, które zsyła każdy dzień. Skromna i tajemnicza zarazem.

 Przewrotność dobra

Wydawnictwo Dobra Literatura rok 2012

stron 273

Przewrotność dobra jest dramatem, opowieścią o kobiecie, która dążąc do spełnienia marzeń, potrafiła tak zmanipulować siebie i otoczenie, żeby osiągnięcie apogeum było dla wszystkich zadowalające.

Dorotka przyszła na świat w rodzinie, w której nikt nie potrafił docenić jej, jako osoby. Od najmłodszych lat poniżana, szykanowana i wykorzystywana często do celów mających zaspokoić władcze ambicje jej najbliższych, szybko nauczyła się oddzielać ból i cierpienie od satysfakcji bycia dobrym człowiekiem. Znieczulona przez życie, nawet najgorsze tragedie potrafiła przyjąć ze spokojem i przeświadczeniem, że tak chciał los [lub sam Pan Bóg]. Rozgraniczając swoje uczynki na dobre i złe, zawsze potrafiła osiągnąć wewnętrzną satysfakcję z dotarcia do celu. Po tragicznej śmierci brata, a potem po tragedii, jaka przytrafiła się rodzicom przenosząc ich do świata, w którym czekał na nich ukochany syn, a którzy za życia robili wszystko, aby „nauczyć ją bycia dobrym człowiekiem”, bardzo szybko nauczyła się dbać o siebie w taki sposób, aby innym dogodzić, ale samemu czerpać jak najwięcej.

Jej metody „uszczęśliwiania” innych, biorąc w zamian „sowitą zapłatę” w postaci nie tylko dozgonnej wdzięczności małymi, zwinnymi krokami układały życie tak, aby kiedyś móc powiedzieć „jestem królową”.

Fabuła książki przeplatana jest bajką „Calineczka”, Dorota porównując swoje życie do bajkowej postaci małej dziewczynki, próbuje wytłumaczyć, dlaczego postępuje tak, a nie inaczej. Dorota jest dobrym duchem, który stara się czynić dobro, dbając o osobistą satysfakcję każdego, jednocześnie samemu z niego [dobra] korzystać w małych dawkach z dużym efektem końcowym.

Dorota – mądra, zrównoważona dążąca do celu i mała Dorotka-idiotka, zastraszona, bojąca się powrotu koszmarów z przeszłości, to dwie osobowości mieszkające w ciele jednej kobiety.

Niespodziewane zakończenie książki z pewnością zaskoczyło niejednego czytelnika/czytelniczkę i w tym momencie nie wiem, czy mogę powiedzieć, że książka skończyła się dobrze, czy źle, czy Dorota osiągnęła w życiu to, co było jej celem końcowym?

Moim zdaniem, książka jest swego rodzaju fenomenem.  Fenomen tej lektury nie polega na stopniowo budującym się napięciu jak u Stiega Larssona czy Emily Bronson (z premedytacją wybrałam dla porównania dwa różne gatunki literackie), tu fenomen polega na szczegółach, które jak w klepsydrze przesypują się drobnymi ziarenkami, powoli, ale bez możliwości zatrzymania ich biegu aż do końca, do ostatniego ziarenka.

Fabuła książki momentami przypominała mi inną książkę „Emma i ja”, pośrednio poruszającą ten sam problem, jaki miała Dorotka.

Wracając jednak do „Przewrotności dobra”, autorka w bardzo zwinny sposób udowadnia, że jak się czegoś bardzo chce, jak się do czegoś uparcie dąży, to można to osiągnąć. Słowa, jakimi została przedstawiona główna bohaterka, to symfonia uczuć i emocji, często sprzecznych ze sobą, odważnych, chociaż czasami pseudo empatycznych.

Czytając książki klasyfikuję je do trzech kategorii: 1) te, które się czyta, 2) te, które się „pochłania”, 3) te, od których nie można się oderwać [i uwolnić]. Tę zaliczyłam właśnie do kategorii 3. Zdaję sobie sprawę z tego, że chociaż jutro, za tydzień, za miesiąc, za rok przeczytam kolejną książkę, to ta pozostanie w mojej pamięci bardzo długo.

Autorka ma specyficzny sposób pisania. Pisze krótkimi zdaniami, przekazuje treść pojedynczymi, jakby wyrwanymi z myśli słowami, ale to powoduje, że czyta się spokojnie, dokładnie, powoli dozując istotę wiadomości.

Znalazłam w książce kilka wątków, które wydały mi się niedopracowane, niedopisane, jak na przykład rozmowa telefoniczna z sekretarką notariusza; kobieta urywa rozmowę, odkłada słuchawkę, nie podając nawet adresu, a bohaterka następnego dnia, znajduje się w biurze notarialnym. Trochę również dyskomfortem (czytelniczym) były dla mnie zbyt wyuzdanie opisane sceny erotyczne. Nie przepadam za tego rodzaju opisami i w świetle, w jakim umieściłam sobie Dorotkę, te jej „praktyki” stanowczo przeważyły szalę na stronę negatywną. Były to jednak krople w morzu, zarówno treści jak i informacji, jakimi pozwala [czytelnikowi] delektować się autorka.

Muszę jeszcze dodać kilka słów o okładce. Nigdy nie wybieram książek sugerując się ich zewnętrzną oprawą. Kiedy pierwszy raz jednak popatrzyłam na grafikę na okładce, pomyślałam sobie, że książka musi być czymś w rodzaju zbioru refleksji. Zarówno kolorystyka jak i sam obraz „informują”, że w środku z pewnością nie znajdzie czytelnik humorystycznej powieści, ani też trzymającego w napięciu kryminału. Nie spodziewałam się jednak, że znajdę na stronach tej książki graniczącą z thrillerem wspaniałą powieść psychologiczną.

Polecam książkę osobom, które lubią dobrą literaturę, zmysłową i wciągającą jednocześnie. Myślę, że każdy, bez względu na płeć znajdzie w niej coś, co usatysfakcjonuje gust czytelniczy. Książkę czyta się szybko i z zaciekawieniem, chociaż specyficzny sposób spisanej przez autorkę treści nie należy do lekkich i łatwych.





Spotkanie autorskie z Hanną Cygler

Hanna Cygler

W piątek 7-go lutego byłam na spotkaniu z jedną z naszych najlepszych (moim zdaniem) pisarek Hanną Cygler, mieszkanką Gdańska. To nie było moje pierwsze spotkanie z tą autorką i mam nadzieję, że nie ostatnie. Pierwszy raz miałam okazję posłuchać Hanny Cygler na spotkaniu Grupy Siedleckiej w gdańskiej Bibliotece Manhattan na panelu Literackim DKK Kobiety Pióra i Pazura. Potem spotkałam ją w Siedlcach na Festiwalu Literatury Kobiecej Pióra i Pazura 2013.

Wspomniałam już o niej po przeczytaniu książki W cudzym domu, ale tak dla przypomnienia napiszę, że ukończyła skandynawistykę na Uniwersytecie Gdańskim, zawodowo od 1993 roku zajmuje się tłumaczeniami z języka szwedzkiego i angielskiego, obecnie prowadząc własne biuro tłumaczeń. Jest założycielką Bałtyckiego Stowarzyszenia Tłumaczy.

Hanna Cygler pisać zaczęła około 1985 roku a jej pierwsza książka – „Tryb warunkowy” została ukończona w 1997 roku. Na pytanie zadane przez jedną z osób, które były na piątkowym spotkaniu: „do której ze swoich książek czuje największy sentyment” odpowiedziała, że właśnie do tej pierwszej. Nie dziwię się, ja też mam sentyment do mojej „Leśniczówki”. Osoba prowadząca spotkanie zadawała bardzo ciekawe pytania, co spowodowało, że w części, w której zwykle czytelniczki dopytują pisarkę/pisarza o jakieś szczegóły wynikające z rozmowy, nie było żadnych pytań, ponieważ ciekawość została w stu procentach zaspokojona podanymi przez Hannę Cygler informacjami. 

Spotkanie w gdańskim Empiku było okazją do zaprezentowania i wypromowania jej najnowszej książki pt. „Grecka mozaika”. Autorka bardzo ciekawie opowiadała o kulisach powstania pomysłu na tę właśnie książkę, w której opisała wspomnienia pewnego Greka. Słuchając jej opowieści o Grecji, nabrałam ochoty na wakacje. No cóż, moja przyjaciółka obiecała mi, że kiedyś ze mną tam pojedzie, więc…

Hanna Cygler

Autorka wpisuje dedykację do książki, dla mojej przyjaciółki (ale będzie miła niespodzianka )

Hanna Cygler opowiada zawsze z humorem i tak ciekawie, że każdy słucha w wielkim skupieniu. Jest to osoba bardzo pogodna i spędzenie w jej towarzystwie nawet tak krótkiego czasu, jakim było spotkanie, warte było tego.

Zarówno przed spotkaniem jak i po nim, do pisarki ustawiły się kolejki czytelniczek po autografy. Podsłuchałam rozmowę dwóch pań, z których jedna chwaliła się drugiej, że ma wszystkie książki i już nie może doczekać się kolejnej, no i dlaczego [ona] nie pisze ich więcej. Druga pani odpowiedziała, „no wiesz, słyszałam, że pisarze bardzo mało zarabiają na swoich książkach więc się nie dziwię”. Nie wiem, czego się tamta pani „nie dziwiła”, ale moim zdaniem lepiej niech pisarz pisze mniej a bardziej wartościowe książki, niż miałby „produkować” chałę na ilość nie na jakość.

Hanna Cygler

Pogodna i zawsze uśmiechnięta, potrafi zarazić optymizmem. Taką właśnie osobą jest Hanna Cygler.

Hanna Cygler

Na spotkaniu była także inna pisarka Małgorzata Warda z siostrą.

Musiałyśmy naprawdę długo czekać, aż fanki Hanny Cygler wreszcie otrzymają swoje autografy, żeby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.

Jeżeli ktoś nie przeczytał jeszcze żadnej z jej książek, to niech to zrobi jak najszybciej, z pewnością nie będzie żałował. 

książki HC   książki HC   książka Hanny Cygler

książka Hanny Cygler   książka Hanny Cygler   książka Hanny Cygler


 

 

 



TAJEMNICA MARII MAGDALENY – Paweł Lisicki

Paweł Lisicki

Paweł Andrzej Lisicki urodził się w 1966 roku, jest dziennikarzem, publicystą i pisarzem.  W latach 2006–2011 był redaktorem naczelnym dziennika „Rzeczpospolita”, a następnie redaktorem naczelny tygodnika „Uważam Rze”. Obecnie jest redaktorem naczelnym tygodnika „Do Rzeczy”.

Jest autorem czterech zbiorów esejów: „Nie-ludzki Bóg„, „Doskonałość i nędza„, „Punkt oparcia”, „Powrót z obcego świata” dwóch dramatów „Jazon”,Próba” oraz powieści „Przerwa w pracy” Jest autorem tłumaczenia książki „Zaćmienie Boga” Martina Bubera  , „Heidegger i narodowy socjalizm” Victora Fariasa (razem z Robertem Marszałkiem), oraz „Natura katolicyzmu” Karla Adama. W 2013 wydał książkę „Kto zabił Jezusa?”.

Tajemnica Marii Magdaleny

Wydawnictwo M rok 2014

stron 2011

Tajemnica Marii Magdaleny, to esej poruszający temat bliskości Marii Magdaleny i Jezusa. Autor prezentując swój punkt widzenia popiera się wieloma dokumentami, esejami znanych krytyków literatury biblijnej oraz komentatorów z całego świata, a także ewangelistów.

Wokół osoby Marii Magdaleny, czyli Marii z Magdali zaczęły krążyć różne opinie. Jedni uważali ją i nadal uważają za nic nie znaczącą kobietę, która pojawiła się w życiu Jezusa, i była jedynie jedną z wielu słuchaczek jego nauk, a inni wręcz przeciwnie, przypisują jej moc sięgającą sile i mocy samego Jezusa. Największy chaos powstał po znalezieniu papirusu, dokumentującego (rzekomo) związek Jezusa z Marią Magdaleną. Ta kobieta, jak wiele innych kobiet żyjących w ówczesnych czasach ze względu na swoją płeć, nie była postrzegana jako ktoś mający wpływ na życie Syna Bożego. Starają się temu zaprzeczyć osoby feministycznie podchodzącego zarówno do jej osoby, jak i do samej Biblii, w której zresztą religia przyczynia się do ucisku i wyzysku kobiet. Pozycja kobiety w I w.n.e, to nic nie znaczące istnienie, uzależnione jedynie od towarzyszącego jej życiu mężczyzny – ojca, brata, męża lub syna. Autor przedstawia jednak kobiety towarzyszące Jezusowi i Apostołom często jako finansujące ich, wśród których były bogate wdowy lub rozwódki.

Przy okazji stwierdzenia faktu że Maria Magdalena była opętana przez 7 demonów, autor wplata w tekst egzorcyzmy odprawiane nie tylko przez Jezusa, ale i przez innych (na przykład króla Salomona).

Według tego co pisze i co stara się udokumentować cytatami, Ewangelie Marka, Łukasza czy Mateusza często są sprzeczne – odmienne lub nie sprecyzowane, podane w nich informacje różnią się między sobą. We wszystkich Ewangeliach synoptycznych Maria Magdalena zajmuje pierwsze miejsce wśród kobiet towarzyszących Jezusowi, gdzie wśród mężczyzn miejsce to zajmuje Piotr.

Czytając przytaczane cytaty wielu komentatorów z całego świata, czytelnik zaczyna zastanawiać się, kim była właściwie ta kobieta, którą jedni wysławiali a inni robili wszystko, aby zatuszować jej zaangażowanie w życie Jezusa.

Powtarzające się opisy jednej sytuacji bywają jednak nudnawe. A to niestety w tej lekturze jest nagminne. Autor kilkakrotnie krytykuje w swojej książce Dana Browna, co nie należy chyba do dobrego zachowania wobec kogoś, kto również jest osobą „po piórze”. Wątpliwe poddawanie tezy o małżeństwie Marii Magdaleny i Jezusa oraz przytaczanie sugestii seksualności obojga, to temat bardzo kontrowersyjny.

Mimo tego, że starałam się czytać z pełnym zrozumieniem, do końca nie jestem pewna jaka jest postawa Pawła Lisickiego do poruszanej kwestii zaangażowania Marii Magdaleny w życie Jezusa, czy autor wierzy w małżeństwo tych dwojga i ich wspólne życie, tak bardzo ukrywane przez Kościół, czy jest raczej po przeciwnej stronie.

Treść książki jest napisana językiem trudnym i z pewnością niezrozumiałym dla wielu. Sama miałam pewne problemy ze zrozumieniem niektórych słów, z którymi spotkałam się chyba po raz pierwszy. Brakuje w książce przypisów, tłumaczących niektóre słowa, czy zwroty, tak aby czytelnik lepiej zrozumiał sens zdania. Takie słowa jak maskulinizm, kyriarchia, paradygmat, nie będą zrozumiałe dla przeciętnego czytelnika, a każdy autor chyba powinien dążyć do tego, aby mogła go przeczytać jak największa grupa osób.

Książka bardzo ciekawa pod względem tematycznym, ale trudna w czytaniu. Nie mogę jej polecić każdemu, bo wiem, że sporo osób może mieć problem z dotarciem do sensu tego, co autor chciał przekazać, i to bez względu na to jaką się wyznaje wiarę, lub czy się ją wyznaje w ogóle.

Ciepła i zmysłowa okładka z pewnością zachęci do sięgnięcia po tę książkę, ale nie każdy znajdzie w środku to, czego się spodziewa. To nie jest dokument, który jednoznacznie odkrywa i ujawnia tajemnicę Marii Magdaleny, to jest dokument zmuszający do przemyślenia wszelkich za i przeciw i wyciągnięcia własnego zdania na ten temat.

Polecam książkę osobom, które lubią zgłębiać tajemnice wiary chrześcijańskiej i interesują się historią kościoła, czy życiem osób, które miały wpływ na to, jaką religię wyznaje duża grupa ludzi. Polecam również książkę osobom feministycznie podchodzącym do spisanych w Starym i Nowym Testamencie „prawd”. Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna ale z pewnością warta przeczytania.

 Wydawnictwo m

DOLINA RADOŚCI – Stefan Chwin

Stefan Chwin3

Stefana Chwina chyba nie muszę przedstawiać, bo ktoś, kto czasami zagląda do tej krainy moich książek wie, że już pisałam o nim wcześniej dzieląc się swoimi wrażeniami po przeczytaniu jego dwóch innych książek Hanemann i Esther.

Dodam tylko, że ostatnio został on laureatem Jana Heweliusza, doceniony za wkład w rozwój współczesnej literatury i kultury, oraz za wybitne osiągnięcia w dziedzinie literaturoznawstwa i badań nad polską i europejską kulturą XIX i XX wieku.

Dolina Radości

Wydawnictwo TYTUŁ rok 2006

stron 543

Dolina radości to powieść… nie wiem czy mogę jednoznacznie określić ją, ponieważ w moim mniemaniu jest to powieść obyczajowa i historyczna jednocześnie. Chociaż jak dla powieści obyczajowej nie występuje w niej charakterystyczna narracja auktorialna w trzeciej osobie, tylko narratorem jest osoba opowiadająca o losach innej osoby. Coś w rodzaju wspomnień.

Głównym bohaterem tej lektury jest Eryk, sierota zaadoptowana przez radcę Stamelmanna i jego żonę. Po śmierci przybranych rodziców młody Eryk postanawia zostać mimem i przybrać postać Kaspara Hausera – legendarnego znajdy. Pozostając bez dachu nad głową i pozycji, jaką zapewnili mu bogaci rodzice, kiedy jeszcze żyli, ukrywając za życia swoje bankructwo, chłopak musi sobie jakoś radzić. Pewnego dnia stając w obronie dziewczyny, która tak jak on zarabia na życie jako mim, rani nożem syna burmistrza, za co zostaje aresztowany. Dzięki pomocy dziewczyny udaje mu się jednak uciec z komisariatu i od tej pory ścigany listem gończym, oskarżony dodatkowo o kradzież portfela znanemu tenorowi, musi ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości.

Losy Eryka przeplatają się z wydarzeniami historycznymi od lat trzydziestych ubiegłego wieku do lat powojennych, rzucając młodego mężczyznę w różne miejsca na ziemi, od Niemiec, Austrię, wolne miasto Gdańsk po Rosję. Eryka można nazwać dzieckiem szczęścia, bo dzięki swoim zdolnościom i umiejętnościom wykonywania specyficznych makijaży i kamuflaży, udaje mu się wyjść cało prawie z każdej opresji. W czasie swojego życia znajduje się w wielu miejscach, z których niejeden nie wyszedł żywy, i tak między innymi udaje mu się uciec z oblężonej przez Niemców Poczty Polskiej w Gdańsku, opuścić cało i zdrowo obóz koncentracyjny w Auschwitz, pobyt w kampanii karnej wysłanej na front wschodni i niewolę sowiecką.

Fabuła książki podzielona jest na rozdziały, w których albo Eryk opowiada komuś o swoich losach, albo robi to komisarz Kluge przedstawiając losy uciekiniera, pułkownikowi Hartmanowi. Powieść napisana jest w formie monologów, które przeplatane są dialogami charakterystycznie umieszczanymi przez autora, które nie są oddzielane myślnikiem (i do nowego akapitu) tylko cudzysłowem.

Autor zabiera czytelnika do przedwojennego Monachium, wolnego miasta Gdańska, Berlina czy Moskwy, zmysłowo wplatając w tekst, fakty i wątki historyczne oraz wydarzenia, które wstrząsnęły światem i odcisnęły się w pamięci wielu ludzi.

Książka jest chwilami humorystyczna, chwilami tragiczna, chwilami przypomina thriller, a niektóre jej wątki wzruszają do łez. To sposób pisania Stefana Chwina, bardzo specyficzny i niepowtarzalny. W tej jednej powieści czytelnik znajdzie wątek kryminalny, miłosny, historyczny i psychologiczny.

Skromna, ale bardzo ciekawie przygotowana okładka sugeruje, że za nią kryje się coś tajemniczego, i tak jest. W każdej powieści tego autora znajdziemy coś, co zadziwia. Muszę jednak przyznać, że mimo, iż od książki nie potrafiłam się oderwać, nie zaciekawiła mnie tak, jak dwie wcześniejsze lektury tego autora. Jak dla mnie jest w niej zbyt wiele fantazji. W przypadku niesamowitych losów Eryka Stamelmanna, autor chyba trochę zbyt daleko „pogalopował” z niesamowitą fikcją. Dyskomfort w czytaniu miałam również z powodu momentami zbyt długich zdań, które powodowały, że gubiłam sens takiego zdania.

Polecam jednak tę książkę, jak i inne dzieła tego pisarza, bo wiem, że warto przeczytać. Przy lekturach Stefana Chwina czytelnik się wycisza, dzięki obrazowym opisom, jakie wplata autor w treść. Czasami po prostu widzi się przed oczami to o czym pisze tak dokładnie, jakby patrzyło się na piękny obraz.

Polecam również:

Hanemann   Esther



Napisz do mnie

maj 2024
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Książki które przeczytałam

Recenzje moich książek

  • Leśniczówka
  • Pamiątka z Paryża
  • Jutra nie będzie
  • Lawenda
  • Płacz wilka
  • Carpe Diem
  • Listy do Duszki
  • Muzyka dla Ilse
  • Dziewczyny z Ogrodu Rozkoszy
  • Kołysanka dla Łani
  • Złoty konik dla Palmiry
  • Dziewczynka z ciasteczkami
  • Obiecuje Ci szczęście
  • Kamienica pełna marzeń

Znajdziesz mnie również na

lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/