Recenzje książek

Moje przemyślenia

Wywiad z pisarką GRAŻYNĄ KAŁOWSKĄ

Jest wielu pisarzy i pisarek, o których nie mamy zielonego pojęcia. Dzisiaj chciałabym przedstawić kogoś, kto ma na swoim koncie już kilka książek, ale być może dla wielu jest wciąż osobą nieznaną. Mój blog objął patronat medialny nad ostatnią książką tej autorki, a to zobowiązuje mnie do przedstawienia Wam tej… bardzo nieśmiałej osoby, która jednak może pochwalić się ogromną wyobraźnią. Autorka wydaje swoje książki w Wydawnictwie Literackim Białe Pióro, i tam też możecie znaleźć większość jej książek.

Grażyna Kałowska urodziła się w roku 1955. Jest mieszkanką Gdańska, absolwentką Uniwersytetu Gdańskiego, na którym ukończyła filologię polską. Pracowała w bibliotece UG. Uwielbia czytać, spacerować i kontemplować przyrodę podziwiając potęgę ludzkiej myśli zaklętej w architekturze. W roku 2004 otrzymała wyróżnienie w konkursie literackim UG za utwór „W poszukiwaniu czterolistnej koniczyny”. Miłośniczka psów i kotów, czego odzwierciedleniem jest umieszczanie tych zwierzaków w swoich książkach.

Witam Ciebie bardzo serdecznie, może na początek przedstawisz się i napiszesz kilka słów o sobie?

Dziękuję, Ewo, za te pytania. Bardzo dużo znaczą dla mnie Twoje uwagi.
Jestem teraz emerytką, mogę pospać trochę dłużej. Jednak mam co robić. Zajmuję się Mamą, domem. I piszę, gdy mam czas i natchnienie.

Czy Twoje życie zawodowe miało wpływ na to, że zaczęłaś pisać?

Chyba tak. Moi pracodawcy uważali, że jestem powolna. Ich uwagi były dla mnie stresujące. Ale dzięki temu zaczęłam szukać, czym powinnam się zająć. Pomogła mi książka Barbary Sher „Będzie za późno, jeśli nie zaczniesz teraz! Nowe życie po czterdziestce”. Dzięki zawartym w książce testom zobaczyłam, co było i jest dla mnie ważne. Upraszczając, Barbara Sher w którymś z punktów testów każe sobie przypomnieć, czym dana osoba chciała się zajmować między ósmym a jedenastym rokiem życia. Uzasadnia, czemu te lata.

Eksperymentujesz z gatunkami literackimi, czy uważasz, że jest to dobre dla początkującej pisarki? Czy po prostu szukasz tego swojego ostatecznego gatunku, w którym będziesz czuła się stabilnie

Myślę, że dla początkującego pisarza jest to bardzo dobre posunięcie. Uczy dyscypliny myślenia, gdyż każdy gatunek ma swoje reguły. Jest to też rodzaj flirtu z czytelnikiem. Po gatunku odbiorca może się wstępnie zorientować, co pisarz ma mu do zaoferowania.

Czy szukam swego gatunku? Aż tak siebie nie poznałam. Teraz eksperymentuję trochę z historią. Niebawem wyślę do wydawnictwa coś, co roboczo nazwałam „Opowiastki nanizane na czas”. Piszę tam o przodkach głównych bohaterów „Uważaj, o czym śnisz”. Od dwudziestego wieku do dwunastego. O każdej postaci krótsza lub dłuższa opowiastka. Gdybym chciała poświęcić każdemu bohaterowi opowieść, powstałaby saga na kilkaset stron.

W którym z gatunków literackich czujesz się najpewniej?

Tymi kategoriami nie myślę. Uważam, że to, co chcę uzewnętrznić, wymaga takiego, a nie innego gatunku i do tego  dostosowuję pisanie. Planuję na przykład powieść albo inny twór. Akcja ma dziać się współcześnie. Dziesięciu bohaterów otrzymuje książkę w drodze popularnego dzisiaj Book Tour.  Każda z postaci ma inną sytuację i każdy myśli co innego o tej książce. A dostają dramat, jak kobieta  około sześćdziesiątki zastanawia się, czy przejść na emeryturę. Może będzie to zbiór dziesięciu opowiadań, może inna forma. Oprócz tego myślę o powieści historycznej, tak zwaną alternatywną wersję historii. Chyba zastanowię się, co by było, gdyby Bolesław Krzywousty nie napisał swego nieszczęsnego testamentu. Albo gdyby umarł bez testamentu.

Z Twoich książek wnioskuję, że bardzo lubisz psy, starasz się o umieszczanie psiaków w swoich powieściach. Czy jest to dla Ciebie ważne, aby drugo- czy trzecioplanowymi bohaterami były właśnie psy?

Nie we wszystkich książkach wprowadzam zwierzęta. W „Opowiastkach” nie ma ich. W dramacie bohaterka miała psy w przeszłości. W powieści historycznej – zobaczę.

W Twoich powieściach jest dużo wątków psychologicznych, skąd się one biorą, z życia czy z wyobraźni?

Z życia, z wyobraźni, a raczej z przewidywania. Też z popularnych książek psychologicznych, na przykład wspomnianego poradnika Barbary Sher.

Przyznam szczerze, że niektóre z Twoich książek są trudne w odbiorze. Chciałabym się tutaj odnieść do książki „Saga o nieefektownych kobietach”, tytuł dość zaskakujący. Połączenie dwóch światów – życia współczesnego z przyszłością, to temat nie tyle interesujący co zastanawiający i… niestety trochę mi zabrakło w tej powieści zjawisk sf, które często z tą przyszłością się kojarzą. Świat Xymeny, oprócz fikcji Wielkiego brata, modyfikowanej żywności itp. nie jest pokazany zbyt nowocześnie – fantazyjnie, szokująco, zadziwiająco. Myślę, że młodzież czytająca tę książkę mogłaby być rozczarowana, bo wyobraźnia dotycząca przyszłości to jednak coś nieznanego. Czy możesz to jakoś rozwinąć?

Nie staram się pisać dla młodzieży. Powołam się znowu na Barbarę Sher, według której młody, a potem zarabiający już człowiek jest zbyt zajęty, by pomyśleć o istocie sprawy. Dopiero nieco po czterdziestce, gdy organizm zaczyna zawodzić, a życie zdążyło dać w kość, pragnie czegoś więcej.

Chciałabym teraz dowiedzieć się skąd wziął się pomysł na książkę „Jak Ziemiankowie robili biznes w Polsce”. W tej książce fantazja i fikcja przeplata się z realizmem. To istna mieszanka wybuchowa łącząca ze sobą różne gatunki literackie, które mają wspólny mianownik, jakim jest… polskie społeczeństwo. Co kierowało Twoją wyobraźnią, żeby napisać taką książkę? Czy brałaś pod uwagę humor, czy ironię?

Opowiadanie o potencjalnej monarchii wzięło się z poważnych rozważań w Internecie. Politycy są bardzo poważni. Niektóre ugrupowania mainstreamu prowadzą zażarte dyskusje, kto mógłby być królem w Polsce. Opowiadanie o agencie Romanie, co ubiera się jak budowlaniec, a jeździ chryslerem, miało być częścią „Zaśnij, laleczko”. Jeden kryminał poważny, jeden humorystyczny. Ale odeszłam od tego pomysłu. A „Ziemianków” dopasowałam do sytuacji sprzed ponad dwudziestu lat, gdy działały takie firmy jak Amway, Amexim…

„Pieskie życie wg kroniki Brata Rocha” to lekka opowieść o psiej doli. Taka trochę bajka dla… myślę, że i dla dzieci i dla dorosłych, a może zwłaszcza dla dorosłych. Jak głęboka prawda kryje się za fabułą tej książki? Większość ludzi kupujących psy, patrzy na rasę, wygląd i na to, aby pies pięknie komponował się z jego (czyli opiekuna) życiem. Ci z kolei, którzy empatycznie kierują się do schroniska, też najczęściej patrzą na pieski małe, ładne, wesołe, tych starych, kalekich czy schorowanych raczej unikają. Jak to jest u Ciebie? Z tego co się zdążyłam zorientować, też wolisz określone rasy?

O psie ze schroniska też myślę, ale nie mieszkam sama w domu. Mama nie przepada za psami,  też biorę pod uwagę jej preferencje. A kupno psa rasowego w przeszłości znaczyło dla mnie też kontakt z ludźmi i rzeczywiście zawarłam sporo znajomości dzięki amstaffom. Odeszłam od nich, bo wyobraziłam sobie, że w wieku siedemdziesięciu lat wnoszę swego chorego psa na schody-mieszkam na pierwszym piętrze. Więc kupiłam mopsiczkę, znacznie mniejszą.

Kolejną książką, która nieco zaskakuje jest „Uważaj o czym śnisz”. W tej powieści, w wątek kryminalny wkrada się skomplikowany epizod chorej policjantki, która z niewyjaśnionych do końca powodów trafia do szpitala w stanie zamroczenia sennego. Jest między jawą a snem i nie potrafi się z tego stanu wydostać.

To druga część cyklu. W hipoglikemii możliwy jest taki stan senności. A według Wandy Dolińskiej w „Co mówią nasze sny” jest zjawisko, wcale nie paranormalne, snu na jawie. Występuje, gdy człowiek jest bardzo czymś zaaferowany. Wprowadziłam sny na jawie, bohaterka analizuje je jak każdy inny sen.

Twoja ostatnia książka – kryminał, czyli „Zaśnij laleczko” też jest dość specyficzna, moim zdaniem Twoja wena twórcza nieco się zagalopowała i nie został przeprowadzony porządny research, wskazany głównie w powieściach kryminalnych aby, fabuła była bardziej realna? Czy konsultowałaś z kimś zachowania Twoich policjantów? Sposób przeprowadzania śledztwa? I uprzedzając kolejne pytanie, czy jeżeli uznasz, że to właśnie kryminał jest Twoją mocną stroną, to w przyszłości masz zamiar konsultować fabuły z kimś, kto może udzielić Ci fachowych rad?

Akcja „Zaśnij, laleczko” jest w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku. Telefony komórkowe były rzadkie, po ulicach jeździły polonezy i cinquecento, archiwa były papierowe. Ciekawą metodą, raczkującą wówczas w USA, był profil psychologiczny podejrzanych. W Polsce tym bardziej była to nowość, a jednak bez tej metody nie udałoby się ustalić sprawców. Na podstawie analizy okoliczności wytypowano osobę, która jest „niewidoczna”, lecz dość inteligentna.

W tej powieści zdarzenia paranormalne przeplatają się z tymi realnymi, przyznam, że jest to ciekawy zabieg literacki, ale myślisz, że dla każdego zrozumiały?

Pewnie nie jest zrozumiały, ale idąc za stwierdzeniem Dolińskiej, sny na jawie, choć rzadkie, nie należą do zjawisk paranormalnych.

Czy wierzysz w sny? I czy często starasz się je tłumaczyć i szukać przesłania jakie wieszczą?

Kiedyś często się zajmowałam snami, Teraz widzę siebie bardziej jako osobę spełnioną, nie muszę „śnić” i marzyć. 

Jak odnosisz się do krytyki? Wiadomo, że każdy pisarz chciałby czytać o swoich książkach tylko w samych superlatywach, ale ile jest książek i ilu pisarzy tylu czytelników, jak na Ciebie działają słowa krytyki? Pozwalają dogłębnie spojrzeć na Twoją twórczość, czy powodują załamanie?

Zależy, jak mi się wiedzie w danym czasie. Jeżeli mam z kimś konflikt, to krytyka jeszcze innej osoby może mnie załamać. Dlatego w życiu staram się żyć w zgodzie z innymi, o ile to możliwe. Dla własnego komfortu.

Jaki gatunek literacki jest Ci najbliższy, zarówno dla pisarki jak i dla czytelniczki?

Na razie nie pisałam nic długiego. A lubię czytać  grube książki, na pograniczu gatunków, też o kompozycji szkatułkowej.

Czy masz w planach napisanie prawdziwego romansu, takiego bez pobocznych wątków, typu sny, fantazje itp.?

Na razie nie przychodzi mi taki na myśl. Ale kto wie?

Nie czytałam jeszcze żadnej Twojej powieści historycznej, czy planujesz taką napisać? Jeżeli tak, to jakimi źródłami będziesz się posiłkowała, aby powieść ta była realna? Bo moim zdaniem, powieść historyczna jak i kryminał potrzebują porządnego researchu.

W „Opowiastkach” korzystałam z popularnonaukowych opracowań Romualda Romańskiego i angielskich państwa Gies. I jeszcze kilku pamiętnikach z różnych epok, między innymi „Pamiętniku podlaskiego szlachcica” Juliana Borzyma. A dzieła Singera to kopalnia wiedzy o Żydach różnych epok. 

W Twoich książkach czasami pojawia się wątek samotności, czy uważasz, że samotność to jest kwestia świadomego wyboru, czy nieumiejętność dostosowania się do innych?

Najczęściej to drugie.

Czym jest dla Ciebie pisanie? Pasją? Koniecznością ucieczki w świat fikcji literackiej? Próbą znalezienia dodatkowego dochodu?

Może pasją. Może robieniem tego, co jako tako umiem i lubię.

Jak wyobrażasz sobie swoje życie jako pisarki? Co chciałabyś osiągnąć w tej dziedzinie, wiem, to trudne pytanie, ale każdy autor podchodzi do tego swojego pisania indywidualnie.

Trudno mi powiedzieć, ile będę mogła  poświęcić czasu na pisanie. Czy wieczorami, jak teraz, czy dłużej. Warsztatowo chciałabym się udoskonalić. Na pewno wolałabym mieć też z tego  więcej pieniędzy.

Gdybyś nie mieszkała w Gdańsku, to gdzie chciałabyś zamieszkać?

Gdy czułam się wyalienowana i miałam konflikty z różnymi ludźmi, marzyłam, by mieszkać w górach. Teraz widzę, że Gdańsk jest najlepszym miejscem do życia w Polsce. Na Pomorzu nie ma ekstremalnych warunków pogodowych, nie zrywa dachów z domów, jak w środkowej i południowej części naszego kraju.

Bardzo dziękuję Ci za tę rozmowę, chociaż myślę, że jesteś osobą otwartą w pisaniu ale, bardzo oszczędną w słowach, jeśli chodzi o rozmowę. Polecam Twoje książki znajomym chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że nie są one łatwe w odbiorze i skierowane do wybranego czytelnika. Życzę Ci spełnienia marzeń, wielkiej weny twórczej i dalszego pisania.

LAWENDA czyli… DZIEWCZYNY Z OGRODU ROZKOSZY

Wiele moich czytelniczek poznało już bobaterki jednej z moich książek, pod tytulem LAWENDA. Niewielu jednak wie, że książkę tę, jak i pięć innych wydałam sama jako selplushing.

Na rynek księgarski weszłam tak naprawdę dopiero z pierwszymi książkami jakie zdecydowało się wydać Wydawnictwo REPLIKA, czyli LISTAMI DO DUSZKIMUZYKĄ DLA ILSE.

Pamiętam, jak na jednym ze spotkań autorskich jakaś czytelniczka zapytała mnie, czy chciałabym wydać swoje wcześniejsze książki w tradycyjnym wydawnictwie? No cóż, któż by nie chciał, ale skoro tyle razy mi odmówiono, to przecież na siłę pchała się nie będe tam, gdzie mnie nie chcą. A poza tym, chyba czuję z tymi wcześniejszymi książkami taką specyficzną więź, jak rodzic z dzieckiem, bo to przecież moje dzieci, tyle że książkowe.

Postanowiłam jednak zaryzykować i zaproponowałam tekst mojemu nowemu wydawnictwu i… pani Katarzyna Szablińska z wydawnictwa REPLIKA powiedziała: Wydamy książkę, ale pod jednym warunkiem… zmienimy tytuł.

Argumetowała to w ten sposób, że na rynku książkowym jest zatrzęsienie Lawend, co musiałam jej ze skruchą przyznać. I chociaż moja LAWENDA jest MOJA i taka specyficzna, to… zgodziłam się.

Zaproponowany tutuł trochę mnie zaskoczył, głównie dlatego, że brzmi tak bardzo erotycznie, a moja książka jest przecież o miłości, o pięknej miłości, co z tego, że jest to miłość do prostytutki.

Ale klamka zapadła.

PREMIERA KSIĄŻKI już…

20 SIERPNIA 2019 roku

Wydawnictwo REPLIKA


Ogród Rozkoszy to owiany tajemnicą kompleks, w którym piękne kobiety noszące imiona kwiatów wykonują najstarszy zawód świata. Jak się tam znalazły? Dlaczego postanowiły właśnie w ten sposób zarabiać na przysłowiowy chleb?
To świat piękna, luksusu i bogactwa, ale też tajemnic, pogardy, osamotnienia, zranionych serc i dusz, świat dobra i zła, bolesnych wspomnień, zwyczajnych marzeń. A cała jego historia rozgrywa się na przestrzeni pięćdziesięciu lat w Trójmieście. j

NIEDZIELA – TARGI KSIĄŻKI 2018 w KRAKOWIE i ja AUTORKA

Ale ten czas leci. Tydzień temu byłam na Tragach Książki w Krakowie a emocje wciąż szaleją w mojej głowie. Pobyt na targach miałam podzielony na dwa dni, w pierwszy dniu byłam jako blogerka, a w drugim jako autorka.

Targi Książki Kraków

Drugi dzień mojego pobytu na targach był nieco inny, chociaż nie mogłam się oprzeć ponownemu buszowaniu między książeczkami dla dzieci i łapaniu (dosłownie) w biegu niektórych znajomych pisarek i pisarzy.

Targi Książki Kraków

Na stanowisku Wydawnictwa REPLIKA miałam swoje „5 minut”, które sama sobie przedłużyłam, ponieważ Asia Kruszewska, która miała podpisywać książki po mnie zachorowała i nie mogła przyjechać do Krakowa. Wykorzystałam więc jej czas dla siebie, ponieważ zaskoczyła mnie ilość osób, które podchodziły z książką „Listy do Duszki” po autograf, lub z notesikiem (tak jak ja polowałam na autografy).

Targi Książki Kraków

Nie wiem, czy jestem w stanie przekazać tutaj dumę z tego, że tyle osób sięgnęło po moją książkę. Cieszę się, że moja Duszka spotkała się z takim ciepłem ze strony czytelniczek i czytelników. Dzięki tym swoim „5 minutom” poznałam tylu wspaniałych ludzi, usłyszałam tyle ciepłych słów, że do dzisiaj nie mogę w to uwierzyć.

Targi Książki Kraków

Myślę, że moja Duszka czuwa nade mną i cieszy się z tego, że jej historia wzbudziła w wielu ludziach takie emocje.  Patrzy na mnie z miejsca, w którym się obecnie znajduje i cieszy się moim sukcesem. Tak SUKCESEM! Mogę szczerze powiedzieć, że czuję ogromną radość z tego jak odebrało moją książkę wiele czytelniczek i czytelników, o czym świadczyły gratulacje i wyjątkowo piękne słowa, zarówno pod adresem fabuły jak i moim, jako autorki.

Targi Książki Kraków

Z moją ulubioną blogerką Dorotką Lińską-Złoch, autorką bloga Przeczytanki i jej cudowną Lilką

Bardzo dziękuję wszystkim moim CZYTELNICZKOM i CZYTELNIKOM za dziesiątki uśmiechów, dziesiątki uścisków, dziesiątki ciepłych słów i za to, że sięgają po moje książki.

Dziękuję wszystkim pracownikom Wydawnictwa REPLIKA, których poznałam ta targach za tak ciepłe przyjęcie mnie do grona swoich autorów, i możliwość spędzenia z nimi czasu.

SOBOTA – TARGI KSIĄŻKI w KRAKOWIE 2018 i ja BLOGERKA

Ale ten czas leci. Tydzień temu byłam na Tragach Książki w Krakowie a emocje wciąż szaleją w mojej głowie. Pobyt na targach miałam podzielony na dwa dni, w pierwszym dniu byłam jako blogerka, a w drugim jako autorka.

Plakietka blogera

Oczywiście pierwszego dnia z mapką hal w dłoni, musiałam zorientować się gdzie, kto ma swoje stanowisko. Zaplanowałam sobie mnóstwo spotkań z moimi ulubionymi autorami, ale przyznam szczerze, że zgubiłam się kilka razy i niewiele wyszło z tych moich planów. No cóż… blondynka.

Wrażeń jednak było sporo, i kto nie był jeszcze na Targach Książki, to mu w skrócie opowiem.

Oczywiście oprócz wielu stanowisk z książkami, przy których często można było spotkać kogoś z autorów czy autorek, były również stoiska z gadżetami, niekoniecznie związanymi z czytaniem książek. Chociaż… na przykład mydełka, których obrazek nie zmywał się podczas mycia można chyba zaliczyć do gadżetów książkowych, bo każdy wie, że do książki siada się z czystymi rękami. Myślę, że i skarpetki można zaliczyć do gadżetów związanych z czytelnictwem, bo jak komuś zimno w nogi, to czytanie bywa uciążliwe.

Mydełka

koszulki

Skarpetki

Nie brakowało, toreb, siatek, zakładek itp. Mnie jednak najbardziej interesowały książki dla dzieci.

Pojechałam na targi z kategorycznym postanowieniem, że nie kupię żadnej książki. Przygotowałam sobie notesik na autografy, zabrałam niezbyt dużą walizkę i… nakupowałam książek dla wnusi. Mało tego, zdobyłam nawet w dwóch książkach autografy dla małej czytelniczki, mam nadzieję, że zarażę wnusię książkami.

Autografy

Autografy

Spacerując między stoiskami wpadałam tu i ówdzie na jakąś pisarkę lub pisarza i kiedy uznałam, że wystoję w kolejce po autograf, to stałam. Niestety do wielu osób były tak gigantyczne kolejki, że rezygnowałam.

Bardzo mi się podobało podejście niektórych pisarzy do promocji swoich książek i tak na przykład Wojtek Miłoszewski, w bardzo ciekawy sposób zachęcał czytelników do sięgnięcia po swoją książkę „Kastor”. On i jego znajomi  stali przy samochodzie milicyjnym, ubrani na modę lat 90. w kreszowe dresy, a na ich piersiach lśniły grube złote łańcuchy jakie swego czasu nosili stojący obok prawa obywatele. Myślę, że chętnych na książkę nie brakowało, bo autor z uśmiechem na ustach przyciągnął pewnie niejednego czytelnika.

Wojtek Miłoszewski

Ciekawie prezentowało się również stanowisko Skazańca. Autor Krzysztof Spadło i jego przyjaciele zadbali o to, aby nikt nie przeszedł obok nich obojętnie. Oko przyciągały nie tylko tomy książek Skazańca i Hrabiego, ale również mnóstwo gadżetów związanych z opisanymi w tych powieściach historiach. Swoją drogą bardzo polecam serię Skazańca, którą ja (kobieta – starsza pani) dosłownie pochłonęłam do czwartego tomu. Niestety reszty nie mam, ale kiedyś z pewnością będę miała.

Krzysztof Spadło_Skazaniec

Krzysztof Spadło_Skazaniec

Krzysztof Spadło_Skazaniec

Przy stoiskach z książeczkami, grami i puzzlami dla dzieci były mini place zabaw, a także przy niektórych znani aktorzy czytali małym czytelnikom, co dodatkowo zachęcało do zakupu książek.

Targi Książki Kraków

Spotkania z autorami odbywały się albo przy stolikach na stanowiskach danego wydawnictwa, albo w salach, jak na przykład spotkanie z Magdą Kordel, czy Kubą Wojewódzkim.

Przyznam szczerze, że wśród autorów książek jest ogromna liczba piszących aktorów, polityków, zakonników, co trochę wydaje się typowym marketingiem osoby. No ale podobno, pisać każdy może, a jak ma jeszcze do tego znane ze srebrnego czy kinowego ekranu nazwisko, to jest Gwiazdą Pisarską.

Ceny książek były różne. Na niektórych stanowiskach można było kupić książkę za 5, 10 czy 15 zł, ale na wielu ceny nie były przyciągające. Nie wiem, czym kierowały się niektóre wydawnictwa wystawiając książkę w cenie okładkowej. Dla przeciętnego czytelnika, to chyba nie jest frajda kupić na targach książkę w tej samej cenie co w księgarni, no chyba że bardzo zależy mu na tym, aby nowość trafiła do niego zanim trafi na półki księgarskie.

Targi Książki Kraków

Targi Książki Kraków

I tak minął mi dzień targów jako blogerki. Dziesiątki spotkań, uścisków, autografów, wspólnie wypitych kaw. Potrzebowałam tego jak ryba wody.

AFERA KRYMINALNA 2018 – Dzień pierwszy

Już od kilku lat staram się uczestniczyć w jednym z największych festiwali kryminału na Pomorzu, jakim jest AFERA KRYMINALNA.  W tym roku udało mi się być tylko w ciągu dwóch dni, ale przyznam szczerze, że te dwa dni dały mi mnóstwo radości, ponieważ miałam okazję spotkać się z wieloma moimi ulubionymi autorami kryminałów.

Afera Kryminalna_2018

Pierwszego dnia, czyli w czwartek 04 października, uczestniczyłam w spotkaniach z pisarzami w mojej ulubionej bibliotece, mieszczącej się w centrum Gdańska, przy ulicy Mariackiej.

Afera Kryminalna_2018

Pierwsze spotkanie tego dnia było z AGNIESZKĄ PRUSKĄ i dotyczyło „5 LAT Z BARNABĄ USZKIEREM”. Przeczytałam wszystkie książki tej autorki, oprócz najnowszej, ale i na tę przyjdzie czas.

Spotkanie bardzo profesjonalnie poprowadziła jedna z gdańskich blogerek książkowych, autorka bloga PrzeczytankiDorota Lińska – Złoch. Kierownik filii pan Zbigniew Walczak każde spotkanie rozpoczyna dzwonkiem, dziękując za przybycie i przedstawiając swoich gości, wcześniej częstując przybyłych do biblioteki czytelników kawą lub herbatą. Czujemy się jak w domu.

Kto zna nadkomisarza Barnabę Uszkiera, ten z pewnością polubił go tak jak ja. Agnieszka Pruska, przedstawiła nam go bardziej szczegółowo informując tych, którzy go jeszcze nie poznali, że ma on 36 lat, około 185 cm wzrostu, wysportowany, ciemnooki i ciemnowłosy. No cóż wyobraźnia jednak należy do czytelników i każdy może sobie tę postać wyobrazić tak jak chce.  Autorka opowiedziała o tym jak kreowała postać tego policjanta, poruszyła temat aikido obecny w powieściach. Nie skupiła się jednak tylko na samym nadkomisarzu, opowiedziała bowiem również o kreowaniu postaci współpracujących z Uszkierem, szczególnie tych kobiecych funkcjonujących w środowisku męskim.

Poruszyła również temat postaci pobocznych, ich zaplanowanie w fabule, jaką odgrywają rolę i czy robi przed napisaniem powieści plan postaci uwzględniając ich wygląd, powiedzonka czy charaktery.

Ciekawym tematem rozmowy były inspiracje dotyczące fabuły i tego jak rozwija się zagadka kryminalna. Dowiedzieliśmy się, że każda zagadka kryminalna jest przez autorkę wymyślona, nie opiera się na faktach ani na wydarzeniach z życia.

Autorka mówiła również o miejscach akcji i miejscach dokonanych zbrodni.

Zdradziła, że jej piąta książka z Barnabą Uszkierem będzie miała tytuł „Święty”.

Wspomniała również o swoich dwóch książkach, w których bohaterkami są dwie nauczycielki na wakacjach. Są to komedie kryminalne, zupełnie inaczej zbudowane niż seria z Uszkierem, włącznie z narracją, która również jest inna. Kto czytał chociaż jedną z tych powieści wie, że autorka pozwoliła sobie na więcej swobody w fabule i w bohaterach oraz metodach śledczych, bo zagadkę kryminalną rozwiązują nie policjanci, a osoby prywatne, czyli wspomniane wcześniej nauczycielki – Alicja i Julia.

Posłuchaliśmy również trochę o najnowszej książce, której fabuła została umiejscowiona we Fromborku, oraz o opowiadaniach napisanych dla dzieci w książce „Przytulajki”, książce, która została napisana jako akcja charytatywna dla chorej dziewczynki

Afera Kryminalna_2018

W czasie spotkania z Agnieszką Pruską byli przedstawiciele telewizji TVP3, nawet jeden z panów redaktorów zadał autorce pytanie: „czy jest recepta na dobry kryminał”, na które autorka odpowiedziała tak wyczerpująco, że pewnie był nieco skonsternowany.

Afera Kryminalna_2018

Drugie spotkanie tego dnia było z KRZYSZTOFEM BOCHUSEM, i dotyczyło promocji jego książki „Szkarłatna głębia”, którą miałam okazję przeczytać .

Krzysztof Bochus jest autorem trzech części kryminałów retro z Christianem Abellem w roli głównej: „Czarny manuskrypt”, „Martwa głębia” i „Szkarłatna głębia”. Postać głównego bohatera i jego portret psychologiczny ulega wzbogaceniu w każdej kolejnej książce. Niestety nie czytałam wcześniejszych powieści, więc nie mam porównania, ale sama postać Abella bardzo przypadała mi do gustu.

Autor bardzo ciekawie opowiadał o latach 30 ub.w. w Gdańsku, o wątku nazistowsko faszystowskim, oraz o wątku mennonitów. Poruszając temat postaci występujących w książkach nie pominął tematu wspólnoty mennonickej,i ich emigracji w latach 30-tych.

Kto czytał ostatnią książkę tego autora, wie, że jednym z niemych bohaterów tej powieści jest bursztyn, autor przyznał się do własnej fascynacji bursztynami, co z pewnością miało ogromny wpływ na fabułę. A lekko podana wiedza historyczna jest z pewnością dużym atutem powieści.

Autor podzielił się z nami informacją o procesie powstawania książki, której podstawą jest porządny research.  Opowiadał o tym jak codziennie pisze, starając się nie tracić rytmu pisania i weny twórczej. Proces twórczy autora kryminału wymusza dyscyplinę, Krzysztof Bochus mówił o tym, co powinno być w kryminale, aby nie zabić czytelnika nudą.

Wielu czytelników zaciekawiło, czy Christian Abell jeszcze wróci, wszak ostatnia książka zakończyła się informacją, że bohater ten wyjeżdża do Holandii. Chociaż przede mną dwie wcześniejsze części zagadek kryminalnych z Abellem w roli głównej, mam nadzieję, że znajdę go kiedyś w kolejnych książkach. Zresztą autor przyznał, że powieść z Abellem, która jest w jego zamyśle, może mieć fabułę w Gdańsku, i dotyczyć końca wojny i roku 1945.

Usłyszeliśmy również o najnowszej książce tego autora „Lista Lucyfera”, której akcja dzieje się na Pomorzu. Autor zdradził nam, że jest ona bardziej współczesna i jak to określił bez „kajdan retro”.

Na koniec porozmawialiśmy chwilę o fragmentach powieści czytanych w Radiu Gdańsk. Przyznam szczerze, że kilka fragmentów słyszałam i nie ukrywam, że zaciekawiły mnie do tego stopnia, żeby sięgnąć po książkę.

Afera Kryminalna_2018

Trzecie spotkanie tego dnia z ADAMEM UBERTOWSKIM poprowadziła gdyńska blogerka książkowa, autorka bloga Aleksandra CzytaAleksandra Żok.

Rozmowa zaczęła się od tematu dotyczącego pierwszych książek pisanym pod pseudonimem. Następnie konwersacja przeszła do tematu książki „Syndykat”. Książkę czytałam i polecam, zwłaszcza panom, chociaż ja również spędziłam z tą lekturą ciekawy czas.

Prowadząca, z pewnością jak wielu innych czytelników, zastanawiała się nad tym, czym tak właściwie jest tytułowy syndykat. Czy jest to organizacja – widmo? Zresztą sam autor stwierdził, że jest to twór jego wyobraźni, bliżej niezidentyfikowany, w którym występują struktury rządowe, przestępcy, biznesmeni. Zastanawialiśmy się ile w bohaterze książki jest z Bonda, a ile z Borna, i gdyby książka została sfilmowana, kto mógłby zagrać główną rolę. Sam autor stwierdził, że do tej roli bardzo pasowałby młody Robert de Niro, a ja przyznam, że również tak sobie go wyobrażałam w trakcie czytania tej lektury.

„Syndykat” to pierwsza część trylogii kryminalnej, której akcje umiejscowione są prawie na całym świecie. Autor nie zaprzeczył, gdy zapytano go czy w którejś części główną bohaterką będzie kobieta. Póki co powstaje druga część, i tu autor zaskoczył czytelników informacją, że dumny jest z postaci drugoplanowych.

Poruszając temat głównego bohatera rozmowa zeszła na trenowany king boksing, którego metody walki wykorzystane zostały, jako choreografie sportowe z udziałem Kinkyego.

Adam Ubertowski przyznał, że myśli bardzo filmowo, dlatego fabuły jego książek zostały napisane właśnie w taki dość specyficzny sposób. Nie boi się bawić językiem, a sceny przedstawiać wręcz filmowo. Autor mówił również o swoich ulubionych scenach w książce.

Trzeba przyznać, że chociaż nie brakuje Adamowi Ubertowskiemu poczucia humoru, to o swoich książkach potrafi mówić bardzo emocjonalnie.

Afera Kryminalna_2018

Czwarte i ostatnie tego dnia spotkanie odbyło się z MARIUSZEM CZBAJEM i dotyczyło promocji jego najnowszej książki „Dziewczynka z zapalniczką

Przyznam, że nie czytałam najnowszej książki tego autora, i bardzo zaciekawiła mnie rozmowa na jej temat. Mimo dość późnej pory i sporego zmęczenia (spotkania zaczęły się o godz. 16, a spotkanie z Mariuszem Czubajem było o godz. 20) bawiliśmy się doskonale. Humor jaki dopisywał zarówno osobie prowadzącej jak i samemu autorowi był dość zaraźliwy, chociaż temat i fabuła książki raczej się do rozrywkowych nie nadawały.

Jednym z tematów poruszonych podczas spotkania było, czy opisywanie polskiej rzeczywistości jest ważne dla autora. Mariusz Czubaj twierdził, że nie potrafiłby napisać powieści w innych realiach niż polskie i w innej rzeczywistości niż polska.

Zapytany ile jest jego samego w Rudolfie Heinzu (bohaterze książek) przyznał, że przede wszystkim łączy ich miłość do muzyki (i do piwa). Wspominając o muzyce powiedział, że jest ona dla niego najmocniejszą formą ekspresji. Definiuje nas jako ludzi. A co do bohatera, to kolejną wspólną cechą jest to, że Heinz trenuje karate i kocha bluesa. Nie wiem, dlaczego tak pogodna osoba jak Czubaj stworzyła tak ponurego, zgorzkniałego i cynicznego bohatera.

Zapytany, czy w którejś ze swoich książek, kobieta będzie główną bohaterką, kategorycznie zaprzeczył, z uśmiechem stwierdzając, że nie byłby wiarygodny w wykreowaniu kobiecej postaci. Przyznał również, że nie wie, czy napisze kolejną książkę z Heinzem w roli głównej. Myślę jednak, że czytelnicy będą czekali na kolejnego Heinza.

Kto czytał książki Mariusza Czubaja, zapewne zauważył, że w książkach tego autora mimo poważnych tematów, można dostrzec sporo humoru.

Pierwszy dzień dobiegł końca, zmęczona, ale zadowolona dotarłam do domu. Jeżeli ktoś nie lubi tego typu imprez czytelniczych, to myślę, że wiele traci, bowiem takie spotkania z autorami potrafią bardzo pozytywnie wpłynąć na stosunek do literatury konkretnych pisarzy. Często lubimy czytać określone gatunkowo książki i nie zastanawiamy się nad tym ile autor musi poświęcić dla jednej książki. Czasami krytykujemy jakąś lekturę, albo ją zachwalamy, a przecież książka i jej fabuła to często są emocje autora, które my jako czytelnicy odbieramy nieco inaczej. Polecam takie spotkania, bo z całą pewnością zbliżają czytelnika do pisarza.

Zdobyłam autografy, zrobiłam sobie z pisarzami pamiątkowe zdjęcia i naładowałam się pozytywną energią.

Napisz do mnie
Wrzesień 2019
P W Ś C P S N
« Sie    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  
Książki które przeczytałam
Recenzje moich książek
  • Leśniczówka
  • Pamiątka z Paryża
  • Jutra nie będzie
  • Lawenda
  • Płacz wilka
  • Carpe Diem
  • Listy do Duszki
  • Muzyka dla Ilse
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/
Teraz czytam