Recenzje książek

TAJNY SZPITAL, cykl PIELĘGNIARKI – Danuta Chlupowa

(…) Czy to w porządku, że są leczeni w nowocześnie wyposażonym szpitalu, gdy tymczasem większość placówek w Polsce boryka się po wojnie z niedoborem sprzętu, lekarstw i specjalistów? Czy to normalne, że imigranci wybrzydzają nad polskim jedzeniem i domagają się greckiego? Aż chciałoby się powiedzieć: „Jeżeli wszystko chcecie mieć greckie, to wracajcie do swojej Grecji. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Danuta Chlupová jest Polką, lecz od urodzenia mieszka w Czechach. Jej małą ojczyzną jest Zaolzie – część Śląska Cieszyńskiego, która przed blisko stu laty została włączona do ówczesnej Czechosłowacji. Z wykształcenia jest ekonomistką, z zawodu i zamiłowania dziennikarką, mieszkającą z rodziną w spokojnym miejscu pod lasem, w którym w czasie wojny rozegrały się dramatyczne wydarzenia. Jest laureatką Konkursu Literacki Debiut Roku 2017 za powieść „Blizna”.

TAJNY SZPITAL to druga część serii PIELĘGNIARKI, dramat obyczajowy z historią wojenną i powojenną w tle.

PREMIERA KSIĄŻKI 20 MAJA 2026

Wydawnictwo KSIĄŻNICA, stron 333

Liliana Skowrońska, córka znanego okulisty i profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, przygotowuje się do zawodu pielęgniarki i marzy o wielkiej miłości. Ta przychodzi znienacka z dalekiej Grecji wraz z młodym chirurgiem Steliosem, którego profesor Skowroński zaprasza do domu. Stelios ma spędzić rok na stażu w Wiedniu, ale obiecuje, że wróci do Krakowa. Pełna nadziei Lila pilnie uczy się greckiego. Tymczasem świat ogarnia szaleństwo nazizmu. Hitler zajmuje Austrię i ponowne spotkanie zakochanych staje pod znakiem zapytania. Po napaści Niemiec na Polskę Liliana pracuje w szpitalu jenieckim PCK. Marzenia zastępuje ciężka harówka i ponura wojenna codzienność, a namiętną grecką miłość — przyjaźń z jednym z pacjentów.
Kilka lat po wojnie na Lilę czeka nowe wyzwanie. Zostaje wysłana nad Bałtyk na tajną misję jako jedyna cywilna pielęgniarka trafia do okrytego tajemnicą wojskowego szpitala. Dlaczego właśnie ona? Co ją wyróżnia spośród innych pielęgniarek? Upłynie trochę czasu, zanim pozna odpowiedź…

Kiedy przeczytałam pierwszą z książek serii PIELĘGNIARKI, wiedziałam, że z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy. Książki można czytać niezależnie, bo to są osobne historie, chociaż możemy w nich spotkać bohaterki innych części.

Fabuła tego tomu składa się z dwóch części, w obydwu główną bohaterką jest Lilianna, która najpierw przygotowuje się do tego, aby zostać pielęgniarką, a następnie pracuje już w zawodzie będąc w pewnym miejscu wprost niezastąpioną.

(…) Nazajutrz wstała przed piątą. Godzinę później była już na dyżurze w Szpitalu Narutowicza. Kiedy rozdawała chorym termometry, do Krakowa wjeżdżały pierwsze niemieckie oddziały. Nie napotkały oporu. (…)

Autorka w początkowych rozdziałach książki zabiera czytelników do Krakowa, poznaje z rodziną Lilianny oraz przyjaciółmi rodziny, a potem przenosi nad morze do szpitala, którego istnienie objęte jest ścisłą tajemnicą.

Lila jest zdolną, młodą kobietą, która marzy nie tylko o tym by móc robić to czego pragnie, ale jak wiele młodych kobiet pragnie pięknej romantycznej miłości. I kiedy pewnego dnia na drodze do jej serca staje młody Grek, znajomy jej ojca, dziewczyna jest zdolna zrobić wszystko, aby kiedyś móc poświęcić swoje życie właśnie jemu.  Uczy się nawet języka greckiego nie zdając sobie sprawy z tego, że ta nauka zaprowadzi ją kiedyś do zupełnie innego miejsca niż rodzinny kraj ukochanego.

Autorka porusza w książce temat Greków, którzy po II wojnie światowej, ale w czasie wojny domowej w Grecji trafiają do Polski nie tylko jako uchodźcy, co mocno pokiereszowani przez wojnę partyzanci.

Przyznam szczerze, że nie byłam świadoma polityki pomocowej jaką Polska świadczyła Grekom i ilu z nich w latach powojennej Polski trafiło do naszego kraju.

Podziwiam autorkę za kwerendę jaką musiała przeprowadzić, aby w miarę dokładnie i realnie przedstawić w swojej książce problem rannych greckich partyzantów. Moim zdaniem to bardzo trudny i bardzo bolesny temat.

Jednym z wątków tej powieści jest również romans jaki nawiązał się między polską studentką pielęgniarstwa a greckim studentem medycyny. Nie zdradzę czy on się rozwinął czy życie go stłamsiło, ale myślę, że warto o nim przeczytać.

W tej historii jest sporo dramatu, który z pewnością poruszy niejedno czytelnicze serce, ponieważ autorka przedstawia zarówno wątki odnoszące się do drugiej wojny światowej i polityki gnębienia polskiej inteligencji, profesorów zsyłanych do obozów, jak i dramat Greków walczących o swoją niepodległość.

Ale takim pozytywnym akcentem fabuły są cudowne relacje rodzinne panujące w domu głównej bohaterki, chociaż muszę przyznać, że degradacja społeczna, a właściwie to odniesienie się mamy Lilianny do tego, że nagle spadła z drabiny społecznej, z pani profesorowej do poziomu walczącej o każdy dzień przetrwania zwykłej mieszkanki miasta, trochę mnie zaskoczyła.

(…) My z Lilą już się do tego miejsca jako tako przyzwyczaiłyśmy, ale ty… Nie dałyśmy rady zabrać wszystkich naszych mebli i sprzętów, choć Witek bardzo starał się nam pomóc. Mam nadzieję, że się na nas nie będziesz gniewał. Wiele rzeczy straciliśmy, Romku. (…)

To nie jest lektura lekka, łatwa i przyjemna, chociaż styl jakim pisze Danuta Chlupowa jest lekki i przyjemny w odbiorze tekstu.

Mnie ta książka wciągnęła od pierwszej strony, a przy końcówce to już nie myślałam o niczym innym tylko o tym, jaki będzie finał tej historii.

Gorąco POLECAM tę książkę szczególnie osobom, które choć odrobinę interesują się historią, niekoniecznie polską. Myślę, że fabuła tej powieści nikogo nie zawiedzie, bo mamy tutaj i romans, i dramat, wszystko zgrabnie połączone sporym dreszczem emocji.

Dziękuję Autorce za tę książkę i za tę historię, a Wydawnictwo Książnica dziękuję, że mogłam przeczytać tę powieść w ramach współpracy barterowej.

OGNIE LOTNE – Tomasz Betcher

(…) Ognie lotne – niespalone, rozżarzone cząstki materiału palnego przenoszone za pomocą wiatru i ruchów konwekcyjnych powietrza na znaczne odległości, mogące powodować powstanie nowych źródeł pożaru. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Tomasz Betcher urodził się w 1981 roku. Jest pedagogiem, socjoterapeutą, praktykiem Terapii Skoncentrowanej. Od ponad dekady pracuje z młodzieżą i dziećmi znajdującymi się w trudnej sytuacji życiowej. Jest z wyboru Gdańszczaninem, a do pisania inspirują go podróże. Fascynuje się kulinariami, paralotniarstwem i historią Dywizjonu. Jego książki bardzo szybko podbiły wiele czytelniczych serc.

OGNIE LOTNE to dramat obyczajowo-psychologiczny z nutką romansu.

PREMIERA KSIĄŻKI 28 STYCZNIA 2026

Wydawnictwo MIĘTA, stron 445

Damian i Karolina dorastali w domu dziecka, Każde z nich dźwigając na swoich barkach inne doświadczenia i inne blizny. Pochodzą z całkowicie różnych światów, Damian z rodziny, w której matkę bardzie interesowały alkohol i towarzystwo niż własne dziecko, a Karolina z tak zwanego „dobrego domu” w którym ojciec nie liczył się z nikim, ani z żoną, ani z dziećmi wyżywając często na córce własne frustracje. Ale Damiana i Karolinę wiele łączy. Ich drogi co jakiś czas się rozchodzą tylko po to, by mogły się przeciąć w dorosłości.  W 2025 roku. Damian postanawia wstąpić do straży pożarnej i zostać strażakiem, codziennie stawiając czoła żywiołowi. Karolina po kolejnym nieudanym związku próbuje odbudować wiarę w siebie i ludzi. Spotykają się w Tczewie, mieście, które staje się świadkiem ich walki z przeszłością i próbą zbudowania przyszłości. Czy los zbliży ich do siebie czy ich oddali? Czy traumy z dzieciństwa kiedyś przemijają i czym są tajemnicze „ognie lotne”?

Kiedy byłam na spotkaniu autorskim z Tomaszem Betcherem, który opowiadał o tej książce, to od razu wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać.

Określenia „ognie lotne” czy „dzieci orchidee i dzieci mlecze”, których znaczenie autor nam wytłumaczył dodatkowo sprawiły, że postanowiłam sięgnąć po tę lekturę.

Po przeczytaniu tej książki przez kilka dni nie byłam w stanie nic o niej napisać, bo w mojej głowie fabuła buzowała jak wielki ogień w czasie pożaru.

Znając „pióro” autora byłam przygotowana na to, że nie będzie to lektura lekka, łatwa i przyjemna i zamiast relaksu otrzymam duży ładunek emocji. Ale to co czuję po przeczytaniu, to coś w rodzaju bomby emocjonalnej, która wybuchła w mojej głowie.

Tomasz Betcher porusza w swojej książce trudne i bardzo bolesne tematy. Między innymi życie dziecka w patologicznej rodzinie, w której matka zamiast zadbać o dobrostan swojego dziecka dba jedynie o własny – alkoholowy.

(…) Krzyk za nic nie chciał opuścić jego gardła. Damian próbował zaczerpnąć powietrza, a kiedy zamiast niego do płuc dostał się gorący i gryzący dym, poczuł, że to już koniec. (…)

Mamy tutaj również patologię w białych rękawiczkach, kiedy rodzic będący osobą „na stanowisku” i głową tak zwanej „porządnej rodziny” znęca się nad dzieckiem fizycznie i psychicznie wyładowując na nim własne frustracje.

Dom dziecka przedstawiony w książce okazuje się bazą spokoju dla poranionych życiowo dzieci. Dzieci, które mimo ciepła i opieki jakimi je otulano nie potrafią sobie poradzić same ze sobą cały czas czując subiektywne uczucie izolacji i odcięcia od innych. I nie potrafią temu zaradzić nawet nawiązane w domu dziecka przyjaźnie.

Bolesnym wątkiem poruszonym w tej powieści jest również depresja nastolatków, którzy próbując poradzić sobie z własnymi lękami reagują różnie. Czasami jest to bunt i ucieczka w alkohol, narkotyki, a czasami ostateczność jaką jest śmierć.

Ale autor pokazał również, że niektórym mimo rzucanych przez dolę kłód udaje się znaleźć swoje miejsce w życiu. Ich losy przeplatane dobrymi i złymi chwilami wreszcie się stabilizują. Chociaż czasami mimo stabilizacji życie nadal im dokopuje.

Ta książka jest trudna, pełna dramatycznych zwrotów, ale jej fabuła niesie w sobie namiastkę nadziei na to, że nie zawsze w życiu jest aż tak źle. Że czasami może być gorzej, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

(…) … żałoba przeżyta w ciszy, bez okazywania emocji, to jak rana zszyta bez oczyszczenia. Przez jakiś czas ładnie wygląda z zewnątrz, ale w środku zostaje ropa. I że to, co się stało w wieżowcu, tylko rozdarło starą bliznę. (…)

Świetnie wykreowane przez autora osobowości bohaterów są jedynie uzupełnieniem tak wciągającej fabuły, opartej na wyjątkowej wiedzy merytorycznej, która świadczy o tym jak porządną kwerendę autor przeprowadził, aby historia przedstawiona w powieści była bliska realizmowi.

Koniecznie sięgnijcie po tę książkę i poznajcie Damiana i Karolinę, dwoje rozbitków życiowych. Przekonajcie się sami czy kłody rzucane pod nogi przez los pozwoliły im pokonać przeszkody i znaleźć bezpieczną przystań, czy ich całkowicie zasypały.

POLECAM tę książkę całym sercem każdemu, kto ceni sobie dobrą literaturę. Myślę, że w tej powieści każdy znajdzie coś dla siebie, ponieważ mamy tutaj i romans, i dramat i świetnie przedstawioną pracę w straży pożarnej, jest nawet wątek medyczny.

Gwarantuję, że ta lektura nikogo nie znudzi, bo trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

Dziękuję Joasi z BOOKIECIARNI (3) Facebook za to, że zorganizowała BOOKTOUR tej wspaniałej książki, a Wydawnictwo Mięta dziękuję, że mogłam przeczytać tę powieść w ramach współpracy barterowej.

ARYTMETYKA DIABŁA – Jane Yolen

(…) Hannah była oszołomiona. Czuła się tak jakby nagle przeniesiono ją na plan filmowy. Złudzenie było tak silne, że nie była w stanie znaleźć odpowiedzi. Aż nagle dotarły do niej słowa wypowiedziane przez kobietę: a goj zugt a vetrl… Tego zwrotu w jidysz ciągle używał dziadek, i nigdy wcześniej go nie rozumiała. (…)

Jane Yolen urodziła się w 1939 roku w Nowym Jorku, a mieszka w Hatfield w stanie Massachusetts.  Jako pisarka ma w dorobku około 400 wierszy oraz książek dla młodzieży i dorosłych. Wielokrotnie zdobyła prestiżowe nagrody, między innymi takie jak: Nagroda Nebula, Golden Kite, Mythopoeic czy Jewish Book. Aż sześć uniwersytetów przyznało jej doktorat Honoris causa za jej dorobek literacki. Najważniejszą jej powieścią jest Arytmetyka diabła, która jest nagradzana, została sfilmowana, a książka przetłumaczona na wiele języków regularnie trafiając na listy bestsellerów. Oprócz pisania autorka zajmuje się również komponowaniem piosenek i storytellingiem.

ARYTMETYKA DIABŁA to dramat wojenny poruszający temat holokaustu.

PREMIERA (POLSKA) 05 PAŹDZIERNIKA 2021

Wydawnictwo REPLIKA, stron 222

Hanna to młoda Żydówka mieszkająca w Stanach Zjednoczonych, pewnego dnia dziewczyna nie chce brać udziału w rodzinnej kolacji z okazji Paschy. Ma dość wysłuchiwania opowieści krewnych na temat Holokaustu. Jechać jednak musi. Nieoczekiwanie i niezrozumiale dla niej, w wieczór sederowy, gdy zgodnie z tradycją otwiera drzwi, zostaje przeniesiona w czasie do 1942 roku, do okupowanej Polski, na polską wieś, gdzie wszyscy nazywają ją Chają. Niedługo potem dzieje się rzecz potworna. Zjawiają się Niemcy i wywożą mieszkańców wioski do obozu koncentracyjnego. Konfrontując się bezpośrednio z realiami Holokaustu, odkrywa historię swojego narodu i wartość pamięci. Czy wiedząc co się stanie z jej przyjaciółmi i rodziną będzie w stanie uchronić ich od najgorszego? Czy uda się Hannie powrócić do współczesności i jej domu w USA?

Myślałam, że jestem już przesycona powieściami opowiadającymi o wojnie, a w szczególności historiami obozowymi, ale gdy zobaczyłam tę książkę i przeczytałam opis fabuły na tylnej stronie, pomyślałam, że te tematy są dla mnie jak uzależnienie, któremu nie mogę się oprzeć.

To historia balansująca na granicy wyobraźni czegoś co może być fikcją, ale może też być czyimś wspomnieniem.

Główna bohaterka jest trzynastolatką żyjącą w cieniu bolesnych rodzinnych wspomnień. Holokaust zna jedynie ze szkoły i z opowiadań starszych członków rodziny, ale te bolesne wspomnienia tak mocno zakorzeniają się w jej umyśle, że pewnego dnia staje się ich częścią.

To opowieść amerykańskiej dziewczynki, która wcieliła się w polską żydowską sierotę, która pewnego dnia 1942 roku, dnia będącego dla wielu mieszkańców wioski i jej najbliższej rodziny stał się dniem koszmaru. Dniem, w którym wszyscy trafili do obozu koncentracyjnego.

I ten właśnie obóz, widziany oczami dziecka, które tam trafiło został pokazany zupełnie inaczej, a jednocześnie tak samo jak wiele innych historii obozowych spisanych na wielu kartach, wielu powieści.

To przede wszystkim powieść o pięknej obozowej przyjaźni, kilku dziewczynek, które próbują nie tylko przeżyć kolejny obozowy dzień, ale które wspierają się nawzajem i uczą przetrwania.

To historia, która opowiadana przez dziecko wygląda zupełnie inaczej niż gdyby była opowiedziana przez dorosłą osobę.

Nie brakuje tutaj opisów obozowej brutalności, strachu i cierpienia, ale jest to wszystko pokazane nieco łagodniej.

Z pewnością dzieci w obozach inaczej odbierały tę pełną dramatyzmu rzeczywistość, bo często były zaopiekowane przez dorosłych niekoniecznie z nimi spokrewnionymi. Ale dziecko, to dziecko, to bardziej bezbronna istota, która nie wszystko musi rozumieć.

Historia opowiedziana przez Hannah jest smutna, bolesna, a momentami bardzo tragiczna, ale jest w niej coś co pozwala nam myśleć, że była – i jest – bardzo potrzebna, żeby zrozumieć myślenie obozowego dziecka.

Czym jest tytułowa arytmetyka diabła? Jest wyliczeniem dni, godzin przeżytych w piekle obozu. Skoro przeżyło się jeden dzień i żyje się w tym dniu, to może dożyje się następnego dnia.

(…) To brutalna arytmetyka. Ale ja – ja żyję. Wy żyjecie. Dopóki oddychamy, widzimy, słyszymy. Dopóki pamiętamy, wszyscy ci, którzy odeszli przed nami, żyją w nas. (…)

Fabuła tej książki porusza tak jak historia chłopca w powieści Chłopiec w pasiastej piżamie, Johna Boyne. Nie znam nikogo, kto nie przeczytał tej książki lub nie widział filmu.

Ta powieść również została zekranizowana, a to, że była wielokrotnie nagradzana chyba świadczy jedynie o jej wartości w świecie innych powieści o Holokauście.

Jeśli chodzi o mnie, to przeczytałam ją jednego dnia, co zdarza mi się niezwykle rzadko, a to z kolei świadczy o tym jak bardzo wciągnęła mnie ta historia.

POLECAM tę książkę gorąco nie tylko tym, którzy lubią taką tematykę. To książka, obok której nie powinno się przechodzić obojętnie i myślę, że mogłaby być wciągnięta na listę lektur szkolnych, aby dzisiejsza młodzież lepiej zrozumiała holokaust.

Bardzo dziękuję Wydawnictwo Replika za możliwość przeczytania tej powieści w ramach współpracy barterowej.

PSYCHODOG – Mirosław Dubiel & Aneta Mielczarek

(…) Skoro na przykład naukowo stwierdzone jest, że ssaki, w tym my, w momencie dużego stresu/strachu wydzielamy specyficzny zapach potu i zaczynamy po prostu inaczej pachnieć, nawet jeśli sami tego nie czujemy, to bądźmy pewni, że psy to czują. Oooo i to czują bardzo. (…)

Mirosław Dubiel jest doświadczonym trenerem psów i od 2001 roku hodowcą oraz członkiem ZKWP. Prowadzi własną szkołę oraz psi hotel, jest koordynatorem szkolenia psów specjalnych K9 w Grupie Poszukiwawczo-Ratowniczej OSP Solaria.  Jest pasjonatem pierwotnych linii psów pasterskich Azji środkowej i bacznym obserwatorem relacji psów i ludzi.

Aneta Mielczarek to twórczyni i właścicielka marki edukacyjnej dla ludzi z psami Szeptun. Uczy rozumieć psy oraz prowadzi innowacyjny hotel dla psów Szeptun. Wczasy Twojego Psa. Jest inicjatorką treningu hotelowego w Polsce i autorką metody zapewniającej komfortowe oswojenie psa z hotelem.

PSYCHODOG to książka reportażowo-instruktażowa skierowana nie tylko do właścicieli psów, ale do wszystkich miłośników psów.

PREMIERA KSIĄŻKI 11 LISTOPADA 2025

stron 175

Pies w domu nigdy nie pojawia się bez powodu. Ale dobrze byłoby, aby ten powód był Tobie i najbliższym dobrze znany. Żeby był to powód prawdziwy, nie ukryty pod innym udającym taki bardziej poprawny. Zawsze lepiej stanąć w prawdzie i przyznać się nawet do najbardziej bolesnych czy wstydliwych rzeczy, niż udawać i wciągać w to udawanie inne istoty. Tym bardziej, że psy udawać nie potrafią.

Opis z okładki książki.

Tę książkę otrzymałam w prezencie z dedykacją jednego z autorów, a ponieważ od zawsze jestem miłośniczką psów, przeczytałam ją z czystą przyjemnością, chociaż… znalazłam w niej sporo opisów sytuacji, które zdarzają się w moim domu, a nie powinny.

Zawsze mi się wydawało, że moje psy mają u mnie jak u Pana Boga za piecem, a dopiero po przeczytaniu tej książki zrozumiałam, że one tak właściwie są przeze mnie zniewolone.

Moja nadopiekuńczość zabiła w nich instynkty jakie mieli przodkowie moich udomowionych psów.Nie mogłam zrozumieć dlaczego mój Axel – pies mieszaniec – kundel z domieszką owczarka i wilka woli noc spędzać na podwórku (nawet zimą) zamiast na wygodnym legowisku w cieplutkim domu.

Ale po przeczytaniu tej książki, myślę, że o wiele lepiej rozumiem teraz moje psy. Zwłaszcza Axela, który jest typowym obrońcą swojej „watahy” czyli naszej rodziny.

Autorzy odpowiadają w książce na wiele nurtujących nas – psich opiekunów – pytań. Na przykład na pytanie z poniższego cytatu.

(…) Co było powodem, dla którego prawdopodobnie całkiem dzikie zwierzę postanowiło pokonać swój lęk przed naszymi dwunożnymi przodkami i stopniowo koczować coraz bliżej wspomnianego wyżej ogniska? (…)

Z lektury dowiadujemy się również czym jest uzależnienie emocjonalne i co jest niezbędne, żeby ono zaistniało.

Ciekawym wątkiem poruszonym w książce jest także to, dlaczego psy wyczuwają u ludzi emocje takie jak strach.

A wiecie co oznacza skrót K9? Przyznam szczerze, że ja do tej pory tego nie wiedziałam, że oznaczenie to jest stosowane w odniesieniu do wszystkich psów służbowych, pracujących na przykład w policji, w wojsku, straży granicznej czy straży pożarnej.

Rozdziały w książce zostały napisane naprzemiennie, raz autorem rozdziału jest Mirosław Dubiel, a raz Aneta Mielczarek.

Jeżeli tak jak ja kochasz psy, jeżeli w Twoim domu jest pies, to koniecznie przeczytaj tę książkę, bo zawiera ona wiele cennych informacji, które mogą się przydać.

Dziękuję Grażynie Dubiel, mamie jednego z autorów tej książki za tak cudowny prezent i POLECAM tę lekturę nie tylko miłośnikom psów.

Jeżeli doczytałaś/doczytałeś do końca to zerknij przy okazji na strony autorów tej i innych książek.

www.facebook.com/CentrumPracyZPsemSongo (7) Facebook

www.faceebok.com/psiszeptun (8) Facebook

CYPRYJSKIE MEZE – Jolanta Kosowska

(…) Najbardziej spodobało mi się meze. Cypryjskie meze to swoista uczta składająca się z serwowanych po sobie przystawek – od kilkunastu do kilkudziesięciu. Początkowo sałatki, sosy i sery, potem ryby i mięsa. W tym menu poszczególne przystawki nie tylko opatrzone imionami Dimitriosa i Nikolaosa, ale dodatkowo każdą z nich dedykowano komuś innemu. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.

CYPRYJSKIE MEZE to powieść przygodowo-obyczajowa z nutką tajemnicy.

PREMIERA KSIĄŻKI 26 MAJA 2026

Wydawnictwo ZACZYTANI, stron 259

Ewelina jest studentką historii sztuki, jej serce bije szybciej na myśl o starożytnej Grecji. Gdy pewnego dnia pomaga w przeprowadzce osiemdziesięcioletniej pani Zofii, znajduje fotografię karty dań z cypryjskiej restauracji. Menu pochodzi z 1974 roku – czasu tureckiej inwazji na Cypr. Odkrycie natychmiast rozbudza jej ciekawość. Przed laty znaleziono je w plecaku małej dziewczynki, która w tajemniczych okolicznościach trafiła do domu dziecka we Wrocławiu. Nigdy nie odnaleziono jej rodziny. Zaintrygowana Ewelina wyrusza na wyspę, by próbować odkryć historię sprzed lat. Wśród ruin, wąskich uliczek i cypryjskich tawern natrafia na ślady zawiłej przeszłości i z pomocą Jorgosa, urzekającego Cypryjczyka, zbliża się do poznania prawdy.
Prawdy, która może na zawsze odmienić nie tylko jej spojrzenie na świat, lecz także… ją samą. Kim jest dziewczynka, która przed laty trafiła do wrocławskiego domu dziecka? Czy Ewelinie uda się odkryć tożsamość tej dziewczynki?

Z pewnych względów nigdy nie pojadę na Cypr, ale dzięki książkom, zdjęciom czy filmom mogę ten piękny zakątek świata poznać.

Tym razem na Cypr zabiera nas Jolanta Kosowska, która maluje słowami i przedstawia go w swojej książce od strony historycznej, gastronomicznej jak i przyrodniczej.

Oczami wyobraźni możemy podziwiać piękne okolice, poznawać legendy związane nie tylko z Afrodytą (chociaż imię tej bogini jest dość ważnym wątkiem tej powieści), jak i poznać ludzi mieszkających na tej trzeciej co do wielkości wyspie na Morzu Śródziemnym.

Ale fabuła tej książki to nie tylko zwiedzanie Cypru, to przede wszystkim historia pewnej pięknej przyjaźni i historia pewnej małej dziewczynki, która będąc już dorosłą kobietą nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że urodziła się na Cyprze.

Przypadkowe zdjęcie i przypadkowo znalezione menu pewnej cypryjskiej restauracji tak rozbudza ciekawość głównej bohaterki, że postanawia ona spędzić na wyspie kilka miesięcy, aby przynajmniej spróbować rozwikłać zagadkę pochodzenia adoptowanej przez polskie małżeństwo małej dziewczynki odnalezionej w dramatycznych okolicznościach.

Zagadkowa fabuła wciąga od pierwszej strony by po przeczytaniu ostatniej zapytać autorkę: jak to, to już koniec?

Ta książka to połączenie dramatu, powieści obyczajowej i przygodowej.

Autorka w cudowny sposób pokazuje jak dwie obce narodowościowo i kulturowo osoby mogą się pięknie zaprzyjaźnić. Przedstawia również przyjaźń, która potrafi tak się zakorzenić w sercach ludzi, że nie pokona jej ani czas, ani śmierć.

(…) Przekomarzaliśmy się dalej i piliśmy kawę po cypryjsku. Od czasu do czasu milczeliśmy. Ponoć milczy się tylko z przyjaciółmi. Z kimś obcym milczenie ciąży. Czyżby to, co nas łączyło, można było nazwać przyjaźnią?

Mamy w tej powieści ukazane bardzo ciepłe relacje rodzinne, więzy, których nikt nie jest w stanie rozerwać. I mam tu na myśli zarówno relację głównej bohaterki – Eweliny – ze swoją mamą i dziadkami, jak również relacje towarzyszącego jej w tej cypryjskiej przygodzie Jorgosa i jego cudownej rodziny.

Tej książki nie można czytać szybko, styl jakim pisze Jolanta Kosowska jest jak spokojna żegluga, przez tę powieść się płynie.

Całym sercem można poczuć klimat Cypru, a podróż przez fabułę dociera głębiej niż tylko do obrazów przestrzeni jakie towarzyszą Ewelinie, dociera do wspomnień mieszkających tam ludzi.

Autorka pokazuje, że rodzina to nie tylko więzy krwi, to ludzie, którzy potrafią kochać nawet wówczas, gdy nie są ze sobą spokrewnieni. Bo rodzinę stanowią ludzie, a nie genetyka czy biologia.

Ale myślę, że w życiu każdego człowieka ważne jest również to skąd wywodzą się jego korzenie, nie powinno się zapominać tego skąd pochodzimy. Ja ponad 50 lat mieszkam w Trójmieście, ale w głębi serca cały czas czuję się Ślązaczką, bo płynie we mnie śląska krew.

Tak również było z ważną dla Eweliny osobą, która nieświadoma swego pochodzenia w pewnym momencie poczuła czyja krew płynie w jej żyłach.

Wybierzcie się z bohaterami tej książki na Cypr, myślę, że zachwyci Was nie tylko przyroda i piękne opisy potraw regionalnych, ale wzruszy historia pewnej małej dziewczynki, która przez 50 lat nie była świadoma tego, że nie urodziła się Polką.

(…) Dziewczynka początkowo różniła się od innych dzieci w naszej placówce. Była dziwnie poważna, rzadko się uśmiechała, stroniła od rówieśników. Miała ciemne włosy i duże brązowe oczy. (…)

POLECAM tę książkę tym, którzy cenią sobie dobrą literaturę, lubią przeżyć w trakcie czytania dreszczyk przygody i lubią tajemnice sprzed lat.

Dziękuję Autorce za kolejną wciągającą historię, a Wydawnictwa Zaczytani dziękuję, że miałam okazję przeczytać tę książkę w ramach współpracy barterowej.

Napisz do mnie

czerwiec 2026
P W Ś C P S N
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

Książki które przeczytałam

Znajdziesz mnie również na

lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/