Recenzje książek

NASZ KAWAŁEK ŚWIATA – Tomasz Kieres

Tomasz Kieres to pisarz, którego poznałam literacko dopiero w zeszłym roku, podczas czytania antologii Mazurskie lato. Z tego co zdążyłam się o nim dowiedzieć, to jest idealistą i niepoprawnym romantykiem, co odzwierciedla się w jego powieściach. Jego siłą i inspiracją jest muzyka, a hale koncertowe są jego drugim domem. Jest weganinem i wierzy w siłę, która często tkwi uśpiona w każdym człowieku. Jest autorem sześciu książek i mam nadzieję, że wkrótce ukaże się kolejna jego powieść.

Nasz kawałek świata to współczesna powieść obyczajowo-psychologiczna z dawką romansu i dramatu.

PREMIERA KSIĄŻKI 09 CZERWCA 2021

Wydawnictwo FILIA
stron 461

Kuba uważa, że wszystko w życiu jest transakcją i nie jest zależne czy dotyczy pracy czy życia prywatnego. Kiedy na przyjęciu, na które trafił przypadkowo poznaje piękną, samotną kobietę, jego świat wywraca się do góry nogami. Kobieta jest tajemnicza, przychodzi do niego niespodziewanie wciągając go w wir erotycznych uniesień. Szok jaki pojawia się w momencie, kiedy Kuba odkrywa czyją jest żoną, jest ogromny. Ale chyba jest już za późno na wycofanie się z tego związku, bo kobieta staje się dla niego kimś więcej niż tylko namiętną kochanką. Czy uda mu się wyplątać z tego związku, czy raczej będzie dążył do zalegalizowania go? Kim jest tajemnicza kobieta i dlaczego tak bardzo działa na mężczyznę, który do tej pory przebierał w kobietach jak mało kto?

Uwielbiam książki Nicholasa Sparksa, kto z nas nie czytał lub nie oglądał filmu z Kevinem Costnerem „List w butelce”?

Tak właśnie pisze Tomasz Kieres. Niby jest romantycznie, niby jest nostalgicznie, a jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że nagle mamy wielkie „bum”.

Fabuła książki od początku jest takim dość specyficznym romansem. On szukający rozrywki w ramionach kobiety i Ona, tajemnicza, namiętna i nieprzewidywalna.

(…) Jedno było pewne, nie lubiła tracić czasu na zbędne ceregiele. Tutaj ogień nie rozpalał się wolnym płomieniem. Tutaj od razu wybuchał wulkan. Przychodziła nagle i mogło się wydawać, że znikąd, a moim zdaniem on cały czas płonął tam gdzieś w środku. (…)

Między wątki przepełnione romantyką i erotyką dość dziwnych spotkań dwojga dorosłych ludzi wplecione zostały wątki obyczajowe odnoszące się do pracy zawodowej głównego bohatera.

Czytając tę książkę miałam prawie cały czas poczucie dziwnej nostalgii. „Kibicowałam” bohaterom do końca nie będąc pewna czy odkryją siebie na tyle aby zaryzykować i zatopić się nie tylko w fizycznej namiętności ale i miłości.

Początek książki jest dość spokojny, bez „fajerwerków” i można stwierdzić, że fabuła toczy się dość leniwie, co nie oznacza, że nudnie. Ale końcówka książki zapewne zszokuje niejednego czytelnika, chociaż jest nieco przewidywalna. Przewidywalna, ale nie pewna.

Autor porusza w swojej powieści wiele trudnych tematów od samotności w związku będącym czymś w rodzaju uzależnienia, bezduszność ludzką w odniesieniu do zwierząt, aż po przemoc w rodzinie, gdzie miłość nie istnieje, a prym wiedzie władza nad drugim człowiekiem.

(…) Kiedy niosłem tę malutką suczkę, kiedy widziałem krwawe rany na jej szyi, marzyłem o jednym, o kilku minutach z osobą, która zadała sobie tyle trudu tylko po to, aby wywieźć bezbronne stworzenie na to odludzie, przywiązać do drzewa i pozwolić umrzeć w męczarniach. (…)

Dominuje tu smutek i jakaś dziwna tęsknota wynikające z odbioru treści pełnej bolesnych wspomnień.

Autor odnosi się do polityki obecnej władzy niedoceniającej kobiet i wręcz gardzącej nimi. Ileż w tym pogardy i braku zaufania, ile pokazywania swojej władzy i bezwzględności wobec kobiet.

To nie jest lektura lekka, łatwa i przyjemna, myślę, że niejednej osobie podczas czytania zakręci się łza w oku, a niejednej zacisną pięści. Ale niestety tak już jest ten świat skonstruowany, że są tacy, którzy mają władzę nad innymi i tacy, którzy pokornie się tej władzy oddają.

Gdybym miała określić o czym jest ta książka, to nie byłoby to łatwe. Z całą pewnością jednak jest to opowieść o miłości. Miłości trudnej, spontanicznej, pełnej namiętności, będącej pewnego rodzaju ucieczką przed życiem w tak zwanej „złotej klatce” uzależnienia od innej osoby. To opowieść o tym, że w życiu wszystko jest pewnego rodzaju transakcją, robisz coś, co albo przyniesie zysk albo stratę.

(…) Jeśli chodzi o uczucia do kobiety stojącej w tej chwili przede mną, po prostu nie wiedziałem, co to jest. Może pociągało mnie właśnie to, że jej nie miałem, że przychodziła i odchodziła, kiedy chciała, zostawiając jakby coś niedokończonego, coś niewypełnionego, coś tak dla mnie nietypowego. (…)

Polecam tę książkę szczególnie czytelnikom zaczytującym się w książkach Sparksa, myślę, że odnajdą w niej styl jakim on pisze. Polecam również osobom, które preferują książki psychologiczne. Ale mamy tutaj dość osobliwy romans i nieco mocnych wrażeń kryminalno-sensacyjnych. Czyli… dla każdego coś.

Dziękuję wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki, która, nie ukrywam, trochę mnie wpędziła w taki pewnego rodzaju stan refleksji.

ZAKOCHANE ZAKOPANE LATEM – antologia

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Dorota Mili, Katarzyna Misiołek, Agnieszka Olejnik, Alek Rogoziński, Magda StachulaMagdalena Witkiewicz to można powiedzieć, plejada polskiej literatury.

Jeżeli poszukujesz lekkiej, łatwej i przyjemnej lektury na lato, to ta książka jest właśnie tym czego szukasz.

Zakochane Zakopane latem, to siedem cudownych opowiadań o miłości, dla której piękne polskie Tatry są miejscem rozkwitu.

PREMIERA KSIĄŻKI 02 CZERWCA 2021

Wydawnictwo FILIA
stron 381

Jak urlop i lato, lub romantyczny weekend we dwoje to albo Mazury i piękne otoczenie lasów i jezior, albo szum morskich fal, albo… piękne widoki zapierające dech w piersi. A jak widoki to koniecznie Zakopane, chociaż pewnie niejedna osoba się ze mną nie zgodzi. Ja w każdym razie kocham polskie góry i gdybym mogła spędzałabym tam każdy urlop.

Kiedy można wygrać pobyt w Zakopanem, to szczęście podwójne. Bohaterowie opowiadań wygrali w konkursach radiowych romantyczne weekendy w Willi pod Jodłami, czy spędzili je tak jak planowali?

Koniec ŚwiataAgnieszka Lingas-Łoniewska pisze, że to miała być zaaranżowana randka i weekend zakochanych, ale sprawy się trochę skomplikowały. Randka była, ale trochę spontaniczna zaaranżowana bardziej przez komedię pomyłek. Ona z Wrocławia, on z gór i oboje po przejściu pechowych związków. Ale przecież miłość można znaleźć nawet w głuszy, na końcu świata.

(…) A ja szłam ubrana w spodnie rybaczki, luźny T-shirt, trapery, a trzymał mnie za rękę niesamowity facet, którego znałam od doby i pierwszy raz w życiu nie bałam się tego, co przyniesie jutro. Mogłabym nawet iść na koniec świata, a co mi tam! Dzisiaj jest dzisiaj i z tego należało się cieszyć. (…)

Zakochać się w ZakopanemDorota Mili zaprasza czytelników do Zakopanego w towarzystwie dwóch przyjaciółek, które postanowiły spędzić tydzień w pewnym tatrzańskim pensjonacie. Jedna z nich wygrała ten pobyt w radiowym konkursie i chociaż miał to być wprawdzie tydzień zakochanych, ale… przecież miłość można spotkać nawet jak spędza się urlop z przyjaciółką. Czy któraś z samotnych młodych kobiet spotkała tę miłość z Zakopanem? Przeczytajcie, to się dowiecie 😉

Selfie z niedźwiedziemKatarzyna Misiołek zabiera nas na lekki, romantyczny wypad do Zakopanego nie szczędząc przepięknych opisów okolicy i wszelkich zakopiańskich widoków. Jest pięknie, humorystycznie i bardzo romantycznie. Aż chciałoby się rzucić wszystko, wsiąść do pociągu i pojechać do Zakopanego. I nawet opisy tłumu turystów na Krupówkach nie zniechęcają.

#zakochaniAgnieszka Olejnik przedstawia namNataszę i Arletę, siostry bliźniaczki zakochane w tym samym chłopaku. Niestety on jest wierny jednej z nich tej z pozoru atrakcyjniejszej, cichutko marząc do spędzaniu czasu z drugą, tą rezolutniejszą. Ich wspólny wyjazd do Zakopanego miał być taką podwójną romantyczną przygodą, jednak zaaranżowany partner dla jednej z sióstr w ostatniej chwili zrezygnował z wyjazdu. Czy Tomasz zakochał się we właściwej siostrze? Czy wspólny urlop uświadomi mu, że jego dziewczyna to tylko ładna buzia, ale pusta głowa? Mówią, że miłość bywa ślepa, czy zaślepiła również chłopaka Arlety?

(…) Natasza pomachała im i oddaliła się, myśląc o tym, że Artleta powinna chyba brać pod uwagę nie tylko to, czego sama pragnie, lecz także uwzględnić życzenia swojego chłopaka. Że ma w nosie siostrę, to u niej norma. Ale Tomek niekoniecznie chce być tak traktowany. (…)

IdeałAlek Rogoziński to oczywiście komedia kryminalna, tym razem z wątkiem romantycznym, w której z powodu pomyłek osób dziewczyna mimo przykrego incydentu w pociągu jadącym do Zakopanego, spędza romantyczny weekend z kimś, kto podaje się za inną osobę, ale jest tym idealnym facetem, o którym marzy wiele kobiet. Kim jest przystojny Sylwester, z którym teoretycznie umówiła ją przyjaciółka? Czy jest bratem przyjaciółki czy… No cóż, myślę, że kto znajdzie chwilę, aby zatracić się w tym opowiadaniu, dowie się.

NieznajomaMagda Stachula wciąga nas w pewną tajemnicę rodzinną. Bohaterka jej opowiadania podejrzewa, że mąż ją zdradza, a to oznacza, że jej idealne, wygodne życie u boku przystojnego, dobrze zarabiającego męża może nagle runąć jak domek z kart. Czy jej podejrzenia są uzasadnione? Kim jest młoda, atrakcyjna dziewczyna, którą Aga podejrzewa o romans z jej mężem? A może ten romans nie jest zagrożeniem dla niej, ale i tak może zburzyć spokój rodziny. Przyznacie, że dość zagadkowo to brzmi, nieprawdaż?

(…) Gdyby nie historia z tą całą Klaudią, nawet nie zorientowałaby się, że jest coś nie tak. Z każdym dniem oddalalibyście się od siebie, aż byłoby za późno na łatanie dziur. Teraz puściły tylko drobne oczka, tuż przy szwach, zupełnie niewidoczne dla kogoś z boku.  Wystarczy, że je szybko i precyzyjnie załapiesz, a niebawem zapomnisz, że w ogóle istniały. Wybiła dwunasta, Kopciuszek znika, zrób wszystko, by nigdy nie wrócił, inaczej skończy się twoja bajka. (…)

Czasem wystarczy trochę poczekać – Magdalena Witkiewicz jak zwykle uwikła czytelników w coś nietypowego. A może jednak klasycznego? W jej opowiadaniu możemy przeczytać o tym jak często ukrywana pod płaszczykiem przyjaźni miłość do kogoś, kogo zna się praktycznie całe życie może uaktywnić się w najmniej spodziewanym momencie. „Czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie…”, pamiętacie, jak śpiewał kiedyś Grechuta?

POLECAM tę antologię, szczególnie na długi letni wieczór. Jest romantycznie, zabawnie, trochę nostalgicznie, trochę kryminalnie, ale jednym słowem jest pięknie.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki, a autorom dziękuję za to, że rozbudzili we mnie tę nutkę romantyzmu, która jeszcze gdzieś tam się tli, a którą z całą pewnością należy rozdmuchać, aby było miło.

ARSEN LUPIN. DŻENTELMEN WŁAMYWACZ – Maurice Leblanc

Maurice Marie Émile Leblanc to francuski pisarz, który urodził się w 1864 roku w Rouen w Normandii. Zmarł w wieku 77 lat. Literacko zasłynął jako najbardziej znany twórca dżentelmena złodzieja Arsenio Lupina. Po krótkim pobycie w Szkocji w latach 1870-1871 ukończył studia prawnicze w rodzinnym Rouen, po czym porzucił szkołę prawniczą i przeniósł się do Paryża, gdzie zaczął pisać kryminały dla różnych francuskich czasopism tamtej epoki, a w jednym z nich, w 1905 roku po raz pierwszy pojawił się Arsen Lupin. W roku 1921 autor za swoją pracę został odznaczony Legią Honorową. Jego szczątki od roku 1947 spoczywają na cmentarzu Montparnasse w Paryżu.

Arsen Lupin, dżentelmen włamywacz to zbiór dziewięciu opowiadań o najsłynniejszym we Francji złodzieju, który zasłynął w wyższych kręgach nie tylko jako ten, który potrafi ograbić z kosztowności każdego, ale szczególnie jako szarmancki, pełen uroku mężczyzna, któremu nie mogła oprzeć się żadna kobieta.

PREMIERA KSIĄŻKI 04 MAJA 2021

Wydawnictwo REPLIKA
stron 285

Jest początek XX wieku, na terenie Francji pojawia się przystojny złodziej. Niby wszyscy o nim słyszeli, ale mało kto może pochwalić się znajomością z nim. Policja ściga bezskutecznie niejakiego Arsena Lupin’a, który okazuje się być gentelmanem-włamywaczem, mistrzem charakteryzacji, inteligentnym i bystrym mężczyzną, szarmanckim wobec kobiet i czułym na ich wdzięki, potrafiącym znaleźć wyjście z każdej, nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji. Przy pomocy niezawodnego asystenta Grognarda dokonuje kradzieży wielu cennych przedmiotów i biżuterii. Zawsze jest o krok dalej niż policja. Żyje z kradzieży, ale jego ofiarami padają zawsze złoczyńcy. Działając poza prawem, wymierzał im sprawiedliwość.

Obecnie przygody najsłynniejszego paryskiego włamywacza można oglądać na platformie Netflix, gdzie w rolę Arsena Lupin’a wcielił się aktor Omar Sy i chociaż bardzo lubię tego aktora, to jakoś nie pasuje on mi do roli Arsen’a jaką znam.

Pamiętam jak za czasów mojej młodości z wypiekami na twarzy czekałam na kolejny odcinek serialu o tym przystojnym złodzieju, ale wówczas w rolę dżentelmena włamywacza wcielał się francuski aktor Georges Descrières. I taki Arsen Lupin został w mojej głowie.

Ta książka to piękne wydanie w twardej oprawie, z pewności cudnie będzie się prezentowała na półce w prywatnej biblioteczce. Moim zdaniem to prawdziwa perełka dla kolekcjonerów ładnie wydanych książek. Idealna na prezent nie tylko dla siebie 😉

Pomijając fakt, że to prawdziwa klasyka francuskiej literatury to z pewnością lektura, która pozwoli na porządny relaks. Trochę humoru i momentami spora dawka adrenaliny raczej nikomu nie zaszkodzą a z pewnością poprawią humor na wiele dni.

Cudowny Arsen zachwyca pomysłowością, humorem i nieprzewidywalnością, a do tego wyjątkowym urokiem osobistym w stosunku to dam.

Jego przygody są pełne tajemnic i niespodziewanych zwrotów akcji, a wciągając się w intrygę kryminalną przy okazji czytelnik dobrze się potrafi bawić.

Zmienny jak kameleon potrafi nie tylko przedstawić się obcym nazwiskiem, ale również zmienić swoją powierzchowność raz będąc przystojnym młodzieńcem a raz sympatycznym staruszkiem.

(…) Szybkim ruchem chwycił tego człowieka za klapy marynarki i spojrzał mu prosto w twarz, przyjrzał się lepiej jeszcze niż wtedy, w sądzie. I zobaczył innego osobnika niż tego, którego śledził. A właściwie identycznego, lecz zarazem innego, bo prawdziwego. (…)

Myślę, że jeżeli ktoś ma ochotę na porządny relaks, bez przesadnego zaangażowania się w zawiłą fabułę, to z pewnością ta książka jest dla niego.

Czy złapanie najsłynniejszego złodzieja-dżentelmena jest możliwe? A jeżeli tak, to czy pobyt w więzieniu będzie dla niego udręką czy tylko czasem na przemyślenia? Czy Arsen Lupin będzie w stanie przechytrzyć pilnie strzeżących go strażników więziennych?

Na te i na wiele innych intrygujących pytań znajdziecie odpowiedź w tej pięknie wydanej książce, którą polecam nie tylko na słoneczny, relaksujący wieczór. Myślę, że lektura nie zawiedzie miłośników kryminałów, a dla tych, którzy uwielbiają kryminały retro będzie prawdziwą perełką.

Fikcyjna postać została może z lekką przesadą i wyidealizowaniem stworzona na potrzeby czytelników, ale któż nie chciałby, aby istniała? To, że Arsen zasłynął mistrzostwem w sztuce rabunku, stawia go w szeregu osób niezwykle inteligentnych, sprytnych i bardzo przebiegłych w strefie kamuflażu i charakteryzacji.

Myślę, że kto nie zdążył jeszcze poznać przystojnego złodzieja, ten z przyjemnością zagłębi się w znajomość z nim. A dla tych, którym książka to za mało, zawsze może sięgnąć po serial pod tym samym tytułem, emitowany na platformie Netflix. W książce znajdziecie kilkanaście zdjęć z obecnego serialu z Omarem Sy w roli głównej.

Oczywiście ja wolę książkę, ale są gusta i guściki.

Polecam tę książkę z czystą przekorą, bo wiem jak bardzo potrzebne jest nam od czasu do czasu porządne zresetowanie się od pracy i życia pełnego wyzwań, a ta książka z pewnością pozwoli oderwać się od spraw codziennych i na chwilę przenieść w zupełnie inne miejsca.

Dziękuję wydawnictwu REPLIKA za piękne wydanie książki o jednym z moich ulubionych złodziei i myślę, że nie tylko ja jedna zachwyciłam się tymi opowiadaniami.

WIZJER – Magdalena Witkiewicz

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Magdalena Witkiewicz gości na moim blogu już po raz… ojoj… któryś. Ktoś, kiedyś powiedział o niej, że jest „pisarką dla kucharek”, ale która z nas nie jest kucharką? Ostatnio została okrzyknięta „pisarką od szczęśliwych zakończeń”, i chyba jest to prawda. Urodziła się w 1976 roku i mieszka w Gdańsku.  Z wykształcenia jest marketerką. Jest miłośniczką literatury oraz dzieci (w szczególności swoich). Jej pierwsza powieść, Milaczek, poprawiła humor tysiącom czytelników. Nie będę się rozpisywała o tej autorce, ponieważ kto tutaj do mnie zagląda, wie, że chętnie sięgam po jej książki a co za tym idzie, opinie o nich często pojawiają się na moim blogu. Pisze dla dorosłych i dla dzieci, a jej książki są dosłownie rozchwytywane.

Wizjer to thriller psychologiczny, z mocnym akcentem programowo-informatycznym, delikatnym romansem i nutką kryminału.

PREMIERA KSIĄŻKI 16 CZERWCA 2021

Wydawnictwo WAB
stron 382

Laura jest młodą samotną matką pracującą w banku. Kiedy w jej życiu zaczynają się dziać niewytłumaczalne logicznie rzeczy i kiedy jedni znajomi znikają, inni ulegają dziwnym wypadkom bądź popełniają samobójstwo, kobieta zaczyna zastanawiać się czy seria wydarzeń może mieć związek z jej nową pracą. Laura zajmuje się projektowaniem i prognozowaniem zachowań oraz potrzeb konsumentów. Czy istnieje ktoś, kto steruje nie tylko pracownikami, ale potencjalnymi klientami? Czym dokładnie zajmuje się firma, w której kobieta znalazła pracę tego samego dnia, kiedy odeszła z poprzedniej? Kim jest szefowa firmy i dlaczego nikt z pracowników nie miał okazji spotkać się z nią osobiście? Dlaczego wszyscy się jej boją? Co wspólnego z fundacją zajmującą się przeszczepami organów ma portal randkowy MoreThanHeart? Kto zdecyduje się na sięgnięcie po tę powieść, otrzyma odpowiedzi na te wszystkie pytania. A ja powiem tylko, że…

 WARTO PRZECZYTAĆ!

Sięgając po tę książkę nie zdawałam sobie sprawy z tego jaki mętlik wywoła ona w mojej głowie. Niby byłam przygotowana na to, że nie będę mogła się od niej oderwać, bo znam już „pióro” pisarki na tyle, że po jej książki chwytam, kiedy tylko nadarza się okazja, ale to co zrobiła ze mną ta powieść, chyba trochę przerosło mnie samą.

Jako mama informatyka, moim zdaniem mam dość dobrą wiedzę na temat programowania i ogólnie „funkcjonowania w sieci”. Nieraz przekonałam się o tym jak oddziałuje na mnie to co znajduję w internecie, i chociaż cały czas nie mogę tego zrozumieć, to wiem, że nikt w tym zawiłym świecie programów, aplikacji, mediów społecznościowych nie jest anonimowy.  

Myślę, że wielu po przeczytaniu tej książki dwa razy zastanowi się nad tym co i gdzie wstawia, co udostępnia, żeby potem nie mieć pretensji do siebie za udostępnianie czegoś przez innych. Jeśli chodzi o mnie to wciąż nie potrafię się przekonać do płatności kartą, ale to już tak na marginesie.

W tej książce znajdziecie autorkę w zupełnie innej odsłonie, chociaż miała ona już do czynienia z thrillerem, pisząc w duecie ze Stefanem Dardą Cymonowski Młyn, ale myślę, że tak jak po mistrzowsku wręcz zabrała się za fabułę tej powieści, to mało kto się spodziewa.

Jeśli chodzi o mnie to fakt, że czytałam wczoraj (a właściwie dzisiaj) do prawie czwartej nad ranem i nie mogłam się oderwać od czytania mówi sam za siebie.

Autorka świetnie manipuluje emocjami powodując, że fabuła staje się magnesem tak silnie przyciągającym, że trudno się od książki oderwać. Jest odrobina humoru, ale i nie brakuje wzruszeń, jest jednak pewnego rodzaju siła przyciągania.

(…) Laura mogła mu w tym pomóc. Po krótkiej rozmowie dowiedział się, że ma pracować przy projekcie MoreThanHeart, a na podstawie swoich obserwacji Norbert uważał, że to klucz do rozwikłania zagadki. Zagadki, przez której próbę rozwiązania wyleciał z pracy. (…)

Świetnie wykreowani osobowościowo bohaterowie to dodatkowy atut i wielki plus dla powieści, i nie mam tutaj na myśli tylko głównych bohaterów Laury i Norberta, ale również pozostałe osoby.

W treść książki zostały wplecione krótkie przerywniki rozmów i komunikacji na pewnym portalu randkowym co moim zdaniem jeszcze podkreśliło tajemniczość fabuły, bo przecież bez powodu autorka by tego nie wstawiała. Ale kto doczyta do końca ten przekona się, że były ważną częścią powieści.

(…) Zauważył, że dane pobierane od użytkowników aplikacji randkowej są wykorzystywane do zupełnie innych celów. Są łączone z bazami, które nawet przed nimi były zaszyfrowane. (…)

O tym jak groźna dla szarego człowieka może okazać się technologia i rzeczy niezrozumiałe z laickiego punktu widzenia, niestety można się przekonać bardzo szybko. Czy wiemy co tak naprawdę kryje się za stronami internetowymi portali randkowych, fundacji czy mediów społecznościowych? W sieci można ukryć wszystko tak jak można znaleźć wszystko.

(…) Kobieta urodzona była w październiku, a mężczyzna w styczniu. Dokładnie w tych samych dniach co jej rodzice. Serce Laury zaczęło bić w zawrotnym rytmie. Zerwała się na równie nogi. Nie mogła swobodnie oddychać, coś dusiło ją w mostku. Musiała wiedzieć! (…)

Być może początkowo ktoś uzna, że jest to jedna z wielu książek obyczajowych, w której bohaterką jest samotna matka, zraniona uczuciowo, tęskniąca za miłością, która ma jednak wielkie ambicje zawodowe i zna się doskonale na tym co robi. Jednak zagłębiając się w fabułę, nie jesteśmy w stanie pozbyć się czegoś w rodzaju lęku, niepokoju, tajemnicy. I tu trzeba przyznać, że autorka powoli budując napięcie powoduje, że te schody emocjonalne zaczynają robić się coraz bardziej strome i niebezpieczne.

Czytając tę powieść zastanawiałam się do czego zdolny jest człowiek, aby stać się kimś w rodzaju nadczłowieka? Niestety pomysłowość, pazerność, znieczulica i zakłamanie nie mają granic dla niektórych ludzi.

Zakończenie książki jest takie, że chciałoby się krzyknąć: kiedy dalszy ciąg! Mam nadzieję, że i autorka i wydawcy zdecydują się na kontynuację, bo nie wolno zostawić czytelnika z takimi niedomówieniami 😉

Jeżeli nie zachęciłam do przeczytania tej lektury to trudno, ale moim zdaniem zarówno miłośnicy dobrych kryminałów, jak i uwielbiający dobre thrillery, ale również osoby preferujące romans czy powieść psychologiczną będą usatysfakcjonowani.

Jest powiedzenie, że są książki, które się czyta, są książki, które się pochłania i są książki, które pochłaniają czytelnika. Ta zdecydowanie należy do tych ostatnich.

Bez względu na to, czy lubisz „pióro” tej autorki czy nie, zapewniam, że TA książka cię nie zawiedzie. Autorka dosłownie mistrzowsko zwodzi czytelnika, do ostatniej strony nie pozwalając mu przewidzieć zakończenia, chociaż wiele można się domyślać, to…

Dziękuję Autorce za ogrom emocji a wydawnictwu WAB dziękuję za propozycję przeczytania tej powieści jeszcze przed premierą. Myślę, że fabuła tej książki na długo zostanie nie tylko w mojej głowie powodując swoisty chaos myśli.

HISTORIA EDITH – Edith Velmans

Edith Velmans urodziła się w 1925 roku. Po wojnie studiowała na Uniwersytecie Amsterdamskim. Została psychologiem specjalizującym się w gerontologii, ostatecznie osiedlając się w Stanach Zjednoczonych, w Massachusetts. W 1996 roku otrzymała tytuł szlachecki od królowej Beatrix. Jej pamiętnik „Historia Edith” został przetłumaczony na kilkanaście języków, a w roku 1999 zdobył nagrodę Talskie Award w kategorii „Najlepsza biografia” oraz Jewish Quarterly’s Wingate Award w kategorii „non fiction”.

Histroia Edith to książka spisana na podstawie wspomnień i pamiętnika holenderskiej Żydówki, Edith (Velmans) van Hessen ukrywanej przez kilka lat przez pewną protestancką rodzinę.

PREMIERA KSIĄŻKI 04 MAJA 2021

Wydawnictwo REPLIKA
stron 315

Gdy w 1940 roku Hitler zaatakował Holandię, Edith van Hessen była uczennicą gimnazjum. Dziewczynka pochodziła z zamożnej rodziny żydowskiej. W trosce o życie córki, rodzice zdecydowali się oddać ją pod opiekę pewnej protestanckiej rodziny, w której miała być kimś w rodzaju przyjaciółki córki. Zamieszkała oczywiście pod przybranym nazwiskiem co między innymi pozwoliło jej przeżyć. Niestety nie udało się to innym członkom rodziny Edith. Co przeżyła i jak radziła sobie z emocjami w obcym domu? Co działo się z rodzicami, babcią, braćmi i przyjaciółmi dziewczyny, kiedy ona bezpiecznie spędzała czas po opieką przybranych cioci i wujka? Czy po wojnie udało się Edith odnaleźć tych, którzy przeżyli?

Myślę, że ile by nie napisano książek dotyczących drugiej wojny światowej, to i tak będzie tego zbyt mało, aby zapomnieć o tym strasznym okresie i będzie zbyt trudno zrozumieć jakim cudem jedno małe państwo potrafiło sterroryzować prawie cały świat.

Początkowo pobyt w rodzinie Zur Kleinsmieda, dla sąsiadów i znajomych określano jako pobyt wakacyjny przyjaciółki córki. Kiedy jednak wakacje się skończyły, a dziewczyna nadal przebywała w domu z.K. mówiono, że jej pobyt przedłużył się z powodu choroby matki, która przebywa w szpitalu. Było to poniekąd prawdą, ponieważ mama Edith złamała biodro i leczenie jej było dość skomplikowane.

(…) Wielką kwestią sporną pomiędzy rodzicami i mną był mój brak wrażliwości na to, co się dookoła mnie dzieje. Starali się wpoić mi poczucie odpowiedzialności, a ja się wściekałam. (…)

Mimo szczerej sympatii, jaką darzono Edith, dziewczyna czuła się w przybranej rodzinie dość samotnie. Wymiana korespondencji między nią a rodzicami początkowo była czymś w rodzaju pocieszenia, ale kiedy sprawy się pokomplikowały i ten kontakt został mocno ograniczony, życie z pozoru spokojne, wydawało się prawdziwą udręką.

Dzięki wspomnieniom Edith, poznajemy realia okupowanej Holandii, trudnego życia reglamentowanego i narzuconego przez Niemców, życia pełnego strachu. Jednak autorka nie pokazuje tego w sposób bardzo drastyczny, dopiero pod koniec książki, mamy fragmenty dotyczące obozów koncentracyjnych i pogromu Żydów, ale kto interesował się kiedykolwiek historią drugiej wojny światowej, ten zna to aż do bólu.

Mimo tego, że wojna nie została przedstawiona zbyt drastycznie, spisane przez Edith wspomnienia przepełnione są dramatyzmem i ogromną tęsknotą. Dla młodej dziewczyny, oderwanej od najbliższych, która musiała nauczyć się bycia kimś innym, z pewnością był to czas ogromnego bólu.

(…) Dopóki obok byli rodzice, którzy wszystkie zmartwienia brali na siebie, ja pozostawałam wieczną optymistką i nie chciałam patrzeć na życie inaczej, jak tylko przez różowe okulary. Teraz spoczęła na mnie nowa odpowiedzialność: pogodzić się z najgorszym. (…)

Spisane wspomnienia przeplatane są fragmentami listów jakie dziewczyna wymieniała z rodzicami.

Książka ta pokazuje jednak, jak silne potrafiły zrodzić się przyjaźnie w czasie pełnym ryzyka i strachu. Jak wielką odwagę cywilną posiadali ludzie, często robiąc coś, za co w razie wpadki bezdyskusyjnie groziła im śmierć. I to jest piękne, bo w tak nieludzkich czasach wielu ludzi zachowało twarz CZŁOWIEKA.

Polecam tę lekturę szczególnie osobom interesującym się historią drugiej wojny światowej. Myślę, że książka ta okaże się ciekawą również dla miłośników reportaży, pamiętników czy książek napisanych na faktach. Jestem zdania, że obok takich książek nie powinniśmy przechodzić obojętnie, ponieważ nie tylko poznanie losów ludzkich jest ważne, aby nie zapomnieć, ale również jest to cudowna lekcja pokory, odwagi, i miłości. Jest to obraz dumy jaką w sercu nosił niejeden prześladowany wówczas człowiek.

(…) Moja rodzina posłusznie zarejestrowała się zgodnie z nakazem. Kiedy już dostaliśmy nowe papiery, powiedziałam wszystkim, że jestem dumna z tego „J” w moim dowodzie. Rodzice zachęcali nas, żebyśmy chodzili z podniesioną głową i nie wstydzili się tego, kim jesteśmy. (…)

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za tę książkę i cieszę się, że Edith udało się przeżyć wojnę i dotrwać do chwili, w której mogła ona podzielić się z nami swoimi przeżyciami.

Napisz do mnie

Czerwiec 2021
P W Ś C P S N
« Maj    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Książki które przeczytałam

Recenzje moich książek

  • Leśniczówka
  • Pamiątka z Paryża
  • Jutra nie będzie
  • Lawenda
  • Płacz wilka
  • Carpe Diem
  • Listy do Duszki
  • Muzyka dla Ilse
  • Dziewczyny z Ogrodu Rozkoszy
  • Kołysanka dla Łani

Znajdziesz mnie również na

lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/