NADZIEJA JEST BLISKO **BRACIA DREKS** – Paulina Kozłowska
(…) Pięknie Laura! Właśnie oddałaś swój los w ręce tego faceta. Bardzo feministyczna postawa. Sufrażystki pewnie balują w niebie z radości.! (…)
Paulina Kozłowska to urodzona w 1988 roku mieszkanka urokliwej Kobylnicy, na Pomorzu. Zawodowo zajmuje się kadrami. Prywatnie jest miłośniczką książek obyczajowych i kryminałów. Jej wielką miłością są również filmy kostiumowe, dla których „zarwała” już niejedną noc. Jest autorką kilku książek w tym: „Zakątek nadziei”, „Świąteczna narzeczona” czy cykl książek „Pensjonat na Kaczym Wzgórzu”.
NADZIEJA JEST BLISKO to drugi tom powieści obyczajowej trylogii BRACIA DREKS.
PREMIERA KSIĄŻKI 26 MAJA 2026

Michał Dreks ma słabość do motocykli i szybkiej jazdy. Podczas jednej z przejażdżek zostaje zatrzymany przez dość konsekwentną w działaniu policjantkę. Aby nie stracić prawa jazdy, zmyśla, że spieszy się do swojej dziewczyny na porodówkę. Gorliwa policjantka postanawia towarzyszyć mu do szpitala, aby sprawdzić, czy mężczyzna mówi prawdę. Laura jest w trzecim miesiącu ciąży, bez środków do życia i dachu nad głową. Niedawno została oszukana i pozbawiona pracy. Przyjechała właśnie do szpitala na badania. Przypadek sprawia, że Michał i Laura na siebie wpadają, a Michał spontanicznie, a może w akcie desperacji podaje się za ojca dziecka Laury, co mocno skomplikuje życie obojga. Chłopak proponuje przyszłej mamie zamieszkanie razem z nim do czasu wyjaśnienia pewnych spraw. Czy udawany związek ma szansę przerodzić się w prawdziwe uczucie? I czy Michał, gdy pozna tajemnice Laury, nadal będzie chciał jej pomóc?
Jeżeli ktoś zastanawia się nad lekką i przyjemną lekturą na weekend czy urlop to gorąco polecam trylogię BRACIA DREKS. Wprawdzie tom trzeci ukaże się dopiero w sierpniu, a ja zaczęłam czytać tę trylogię od drugiego tomu, to myślę, że warto zapisać te książki na listę wakacyjnych lektur.
Jestem przekonana, że wkrótce sięgnę po pierwszą część, a następnie i trzecią, bo bardzo tych młodych mężczyzn polubiłam.
Fabuła książki jest trochę bajeczna, ale nawet dorośli lubią czasami przenieść się do świata nieco odrealnionego.

Autorka przedstawia nam świat wielkiego bogactwa, przepychu i władzy, ale robi to pozbawiając bohaterów (tu mam na myśli braci Dreks) snobizmu. Wręcz przeciwnie, jeden z braci, którego poznajemy w tej części, oprócz bogactwa posiada również ogromną empatię.
I chociaż to co zrobił w pierwszym odruchu wydaje się krokiem egoistycznej walki o siebie to trzeba przyznać, że ten egoizm wyszedł mu na dobre. Jemu i komuś jeszcze.
Jeżeli ktoś czytał Rodzinę Monet to z pewnością czytając tę książkę zwróci uwagę na pewnego rodzaju podobieństwo postaci (młodzi, przystojni, bogaci i władczy) ale i też na niesamowitą więź łączącą braci, których w tej historii jest trzech.
Łączą ich nie tylko wspólne interesy (wszyscy pracują w jednej firmie założonej przez ich ojca), ale są ze sobą bardzo zżyci wyznając zasadę Muszkieterów – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.
Piękni ludzie i duże pieniądze zawsze przyciągają uwagę innych, a w tej książce mamy i jedno, i drugie, więc myślę, że nikogo nie znudzi ta lektura.
Autorka z lekkością pisze o fantazjach lekko erotycznych głównych bohaterów, bo jak się nie zauroczyć takim mężczyzną jak Michał Dreks – przystojnym, bogatym, odważnym, którego pasją są motocykle.
(…) Nie wiem, dlaczego tak bardzo mnie to rusza. Pomiędzy nami nic więcej się nie stanie, choć zdarza mi się ostatnio śnić o tym, jak Michał porywa mnie w ramiona i zarzeka się, że moja ciąża nie stanowi przeszkody i że pragnie mnie wraz ze wszystkimi problemami, które się za mną ciągną, oraz z całym dobrodziejstwem inwentarza. (…)

Ale pokazuje również świat wielkich korporacji i często wykorzystywanych w nim ludzi, chociaż w firmie prowadzonej przez braci Dreks panuje wręcz rodzinna atmosfera, czego można pracownikom tylko pozazdrościć.
Autorka również z lekkością i humorem przedstawia historię, która wielu może się wydać mało realną, ale (moim zdaniem) jest to historia piękna, w której zwycięstwo odnosi uczucie zrodzone z lekkomyślnie podjętej decyzji.
To „lekkie pióro” jakim pisze Paulina Kozłowska sprawia, że książkę czyta się płynnie, a jej fabuła wciąga od pierwszej strony. I chociaż zakończenie jest dość przewidywalne to i tak uważam, że spędziłam w towarzystwie Laury i Michała bardzo przyjemny czas.
POLECAM gorąco nie tylko na weekend czy urlop, ale myślę, że warto sobie zarezerwować czas na relaks z tą książką, która jest dość ciekawym romansem.

Dziękuję Wydawnictwo Replika za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i myślę, że wkrótce napiszę również o pozostałych dwóch częściach Braci Dreks, które mam w planach przeczytać.
NIEBO W KOLORZE KALINY – Agnieszka Zakrzewska
(…) Nie chciała tu żadnych francuskich rarytasów, marmurów, jedwabi, bonsai. Siedlisko było królestwem maciejki, słoneczników, kaliny, kwitnących jabłoni i wiśni. Nad dachem w pogodne dni czerwieniło się tak pięknie, jakby ktoś rozpalał ogień tuż nad sadem. Dom z niebem w kolorze kaliny – mówili okoliczni mieszkańcy. (…)

Agnieszka Zakrzewska pochodzi z Drawska Pomorskiego, urodziła się w roku 1974. Wielbicielka ludzi i kolekcjonerka chwil. Często bez czapki, zawsze bez parasola, w wyjątkowych wypadkach bez butów, ale nigdy bez notatnika w przepastnej torbie. Jej życiowe motto brzmi: „Im dłużej czekasz na przyszłość, tym będzie krótsza”. Zatem nie czeka. Działa. I spełnia swoje marzenia. Niedoszły prawnik. Z zamiłowania polonistka. Z wyboru emigrantka, od 2002 roku mieszkająca w Królestwie Niderlandów w mieście Deventer. Autorka sagi amsterdamskiej, która stała się ulubioną lekturą Polek w kraju i za granicą. Czytelniczki mówią o niej, że w swoich powieściach uwalnia dobre emocje.
NIEBO W KOLORZE KALINY to współczesna powieść obyczajowa z nutką romansu i dramatu.
PREMIERA KSIĄŻKI 03 CZERWCA 2026

Małżeństwo Anny i Ksawerego do szczęścia potrzebowało jedynie dziecka, niestety los boleśnie sobie zadrwił z młodych małżonków. Po stracie ukochanej żony Ksawery Mierzejewski długo nie potrafi sobie poradzić z bólem, w pewnym momencie postanawia zaszyć się w siedlisku prowadzonym przez jego szwagierkę i przyjaciółkę zarazem. Laura prowadzi pensjonat na skraju Puszczy Drawskiej, w ukrytej wśród drzew chacie, do której trafiają tylko nieliczni. W siedlisku na gości zawsze czekają chleb ze skrzypiącą skórką, pachnąca cynamonem szarlotka, świeże kwiaty, cisza i dobre słowo gospodyni. Laura o nic nie pyta – słucha i nalewa aromatycznej herbaty ze starego imbryka po babci Antoninie, która tak bardzo kochała ten dom. Lea Mirska, wracając z sanatorium leczenia bezpłodności, po usłyszeniu bolesnej diagnozy, niespodziewanie zatrzymuje się w leśnej gęstwinie, samochód odmawia współpracy, ale kiedy Lea wysiada z auta, spotyka kobietę z koszykiem pełnym ziół, która proponuje jej pomoc i herbatę w swoim pensjonacie. Lea po raz pierwszy w życiu słucha intuicji i przyjmuje to niezwykłe zaproszenie. Przekraczając próg drewnianej chaty, nie ma pojęcia, że to przypadkowe spotkanie odmieni jej życie. Czy Ksawery i Lea odnajdą wspólny język? Czy Laura po nieudanym małżeństwie odzyska spokój i pieniądze, które zabrał jej mąż?
„Pióro” Agnieszki Zakrzewskiej znam już na tyle, że „w ciemno” sięgam po kolejne jej powieści wiedząc, że czeka mnie prawdziwa czytelnicza uczta. Biorąc do ręki tę, nie spodziewałam się jednak, że fabuła wywoła we mnie tyle ekscytacji i doprowadzi do tak wielu wzruszeń.
Historie bohaterów, których mamy tutaj kilkoro są tak pełne emocji, że trudno momentami zapanować nad łzami, ale gdzieś w podświadomości czuje się, że tak jak po burzy wychodzi słońce, a po nocy nastaje dzień, tak bohaterki i bohater uporają się w końcu z traumami i dramatami życiowymi jakie zafundował im los.
Świetnie wykreowane przez autorkę osobowości postaci występujących w książce to – moim zdaniem – jeden z wielu plusów tej powieści.

Poznajemy tutaj kilka osób, których drogi w pewnym momencie się przecinają. Poznajemy młodą kobietę pragnącą zajść w ciążę, której wydaje się, że do pełni szczęścia potrzebuje tylko dziecka.
Poznajemy mężczyznę, który przez kilka lat nie potrafi pozbierać się emocjonalnie po tragedii jaka się w wydarzyła w jego życiu.
I poznajemy również inną młodą kobietę, której miłość do ukochanego tak przysłoniła świat, że nawet nie zauważyła, gdy ukochany wciągnął ją na finansowe dno.
Losy tej trójki splatają się w pięknym miejscu, domu, w którym króluje zapach własnoręcznie pieczonego chleba, a empatia ludzi sprawia, że miejsce to jest czymś więcej niż tylko pensjonatem, do którego się jedzie na wypoczynek. A magia powietrza przesiąkniętego zapachem mchu i mokrej po deszczu ziemi skłania do zwierzeń i pozwala na rozrachunek z przeszłością.
(…) Spojrzała na Leę. – Być może teraz widzisz wszystko w czarnych barwach, ale kiedyś zobaczysz jeszcze kolory. Taka kolej życia. Jak mawiał mój świętej pamięci mąż, nawet po najciemniejszej nocy wstaje jasny dzień. (…)

Pięknie ukazana społeczność małej miejscowości jest takim bardzo optymistycznym akcentem powieści, myślę, że wielu z nas chciałoby mieszkać wśród ludzi, na których można liczyć w każdej chwili. Ludzi bezinteresownie sprawiających innym radość.
Przyznam szczerze, że nie mogłam się od tej książki oderwać, a w pewnym momencie zaczęłam kibicować bohaterom gorąco wierząc w to, że każdy z nich wyjdzie na życiową prostą, by znów po tych trudnych chwilach uśmiechać się nie tylko ustami, ale i sercem.
To opowieść o ciszy, w której budzą się szczerość i zaufanie do drugiego człowieka, rodzi się dojrzała miłość, nie taka cielesna, ale taka pełna zapachu chleba, świeżej kawy o poranku, czułego dotyku pokrytej rosą trawy i pocałunków na tle nieba będącego w kolorze kaliny.
(…) Dobrych rzeczy nie wolno odkładać na później. Te złe… jak najbardziej. (…)
POLECAM tę książkę każdemu, kto ceni sobie piękne, wzruszające historie. Myślę, że nikomu nie grozi nuda podczas czytania. To książka idealna do przeczytania w czasie urlopu, bo gdy już się zacznie czytać, to trudno się od niej oderwać.


Dziękuję Autorce za kolejną piękną historię, a Wydawnictwu Filia dziękuję za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
OCZAROWANIE – Roma J. Fiszer
(…) Rozmowy przy ognisku trwały dalej. Wzniesiono również toast za szczęście Basi i Jarka. Mimo zapadającego wieczoru w lasach wokół Mausza wciąż słychać było maszyny, od roku nieustannie ścinające połamane przez nawałnicę drzewa. (…)

Roma J. Fiszer to pseudonim, pod którym przez wiele lat ukrywał się Jacek Wojtkowiak, który podbił moje czytelnicze serce od pierwszej książki, która trafiła w moje ręce. I chociaż chciałam się o „autorce” dowiedzieć czegoś prywatnego, to niestety „wujek Google” skrzętnie tę osobę ukrywał. Dowiedziałam się jedynie, że pochodzi z Poznania, a obecnie mieszka w Gdyni, chociaż każde lato spędza na kaszubskim letnisku nad Mauszem. I to tyle. Miałam okazję poznać pana Jacka osobiście na pierwszych targach książki w Gdyni, z czego się ogromnie cieszę, ponieważ to bardzo sympatyczny człowiek.
OCZAROWANIE to dziewiąta część sagi, której fabuła umiejscowiona została na Kaszubach.
PREMIERA KSIĄŻKI 27 SIERPNIA 2025

Eliza i Max powracają z zagranicznych wojaży. Tuż przed Parchowem ich samochód omal nie zostaje staranowany przez czerwoną alfę romeo. Jej właścicielem jest niejaki Teje, notowany na Zachodzie uczestnik mafijnych porwań kobiet i dzieci. Przeczucie podpowiada Maxowi, że może to zwiastować kłopoty. Niebawem wokół siedliska zrobi się gorąco. Anna z Ryszardem poznają na zamku w Krokowej niezwykłą historię pruskiej familii von Krockow; Parchowo odwiedzają goście z Ameryki. W uroczego Bruna zapatrzy się siostra Elizy, Jagoda. Nastolatkowie, szukając wyzwań w przerwach między kąpielami i rejsami po jeziorze Mausz, zmierzą się w teście… z greki. Max przeistacza się w detektywa ochroniarza. Gdy zagęszcza się atmosfera zagrożeń ze strony grupy Tejego, zwraca się o pomoc do podinspektora policji Tomasza Zawady.
Kiedy otrzymałam tę książkę bardzo się ucieszyłam, bo lubię „pióro” Romy J. Fiszer. Jakież było moje zdziwienie, gdy po przeczytaniu kilkunastu stron zorientowałam się, że to kontynuacja.

Ale ponieważ nie lubię odkładać rozpoczętych książek i w dodatku poczułam dość specyficzną więź z bohaterami, to zdecydowałam się, że przeczytam do końca.
Autor zabiera czytelniczki i czytelników na piękne i malownicze Kaszuby, a pisze tak, że człowiek ma ochotę rzucić wszystko i wsiąść do pociągu, aby poczuć ten kaszubski klimat.
Duża liczba bohaterów trochę mi się plątała i początkowo nie mogłam się połapać kto jest z kim, ale bardzo pomógł mi spis wszytskich postaci i łączących ich więzi, zarówno rodzinnych jak i przyjacielskich, który autor umieścił na końcu książki.

Myślę, że nie czułabym dezorientacji, gdybym przeczytała wcześniejsze części, ale i tak wszystkich bohaterów bardzo polubiłam i myślę, że wkrótce wrócę do nich sięgając po wcześniejsze książki. Na szczęście wszystkie części sagi są dostępne w aplikacji STORYTEL, więc szybko będę mogła nadrobić.
Ta powieść jest idealna na urlop czy wakacje. Lekka, łatwa i przyjemna, taka, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością (nawet jeżeli nie przeczytało się wcześniejszych części 😉).
Świetnie przedstawieni bohaterowie z taką prawdziwą swojskością z pewnością są jednym z wielu atutów tej lektury.
A ciekawie poprowadzone dialogi sprawiły, że momentami miałam ochotę wtrącić się do rozmowy.
Fabuła chociaż w większości opiera się na wątkach obyczajowych to skrywa również odrobinę romansu i kryminału.
(…) Już chciał zwrócić na to uwagę Elizy, gdy nagle zaniemówił, na ekranie bowiem pojawił się czerwony samochód Tejego, w którego numerze rejestracyjnym wypatrzył cyfry 007. Przełknął ślinę, zatrzymał film i zamachał ręką. (…)
Myślę, że to lektura dla tego, kto się chce porządnie zrelaksować, myślę również, że nikt nie powinien się przy tej książce nudzić.
Jeżeli kogoś zachęciłam, a do tej pory nie poznała/poznał „pióra” Romy J. Fiszer to może zacznie przygodę z książkami właśnie od tej sagi. Ja już zaczęłam słuchać pierwszych części w formie audiobooków, co również gorąco polecam.

Dziękuję Autorowi Facebook za ten egzemplarz i cieszę się, że mieliśmy okazję chociaż chwilę ze sobą porozmawiać na Gdyńskich Targach Książki.
Z DALA OD ZGIEŁKU – Thomas Hardy
(…) Betsaba nie zdawała sobie sprawy z całej obłudy tkwiącej w tej sytuacji. Była poniekąd kobietą światową, lecz był to świat jawnych kokieteryjek, zielony dywan, gdzie stadło bydła zastępuje tłum przechodniów, a szum wiatru – gwar miejski; światek, gdzie łagodna rodzina królików i zajęcy żyje tuż za ścianą twego domu, gdzie sąsiad jest twoim jedynym sędzią i gdzie wszelkie kalkulacje odkłada się na dni targowe. (…)
Thomas Hardy żył w latach 1840 – 1928. Był angielskim pisarzem i poetą, przedstawicielem nurtu naturalistycznego. Urodził się w Higher Bockhampton. Pochodził z klasy średniej, jego ojciec był architektem i zajmował się budowaniem kościołów z cegieł. Sam Thomas był jednak zagorzałym ateistą. Jego bohaterowie literaccy zmagają się ze swoimi pasjami i sytuacjami życiowymi, a większość z nich autor umieścił w półmitycznym hrabstwie Weeex. Kilka z jego książek zostało zekranizowanych. Jest autorem między innymi takich powieści jak: „Z dala od zgiełku”, „Tess d’Urberville”, „Juda nieznany”. Charakterystyką jego powieści było to, że miasta utożsamiał ze złem, przestępczością i zatraceniem wartości. Natomiast wsie opisywał z nostalgią, często idealizując je i przedstawiając ich idylliczne wizje.
Z DALA OD ZGIEŁKU to powieść obyczajowa, której fabuła umiejscowiona jest w dziewiętnastowiecznej Anglii.
PREMIERA KSIĄŻKI (kolejnego wydania) 26 KWIETNIA 2023

Betsaba Everdene mieszkanka dziewiętnastowiecznej Anglii dziedziczy farmę po zmarłym wuju. Wszyscy oczekują, że wyjdzie za mąż i zajmie się dziećmi. Ale ona, silna i inteligentna, nie zamierza wiązać się z nikim bez miłości. Życie przynosi jej wiele niespodzianek, nieoczywiste wybory, sercowe rozterki oraz pomyłki losu. Betsaba robi jednak wszystko, żeby znaleźć sobie miejsce w zmaskulinizowanym świecie. Uroda i niezależność dziewczyny przyciągają wielu mężczyzn, a o jej względy zabiega trzech całkowicie odmiennych kandydatów: oddany pasterz Gabriel Oak, sąsiad i szanowany farmer William Boldwood oraz sierżant królewskich dragonów, a przy tym kobieciarz i hulaka, Franciszek Troy. Którego z nich wybierze? Czy odda serce temu, który na nie zasługuje, czy pokieruje się rozsądkiem i wybierze tego, przy którym będzie szczęśliwa do końca swoich dni?
Relacje pomiędzy Betsabą a jej adoratorami stanowią podstawę studium wielu obliczy miłości – od tej szczerej i gorącej, po pozbawione skrupułów i skłonne do manipulacji uwielbienie.
Książka o tej gwałtownej sile miłości i namiętności, doczekała się dwóch głośnych ekranizacji kinowych i przyznam szczerze, że z przyjemnością zobaczyłabym film nakręcony na podstawie tej powieści.
Thomas Hardy to z całą pewnością autor książek nietuzinkowych. W czasie wysypu na rynek księgarski powieści współczesnych lubię od czasu do czasu sięgnąć po klasykę.
Historia opisana w tej książce jest być może mało wiarygodna, ale przecież mogła się wydarzyć.
Ciekawie wykreowane postacie zarówno głównej bohaterki, jej adoratorów jak i prostych wieśniaków to z pewnością duży plus tej powieści.

I chociaż język jakim została ta powieść napisana odbiega od tego współczesnego, to dzięki niemu czytelnik bardziej może odebrać historię, która rozgrywa się w dziewiętnastym wieku w Anglii.
Zwroty wypowiadane przez bohaterów są nieco infantylne, czasami nawet śmieszne, ale tak się kiedyś do siebie zwracano więc przybliżają one jedynie realia zachowania i wypowiedzi ludzi żyjących w tamtych czasach.
Autor dużą uwagę poświęcił opisom przyrody, pogody czy pracy w gospodarstwie. Kiedyś opisy przyrody w książkach mnie nużyły, dzisiaj mam już tak rozwiniętą wyobraźnię, że chętnie przenoszę się na łono natury przedstawione przez autora.
(…) Nad bagnem zawisła poranna mgła, tworząc może przykry, lecz wspaniały srebrzysty woal nasycony światłem zorzy, a tak mało przezroczysty, że częściowo zasłaniał stojący opodal płot swoją mglistą światłością. (…)

Ta książka to lektura, która mnie wciągnęła od pierwszej strony i „trzymała” do ostatniej. Przyznam szczerze, że chociaż lubię książki tego autora to nie spodziewałam się, że aż tak ta lektura mnie pochłonie.
To połączenie romansu, dramatu, obyczaju a nawet odrobiny kryminału.
Muszę przyznać również, że główna bohaterka trochę mnie irytowała, ale to że jej zachowanie wzbudzało we mnie skrajne emocje świadczy tylko o świetnie wykreowanej przez autora postaci.
To psychologiczny obraz ludzi żyjących na różnych poziomach społecznych i chociaż czytając o wieśniakach żyjących jedynie z pracy rąk na polu, czy przy zwierzętach gospodarskich, którzy potrafili czytać i pisać trochę byłam zaskoczona, to uważam, że nauka podstawowych zasad życia nie powinna być nikomu obca.
POLECAM tę książkę szczególnie miłośnikom klasyki, ale myślę, że usatysfakcjonuje ona wiele czytelniczek i czytelników.

Dziękuję Wydawnictwo Replika za możliwość przeczytania tej powieści w ramach współpracy barterowej i myślę, że sięgnę jeszcze kiedyś po inną powieść Thomasa Hardy.
NIM ZAPADNIE WYROK – Nina Zawadzka
(…) Norymberga. To do niej prowadziła dziś każda z dróg Europy. Do niej, poprzez wertepy i ślepe ścieżki, zerwane trakcje kolejowe, ciągnęły tabuny reporterów i dziennikarzy – pieszo, samochodami lub pociągami kursującymi bez ustalonego rozkładu. (…)

Nina Zawadzka, to ukrywająca się pod pseudonimem autorka powieści z historią w tle. O napisaniu książki, która skradnie serca czytelników marzyła, odkąd poznała słowo „powieściopisarz”, jednak pierwszą książkę napisała po 30-stce, wierząc, że by pisać, najpierw trzeba doświadczać. Musiała porzucić studia i karierę, by skupić się na samotnym macierzyństwie, pokonać przeciwności losu oraz wykluczenie społeczne. Te doświadczenia ukształtowały ją na tyle, by teraz móc ukazać wachlarze emocji w inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami powieściach. Obecnie szczęśliwa żona i mama, której do szczęścia wystarczy tabliczka czekolady i dobra lektura.
NIM ZAPADNIE WYROK to powieść z historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 10 WRZEŚNIA 2025

Jest rok 1946, Europa może odetchnąć, bo koszmar II wojny światowej wreszcie się zakończył. Dziennikarz Ignacy Jakubiak przybywa do Norymbergi, by relacjonować przebieg największego procesu w dziejach. Jednak jego prawdziwym celem podróży jest zemsta na mężczyźnie, z którego rozkazu zginęła żona i dzieci Ignacego. Nieoczekiwanie właśnie ten nazista zostaje świadkiem koronnym Amerykanów, a wszyscy oskarżeni w procesie Niemcy odrzucają stawiane im zarzuty. Polska delegacja bezskutecznie próbuje wykazać ich winę, a Ignacy, powracając pamięcią do przeszłości, wspomina dziewczynę, którą pokochał zanim rozpętało się piekło wojny. Wspomina również inną kobietę, którą poślubił, a która zginęła, bo kochała innego mężczyznę. Czy uda się Ignacemu dokonać zemsty?
To moja pierwsza książka Niny Zawadzkiej, ale już wiem, że nie ostatnia. Autorka bardzo wnikliwie przygotowała się do napisania fabuły tej powieści i w wątkach poruszanych w książce wyraźnie widać porządną kwerendę.
Dotyczy to nie tylko przebiegu procesu w Norymberdze, gdzie na ławie oskarżonych zasiadło wielu nazistów, chociaż byli i tacy, którzy idąc na współpracę z oskarżycielami wywinęli się surowej karze.

Nina Zawadzka zabiera nas do Norymbergii, gdzie w 1946 rozgrywa się walka o sprawiedliwość i rekompensatę za dokonane na narodzie polskim zbrodnie jakich dopuścili się naziści w czasie drugiej wojny światowej. Oczywiście w procesie Polacy nie byli stroną najważniejszą, ale z pewnością tą ważną.
Ale chociaż wątek procesu w Norymbergii jest tym, z którym kojarzy się tytuł książki to nim miałby zapaść wyrok, w życiach głównych bohaterów wydarza się wiele zarówno dramatycznych jak i politycznych epizodów.
Autorka w ciekawy sposób przedstawia również noc kryształową widzianą oczami młodej Polki, która zamieszkała w Breslau aby się uczyć i zdobyć dobre wykształcenie.
(…) Breslau nagle wydało się Deborze do szpiku kości przesiąknięte nienawiścią. Ci wszyscy ludzie byli gotowi do ataku. Nigdy wcześniej nie widziała tak wielkiej rzeszy żołnierzy, sprzętu wojskowego i emblematów partyjnych na odzieży mieszkańców. (…)
Pokazuje również dwa oblicza miłości, jedno i drugie będące pewnego rodzaju mezaliansami. Miłości, które miały miejsce chociaż wielu osobom z różnych względów nie były na rękę.
Jednym uczuciem, które połączyło dwoje ludzi jest miłość młodziutkiej uczennicy do starszego o dziesięć lat mężczyzny. Zuzanna i Ignacy byli sobie pisani, ale rodzina dziewczyny zrobiła wszystko, aby tych dwoje rozdzielić. Czy i w jakim stopniu im się to udało, chcąc się tego dowiedzieć musicie przeczytać sami.
Drugim uczuciem, które połączyło młodych ludzi jeszcze przed wybuchem wojny była miłość polskiej studentki do niemieckiego właściciela piwiarni, w której dziewczyna pracowała, aby móc sobie pozwolić na studiowanie z dala od domu. Niestety wojna sprawiła, że owo uczucie zostało postawione na ostrzu noża, ponieważ młody Niemiec nie chciał ryzykować znajomością z Polką i zaciągnął się do niemieckiego wojska gorąco popierając ideologię Hitlera. Czy to uczucie mimo wojny przetrwało? Jakie konsekwencje wynikły z tego romansu? I tu znów napiszę, że jeżeli chcecie się tego dowiedzieć, to proponuję przeczytać książkę.
(…) Nikt nie wiedział, czy dożyje następnego dnia. A ona – w tej ponurej, pełnej strachu, bólu i traum rzeczywistości – chciała otrzymać tylko trochę szczęścia. Tylko chwili oddechu, która była tak ulotna, jak widok kolorowego motyla nad gruzami, dającego nadzieję, że jeszcze coś ponad bestialstwem wojny, tylko ludzie o tym zapomnieli. (…)

Autorka porusza również w powieści temat polskiej konspiracji działającej głownie w środowisku studenckim i polskiej inteligencji. Działalność, w której każdy dzień był narażaniem życia swojego lub innych.
To książka o trudnych wyborach, często takich, w których walczą uczucia z rozsądkiem, a na szali po przeciwnych stronach znajdują się ryzykownie spełniane własne pragnienia, które kolidują z obowiązkiem odpowiedzialności za innych.
To powieść o kobietach i ich sile, miłościach i trudnych wyborach jakie podejmowały czasami z pobudek egoistycznych, a czasami z pobudek czysto humanitarnych. Czy wszystkie wybory były słuszne?
To historia pokazująca, że czasami strach pobudza kogoś do działania, a czasami namiętność, za którą się tęskni, bardzo przyćmiewa wszystko inne.
Czy miłość Polki do niemieckiego oficera miała szansę przetrwać w tych trudnych wojennych czasach?
Czy miłość do mężczyzny, który związany jest z inną kobietą ma szansę zaistnieć tak, aby po drodze nikogo nie zranić?
Jak już wspomniałam wcześniej, to pierwsza książki Niny Zawadzkiej, którą przeczytałam, ale z pewnością nie ostatnia, ale jeżeli ktoś lubi lektury z historią wojenną w tle, w których nie brakuje wątków z życia zwyczajnych ludzi, którzy pokonując każdego dnia przeciwności wojennej rzeczywistości starają się żyć najlepiej jak potrafią, to myślę, że ta książka ich usatysfakcjonuje.
Chyba nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego jak wiele może zostać jeszcze opowiedzianych historii z przeszłością wojenną w tle.
POLECAM tę książkę nie tylko miłośnikom takich właśnie powieści, myślę, że tematy jakie poruszyła autorka zaciekawią niejednego czytelnika.

Dziękuję Wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania tej powieści w ramach współpracy barterowej.






