Recenzje książek

ZA MASKĄ WROGA – Anna Rybakiewicz

(…) Stał przy biurku, a w ręku trzymał coś, co wyglądało na list. Gdy mnie zobaczył, wyszedł zza biurka i ruszył w moją stronę. Zatrzymał się tuż przede mną. Przez krótką chwilę po prostu stał i patrzył na mnie, oddychając nierówno, jakby ten list i chwila, w której miał mi go wręczyć, kosztowały go więcej niż chciałby przyznać. (…)

Anna Rybakiewicz jest autorką kilkunastu bestsellerowych powieści obyczajowych. Jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, od 2016 roku wykonuje zawód radcy prawnego. Prywatnie jest szczęśliwą mężatką i mamą dwójki dzieci. Uwielbia słuchać ludzkich historii, intrygują ją losy przodków, do których niejednokrotnie odnosi się w swoich powieściach. W fabułach często inspiruje się prawdziwymi wydarzeniami co sprawia, że jej powieści czyta się z zapartym tchem.

ZA MASKĄ WROGA to dramat obyczajowy z historią wojenną w tle.

PREMIERA KSIĄŻKI 24 WRZEŚNIA 2025

Wydawnictwo FILIA, stron 399

Jest rok 1941, komendant Blumentritt przejmuje rodzinny dom Amelii, a ona, by móc w nim pozostać i ochronić swoje dziecko, zgadza się dla niego pracować. Tym samym jej największa pasja staje się narzędziem przymusu i zdrady. Jedynie malowanie pozwala jej przetrwać najgorsze chwile. Kiedy postanawia ocalić swoją żydowską przyjaciółkę, wywołuje lawinę wydarzeń, które zmieniają wszystko i prowadzą do dramatycznych wyborów. W roku 1947, Amelia będąca utalentowaną malarką, próbuje odnaleźć swoje miejsce w powojennym świecie i trafia do Tengeru, polskiej osady u stóp góry Meru. Spotyka tam mężczyznę, którego – jak sądziła – nigdy już nie zobaczy. Mężczyzna jest jedną wielką zagadką, ale skupuje wszystkie jej obrazy. Kim jest spotkany w Afryce mężczyzna? Czy na spalonej słońcem ziemi Amelia odnajdzie w oczach dorosłego mężczyzny chłopca, z którym przed laty łączyło ją uczucie? Jak wiele trzeba wybaczyć, by móc pokochać kogoś, kto staje się wrogiem?

Kolejna książka Anny Rybakiewicz trochę mnie zaskoczyła. Chyba pozytywnie, bo nie spodziewałam się takiego ciągu zdarzeń i takiego romansu.

Autorka po raz kolejny udowadnia jak wielką siłę ma miłość, która czerpie tę swoją siłę z tego, że kocha się nie za coś, ale pomimo czegoś. Że potrafi wybaczyć największe zło i zagoić najboleśniejszą ranę. Czy warto wierzyć w taką miłość, która potrafi i ranić i głaskać jednocześnie?

Przyznam szczerze, że nie wiem, czy potrafiłabym tak pokochać, mając świadomość jakim potworem stał się ten, którego obdarzyłam uczuciem. Ale podobno ta pierwsza, młodzieńcza miłość jest najsilniejsza.

Książka jest napisana dwutorowo, w narracji w pierwszej osobie co ja odbieram tak, jakbym słuchała czyichś wspomnień. Naprzemiennie poprowadzone rozdziały raz przenoszą czytelników do pięknych lat młodości głównej bohaterki, czasu wakacji, które spędzała z dala od domu, w majątku swojej babci. To lata beztroskiej wolności i rozkwitającej młodzieńczej wakacyjnej miłości. Miłości będącej mezaliansem, bo ona wykształcona dziewczyna z bogatego polskiego rodu i on, biedny syn alkoholika, zbyt brutalnego człowieka pochodzenia niemieckiego.

Autorka przedstawia zmiany zachodzące w ubogim niemieckim chłopcu, który dał się wciągnąć w ideologię nazistowską, aby stać się kimś ważnym. I dopiął swego, ale czy był szczęśliwy?

W innych rozdziałach przenosimy się do okresu drugiej wojny światowej, gdzie Polacy gnębieni byli albo przez Sowietów, albo przez Niemców.

Główna bohaterka z wielkiej pani z zacnego bogatego domu staje się nikim. Musi każdego dnia walczyć o przeżycie, musi nisko schylać głowę, chociaż wszystko w niej krzyczy z oburzenia i niemocy.

(…) Cela zakryła usta dłonią. Berti zaklął pod nosem. A ja stałam nieruchomo, z twarzą, która nie zdradzała niczego. Założyłam na siebie maskę. Tę samą, którą nosił on. (…)

Amelia cały czas wraca wspomnieniami do beztroskich lat młodości i do swojej pierwszej miłości – chłopca, który pięknie opowiadał jej o Afryce.

Wielu ludzi musiało w czasie wojny i po niej ukrywać się za maską kogoś kim nie byli lub nie chcieli być. Czasami ktoś musiał udowadniać innym, że jest bezwzględnym i drapieżnym potworem i tylko z dala od ludzkich oczu mógł pozwolić sobie na okazywanie uczucia, empatii a nawet słabości.

Historia miłości Amelii i „jej chłopca” jest trudna i zaskakująca. A jednocześnie jest tak skomplikowana, że trudno w nią uwierzyć.

Długo nie byłam pewna czy powinnam głównych bohaterów lubić, bo w ich osobowościach i zachowaniach cały czas coś mi zgrzytało. Raz Amelii współczułam a raz czułam do niej irracjonalną niechęć. To samo zresztą czułam do bohatera męskiego.

Jest to historia pełna emocji, historia bolesnej miłości, ale jest to również opowieść o pięknej przyjaźni, odwadze i odpowiedzialności za drugiego człowieka.

POLECAM tę powieść tym, którzy nie znają jeszcze „pióra” Anny Rybakiewicz, bo tych, którzy przeczytali chociaż jedną jej książkę zachęcać do sięgnięcia nie muszę.

Dziękuję Wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania tej pięknej historii w ramach współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za kolejną niesamowitą opowieść.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Komentarz w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Napisz do mnie
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/