Recenzje książek

Daily Archives: 19 października, 2026

JESIEŃ W KRYNICY ZDROJU – Anteta Krasińska

(…) Natychmiast dostrzegła liczne malunki, na których uwieczniono miasteczko. Skręciła i skupiła się na uważnym oglądaniu obrazów. Wszystkie miały tę samą wielkość ram, choć różniły się rozmiarem płótna. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Aneta Krasińska to autorka o wielu obliczach poruszająca problemy kobiet borykających się z przeciwnościami losu. Zadebiutowała w roku 2015 powieścią „Finezja uczuć” i od tej pory wydała ponad 30 powieści. Z pochodzenia jest sochaczewianką, z wykształcenia i z zamiłowania humanistką, zakochaną w książkach. Obecnie mieszka w maleńkiej mazowieckiej wsi, gdzie bliski kontakt z naturą pozwala jej oderwać się od rzeczywistości i daje poczucie swobody twórczej. Prowadzi warsztaty pisania dla dzieci „Pisaninka”. Przez wiele lat współpracowała z lokalnym stowarzyszeniem działającym na rzecz rozwoju mieszkańców gminy Baranów. Zainicjowała akcję #PożyczPrzeczytajPoleć.

JESIEŃ W KRYNICY ZDROJU to czwarta część cyklu CZTERY PORY ROKU, z historią wojenną w tle.

Wydawnictwo SKARPA WARSZAWSKA, stron 350

Pobyt w sanatorium wielu osobom, zwłaszcza tym, którzy nigdy nie doświadczyli pobytu na takiej rehabilitacji kojarzy się głównie z tańcami i romansami.

Ale żeby móc się wypowiadać na jakiś temat trzeba tego doświadczyć. Osobiście byłam kilka razy w sanatorium i bardzo sobie chwalę te pobyty. Pomoc zdrowotna i odpoczynek psychiczny to jedno, ale z kilku takich pobytów „przywiozłam” również piękne wspomnienia i cudowne znajomości.

Miałam również to szczęście bycia pensjonariuszką sanatorium w Krynicy Zdroju i powiem szczerze, że z ogromną przyjemnością sięgnęłam po tę książkę, która sprawiła, że wróciły do mnie piękne wspomnienia.

Muszę przyznać, że chociaż mam za sobą już kilka książek Anety Krasińskiej w tej zaskoczyły mnie wplecione w fabułę opisy plenerowe. Tę piękną, kolorową jesień w górach czułam całą sobą i chętnie bym tam właśnie teraz – jesienią – pojechała.

Autorka podzieliła fabułę książki na dwie części, część współczesną i część historyczną. Myślę, że wiele osób stwierdzi, że jedna i druga jest bardzo wciągająca.

W części współczesnej towarzyszymy pewnej młodej dziennikarce, której pobyt w sanatorium początkowo wydał się czymś w rodzaju kary. Kobieta sceptycznie nastawiona do przymusowego pobytu nie spodziewała się, że aby korzystać z uroków sanatorium nie trzeba być w wieku senioralnym.

Dla wielu starszych ludzi pobyt w takim miejscu jest pobytem zbawiennym nie tylko dla ciała, ale również i dla duszy. Na chwilę można zapomnieć o samotności, o obowiązkach dnia codziennego i skupić się na dostarczeniu przyjemności, poznając ludzi potrafiących żyć pełnią życia bez skupiania się na peselu.

Bo cóż może być lepszego od spędzania czasu na luzie i w dobrym towarzystwie. A jak to zaowocuje na przyszłość, to tym lepiej i dla ciała, i dla duszy.

Jako bywalczyni sanatoriów uważam, że autorka bardzo pięknie przedstawiła ten wątek odnoszący się do kuracjuszy.

W części historycznej Aneta Krasińska zabiera nas do przedwojennej Krynicy, równie tętniącej życiem kuracjuszy, ale i życiem ówczesnych mieszkańców.

Każdy, kto był w Krynicy ten wie, że jedną z głównych postaci jest Nikifor, człowiek związany z tą miejscowością od dziecka, zafascynowany uwiecznianiem krajobrazów na papierze. Krynica wielu kojarzy się z muzyką, z Kiepurą i organizowanymi tam festiwalami, ale myślę, że większości kojarzy się również ze sztuką, jaką prezentował Nikifor.

Dzięki Anecie Krasińskiej poznajemy nie tylko dramatyczne, pełne upokorzeń życie tego łemkowskiego malarza, o którym mówiono, że jest przedstawicielem sztuki naiwnej, ale również życie jego naśladowcy, mężczyzny, który mimo koneksji nie potrafił zdobyć tak wielkiej sławy jak ten niepozorny uliczny artysta jakim był właśnie Nikofor.

Mimo swojego dość swoistego talentu Nikifor czyli Epifaniusz Drowniak żył samotnie, większość część życia w nędzy, przez wielu uważany za niepełnosprawnego intelektualnie głównie z powodu bełkotliwej i niewyraźnej mowy i dopiero pod koniec swojego życia został doceniony i uznany na świecie za wybitnego malarza.

(…) Epifaniusz Drowniak, który coraz częściej myślał o tym by znaleźć dla siebie jakiś ciekawszy przydomek, lubił jesień. Wolał ciszę od natłoku rozwrzeszczanych dzieci. Lubił samotność, więc nie przejmował się brakiem wścibskich spojrzeń. Nie potrzebował publiki, by tworzyć. (…)

W wątku historycznym poznajemy również Stefana Filipowicza, niespełnionego artystę malarza, który miał dość osobliwy kontakt z twórczością Nikifora.

Jeżeli nie czytaliście jeszcze tej książki to gorąco ją POLECAM. Przenieście się na chwilę do malowniczej, pełnej jesiennych barw i pięknych widoków Krynicy i razem z młodą dziennikarką odkryjcie tajemnice pewnego obrazu, który przypadkowo spadł ze ściany w jednym z budynków sanatoryjnych.

Dziękuję autorce za kolejną wciągającą historię, a Wydawnictwo Skarpa Warszawska za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.

Napisz do mnie
październik 2026
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/