Recenzje książek

Monthly Archives: wrzesień 2026

MIŁOŚĆ, O KTÓREJ ZAPOMNIAŁAM – Agnieszka Jeż

Agnieszka Jeż, to genetycznie krakowianka i góralka, urodzona i wykształcona w Warszawie. Mieszka w Sulejówku. Jest pisarką, filolożką polską i lituanistką. Przez wiele lat zawodowo zajmowała się książkami na stanowisku redaktorki i wydawczyni. W liceum wpatrzona w matematykę i fizykę, na studiach filologia polska i filologia bałtycka. Jako autorka zadebiutowała w roku 2016 esejem o międzywojniu „Kuchnia dwudziestolecia. Co i jak jadano”, a jej pisarski debiut to powieść „Nie oddam szczęścia walkowerem”.

MIŁOŚĆ O KTÓREJ ZAPOMNIAŁAM to dramat psychologiczny.

Wydawnictwo FILIA, stron 318

Amnezja – myślę, że nikt nie chciałby jej doświadczyć, bo jak żyć ze świadomością, że nie pamięta się tego co było.

A może czasami taka amnezja jest dobra? Bo czy nie zdarzyło się w naszym życiu coś o czym chcielibyśmy zapomnieć, a to wraca do nas jak bumerang i za każdym razem otwiera zabliźnione rany?

Główna bohaterka po urazie głowy nie pamięta tego co było przed, ale strzępki pamięci wracają do niej w różnych chwilach. Czy lepiej by dla niej było, aby sobie wszystko przypomniała, czy lepiej by o wielu sprawach czy sytuacjach nie pamiętała?

Można o tym dyskutować godzinami.

Takie życie z amnezją może być początkiem czegoś pięknego chociaż cały czas budzi niepokój.

Nie „porwała” mnie ta książka, nie było podczas czytania wzruszeń, nie było wielkiego „WOW”, były natomiast momenty pewnego rodzaju zniesmaczenia i zaskoczenia. Ale to co mogę uczciwie przyznać to fakt, że fabuła trochę dała mi do myślenia.

Główna bohaterka była dla mnie nijaka, chociaż miałam świadomość, że jest kobietą ładną i inteligentną, chociaż też trochę nierozsądną, trochę wygodnicką. Przyznam szczerze, że jej nie polubiłam. Może taką właśnie miała być?

Romans, w jaki się wdała był dla mnie czymś co w ogóle nie powinno mieć miejsca, ale nie mnie oceniać innych.

Autorka porusza w książce wiele tak zwanych życiowych tematów, ale myślę, że niejeden z nich można by było rozwiązać inaczej.

Trudno mi pisać o tej książce, ponieważ nie wywołała we mnie żadnych głębszych emocji. Niektóre fragmenty fabuły wydały mi się zbędne w całej tej historii, ale wprowadzenie ich z pewnością było zamysłem autorki, chociaż myślę, że dla wielu historia Anny okaże się poruszającą historią o kobiecie, która dopiero po „narodzeniu się na nowo”, po utracie wspomnień, ma szansę odkryć swoje JA.

(…) Błysk. W głowie Anki pojawił się nowy obraz. Stoi w korytarzu. Jest zdenerwowana. Słyszy piknięcie telefonu. Wyciąga go z torebki. Drżącą ręką przesuwa palce po ekranie. Wiadomość od Krysi. Klika w nią. Oczy ma jeszcze załzawione, mruga, przeciera je wierzchem dłoni. „Och” wzdycha. Prawa ręka ją boli. (…)

Ta historia pokazuje nam jak mało można wiedzieć o sobie, a jak dużo możemy się o sobie dowiedzieć od innych, często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego kim jesteśmy, bo my odbieramy siebie zupełnie inaczej niż odbierają nas inni.

Często życiem człowieka kierują zasady wpojone w przeszłości, zasady, według których żyjemy, chociaż skrycie buntujemy się przeciwko nim.

Moim zdaniem nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna i z pewnością niejedną osobę skłoni do refleksji nad tym co w życiu jest najważniejsze dla uzyskania szacunku do siebie. Bo czasem może warto coś stracić, aby odnaleźć coś nowego. Odnaleźć siebie taką jaką chcemy być, a nie taką, jaką chcą inni abyśmy były. I chociaż tak jak wspomniałam wcześniej mnie ta książka nie poruszyła do głębi, to myślę, że warto ją przeczytać chociażby dlatego, żeby wyrobić sobie o niej własne zdanie.

Książka pozyskała wiele pozytywnych recenzji, zatem POLECAM ją do przeczytania osobom, które lubią powieści psychologiczne, romanse i takie z nutą tajemnicy.

Dziękuję Wydawnictwu Filia, że miałam możliwość przeczytania tej lektury w ramach współpracy barterowej w akcji #LATOZFILIA

PUSTE RAMY – Anna Klejzerowicz

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Anna Klejzerowicz bywa dość częstym gościem w moim świecie książek, ale tym osobom, które trafiły do mnie po raz pierwszy przedstawię tę autorkę, chociaż myślę, że jest ona znana czytelnikom lubiącym dobre kryminały. Jest gdańską pisarką, publicystką, fotografką, autorką książek kryminalnych i nie tylko. Przez wiele lat współpracowała z Teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jako fotografka i redaktorka publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji. 

PUSTE RAMY to współczesna powieść kryminalna, której fabuła umiejscowiona została na Kaszubach.

Wydawnictwo PURPLE BOOK, stron 237

Anna Klejzerowicz po raz kolejny zabiera czytelników do niewielkiej kaszubskiej miejscowości, w której przeszłość ma wpływ na przyszłość.

Przy okazji intrygi kryminalnej poznajemy również świat sztuki, a konkretnie malarstwa, które nierzadko kusi niekoniecznie koneserów w ścisłym tego słowa znaczeniu, a tych, którzy pragną czerpać z tej sztuki korzyści materialne.

Kolejny kryminał autorki jest lekturą dość złożoną, ale jeżeli ktoś poznał już Ninę Kuryłło i Eryka Morskiego ten wie, że to nie tylko dziennikarze lubiący odkrywać przeszłość, ale dość odważni (szczególnie Nina) samozwańczy detektywi potrafiący rozwiązać nawet dawno odłożoną przez organy ścigania sprawę.

Lubię kryminały Anny Klejzerowicz ponieważ moim zdaniem są zaskakujące i cechuje je nie tylko wysublimowana intryga kryminalna, ale przede wszystkim tajemnice wywodzące się z przeszłości, a nierzadko również wplecione w fabułę intrygi kryminalnej tak zwane drugie dno. Często po przeczytaniu jakiejś książki tej autorki zagłębiam informacje, dalej drążąc temat poruszony w książce.

Nina i Eryk potrafią świetnie ze sobą współpracować, a w tej powieści podjęli się rozwiązania zagadki dotyczącej kradzieży dzieł sztuki, a konkretniej obrazów, po których w nawet dobrze chronionych muzeach czasami pozostają na ścianach jedynie puste ramy.

(…) – Dostaliśmy pogróżki od jakiegoś szaleńca! Rozumiesz?! Groźby karalne! (…)

Czy uda im się odnaleźć skradziony z muzeum w pewnym małym miasteczku obraz, tego nie zdradzę. A jeżeli ktoś chce się tego dowiedzieć to najlepiej będzie jak sam się przekona sięgając po tę książkę.

Myślę, że ta powieść zainteresuje nie tylko znawców sztuki malarskiej ponieważ widać, że autorka świetnie przygotowała się do napisania tego kryminału robiąc porządną kwerendę w tym temacie, aby ubarwić intrygę kryminalną „smaczkami” odnoszącymi się do malarstwa i kradzieży obrazów, idealnie wciągając czytelników w świat dzieł sztuki, w historię malarstwa i w mroczną stronę muzealnictwa kiedy dochodzi do kradzieży cennych eksponatów i ich handlu na czarnym rynku.

Kto zna „pióro” Anny Klejzerowicz ten wie, że autorka potrafi świetnie łączyć fikcję literacką z faktami i myślę, że niewiele osób będzie w stanie odróżnić co jest co.

W powieści autorka przedstawia również specyfikę funkcjonowania społeczeństwa w małych miejscowościach, w których rządzą przede wszystkim różnego rodzaju układy i układziki mające znaczny wpływ na to co dzieje się na tak zwanym rodzimym podwórku.

Polecam tę powieść miłośnikom lżejszych kryminałów, chociaż tutaj nie leje się krew i trup nie ścieli się gęsto to są momenty mrożące krew w żyłach podnoszące poziom adrenaliny.

Dziękuję WYDAWNICTWU Wydawnictwo Purple Book – Zaczytaj się w dobrych książkach! za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za kolejną ciekawą historię, która z pewnością poruszy niejedną czytelniczą wyobraźnię.

CIĘŻAR WINY – Barbara Wysoczańska

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Barbara Wysoczańska urodziła się w 1980 roku w Nowej Soli, ale obecnie mieszka w Zielonej Górze. Jest absolwentką historii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Jest historykiem nie tylko z wykształcenia, ale i z pasji. Prywatnie jest mamą dwóch córek. Pracuje w branży jubilerskiej. Jest miłośniczką dobrej literatury, muzyki i kina.

CIĘŻAR WINY to dramat wojenny z nutą romansu.

Wydawnictwo FILIA, stron 445

Barbara Wysoczańska pisze o silnych i odważnych kobietach, które w obliczu zagrożenia potrafią być twardsze od niejednego mężczyzny, jednocześnie nie zatracając swojej delikatnej kobiecości. I o takiej właśnie kobiecie jest ta książka.

Autorka pod postacią Emmy, młodej, pięknej, inteligentnej i utalentowanej muzycznie panny z tak zwanego dobrego domu przedstawia nam Niemkę, która niesie na swoich barkach w swoim sercu ciężar winy nazistowskich Niemiec.

Jej ojciec, wysoko postawiony gestapowiec, ślepo wierzący w ideologię nazistowską i zapewnienia kanclerza o sile jaką są Niemcy jako naród, nie potrafił jednak zaszczepić tę wiarę w swojej córce.

Emma była zupełnie inną osobą. Uczynną i pracowitą, ale poświęcała się ludziom nie ideologii. Dla niej liczył się człowiek, a nie jego narodowość, co sprawiło, że i pokochała kogoś kto nie był Niemcem i zaprzyjaźniła się z kimś, kto teoretycznie był jej wrogiem.

Na przykładzie bohaterki tej książki autorka pokazała co przeżywały niemieckie kobiety po klęsce wojny, a szczególnie te, które pozostały w miastach, które po wojnie przestały być niemieckimi a stały się polskimi.

(…) Ogarnął ją strach, ogromny i paraliżujący. Chciała zamknąć oczy, byle już nie widzieć tych wycieńczonych przemarzniętych kobiet, zmuszanych do nadludzkiego wysiłku – ale nie mogła. Coś silniejszego kazało jej patrzeć bez końca, by zapamiętać to, co było największym upadkiem człowieczeństwa. (…)

Fabuła tej książki jest dramatem wojennym, ale takim w którym ludzie mimo bólu, upokorzeń i strachu łakną ciepła drugiego człowieka, bo przecież serce nie sługa, czasami musi walczyć z rozsądkiem chociaż nie zawsze wygrywa.

Mamy tutaj dość nietypowy romans, ale myślę, że takich romansów i takich mezaliansowych miłości mogło być w czasie wojny wiele.

Autorka przenosi czytelników zarówno do lat wojennych jak i powojennych, kiedy jedna okupacja została zastąpiona inną. A ludzie długo jeszcze po wojnie nie potrafili odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Barbara Wysoczańska pokazuje również jak silna potrafi być więź między rodzeństwem, które dzieli spora różnica wieku. Dla Emmy jej mały braciszek był całym światem, o który ona musiała dbać całym sercem. Tak jak matka dba o swoje dziecko.

To nie jest książka lekka w odbiorze, myślę, że niejednej osobie podczas czytania zakręcą się w oczach łzy.

I jestem przekonana, że czytelniczkom i czytelnikom tej autorki nie muszę tej książki polecać bo one/oni wiedzą, że każda jej powieść to bestseller.

Ale tym, którzy nie znają jeszcze „pióra” Barbary Wysoczańskiej gorąco tę lekturę POLECAM i zapewniam, że nikogo ona nie znudzi.

Dziękuję AUTORCE za kolejną wciągającą historię, a WYDAWNICTWU Filia dziękuję za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej w wyzwaniu #LATOZFILIA.

Napisz do mnie
wrzesień 2026
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/