MIŁOŚĆ W ZŁOTYM POTOKU – Michalina Kowolik
(…) Cieszę się, że znalazłem się w Złotym Potoku. Może to prawda, że czasem nasze życie się wali, aby nas zaprowadzić do miejsca, w którym znajdziemy szczęście. Ze mną właśnie tak było. Rozwód rodziców i wyprowadzka były dla mnie ciężkie i myślałem, że to najgorsze, co mnie spotyka. Byłem w błędzie, bo jak się później okazało, to było dla mnie najlepsze. (…)
O Michalinie Kowolik nie znalazłam zbyt wielu informacji, ale wiadomo, część autorek i autorów ceni sobie swoją prywatność i ja to szanuję. Jest autorką kilkunastu powieści obyczajowych, romansów i literatury pięknej. Mogę się tylko domyślać, że mieszka gdzieś na Śląsku, ponieważ w tym regionie to nazwisko jest dość popularne. Może kiedyś dowiem się o tej autorce więcej 😉
MIŁOŚĆ W ZŁOTYM POTOKU to powieść obyczajowa z nutą romansu i dramatu.
PREMIERA KSIĄŻKI 10 CZERWCA 2026 ROKU

Honorata po latach wraca do miejsca, które kiedyś kochała, a później z bólem opuściła. W rodzinnych stronach wszystko wydaje się znajome, a jednocześnie obce. Każdy zakątek budzi wspomnienia, które tak długo próbowała zagłuszyć. Powrót do domu staje się dla niej nie tylko konfrontacją z przeszłością, lecz także próbą zrozumienia samej siebie. Wśród ludzi, których kiedyś zostawiła, jest także Damian Zamojski – mężczyzna, który niegdyś nieoczekiwanie poruszył jej serce. Ich relacja, pełna niedopowiedzeń i przerwanych gestów, została brutalnie przerwana przez dramat rodzinny. Wyznanie chorej siostry zmieniło wszystko i zmusiło Honoratę do rezygnacji z rodzącego się uczucia. Teraz wraca, by ratować brata przed pochopną decyzją – i nieoczekiwanie musi zmierzyć się z prawdą, która może odmienić jej życie.
Początkowo chciałam napisać, że to jest cudowna książka, idealna na weekendowy relaks, ale w pewnym momencie autorka tak mnie zaskoczyła, że zryczałam się jak bóbr. Ale ogólnie… to mogę przyznać, że jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna.

To moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, ale myślę, że nie ostatnie, ponieważ bardzo mi się spodobał styl jakim pisze.
Fabuła książki niby banalna, skierowana na rodzinę, w skład której wchodzą rodzice i troje dzieci – dwie córki, niezwykle mocno związane miłością siostrzaną i syn będący takim trochę lekkoduchem. Ale… do tej niesamowitej rodziny w pewnym momencie dołącza chłopak, którego relacje z własnymi rodzicami są trochę pokomplikowane, a rodzice tej trójki przyjmują do rodziny jak syna.
I to właściwie małżeństwo Królów staje się rodzicami Damiana – głównego bohatera, bo to oni otaczają go opieką, wspierają i motywują do tego, aby dążył do spełniania swoich marzeń.
Teoretycznie ta powieść jest typowym romansem, ale sam romans rozwija się tutaj bardzo nietypowo.
(…) Stoi oparty o ścianę, zaraz za małym wiatrołapem, pomiędzy kuchnią a salonem. Ma na sobie czarne spodnie od garnituru, białą koszulę i czarną muszkę. Marynarkę trzyma w ręku i patrzy wprost na mnie. Jego oczy połyskują w świetle lampy. Otwieram usta, aby coś powiedzieć, ale żądne słowo nie chce z nich wypłynąć. Jestem w szoku i niczego nie rozumiem. (…)
Czytając tę książkę na zmianę śmiałam się i wzruszałam, ale to chyba dobrze, bo autorka potrafiła sprawić, że buzowały we mnie różne emocje.

Bohaterowie są tacy zwyczajni, z jednej strony bardzo uczuciowi, a z drugiej nieco zagadkowi. Polubiłam ich wszystkich, chociaż nie byli bez wad.
Bardzo mi się spodobało przedstawienie małżeństwa Królów, chociaż myślę, że ktoś może zarzucić autorce, że ich zachowanie wobec siebie zostało pokazane zbyt cukierkowo i mało realnie, ale ja znam takie małżeństwo i wiem, że można sobie okazywać miłość i troskę nawet gdy ma się już dorosłe dzieci.
Początek książki jest lekki (pod względem fabuły), trochę zabawny, chociaż autorka w fabułę wplata bardzo poważne wątki.
Mamy tutaj piękną przyjaźń, a także w cudowny sposób pokazaną miłość rodzicielską. Ale jest również przedstawiona inna miłość rodzicielska chociaż moim zdaniem trudno ją nazwać miłością, bo kiedy dziecko czuje się samotne w domu, w którym powinno czuć ciepło rodzica, to chyba miłości w tym domu nie ma.
Bardzo emocjonalnie autorka przedstawiła również walkę z chorobą, której następstwem była walka z żałobą. Przyznam, że nie spodziewałam się w tej powieści tak trudnego wątku.
Narracja jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, a rozdziały są przeplatane w ten sposób, że raz narratorką jest Honorata, a raz narratorem jest Damian. To wokół tej dwójki krążą watki tej powieści.

Myślę, że fabuła tej książki na długo zostanie w mojej pamięci, dlatego POLECAM ją całym sercem.
Dziękuję Wydawnictwu Filia, że dzięki współpracy barterowej poznałam twórczość kolejnej polskiej autorki, po której książki z pewnością sięgnę jeszcze niejeden raz.






