KRAWĘŻNIKOWE DZIECI – Grażyna Kamyszek
(…) Popatrz na mnie, jedną nogą stoję nad grobem i, zanim mnie przysypią chciałabym jeszcze zrobić coś dobrego dla innych krawężnikowych dzieci. Ale jest ich wokół mnóstwo. Wam nie pomogłam, zachowałam się egoistycznie (…)

Grażyna Kamyszek jest mieszkanką Ustki (latem mieszka w Barcicach). To autorka prozy polskiej, która zaczęła spełniać swoje marzenia o pisaniu i wydawaniu książek dość późno. Urodziła się w 1950 roku w Sztumie, jest kolejnym przykładem na to, że spełniać swoje marzenia można (i powinno się) w każdym wieku. Ukończyła filologię polską na UG i studia podyplomowe z bibliotekoznawstwa. Pracowała jako nauczycielka języka polskiego w Postolinie i w Ustce. Jest autorką scenariuszy i realizatorką wieczorów poetyckich przybliżających twórczość H. Poświatowskiej, E. Stachury i K. K. Baczyńskiego – wystawianych na scenie Domu Kultury w Ustce. Jest również współredaktorką wydania tomu poezji „Młode głosy” (1997), promującego twórczość młodzieży. Aktualnie przebywa już na zasłużonej emeryturze.
KRAWĘŻNIKOWE DZIECI to powieść obyczajowa z nutką dramatu i romansu.
PREMIERA KSIĄŻKI 09 WRZEŚNIA 2022

Gdy cienie przeszłości nie dają zasnąć, trzeba podjąć wyzwanie i ruszyć ich śladem, by odkryć prawdę i zmienić teraźniejszość. Pomóc może młodość, żywiołowość i… miłość.
Spotykają się dwa żywioły, roszczeniowa madame Władysława i pokrzywdzona Ksenia. Różni je prawie wszystko: wiek, uroda, zapatrywania i postrzeganie rzeczywistości. Mimo diametralnych różnic są zdane na siebie i trwają w wojennych okopach, bo każda z nich ma skonkretyzowany plan, który chce doprowadzić do końca. Buforem i jednocześnie rozjemcą zwaśnionych stron jest Bartosz. Czy uda mu się doprowadzić do rozejmu? Niebagatelne znaczenie mają enigmatyczne krawężnikowe dzieci, błąkające się w cudzych życiorysach i niepozwalające o sobie zapomnieć. To one czynią opowieść oddającą nie tylko klimat ubiegłego wieku, ale i miasteczka, gdzie mają miejsce niesamowite wydarzenia. Wpisują się we współczesne realia, wzbogacając je o ponadczasowe wartości, a zielarka Greta przepowiedniami dopełnia to, co i tak jest zapisane w gwiazdach.
Czy łatwo jest być w dobrych relacjach z drugą osobą, kiedy dzieli kilkadziesiąt lat?
Kiedyś pracowałam jako opiekunka osób starszych, między mną a moją podopieczną była różnica wiekowa ponad 60 lat. Moje początki pracy z tą panią były trudne, ale kiedy „odchodziła’ z czystym sumieniem mogłam powiedzieć, że się ze sobą zaprzyjaźniłyśmy.

Grażyna Kamyszek w tej książce również opisuje relację między młodą opiekunką i wiekową seniorką, ale to nie relacje między nimi są głównym wątkiem fabuły, chociaż odgrywają w niej dość istotną rolę.
Im człowiek starszy, tym częściej myślami wraca do przeszłości. Czasami wspomnienia są piękne, czasami bolesne, a czasami po prostu bardzo sentymentalne. I takie właśnie sentymentalne wspomnienia pojawiły się w głowie pani Władysławy, która przed śmiercią postanowiła jeszcze odwiedzić „stare kąty”. Ale czy tylko sentyment nią kierował?
Początkowe relacje między młodą, trochę zbuntowaną, a trochę skrzywdzoną zawodowo Ksenią, a dość majętną, bardzo wymagającą seniorką były nieco trudne. Ksenia traktowała pracę u starszej pani jako coś przejściowego, po drodze w dość niekonwencjonalny sposób torując sobie drogę do lepszej przyszłości wykorzystując do tego naiwność pewnego mężczyzny.
(…) Być może byłoby inaczej, gdyby jedna ze stron nieco stonowała, ale Ksenia leczyła urażoną ambicję, walcząc ze zrzuceniem z siebie opinii „ciepłej kluchy”. Natomiast pani Władysława lubiła obrażać i dokuczać, były to żywioły napędzające jej siły mentalne i fizyczne. (…)
A starsza pani zatrudniając Ksenię, przez pośrednictwo pewnego młodego człowieka od początku miała wobec dziewczyny konkretne plany.
Jakie? Oczywiście tego nie zdradzę, by byłby to spoiler, ale jak ktoś chce się tego dowiedzieć, to gorąco polecam sięgnięcie po tę książkę.
Ta powieść z jednej strony jest odrobinę zabawna, ale z drugiej bardzo wzruszająca.
Poznajemy losy dorosłych ludzi, dla których, gdy byli dziećmi, ulica, a właściwie to pewien chodnikowy krawężnik był drugim domem.

Dlaczego na nim przesiadywały? Czy dlatego, że łączyła je prawdziwa dziecięca przyjaźń, czy dlatego, że czuły się wśród rówieśników bezpieczne? Każde z tych dzieci miało swoje marzenia, a starsza pani przy pomocy swojej opiekunki próbuje te dzieci odnaleźć. Czy jej się to uda? Czy uda jej się poznać marzenia tamtych dzieci? Czy któremuś z nich marzenie się spełniło?
To książka psychologiczna. Autorka porusza w niej wiele trudnych a nawet dramatycznych wątków i przyznam szczerze, że nie jeden raz podczas czytania zakręciła mi się łza w oku.
Ciekawe, wyraziste postacie jakie stworzyła Grażyna Kamyszek są takim pozytywnym dodatkiem do fabuły. I muszę przyznać, że z pewnością nie brakuje w tej lekturze emocji, ale książki, w których tych emocji nie poczujemy… czy są warte czytania?
Autorka pisze pięknym językiem co z pewnością również wpływa na odbiór fabuły jako całości.
Przyznam szczerze, że polubiłam bohaterów, nawet dość krnąbrną Ksenię i myślę, że inni czytelnicy też ją polubią.
POLECAM tę książkę, bo jest warta przeczytania. Znajdziecie w niej i dramat, i odrobinę romansu, ale co najważniejsze, to myślę, że fabuła nikogo nie znudzi.
Dziękuję AUTORCE za cudowne, chociaż bardzo przypadkowe i spontaniczne spotkanie, na którym opowiedziała mi o tej książce. I bardzo dziękuję za książkę, którą miałam ochotę przeczytać już dawno.






