Recenzje książek

literatura polska

KOBIETA, KTÓRA WIEDZIAŁA ZA MAŁO – Daniel Koziarski

Daniel Koziarski urodził się w 1979 roku w Gdyni.  Jest prawnikiem, pisarzem oraz autorem artykułów prasowych i internetowych. Jako pisarz zadebiutował w lutym 2007 powieścią „Kłopoty to moja specjalność, czyli kroniki socjopaty“. Książka otrzymała bardzo pozytywne recenzje w „Kulturze“ i Newsweeku“ (Joanna Ruszczyk, Newsweek, 18 marca 2007). Na swoim koncie pisarskim ma siedem powieści oraz sześć opowiadań.

   Kobieta, która wiedziała za mało

Wydawnictwo NOVAE RES rok 2017

stron 372

KOBIETA, która wiedziała za mało to powieść obyczajowa, z dużą dawką erotyki.

Marzena Wierzba jest popularną pisarką, której rytm życia wyznacza pisanie kolejnych pretensjonalnych, rozerotyzowanych książek. Pewnego dnia świat pisarki zaczyna się rozpadać. Mąż, szanowany notariusz, angażuje się w romans z młodą kobietą, syn zaskakuje ją niekonwencjonalnymi wyborami, a w dodatku pisarka pada ofiarą psychofanki. Suma złych doświadczeń sprawia jednak, że Marzena, zamiast się ostatecznie załamać, podejmuje walkę z przeciwnościami losu. Aby dodać sobie animuszu, zaczyna wymyślać optymistyczne sentencje i zapisywać je na różowych karteczkach, a następnie umieszczać na Facebooku. Życie jednak potrafi zaskakiwać, czy znana pisarka poradzi sobie ze stalkerką? Jakie konsekwencje będzie miał romans męża pisarki z młodą współpracownicą?

Przyznam szczerze, że opis na tylnej stronie książki zaintrygował mnie. Po przeczytaniu go pomyślałam, że to z całą pewnością książka dla mnie. Niestety trochę się przeliczyłam z nadziejami i muszę przyznać, że ledwo dobrnęłam do końca tej powieści.

Główna bohaterka ma około czterdziestu lat, jest typową erotomanką, która na widok każdego atrakcyjnego mężczyzny układa w myślach wątki erotyczne.  Nie jest dla niej ważne czy ten mężczyzna jest nastolatkiem, lub czy ma inny kolor skóry. Podnieca ją KAŻDY. Kobieta bardzo idealizuje swój wygląd i swoją seksualność.

Być może jestem za stara na takie książki, ale bardzo raziła mnie w tej lekturze, ogromna ilość wulgaryzmów, nie tylko tych dotyczących seksu. Na przykład nie tyle potoczne , co wręcz wulgarne nazewnictwo w ustach miłej, grzecznej i mądrej studentki prawa, brzmiało dość paskudnie. Nie wspominając już o wulgarnym zasobie słów głównej bohaterki – bądź co bądź – pisarki.

Słownictwo z pewnością jest zamierzone i celowe, szkoda tylko, że wydawcy decydują się na takie książki, które zamiast promować naszą piękną polską mowę, jaką posługuje się wielu pisarzy, wypuszczają na rynek książki, niemające z naszą polszczyzną nic wspólnego. Nie dziwią mnie w książkach wulgaryzmy w ustach przestępców, ludzi z marginesu społecznego czy środowiska patologicznego, ale w ustach kobiety, pisarki, osoby propagującej kulturę?

Seks w tej powieści jest przedstawiony wyjątkowo wulgarnie, wręcz pornograficznie. To nie jest brutalna erotyka, to jest… no proszę, nawet nie potrafię znaleźć odpowiedniego słowa.

Chyba pierwszy raz w życiu spotkałam się z książką, w której nie ma ani jednego pozytywnego bohatera.  W tej powieści wszyscy bohaterowie są negatywni, a mdłe, jednolite osobowości nie przyciągały mnie jako czytelniczki.

Mocny wątek homoseksualny, moim zdanie opisany został bardzo stronniczo, z wyraźną wrogością w stosunku do podejścia do tego zagadnienia zarówno w Polsce jak i w Londynie.

Gdyby nie kilka wątków sensacyjnych, może nawet thrillera, to uznałabym tę książkę za całkowitą porażkę.

Do tego wątek różowych karteczek, żywcem wzięty z profilu Facebooka Beaty Pawlikowskiej, różniący się tylko kolorem tych karteczek (bo Pawlikowska wrzuca żółte).

Rozdziały napisane są przemiennie, raz wczytujemy się w wątki dotyczące głównej bohaterki, a następnie przenosimy się do wątków dotyczących innych osób.

Nie mogę również powiązać tytułu z treścią książki. Czego niby ta kobieta nie wiedziała? Czego wiedziała za mało? Albo z powodu słownictwa nastawiłam się podczas czytania na „nie” albo nie potrafię czytać ze zrozumieniem i dlatego nie potrafię powiązać tytułu z treścią. Chociaż… wyjątkowo intrygująca okładka i ten intrygujący tytuł może przyciągnąć wielu czytelników.

No cóż, mnie ta książka nie zachwyciła, ale jeżeli ktoś lubi ostre, wulgarne i naładowane erotyką powieści to z pewnością jest to lektura dla niego. Wiem, że są takie osoby, więc jeżeli ktoś jest chętny, to proszę o kontakt na priv. Z przyjemnością mu tę książkę wyślę.

Książkę przeczytałam dzięki Wydawnictwu Novae Res, które było jednym ze sponsorów na naszym piątym spotkaniu w Sopocie A może nad morze? Z książką.

logo spotkania

Wydawnictwo Novae Res

ZIELONY BYFYJ – Sabina Waszut

Sabina Waszut gościła w moim małym świecie książek już kilkakrotnie. Jest mieszkanką Chorzowa, urodzoną w 1979 roku. Jest nie tylko pisarką, ale również recenzentką i organizatorką spotkań literackich, a także propagatorką kultury śląskiej. Jej debiutancka powieść Rozdroża, wydana w roku 2014 została nominowana do Nagrody Literackiej Europy Środkowej Angelus, a na Festiwalu Literatury Kobiet Pióro i Pazur w Siedlcach zdobyła nagrodę główną w kategorii Pióro, jako najbardziej poruszająca polska powieść.

  Zielony byfyj_Sabina Waszut

Wydawnictwo MUZA S.A. premiera książki 8.11.1017

stron 320

Zielony byfyj to powieść obyczajowa, w której wątki umieszczone w teraźniejszości przeplatają się z wątkami z przeszłości. Jest to trzecia i ostania części sagi śląskiej.

Zosia Zaleska, bohaterka dwóch wcześniejszych części, nareszcie zamieszkała z mężem Władkiem i dziećmi w normalnym mieszkaniu, bez zagrzybionych ścian, jakie towarzyszyły jej w starym mieszkaniu w suterynie. Koszmar wojny oddalił się na tyle daleko, że Zosia może już czuć się bezpiecznie. I chociaż nowy ustrój i nowa polityka państwa nie są takie, o jakich marzyło wielu ludzi, żyje im się lepiej i wygodniej.

Oliwia jest wnuczką Zosi, jako dorosła kobieta, szczęśliwa mężatka nie może pogodzić się z śmiercią ukochanej babci. Prawie każdy spacer kończy się w starej kamienicy, w mieszkaniu babci, o której trudno dziewczynie zapomnieć. Kamienica ma burzliwą przeszłość, zmieniających się właścicieli, ale teraz, po wielu latach, znów jest własnością rodziny Oliwii. Stare mury wymagają jednak inwestycji, a spadkobierców nie za bardzo stać na taki wydatek. Pewnego dnia w rodzinie Zalewskich pojawia się tajemniczy mężczyzna, nieznany dotąd nikomu syn dziadka Oliwii. Czy upomni się on o spadek po zmarłym w Kanadzie ojcu? Czy Oliwia spróbuje odzyskać miejsce swoich wspomnień? I tak właściwie, kto i dlaczego zostanie właścicielem starego zielonego kredensu, który był świadkiem wielu rodzinnych sekretów?

Do tej książki podeszłam bardzo sentymentalnie, nie tylko z powodu wspomnień, jakie gnieżdżą się w mojej głowie, ale również dlatego, że po raz kolejny mogłam wyruszyć w podróż do Śląska lat pięćdziesiątych.

Książka napisana została w pierwszej osobie, czytając ją, cały czas miałam wrażenie, że czytam czyjeś pamiętniki. Rozdziały w tej powieści napisane zostały przemiennie. Raz jesteśmy w latach współczesnych zaczynających się w roku 2006, a kończących w roku 2010, w których towarzyszymy Oliwii, a raz przenosimy się do lat, w których żyła Zosia, zaczynających się od roku 1952, a kończących w roku 1972 .

Na podstawie wspomnień Zosi odkrywamy Śląsk, który być może przez wielu został zapomniany. I nie mam tu na myśli tylko tego Śląska jako obszaru, ale głównie powojenny ustrój jaki towarzyszył ludziom. Jako mieszkanka tego rejonu kraju pamiętam sporo wspomnień rodzinnych, bardzo podobnych do tych, które opisała autorka w swojej powieści. Teraz trudno nam w pewne rzeczy uwierzyć, ale historii tak naprawdę nie da się całkowicie wymazać z naszych umysłów, szczególnie historii rodzinnych, prawdziwych, innych od tych tych ukazywanych przez media.

Autorka w cudowny sposób ukazuje kontrast życia wtedy i teraz; prezentując wzruszającą opowieść o ludziach, którzy przeżyli koszmar wojny, i zamiast cieszyć się tym, że nareszcie on się skończył, muszą walczyć dalej…, ze swoimi rodakami. To powieść o sile uczucia, jakie pozostaje w człowieku, który stracił kogoś bliskiego. Tak naprawdę większość nas podchodzi do wielu spraw bardzo sentymentalnie, i tu taki sentymentalizm jest chyba bardzo dosadnie ukazany na przykładzie tytułowego zielonego byfyju. Wnuczka Zofii podejmując walkę o zachowanie jedynej pamiątki po pradziadkach, jaką są dwa stare domy i rozwalona kuźnia ratuje nie tylko wspomnienia, ratuje również historię tych domów. Wierzy, że pokonując wiele trudności uda jej się odzyskać nadzieję i wiarę w lepszą przyszłość.

Wzruszająco opowiedziane losy zarówno pokolenia młodego jak i przodków rodziny, są historiami jakich wiele. Jednak jak wielu ludzi pielęgnuje pamięć i walczy o to, aby osoby, sytuacje, czy historie rodzinne nie poszły w zapomnienie.

Ciekawie przedstawione osobowości kobiet, zarówno tych starszego pokolenia jak i współczesnych sprawiają, że bardzo szybko darzymy bohaterki tej powieści ogromną sympatią. Ich marzenia i oczekiwania od życia są tak różne, a jednak mają ze sobą coś wspólnego.

Bardzo efektownie autorka przedstawiła w swojej powieści uczucia łączące dwoje ludzi. Pokoleniowo te osoby (tu mam na myśli małżeństwo Zosi i Władka oraz małżeństwo Oliwii i Piotrka)  są jak zupełnie inne, a jednak łączą ich takie same prawdziwe uczucia, których nie jest w stanie zniszczyć żaden problem. Bywa tak, że narastające w związkach problemy, krok po kroku, niszczą ten związek. Tu, autorka udowadnia, że problemy nie tylko nie niszczą związku, ale go bardziej scalają.

(…) Za czym tęsknisz? – pyta Władek za moimi plecami.

Z przygryzienia wargi, przeczesania włosów, gestu, ruchu, spojrzenia…

Po trzynastu latach małżeństwa z drobiazgów potrafimy wyczytać to, o czym zaledwie pomyśleliśmy. (…)

Tęskni się do rzeczy, które się oswoiło. A oswoić można wszystko, nawet piwnicę śmierdzącą kocimi odchodami. (…)

W zeszłym roku pochowałam ostatnią moją ciocię, która była ogromną skarbnicą wiedzy o losach naszej rodziny, z czasów jeszcze przedwojennych. Wiem, że wielu ludzi nie potrafi zrozumieć pewnych rzeczy, mnie też kiedyś bardzo trudno było zrozumieć fakt, że dwóch braci musiało walczyć po dwóch stronach. Mój ojciec, jako młody chłopak, w czasie wojny działał w podziemiu harcerskim a jego starszy brat został powołany do Hitlerjugend, i kiedy przeczytałam o takim przypadku w tej książce, natychmiast miałam przed oczami tych dwóch najbliższych memu sercu mężczyzn.

Nie pozwólmy, aby życie obecne, przysłoniło nam wspomnienia o tych, którzy odeszli. Walczmy o te wspomnienia, szukajmy ich i pielęgnujmy je. Kiedyś kolejne pokolenia być może nie będą potrafiły uwierzyć w to co było, ale czy nie warto o to zadbać już teraz. Dla mnie każdy wyjazd na Śląsk jest podróżą sentymentalną, do miejsc w których żyłam, do ludzi, których pamiętam, do chwil, które odradzają się na nowo w mej pamięci.

Cieszę się, że wśród naszych rodzimych pisarzy mamy takich autorów, którzy nie pozwalają nam pozbyć się tego sentymentalizmu. Nie pozwalają na to, abyśmy zapomnieli o losach naszych przodków i o często dalekiej, chociaż obcej dla nas przeszłości.

Polecam tę książkę zwłaszcza czytelnikom młodego pokolenia, w tej powieści znaleźć bowiem można wątki zarówno historyczne, obyczajowe, jak i miłosne. Jeżeli ktoś lubi nostalgiczne i pełne wzruszeń historie, to ta książka jest szczególnie dla niego.

Dziękuję Wydawnictwu MUZA.SA za możliwość przeczytania tej książki. To nie jest książka z tych, o których po tygodniu czy dwóch się zapomina. To jest lektura, której fabuła na długo pozostaje w pamięci.

logo Muza

Zachęcam do przeczytania wcześniejszych części tej sagi, a także polecam inną książkę autorki „Bar na starym osiedlu”, którą również przeczytałam, wkrótce podzielę się swoją opinią o niej na blogu.

Rozdroża_Sabina Waszut    W obcym domu_Sabina Waszut

TAJEMNICE STAREGO DOMU – Ilona Gołębiewska

Ilona Gołębiewska mieszka w Warszawie, ale gdy pisze książki, ucieka do starego domu na mazowieckiej wsi. Urodziła się w 1987 roku. Na co dzień pracuje ze studentami, prowadzi zajęcia terapeutyczne dla dzieci i młodzieży, a także szkoli dorosłych i seniorów. Jest nie tylko pisarką, ale i poetką, która debiutowała w 2012 roku tomem „Traktat życia”.

  Tajemnice starego domu_Ilona Gołębiewska

Wydawnictwo MUZA rok 2017

stron 472

Tajemnice starego domu to powieść obyczajowa, której fabuła umieszczona została we świecie współczesnym. Jest kontynuacją losów bohaterów książki „Powrót do starego domu”.

Alicja jest kobietą zbliżającą się do czterdziestki. Po rozwodzie postanawia zamieszkać w starym domu swoich dziadków, w którym się urodziła i wychowywała do piątego roku życia. Na pozór wiedzie spokojnie i szczęśliwe życie w Pniewie, jednak los jej nie oszczędza i wciąż stawia na drodze wiele trudności. Jej spokój burzy nie tylko odnaleziony przypadkowo dokument, dzięki któremu na jaw wychodzi rodzinna tajemnica z przeszłości. Ale te rodzinne sekrety sięgają znacznie dalszej przeszłości dotyczącej tajemniczych dokumentów, które jej dziadek tłumaczył będąc w czasie w II Wojny Światowej w obozie koncentracyjnym. Do tego wszystkiego dochodzi walka w sądzie o adopcję osieroconego chłopca i wiele innych spraw dotyczących nie tylko głównej bohaterki. Czy przyjaciel Alicji, a wcześniej przyjaciel jej dziadka jest zdrajcą? Czy Alicja odnajdzie kobietę, która może być jej siostrą? Czy mały Michałek i jego babcia zaznają w końcu spokoju i staną się rodziną Alicji? Nie odpowiem na te pytania, ponieważ chcę, aby czytelniczki i czytelnicy sami poznali odpowiedzi, decydując się na przeczytanie tej książki.

Przyznam szczerze, że autorka mnie pozytywnie zaskoczyła. Fabułą jej pierwszej książki Powrót do starego domu nie zachwyciłam się, wydała mi się taka… zbyt cukierkowa i przewidywalna. Natomiast ta, jest jakby napisana przez zupełnie inną osobę.

Powieść wciąga od pierwszych stron, główna bohaterka ma wyjątkową zdolność przyciągania do siebie wszelkich problemów. Po części sama je sobie stwarza, ale jest bardzo dociekliwa i chce rozwiązać każdą sprawę. Chyba ją w końcu polubiłam i mam nadzieję jeszcze kiedyś się z nią spotkać. Ponieważ nie wszystkie problemy zostały w tym tomie wyjaśnione liczę na kontynuację.

To intrygująca i bardzo poruszająca opowieść o mocy przeznaczenia i tajemnicach rodzinnych. To obraz odwagi, determinacji i walki o to, aby poznać to, co ciąży na losach rodziny (i nie tylko). Autorka postawą głównej bohaterki udowadnia, że często to, co z pozoru jest niemożliwe jak się chce, staje się możliwe. To wiara w to, że można osiągnąć wszystko, jeżeli jest się odpowiednio silnym psychicznie i odważnym, szczególnie w sytuacjach, gdy pozornie błahe wydarzenie może zaważyć na życiu wielu osób.

Ta powieść to z całą pewnością, mieszanka wzruszeń i wielu pozytywnych emocji. Myślę, że nie tylko mnie podczas czytania wilgotniały oczy.

 (…) Szczęście jest jednak złudne. Przychodzi i częstuje nas pstryczkiem w nos. Jest ulotne, nie daje żadnej gwarancji, w razie porażki pozostawia żal i wielką pustkę.(…)

Często jest tak, że echa przeszłości, powracają w teraźniejszości, a jakaś nieprzemyślana do końca decyzja może zapoczątkować lawinę niespodziewanych zdarzeń. I co z tym zrobić? Próbować te echa zamknąć głęboko w zakamarkach pamięci, czy pozwolić im wrócić?

Autorka udowadnia jednak, że o prawdziwe szczęście i spokój duszy, warto stoczyć nawet najcięższą walkę. Chociaż nie zawsze ta walka jest równoznaczna z tym, czego się pragnie i co planuje. Może przynieść zwycięstwo, ale może też przynieść rozczarowanie, że siła determinacji okazała się jednak zbyt krucha.

(…) Może nie warto niczego planować? Niczego oczekiwać? Lepiej żyć i każdy dzień traktować jak nową szansę. Tak jest łatwiej. Mniej oczekiwań to więcej szczęścia. (…)

(…) siła to nie tylko odporność na różne złe rzeczy, które się w życiu dzieją. (…) Siła to także umiejętność wybaczania. (…)

Moim zdaniem autorka pięknie przedstawiła osobowości bohaterów, których nie da się nie polubić. I chociaż główna bohaterka od początku nie wzbudzała mojej sympatii, to po każdym kolejnym rozdziale miałam jej dla niej coraz więcej.

Patrząc na okładkę, czytelnik spodziewa się słodkiej, sielskiej opowieści, ale wyznam szczerze, że chociaż tej słodkości jest w niej sporo, to sporo też jest poruszonych tematów trudnych, często bardzo bolesnych.

Ta powieść to intrygująca, mocna i poruszająca lektura dla wielu czytelników, i chociaż mówi się, że to literatura kobieca, ja polecam ją również panom. Można w niej się zatracić nie tylko z powodu wątków bardzo tajemniczych, których rozwiązywanie wciąga jak magnes. W tej powieści przedstawione są piękne miłości i przyjaźnie. Przenosimy się również do katastrofalnych wątków wojennych i trudnej sytuacji więźniów w obozie koncentracyjnym. Jest również wątek typowo sensacyjny, wręcz kryminalny. Czy pozostaje mi do powiedzenia coś więcej? Chyba nie.

Dziękuję wydawnictwu MUZA za możliwość przeczytania tej powieści, którą polecam i myślę, że kiedyś jeszcze do niej wrócę.

logo Muza

 Tajemnice starego domu_Ilona Gołębiewska

Dziękuję Autorce za piękną dedykację, oraz prezent jaki otrzymałam razem z książką.

LUSTERECZKO POWIEDZ PRZECIE – Alek Rogoziński

Mówią o nim „Książę komedii kryminalnej”. Dlaczego otrzymał taki przydomek i kto mu go nadał? Nie wiem. Wiem natomiast, że odkąd poznałam jego książki, to w mojej biblioteczce nie może zabraknąć każdej kolejnej, ponieważ są to lektury, które bardzo korzystnie wpływają na mój nastrój, zwłaszcza w szare, bure i ponure dni. O kim mowa? Wiadomo – Alek Rogoziński. Kto jeszcze go nie zna, to przypomnę, że urodził się w 1973 roku. Z wykształcenia jest filologiem, z zawodu dziennikarzem, z pasji kryminalistą, który tworzy kryminały. Przez lata związany z mediami. Karierę zaczynał w połowie lat 90. w kultowej już dzisiaj Rozgłośni Harcerskiej, potem pracował m.in. w Radiu Plus i warszawskim Radiu Kolor. Od 2007 roku jego macierzystą bazą jest magazyn Party. Jako pisarz kryminałów zadebiutował w marcu 2015 roku powieścią kryminalną „Ukochany z piekła rodem”, w szybkim czasie zdobywając I miejsce na liście bestsellerów EMPIK.com. Jego hobby to muzyka i podróże, a marzeniem jest objechać cały świat, a na stare lata zamieszkać na jednej z wysp Morza Śródziemnego i tam do końca życia już tylko pisać.

   Lusterczko powiedz przecie_Alek Rogoziński

Wydawnictwo FILIA rok 2017

stron 327

Lustereczko powiedz przecie to drugi tom komedii kryminalnej z Różą Krull.

Znana autorka powieści kryminalnych Róża Krull, tym razem jest świadkiem samobójstwa. Od jakiegoś czasu obserwuje (przez lornetkę) ze swojego balkonu budynek biurowca a w nim pracującego do późnych godzin młodego mężczyznę. Kiedy któregoś dnia, ów mężczyzna na jej oczach wchodzi na parapet i zeskakuje z niego popełniając samobójstwo Róża Krull jest nie tyle zaskoczona co oszołomiona. Kilka dni później na bankiecie zorganizowanym dla kandydatów na Mistera Polski dochodzi do zbiorowego zatrucia, którego śmiertelną ofiarą jest kolejny młody mężczyzna. Pisarka wraz ze swoimi przyjaciółmi postanawia na własną rękę rozpocząć śledztwo. Za wszelką cenę chce się dowiedzieć, kto próbuje wyeliminować kandydatów na Najprzystojniejszego Polaka. Czy uda jej się dowieść, kto za tym stoi? Czy nie narazi się komuś swoim wścibstwem, i czy ktoś nie postanowi i jej wyeliminować spośród żywych?

No cóż, myślę, że kto zechce poznać odpowiedzi, ten sięgnie po książkę. Przyznam szczerze, że po raz kolejny nie żałuję, że zdecydowałam się na kryminał tego autora. Znając jego styl i humor, z pełna premedytacją zaczytałam się w kolejnej jego książce.

Nie jest to lektura wywołująca zbyt wiele emocji, ale z pewnością nie pozwala na nudę. Dość wartka akcja poprowadzona przez bohaterów, z licznymi potknięciami głównej bohaterki, którą zabawne sytuacje dopadają niemal wszędzie, to z pewnością plusy tej powieści.

Sama główna bohaterka jest trochę infantylna, trochę roztrzepana, ale z pewnością można ją polubić, tak jak jej przyjaciół. Kto nie miał jeszcze okazji zapoznać się z Różą Krull to polecam – z pewnością jest to osoba nietuzinkowa.

Książkę czytałam bardzo sprawnie i szybko z pewnością między innymi dzięki zabawnym i ciekawym dialogom. Umiejscowienie części fabuły w hotelu na zamku w Lidzbarku Warmińskim, to dla mnie dodatkowa atrakcja czytelnicza, ponieważ znam to miejsce i z łatwością wyobraziłam sobie opisywane przez autora miejsca. Chociaż… nie wszystkie.

Fabuła książki momentami bawi do łez, ale i są takie chwile, kiedy można poczuć dreszcz grozy. Jest on oczywiście odrobinę zawoalowany, bo przy tekstach mu towarzyszących groza zamienia się w zabawne, pełne nieoczekiwanych zdarzeń sytuacje.

(..) Kiedy wreszcie dotarło do niej, na co patrzy, było już za późno. Dziwnie chybotliwa w tym miejscu podłoga nagle uchyliła się, tworząc zapadnię. Róża nie miała się nawet czego chwycić. Wydając z siebie okrzyk przerażenia, runęła w dół. (…)

(…) Róża z trudem wstała z podłogi, czując że znajdujący się w niej kościotrup nie jest specjalnie zadowolony z przygody, która ich przed chwilą spotkała, i że w przyszłości ukarze ją niezliczoną ilością dolegliwości. (…)

No cóż, jeśli chodzi o mnie to z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że autor zwalczył moją jesienną chandrę. Za każdym razem przypominając sobie tę książkę, będę zmuszona się uśmiechnąć. Cieszę się, że na nasz polski rynek trafiają takie książki, bo od czasu do czasu człowiek musi przeczytać coś lekkiego, zabawnego i jednocześnie wciągającego. Myślę, że nie muszę zbytnio polecać tej lektury, bo kto zna „pióro” Alka Rogozińskiego, tego namawiać nie trzeba, a kto jeszcze nie miał okazji poznać, powinien to zrobić jak najszybciej.

Polecam również inne książki tego autora, nie tylko na jesienne chandry.

Ukochany z piekła rodem  Jak Cię zabić kochanie   Morderstwo na Korfu  Do trzech razy śmierć_Aleksander Rogoziński

MOGĘ WSZYSTKO – Anita Scharmach

Przygodę z książkami Anity Scharmach zaczęłam niedawno. Wspomniałam już o niej wcześniej podczas dzielenia się swoimi odczuciami po przeczytaniu jej pierwszej książki „Zaraz wracam”.

  Mogę wszytsko_Anita Scharmach

Wydawnictwo LUCKY rok 2016

stron 285

Mogę wszystko to współczesna powieść obyczajowa, której narratorką jest główna bohaterka.

Tatiana to kobieta w średnim wieku, która ma wszystko. Przystojnego, dobrze zarabiającego i kochającego męża, trójkę fajnych dzieciaków i oczywiście dobrze płatną i stabilną pracę, w której odnosi sukcesy. Pewnego dnia przeprowadza się z rodziną do swojego wymarzonego, pięknego domu. Wszystko jest piękne, słodkie i sielankowe do momentu, kiedy Tatiana dowiaduje się o kolejnej ciąży, a do tego spada na nią zła wiadomość o ciężkiej chorobie jej przyjaciółki. Jak te dwie sytuacje wpłyną na życie kobiety? Czy uda jej się pokonać przeciwności, jakie przygotował dla niej los? I kto tak naprawdę jest najważniejszy w życiu tej prawie 40-latki?

Ta książka to czytelniczy misz-masz. Na przemian człowiek śmieje się i wzrusza, a dzieje się to dlatego, że autorka w bardzo umiejętny sposób łączy różne wątki, wywołując tym u czytelnika prawdziwą gamę emocji. Jest to lektura, która z pewnością u niejednej czytelniczki spowoduje, że spojrzy ona na swoje życie innymi oczami. Pobudzi w niej chęć do walki o siebie i swoje szczęście. Ale może też wywołać głos oburzenia lub pogardy u czytelniczek, którym się w życiu nie udało. Trudno jest czytać o czyimś szczęściu, kiedy samemu walczy się każdego dnia o minimum tego uczucia.

Myślę jednak, że w każdej lekturze można znaleźć coś dla siebie. W tej powieści autorka w ciekawy sposób wplotła między wątki typowej sielanki, źdźbła dramatyzmu, strachu, żałoby i smutku. Ale jednocześnie ukazała, że każda, nawet najgorsza sytuacja może zostać odebrana w sposób lżejszy, a wszystko zależy od podejścia do danej sprawy. Przedstawiła swoim czytelnikom, siłę miłości i przyjaźni, siłę odpowiedzialności i odwagi. Udowodniła, że gdy mamy obok siebie kogoś bliskiego, kogoś z kim możemy dzielić nie tylko radości ale i smutki, to łatwiej jest pokonać zło, ból i cierpienie.

Główna bohaterka, chociaż osoba poważna, w końcu żona i matka trójki dzieci, jest moim zdaniem chyba jednak trochę może nie infantylna, ale zbyt prostoduszna. Ale i tak chciałabym, aby takich osób było więcej.

Z pewnością jest to lektura dla dorosłych, ale jeżeli ktoś w tym momencie ma na myśli mocną erotykę, to nie – nic z tych rzeczy, chociaż… zdarzały się „momenty”. Pisząc, że jest to lektura dla dorosłych mam na myśli głównie wątki poruszone w fabule. I niestety muszę napisać, że trochę przeszkadzały mi zbytnie zdrobnienia słów; od tych „obiadeczków”, „tyłeczków” i „lampioników” momentami czułam dyskomfort w czytaniu. Cóż, jakoś mi to nie pasowało do tych poważnych tematów. A autorka poruszyła ich sporo. Jednym z nich jest na przykład macierzyństwo i odpowiedzialność za dzieci – tu ukłon w stronę autorki, ponieważ pięknie przedstawiła relacje między rodzicami a dziećmi i to dziećmi w różnym wieku, od przedszkolaka do nastolatka. Kolejnymi tematami były dwie poważne choroby, i tu też ukłon w stronę autorki, bo jaka jest walka z chorobą, kiedy człowiek jest zdany sam na siebie, a jaka, kiedy wokół ma bliskich, na których w każdej sytuacji może liczyć, którzy solidaryzują się z nim w tej chorobie uświadamiając przy okazji innych o jej wielkości.

Fabuła trochę zbyt szybko według mnie gna do przodu. Tu jest wiosna, za chwilę już lato, jesień itd. Miałam ochotę chwilami zawołać: „hej zwolnij trochę!”. Myślę, że zbyt dużo ostatnio czytałam powieści, w których fabuła ciągnęła się. Szybkie tempo lubię, ale w kryminałach.

Książkę jednak przeczytałam jednym tchem. Trochę się pośmiałam, trochę popłakałam, ale muszę przyznać, że czytało mi się szybko i lekko. Ciekawe dialogi i bardzo interesująco ukazane osobowości bohaterów, z pewnością miały wpływ na przebieg czytania. Książka napisana została tak, jakby ktoś pisał pamiętnik. Takie też miałam wrażenie podczas czytania, jakbym czytała pamiętnik Tatiany. Momentami intymny, momentami nostalgiczny a momentami euforyczny.

Główna bohaterka to wcielenie takiego dobrego ducha, zarażającego optymizmem i sprawiającego, że jak się czegoś bardzo chce – to można wszystko, wystarczy tylko uwierzyć w siebie.

Mimo małych minusów jakie odebrałam, polecam książkę nie tylko paniom, które preferują powieści obyczajowe. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie, ponieważ tak jak wspomniałam wcześniej, jest tutaj poruszonych wiele wątków. Na czytelnika/czytelniczkę czeka wątek miłosny, dramatyczny, psychologiczny i… młodzieżowy. Czyli, dla każdego coś miłego.

Polecam również inną książkę tej autorki, która (jak dowiedziałam się pocztą pantoflową) będzie miała kontynuację.

Zaraz wracam_Anita Scharmach

Napisz do mnie
wrzesień 2026
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/