Recenzje książek

kryminał

W POSZUKIWANIU PRAWDY – Nora Roberts

Nora Roberts, właściwie Eleanor Marie Robertson to amerykańska pisarka, która urodziła się w 1950 roku w Silver Spring  w stanie Maryland w USA. Była pierwszą autorką, którą przyjęto do Romance Writers of America Hall of Fame. Pisze romanse jako Nora Roberts, Sarah Hardesty i Jill March, a kryminały z serii In Death pod pseudonimem J.D. Robb. Swoją twórczość rozpoczęła w 1981 roku powieściową sagą Irlandzka wróżka. Pracowała krótko jak aplikant adwokacki. Urodzona w rodzinie czytelników, zawsze coś czytała albo wymyślała historyjki. Podczas pewnej zamieci, wyciągała ołówek i notatnik i zaczęła zapisywać jedną z tych historii. Tak rozpoczęła się jej kariera. Jej pierwsza książka, Irlandzka wróżka, została opublikowana przez amerykańskie wydawnictwo Silhouette w 1981 roku. Dzisiaj autorka ma na swoim koncie dwieście powieści, jest absolutnym numerem jeden na liście autorów New York Timesa, a jej powieści wydano w nakładzie ponad pięciuset milionów egzemplarzy.

W poszukiwaniu prawdy to połączenie kryminału, thrillera, powieści obyczajowej i romansu, którego fabuła rozgrywa się współcześnie, w pewnym amerykańskim miasteczku.

PREMIERA KSIĄŻKI 02 PAŹDZIERNIKA 2019

Wydawnictwo EDIPRESSE KSIĄŻKI
stron 527

Zane i jego siostra Britt to dzieci szanowanego i znanego lekarza, którego żona również należy do grona osób znanych i szanowanych głównie dlatego, że chętnie udziela się w różnych stowarzyszeniach, bierze udział w akcjach charytatywnych i jest przykładną żoną i matką. Nikt jednak nie wie, że za zamkniętymi drzwiami rodziny Bigelow, niemal każdego dnia rozgrywają się dramaty, bowiem głowa rodziny nie potrafi panować nad swoimi emocjami, wyładowując je nie tylko na żonie ale również na dzieciach. Pewnego wieczoru dochodzi do tragedii, pobity prawie do nieprzytomności przez ojca Zane, trafia do więzienia fałszywie oskarżony przez rodziców o brutalne pobicie siostry i matki. Czy mała Britt podtrzyma oskarżenia ojca, czy będzie miała na tyle odwagi aby przeciwstawić się mu i zgłosić o pomoc do jedynej osoby, którą darzy zaufaniem? Czy w miasteczku znajdzie się ktoś kto uwierzy dzieciom zamiast ich szanowanym rodzicom? Jak długo Zane będzie musiał walczyć z traumą z przeszłości?

Kto nie poznał jeszcze książek tej autorki, tego gorąco do tego zachęcam. Mało kto potrafi tak jak NR budować napięcie, i łączyć ze sobą kilka gatunków literackich.

W tej powieści napięcie przeplata się ze spokojem fabuły powieści obyczajowej, ale autorka zdecydowanie nie pozwala na nudę.

Za zamkniętymi drzwiami, za zasłoną kłamstwa, często rozgrywają się ludzkie dramaty jakie niektórym wydają się niemożliwymi. Przemoc w rodzinie często zostaje ukryta pod maską normalności, a czasami nawet za maską idealności, która jest mocno przytwierdzona strachem przed kolejnym bólem i kolejnym upokorzeniem.

Wiele już wydano książek o przemocy domowej, o znęcaniu się nad współmałżonkami, nad dziećmi, ale tak mocnej emocjonalnie książki dawno nie czytałam.

Pierwsze sto stron, dosłownie czytałam zalewając się łzami i muszę przyznać, że chyba jeszcze nigdy nie czytałam żadnej książki, która od pierwszych stron podziałała tak na moje uczucia.

(…) Zane nie poruszył się, dopóki nie nabrał pewności, że fale bólu go nie pokonają. Wiedział, że ojciec potrafi być podły i gwałtowny, że umie nałożyć maskę idealnego męża, ojca, sąsiada na to wszystko, co się pod nią kryło. Ale aż do tej chwili nie wiedział, albo nie godził się z tym, że jego ojciec jest potworem. (…)

Tego nie da się opisać, to trzeba przeczytać.

Autorka świetnie ukazuje relacje panujące w toksycznym związku, który oparty jest na namiętności zamkniętej w złotej klatce, w której wszystkie chwyty (wcześniej ustalone) są dozwolone.

(…) – Sprawy poszły za daleko. Nie wolno mu mnie bić w twarz, tak ustaliliśmy. (…) On ma wymagającą i stresującą pracę i potrzebuje namiętności w domu. (…) Spójrz tylko, co mam. Największy, najpiękniejszy dom w Lakeviev Terraxe, wakacje, gdzie mi się tylko zamarzy, męża, który kupuje mi wspaniałą biżuterię, ekscytujące życie erotyczne (…) A ty co masz Emily? (…)

Spora część fabuły pozwala na emocjonalny odpoczynek i przenosi czytelnika w inny świat, taki przyziemny i normalny. Autorka bowiem zabiera swoich czytelników w świat baseballu i aranżacji ogrodów, z którego można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy.

Jak przystało na książki NR, jest w nich również romans z delikatnymi, wręcz subtelnymi wątkami erotycznymi.

Muszę dodać, że autorka lubi skupiać się na detalach. Opisując jakieś zdarzenie czy wykonywane przez bohatera czynności, potrafi z drobiazgową wręcz dokładnością przedstawić to co robi: Otworzył (…), zamknął (…), wyjął z (…), położył na (…)

(…) Zdjęła mokrą kurtkę, czapkę z daszkiem i odwiesiła je na jeden z trzech haczyków w kształcie słoneczników, a potem zzuła buty. (…)

Autorka sprytnie manipuluje czytelnikiem, najpierw sprawia, że wszystkie zmysły działają na przyspieszonych obrotach wciągając w wir strachu, skupienia, wzruszenia, dramatu. Potem pozwala na spokojny oddech, uspokojenie emocji i odpoczynek w sielankowej wręcz fabule obyczajowej, pozwalając sobie nawet na odrobinę humoru, a za chwilę burzy ten jego spokój niespodziewanymi akcjami grozy, wątkami thrillera czy akcjami kryminalnymi.

Jedno jest pewne, przy książkach TEJ pisarki człowiek nie jest w stanie się nudzić. Przy takiej ilości napisanych książek osiąga się bowiem mistrzostwo nie tylko w budowaniu napięcia, ale perfekcjonizm w budowaniu postaci i konstruowaniu dialogów. Jeśli chodzi o mnie, to każdą z jej książek biorę do czytania bez namysłu, bo wiem, że nie zawiodę się.

Polecam ten niesamowity thriller, którego fabuła z pewnością na długo zostanie w pamięci. Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna i proponuję zaopatrzyć się w pudełko chusteczek, ale myślę, że kto zdecyduje się na sięgnięcie po tę lekturę, z pewnością nie będzie tego żałował.

Dziękuję Wydawnictwu EDIPRESSE KSIĄŻKI, że zdecydowało się wydać tę książkę, mam nadzieję, że reszta powieści tej autorki również trafi na polski rynek czytelniczy.

W UKRYCIU – Nora Roberts

Nora Roberts, właściwie Eleanor Marie Robertson to amerykańska pisarka, która urodziła się w 1950 roku w Silver Spring  w stanie Maryland w USA. Była pierwszą autorką, którą przyjęto do Romance Writers of America Hall of Fame. Pisze romanse jako Nora Roberts, Sarah Hardesty i Jill March, a kryminały z serii In Death pod pseudonimem J.D. Robb. Swoją twórczość rozpoczęła w 1981 roku powieściową sagą Irlandzka wróżka. Pracowała krótko jak aplikant adwokacki. Urodzona w rodzinie czytelników, zawsze coś czytała albo wymyślała historyjki. Podczas pewnej zamieci, wyciągała ołówek i notatnik i zaczęła zapisywać jedną z tych historii. Tak rozpoczęła się jej kariera. Jej pierwsza książka, Irlandzka wróżka, została opublikowana przez amerykańskie wydawnictwo Silhouette w 1981 roku. Dzisiaj autorka ma na swoim koncie dwieście powieści, jest absolutnym numerem jeden na liście autorów New York Timesa, a jej powieści wydano w nakładzie ponad pięciuset milionów egzemplarzy.

W ukryciu to kryminał, którego fabuła rozgrywa się współcześnie, w pewnym amerykańskim miasteczku.

PREMIERA KSIĄŻKI 18 WRZEŚNIA 2019

Wydawnictwo EDIPRESSE
stron 543

W pewien lipcowy wieczór, w centrum handlowym na obrzeżach Portland w stanie Maine doszło do strzelaniny. Trzech uzbrojonych nastolatków nagle zaczęło strzelać do ludzi w sklepach, w kinie, w restauracjach. Masakra trwała osiem minut, ale zginęło, lub zostało ciężko rannych dziesiątki osób. Napastnicy zostali zabici, ale po latach ktoś skutecznie zaczął znów zabijać… osoby, które przeżyły tamten koszmar. Wśród osób które dobrze pamiętały tamten dzień była Simone, po latach słynna rzeźbiarka i Reed, chłopak w czasie strzelaniny uratował dziecko, a po latach został policjantem. Kto i dlaczego prześladuje tych, którzy przeżyli strzelaninę w centrum handlowym DownEast? Czy Simone i Reed mają się czego obawiać, czy na nich również czeka szalony morderca?

Kto nie miał jeszcze okazji poznać książek tej autorki, to moim zdaniem powinien to szybko nadrobić.

Autorka jest mistrzynią w łączeniu kilku gatunków literackich: thrillera, kryminału, powieści przygodowej, powieści psychologicznej, obyczajowej i romansu. Niewielu pisarzy tak potrafi.

Fabuła tej powieści wciąga od pierwszych stron, jednocześnie szokując wątkami kryminalno-psychologicznymi.

Na przełomie kilku lat poznajemy losy .osób, które ocalały z masakry w domu handlowym w Portland; losy, które wielu z tych ludzi zmieniły. Wciąż powracające wspomnienia i trauma nie mogły pozytywnie wpływać na ludzi, czasami wręcz niszczyły więzy między nimi, co odbijało się goryczą, zazdrością, poczuciem zdrady.

(…) Tish była też moją przyjaciółką. I Mi. A zobaczyłam tylko to, że zostałam zastąpiona jako siostra. Zdaję sobie sprawę, jak głupio i samolubnie to brzmi. Kiedy Mi wyszła ze szpitala, wy dwie przyjechałyście tutaj. Do CiCi. A ja myślałam tylko: ”Dlaczego mnie zostawiły?” (…)


Oprócz niezwykle wciągającej fabuły przeplatanej świetnie skonstuowanymi dialogami,  mamy ciekawie przedstawione postacie. Na przykładzie czterech głównych bohaterów poznajemy cztery różne osobowości. Reed, chłopiec, który po tragedii staje się wyjątkowo dobrym i ambitnym policjantem, świetnie potrafi łączyć ze sobą władzę, mądrość, inteligencję empatię i poczucie humoru. Simone dziewczyna z tak zwanego „dobrego domu” dla której rodzice postanowili zaplanować przyszłość jako prawniczki, a która jest nieco zbuntowana, odważna i trochę krnąbrna. CiCi (moja ulubiona bohaterka), babcia Simone, kobieta niesamowita, bardzo towarzyska, trochę szalona hippiska, i świetna artystka. I… Patricia, dziewczyna z „trudnego” domu, której brat był jednym z zamachowców. Osoba niezwykle inteligentna, przebiegła i pałająca nienawiścią do wszystkiego co piękne, normalne, szczęśliwe.

(…) Patricia obmyśliła plan. Masową strzelaninę wstrząsającą do głębi nie tylko społecznością, którą gardziła, ale całym miastem – całym krajem. Opracowywała go miesiącami, wybierając i odrzucając miejsca, wciąż od nowa ustalając czas, dobierając broń. (…)

Czytelniczą ucztę, autorka doprawiła ciekawymi fragmentami procesów powstawania sztuki, obrazów i rzeźb. Czytając opisy kolejnych ruchów artystek – malarki CiCi i rzeźbiarki Simone, dosłownie przenosiła nas do pracowni twórczyń.

(…) Wyjęła pędzel i gumę lateksową w płynie. Wzięła sobie wodę, włączyła muzykę w stylu New Age, wybierając ją z playlisty CiCi. (…) Za pomocą pędzla milimetr za milimetrem pokryła lateksem całą powierzchnię gliny. Uniknięcie tworzenia się pęcherzy powietrza wymagało cierpliwości, uwagi i czasu. (…)

Ta książka to studium zachowań i funkcjonowania ludzi dotkniętych traumą, psychologiczne studium ukształtowane z bolesnych wspomnień. To obraz ludzi, którzy przeżyli coś, czego mimo upływu lat nie można zapomnieć.

Mamy tutaj również piękną przyjaźń, która dotyczy nie tylko dwóch młodych dziewcząt, ale również przyjaźń między babcią a wnuczką, która jest czymś więcej jak tylko łączącymi te dwie kobiety więzami rodzinnymi, a także niezwykłą przyjaźń starszej kobiety i młodego mężczyzny.

Mamy również romans, wpleciony w wątek kryminalny, a właściwie to można nawet powiedzieć, że wpleciony w thriller. Romans z delikatną nutką subtelnej erotyki, takiej bez grama wulgarności.

Myślę, że właśnie takim połączeniem autorka rozkochała w sobie rzesze czytelniczek.

Książki tej pisarki są jak narkotyk, jak raz ich „spróbujesz” to będziesz chcieć więcej i więcej.

Polecam tę książkę szczególnie tym, którzy do tej pory nie zdążyli poznać twórczości Nory Roberts. Polecam ją miłośnikom dobrych kryminałów, ale również osobom ceniącym ciekawy, nietuzinkowy romans.  I tak jak wspomniałam wcześniej, połączenie kilku gatunków literackich tak aby zgodnie ze sobą współgrały, to prawdziwy majstersztyk. W tej powieści nawet wątki obyczajowe, których tu nie brakuję, potrafią sprawić, że trudno oderwać się od stron książki.

Dziękuję Wydawnictwu EDIPRESSE, że zdecydowało się na wydawanie kolejnych powieści tej pisarki, nieskromnie mogę się pochwalić, że mam w swojej biblioteczce ponad dwadzieścia powieści tej pisarki, której twórczość pokochałam prawie 30 lat temu.

POD POWIERZCHNIĄ – Anna Dembowska

Anna Dembowska pracuje w zespole scenarzystów TVN, tworząc wątki do serialowych hitów. Jest współautorką powieści. Mieszkała w różnych miastach, między innymi w Kutnie, Krakowie, Moskwie, Sankt Petersburgu, a obecnie mieszka w Warszawie. Jako autorka zawodowo wymyśla mrożące krew w żyłach historie, a w wolnych chwilach odpręża się malując murale.

Pod powierzchnią to kryminał policyjny inspirowany serialem TVN, którego fabuła umiejscowiona została w Płocku.

PREMIERA KSIĄŻKI 18 WRZEŚNIA 2019

Wydawnictwo EDIPRESSE
stron 299

Na festynie nagle znika kilkuletni chłopiec, zrozpaczona matka wzywa policję. Śledztwo prowadzi komisarz Maria Byszewska. Kilka dni później znika kolejne dziecko, co doprowadza do wybuchu paniki w mieście. Niestety pani komisarz działa pod presją, a media nie ułatwiają jej prowadzenia śledztwa. Dodatkowo kobieta zmaga się z dramatem dotyczącym jej syna. Czy uda się pani komisarz odnaleźć chłopców? Kto i dlaczego porwał czteroletniego chłopca? Z jakimi problemami ma do czynienia syn Marii Byszewskiej?

NIC NIE JEST TAK JAK MYŚLISZ

Przyznam szczerze, że rzadko oglądam telewizję i nie miałam okazji oglądać serialu „Pod powierzchnią”, ale od wielu znajomych słyszałam o nim same superlatywy.

Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron, lubię dobre kryminały, a do takich właśnie mogę zaliczyć tę lekturę.

Wątek kryminalny jest tutaj ciekawie rozbudowany, niezbyt często bowiem mamy powieść, w której równolegle prowadzone są dwa śledztwa przez dwa różne zespoły kryminalnych. W tej powieści właśnie mamy dwa tajemnicze zniknięcia dzieci, które mogą być ze sobą powiązane, ale nie muszą. Mogą stanowić dwa odrębne przestępstwa.

Świetnie wykreowani pod względem osobowościowym bohaterowie to tylko ułamek tego, co świadczy o dobrej książce, a tutaj mamy i to i ciekawie skonstruowane dialogi a wszystko połączone dość intrygująca fabułą.

Moim zdaniem wątki kryminalne są tutaj w tle wątków psychologicznych, w których autorka porusza trudne relacje rodzinne dotyczące zarówno skrzywdzonych rodzin, jak i samej pani komisarz. Jak często nie zdajemy sobie sprawy z tego ile ludzkich dramatów odgrywa się za zamkniętymi drzwiami niejednego domu. Rodziny z pozoru normalne, kryją w sobie pokłady negatywnych emocji, które w obliczu tragedii wypełzają na powierzchnię życia potęgując rozmiar dramatów.

(…) Prawda jest taka, że zawsze są jakieś przyczyny, zawsze jest jakaś odpowiedź. I nie chodzi tu o winę, ale szereg małych i dużych decyzji, emocji, reakcji, przekonań, spotkań, blokad, myśli. (…)

Muszę jednak przyznać, że chociaż śledztwo było prowadzone energicznie i niejednokrotnie zaskakiwały mnie zwroty akcji, w jednym momencie zadziwiły mnie metody śledcze pani komisarz, która bez konkretnych podstaw, zaczęła oskarżać matkę uprowadzonego dziecka o współudział w porwaniu, sugerując jej rzeczy raczej niemożliwe.

Ale mile zaskoczył mnie pewien szczegół; policjanci zapytali matkę uprowadzonego chłopca o identyfikator. Jak ważne jest, zwłaszcza na dużych imprezach, aby dziecko w razie oddalenia się od rodzica, mogło szybko zostać oddane w ręce opiekunów. A jak to zrobić w przypadku malucha, który być może nawet wie jak się nazywa, ale w hałasie nie zawsze można użyć komunikatu, nie zawsze można przekrzyczeć głośną muzykę czy inne głosy zabawy. Kto bawiąc się w najlepsze słucha co mówią organizatorzy? A gdyby takie dziecko posiadało chociażby opaskę na rączce z wypisanym numerem telefonu do rodzica, kontakt z rodzicem byłby dużo szybszy.

(…) – Zrobimy wszystko co w naszej mocy. Czy Kacper miał identyfikator z numerem do pani, opaskę z danymi? (…)

Przyznam szczerze, że książka ta zachęciła mnie do zerknięcia na serial w telewizji.

Nic w tej historii nie jest takie, jak się wydaje. A każda tajemnica ma swój początek.

Fabuła tej książki trzyma w napięciu od samego początku, a zakończenie jest jak zwykle to bywa w dobrych kryminałach, nieco… zaskakujące.

Polecam tę lekturę nie tylko miłośnikom serialu „Pod powierzchnią” i nie tylko miłośnikom kryminałów. Myślę, że ta książka usatysfakcjonuje wielu czytelników.

Dziękuję Wydawnictwu EDIPRESSE za możliwość przeczytania tej książki, która udowadnia, że wśród polskich literatów mamy bardzo dobrych autorów kryminalnych.

KOLORY ZŁA. CZERWIEŃ – Małgorzata Oliwia Sobczak

Małgorzata Oliwia Sobczak mieszka w Sopocie. Na co dzień zajmuje się badaniami naukowymi oraz pracami rozwojowymi w dziedzinie nauk społecznych i humanistycznych. Ukończyła kulturoznawstwo i dziennikarstwo. Jest członkinią Stowarzyszenia Kochamy Żuławy. W 2015 roku opublikowano jej pierwszą książkę – postmodernistyczną baśń Mali, Boli i Królowa Mrozu. W swoich utworach łączy nurt egzystencjalny z realizmem magicznym. Inspiruje się twórczością autorów takich jak Julio Cortázar i Majgull Axelsson. Natchnienie czerpie z muzyki, bez której nie wyobraża sobie życia. Obecnie pracuje nad mrocznym trójmiejskim kryminałem z gatunku urban-noir.

Kolory zła. Czerwień to mocny polski kryminał, którego fabuła umiejscowiona została głównie w Sopocie, współcześnie i w latach dziewięćdziesiątych.

PREMIERA KSIĄŻKI 4 WRZEŚNIA 2019

Wydawnictwo W.A.B.
stron 379

Na sopockiej plaży pies przypadkowej spacerowiczki znajduje ciało młodej kobiety. Wezwana na miejsce policja stwierdza utonięcie, ale jest coś co szokuje nie tylko panią z pieskiem, ale również policję. Nieboszczka bowiem ma wycięte usta. Kilkanaście lat wstecz doszło do podobnej zbrodni, której ofiarą stała się córka znanej w trójmiejskich kręgach prawniczych sędziny. Czy tych dwóch morderstw dokonała ta sama osoba? Czy obie młode kobiety znały się i czy obie miały powiązania z trójmiejską mafią? Kto i dlaczego pozbawił ich ust? Młody i bardzo dociekliwy prokurator próbuje rozwikłać zagadkę śmierci dziewczyny, dogłębnie węsząc wokół zbyt szybko zakończonego kilkanaście lat wcześniej śledztwa. Czy to możliwe, aby zbrodnię sprzed lat zatuszowano?

Muszę przyznać, że kiedyś do nowych nazwisk podchodziłam dość sceptycznie i nie przekonywały mnie nawet rekomendacje znanych pisarzy na okładkach. Dzisiaj każdy nowy autor/autorka są dla mnie wyzwaniem.

Ta książka mnie po prostu wcisnęła w fotel, kiedy zaczęłam ją czytać, nie miałam pojęcia, że aż tak mnie pochłonie jej fabuła, która balansuje między latami dziewięćdziesiątymi i rokiem 2013, a sama jej lokalizacja, czyli Trójmiasto, w szczególności Sopot i Gdynia, to już dla mnie znak, że książka warta przeczytania.

Skomplikowane zbrodnie i wnikliwi prowadzący śledztwo, to z całą pewnością atuty dobrej powieści. W tej książce autorka postarała się aby osobowości występujących w niej postaci były ciekawe i różnorodne, realistyczne i wieloaspektowe jednocześnie.

Muszę przyznać, że autorka bardzo dba również o szczegóły, z drobiazgową dokładnością potrafi opisać sytuację, miejsce lub osobę.

(…) Połyskliwy materiał kurtki przylepił się do pleców, tylko w jednym miejscu utworzył napompowany balon. Przemoczona czarna sukienka wysoko odkrywała nogi, opięte brudnymi, zapewne cielistymi, porwanymi rajstopami. Jedna stopa obuta była w krótki kozaczek na szpilce. Spod brunatnozielonego mułu, którym był pokryty, przebijał czerwony kolor. Druga stopa była naga i biała. (…)

Główny bohater, prokurator Bilski to osoba nietuzinkowa, która potrafi przyciągnąć czytelnika na równi z fabułą. Trochę dziwny, ale ambitny i bardzo dociekliwy człowiek, dla którego wykrycie mordercy, lub morderców staje się priorytetem. Przyznam się, że kibicowałam mu całym sercem, bo nie często mamy możliwość obserwacji pracy prokuratora. W większości kryminałach, sprawami zajmują się albo detektywi, albo policja.

(…) Z drugiej strony Bilski czuł, że ta sprawa nie mogła być tak prosta. Intuicja nadal mu podpowiadała, by iść tropem morderstwa sprzed siedemnastu lat, choć Ambroziak stanowczo zabronił prowadzenia jakiegokolwiek śledztwa związanego z śmiercią Boguckiej. (…)

Między wątki kryminalne autorka przemyciła różne inne wątki, w tym między innymi wątek psychologiczny dotyczący relacji rodzinnych między córką a rodzicami. I to niejeden. Mamy bowiem trudne dzieciństwo pod rządami apodyktycznego, władczego ojca, któremu nie wolno się było sprzeciwić pod żadnym względem, ale mamy również obojętność zapracowanych i zapatrzonych we własne kariery rodziców, nie zauważających dramatu własnego dziecka, i nie wnikających w jego (jej) życie, dziecka, które szukając akceptacji wkracza w złe towarzystwo, w środowisko zła.

Mamy również wątki psychopatyczne, w których ktoś upaja się zadawaniem bólu i cierpienia drugiej osobie.

Dla mnie ta książka nie jest zwykłym kryminałem, jest czymś więcej, czymś co wnika głęboko w umysł, który nie chce analizować tego o czym czyta, bo boi się każdego kolejnego kroku.

Jak to przystoi dobrej powieści kryminalnej, zakończenie mnie zaskoczyło. Chociaż gdzieś tam po drodze, co nieco się domyślałam, to finał okazał się dla mnie prawdziwą petardą.

Myślę, że takie książki jak ta pozostają na długo w pamięci i nie tylko z powodu ciekawej fabuły, ale z powodu połączenia wielowątkowości w jedną spójną całość. I chociaż mamy tutaj sporo wątków typowo obyczajowych, to właśnie strona kryminału trzyma wszystko w ryzach.

Polecam tę książkę nie tylko miłośnikom książek sensacyjnych, obok tej książki nie można bowiem przejść obojętnie i myślę, że zmusi ona do przemyśleń, (niekoniecznie dotyczących zbrodni) wielu czytelników. Jestem przekonana, ze właśnie zaczęła wschodzić kolejna gwiazda kryminalistyki i będę trzymała mocne kciuki, aby wzeszła jak najwyżej.

Dziękuję wydawnictwu W.A.B. za wydanie tej powieści, której propozycję przeczytania przyjęłam z lekkim wahaniem. Czekam na kolejne książki z tej serii, bo wiem, że warto czekać.

Wywiad z pisarką GRAŻYNĄ KAŁOWSKĄ

Jest wielu pisarzy i pisarek, o których nie mamy zielonego pojęcia. Dzisiaj chciałabym przedstawić kogoś, kto ma na swoim koncie już kilka książek, ale być może dla wielu jest wciąż osobą nieznaną. Mój blog objął patronat medialny nad ostatnią książką tej autorki, a to zobowiązuje mnie do przedstawienia Wam tej… bardzo nieśmiałej osoby, która jednak może pochwalić się ogromną wyobraźnią. Autorka wydaje swoje książki w Wydawnictwie Literackim Białe Pióro, i tam też możecie znaleźć większość jej książek.

Grażyna Kałowska urodziła się w roku 1955. Jest mieszkanką Gdańska, absolwentką Uniwersytetu Gdańskiego, na którym ukończyła filologię polską. Pracowała w bibliotece UG. Uwielbia czytać, spacerować i kontemplować przyrodę podziwiając potęgę ludzkiej myśli zaklętej w architekturze. W roku 2004 otrzymała wyróżnienie w konkursie literackim UG za utwór „W poszukiwaniu czterolistnej koniczyny”. Miłośniczka psów i kotów, czego odzwierciedleniem jest umieszczanie tych zwierzaków w swoich książkach.

Witam Ciebie bardzo serdecznie, może na początek przedstawisz się i napiszesz kilka słów o sobie?

Dziękuję, Ewo, za te pytania. Bardzo dużo znaczą dla mnie Twoje uwagi.
Jestem teraz emerytką, mogę pospać trochę dłużej. Jednak mam co robić. Zajmuję się Mamą, domem. I piszę, gdy mam czas i natchnienie.

Czy Twoje życie zawodowe miało wpływ na to, że zaczęłaś pisać?

Chyba tak. Moi pracodawcy uważali, że jestem powolna. Ich uwagi były dla mnie stresujące. Ale dzięki temu zaczęłam szukać, czym powinnam się zająć. Pomogła mi książka Barbary Sher „Będzie za późno, jeśli nie zaczniesz teraz! Nowe życie po czterdziestce”. Dzięki zawartym w książce testom zobaczyłam, co było i jest dla mnie ważne. Upraszczając, Barbara Sher w którymś z punktów testów każe sobie przypomnieć, czym dana osoba chciała się zajmować między ósmym a jedenastym rokiem życia. Uzasadnia, czemu te lata.

Eksperymentujesz z gatunkami literackimi, czy uważasz, że jest to dobre dla początkującej pisarki? Czy po prostu szukasz tego swojego ostatecznego gatunku, w którym będziesz czuła się stabilnie

Myślę, że dla początkującego pisarza jest to bardzo dobre posunięcie. Uczy dyscypliny myślenia, gdyż każdy gatunek ma swoje reguły. Jest to też rodzaj flirtu z czytelnikiem. Po gatunku odbiorca może się wstępnie zorientować, co pisarz ma mu do zaoferowania.

Czy szukam swego gatunku? Aż tak siebie nie poznałam. Teraz eksperymentuję trochę z historią. Niebawem wyślę do wydawnictwa coś, co roboczo nazwałam „Opowiastki nanizane na czas”. Piszę tam o przodkach głównych bohaterów „Uważaj, o czym śnisz”. Od dwudziestego wieku do dwunastego. O każdej postaci krótsza lub dłuższa opowiastka. Gdybym chciała poświęcić każdemu bohaterowi opowieść, powstałaby saga na kilkaset stron.

W którym z gatunków literackich czujesz się najpewniej?

Tymi kategoriami nie myślę. Uważam, że to, co chcę uzewnętrznić, wymaga takiego, a nie innego gatunku i do tego  dostosowuję pisanie. Planuję na przykład powieść albo inny twór. Akcja ma dziać się współcześnie. Dziesięciu bohaterów otrzymuje książkę w drodze popularnego dzisiaj Book Tour.  Każda z postaci ma inną sytuację i każdy myśli co innego o tej książce. A dostają dramat, jak kobieta  około sześćdziesiątki zastanawia się, czy przejść na emeryturę. Może będzie to zbiór dziesięciu opowiadań, może inna forma. Oprócz tego myślę o powieści historycznej, tak zwaną alternatywną wersję historii. Chyba zastanowię się, co by było, gdyby Bolesław Krzywousty nie napisał swego nieszczęsnego testamentu. Albo gdyby umarł bez testamentu.

Z Twoich książek wnioskuję, że bardzo lubisz psy, starasz się o umieszczanie psiaków w swoich powieściach. Czy jest to dla Ciebie ważne, aby drugo- czy trzecioplanowymi bohaterami były właśnie psy?

Nie we wszystkich książkach wprowadzam zwierzęta. W „Opowiastkach” nie ma ich. W dramacie bohaterka miała psy w przeszłości. W powieści historycznej – zobaczę.

W Twoich powieściach jest dużo wątków psychologicznych, skąd się one biorą, z życia czy z wyobraźni?

Z życia, z wyobraźni, a raczej z przewidywania. Też z popularnych książek psychologicznych, na przykład wspomnianego poradnika Barbary Sher.

Przyznam szczerze, że niektóre z Twoich książek są trudne w odbiorze. Chciałabym się tutaj odnieść do książki „Saga o nieefektownych kobietach”, tytuł dość zaskakujący. Połączenie dwóch światów – życia współczesnego z przyszłością, to temat nie tyle interesujący co zastanawiający i… niestety trochę mi zabrakło w tej powieści zjawisk sf, które często z tą przyszłością się kojarzą. Świat Xymeny, oprócz fikcji Wielkiego brata, modyfikowanej żywności itp. nie jest pokazany zbyt nowocześnie – fantazyjnie, szokująco, zadziwiająco. Myślę, że młodzież czytająca tę książkę mogłaby być rozczarowana, bo wyobraźnia dotycząca przyszłości to jednak coś nieznanego. Czy możesz to jakoś rozwinąć?

Nie staram się pisać dla młodzieży. Powołam się znowu na Barbarę Sher, według której młody, a potem zarabiający już człowiek jest zbyt zajęty, by pomyśleć o istocie sprawy. Dopiero nieco po czterdziestce, gdy organizm zaczyna zawodzić, a życie zdążyło dać w kość, pragnie czegoś więcej.

Chciałabym teraz dowiedzieć się skąd wziął się pomysł na książkę „Jak Ziemiankowie robili biznes w Polsce”. W tej książce fantazja i fikcja przeplata się z realizmem. To istna mieszanka wybuchowa łącząca ze sobą różne gatunki literackie, które mają wspólny mianownik, jakim jest… polskie społeczeństwo. Co kierowało Twoją wyobraźnią, żeby napisać taką książkę? Czy brałaś pod uwagę humor, czy ironię?

Opowiadanie o potencjalnej monarchii wzięło się z poważnych rozważań w Internecie. Politycy są bardzo poważni. Niektóre ugrupowania mainstreamu prowadzą zażarte dyskusje, kto mógłby być królem w Polsce. Opowiadanie o agencie Romanie, co ubiera się jak budowlaniec, a jeździ chryslerem, miało być częścią „Zaśnij, laleczko”. Jeden kryminał poważny, jeden humorystyczny. Ale odeszłam od tego pomysłu. A „Ziemianków” dopasowałam do sytuacji sprzed ponad dwudziestu lat, gdy działały takie firmy jak Amway, Amexim…

„Pieskie życie wg kroniki Brata Rocha” to lekka opowieść o psiej doli. Taka trochę bajka dla… myślę, że i dla dzieci i dla dorosłych, a może zwłaszcza dla dorosłych. Jak głęboka prawda kryje się za fabułą tej książki? Większość ludzi kupujących psy, patrzy na rasę, wygląd i na to, aby pies pięknie komponował się z jego (czyli opiekuna) życiem. Ci z kolei, którzy empatycznie kierują się do schroniska, też najczęściej patrzą na pieski małe, ładne, wesołe, tych starych, kalekich czy schorowanych raczej unikają. Jak to jest u Ciebie? Z tego co się zdążyłam zorientować, też wolisz określone rasy?

O psie ze schroniska też myślę, ale nie mieszkam sama w domu. Mama nie przepada za psami,  też biorę pod uwagę jej preferencje. A kupno psa rasowego w przeszłości znaczyło dla mnie też kontakt z ludźmi i rzeczywiście zawarłam sporo znajomości dzięki amstaffom. Odeszłam od nich, bo wyobraziłam sobie, że w wieku siedemdziesięciu lat wnoszę swego chorego psa na schody-mieszkam na pierwszym piętrze. Więc kupiłam mopsiczkę, znacznie mniejszą.

Kolejną książką, która nieco zaskakuje jest „Uważaj o czym śnisz”. W tej powieści, w wątek kryminalny wkrada się skomplikowany epizod chorej policjantki, która z niewyjaśnionych do końca powodów trafia do szpitala w stanie zamroczenia sennego. Jest między jawą a snem i nie potrafi się z tego stanu wydostać.

To druga część cyklu. W hipoglikemii możliwy jest taki stan senności. A według Wandy Dolińskiej w „Co mówią nasze sny” jest zjawisko, wcale nie paranormalne, snu na jawie. Występuje, gdy człowiek jest bardzo czymś zaaferowany. Wprowadziłam sny na jawie, bohaterka analizuje je jak każdy inny sen.

Twoja ostatnia książka – kryminał, czyli „Zaśnij laleczko” też jest dość specyficzna, moim zdaniem Twoja wena twórcza nieco się zagalopowała i nie został przeprowadzony porządny research, wskazany głównie w powieściach kryminalnych aby, fabuła była bardziej realna? Czy konsultowałaś z kimś zachowania Twoich policjantów? Sposób przeprowadzania śledztwa? I uprzedzając kolejne pytanie, czy jeżeli uznasz, że to właśnie kryminał jest Twoją mocną stroną, to w przyszłości masz zamiar konsultować fabuły z kimś, kto może udzielić Ci fachowych rad?

Akcja „Zaśnij, laleczko” jest w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku. Telefony komórkowe były rzadkie, po ulicach jeździły polonezy i cinquecento, archiwa były papierowe. Ciekawą metodą, raczkującą wówczas w USA, był profil psychologiczny podejrzanych. W Polsce tym bardziej była to nowość, a jednak bez tej metody nie udałoby się ustalić sprawców. Na podstawie analizy okoliczności wytypowano osobę, która jest „niewidoczna”, lecz dość inteligentna.

W tej powieści zdarzenia paranormalne przeplatają się z tymi realnymi, przyznam, że jest to ciekawy zabieg literacki, ale myślisz, że dla każdego zrozumiały?

Pewnie nie jest zrozumiały, ale idąc za stwierdzeniem Dolińskiej, sny na jawie, choć rzadkie, nie należą do zjawisk paranormalnych.

Czy wierzysz w sny? I czy często starasz się je tłumaczyć i szukać przesłania jakie wieszczą?

Kiedyś często się zajmowałam snami, Teraz widzę siebie bardziej jako osobę spełnioną, nie muszę „śnić” i marzyć. 

Jak odnosisz się do krytyki? Wiadomo, że każdy pisarz chciałby czytać o swoich książkach tylko w samych superlatywach, ale ile jest książek i ilu pisarzy tylu czytelników, jak na Ciebie działają słowa krytyki? Pozwalają dogłębnie spojrzeć na Twoją twórczość, czy powodują załamanie?

Zależy, jak mi się wiedzie w danym czasie. Jeżeli mam z kimś konflikt, to krytyka jeszcze innej osoby może mnie załamać. Dlatego w życiu staram się żyć w zgodzie z innymi, o ile to możliwe. Dla własnego komfortu.

Jaki gatunek literacki jest Ci najbliższy, zarówno dla pisarki jak i dla czytelniczki?

Na razie nie pisałam nic długiego. A lubię czytać  grube książki, na pograniczu gatunków, też o kompozycji szkatułkowej.

Czy masz w planach napisanie prawdziwego romansu, takiego bez pobocznych wątków, typu sny, fantazje itp.?

Na razie nie przychodzi mi taki na myśl. Ale kto wie?

Nie czytałam jeszcze żadnej Twojej powieści historycznej, czy planujesz taką napisać? Jeżeli tak, to jakimi źródłami będziesz się posiłkowała, aby powieść ta była realna? Bo moim zdaniem, powieść historyczna jak i kryminał potrzebują porządnego researchu.

W „Opowiastkach” korzystałam z popularnonaukowych opracowań Romualda Romańskiego i angielskich państwa Gies. I jeszcze kilku pamiętnikach z różnych epok, między innymi „Pamiętniku podlaskiego szlachcica” Juliana Borzyma. A dzieła Singera to kopalnia wiedzy o Żydach różnych epok. 

W Twoich książkach czasami pojawia się wątek samotności, czy uważasz, że samotność to jest kwestia świadomego wyboru, czy nieumiejętność dostosowania się do innych?

Najczęściej to drugie.

Czym jest dla Ciebie pisanie? Pasją? Koniecznością ucieczki w świat fikcji literackiej? Próbą znalezienia dodatkowego dochodu?

Może pasją. Może robieniem tego, co jako tako umiem i lubię.

Jak wyobrażasz sobie swoje życie jako pisarki? Co chciałabyś osiągnąć w tej dziedzinie, wiem, to trudne pytanie, ale każdy autor podchodzi do tego swojego pisania indywidualnie.

Trudno mi powiedzieć, ile będę mogła  poświęcić czasu na pisanie. Czy wieczorami, jak teraz, czy dłużej. Warsztatowo chciałabym się udoskonalić. Na pewno wolałabym mieć też z tego  więcej pieniędzy.

Gdybyś nie mieszkała w Gdańsku, to gdzie chciałabyś zamieszkać?

Gdy czułam się wyalienowana i miałam konflikty z różnymi ludźmi, marzyłam, by mieszkać w górach. Teraz widzę, że Gdańsk jest najlepszym miejscem do życia w Polsce. Na Pomorzu nie ma ekstremalnych warunków pogodowych, nie zrywa dachów z domów, jak w środkowej i południowej części naszego kraju.

Bardzo dziękuję Ci za tę rozmowę, chociaż myślę, że jesteś osobą otwartą w pisaniu ale, bardzo oszczędną w słowach, jeśli chodzi o rozmowę. Polecam Twoje książki znajomym chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że nie są one łatwe w odbiorze i skierowane do wybranego czytelnika. Życzę Ci spełnienia marzeń, wielkiej weny twórczej i dalszego pisania.

Wszystkie zdjęcia pisarki są z prywatnego albumu, wstawione za zgodą autorki.

Napisz do mnie
listopad 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/