wydawnictwofilia
TWIERDZA – Agata Kunderman
(…) Dostrzegł to. Pojawiło się na moment i zaraz zniknęło, równie dobrze mogąc być projekcją spanikowanego umysłu. Ale potem pojawiło się znowu. Nie błysk, nie iskra i nie podpowiedź wariującej w ciemności wyobraźni. (…)
Agata Kunderman jest pisarką, specjalistką do spraw marketingu. W 2012 roku ukończyła studia na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Jej debiutancka powieść pt. „Wróżda” ukazała się w 2023 roku. Losy tworzonych przez nią bohaterów rozgrywają się najczęściej na terenie Dolnego Śląska, skąd pochodzi. Miłośniczka dobrych kryminałów i thrillerów – zarówno tych na papierze, jak i na ekranie. Jest autorką ośmiu książek.
TWIERDZA to thriller kryminalny będący drugim tomem cyklu: KOMISARZ MIRON ZALESKI
PREMIERA KSIĄŻKI 03 CZERWCA 2026

Pod osłoną nocy do mrocznych korytarzy schodzi czwórka znajomych, ale wychodzi tylko troje z nich. Kłodzko czeka na wiosnę. Do miasta wracają turyści, również po to, by zwiedzać liczącą setki lat twierdzę. Jednak tym razem jest inaczej… W tym czasie ginie młoda mieszkanka miasta. Szybko wychodzi na jaw, że odwiedzała korytarze nocami, dołączając do grupy poszukiwaczy. Czy miała rację, twierdząc, że jakiś czas temu zostawili kogoś w podziemiach? Sprawę morderstwa i zaginionego w twierdzy mężczyzny przejmuje komisarz Miron Zaleski. Krocząc przez mroczne korytarze pełne cieni dawnych zdarzeń, zauważa widma śmierci. Wśród nich widzi twarz Rysy – policjantki i przyjaciółki. Chce chronić wszystkich wokół, nie dostrzegając, że coraz więcej pęknięć pojawia się na jego własnej duszy. Kto i dlaczego zaginął w korytarzach twierdzy? Czy Zaleskiemu uda się rozwiązać zagadkę przeszłości, w której pojawia się dawna kamienica?
Po raz kolejny mam coś do nadrobienia. Tę książkę przeczytałam dzięki poleceniu koleżanki, która jednak nie wspomniała mi wcześniej, że jest to drugi tom cyklu o komisarzu Mironie Zaleskim.
Z twórczością tej autorki spotkałam się po raz pierwszy, ale myślę, że nie ostatni. Agata Kunderman stworzyła niesamowitą, wielowarstwową opowieść, która wciągnęła mnie od pierwszej strony.

Fabuła książki jest dość zagadkowa i tajemnicza, sięgająca przeszłości odnoszącej się do czasów drugiej wojny światowej.
Intryga kryminalna jest być może trochę zawiła, ale w połączeniu z dobrze wykreowanymi postaciami i nieco tajemniczym klimatem jako całość sprawia, że czyta się tę powieść bez uczucia znudzenia.
Krótkie rozdziały na mnie działają tak, że: „jeszcze jeden rozdział i idę spać”, a potem okazuje się, że tych „jeszcze jeden” było całkiem sporo o nawet nie zauważasz a jesteś w połowie książki.
Autorka porusza w swojej książce kilka ważnych wątków, a jednym z nich jest między innymi temat zdrowia psychicznego u mężczyzn. Myślę, że wątek traumy i zespołu stresu pourazowego oraz zdrowia psychicznego jest ważny nie tylko z punktu widzenia go w literaturze.
Miejsce, w które zabiera nas autorka to Twierdza Kłodzko, która wzbudziła moje zainteresowanie na tyle, że chętnie bym się do niej wybrała. Oczywiście nie w celach poszukiwania skarbów, tak jak bohaterowie tej powieści, ale w celach czysto turystycznych.
Oprócz intrygującego wątku sensacyjnego mamy tutaj ciekawie rozbudowany wątek obyczajowy, odnoszący się do prywatnego życia głównego bohatera Mirona Zaleskiego.

Nie czytałam pierwszego tomu, ale mam wrażenie, że każdy tom można czytać oddzielnie, ponieważ przedstawiona tutaj historia ma swój początek i koniec i nie zostawia czytelnika z domysłami.
Wątek historyczny jest równie ciekawy jak ten sensacyjny. Czytamy między innymi o poniemieckich kamienicach, jak i o wysiedleniach Niemców po drugiej wojnie światowej, a także o zmianach tożsamości ludzi.
Jeżeli lubicie zagłębiać się w klimaty pełne tajemnic, mroczne podziemia skrywające tajemnicze korytarze i chcecie poczuć dreszcz emocji i intrygującą atmosferę, to myślę, że ta książka was zadowoli.
Moim zdaniem to właśnie wprowadzenie tej mrocznej scenerii tych wszystkich miejsc jest jednym z plusów tej książki, chociaż oczywiście nie jedynym.
Jeśli chodzi o mnie to już wiem, że sięgnę po wcześniejszy tom i z niecierpliwością będę wypatrywała kolejnego, bo podobało mi się i tempo akcji i ciekawa intryga i… zakończenie.
POLECAM tę książkę szczególnie miłośnikom dobrych kryminałów.

Dziękuję Wydawnictwu Filia, że mogłam poznać twórczość kolejnej polskiej autorki, której książkę przeczytałam dzięki współpracy barterowej w ramach akcji #LATOZFILIĄ.
KOBIETA NA KLIFIE – Sonia Rosa
(…) Wychodzę na zewnątrz i przyświecając sobie latarką, ruszam w kierunku krańca klifu. Morze bije o niego, uderza z taką zapalczywą wściekłością, jakby chciało go roztrzaskać, pochłonąć i wedrzeć się dalej w głąb lądu. (…)

Sonia Rosa to pseudonim literacki Katarzyny Misiołek, która jest autorką powieści społeczno-obyczajowych i kryminałów z cechami thrillera psychologicznego. Pisze również pod pseudonimem Daria Orlicz. Jest absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Przez kilka lat mieszkała w Rzymie, który do dziś jest bliski jej sercu. Była tłumaczką, radiową pogodynką i hostessą, obecnie współpracuje z kilkoma dużymi wydawnictwami prasowymi i książkowymi. Uwielbia literaturę i kino grozy, klimaty postapo, biografie i mroczne thrillery. Kocha fotografować, podróżować i… kupować
KOBIETA NA KLIFIE to thriller psychologiczny.
PREMIERA KSIĄŻKI 08 LIPCA 2026

Bernadeta, to młoda Polka mieszkająca od kilku lat w Saltburn by the Sea, nad Morzem Północnym, szukająca szczęścia i nowego początku. Los jednak jej nie sprzyja, nie może znaleźć stałej pracy, pomieszkuje u siostry i wikła się w romans z Collinem, zakłamanym żonatym Brytyjczykiem, którego obietnice nie są wiele warte. Kinga, również jest Polką, jest żoną Collina. Kobieta ma świadomość, że jej mężczyzna i ojciec jej córeczki, regularnie spotyka się z kobietami w urokliwym domku na klifie. Każda z jego kochanek wierzy, że to właśnie dla niej mężczyzna porzuci żonę i córkę. Kiedy Collin znika bez śladu ścieżki Kingi i Bernadety przecinają się, lecz żadna z nich nie ma szczerych intencji. Jest jeszcze Amelia, młoda Brytyjka, która od pewnego czasu obserwuje obie Polki i odkrywa ich sekrety. Obsesyjnie interesuje się ich życiem, aż dowiaduje się o czymś, o czym nigdy nie powinna była się dowiedzieć. Czy Kinga zdradzi Bernadetcie, że od miesięcy wiedziała o romansie męża? Dlaczego Amelia tak bardzo nienawidzi obu Polek, że zdolna jest do popełnienia przestępstwa? Jaką rolę w życiu Kingi odegra matka Collina?
Do czego zdolna jest zakochana kobieta i jak bardzo uczucie może wpłynąć na jej zachowanie i wiarę w uczciwość tego, którego kocha?
Historia Polki przebywającej za granicą i to w gościnnych progach jej siostry, która próbuje jej pomóc, jest dość zaskakująca, ale zarazem bardzo wiarygodnie pokazana.

Nie polubiłam głównej bohaterki, od początku czułam do niej antypatię i drażniła mnie jej uległość wobec mężczyzny, który ewidentnie traktował ją jak zabawkę. Drażniła mnie jej pewnego rodzaju nonszalancja w stosunku do siostry.
Być może to kim Bernadeta stała się w dorosłym życiu wynikało z trudnego dzieciństwa, które w pewnym stopniu zawarzyło na jej osobowości, ale jej siostra przecież przeżyła to samo, a jednak potrafiła podejść do życia zupełnie inaczej.
(…) Takich scenek mam w głowie setki – przemoc fizyczna i psychiczna była chlebem powszednim w naszym domu, a ojciec latami robił wszystko, żeby zamienić nasze życie w piekło. Pociesza mnie myśl, że zdołałam wybaczyć mamie. (…)
Myślę jednak, że to plus tej powieści, ponieważ autorka tak umiejętnie stworzyła tę postać, że wywoływała ona we mnie wyraźnie sprzeczne emocje.
Początek książki jest dość monotonny, ot szaleńczo zakochana w żonatym mężczyźnie młoda kobieta, biegnie na każde jego skinienie (bez względu na porę dnia czy nocy) by spełnić jego erotyczne zachcianki. Nie ukrywam, że pierwsza połowa książki trochę mi się dłużyła, ale za to druga połowa to był dla mnie wprost emocjonalny rollercoaster.
Podświadomie czułam, że wydarzy się coś, co wstrząśnie fabułą, ale nie spodziewałam się tego co nastąpiło.
Sonia Rosa potrafi budować napięcie, niby wszystko jest okej, ale gdzieś w zakamarkach umysłu wiesz, że to „okej” jest tylko pozorne.

Przeczytałam już kilka thrillerów autorki i chociaż do niedawna sądziłam, że ten gatunek powieści nie jest dla mnie, to teraz z ciekawością sięgam po każdą kolejną jej książkę.
Thriller psychologiczny nie jest lekturą lekką, łatwą i przyjemną, ale styl jakim pisze Sonia Rosa jest dość ciekawy. I chociaż nie przepadam za narracją w pierwszej osobie czasu teraźniejszego to czytając tę książkę miałam wrażenie jakbym słuchała wynurzenia kobiety, która postanowiła się komuś zwierzyć albo wyżalić.
Nie ukrywam, że zakończenie mocno mnie zszokowało, ale chyba taki był właśnie zamysł autorki.
POLECAM tę książkę tym, którzy lubią czasami podczas czytania poczuć dreszczyk adrenaliny, i tym którzy po prostu lubią thrillery psychologiczne. Myślę, że ta książka zaciekawi nawet tych, którzy nie gustują w takim gatunku literatury.

Dziękuję Wydawnictwu Filia, że mogłam przeczytać kolejną książkę tej autorki w ramach współpracy barterowej i w ramach akcji #latozfilą.
NIM ZAPADNIE WYROK – Nina Zawadzka
(…) Norymberga. To do niej prowadziła dziś każda z dróg Europy. Do niej, poprzez wertepy i ślepe ścieżki, zerwane trakcje kolejowe, ciągnęły tabuny reporterów i dziennikarzy – pieszo, samochodami lub pociągami kursującymi bez ustalonego rozkładu. (…)

Nina Zawadzka, to ukrywająca się pod pseudonimem autorka powieści z historią w tle. O napisaniu książki, która skradnie serca czytelników marzyła, odkąd poznała słowo „powieściopisarz”, jednak pierwszą książkę napisała po 30-stce, wierząc, że by pisać, najpierw trzeba doświadczać. Musiała porzucić studia i karierę, by skupić się na samotnym macierzyństwie, pokonać przeciwności losu oraz wykluczenie społeczne. Te doświadczenia ukształtowały ją na tyle, by teraz móc ukazać wachlarze emocji w inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami powieściach. Obecnie szczęśliwa żona i mama, której do szczęścia wystarczy tabliczka czekolady i dobra lektura.
NIM ZAPADNIE WYROK to powieść z historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 10 WRZEŚNIA 2025

Jest rok 1946, Europa może odetchnąć, bo koszmar II wojny światowej wreszcie się zakończył. Dziennikarz Ignacy Jakubiak przybywa do Norymbergi, by relacjonować przebieg największego procesu w dziejach. Jednak jego prawdziwym celem podróży jest zemsta na mężczyźnie, z którego rozkazu zginęła żona i dzieci Ignacego. Nieoczekiwanie właśnie ten nazista zostaje świadkiem koronnym Amerykanów, a wszyscy oskarżeni w procesie Niemcy odrzucają stawiane im zarzuty. Polska delegacja bezskutecznie próbuje wykazać ich winę, a Ignacy, powracając pamięcią do przeszłości, wspomina dziewczynę, którą pokochał zanim rozpętało się piekło wojny. Wspomina również inną kobietę, którą poślubił, a która zginęła, bo kochała innego mężczyznę. Czy uda się Ignacemu dokonać zemsty?
To moja pierwsza książka Niny Zawadzkiej, ale już wiem, że nie ostatnia. Autorka bardzo wnikliwie przygotowała się do napisania fabuły tej powieści i w wątkach poruszanych w książce wyraźnie widać porządną kwerendę.
Dotyczy to nie tylko przebiegu procesu w Norymberdze, gdzie na ławie oskarżonych zasiadło wielu nazistów, chociaż byli i tacy, którzy idąc na współpracę z oskarżycielami wywinęli się surowej karze.

Nina Zawadzka zabiera nas do Norymbergii, gdzie w 1946 rozgrywa się walka o sprawiedliwość i rekompensatę za dokonane na narodzie polskim zbrodnie jakich dopuścili się naziści w czasie drugiej wojny światowej. Oczywiście w procesie Polacy nie byli stroną najważniejszą, ale z pewnością tą ważną.
Ale chociaż wątek procesu w Norymbergii jest tym, z którym kojarzy się tytuł książki to nim miałby zapaść wyrok, w życiach głównych bohaterów wydarza się wiele zarówno dramatycznych jak i politycznych epizodów.
Autorka w ciekawy sposób przedstawia również noc kryształową widzianą oczami młodej Polki, która zamieszkała w Breslau aby się uczyć i zdobyć dobre wykształcenie.
(…) Breslau nagle wydało się Deborze do szpiku kości przesiąknięte nienawiścią. Ci wszyscy ludzie byli gotowi do ataku. Nigdy wcześniej nie widziała tak wielkiej rzeszy żołnierzy, sprzętu wojskowego i emblematów partyjnych na odzieży mieszkańców. (…)
Pokazuje również dwa oblicza miłości, jedno i drugie będące pewnego rodzaju mezaliansami. Miłości, które miały miejsce chociaż wielu osobom z różnych względów nie były na rękę.
Jednym uczuciem, które połączyło dwoje ludzi jest miłość młodziutkiej uczennicy do starszego o dziesięć lat mężczyzny. Zuzanna i Ignacy byli sobie pisani, ale rodzina dziewczyny zrobiła wszystko, aby tych dwoje rozdzielić. Czy i w jakim stopniu im się to udało, chcąc się tego dowiedzieć musicie przeczytać sami.
Drugim uczuciem, które połączyło młodych ludzi jeszcze przed wybuchem wojny była miłość polskiej studentki do niemieckiego właściciela piwiarni, w której dziewczyna pracowała, aby móc sobie pozwolić na studiowanie z dala od domu. Niestety wojna sprawiła, że owo uczucie zostało postawione na ostrzu noża, ponieważ młody Niemiec nie chciał ryzykować znajomością z Polką i zaciągnął się do niemieckiego wojska gorąco popierając ideologię Hitlera. Czy to uczucie mimo wojny przetrwało? Jakie konsekwencje wynikły z tego romansu? I tu znów napiszę, że jeżeli chcecie się tego dowiedzieć, to proponuję przeczytać książkę.
(…) Nikt nie wiedział, czy dożyje następnego dnia. A ona – w tej ponurej, pełnej strachu, bólu i traum rzeczywistości – chciała otrzymać tylko trochę szczęścia. Tylko chwili oddechu, która była tak ulotna, jak widok kolorowego motyla nad gruzami, dającego nadzieję, że jeszcze coś ponad bestialstwem wojny, tylko ludzie o tym zapomnieli. (…)

Autorka porusza również w powieści temat polskiej konspiracji działającej głownie w środowisku studenckim i polskiej inteligencji. Działalność, w której każdy dzień był narażaniem życia swojego lub innych.
To książka o trudnych wyborach, często takich, w których walczą uczucia z rozsądkiem, a na szali po przeciwnych stronach znajdują się ryzykownie spełniane własne pragnienia, które kolidują z obowiązkiem odpowiedzialności za innych.
To powieść o kobietach i ich sile, miłościach i trudnych wyborach jakie podejmowały czasami z pobudek egoistycznych, a czasami z pobudek czysto humanitarnych. Czy wszystkie wybory były słuszne?
To historia pokazująca, że czasami strach pobudza kogoś do działania, a czasami namiętność, za którą się tęskni, bardzo przyćmiewa wszystko inne.
Czy miłość Polki do niemieckiego oficera miała szansę przetrwać w tych trudnych wojennych czasach?
Czy miłość do mężczyzny, który związany jest z inną kobietą ma szansę zaistnieć tak, aby po drodze nikogo nie zranić?
Jak już wspomniałam wcześniej, to pierwsza książki Niny Zawadzkiej, którą przeczytałam, ale z pewnością nie ostatnia, ale jeżeli ktoś lubi lektury z historią wojenną w tle, w których nie brakuje wątków z życia zwyczajnych ludzi, którzy pokonując każdego dnia przeciwności wojennej rzeczywistości starają się żyć najlepiej jak potrafią, to myślę, że ta książka ich usatysfakcjonuje.
Chyba nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego jak wiele może zostać jeszcze opowiedzianych historii z przeszłością wojenną w tle.
POLECAM tę książkę nie tylko miłośnikom takich właśnie powieści, myślę, że tematy jakie poruszyła autorka zaciekawią niejednego czytelnika.

Dziękuję Wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania tej powieści w ramach współpracy barterowej.
ODRODZENIE – Agnieszka Lis
(…) Nikt nie wie, co i kiedy go czeka. Przyszłość socjalistycznej ojczyzny wymaga poświęceń. Dodajmy – świetlana przyszłość. Wymaga także ofiar. (…)

Agnieszka Lis to jedna z najpoczytniejszych pisarek literatury obyczajowej. To nie tylko pisarka, ale również pianistka i felietonistka. Ukończyła Akademię Muzyczną (z wykształcenia jest pianistką) oraz dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim (chciała nauczyć się lepiej pisać). Jak sama mówi o sobie – jest pełna sprzeczności i uważa, że gdyby miała dzisiaj jeszcze raz decydować o kierunku studiów, zdecydowałaby tak samo, ponieważ muzyka nie tylko uwrażliwia, ale przede wszystkim wzbogaca, a rozumienie języka muzyki jest czymś szczególnym. To autorka, która pisze o życiowych perypetiach, bólu, rozstaniu, trudnych relacjach i chyba właśnie za to cenię ją bardzo jako pisarkę.
ODRODZENIE to trzeci tom dramatu obyczajowego.
PREMIERA KSIĄŻKI 04 LUTEGO 2026

W latach 50. i 60. XX wieku Warszawa wciąż podnosi się z powojennych ruin. Dokładnie tak, jak ludzie, szukający w niej swojego miejsca. Ewa i cała jej rodzina także próbują odnaleźć normalność. Przeszłość jednak nie daje o sobie zapomnieć, a przyszłość rzuca wyzwania. Ewa z uporem i mozołem przemierza każdy dzień, poddaje się temu, że jej mąż pragnie piąć się po szczeblach politycznej kariery, zdając sobie sprawę z tego, że nie ma recepty na przetrwanie w świecie bez zasad, w realiach wymagających od kobiet milczenia i posłuszeństwa. W tych warunkach niektórzy potrafią żyć i budować. Inni zaś – tylko krzywdzić. U boku Ewy trwa przyjaciółka, Krystyna, której decyzje bywają trudne do zrozumienia i niemożliwe do osądzenia. Czy Ewa jest szczęśliwa mieszkając w Warszawie, czy tęskni za ich domem na wsi? Dlaczego Krystyna godzi się na coś, czego Ewa nawet nie dopuszcza do myśli? Czy Ewa odnajdzie wreszcie swoją matkę?
Trzecia i ostatnia część historii Ewy po OCALENIE i ODKUPIENIE, to równie mocna emocjonalnie lektura, która z pewnością u wielu czytelniczek wywoła wzruszenie.
Agnieszka Lis pisze takie powieści, których nie można zaliczyć do lekkich, łatwych i przyjemnych jednocześnie będące takimi, przy których nie można się nudzić.
W tej książce autorka poruszyła wiele trudnych i bolesnych tematów od dość skomplikowanych spraw rodzinnych po głęboko polityczne.
Czasami związki małżeńskie bywają z jednej strony piękne, bo strony darzą się głębokim uczuciem, ale bywają również bolesne, kiedy to uczucie spada z piedestału i zostaje zastąpione ambicjami zawodowymi czy politycznymi.
(…) – Przepraszam. Wyszłam za wspaniałego chłopaka. Wrażliwego i troskliwego. Nie wiem, kim teraz jest mężczyzna, który ze mną zamieszkał, i kiedy go ktoś podmienił. Bo to nie może być on. (…)

Główna bohaterka przeszła w życiu wiele, doświadczyła zła w pełnym tego słowa znaczeniu, doświadczyła smutku i bólu takiego, że nawet nie można sobie tego wyobrazić, ale nie zabiło to w niej ani ambicji, ani miłości, szczególnie do dzieci.
Postać głównej bohaterki wykreowana przez autorkę jest tak realistyczna, że pewnie niejednej osobie skojarzy się z kimś kogo zna lub znała.
Obserwujemy zarówno Ewę, typową matkę-Polkę, kobietę uległą mężowi i na pierwszym miejscu stawiającą rodzinę i zobowiązania wobec niej, ale z drugiej strony kobietę silną, upartą i potrafiącą dążyć do obranego celu i potrafiącą zawalczyć o swoje pragnienia.
Ale widzimy także inną kobietę, Krystynę, z którą łączy Ewę długoletnia przyjaźń. Ale jest to przyjaźń trudna, trochę nawet chyba toksyczna. Krystyna jest kobietą zupełnie inną osobowościowo, dla korzyści materialnych i potencjalnej wygody potrafi poświęcić siebie i swoją godność.

To jest książka o miłości i o współuzależnieniu od drugiego człowieka. O wewnętrznej sile kobiet, które potrafią walczyć o własny dobrobyt. Ale to jest również opowieść o odpowiedzialności za drugiego człowieka i o empatii, którą nie każdy posiada. O lojalności i bardzo trudnych życiowych wyborach, a także o bólu, który cały czas jest w związku z bolesną przeszłością. Powojenna codzienność kobiet nie była łatwa, szczególnie tych kobiet, których mężowie piastowali ważne stanowiska.
To powieść pełna emocji pokazanych w bardzo wyrazisty sposób, powieść obrazowo przedstawiająca zarówno stosunki rodzinne jak i przemiany polityczne, często równie trudne.
A świetnie oddany klimat lat 50-tych i 60-tych to jeden z wielu atutów tej powieści.
Jeżeli ktoś ma ochotę na lekturę, w której znajdzie wiele ciekawych wątków, lekturę wzruszającą z wciągającą fabułą, to myślę, że to jest właśnie odpowiednia książka.
Jeśli chodzi o mnie to muszę przyznać, że cierpiałam razem z bohaterami, ale to świadczy tylko o tym jak bardzo wciągnęłam się w ich losy. A wiadomo, że książki, których bohaterowie wzbudzają w nas skrajne emocje są lekturami, które warto przeczytać, bo ich fabuły zostają w głowie czytelnika na długi czas.
Taka właśnie jest ta książka.
Polecam gorąco całą trylogię, a we wcześniejszych moich wpisach na blogu odnajdziecie kilka słów o OCALENIU i ODKUPIENIU.


Dziękuję Autorce za kolejną piękną historię, a Wydawnictwu Filia dziękuję za możliwość przeczytania książki w ramach współpracy barterowej.
ZA MASKĄ WROGA – Anna Rybakiewicz
(…) Stał przy biurku, a w ręku trzymał coś, co wyglądało na list. Gdy mnie zobaczył, wyszedł zza biurka i ruszył w moją stronę. Zatrzymał się tuż przede mną. Przez krótką chwilę po prostu stał i patrzył na mnie, oddychając nierówno, jakby ten list i chwila, w której miał mi go wręczyć, kosztowały go więcej niż chciałby przyznać. (…)
Anna Rybakiewicz jest autorką kilkunastu bestsellerowych powieści obyczajowych. Jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, od 2016 roku wykonuje zawód radcy prawnego. Prywatnie jest szczęśliwą mężatką i mamą dwójki dzieci. Uwielbia słuchać ludzkich historii, intrygują ją losy przodków, do których niejednokrotnie odnosi się w swoich powieściach. W fabułach często inspiruje się prawdziwymi wydarzeniami co sprawia, że jej powieści czyta się z zapartym tchem.
ZA MASKĄ WROGA to dramat obyczajowy z historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 24 WRZEŚNIA 2025

Jest rok 1941, komendant Blumentritt przejmuje rodzinny dom Amelii, a ona, by móc w nim pozostać i ochronić swoje dziecko, zgadza się dla niego pracować. Tym samym jej największa pasja staje się narzędziem przymusu i zdrady. Jedynie malowanie pozwala jej przetrwać najgorsze chwile. Kiedy postanawia ocalić swoją żydowską przyjaciółkę, wywołuje lawinę wydarzeń, które zmieniają wszystko i prowadzą do dramatycznych wyborów. W roku 1947, Amelia będąca utalentowaną malarką, próbuje odnaleźć swoje miejsce w powojennym świecie i trafia do Tengeru, polskiej osady u stóp góry Meru. Spotyka tam mężczyznę, którego – jak sądziła – nigdy już nie zobaczy. Mężczyzna jest jedną wielką zagadką, ale skupuje wszystkie jej obrazy. Kim jest spotkany w Afryce mężczyzna? Czy na spalonej słońcem ziemi Amelia odnajdzie w oczach dorosłego mężczyzny chłopca, z którym przed laty łączyło ją uczucie? Jak wiele trzeba wybaczyć, by móc pokochać kogoś, kto staje się wrogiem?
Kolejna książka Anny Rybakiewicz trochę mnie zaskoczyła. Chyba pozytywnie, bo nie spodziewałam się takiego ciągu zdarzeń i takiego romansu.
Autorka po raz kolejny udowadnia jak wielką siłę ma miłość, która czerpie tę swoją siłę z tego, że kocha się nie za coś, ale pomimo czegoś. Że potrafi wybaczyć największe zło i zagoić najboleśniejszą ranę. Czy warto wierzyć w taką miłość, która potrafi i ranić i głaskać jednocześnie?

Przyznam szczerze, że nie wiem, czy potrafiłabym tak pokochać, mając świadomość jakim potworem stał się ten, którego obdarzyłam uczuciem. Ale podobno ta pierwsza, młodzieńcza miłość jest najsilniejsza.
Książka jest napisana dwutorowo, w narracji w pierwszej osobie co ja odbieram tak, jakbym słuchała czyichś wspomnień. Naprzemiennie poprowadzone rozdziały raz przenoszą czytelników do pięknych lat młodości głównej bohaterki, czasu wakacji, które spędzała z dala od domu, w majątku swojej babci. To lata beztroskiej wolności i rozkwitającej młodzieńczej wakacyjnej miłości. Miłości będącej mezaliansem, bo ona wykształcona dziewczyna z bogatego polskiego rodu i on, biedny syn alkoholika, zbyt brutalnego człowieka pochodzenia niemieckiego.
Autorka przedstawia zmiany zachodzące w ubogim niemieckim chłopcu, który dał się wciągnąć w ideologię nazistowską, aby stać się kimś ważnym. I dopiął swego, ale czy był szczęśliwy?
W innych rozdziałach przenosimy się do okresu drugiej wojny światowej, gdzie Polacy gnębieni byli albo przez Sowietów, albo przez Niemców.
Główna bohaterka z wielkiej pani z zacnego bogatego domu staje się nikim. Musi każdego dnia walczyć o przeżycie, musi nisko schylać głowę, chociaż wszystko w niej krzyczy z oburzenia i niemocy.
(…) Cela zakryła usta dłonią. Berti zaklął pod nosem. A ja stałam nieruchomo, z twarzą, która nie zdradzała niczego. Założyłam na siebie maskę. Tę samą, którą nosił on. (…)
Amelia cały czas wraca wspomnieniami do beztroskich lat młodości i do swojej pierwszej miłości – chłopca, który pięknie opowiadał jej o Afryce.

Wielu ludzi musiało w czasie wojny i po niej ukrywać się za maską kogoś kim nie byli lub nie chcieli być. Czasami ktoś musiał udowadniać innym, że jest bezwzględnym i drapieżnym potworem i tylko z dala od ludzkich oczu mógł pozwolić sobie na okazywanie uczucia, empatii a nawet słabości.
Historia miłości Amelii i „jej chłopca” jest trudna i zaskakująca. A jednocześnie jest tak skomplikowana, że trudno w nią uwierzyć.
Długo nie byłam pewna czy powinnam głównych bohaterów lubić, bo w ich osobowościach i zachowaniach cały czas coś mi zgrzytało. Raz Amelii współczułam a raz czułam do niej irracjonalną niechęć. To samo zresztą czułam do bohatera męskiego.
Jest to historia pełna emocji, historia bolesnej miłości, ale jest to również opowieść o pięknej przyjaźni, odwadze i odpowiedzialności za drugiego człowieka.
POLECAM tę powieść tym, którzy nie znają jeszcze „pióra” Anny Rybakiewicz, bo tych, którzy przeczytali chociaż jedną jej książkę zachęcać do sięgnięcia nie muszę.

Dziękuję Wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania tej pięknej historii w ramach współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za kolejną niesamowitą opowieść.






