wydawnictwo filia
TUTAJ MIESZKA ZŁO – Sonia Rosa
(…) Dom, który miał być moim rajem na ziemi, mimo swojego piękna coraz częściej przypominał piekło. Czułam się uwięziona pomiędzy tymi ścianami, które – choć starannie przez nas przemalowane – nadal były niemymi świadkami niewyobrażalnej tragedii. (…)

Sonia Rosa to pseudonim literacki Katarzyny Misiołek, która jest autorką powieści społeczno-obyczajowych i kryminałów z cechami thrillera psychologicznego. Pisze również pod pseudonimem Daria Orlicz. Jest absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Przez kilka lat mieszkała w Rzymie, który do dziś jest bliski jej sercu. Była tłumaczką, radiową pogodynką i hostessą, obecnie współpracuje z kilkoma dużymi wydawnictwami prasowymi i książkowymi. Uwielbia literaturę i kino grozy, klimaty postapo, biografie i mroczne thrillery. Kocha fotografować, podróżować i… kupować buty.
TU MIESZKA ZŁO to thriller psychologiczny.
PREMIERA KSIĄŻKI 23 LIPCA 2025

Przed laty, w pięknym dworku nad jeziorem, doszło do niewyobrażalnej tragedii – ogarnięta psychozą poporodową młoda matka zamordowała dwójkę swoich dzieci. Posiadłość po bardzo atrakcyjnej cenie kupiło młode małżeństwo. Marta, nowa właścicielka dworku, nocami słyszy płacz niemowlęcia i śmiech kilkuletniej dziewczynki. Z czasem udaje jej się odzyskać równowagę emocjonalną, ale wtedy dzieje się coś, co rodzi kolejne problemy – do dworku wprowadza się siostra męża Marty, Izabela. Kobiety nigdy się nie dogadywały, a obecność szwagierki jest dla Marty toksyczna emocjonalnie. Za zamkniętymi drzwiami wybuchają kłótnie, szczęśliwe małżeństwo przechodzi pierwszy poważny kryzys, ale to dopiero początek koszmaru. Klątwa dworku uderza z niszczycielską siłą i po raz kolejny dochodzi tu do zbrodni. Kto jest katem, a kto ofiarą? Wyremontowany przez parę dom prezentuje się zjawiskowo, ale czy pod dachem, pod którym wydarzyła się tak krwawa zbrodnia, można odnaleźć szczęście?
Historia młodego, kochającego się małżeństwa mogłaby być zupełnie inna. Taka zwyczajna. Prosta, spokojna i szczęśliwa. Odwaga młodych ludzi, którzy kupując dom za miastem, dom przeklęty przez mieszkańców okolicy z powodu tragedii, która się w nim wydarzyła, była z pewnością czymś, co już na początku skreśliło Martę i Bartosza jako dobrych sąsiadów. Dlaczego tak stało?
Ale czy dom ze swoją tajemnicą, noszący wspomnienia niewyobrażalnej tragedii stał się złym? Czy to ludzie sami doprowadzili do tego, że właśnie dom (w sensie budynek) zaczęto oskarżać o wywoływanie zła.

Psychika ludzka jest czymś tak zastanawiającym i nieodkrytym, że z pewnością niewielu ma świadomość tego do czego jest zdolna.
Autorka w dość brutalny, a zarazem chłodny sposób pokazała jak z normalnego, pełnego miłości, wewnętrznej radości, spokoju i dobra człowieka można stoczyć się na samo dno zła. Jak czyjeś irytujące zachowanie i brak dostatecznej asertywności potrafią wyprowadzić z równowagi psychicznej nawet opanowaną emocjonalnie osobę.
W powieści tej przedstawione zostały dwie miłości – miłość małżeńska i miłość braterska. Jedna, pełna oczekiwań, marzeń i spokoju, a druga toksyczna. Gdzie znajduje się rozum, gdy człowiek w imię miłości jest w stanie posunąć się nawet do zbrodni.
Dwie główne bohaterki tej książki to skrajnie różne osobowościowo kobiety, którymi rządzą tak silne emocje, że czasami miałam ochotę każdą z nich potrząsnąć i to w dość brutalny sposób. Teoretycznie obie to silne kobiety, ale w pewnych okolicznościach stają się marionetkami życia.
Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, że książka aż tak mną wstrząśnie i nie mam tutaj na myśli tego co działo się w nawiedzonym przez duchy domu, ale to co stało się z psychikami bohaterów tej historii.
(…) Czy w świecie, który wygląda tak bajecznie, mogą się dziać złe rzeczy? Świetnie wiem, że mogą. Jednak przez tę jedną krótką chwilę nie chcę o nich myśleć. Dystansuję się od potwornych wspomnień i skupiam na oddychaniu. Wdech – wydech. Wdech – wydech. Wdech… (…)

To nie tylko thriller o duchach, zbrodniach, strachu. To książka psychologiczna ukazująca granice samotności, manipulacje ludzkiej psychiki, które są w stanie zniszczyć wszystko co człowiek potrafił zbudować.
MARTA – początkowo wydawało mi się, że jest kobietą mocno stąpającą po ziemi. Mimo pewnych incydentów związanych z zamieszkaniem w nowym domu, które nadszarpnęły jej psychikę, przy pomocy specjalistów doszła do siebie i jest kobietą silną emocjonalnie, niestety… do czasu.
BARTOSZ – przystojny, zakochany w żonie, bardzo pracowity, ale uzależniony od odpowiedzialności za młodszą siostrę. Jej problemy cały czas tłumaczy dramatycznym dzieciństwem nie zauważając tego, że jest przez nią wykorzystywany, bo kobieta nie chce być samodzielną i cały czas liczy na innych.
IZABELA – lekkomyślna, niedojrzała jak na swój wiek młoda kobieta żyjąca z dnia na dzień i egoistycznie podchodząca do życia, której przeszłość i trudne dzieciństwo pozostawiły ślady, ale też nie nauczyły odpowiedzialności za życie.
Moim zdaniem każda scena rozpisana w fabule ma jakieś znaczenie. Ta książka to połączenie klasycznej grozy thrillera z codziennością jaką przeżywa tysiące ludzi na świecie. To nie jest jedynie książka o duchach przeszłości, to opowieść o nienawiści i o miłości, która potrafi być bardzo zdradliwa. To książka o egoizmie i depresji, wyobcowaniu i braku zrozumienia ze strony najbliższej osoby, ale także o samotności w teoretycznie szczęśliwym małżeństwie.
Autorka od początku buduje napięcie i chociaż chwilami „zatrzymuje” czytelnika to tylko po to, żeby za moment rzucić go w pęd emocji i wydarzeń, które nim totalnie wstrząsną.

Wiem, że ta historia zostanie w mojej głowie bardzo długo, ale wiem też, że skłoniła mnie do refleksji: czym tak właściwie jest zło? Czy tylko zachowaniem człowieka? A może osobą, która pojawia się w życiu człowieka i jak kropla drąży skałę, tak ta osoba swoim teoretycznie „normalnym” zachowaniem doprowadza nas do tego, że w naszych umysłach zaczynają pojawiać się bardzo negatywne myśli.
Ciekawa narracja w pierwszej osobie czasu teraźniejszego jest jak słuchanie czyjegoś monologu. Rozdziały w tej książce to przemiennie raz myśli i zwierzenia Marty, a raz Izabeli, tak że niektóre sytuacje jakie miały miejsce odbieramy z perspektywy dwóch kobiet.
Polecam tę powieść tym, którzy lubią odrobinę dreszczu w czytanych lekturach. To nie jest książka lekka, łatwa i przyjemna. Fabuła wielu może się wydać nierealna lub irracjonalnie spłycona, ja jednak przyznaję, że nie mogłam się od niej oderwać.

Dziękuję wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej. Na mojej półce „do przeczytania” czeka jeszcze jedna książka tej autorki, ale chyba muszę trochę odreagować to, co zafundowała mi Sonia Rosa.
***Cytaty pochodzą z książki TUTAJ MIESZKA ZŁO wydawnictwa FILIA***
SZCZYPTA NADZIEI – Agnieszka Olejnik
(…) Nagle życie mówi ci „sprawdzam” i po prostu nie masz innego wyjścia, musisz trwać. Tak to wygląda. Nie ma powodu do dumy. Wieczorami ryczysz w poduszkę, a rano mówisz sobie, że jakoś to będzie. I rzeczywiście jakoś jest. (…)

Agnieszka Olejnik to polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W młodości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka – odwiedziła m.in. Czarnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, Sycylię, zjechała całą Skandynawię, by dotrzeć do Nordkapp. Tatry kocha miłością niemal romantyczną. Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015) a także wielu innych książek.
SZCZYPTA NADZIEI to powieść zimowo świąteczna z nutką dramatu.
PREMIERA KSIĄŻKI 16 PAŹDZIERNIKA 2019

W urokliwym dworku w Miłosnej trwają przygotowania do świąt. Ada, która leczy złamane serce, wraca na jakiś czas do dawnego mieszkania, by nabrać dystansu do tego, co łączyło ją z Igorem. Jej syn Dawid przeżywa pierwszą miłość i wreszcie znajduje przyjaźń. Monika chce odzyskać zaufanie męża i odbudować rodzinę. Czy każdemu z nich nadchodząca Gwiazdka przyniesie wymarzone prezenty?
Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, bardzo szybko się zorientowałam, że to jest kontynuacja. Na szczęście mam abonament w Storytel więc szybko sprawdziłam jaka książka była pierwsza i gdy się okazało, że to DWOREK W MIŁOSNEJ i książka jest dostępna jako audiobook, odłożyłam SZCZYPTĘ NADZIEI na półkę i w pierwszej kolejności wysłuchałam części pierwszej. Głównie, aby lepiej poznać bohaterów.

Obie części bardzo mi się podobały, ale znając trochę twórczość autorki byłam pewna, że kolejna jej powieść mnie nie znudzi.
Jest bardzo zimowo i świątecznie, chociaż fabuła nie jest pozbawiona wątków rodzinno-obyczajowych, które moim zdaniem zbliżają czytelnika do bohaterów.

Do dworku odziedziczonym po starszej krewnej przeprowadziły się dwie rodziny, a właściwie należałoby powiedzieć, że dwie dalsze kuzynki (do tej pory nie utrzymujące ze sobą bliskich relacji) razem ze swoimi rodzinami. Kobiety są tak różne osobowościowo, że aż dziw bierze, że się ze sobą dogadują.
Każda z tych osób boryka się z innymi problemami, ale jest ktoś, kto niby trzyma się z boku, nie należy do rodziny, ale wszystkim jest bardzo bliski. Może dlatego, że kiedyś był kimś ważnym dla zmarłych właścicieli dworku.
Autorka w bardzo emocjonalny sposób przedstawia problemy różnych osób, zarówno tych dorosłych jak i młodzieży czy dzieci.
(…) … a Ada wciąż po dziecięcemu kochała Boże Narodzenie. No i po trzecie – ta Gwiazdka miała być inna niż wszystkie poprzednie. Po raz pierwszy oprócz symboli i ozdób miało w niej być realne dobro… (…)
Muszę przyznać, że były chwile podczas czytania, gdy uroniłam kilka łez.
Często ludzie za maską wyglądu lub zachowania próbują ukryć coś czego się wstydzą lub z czym sobie nie radzą i nie chcą, żeby inni się nad nimi litowali, współczuli im, czy ich po prostu żałowali.
(…) – Ale ja proszę tylko o ten jeden raz. O wigilię – tłumaczył. – W taki szczególny wieczór nie musisz się chyba chować. Wtedy na świecie jest sama dobroć. (…)
Autorka porusza trudne tematy, z którymi nie każdy potrafi sobie poradzić: szkolne odizolowanie przez rówieśników, problem alkoholowy, samotność w związku, która prowadzi do zdrady czy koszmar wychodzenia z żałoby i wyrzuty sumienia, które mogą być ciężkie jak największe głazy.

W piękny, wydawałoby się, ustabilizowany świat głównych bohaterów wplecione są dramaty ludzi, którzy nie zawsze potrafią sobie sami poradzić ze swoimi problemami. Poznajemy osoby, które na pierwszy rzut oka mogą się wydawać trudne do polubienia, ale czy zawsze wygląd zewnętrzny jakiejś osoby jest miarą postrzegania jej jako złego człowieka, czy czasami aroganckie lub nieprzyjemne zachowanie jest świadectwem zła?
Ale przecież nawet z najtrudniejszej sytuacji można znaleźć wyjście albo po prostu podać komuś dłoń w chwili, w której ta pomoc nie jest litością a czystą empatią.
Moim zdaniem to piękna i wartościowa książka, którą warto przeczytać, ale może wcześniej sięgnąć po pierwszą część, żeby nie pogubić się w wątkach i bohaterach.
Polecam tę lekturę nie tylko jako powieść świąteczną, chociaż święta w SZCZYPCIE NADZIEI odgrywają ważną rolę. Nie jest cukierkowo słodko, ale jest bardzo ciekawie i myślę, że nikogo ta powieść nie znudzi.

Dziękuję wydawnictwu FILIA, że mogłam przeczytać tę książkę w ramach współpracy barterowej i chociaż powieść jest już na rynku od ponad pięciu lat, to cieszę się, że wciąż zachwyca swoją fabułą.
***Cytaty pochodzą z książki SZCZYPTA NADZIEI wydawnictwa FILIA***
W OCZEKIWANIU NA CUD – Agnieszka Olejnik
(…) Rozciągnął usta w uśmiechu, ale jego oczy pozostały smutne. A potem nic już nie mówili, pogrążeni w ponurych myślach o tym, co się stanie z ich rodziną, taką popękaną na kawałki, jakby ktoś stanął buciorem na tafli szkła – jeśli zabraknie mamy. Przecież bez niej nikt, absolutnie nikt nie będzie wiedział jak żyć. (…)

Agnieszka Olejnik to polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W młodości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka – odwiedziła m.in. Czarnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, Sycylię, zjechała całą Skandynawię, by dotrzeć do Nordkapp. Tatry kocha miłością niemal romantyczną. Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015) a także wielu innych książek.
W OCZEKIWANIU NA CUD to powieść zimowo świąteczna z nutką dramatu.
PREMIERA KSIĄŻKI 15 PAŹDZIERNIKA 2025

Mira chce wierzyć, że tegoroczna Gwiazdka będzie udana, mimo niesnasek między córkami oraz konfliktu syna z ojcem. Na tydzień przed Wigilią na rodzinę spada nagły cios: mama ulega wypadkowi. Od tej chwili wszystko staje na głowie. Co robić, kiedy w drużynie zabraknie tej osoby, która od zawsze wszystko trzymała w ryzach? Na jakiś czas sala szpitalna stanie się miejscem, gdzie członkowie rodziny będą odkrywać, co jest dla nich naprawdę ważne.
Czy mimo wszystko uda im się uratować tegoroczne Boże Narodzenie? Kto najbardziej martwi się o zdrowie Miry, a kto nie przejmuje się losem kobiety? Czy Mira obudzi się ze śpiączki przed świętami? I kto będzie ważnym gościem przy wigilijnym stole?
Po książki Agnieszki Olejnik sięgam z prawdziwą przyjemnością i muszę przyznać, że jeszcze żadna z nich nie zawiodła moich oczekiwań czytelniczych.
Historia przedstawiona w tej książce to smutnie pokazane relacje jakie niestety mogą się trafić w każdej rodzinie. Skłóceni ze sobą, albo nie potrafią szczerze rozmawiać, albo ukrywają przed wszystkimi swoje słabości i nie widzą niczego złego w tym, że postępując według własnych zasad ranią najbliższych. I tylko ktoś, kto wejdzie do tego rodzinnego kręgu z zewnątrz jest w stanie otworzyć wielu osobom oczy.
Ta książka chociaż trudna urzekła mnie swoją fabułą i klimatem jaki autorka wprowadziła do tej powieści.
To opowieść o kobiecie, która za wszelką cenę próbowała trzymać w ryzach skłóconą ze sobą rodzinę i brać na swoje barki często więcej niż mogła udźwignąć, próbując nie dostrzegać tego co toksyczne i trudne emocjonalnie.
(…) Nie kontaktowały się ze sobą zbyt często, ona i córki. Ilekroć Mirze udało się dodzwonić do którejś z nich, zawsze odnosiła wrażenie, że przeszkadza w czymś okropnie ważnym i niecierpiącym zwłoki. Poprzestawała więc na sprawach, które należało pilnie załatwić; nie dzwoniła po to, żeby zwyczajnie pogadać, choć czasem jej tego brakowało. (…)

Świetnie pokazane relacje rodzinne osób, które zapomniały już czym, a może kim jest kochająca się i wspierająca w trudnych, czy też ważnych chwilach rodzina.
Mąż Miry, a ojciec ich trójki dorosłych już dzieci to człowiek, którego nie da się polubić (w przeciwieństwie do reszty bohaterów, chociaż nie zawsze pozytywnych). Ten mężczyzna tak mnie irytował, że czasami miałam ochotę tak nim wstrząsnąć, żeby zostały na jego ciele mocno widoczne ślady.
To również opowieść o blaskach i cieniach przeciętnej rodziny, o skrywanych latami tajemnicach i żalach oraz o osobie będącej spoiwem łączącym rozpadające się relacje.
Autorka pokazuje jak ważna jest rozmowa, szczera i chociaż czasami bolesna to kierująca zawsze w dobrą stronę.
Wypadek jakiemu uległa Mira wywraca życie reszty do góry nogami, ale myślę, że czasami musi wydarzyć się coś naprawdę złego, aby inni zaczęli widzieć dalej niż czubek własnego nosa.
Moim zdaniem to mądra i bardzo wartościowa książka, która uświadamia nam jak ważne są w życiu każdego człowieka małe gesty, jak ważna jest obecność bliskiej osoby i wzajemne wsparcie nawet w najbardziej błahych sprawach.

Przez pryzmat, chyba po raz pierwszy nieidealnie przygotowanych świąt toczą się wewnętrzne spory, ale i odkrywane zostają małe przyjemności o których niektórzy już zapomnieli.
Ciekawy wątek nieznanego do tej pory wujka jest czymś co zapewne wzruszy niejednego czytelnika. Mnie przynajmniej bardzo wzruszył. I myślę, że nie tylko mnie podczas czytania towarzyszyły tak skrajne emocje, że trudno mi o nich nawet pisać.
To ciepła i bardzo klimatyczna powieść niosąca w swoim przekazie piękne przesłanie podkreślające, że w życiu bardzo ważne są relacje, miłość, empatia i oczywiście zdrowie, którego brak potrafi zaważyć na wielu ważnych sprawach.
POLECAM po sięgnięcie po tę powieść nie tylko w okresie okołoświątecznym.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej wzruszającej historii dzięki współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za kolejną piękną powieść.
***Cytaty pochodzą z książki W OCZEKIWANIU NA CUD wydawnictwa FILIA***
TAM, GDZIE RODZI SIĘ MAGIA – Joanna Tekieli
(…) Ola spojrzała w okno, za którym właśnie zaczął prószyć drobny śnieg. Gwiazdki wirowały w powietrzu i przyklejały się do szyby, a potem spływały po niej, jak wielkie łzy. (…)
Joanna Tekieli jest z urodzenia i zamiłowania Krakowianką. Ukończyła polonistykę. Uwielbia dobrą kawę, kocha ciszę, czytanie książek i piesze wędrówki po górach i dolinach. Jest autorką powieści z cyklu o pensjonacie „Leśna Ostoja”, „Dębowe uroczysko”, „Szlak Srebrnych Mgieł” i innych.
TAM, GDZIE RODZI SIĘ MAGIA to zbiór opowiadań świątecznych, których bohaterami są osoby występujące w powieściach autorki.
PREMIERA KSIĄŻKI 15 PAŹDZIERNIKA 2025

W pięknym hotelu, w starym domu, w górskim schronisku czy małym mieszkaniu – Boże Narodzenie zawsze może być pełne wzruszeń i radości, jeśli tylko są obok bliskie osoby, bo to my tworzymy tę słynną, świąteczną magię. Boże Narodzenie w wiosce Zapomna nie zapowiada się spokojnie. Wręcz przeciwnie: już od końca listopada synoptycy przewidują nadejście śnieżycy stulecia i radzą mieszkańcom regionu dobrze się przygotować. Na dodatek Daniel i Iga mają zupełnie różne wizje spędzenia tego wyjątkowego czasu. W Dębowym Uroczysku także daleko do spokoju, bo Eryk, zajmujący się na co dzień i od święta kuchnią w domu na polanie, musi niespodziewanie wyjechać i całe świąteczne przygotowania spadną na Alinę i Przemka, których antytalent kulinarny osiągnął poziom mistrzowski. Za to w pensjonacie Leśna Ostoja szykuje się wielki bal i świąteczny jarmark, na którym zamierza pojawić się wyjątkowy gość.
Po książki Joanny Tekieli sięgam chętnie, chociaż nie przeczytałam jej wszystkich powieści, ale styl jakim pisze bardzo mi się podoba.
Ta lektura nie jest typową powieścią świąteczną, ponieważ stanowi jakby dopowiedzenie do fabuł jej wcześniejszych książek. Znajdziemy w niej 5 opowiadań, a każde z nich nawiązuje do innej książki.
- ŚNIEŻYCA NAD JEZIOREM ZAPOMNIENIE to opowieść, w której bohaterami są osoby, które wystąpiły w powieści „Jezioro Zapomnienie”.
- CHOINKA W PODGÓROWIE to opowieść, w której spotykamy Ewę i jej dzieci oraz rodziców, których czytelniczki i czytelnicy poznali wcześniej w powieści „Schronisko w Podgórowie”.
- SZCZODRE DARY WSZEBORY przedstawiają wątek świąteczny będący kontynuacją powieści „Leśniczówka Wszebory”.
- ŚWIĄTECZNE WYZWANIA DĘBOWEGO UROCZYSKA to opowiadanie trochę humorystyczne ale i odrobinę groźne 😉 a jego bohaterami są osoby poznane w dylogii „Dębowe Uroczysko” i „Wyzwania Dębowego Uroczyska”.
- GWIAZDKA W PENSJONACIE LEŚNA OSTOJA to oczywiście wątek świąteczny w którym bohaterami są osoby występujące w tetralogii o Leśnej Ostoi.
Nie przepadam za krótkimi formami typu opowiadania, ale przyznam szczerze, że tę książkę przeczytałam w prawie ekspresowym tempie.

Jak już wspomniałam wcześniej, nie znam całej twórczości autorki i do tej pory poznałam tylko bohaterów jednej z tych opowieści, ale myślę, że kiedyś uda mi się poznać pozostałych, tym bardziej, że trochę ich już poznałam dzięki tym świątecznym historiom.
Styl jakim pisze Joanna Tekieli jest lekki i bardzo przyjemnie się jej książkę czyta, a pięć zimowych opowieści świetnie wprowadza w nastrój świąt Bożego Narodzenia.
Momentami jest zabawnie co z pewnością dodatkowo pozytywnie wpływa na odbiór fabuł. Bohaterowie są tacy swojscy, że człowiek ma ochotę poznać ich bliżej.
I bez względu na to, czy ludzie ci mieszkają w pięknym hotelu, czy skromnym domu, w każdym z tych miejsc można poczuć magię zbliżających się świąt.
Moim zdaniem autorka ma wyjątkowy dar opisywania miejsc i robi to tak malowniczo, że kiedy pisze o zasypanych śniegiem polach to czytelnik oczami wyobraźni widzi je tak dokładnie jakby właśnie przebywał w tym miejscu.
Ale magię świąt nie tylko tworzą miejsca i świąteczne dekoracje, tworzą ją przede wszystkim ludzie, którzy z każdej sytuacji potrafią wykrzesać coś pięknego. Swoim podejściem do świąt potrafią sprawić radość i sobie i innym.
Historie opisane w tej antologii są pełne wzruszeń, nie brakuje w nich smaków świątecznych potraw ani blasku świateł, ani też pięknej śnieżnej zimy.

A wszystko to w otoczeniu ludzkiej życzliwości, ciepłych relacji zarówno rodzinnych jak i przyjacielskich, a także miłości, która potrafi rozpalić ogień w sercach nawet w najzimniejszym okresie.
Miejsca, do których zabiera nas autorka są niezwykłe, niby to jest dom odziedziczony po dziadkach, albo stare schronisko czy trochę kiedyś zapomniany pensjonat, w każdym z tych miejsc, jeżeli tylko są w nim odpowiedni ludzie może zadziać się magia.
Polecam tę książkę przede wszystkim tym, którzy nie poznali jeszcze twórczości Joanny Tekieli, bo tym, którzy znają jej powieści, polecać tej antologii nie muszę.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA, że mogłam przeczytać tę książkę w ramach współpracy barterowej, a autorce dziękuję za kolejne pełne emocji chwile spędzone w miłym towarzystwie bohaterów opowieści.
***Cytat pochodzi z książki TAM, GDZIE RODZI SIĘ MAGIA wydawnictwa FILIA***
KSIĄŻKA, KAWA I CAŁUSY – Monika Hakowska
(…) Bo czasem wystarczy opowiedzieć swoją historię, by poczuć, że już nie trzeba szukać dalej. Czasem wystarczy jedna osoba. I jedna choinka. I jedno „dziękuję” (…)
Monika Hakowska to autorka trzech książek. Przyznam szczerze, że niewiele znalazłam informacji o tej pisarce, ale chociaż lubię coś niecoś wiedzieć o autorkach, nie zniechęciło mnie to do przeczytania jej powieści. Z jej profilu na Facebooku dowiedziałam się jedynie, że mieszka w Warszawie. I to by było na tyle 😉
KSIĄŻKA, KAWA I CAŁUSY to świąteczna komedia romantyczna.
PREMIERA KSIĄŻKI 15 PAŹDZIERNIKA 2025

Lily, mieszka w Nowym Jorku, jest redaktorką książek, kocha wszystko, co związane ze świętami: aromatyczne ciasteczka, nastrojowe playlisty i historie z happy endem. Od czasu, gdy rozpadł się jej związek, marzy o wielkiej, magicznej miłości. W tym czasie na Manhattan wraca brat jej przyjaciółki – Reid, przystojny architekt, który zamiast śniegu woli słońce i plaże. Kiedy Lily zostaje wciągnięta przez przyjaciółkę w rolę opiekunki tego świątecznego sceptyka, jej grudzień zaczyna tracić blask. Zwłaszcza że na horyzoncie pojawia się właściciel klimatycznej księgarni, wierzący w magię świąt bardziej niż ktokolwiek inny. Czy zimowy Nowy Jork okaże się miejscem, gdzie rodzi się miłość? Czy Reid uwierzy w magię świąt? Jak potoczy się znajomość Lily z przystojnym księgarzem?
Święta w Nowym Jorku? Dlaczego nie? Grudzień pachnie tam piernikami, lśni od światełek i kusi niespodziankami.
Monika Hakowska to autorka, której twórczości jeszcze nie poznałam, może dlatego, że pisarka dopiero wchodzi na rynek książek.
Fabuła tej powieści idealnie nadaje się na film typu: świąteczna komedia romantyczna. Czytając ją, dosłownie miałam przed oczami sceny z takiego filmu jakimi zasypywani jesteśmy w okresie przedświątecznym, a których ja jestem wielką fanką.

Jest trochę zabawnie, trochę infantylnie, ale i odrobinę wzruszająco. Jednak dominuje tutaj motyw cukierkowej miłości.
Główni bohaterowie są ciekawi, chociaż momentami zachowujący się (jak dla mnie) zbyt sztucznie, może nawet zbyt infantylnie jak na osoby dorosłe. Ale książkę czytałam szybko, bez momentów zbytniego znudzenia.
To zdecydowanie lektura w sam raz na relaks po ciężkim dniu pracy. Lekka, łatwa i… zapewne dla wielu przyjemna. Można dzięki niej poczuć atmosferę zbliżających się świąt, chociaż mogę trochę jej zarzucić.
Jak dla mnie humorystycznie przeprowadzone dialogi wydawały się momentami nieco sztuczne, żeby nie powiedzieć „miałkie”. Zachowanie bohaterów chwilami bardzo dziecinne chociaż romans aż prosił się o wyeksponowanie go z dużą dawką emocji. Niestety mnie tych emocji zabrakło, może dlatego, że chyba oczekiwałam czegoś innego. Ale proszę się nie sugerować moimi odczuciami, bo przecież każdy odbiera książkę w inny sposób.
Fabuła książki utrzymana jest w lekkim stylu romansu i dużej dawki zwyczajów świątecznych, więc zapewne zadowoli fanki i fanów romansów i powieści w których motywem przewodnim jest Boże Narodzenie.
I chociaż spodziewałam się czegoś innego, przyznam szczerze, że mimo kilku uwag świetnie się przy tej lekturze bawiłam a książka mi się podobała. Może potrzebowałam teraz takiej słodkiej komedii romantycznej w iście amerykańskim stylu.

On, ona i ten trzeci. Gorąca miłość i pachnące cynamonem kakao. Śnieg, świąteczne swetry i listy (niekoniecznie do Mikołaja 😉).
Myślę, że to idealna książka do przeczytania przed świętami, bo mamy w niej wszystko to, co obrazuje idealne podejście do świąt.
To powieść dla miłośników świątecznych historii, w których wszędzie świeci milion światełek, gruba warstwa śniegu puszy się pod nogami, a zimowy chłód rozgrzewa gorące kakao (obowiązkowo z piankami). Jest kolorowo, nastrojowo i świątecznie.
Myślę, że polubicie bohaterów, chociaż niektórzy z nich trochę są denerwujący.
POLECAM tę lekturę szczególnie tym, którzy uwielbiają świąteczne komedie romantyczne, mam nadzieję, że nie zostaniecie zbytnio przesłodzeni. Ale w święta musi być przecież świecąco, kolorowo i słodko.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i myślę, że kiedyś jeszcze sięgnę po jakąś powieść tej autorki.
***Cytat pochodzi z książki KSIĄŻKA, KAWA I CAŁUSY wydawnictwa FILIA***






