wydawnictwo filia
NIE WSZYSTKO ZŁOTO – Aga Sotor
(…) Dziwnie mi z myślą, że wcale nie przyjechałam tutaj szukać domu, lecz paradoksalnie go znalazłam. „To najlepsza wakacyjna miejscówka, jaka mogła mi się trafić”. Przez moją głowę nie przebiega choćby cień myśli o powrocie. (…)
Aga Sotor jest młodą autorką specjalizującą się w pisaniu książek z gatunku comfort books z psychologiczną głębią, pełnych ciepła i humoru powieści o skomplikowanych relacjach, które otulają jak koc, poprawiają nastrój i skłaniają do refleksji. Czyta, pisze, maluje i dzierga swetry, słuchając audiobooków. Uwielbia spokój, bliskość natury i ciepłe historie o życiu. Jest taką trochę starą duszą w młodym ciele. Czuje jesień przez cały rok. Kocha historię, styl vintage, długie rozmowy nocą, atmosferę małych kawiarni oraz wąskich włoskich uliczek. Jest fanką muzyki z lat 60-tych i malarstwa impresjonistów. Mieszka w małej miejscowości nieopodal Wrocławia, a najlepiej odpoczywa spacerując po lesie.
NIE WSZYSTKO ZŁOTO to powieść obyczajowa z nutką romansu.
PREMIERA KSIĄŻKI 08 LIPCA 2026

Laurencja jest florystką w rodzinnej pracowni „Flora”. Od zawsze marzyła o tym, by stanąć na ślubnym kobiercu i rzucić własnym bukietem, ale jej długoletni narzeczony był chyba innego zdania. Kiedy traci narzeczonego, traci również wiarę w miłość, a zaufanie do najbliższych i świat, który znała, rozpada się na kawałki z powodu pewnego bardzo zaskakującego listu i informacji w nim zawartych. Próbując poradzić sobie z własnymi emocjami wyjeżdża gdzieś w nieznane, nie spodziewa się jednak, że los zaprowadzi ją do urokliwego domu nad jeziorem i że właśnie tam odnajdzie coś, czego szukała całe życie: prawdziwą siebie. Trafia do małego miasteczka pełnego uroku, niespodziewanych wyzwań i barwnych postaci. Z nowym biznesem na głowie, niezwykłym kręgiem kobiet, które stają się jej nową rodziną, oraz przy boku pewnego szefa kuchni Laurencja odkrywa, że prawdziwe szczęście często kryje się tam, gdzie najmniej się go spodziewamy.
Lubię poznawać twórczość nowych autorek i autorów często trafiając na prawdziwe perełki i dzięki Wydawnictwu FILIA poznałam „pióro” Agi Sotor przy okazji właśnie odkrywając taką książkową perełkę.
Ależ mnie fabuła tej książki wciągnęła, przez dwa dni starałam się wykorzystać każdą wolną chwilę, aby przeczytać chociaż kilka stron.
Chociaż większość tej historii dzieje się jesienią to i tak uważam, że jest to idealna lektura na lato.
Muszę przyznać, że początkowo zachowanie głównej bohaterki mocno mnie irytowało i miałam ochotę kilka razy porządnie nią potrząsnąć, a wszystko co się w jej życiu wydarzyło uznać za coś co przecież każdemu może się przytrafić. Tym bardziej, że jej bliscy nie działali na jej szkodę tylko próbowali ją chronić od emocjonalnych zawirowań.

Ale tak dokładnie to nie wiem jak sama bym się zachowała gdybym po 36. latach odkryła, że któreś z moich rodziców nie jest moim biologicznym tylko, że zostałam przez niego adoptowana. Bardzo polubiłam ojca głównej bohaterki, który okazał się rodzicem takim jakiego chciałby mieć chyba każdy.
Trochę nie rozumiałam, dlaczego przez tyle lat rodzice Laurencji nie zdradzili jej prawdziwego pochodzenia, ale skoro do niczego jej ta wiedza nie była potrzebna to po co mieli jej robić mętlik w głowie. Zwłaszcza, że przybrany ojciec darzył ją taką miłością jak nie potrafi tego okazać niejeden biologiczny rodzic. Przepraszam za spoiler, ale nie mogłam się od tych myśli uwolnić.
Od zawsze twierdzę, że rodzinę tworzą ludzie a nie tylko geny.
(…) Spadek! Pieniądze, dużo pieniędzy! I zdrowie! Zdrowie i pełna, kochająca mnie rodzina. Jestem cholerną szczęściarą, że w rodzinnej loterii wylosowałam właśnie taki zestaw bliskich. Filip nie zasłużył, by grać z nami w jednej drużynie. (…)
Ta książka to cudowna, pełna humoru i dobrych emocji lektura, która pokazuje, że szczęście można znaleźć wszędzie, nawet tam, gdzie się go nie szuka.

Ale najpierw trzeba coś zakończyć, aby mieć możliwość rozpoczęcia czegoś nowego.
Bardzo mi się ta książka podobała i po przeczytaniu jej jestem przekonana, że chociaż jest to pierwsza książka tej autorki, która trafiła w moje ręce, to z całą pewnością nie ostatnia.
Autorka porusza w powieści kilka życiowych wątków i niby są one gdzieś w tle głównego, czyli tego odnoszącego się bezpośrednio do głównej bohaterki i jej rozterek, ale wydają się równie ważne.
Lekkie „pióro” Agi Sotor sprawia, że książkę czyta się tak, że najchętniej nie odkładałoby się jej nawet na kilka minut.
Tajemnica rodzinna, która przypadkowo została odkryta być może jest nieco dramatyczna, w końcu lekkomyślność zachowania niektórych osób i brak chęci ponoszenia konsekwencji za swoje czyny nie jest niczym przyjemnym dla innych, ale całość została przedstawiona w taki sposób, że nawet negatywnych bohaterów można polubić.

Jest trochę zaskakująco, trochę bajkowo, trochę zabawnie i trochę romantycznie, ale ogólnie jest tak, że czyta się książkę z prawdziwą przyjemnością.
POLECAM gorąco, proponuję zapisać sobie nazwisko autorki bo być może tak jak ja zachwyci Was swoją książką.
Cieszę się, że z bohaterami tej powieści jeszcze będzie można się spotkać (przynajmniej tak obiecuje autorka), bo chętnie wrócę do „Pałacyku Wrzosowe Łąki”.

Dziękuję Autorce za cudowne chwile relaksu, a Wydawnictwu Filia dziękuję, że mogłam tę książkę przeczytać w ramach współpracy barterowej.
PRZEMILCZANA – Agnieszka Lis
(…) Lunia na kolanach niani machała nóżką w rytm organowych pasaży, aż trzęsły się kolana kobiety. I nuciła coś pod nosem, wyraźnie zachwycona dźwiękami. (…)

Agnieszka Lis to jedna z najpoczytniejszych pisarek literatury obyczajowej. To nie tylko pisarka, ale również pianistka i felietonistka. Ukończyła Akademię Muzyczną (z wykształcenia jest pianistką) oraz dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim (chciała nauczyć się lepiej pisać). Jak sama mówi o sobie – jest pełna sprzeczności i uważa, że gdyby miała dzisiaj jeszcze raz decydować o kierunku studiów, zdecydowałaby tak samo, ponieważ muzyka nie tylko uwrażliwia, ale przede wszystkim wzbogaca, a rozumienie języka muzyki jest czymś szczególnym. To autorka, która pisze o życiowych perypetiach, bólu, rozstaniu, trudnych relacjach i chyba właśnie za to cenię ją bardzo jako pisarkę.
PRZEMILCZANA to to powieść inspirowana życiem zapomnianej kompozytorki i pianistki Tekli Bądarzewskiej-Baranowskiej.
PREMIERA KSIĄŻKI 01 LIPCA 2026

Niezwykle utalentowana, ale zapomniana przez historię Tekla Bądarzewska-Baranowska żyje w świecie, który nie przewiduje miejsca dla kobiety pragnącej tworzyć. Bez formalnego wykształcenia, bez wsparcia, rozdarta między obowiązkami żony i matki a palącą potrzebą komponowania, próbuje ocalić własny głos. Jej utwory podbijają salony, kształtują muzyczne gusta całego pokolenia, nuty sprzedają się w milionach egzemplarzy. A mimo to jej nazwisko znika, jakby nigdy nie istniała. Czy Tekla miała szczęśliwe życie? Kto ją wspierał w tym co kochała najbardziej? Dlaczego nie została doceniona tak jak Chopin i inni pianiści i kompozytorzy, czy tylko dlatego, że była kobietą?
Wielu odwiedzających mój blog wie, że są autorki/autorzy, po których książki sięgam chętniej niż po innych, do nich między innymi należy Agnieszka Lis. I chociaż nie wszystkie jej książki mnie zauroczyły, to żadna jeszcze nie zawiodła moich oczekiwań czytelniczych.
Ta książka jest dość specyficzna i z pewnością skierowana do bardziej wyrafinowanych czytelników, takich, którzy nie czytają książki dla samego czytania, ale dla prawdziwej przyjemności.

Agnieszka Lis stworzyła historię życia kobiety, która chociaż miała wielki talent i otoczona była miłością najbliższych to nie potrafiła w pełni wykorzystać swojego szczęścia i swojego talentu żyjąc w czasach w jakich żyła, kiedy kobiecie wolno było jedynie błyszczeć na salonach, zarządzać domem (służbą), a nie wolno było mieć własnego zdania, zwłaszcza na tematy polityczne czy panującego ówcześnie systemu.
Autorka zabiera czytelników zarówno w świat muzyki jak i do zaboru rosyjskiego, w jakim przyszło żyć bohaterce tej powieści.
Fikcja literacka jaką stworzyła częściowo tylko opiera się na dokumentacji, ale większości jest wymysłem, a może lepiej powiedzieć domysłem autorki, o czym Agnieszka Lis nadmienia w posłowiu książki.
Bohaterka tej historii mimo wielkiego talentu muzycznego nie jest osobą znaną i muszę przyznać, że gdyby nie powieść, z pewnością nigdy bym się nie dowiedziała o istnieniu tej pianistki i kompozytorki, która pozostawiła po sobie piękne utwory.
Co ciekawe, utwory Tekli Bądarzewskiej-Baranowskiej bardziej znane są poza granicami Polski niż w naszym kraju. Czyżbyśmy nie potrafili docenić talentów rodzimych twórców?

To nie jest lektura z tych, o których się mówi: lekka, łatwa i przyjemna i z pewnością nie jest ona dedykowana wszystkim. Myślę jednak, że dzięki wielu muzycznym wstawkom, tu mam na myśli opisy utworów i sposób ich muzycznej interpretacji jakimi autorka uraczyła swoich czytelników, lektura ta będzie nie lada gratką dla melomanów i osób, które mają chociaż w minimalnym stopniu wiedzę o muzyce klasycznej. Być może dla kogoś, kto nie interesuje się muzyką poważną mogą te wstawki wydać się nieco niezrozumiałe lub wręcz mało interesujące, ale dla melomanów są prawdziwą perełką wśród pięknie „skomponowanej” prozy jaką stworzyła Agnieszka Lis.
(…) Tekla Bądarzewska- Baranowska swój najpopularniejszy utwór zapisała w tonacji Es-dur, czyli z trzema bemolami przy kluczu (be-es-as), w tempie andante z włoskiego to „idąc” i w metrum cztery czwarte (czyli każdy takt musi zawierać cztery ćwierćnuty lub też ich równowartość. (…)
Momentami autorka ubarwia swoją powieść staropolskim nazewnictwem co dodatkowo wpływa na dość oryginalny odbiór fabuły, ale całość jest napisana językiem współczesnym, odrobinę tylko stylizowanym co pozwala abyśmy my – żyjący w czasach innych niż Tekla – w czytelny sposób odebrali teks książki.
POLECAM tę książkę tym, którzy lubią biografie i powieści inspirowane biografiami, chociaż ta lektura biografią samą w sobie nie jest.
POLECAM tę powieść osobom kochającym muzykę klasyczną, bo w tej powieści pięknej muzyki jest sporo.
Dziękuję Autorce, że dzięki niej poznałam postać Tekli Bądarzewskiej- Baranowskiej i muszę wspomnieć, że oczywiście po przeczytaniu książki zaraz zaczęłam szukać w Internecie utworów tej kompozytorki i wysłuchanie nagrań na YouTube potraktowałam jako zwieńczenie powieści traktując to jak swoisty epilog fabuły.

A Wydawnictwu Filia dziękuję, że mogłam przeczytać tę książkę w ramach współpracy barterowej.
NIEBO W KOLORZE KALINY – Agnieszka Zakrzewska
(…) Nie chciała tu żadnych francuskich rarytasów, marmurów, jedwabi, bonsai. Siedlisko było królestwem maciejki, słoneczników, kaliny, kwitnących jabłoni i wiśni. Nad dachem w pogodne dni czerwieniło się tak pięknie, jakby ktoś rozpalał ogień tuż nad sadem. Dom z niebem w kolorze kaliny – mówili okoliczni mieszkańcy. (…)

Agnieszka Zakrzewska pochodzi z Drawska Pomorskiego, urodziła się w roku 1974. Wielbicielka ludzi i kolekcjonerka chwil. Często bez czapki, zawsze bez parasola, w wyjątkowych wypadkach bez butów, ale nigdy bez notatnika w przepastnej torbie. Jej życiowe motto brzmi: „Im dłużej czekasz na przyszłość, tym będzie krótsza”. Zatem nie czeka. Działa. I spełnia swoje marzenia. Niedoszły prawnik. Z zamiłowania polonistka. Z wyboru emigrantka, od 2002 roku mieszkająca w Królestwie Niderlandów w mieście Deventer. Autorka sagi amsterdamskiej, która stała się ulubioną lekturą Polek w kraju i za granicą. Czytelniczki mówią o niej, że w swoich powieściach uwalnia dobre emocje.
NIEBO W KOLORZE KALINY to współczesna powieść obyczajowa z nutką romansu i dramatu.
PREMIERA KSIĄŻKI 03 CZERWCA 2026

Małżeństwo Anny i Ksawerego do szczęścia potrzebowało jedynie dziecka, niestety los boleśnie sobie zadrwił z młodych małżonków. Po stracie ukochanej żony Ksawery Mierzejewski długo nie potrafi sobie poradzić z bólem, w pewnym momencie postanawia zaszyć się w siedlisku prowadzonym przez jego szwagierkę i przyjaciółkę zarazem. Laura prowadzi pensjonat na skraju Puszczy Drawskiej, w ukrytej wśród drzew chacie, do której trafiają tylko nieliczni. W siedlisku na gości zawsze czekają chleb ze skrzypiącą skórką, pachnąca cynamonem szarlotka, świeże kwiaty, cisza i dobre słowo gospodyni. Laura o nic nie pyta – słucha i nalewa aromatycznej herbaty ze starego imbryka po babci Antoninie, która tak bardzo kochała ten dom. Lea Mirska, wracając z sanatorium leczenia bezpłodności, po usłyszeniu bolesnej diagnozy, niespodziewanie zatrzymuje się w leśnej gęstwinie, samochód odmawia współpracy, ale kiedy Lea wysiada z auta, spotyka kobietę z koszykiem pełnym ziół, która proponuje jej pomoc i herbatę w swoim pensjonacie. Lea po raz pierwszy w życiu słucha intuicji i przyjmuje to niezwykłe zaproszenie. Przekraczając próg drewnianej chaty, nie ma pojęcia, że to przypadkowe spotkanie odmieni jej życie. Czy Ksawery i Lea odnajdą wspólny język? Czy Laura po nieudanym małżeństwie odzyska spokój i pieniądze, które zabrał jej mąż?
„Pióro” Agnieszki Zakrzewskiej znam już na tyle, że „w ciemno” sięgam po kolejne jej powieści wiedząc, że czeka mnie prawdziwa czytelnicza uczta. Biorąc do ręki tę, nie spodziewałam się jednak, że fabuła wywoła we mnie tyle ekscytacji i doprowadzi do tak wielu wzruszeń.
Historie bohaterów, których mamy tutaj kilkoro są tak pełne emocji, że trudno momentami zapanować nad łzami, ale gdzieś w podświadomości czuje się, że tak jak po burzy wychodzi słońce, a po nocy nastaje dzień, tak bohaterki i bohater uporają się w końcu z traumami i dramatami życiowymi jakie zafundował im los.
Świetnie wykreowane przez autorkę osobowości postaci występujących w książce to – moim zdaniem – jeden z wielu plusów tej powieści.

Poznajemy tutaj kilka osób, których drogi w pewnym momencie się przecinają. Poznajemy młodą kobietę pragnącą zajść w ciążę, której wydaje się, że do pełni szczęścia potrzebuje tylko dziecka.
Poznajemy mężczyznę, który przez kilka lat nie potrafi pozbierać się emocjonalnie po tragedii jaka się w wydarzyła w jego życiu.
I poznajemy również inną młodą kobietę, której miłość do ukochanego tak przysłoniła świat, że nawet nie zauważyła, gdy ukochany wciągnął ją na finansowe dno.
Losy tej trójki splatają się w pięknym miejscu, domu, w którym króluje zapach własnoręcznie pieczonego chleba, a empatia ludzi sprawia, że miejsce to jest czymś więcej niż tylko pensjonatem, do którego się jedzie na wypoczynek. A magia powietrza przesiąkniętego zapachem mchu i mokrej po deszczu ziemi skłania do zwierzeń i pozwala na rozrachunek z przeszłością.
(…) Spojrzała na Leę. – Być może teraz widzisz wszystko w czarnych barwach, ale kiedyś zobaczysz jeszcze kolory. Taka kolej życia. Jak mawiał mój świętej pamięci mąż, nawet po najciemniejszej nocy wstaje jasny dzień. (…)

Pięknie ukazana społeczność małej miejscowości jest takim bardzo optymistycznym akcentem powieści, myślę, że wielu z nas chciałoby mieszkać wśród ludzi, na których można liczyć w każdej chwili. Ludzi bezinteresownie sprawiających innym radość.
Przyznam szczerze, że nie mogłam się od tej książki oderwać, a w pewnym momencie zaczęłam kibicować bohaterom gorąco wierząc w to, że każdy z nich wyjdzie na życiową prostą, by znów po tych trudnych chwilach uśmiechać się nie tylko ustami, ale i sercem.
To opowieść o ciszy, w której budzą się szczerość i zaufanie do drugiego człowieka, rodzi się dojrzała miłość, nie taka cielesna, ale taka pełna zapachu chleba, świeżej kawy o poranku, czułego dotyku pokrytej rosą trawy i pocałunków na tle nieba będącego w kolorze kaliny.
(…) Dobrych rzeczy nie wolno odkładać na później. Te złe… jak najbardziej. (…)
POLECAM tę książkę każdemu, kto ceni sobie piękne, wzruszające historie. Myślę, że nikomu nie grozi nuda podczas czytania. To książka idealna do przeczytania w czasie urlopu, bo gdy już się zacznie czytać, to trudno się od niej oderwać.


Dziękuję Autorce za kolejną piękną historię, a Wydawnictwu Filia dziękuję za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
GONITWA CHMUR / NIM ZGASNĄ SNY – Maria Paszyńska
(…) Wizja tego, że poniósł porażkę, była mu nienawistna. Wszystko poszło nie tak, jak się spodziewał. Był zbyt pewny zwycięstwa i stracił czujność. (…)
Maria Paszyńska jest pisarką, felietonistką, varsavianistką, prawniczką i orientalistką. Ukończyła autorską klasę humanistyczną z rozwiniętym programem wychowania estetycznego w VII LO im. Juliusza Słowackiego w Warszawie, a następnie prawo na Uczelni Łazarskiego oraz iranistykę na Wydziale Orientalistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. By nauczyć się języka tureckiego, dwa lata studiowała turkologię. Przez kilka lat pracowała jako prawnik oraz przewodnik miejski po Warszawie. Choć urodziła się na Dolnym Śląsku, mówi o sobie, że jest adopcyjnym dzieckiem Warszawy. Zadebiutowała w 2015 roku powieścią „Warszawski niebotyk”, która znalazła się w finale I. edycji konkursu Promotorzy Debiutów organizowanego przez Instytut Książki i Fundację Tygodnika Powszechnego. Powieść „Owoc granatu. Dziewczęta wygnane” została nominowana w plebiscycie portalu Lubimy Czytać do miana Książki Roku 2018 w kategorii Powieść historyczna.
Autorka specjalizuje się w powieści historycznej.
GONITWA CHMUR to druga część trylogii WARSZAWSKI NIEBOTYK, której fabuła umiejscowiona została w przedwojennej Warszawie.
PREMIERA KSIĄŻKI (wydanie drugie) 19 MARCA 2025

Nad Europą, która dopiero co odbudowała poczucie bezpieczeństwa, ponownie zbierają się chmury… Jest rok 1935. Na tle olśniewającej panoramy Warszawy życie toczy się krętymi ścieżkami. Prawda bywa bardziej niewiarygodna od kłamstwa, a to, co wydaje się proste, wcale takie nie jest. Nieskazitelne wizje młodych bohaterów Warszawskiego niebotyku okrywa cień. Muszą zmierzyć się ze zderzeniem świata ideałów i tego, co otrzymują od losu. Tymczasem stolica Polski szykuje się do wystawy „Warszawa przyszłości”, a świat bacznie śledzi kolejne poczynania Adolfa Hitlera, który umożliwia wejście w życie ustaw norymberskich.
Przyznam szczerze, że po przeczytaniu pierwszej części trylogii WARSZAWSKI NIEBOTYK ta książka nie wywołała we mnie wielkiego zachwytu chociaż przeczytałam ją wyjątkowo szybko.
Lata przedwojenne pokazane zostały z detalicznymi opisami miejsc w Warszawie oraz zwyczajów panujących w zamożnych warszawskich rodzinach.

Muszę przyznać, że autorka przeprowadziła bardzo dokładną kwerendę zarówno w topografii Warszawy i powstających w tym mieście zmian architektonicznych jak i w zwyczajach odnoszących się do społeczności żydowskiej.
Poznajemy w książce dalsze losy rodzin pięciu bohaterów. Jedni są szczęśliwie zakochani i zakładają rodziny, inni wciąż walczą ze swoimi emocjami i słabościami.
Nie ma tu zbyt głębokiego wchodzenia w politykę chociaż na świecie, a w szczególności w Niemczech już zaczyna dominować ideologia nazistowska. Ale ku mojemu zaskoczeniu, żydowscy bohaterowie jakby nie przejmowali się jeszcze tym i nie czuli zagrożenia ze strony Hitlera. Trochę nie mogę zrozumieć tej beztroski roku 1935, ale może tak właśnie Polacy i konkretnie Warszawiacy odbierali ówczesną rzeczywistość nie czując zagrożenia. Niby coś wisiało w powietrzu, ale było mało znaczące dla bohaterów tej historii.
To opowieść o ludzkich dramatach i radościach i chociaż bohaterów mamy tutaj kilkoro to i tak uważam, że głównym bohaterem pozostaje miasto Warszawa.
To historia opowiadająca o sile przyjaźni, rodzinnych więzach, o miłości i ambicjach zawodowych. To obraz pewnej epoki, w której ludzie próbowali łączyć uczucia z obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi.
Urzekła mnie postać słodkiej Poli, która jest taką jakby rodzynką w męskim świecie braci Zasławskich i rodzin ich przyjaciół.
Nie powiem, żeby książka mi się nie podobała, ale tak jak wspomniałam wcześniej nie zachwyciłam się nią chociaż bardzo lubię „pióro” Marii Paszyńskiej.
Polecam tę lekturę czytelniczkom i czytelnikom, którzy lubią zagłębiać się w tego typu historie i którym bliska jest Warszawa. Może inaczej odebrałabym tę książkę gdybym była mieszkanką Warszawy.
(…) Tak wiele zła czaiło się wokół, czyhało na jego najbliższych. Na co dzień starał się odsuwać od siebie te wszystkie obawy. Dawniej sądził, że wiedza pomaga człowiekowi w życiu, teraz marzył o tym, by być głupcem. (…)
NIM ZGASNĄ SNY to trzecia część trylogii WARSZAWSKI NIEBOTYK, której fabuła umiejscowiona została w przedwojennej Warszawie.
PREMIERA KSIĄŻKI 25 MAJA 2025

Berlin karmi świat złudzeniem nowoczesności, a Warszawa wspina się ku marzeniom. Tłem dla gry stają się igrzyska olimpijskie, w których sport to tylko fasada. Latem 1936 roku oczy całego świata skierowane są na stolicę III Rzeszy, gdzie odbywają się igrzyska olimpijskie. Hitler bezwstydnie zawłaszczył najważniejsze święto sportu do własnych celów. Jedni nazywają je igrzyskami wstydu, inni nie mogą oprzeć się czarowi rozmachu nazistów. Tadeusz Zasławski ani myśli rozważać o politycznych aspektach tego wydarzenia. Dla niego to jedynie szansa na wieczną chwałę i splendor. Pragnie, by cały świat padł mu do stóp. Chce znaleźć się na piedestale, gdzie od zawsze jest jego miejsce. Tymczasem pod rządami prezydenta Starzyńskiego Warszawa rozkwita, powoli stając się miastem ze snów. Po zderzeniu ideałów z rzeczywistością bohaterowie Warszawskiego niebotyku uczą się żyć na nowo. Romantyczne wizje powoli ustępują miejsca pozytywistycznym planom. Wybory, które stawia przed nimi los, są niełatwe i niosą konsekwencje, na które nie zawsze chcą się zgodzić. Nie ma jednak innej drogi. A szlaki miłości często wiodą wśród cierni. Upragniony spokój nie jest im dany. Pętla dziejów się zaciska. Wszyscy czują już oddech nieuniknionego – czającej się tuż za progiem straszliwej wojny.
Trzecia część historii braci Zasławskich i ich przyjaciół rozpoczyna się w 1936 roku, a kończy pierwszego września 1939 roku co nasuwa wiele pytań: co dalej? Nie wiem, czy autorka zaplanowała kontynuację, ale moim zdaniem bardzo by się przydała.
Wcześniej napisałam, że druga część mnie nie zachwyciła. Może stało się tak dlatego, że odebrałam ją w dość specyficzny sposób, jak dla mnie było w niej zbyt dużo poruszonych zbędnych dla fabuły wątków, a za mało tych osobistych, odnoszących się bezpośrednio do głównych bohaterów.

Historia w tej części, moim zdaniem została ukazana bardzo realistycznie. I co muszę przyznać, to to, że Maria Paszyńska pisząc powieść przywiązała ogromną wagę do detali dotyczących tamtej epoki. Jak w filmie mogłam „zobaczyć” wiernie oddany klimat przedwojennej Warszawy, odnoszący się zarówno do pokazania jej ulic, ówczesnej mody, czy zachowań społecznych i panujących wśród ludzi nastrojów.
Wybory bohaterów czasami mnie zaskakiwały, ale postacie są bardzo wyraziste a ich osobowości świetnie wykreowane. Jedni z nich przechodzą pozytywne przemiany, inni żyją chwilą i nie martwią się o przyszłość, a jeszcze inni brną w coś co z pewnością nie przysparza im chluby. Jak w życiu.
To opowieść, która nie tylko wzrusza, ale też skłania do refleksji. To powieść o marzeniach, czasami bardzo naiwnych, czasami zbyt pięknych. To lektura o niespełnieniu, o dorosłości, która dopada niektórych zbyt wcześnie, to również opowieść o wyborach, które trudno cofnąć. Ale to również historia miłości w jej różnych odsłonach: miłości do partnera, miłości do dziecka, do brata czy siostry, ale też miłości do miasta. To z całą pewnością książka pełna emocji –
wzruszeń, wzburzeń, zachwytów i irytacji. Nie wszystkich bohaterów polubiłam niektórzy bardzo mnie irytowali, ale to świadczy chyba tylko o tym jak dobrze zostali przez autorkę wykreowani.
Polecam tę trylogię i proponuję od razu przeczytać wszystkie części po kolei, aby nie pogubić się w losach bohaterów.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA, że miałam możliwość przeczytania tę trylogię w ramach współpracy barterowej.
NIEZIEMSKI SPADEK – Marta Obuch
(…) Krystyna Grodzieńska widziała ostatni raz swoją wnuczkę, kiedy ta miała roczek i przypominała wyglądem małą, pokraczną żabę, całą pokrytą śluzem czy raczej śliną. Cóż, nie było to najpiękniejsze dziecko na świecie. I, niestety, zgodnie z przewidywaniami wyrosło na nie najpiękniejszą kobietę. (…)
Marta Obuch to autorka komedii kryminalnych, poetka, fotograf, dziennikarka. Urodziła się w roku 1975 w Częstochowie, gdzie uczęszczała do Ogólnokształcącego Liceum Wojskowego. Po zdaniu matury zamieszkała w Katowicach. Tam ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Śląskim oraz fotografię cyfrową w Śląskiej Akademii Fotografii. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2007 powieścią Precz z brunetami! Jej książki to między innymi Odrobina fałszerstwa (2008), Diabelska ewolucja (2009), Miłość, szkielet i spaghetti (2012), Łopatą do serca (2013) oraz Szajba na peronie 5. (2014). Jest laureatką konkursów poetyckich, drukowała swoje wiersze w wydawnictwach pokonkursowych oraz w Miesięczniku Społeczno-Kulturalnym ŚLĄSK. Dwukrotnie nominowana do nagrody Pazur na Festiwalu Literatury Kobiecej ,,Pióro i Pazur’’ w Siedlcach (2013 – Miłość, szkielet i spaghetti; 2014 – Łopatą do serca: nominacja czytelniczek). Ceni sobie humor Joanny Chmielewskiej, dlatego poszła w jej ślady. Obecnie mieszka w Katowicach, gdzie uczy fotografii, prowadzi firmę fotograficzną, a w wolnym czasie pisze powieści. Uwielbia gotować i oglądać dobre filmy.
NIEZIEMSKI SPADEK, to komedia kryminalna z wątkiem romantycznym.
PREMIERA 24 WRZEŚNIA 2024

Hanka jest biedna, poturbowana przez los i chce tylko jednego – świętego spokoju. Gdy niespodziewanie w jej życiu pojawia się babcia, kobieta przeprowadza się do jej zabytkowej willi, ale wówczas zaczynają się prawdziwe kłopoty Hanki. Okazuje się, że babcia jest sprawna, wredna i despotyczna, willa zachwyca, ale nocą słychać w niej podejrzane dźwięki, a amatorów fortuny jest wielu i każdy chce się pozbyć konkurencji. Z kolei spadek to prawdziwa zagadka, którą Hanka postanawia rozwiązać, mimo że mieszkańcy willi jej tego nie ułatwiają. W sprawę zamieszany jest pewien trup, pewien pies i pewien kot oraz… bardzo konkretny mężczyzna, który swobodą bycia i poczuciem humoru to wprawia Hankę w zakłopotanie, to wyprowadza ją z równowagi. Czy można nagle całkiem zmienić życie? Tak. Wystarczy odnaleźć swoją nieprzyzwoicie bogatą i śmiertelnie chorą babcię i odziedziczyć po niej spadek.
Marta Obuch potrafi i rozbawić i zaciekawić tak, że gdy sięgasz po jej książkę, to nie wiesz, kiedy upłynął czas i czytasz słowo „koniec”.
Historia przedstawiona w tej lekturze to świetne połączenie komedii z wątkami detektywistycznymi.
Główna bohaterka jest osobą, której nie da się nie polubić mimo jej wielu wad. Śmiała, elokwentna i odważna zarówno w czynach jak i w mowie.
Autorka w bardzo ciekawy sposób kreuje osobowości swoich bohaterów, a świetnie pokazana postać babci to moim zdaniem jeden z atutów powieści. Polubiłam tę starszą panią, która swoimi zachowaniami raz mnie rozbawiała, a raz mocno irytowała.

Bardzo ciekawa fabuła na granicy tajemnicy i humoru napisana z taką lekkością, że książkę dosłownie pochłonęłam. Myślę, że jest tak dlatego, że znaczenie humorystyczne powieści płynnie wynika zarówno z sytuacji działania bohaterów jak i z prowadzonych przez nich dialogów.
PRZY TEJ KSIĄŻCE NIE MOŻNA SIĘ NUDZIĆ 😊
To powieść dla miłośników komedii kryminalnych, które nie przytłaczają ciężarem gatunku (tu mam na myśli głównie kryminał).
Kolejnym atutem tej powieści dla mnie jako miłośniczki zwierząt są właśnie zwierzęta, majestatyczny kot Helmut i cudowny psiak Carlos wzięty ze schroniska. Obaj zwierzęcy bohaterowie dodają lekturze pewnego rodzaju uroku oraz momentami nieźle rozbawiają, wnosząc do fabuły sporo komicznych momentów.
Myślę, że Hankę, czyli główną bohaterkę polubicie tak jak ja, bo zdobywa ona sympatię zarówno swoją determinacją i sprytem jak i poczuciem humoru.
Mnie ta powieść zachwyciła na równi z bardzo przemyślaną fabułą oraz dość specyficznym komediowym luzem, które świetnie ze sobą współgrają i równie świetnie poprawiły mi nastrój.

To książka idealna na relaks. Bawi, zaciekawia fabułą i błyskotliwymi dialogami i oczywiście bohaterami, z którymi aż chce się spędzić czas.
Tutaj mamy wszystko co powinno być w dobrej komedii kryminalnej. Jest zbrodnia i tajemnica, spisek i podejrzane konszachty. Jest zaborcza i trochę zwariowana starsza pani i jest nawet wątek miłosny.
Jeżeli szukacie książki, która na jakiś czas pozwoli się odprężyć po ciężkim dniu i na chwilę zapomnieć o problemach dnia codziennego, to ta lektura jest idealnym rozwiązaniem.
POLECAM całym sercem.

Dziękuję Autorce za kolejną świetną historię, a Wydawnictwu FILIA dziękuję, że mogłam tę książkę przeczytać w ramach współpracy barterowej.






