Recenzje książek

wydawnictwo filia

WARSZAWSKI NIEBOTYK – Maria Paszyńska

(…) Już niedługo uroczyście zostanie oddany do użytku „Warszawski Niebotyk”, jak zwykła określać dzieło Stefana prasa codzienna, na bieżąco relacjonująca postępy w budowie. Kto wie, dokąd jeszcze zaprowadzą tego uparciucha jego wielkie marzenia. (…)

Maria Paszyńska jest pisarką, felietonistką, varsavianistką, prawniczką i orientalistką. Ukończyła autorską klasę humanistyczną z rozwiniętym programem wychowania estetycznego w VII LO im. Juliusza Słowackiego w Warszawie, a następnie prawo na Uczelni Łazarskiego oraz iranistykę na Wydziale Orientalistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. By nauczyć się języka tureckiego, dwa lata studiowała turkologię. Przez kilka lat pracowała jako prawnik oraz przewodnik miejski po Warszawie. Choć urodziła się na Dolnym Śląsku, mówi o sobie, że jest adopcyjnym dzieckiem Warszawy. Zadebiutowała w 2015 roku powieścią „Warszawski niebotyk”, która znalazła się w finale I. edycji konkursu Promotorzy Debiutów organizowanego przez Instytut Książki i Fundację Tygodnika Powszechnego. Powieść „Owoc granatu. Dziewczęta wygnane” została nominowana w plebiscycie portalu lubimy czytać do miana Książki Roku 2018 w kategorii Powieść historyczna.
Autorka specjalizuje się w powieści historycznej.

Warszawski niebotyk to pierwsza część historii, której fabuła umiejscowiona została w przedwojennej Warszawie.

PREMIERA KSIĄŻKI 05 LUTEGO 2025 (wznowienie z roku 2015)

Wydawnictwo FILIA, stron 399

Późną jesienią 1933 roku, w przedwojennej Warszawie, w przededniu rozejścia się ich życiowych dróg spotykamy pięciu młodych mężczyzn pochodzących z dość zamożnych rodzin, trzech braci Zasławskich oraz ich dwóch przyjaciół. W chwili, gdy świat stoi przed nimi otworem, gdy są przekonani, że mogą osiągnąć wszystko, czego zapragną, a miłość postrzegają jako piękną przygodę, ślepi są na zagrożenia wolno płynące spoza granic Polski. W kolejnych miesiącach życie weryfikuje ich sposób myślenia, prowadząc ku nieuniknionej dojrzałości, na którą nie zawsze chcą się zgodzić i na którą nie każdy z nich jest gotowy. Przeżywają swoje pierwsze miłości, bawią się i próbują ułożyć swoje dorosłe życia. Nie każdemu z nich dane jest spotkać tę jedną jedyną i nie każdemu z nich udaje się osiągnąć to o czym marzy. Któremu z nich się w pełni powiedzie? Jak na zachowanie w wielu przypadkach wpływa przyjaźń?

Po przeczytaniu kilku książek tej autorki pewność, że podczas czytania kolejnej będą mi towarzyszyły skrajne emocje, była dla mnie prawie pewna.

Tak jak wspomniałam w opisie fabuły, bohaterami tej książki jest kilku młodych mężczyzn, różnych od siebie i bliskich sobie zarazem. Wszyscy pochodzą z tak zwanych dobrych domów i przed każdym z nich otwierają się drzwi wielkich karier.

Autorka na przykładzie trzech rodzin pokazuje, jak toczyło się życie w przedwojennej Warszawie, gdzie przeplatały się radości beztroski z bolesnymi dramatami.

Młodzi ludzie, mimo że pochodzą z domów, w których miłość i wsparcie rodzicielskie połączone z luksusem mieszkania są na porządku dziennym nie są pozbawieni zasmakowania dramatu, czy płomiennej miłości, która będąc również z tych „zakazanych” może okazać się dramatem.

Wielka, szczera przyjaźń łącząca kilku z nich jest jakby wątkiem przewodnim tej powieści. Ale… kimże jest prawdziwy przyjaciel? Czy tylko tą osobą, która stoi za tobą murem bez względu na to co robisz? Czy tą osobą, która porządnie tobą potrząśnie, kiedy okazuje się, że zbłądziłaś/zbłądziłeś i ślepo odrzucasz wszystko co nie jest po twojej myśli?

Autorka zadbała o to, aby pokazać taką przyjaźń, która i pogłaszcze i zrani i to właśnie w historii jednego z braci Zasławskich mnie ujęło. Bo zakochany do szaleństwa w kobiecie, z którą nie miał realnych szans spędzić całego życia, Jan głuchy był na wszelkie przestrogi.

Młodzi mężczyźni idąc za głosem serca mogli wiele zyskać, robiąc wszystko, nawet posuwając się do małego oszustwa, aby zdobyć swoje ukochane, ale mogli również wiele stracić, zwłaszcza gdy serce z rozumem toczyły otwartą walkę.

Czy zakochany mężczyzna potrafi myśleć nie tylko o sobie i o ukochanej kobiecie nie biorąc pod uwagę innych w tym również najbliższych, przekonało się dwóch z braci Zasławskich.

Ale czy ingerencja kogoś w życie drugiego człowieka, bez względu na to, czy tym kimś jest brat czy przyjaciel, zawsze jest słuszna?

Dobre rady czasami pozwolą uwolnić się z więzów zakazanych uczuć, ale czasami mogą doprowadzić do tragedii, o czym możemy się przekonać czytając tę powieść.

Warszawa lat 30-tych jest tutaj jakby bohaterką drugoplanową. Autorka bowiem z wyjątkową dokładnością oprowadza nas po tej Warszawie, po ulicach, parkach, miejscach publicznych wspominając jednocześnie o zmianach architektonicznych jakie zachodzą w tym mieście, chociażby o budowie jednego z najsłynniejszych budynków, czyli warszawskim niebotyku. Nie znam Warszawy więc nie mogę stwierdzić czy wszystkie te miejsca opisane w książce wówczas istniały czy zrodziły się jedynie w wyobraźni autorki, ale „przemieszczając” się razem z bohaterami czułam się tak jakbym tam była.

To epicka i zarazem bardzo poruszająca opowieść o miłościach, dramatach, radościach młodych ludzi, bardzo związanych z rodzinami, odważnych i pełnych nadziei. Ich losy są burzliwe a wiele wątków wywołuje skrajne emocje. Niejeden z nich znajdując się u progu dorosłego życia musi zmierzyć się z problemami na które (mimo dojrzałego wieku) nie jest gotowy. Jedni przyjmują je z otwartością, a drudzy z rozpaczą.

Co przyniesie los braciom Zasławskim i ich przyjaciołom w kolejnych tomach dowiem się wkrótce. I chociaż przede mną jeszcze dwie książki już mogę całość gorąco polecić.

A tytułowy warszawski niebotyk? Jest, chociaż jedynie wspomniany w powieści, pokazany jako wielka duma budowniczych i warszawiaków.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA, że miałam okazję przeczytać książkę dzięki współpracy barterowej.

***Cytat pochodzi z książki WARSZAWSKI NIEBOTYK wydawnictwa FILIA***

MIŁOŚĆ Z KRWI I KOŚCI – Anna Rybakiewicz

(…) Przecież on był… Romkiem. Chłopakiem, z którym wspinałam się na drzewa, robiłam babki z błota i pasłam krowy. Widziałam w nim bardziej brata niż kandydata na męża. Nie miałam pojęcia, kiedy on zobaczył we mnie kogoś więcej, kiedy w jego głowie narodziła się myśl, że mogłabym zostać jego żoną. (…)

Anna Rybakiewicz jest autorką kilkunastu bestsellerowych powieści obyczajowych. Jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, od 2016 roku wykonuje zawód radcy prawnego. Prywatnie jest szczęśliwą mężatką i mamą dwójki dzieci. Uwielbia słuchać ludzkich historii, intrygują ją losy przodków, do których niejednokrotnie odnosi się w swoich powieściach. W fabułach często inspiruje się prawdziwymi wydarzeniami co sprawia, że jej powieści czyta się z zapartym tchem.

MIŁOŚĆ Z KRWI I KOŚCI to dramat obyczajowy z historią wojenną w tle.

PREMIERA 23 PAŻDZIERNIKA 2024

Wydawnictwo FILIA, stron 432

Jest rok 1942, dwudziestoletnia Basia postanawia dołączyć do ukrywających się w lesie partyzantów, wśród których jest Romek, jej sąsiad a zarazem przyjaciel z dzieciństwa od zawsze w niej zakochany i wśród których jest również Leszek, ich wspólny przyjaciel. Życie tej trójki młodych ludzi nieoczekiwanie się komplikuje. Jednak nie za sprawą wojny, a na skutek uczucia, które rodzi się między Basią a Leszkiem. W 2019 roku antropolog Ula otrzymuje telefon, że w lesie odnaleziono szczątki należące do jej pradziadków, którzy wraz z sąsiadami zostali rozstrzelani przez Niemców w 1943 roku. Żeby wydobyć kości z ziemi, Ula powraca w rodzinne strony, które opuściła wiele lat wcześniej. Na nowo musi stawić czoła nie tylko starszemu sąsiadowi, który od lat obwinia jej babcię Barbarę o tragedię sprzed lat, ale także jego wnukowi – Piotrkowi, który kiedyś złamał jej serce, a teraz oferuje swoją pomoc przy wykopaliskach. Podczas pracy z kośćmi Ula doświadcza kilku niecodziennych zjawisk, wydaje jej się, że słyszy czyjś głos. Próbuje znaleźć racjonalne wytłumaczenie. Czy wydarzenia w życiu Uli są zwykłym zbiegiem okoliczności, czy może działaniem szeptuchy? Czy odnalezione po wielu latach kości mają moc zjednoczenia dwóch zwaśnionych rodzin? Czy miłość może być silniejsza od nienawiści?

Anna Rybakiewicz weszła na rynek książek z wielkim przytupem, od pierwszej powieści, którą wydała, stała się ulubioną autorką wielu czytelniczek i czytelników. I muszę przyznać, że od jej książek trudno jest się oderwać, a fabuły zostają w głowie na długi czas. Z przyjemnością sięgam po jej kolejną powieść.

Historia opisana w tej lekturze jest fikcją literacką, ale do napisania jej zainspirowało autorkę pewne zdarzenie mające miejsce w czasie drugiej wojny światowej.

Opowieść toczy się dwutorowo, w dwóch płaszczyznach czasowych. Jedną jest okres wojny, a drugą współczesność.

Poznajemy młodą dziewczynę, którą łączy niesamowita przyjaźń z chłopcem z sąsiedztwa. Z chłopcem, dla którego ona jest nie tylko przyjaciółką, ale kimś z kim i on i rodzice obydwu stron myślą o wspólnej przyszłości i połączeniu Basi i Romka węzłem małżeńskim.

Niestety, chociaż Basia kocha go całym sercem, to jest to jedynie miłość braterska, bo serce dziewczyny zaczyna bić dla kogoś innego.

Fabuła książki jest tak przepełniona emocjami, że momentami trudno mi było czytać.

To opowieść o pięknej przyjaźni, która zrodziła się między dwoma mężczyznami i młodą kobietą. Przyjaźni, która była nie tylko uczuciem, ale i wyzwaniem.

(…) Gdybym wiedziała i mogła cofnąć czas, wybiłabym mu ten kolejny szalony pomysł z głowy. Jednak było już za późno. Romek ostatnimi czasy częściej poruszał ten temat. Biedna, nie wiedziałam, co mam z nim począć i jak przemówić mu do rozsądku. (…)

Trudny wojenny czas to przecież nie tylko walka z okupantem, ukrywanie się i ciągły strach o siebie i innych, to również czas na miłość, która ze względu na okoliczności nie mogła być celebrowana tak jak na to zasługiwała.

Wątek współczesny pełen jest ciekawostek archeologicznych i antropologicznych co świadczy o tym jak wielką pracę wykonała autorka i jak szczegółową kwerendę przeprowadziła, aby zbliżyć czytelnikom to, z czym czasami muszą się mierzyć ludzie pracujący przy odkrywaniu czyichś kości.

Chociaż fabuła jest dwutorowa to zdecydowanie główną jej osią jest linia historyczna odnosząca się do młodości Basi i wydarzeń wojennych, do życia w lesie wśród polskich partyzantów.

(…) Oparłam głowę o ramię chłopaka. Nawet nie byłam pewna, którego. I jeden, i drugi był moją opoką. Trwaliśmy razem, wbrew całemu światu. Byliśmy dla siebie wsparciem. I na zawsze będziemy. (…)

Styl jakim pisze Anna Rybakiewicz jest lekki i przyjemny chociaż fabuły nie można zaliczyć do lekkiej, łatwej i przyjemnej w odbiorze. Książkę czyta się płynnie, bez uczucia znudzenia. Nie ma być może zbyt wielu gwałtownych zwrotów akcji, ale jest płynność, która pozwala na odbieranie rozdziałów, których wątki wojenne w połączeniu z wątkami współczesnymi świetnie się uzupełniają.

Główni bohaterowie są tak autentyczni, że momentami aż trudno uwierzyć, że powstali jedynie w wyobraźni autorki.

To kolejna książka, obok której nie powinno się przejść obojętnie bo przecież taka Basia, taki Romek czy taki Leszek może kiedyś żyli i łączyły ich takie same uczucia. Aż trudno uwierzyć, że historia opisana w tej powieści jest fikcją literacką.

POLECAM tę powieść nie tylko miłośnikom historii wojennych, jeżeli ktoś czytał którąś z moich Szkatułek Wspomnień, to z pewnością spodoba mu się ta książka a jej fabuła na długo zostanie w pamięci.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA, że mogłam przeczytać tę powieść dzięki współpracy barterowej.

*** Wszystkie cytaty pochodzą z książki: MIŁOŚĆ Z KRWI I KOŚCI, wydawnictwo FILIA, rok 2024 ***

CÓRKA KSIĘDZA – Sylwia Kubik

(…) Matylda lekko pobladła. Słowo „córeńko” zabrzmiało wręcz okrutnie. W całym swoim życiu nie pamiętała, żeby ktokolwiek tak się do niej zwrócił. W życiu realnym, bo w marzeniach często to słyszała z ust swojej pięknej matki. (…)

Sylwia Kubik, to poczytna autorka wielu bestselerowych powieści obyczajowych osadzonych na Powiślu i Żuławach. Jako pisarka debiutowała w 2019 roku. Tworzy zarówno powieści współczesne, jak i z tłem historycznym. Jej książki są nie tylko chętnie czytane, ale również nagradzane. „Miłość pod naszym niebem” została uznana za Książkę Roku 2020 w kategorii proza polska. W kategorii Kultura autorka za aktywne promowanie regionów otrzymała tytuł Osobowość Roku 2019 i 2020, a w 2022 tytuł Ambasadorki Kultury Pomorza. Przez koleżanki po piórze określana jako Pani Burza. Jeśli się w coś angażuje, to robi to całym sercem. Tak też jest u niej z pisaniem. Tworzy powieści osadzone w wiejskich klimatach, słowem pokazując otaczającą ją rzeczywistość. Jest absolwentką Uniwersytetu Gdańskiego na kierunku filologia polska, ale nieustannie się dokształca w różnych dziedzinach: od KKZ Rol04 po MBA. Różnorodność zainteresowań znajduje odzwierciedlenie w jej twórczości, która trafia zarówno na salony, jak i pod przysłowiowe strzechy, które autorka ceni najbardziej.

Córka księdza to dramat obyczajowy z serii habitowo-sutannowej, opowieść napisana na faktach.

PREMIERA KSIĄŻKI 18 CZERWCA 2025

Wydawnictwo FILIA, stron 318

Ksiądz Krzysztof, młody wikary przyjeżdża na urlop do malowniczej wioski, pragnąc uciec od duchowych wątpliwości. Pewnego dnia w zacisznym miejscu spotyka Zofię – ciekawą życia dziewczynę, mieszkającą razem z matką i siostrą w budynkach PGR. Krzysztof nie zdradza swojej prawdziwej tożsamości, a relacja młodych szybko ze zwykłej przyjaźni przeradza się w coś więcej, aż pewnego gorącego dnia przekraczają granicę, której nie powinni. A szczególnie nie powinien przekraczać jej on. Ten jeden jedyny raz niestety jest brzemienny w skutkach i gdy Zofia oznajmia swojemu kochankowi, że jest w ciąży, wszystkie jego plany, wiara i przekonania zostają wystawione na próbę. Jak postąpi młody ksiądz, czy weźmie odpowiedzialność za to co zrobili? Czy zostawi za sobą dotychczasowe życie i wybierze Zosię oraz ich nienarodzone dziecko? A może odwróci się i pójdzie drogą, którą wybrał przed laty? Zofia, aby uniknąć społecznego linczu wychodzi za mąż za mężczyznę, który od pewnego czasu koło niej się kręci, ale czy to małżeństwo przyniesie jej szczęście? Córka Krzysztofa i Zofii trafia do sierocińca. Dlaczego mała Matylda nie może zostać z matką i jej mężem? Czy jest świadoma tego, że przyszła na świat jako owoc grzechu? Jak potoczy się życie dziewczynki i jej matki?

To druga książka Sylwii Kubik z serii habitowo-sutannowej, po którą sięgnęłam, pierwszą była Zakochana zakonnica, o której pisałam w jednym z wcześniejszych wpisów. Ta pierwsza zaintrygowała mnie nie tyle fabułą, co podejściem autorki do kontrowersyjnego tematu jakim jest życie w zakonie i… w wielu przypadkach poza nim.

Wielu ludzi zapewne zastanawia się nad tym co dzieje się za murami klasztornymi czy seminaryjnymi. Dochodzą do nas różne pogłoski i różne opowieści, ale tak naprawdę mało kto się nad tym zastanawia, ile w tym jest prawdy a ile kłamstwa czy domysłów.

Autorka pisze, że historia opisana w tej książce wydarzyła się, nie neguję tego, ale przyznam szczerze, że zarówno historia matki jak i córki są tak dramatyczne, że trudno w nie uwierzyć.

Ale takich historii mogło wydarzyć się więcej, ile kobiet przemilczało, bo albo obawiało się społecznego linczu, albo nie widziało sensu w żaleniu się na swój los.

Sylwia Kubik bardzo obrazowo, a zarazem bardzo dramatycznie przedstawiła życie dwóch kobiet. Jednej, która jako młoda dziewczyna uległa męskiemu urokowi i przeżyła piękną, chociaż tragiczną w skutkach miłość, uczuciu, które przypięło jej łatkę kobiety uległej. Natomiast druga, która z powodu chwilowego zauroczenia jej matki i nienawiści ojczyma stała się ofiarą, księżowskim bękartem i sierotą, mimo, że oboje jej biologiczni rodzice żyli.

Świat pokazany w książce aż kipi od emocji, od okrucieństwa. Bieda, uzależnienie od drugiego człowieka, brak ciepłych uczuć i ludzka obojętność na los innych to tak właściwie normalność powojennej Polski, w której często prym wiódł alkohol i strach przed tym „co powiedzą inni”.

Życie kobiet mieszkających w małych wsiach nie należało do sielanek, wiele z nich musiało pracować ponad swoje siły, aby jakoś przeżyć. I nie było ważne czy były samotne czy miały mężów, bo w każdym przypadku los mógłby im rzucać pod nogi kłody.

Szokującym dla niejednego czytelnika biorącego do ręki tę lekturę będzie zapewne czytanie o tym, co działo się za murami sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne. Obojętność uczuciowa, chęć dominacji i satysfakcja z upokarzania bezbronnych dzieci to tylko ułamki tego czego doświadczały przebywający w tym miejscu wychowankowie sióstr, które postrzegane przez społeczeństwo miały być dobre i miłosierne, niosące pomoc każdemu, kto tej pomocy potrzebuje.

Mocnym akcentem psychologicznym jest pokazana w powieści postać matki, a właściwie to dwóch matek różniących się od siebie zarówno uczuciowością w stosunku do córek jak i miejscem w społeczności.

Matka Zosi, która zbyt wcześnie owdowiała i musiała więcej uwagi poświęcić przetrwaniu swoim i córek nie potrafiła kochać tak jak tego oczekuje każde dziecko. Sytuacje życiowe chyba nie nauczyły jej czułości, a samo życie zrobiło z niej kobietę twardą, ale mało empatyczną. Ważniejsze dla niej było to, żeby ludzie nie gadali o jej rodzinie źle niż to co przeżywa i co czuje jej córka, cierpiąca w dramatycznym milczeniu.

Matka Matyldy, teoretycznie była bardziej uczuciowa, potrafiła okazać córce miłość, kiedy jeszcze miała ją przy sobie, ale strach o życie dziecka i nieudolność życiowa zmusiły ją do oddania swojej pierworodnej do sierocińca, nieświadomie fundując jej piekło gorsze od tego, jakie mała doświadczała w rodzinnym domu.

(…) – Dlaczego ją tak traktujesz? – odważyła się Zosia zapytać, licząc, że po oględzinach syna i zaakceptowaniu go łatwiej będzie coś ugrać dla córki. – Przecież ona nie wie, że nie jesteś jej ojcem. Garnie się do ciebie. (…)

A ksiądz? Ksiądz będący epizodyczną postacią tej fabuły, będący jednocześnie osobą odpowiedzialną za dramatyzm życia dwóch kobiet to ktoś, kto jest egoistycznym, narcystycznym i trudnym do polubienia człowiekiem, który teoretycznie służąc Bogu nie stosuje się do boskich zaleceń.

Nie chcę nikogo oceniać, ale myślę, że mówienie głośno o tym jakimi ludźmi czasami są osoby duchowne, postrzegane przez wielu za „chodzące dobro” jest ważne, aby otworzyć ludziom oczy.

Nie jest ważne czy ktoś uważa się za wielkiego katolika, chodzi do kościoła, klepie modlitwy kilka razy dziennie, bo można być agnostykiem i ateistą, a żyć zgodnie z dekalogiem (często nie będąc świadomym, że żyje się według tak zwanych przykazań boskich, czyli najzwyczajniej w świecie żyć w zgodzie z sobą i innymi).

(…) I nie tylko ona. Zakonnice wyznawały zasadę, że nie można rozpieszczać sierot. W żaden sposób. Ani ubraniem, ani jedzeniem, ani dobrym słowem. Należało je trzymać ostro w ryzach, żeby nie miały zbędnych roszczeń i oczekiwań. (…)

Czy można wybaczyć komuś świadomie wyrządzoną krzywdę? Zosia będąca na łożu śmierci postanawia prosić córkę o wybaczenie, córkę, którą jak twierdzi cały czas kocha, chociaż od wielu lat nie miała z nią kontaktu teoretycznie wierząc, że Matyldzie jest w domu prowadzonym przez siostry i opłacanym hojnie przez ojca-księdza dobrze. Ale żadne z rodziców nigdy tego nie sprawdziło, żadne z rodziców nie dążyło do spotkania z dzieckiem. Nie chcę oceniać Zosi, bo nie wiem jak bym się zachowała mając męża tyrana, który groziłby, że zabije moje dziecko. Ale on wreszcie zmarł, więc Zosia była wolna od tyranii męża, dlaczego nie dążyła do spotkania z córką, skoro ją tak kochała?

(…) Matylda szukała w sobie współczucia. Nie potrafiła go odnaleźć. Wciąż czuła zbyt silną złość, żeby ulitować się nad losem kobiety, która ją urodziła. Historią obcej na pewno bardziej by się przejęła niż Zosi. Nie mogła przezwyciężyć tej niechęci i znieczulicy odczuwanej w stosunku do niej. (…)

Polecam tę lekturę ku refleksji zarówno osobom wierzącym jak i tym, którym daleko do kościoła.

Nie jest to książka lekka, łatwa i przyjemna, a dwie opowiedziane w niej historie kobiet, których zawiodło życie, z pewnością wstrząsną niejednym czytelnikiem/czytelniczką.

To książka, od której czytania trudno jest się oderwać, ja pochłonęłam (dosłownie) ją w dwa dni i cały czas nie potrafię się po niej otrząsnąć.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej powieści w ramach współpracy barterowej.

KOLABORANTKA – Barbara Wysoczańska

(…) Ludziom ciągle się wydaje, że świat jest czarno-biały. Że coś jest albo dobre, albo złe i nie ma nic pośrodku. A ten środek istnieje i stanowi esencję wszystkiego. To nie dobro ani zło determinują nasze działania, ale wychowanie, przyuczenie, rozkaz, strach i wola przetrwania. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Barbara Wysoczańska urodziła się w 1980 roku w Nowej Soli, ale obecnie mieszka w Zielonej Górze. Jest absolwentką historii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Jest historykiem nie tylko z wykształcenia, ale i z pasji. Prywatnie jest mamą dwóch córek. Pracuje w branży jubilerskiej. Jest miłośniczką dobrej literatury, muzyki i kina.

Kolaborantka to powieść obyczajowa z nutką romansu i historią wojenną w tle.

PREMIERA KSIĄŻKI 21 MAJA 2025

Wydawnictwo FILIA, stron 604

Stefania i Adam poznają się w Krakowie w dość niecodziennych okolicznościach. Ona – zagubiona panna z dobrego domu, on – ambitny inteligent. Choć Adam ratuje dziewczynę z opresji wyłącznie z poczucia przyzwoitości, ich przypadkowe spotkanie pozostawia w obojgu głęboki emocjonalny ślad. Po latach spotykają się ponownie. Stefania jest już Stellą von Ulfeldt – żoną austriackiego arystokraty i nazisty, a Adam – cenionym w całej Europie etnologiem. Tym razem spotkanie tych dwojga przeradza się w gorący romans, lecz los ponownie ich rozdziela. Po śmierci męża, krótko przed wybuchem wojny Stella wraca do Krakowa. Podczas okupacji przejmuje kawiarnię należącą wcześniej do żydowskiej rodziny, z którą młoda wdowa się zaprzyjaźniła. Prowadzenie kawiarni umożliwia jej nawiązanie bliskich relacji z Niemcami, oczywiście po podpisaniu przez kobietę volkslisty. Nie wszystkim się to podoba i pewnego dnia w polskim podziemiu zostaje na Stellę wydany wyrok jako na kolaborantkę. Gdy do Krakowa przybywa również Adam od dawna działający w konspiracji, oboje stają przed trudnym wyborem. Czy uczucie z przeszłości może przetrwać w świecie, gdzie każdy krok grozi śmiercią lub zdradą? Jakie zadanie ma do wykonania Adam? Czy Stella kolaborowała z nazistami, czy wykorzystywała ich do innych celów? Co stało się z przyjaciółmi kobiety, młodą Żydówką i jej ojcem, których kawiarnię przejęła Stella?

Barbara Wysoczańska jest jedną z tych pisarek, których książki biorę „w ciemno”. Przeczytałam ich już kilka i każda z nich wywołała we mnie ogrom emocji. Ta powieść jest kolejną, przez którą „zarwałam” kilka nocy. To kolejna powieść pełna emocji, od której czytania trudno jest się oderwać.

Fabuła zaczyna się w przededniu wybuchu drugiej wojny światowej i trwa przez kilka wojennych lat.

Autorka przedstawia smutną wojenną rzeczywistość, konspirację z tej dobrej i złej strony, w której ludzie bez poparcia faktów potrafili kogoś ocenić negatywnie, oczernić i skazać na śmierć.

Dwoje głównych bohaterów działa w polskiej konspiracji na różne sposoby. Jedno z nich wykonuje kary śmierci, a drugie próbuje innych od śmierci uchronić.

Życie Stefanii/Stelli nie było usłane różami, jako nieślubne dziecko swojego ojca i w dodatku córka Żydówki od najmłodszych lat czuła na sobie macki nienawiści. Aby wyrwać się z rodzinnego piekła „ucieka” w małżeństwo z dużo starszym od siebie mężczyzną, który daje jej wszystko – pozycję, tytuł, bogactwo i miłość, podszytą niestety egoizmem.

Z jednego piekła Stella trafia do drugiego, chociaż nikomu się nie żali, posłuszna wpływowemu mężowi robi wszystko co ten jej każe, jednocześnie tęskniąc za zwykłą szczerą czułością.

(…) Ich ślub, skromny jak na ówczesne warunki i możliwości hrabiego, odbył się w Wiedniu, w oparach wielkiego skandalu towarzyskiego. Po austriackiej i polskiej stronie huczało od plotek o bezmyślnie zakochanym głupcu u progu starości, który ożenił się z młódką. (…)

Adam, pnąc się po szczeblach kariery naukowej musi wybierać między szczęśliwym życiem osobistym, a piedestałem, na który wciągają go obowiązki zarówno naukowe jak i konspiracyjne. Co wybierze?

Fabuła książki jest smutna, momentami bardzo dramatyczna, chociaż autorka wplata w nią iskierki radości, nadziei i czystej młodzieńczej miłości.

Autorka po raz kolejny przedstawia swoim czytelnikom kobietę piękną i silną, która ze swoimi słabościami i smutkami walczy sama, zamknięta w czterech ścianach mieszkania. Kobietę wykorzystywaną z czysto egoistycznych pobudek przez mężczyzn, ale również taką, która zdając sobie sprawę ze swojej urody i tego jak na tych mężczyzn działa, sama potrafi ich wykorzystać. Nie dla swojego dobra, ale dla dobra innych.

(…) „Zrobię to”, pomyślała Stella, przełykając łzy. „Zrobię to w ważnym i słusznym celu. Nie dla Alfreda ani jego chorych ambicji, bo jego już nie ma i on nie może mnie skrzywdzić. Zrobię to dla ludzi, którzy tam, za murem, walczą o życie”.

To książka o walce o siebie i walce o innych, a także walce przeciwko innym. To opowieść o empatii, przyjaźni i miłości. Miłości trudnej, nie pozbawionej namiętności, ale i żalu.

Jak wielu było takich ludzi jak Adam i Stella? Jak wielu ludzi popełniało mezalians próbując nie myśleć o tym kim jest osoba, z którą pragną się związać? A jak wielu z premedytacją wykorzystywało innych dla własnych korzyści?

Mamy tutaj zakochanego niemieckiego oficera w pięknej Polce pochodzenia żydowskiego, czy to była prawdziwa miłość, czy chwila rozrywki, na którą go było stać? Do czego zdolny jest zakochany mężczyzna? Czy nawet do zdrady własnego państwa?

Historia kobiety uznanej za kolaborantkę została opowiedziana przez starszego człowieka, który mimo upływu lat cały czas utrzymywał w pamięci obraz kobiety, którą pokochał w dość niecodziennych okolicznościach. Kobiety pięknej, skrzywdzonej przez ludzi i przez los i pochopnie oskarżonej o zdradę państwa.

Myślę, że takich kobiet jak Stella było wiele, bo urok osobisty i kobiece piękno działa nawet na wroga.

POLECAM tę książkę zarówno miłośnikom historii wojennych, jak i tym, którzy lubią czytać powieści obyczajowe i romanse. Myślę, że nikogo nie znudzi fabuła, która jest nietuzinkowa i wyjątkowo ciekawa.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA, za możliwość przeczytania tej cudownej powieści w ramach współpracy barterowej.

LEŚNICZÓWKA WSZEBORY i BYLE DALEJ OD WSZEBOROWA – Joanna Tekieli

(…) To niesamowite miejsce! – mówiła potem znajomym, a oni w większości, wzruszali tylko ramionami albo potakiwali bez przekonania. Nie rozumieli, co ją tam tak zafascynowało. (…)

Joanna Tekieli jest z urodzenia i zamiłowania Krakowianką. Ukończyła polonistykę. Uwielbia dobrą kawę, kocha ciszę, czytanie książek i piesze wędrówki po górach i dolinach. Jest autorką powieści z cyklu o pensjonacie „Leśna Ostoja”, „Dębowe uroczysko”, „Szlak Srebrnych Mgieł” i innych.

Leśniczówka Wszebory i Byle dalej od Wszeborowa to powieści obyczajowe.

TOM 1

Leśniczówka Wszebory PREMIERA I wydania rok 2021, wydanie II 22 STYCZNIA 2025

Wydawnictwo FILIA, stron 355 i 364

Kiedy firma, w której od lat pracuje Ola, nagle zostaje zlikwidowana, młoda kobieta przekonuje się, że rynek pracy wcale nie jest tak łaskawy, jak mówią o tym media. Chwyta się różnych, mało satysfakcjonujących zajęć, aż trafia jej się niezwykła oferta: zredagowanie przewodnika po Wszeborowskim Parku Narodowym. Ola wyjeżdża do Wszeborowa z wielkimi nadziejami, ale nawet w najśmielszych snach nie spodziewa się tego, jak bardzo ten wyjazd i pobyt wśród dzikiej przyrody, wpłynie na jej całe życie. Czy ludzie, których pozna we Wszeborowie będą dla niej życzliwi, czy raczej wrogo nastawieni do „obcej”. Z kim Ola się zaprzyjaźni mieszkając w leśniczówce w towarzystwie młodego leśniczego i jego syna?

Twórczość Joanny Tekieli poznałam czytając jej dwie książki świąteczne, które zdecydowały o tym, że chcę przeczytać inne powieści tej autorki. A ponieważ uznałam, że potrzebują trochę wyciszenia, sięgnęłam po lektury, których tytuły skojarzyły mi się właśnie z czymś lekkim i przyjemnym.

I nie pomyliłam się. Dzięki tej dylogii mogłam poczuć relaks wśród lasów, gdzie jak wiadomo człowiek zawsze odpoczywa i muszę przyznać, że czytało mi się cudownie, szybko, płynnie i nie czułam podczas czytania ani krzty znudzenia.

Malowniczy styl jakim pisze Joanna Tekieli, sprawił, że całą sobą czułam klimat powieści, momentami się uśmiechałam, ale były też chwile, kiedy się wzruszałam.

To powieść obyczajowa, ale z nutką tajemniczości, romansu i kryminału. I właśnie ten wątek kryminalny sprawił, że sielska opowieść doprawiona została szczyptą goryczy.

Polubiłam Olę – główną bohaterkę, chociaż były momenty, że dziewczyna mnie irytowała. To samo dotyczy leśniczego, niby go polubiłam, ale chwilami mocno mnie jego zachowanie denerwowało.

Autorka oprócz pięknych opisów przyrody wplotła w fabułę wątki słowiańskich legend, które z pewnością miały duży wpływ na życie mieszkańców Wszeborowa.

Niby jest sielsko i wiejsko, ale poznajemy również ciemne strony małej wiejskiej społeczności. Wątek zamordowania człowieka, który każdemu we wsi dał się poznać z najgorszej strony i wątek jego rodziny, nad którą latami się znęcał zarówno psychicznie jak i fizycznie to co się dzieje w wielu społecznościach, nie tylko wiejskich. Niby wszyscy wiedzą, że źle się dzieje, ale nikt nie reaguje. Dopiero jak dochodzi do tragedii, wielu otwierają się oczy.

Biorąc do czytania tę książkę spodziewałam się opowieści lekkiej i leniwie płynącej fabuły i właściwie taka ona jest, ale wzbudza ona również wiele emocji i to zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych.

Jeżeli ktoś zdecyduje się na przeczytanie tej powieści to zapewne znajdzie w niej nie tylko wiejski klimat, ale również nietuzinkowy romans, który z pewnością wielu zaskoczy, pozwoli poznać legendy słowiańskie, które między innymi wzmocnią cudowny kontakt z naturą, a wątek kryminalny być może sprawi, że krew w żyłach zacznie krążyć nieco szybciej.

Muszę przyznać, że ja odnalazłam w tej lekturze również dużo ciepła i miłości. Ale nie takiej typowo romantycznej, ale miłości do przyrody, miłości rodzicielskiej i ciepłego podejścia do innych ludzi.

Myślę, że to idealna lektura, aby wprowadzić się w dobry nastrój i zrelaksować po ciężkim dniu czy tygodniu pracy.

POLECAM dla czystego relaksu.

TOM 2

(…) Radość wypełniała ją po brzegi. „To będzie czas dla mnie” – pomyślała. „Nareszcie tylko dla mnie. Będę żyć tak, jak chcę i nie przejmować się tym co mówią i myślą o mnie inni. Na tym polega prawdziwa wolność. (…)

Byle dalej od Wszeborowa PREMIERA 26 LUTEGO 2025

Otoczona prastarą puszczą niewielka wioska Wszeborowo ma sporo uroku, a jednak dla Katarzyny, która mieszka w niej od urodzenia, jest jak więzienie. Młoda kobieta ma dość małej społeczności, słyszanych zewsząd dobrych rad, o które nie prosi, wścibstwa sąsiadów i oglądania każdego dnia tych samych twarzy, dlatego postanawia uciec, byle dalej od Wszeborowa. Otrzymując pokaźny spadek po wujku, zamierza zrealizować swoje największe pragnienie: kupić piękny dom nad polskim morzem i zacząć nareszcie żyć według własnych zasad. W tajemnicy przed wszystkimi pakuje najpotrzebniejsze rzeczy, przekazuje dom pewnej rodzinie i wyrusza na północ trabantem pomalowanym w kolorowe kwiatki. Czy uda się spełnić marzenie? Czy nowe życie da jej szczęście? Czy Kasia znajdzie nad Bałtykiem to, czego szuka?

Po przeczytaniu tomu 1 poczułam niedosyt i postanowiłam jak najszybciej sięgnąć po kolejny tom. I chyba na tym się nie skończy, bo już mam apetyt na więcej książek Joanny Tekieli.

Ta książka sprawiła, że nie dość, że się zrelaksowałam całkiem porządnie, to tak jak Kasia – główna bohaterka tej części, zapragnęłam wyruszyć w taką podróż jak ona. Niestety ani finanse, ani zdrowie w tej chwili mi na to nie pozwalają, ale marzyć nikt mi nie zabroni.

Zachwyciłam się tą opowieścią i poczułam prawdziwą wolność, myślę, że niejedna dziewczyna chciałaby tak jak bohaterka tej części odziedziczyć tyle pieniędzy by móc zrobić sobie wakacje życie i wyjechać na kilka miesięcy, spontanicznie łapać chwile i szukać swojego miejsca na ziemi.

Autorka pięknie pokazała, że nie zawsze realizacja marzenia daje spełnienie. Kasia marzyła, aby zamieszkać nad morzem, ale nie spodziewała się, że to morze nie tyle jej nie zachwyci, co sprawi, że poczuje przed nim irracjonalny strach, który pozostawi po tym marzeniu jedynie niesmak.

Bardzo polubiłam główną bohaterkę, która okazała się mądrą, odważną, empatyczną, szczerą i bardzo sympatyczną kobietą.

Szukając swojego miejsca na ziemi, nie zamknęła się w wewnętrznym „ja” tylko szeroko otwartymi oczami i szeroko otwartym sercem potrafiła zobaczyć to, czego nie dostrzegali inni. Swoją osobowością potrafiła przyciągnąć każdego i wszędzie, gdzie się pojawiła pozostawiała po sobie dobre wspomnienia.

Bardzo mi się ta książka podobała i dziękuję autorce za tę przygodę. Trzymałam mocne kciuki za bohaterkę i mam nadzieję, że wreszcie znalazła to swoje miejsce na ziemi.

Czasami gonimy za jakimiś marzeniami, a kiedy wreszcie uda nam się je dogonić czujemy rozczarowanie. Ale kto nie próbuje, ten nic nie traci, ale i też nic nie zyskuje, więc może warto czasami podjąć ryzyko i chociaż spróbować.

Ciekawie wykreowani bohaterowie zarówno pierwszej jak i drugiej części to z całą pewnością duży plus tej dylogii. Do tego bardzo naturalnie brzmiące dialogi i ciekawe przemyślenia głównej bohaterki to również atuty tej powieści.

Kasia mimo rozczarowania jakie zafundowało jej wymarzone morze nie poddała się, wyciągnęła maksimum korzyści i sprawiła radość nie tylko sobie, ale i innym.

W całej fabule aż czuje się wrażliwość autorki zarówno na wewnętrzne dylematy jak i na niesprawiedliwość losu wobec innych, a historia Kasi opowiada o poszukiwaniu siebie i swojego miejsca na ziemi.

Jeżeli macie zatem ochotę na pełną ciepła powieść, to ta jest właśnie taka.

Zarówno Leśniczówka Wszebory, jak i Byle dalej od Wszeborowa to dwie odrębne historie z dwoma bohaterkami, chociaż myślę, że nie będzie to spoiler jak dodam, że w pewnym momencie obie dziewczyny się spotykają.

Dziękuję Autorce za chwile tak czystego relaksu jaki właśnie dały mi te dwie książki i dziękuję Wydawnictwu FILIA, że mogłam przeczytać je dzięki współpracy barterowej.

Napisz do mnie
sierpień 2026
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/