romans
KOLABORANTKA – Barbara Wysoczańska
(…) Ludziom ciągle się wydaje, że świat jest czarno-biały. Że coś jest albo dobre, albo złe i nie ma nic pośrodku. A ten środek istnieje i stanowi esencję wszystkiego. To nie dobro ani zło determinują nasze działania, ale wychowanie, przyuczenie, rozkaz, strach i wola przetrwania. (…)

Barbara Wysoczańska urodziła się w 1980 roku w Nowej Soli, ale obecnie mieszka w Zielonej Górze. Jest absolwentką historii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Jest historykiem nie tylko z wykształcenia, ale i z pasji. Prywatnie jest mamą dwóch córek. Pracuje w branży jubilerskiej. Jest miłośniczką dobrej literatury, muzyki i kina.
Kolaborantka to powieść obyczajowa z nutką romansu i historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 21 MAJA 2025

Stefania i Adam poznają się w Krakowie w dość niecodziennych okolicznościach. Ona – zagubiona panna z dobrego domu, on – ambitny inteligent. Choć Adam ratuje dziewczynę z opresji wyłącznie z poczucia przyzwoitości, ich przypadkowe spotkanie pozostawia w obojgu głęboki emocjonalny ślad. Po latach spotykają się ponownie. Stefania jest już Stellą von Ulfeldt – żoną austriackiego arystokraty i nazisty, a Adam – cenionym w całej Europie etnologiem. Tym razem spotkanie tych dwojga przeradza się w gorący romans, lecz los ponownie ich rozdziela. Po śmierci męża, krótko przed wybuchem wojny Stella wraca do Krakowa. Podczas okupacji przejmuje kawiarnię należącą wcześniej do żydowskiej rodziny, z którą młoda wdowa się zaprzyjaźniła. Prowadzenie kawiarni umożliwia jej nawiązanie bliskich relacji z Niemcami, oczywiście po podpisaniu przez kobietę volkslisty. Nie wszystkim się to podoba i pewnego dnia w polskim podziemiu zostaje na Stellę wydany wyrok jako na kolaborantkę. Gdy do Krakowa przybywa również Adam od dawna działający w konspiracji, oboje stają przed trudnym wyborem. Czy uczucie z przeszłości może przetrwać w świecie, gdzie każdy krok grozi śmiercią lub zdradą? Jakie zadanie ma do wykonania Adam? Czy Stella kolaborowała z nazistami, czy wykorzystywała ich do innych celów? Co stało się z przyjaciółmi kobiety, młodą Żydówką i jej ojcem, których kawiarnię przejęła Stella?
Barbara Wysoczańska jest jedną z tych pisarek, których książki biorę „w ciemno”. Przeczytałam ich już kilka i każda z nich wywołała we mnie ogrom emocji. Ta powieść jest kolejną, przez którą „zarwałam” kilka nocy. To kolejna powieść pełna emocji, od której czytania trudno jest się oderwać.
Fabuła zaczyna się w przededniu wybuchu drugiej wojny światowej i trwa przez kilka wojennych lat.
Autorka przedstawia smutną wojenną rzeczywistość, konspirację z tej dobrej i złej strony, w której ludzie bez poparcia faktów potrafili kogoś ocenić negatywnie, oczernić i skazać na śmierć.
Dwoje głównych bohaterów działa w polskiej konspiracji na różne sposoby. Jedno z nich wykonuje kary śmierci, a drugie próbuje innych od śmierci uchronić.

Życie Stefanii/Stelli nie było usłane różami, jako nieślubne dziecko swojego ojca i w dodatku córka Żydówki od najmłodszych lat czuła na sobie macki nienawiści. Aby wyrwać się z rodzinnego piekła „ucieka” w małżeństwo z dużo starszym od siebie mężczyzną, który daje jej wszystko – pozycję, tytuł, bogactwo i miłość, podszytą niestety egoizmem.
Z jednego piekła Stella trafia do drugiego, chociaż nikomu się nie żali, posłuszna wpływowemu mężowi robi wszystko co ten jej każe, jednocześnie tęskniąc za zwykłą szczerą czułością.
(…) Ich ślub, skromny jak na ówczesne warunki i możliwości hrabiego, odbył się w Wiedniu, w oparach wielkiego skandalu towarzyskiego. Po austriackiej i polskiej stronie huczało od plotek o bezmyślnie zakochanym głupcu u progu starości, który ożenił się z młódką. (…)
Adam, pnąc się po szczeblach kariery naukowej musi wybierać między szczęśliwym życiem osobistym, a piedestałem, na który wciągają go obowiązki zarówno naukowe jak i konspiracyjne. Co wybierze?
Fabuła książki jest smutna, momentami bardzo dramatyczna, chociaż autorka wplata w nią iskierki radości, nadziei i czystej młodzieńczej miłości.
Autorka po raz kolejny przedstawia swoim czytelnikom kobietę piękną i silną, która ze swoimi słabościami i smutkami walczy sama, zamknięta w czterech ścianach mieszkania. Kobietę wykorzystywaną z czysto egoistycznych pobudek przez mężczyzn, ale również taką, która zdając sobie sprawę ze swojej urody i tego jak na tych mężczyzn działa, sama potrafi ich wykorzystać. Nie dla swojego dobra, ale dla dobra innych.
(…) „Zrobię to”, pomyślała Stella, przełykając łzy. „Zrobię to w ważnym i słusznym celu. Nie dla Alfreda ani jego chorych ambicji, bo jego już nie ma i on nie może mnie skrzywdzić. Zrobię to dla ludzi, którzy tam, za murem, walczą o życie”.

To książka o walce o siebie i walce o innych, a także walce przeciwko innym. To opowieść o empatii, przyjaźni i miłości. Miłości trudnej, nie pozbawionej namiętności, ale i żalu.
Jak wielu było takich ludzi jak Adam i Stella? Jak wielu ludzi popełniało mezalians próbując nie myśleć o tym kim jest osoba, z którą pragną się związać? A jak wielu z premedytacją wykorzystywało innych dla własnych korzyści?
Mamy tutaj zakochanego niemieckiego oficera w pięknej Polce pochodzenia żydowskiego, czy to była prawdziwa miłość, czy chwila rozrywki, na którą go było stać? Do czego zdolny jest zakochany mężczyzna? Czy nawet do zdrady własnego państwa?
Historia kobiety uznanej za kolaborantkę została opowiedziana przez starszego człowieka, który mimo upływu lat cały czas utrzymywał w pamięci obraz kobiety, którą pokochał w dość niecodziennych okolicznościach. Kobiety pięknej, skrzywdzonej przez ludzi i przez los i pochopnie oskarżonej o zdradę państwa.
Myślę, że takich kobiet jak Stella było wiele, bo urok osobisty i kobiece piękno działa nawet na wroga.
POLECAM tę książkę zarówno miłośnikom historii wojennych, jak i tym, którzy lubią czytać powieści obyczajowe i romanse. Myślę, że nikogo nie znudzi fabuła, która jest nietuzinkowa i wyjątkowo ciekawa.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA, za możliwość przeczytania tej cudownej powieści w ramach współpracy barterowej.
LEŚNICZÓWKA WSZEBORY i BYLE DALEJ OD WSZEBOROWA – Joanna Tekieli
(…) To niesamowite miejsce! – mówiła potem znajomym, a oni w większości, wzruszali tylko ramionami albo potakiwali bez przekonania. Nie rozumieli, co ją tam tak zafascynowało. (…)
Joanna Tekieli jest z urodzenia i zamiłowania Krakowianką. Ukończyła polonistykę. Uwielbia dobrą kawę, kocha ciszę, czytanie książek i piesze wędrówki po górach i dolinach. Jest autorką powieści z cyklu o pensjonacie „Leśna Ostoja”, „Dębowe uroczysko”, „Szlak Srebrnych Mgieł” i innych.
Leśniczówka Wszebory i Byle dalej od Wszeborowa to powieści obyczajowe.
TOM 1
Leśniczówka Wszebory PREMIERA I wydania rok 2021, wydanie II 22 STYCZNIA 2025

Kiedy firma, w której od lat pracuje Ola, nagle zostaje zlikwidowana, młoda kobieta przekonuje się, że rynek pracy wcale nie jest tak łaskawy, jak mówią o tym media. Chwyta się różnych, mało satysfakcjonujących zajęć, aż trafia jej się niezwykła oferta: zredagowanie przewodnika po Wszeborowskim Parku Narodowym. Ola wyjeżdża do Wszeborowa z wielkimi nadziejami, ale nawet w najśmielszych snach nie spodziewa się tego, jak bardzo ten wyjazd i pobyt wśród dzikiej przyrody, wpłynie na jej całe życie. Czy ludzie, których pozna we Wszeborowie będą dla niej życzliwi, czy raczej wrogo nastawieni do „obcej”. Z kim Ola się zaprzyjaźni mieszkając w leśniczówce w towarzystwie młodego leśniczego i jego syna?
Twórczość Joanny Tekieli poznałam czytając jej dwie książki świąteczne, które zdecydowały o tym, że chcę przeczytać inne powieści tej autorki. A ponieważ uznałam, że potrzebują trochę wyciszenia, sięgnęłam po lektury, których tytuły skojarzyły mi się właśnie z czymś lekkim i przyjemnym.
I nie pomyliłam się. Dzięki tej dylogii mogłam poczuć relaks wśród lasów, gdzie jak wiadomo człowiek zawsze odpoczywa i muszę przyznać, że czytało mi się cudownie, szybko, płynnie i nie czułam podczas czytania ani krzty znudzenia.

Malowniczy styl jakim pisze Joanna Tekieli, sprawił, że całą sobą czułam klimat powieści, momentami się uśmiechałam, ale były też chwile, kiedy się wzruszałam.
To powieść obyczajowa, ale z nutką tajemniczości, romansu i kryminału. I właśnie ten wątek kryminalny sprawił, że sielska opowieść doprawiona została szczyptą goryczy.
Polubiłam Olę – główną bohaterkę, chociaż były momenty, że dziewczyna mnie irytowała. To samo dotyczy leśniczego, niby go polubiłam, ale chwilami mocno mnie jego zachowanie denerwowało.
Autorka oprócz pięknych opisów przyrody wplotła w fabułę wątki słowiańskich legend, które z pewnością miały duży wpływ na życie mieszkańców Wszeborowa.
Niby jest sielsko i wiejsko, ale poznajemy również ciemne strony małej wiejskiej społeczności. Wątek zamordowania człowieka, który każdemu we wsi dał się poznać z najgorszej strony i wątek jego rodziny, nad którą latami się znęcał zarówno psychicznie jak i fizycznie to co się dzieje w wielu społecznościach, nie tylko wiejskich. Niby wszyscy wiedzą, że źle się dzieje, ale nikt nie reaguje. Dopiero jak dochodzi do tragedii, wielu otwierają się oczy.

Biorąc do czytania tę książkę spodziewałam się opowieści lekkiej i leniwie płynącej fabuły i właściwie taka ona jest, ale wzbudza ona również wiele emocji i to zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych.
Jeżeli ktoś zdecyduje się na przeczytanie tej powieści to zapewne znajdzie w niej nie tylko wiejski klimat, ale również nietuzinkowy romans, który z pewnością wielu zaskoczy, pozwoli poznać legendy słowiańskie, które między innymi wzmocnią cudowny kontakt z naturą, a wątek kryminalny być może sprawi, że krew w żyłach zacznie krążyć nieco szybciej.
Muszę przyznać, że ja odnalazłam w tej lekturze również dużo ciepła i miłości. Ale nie takiej typowo romantycznej, ale miłości do przyrody, miłości rodzicielskiej i ciepłego podejścia do innych ludzi.
Myślę, że to idealna lektura, aby wprowadzić się w dobry nastrój i zrelaksować po ciężkim dniu czy tygodniu pracy.
POLECAM dla czystego relaksu.
TOM 2
(…) Radość wypełniała ją po brzegi. „To będzie czas dla mnie” – pomyślała. „Nareszcie tylko dla mnie. Będę żyć tak, jak chcę i nie przejmować się tym co mówią i myślą o mnie inni. Na tym polega prawdziwa wolność. (…)
Byle dalej od Wszeborowa PREMIERA 26 LUTEGO 2025

Otoczona prastarą puszczą niewielka wioska Wszeborowo ma sporo uroku, a jednak dla Katarzyny, która mieszka w niej od urodzenia, jest jak więzienie. Młoda kobieta ma dość małej społeczności, słyszanych zewsząd dobrych rad, o które nie prosi, wścibstwa sąsiadów i oglądania każdego dnia tych samych twarzy, dlatego postanawia uciec, byle dalej od Wszeborowa. Otrzymując pokaźny spadek po wujku, zamierza zrealizować swoje największe pragnienie: kupić piękny dom nad polskim morzem i zacząć nareszcie żyć według własnych zasad. W tajemnicy przed wszystkimi pakuje najpotrzebniejsze rzeczy, przekazuje dom pewnej rodzinie i wyrusza na północ trabantem pomalowanym w kolorowe kwiatki. Czy uda się spełnić marzenie? Czy nowe życie da jej szczęście? Czy Kasia znajdzie nad Bałtykiem to, czego szuka?
Po przeczytaniu tomu 1 poczułam niedosyt i postanowiłam jak najszybciej sięgnąć po kolejny tom. I chyba na tym się nie skończy, bo już mam apetyt na więcej książek Joanny Tekieli.
Ta książka sprawiła, że nie dość, że się zrelaksowałam całkiem porządnie, to tak jak Kasia – główna bohaterka tej części, zapragnęłam wyruszyć w taką podróż jak ona. Niestety ani finanse, ani zdrowie w tej chwili mi na to nie pozwalają, ale marzyć nikt mi nie zabroni.

Zachwyciłam się tą opowieścią i poczułam prawdziwą wolność, myślę, że niejedna dziewczyna chciałaby tak jak bohaterka tej części odziedziczyć tyle pieniędzy by móc zrobić sobie wakacje życie i wyjechać na kilka miesięcy, spontanicznie łapać chwile i szukać swojego miejsca na ziemi.
Autorka pięknie pokazała, że nie zawsze realizacja marzenia daje spełnienie. Kasia marzyła, aby zamieszkać nad morzem, ale nie spodziewała się, że to morze nie tyle jej nie zachwyci, co sprawi, że poczuje przed nim irracjonalny strach, który pozostawi po tym marzeniu jedynie niesmak.
Bardzo polubiłam główną bohaterkę, która okazała się mądrą, odważną, empatyczną, szczerą i bardzo sympatyczną kobietą.
Szukając swojego miejsca na ziemi, nie zamknęła się w wewnętrznym „ja” tylko szeroko otwartymi oczami i szeroko otwartym sercem potrafiła zobaczyć to, czego nie dostrzegali inni. Swoją osobowością potrafiła przyciągnąć każdego i wszędzie, gdzie się pojawiła pozostawiała po sobie dobre wspomnienia.
Bardzo mi się ta książka podobała i dziękuję autorce za tę przygodę. Trzymałam mocne kciuki za bohaterkę i mam nadzieję, że wreszcie znalazła to swoje miejsce na ziemi.
Czasami gonimy za jakimiś marzeniami, a kiedy wreszcie uda nam się je dogonić czujemy rozczarowanie. Ale kto nie próbuje, ten nic nie traci, ale i też nic nie zyskuje, więc może warto czasami podjąć ryzyko i chociaż spróbować.
Ciekawie wykreowani bohaterowie zarówno pierwszej jak i drugiej części to z całą pewnością duży plus tej dylogii. Do tego bardzo naturalnie brzmiące dialogi i ciekawe przemyślenia głównej bohaterki to również atuty tej powieści.

Kasia mimo rozczarowania jakie zafundowało jej wymarzone morze nie poddała się, wyciągnęła maksimum korzyści i sprawiła radość nie tylko sobie, ale i innym.
W całej fabule aż czuje się wrażliwość autorki zarówno na wewnętrzne dylematy jak i na niesprawiedliwość losu wobec innych, a historia Kasi opowiada o poszukiwaniu siebie i swojego miejsca na ziemi.
Jeżeli macie zatem ochotę na pełną ciepła powieść, to ta jest właśnie taka.
Zarówno Leśniczówka Wszebory, jak i Byle dalej od Wszeborowa to dwie odrębne historie z dwoma bohaterkami, chociaż myślę, że nie będzie to spoiler jak dodam, że w pewnym momencie obie dziewczyny się spotykają.
Dziękuję Autorce za chwile tak czystego relaksu jaki właśnie dały mi te dwie książki i dziękuję Wydawnictwu FILIA, że mogłam przeczytać je dzięki współpracy barterowej.
GANG RÓŻOWYCH KAPELUSZY – Anna Szczęsna
(…) – Wiesz, po prostu chciałabym, żeby było dobrze. Czasami wystarczy zrobić cokolwiek, by poprawić komuś nastrój. Porozmawiać, przytulić, zapytać, poświęcić chwilę uwagi. Bo dzisiaj wszystkim brakuje czasu i ludzie rzadko kiedy widzą, że obok dzieje się coś niedobrego, że w tym całym zaganianiu ktoś właśnie przeżywa dramat. (…)
Anna Szczęsna jest autorką powieści obyczajowych i opowiadań grozy. Z wykształcenia i z zawodu jest bibliotekarką, ale teraz skupia się wyłącznie na pisaniu. Urodzona we Włocławku, obecnie mieszka w Toruniu. Całe życie jest związana z książkami. Kocha las i długie spacery oraz książki i filmy. Smakoszka herbaty i miłośniczka roślin.
Gang różowych kapeluszy to powieść obyczajowa.
PREMIERA KSIĄŻKI (wznowienie) 27 MARCA 2024

Cztery kobiety, przyjaciółki, są dla siebie jak powietrze i woda niezbędne do życia każdego człowieka. Dla Barbary największą wartością jest rodzina. Troska o szczęście najbliższych często spędza jej sen z powiek. Olga to niezwykle atrakcyjna kobieta, dawniej uwielbiana i adorowana przez mężczyzn. Obecnie nie potrafi pogodzić się z upływem czasu i samotnością. Maria niedługo cieszyła się swoim małżeństwem. Pogrążona w żałobie po śmierci męża może liczyć tylko na przyjaciółki. Uduchowiona Serafina zgadza się przyjąć siostrzenicę pod swój dach, chociaż nie do końca akceptuje jej styl bycia.
Cztery kobiety, nie pierwszej już młodości, mimo zupełnie różnych charakterów od lat tworzą zgrany zespół. Akceptują swoje wady, wspierają się i bywa, że w nieco szorstki sposób okazują sobie troskę. Ich przyjaźń udowadnia, że każdy etap życia może zaskakiwać i nieść wiele dobrego.
Do tej pory miałam okazję przeczytać cztery powieści tej autorki, trzy z nich to były powieści świąteczne, które bardzo mi się podobały, a czwarta Lato z Ritą powieścią obyczajową, od której również nie potrafiłam się oderwać.
O tej książce usłyszałam od kilku czytelniczek, które bardzo tę lekturę zachwalały (a wiadomo, że marketing szeptany to najlepszy marketing), więc postanowiłam przekonać się osobiście, czy jest to pozycja, która mnie zaciekawi.
I pisząc szczerze, nie zawiodłam się.

Jest niewiele książek, których bohaterkami są kobiety dojrzałe, będące w wieku… powiedzmy uczciwie, nie pierwszej już młodości, ale autorka w cudowny sposób ukazała kobiety pełne życia, chociaż nie obca im była samotność.
Barbara, Olga, Maria i Serafina to cztery przyjaciółki, wspierające się na każdym kroku i często szczere w stosunku do siebie aż do bólu. Każda z nich jest inna, łączy je przyjaźń, ale odrobinę dzielą osobowości. Od czasu do czasu się spotykają, są w stałym kontakcie telefonicznym i chociaż każda z nich żyje własnym życiem, to gdy jedna z nich potrzebuje przyjacielskiego wsparcia, zjawiają się natychmiast.
Autorka w bardzo ciekawy sposób opisała różnego rodzaju rozterki jakie dopadają osoby samotne. Śmierć ukochanej osoby, która potrafi tęsknotą pozbawić wszelkiej chęci do życia, ale i miłość pozwalająca na to, aby to życie uskrzydlić. Samotność czasami bywa topiona w alkoholu a nadopiekuńczość staje się celem życia.
Maria nie mogła pogodzić się z odejściem ukochanego Gucia, musiało upłynąć sporo czasu, aby pogodziła się z tym, że jego już nie ma. Ale nie ma też tego złego, co by na dobre nie wyszło i chociaż mężczyzna jej życia odszedł na zawsze, to dzięki jego śmierci Maria zyskała coś równie pięknego jak miłość.
(…) … a Maria zaczęła natrafiać na strzępy tajemnic Gucia. Prawie przestała oddychać, gdy spod sterty dawno nienoszonych spodni wyjęła zmięte zdjęcie przedstawiające szczerbatego chłopca. Dziecko patrzyło bez cienia uśmiechu w obiektyw. Nieufnie pochylona głowa, jakby spodziewał się ataku… Czy miał coś z Gucia? (…) Jedno było pewne, to nie było żadne z bliźniąt z poprzedniego małżeństwa. (…)
Olga nie potrafiła zaakceptować faktu, że jej ciało się starzeje. Pragnęła być adorowana i uwielbiana, a uciechy cielesne nie były dla niej pruderią, a spełnieniem się w roli kobiety. Do czasu. Kiedy poznała pewnego mężczyznę, przekonała się, że nawet w dresie może wzbudzać czyjś zachwyt, a wieczory wcale nie muszą być obficie oblewane winem, bo i bez niego można miło spędzać czas.
(…) Olga wierzyła, że panuje nad swoimi uczuciami. Pies zwany tęsknotą, uwiązany od zawsze na krótkim łańcuchu, od czasu do czasu się zrywał. Nie potrafiła temu zapobiec. Gdy alkohol nie pomagał, ratunkiem okazywały się popołudniowe wyprawy do zatłoczonych centrów handlowych albo, tak jak teraz, przeładowaną komunikacją miejską, gdzie można było udawać, że nie jest się tak bardzo samotnym. (…)

Barbara żyła w przekonaniu, że nikt nie zrobi tego (wszystkiego) lepiej od niej, że bez niej świat się zawali, a najbliższa rodzina zginie bez jej pomocy i zaangażowania. Do czasu. Gdy niemal siłą została wysłana do sanatorium zrozumiała, że i bez niej życie toczy się dalej, a obowiązkowość i nadopiekuńczość mogą iść w parze z odpoczynkiem.
Serafina każdemu uchyliłaby nieba. Kiedy pod jej dach trafia siostrzenica, którą kobieta bardzo kochała, to nie wahała się ani minuty aby zaproponować jej zamieszkanie. I chociaż była zadowolona z obecności dziewczyny, to w pewnym momencie zapragnęła swojej ciszy, swojego spokoju i swoich porządków w domu.
Opowieść o tych czterech kobietach pokazuje, że każdy powinien żyć własnym życiem, ale dobrze by było, gdyby miał wokół siebie przyjazne osoby. Pokazuje również, że na miłość nigdy nie jest za późno, a taka spokojna i stateczna może być również piękna jak ta młodzieńcza i szalona.
To powieść lekka, łatwa i przyjemna, chociaż autorka porusza w niej kilka ważnych i poważnych tematów. Jednak lekkie „pióro” Anny Szczęsnej sprawia, że czyta się wyjątkowo przyjemnie.
GORĄCO POLECAM tę lekturę szczególnie osobom będącym w tak zwanym „średnim wieku”, ale myślę, że spodoba się ona również młodym czytelniczkom.
To książka, w której jednym z głównych bohaterów jest… optymizm.
Dziękuję Autorce za piękne chwile, które spędziłam w towarzystwie tych cudownych pań, a Wydawnictwu FILIA dziękuję, że mogłam tę książkę przeczytać w ramach współpracy barterowej.
AKTORECZKA – Barbara Wysoczańska
(…) Długie lata ciężkiej pracy i mozolnego wspinania się po szczeblach aktorskiej kariery w końcu przywiodły ją do tego miejsca. I dziś czuła, że jest najlepsza, najbardziej pożądana. Z nikomu nieznanej aktorki stała się hollywoodzką gwiazdą, o której marzyli reżyserzy i którą podziwiały miliony Amerykanów. (…)

Barbara Wysoczańska urodziła się w 1980 roku w Nowej Soli, ale obecnie mieszka w Zielonej Górze. Jest absolwentką historii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Jest historykiem nie tylko z wykształcenia, ale i z pasji. Prywatnie jest mamą dwóch córek. Pracuje w branży jubilerskiej. Jest miłośniczką dobrej literatury, muzyki i kina.
Aktoreczka to powieść obyczajowa z nutką romansu i historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 17 MAJA 2023

Jest rok 1950, w Nowym Jorku, mieście, które nigdy nie zasypia mieszka polski fotograf Konrad Rogowski przebywający na emigracji. Mężczyzna usilnie stara się o opublikowanie zdjęć dokumentujących zbrodnie wojenne w Warszawie. Jednak jego najważniejszym celem jest znalezienie nazistowskiego zbrodniarza Rudolfa Schultego. Jedynym tropem dającym szansę na namierzenie byłego nazisty jest piękna i niezwykle sławna hollywoodzka gwiazda kina Lauren Evans. Aktorka otoczona luksusem i podziwiana, z pozoru żyje jak w bajce. Tymczasem w czterech ścianach wymarzonego apartamentu przy 5th Avenue boryka się z samotnością i strachem, że ktoś odkryje jej przeszłość i prawdziwą tożsamość. Czy cena sławy nie jest zbyt wysoka? Czy Konradowi uda się nawiązać nić porozumienia z piękną aktorką i odnajdzie szukanego latami nazistowskiego zbrodniarza? Kim tak naprawdę jest Lauren Evans?

Barbara Wysoczańska to autorka, która od pierwszej książki wysoko postawiła poprzeczkę i tym zdobyła wiele czytelniczych serc. Jej powieści są przepełnione emocjami, jakich nie zabrakło również w tej książce, w której poznajemy zarówno błędnie odbierany świat sławy i luksusu, jak również świat wielkich ludzkich dramatów.
Już po pierwszych przeczytanych stronach wiedziałam, że historia młodej aktorki i młodego fotografa samotnie wychowującego niewidomą córkę, zniewoli mnie na całego i nie mam tutaj na myśli tylko wątku z romansem w tle, ale szeroki zakres opowieści o ludziach żyjących na emigracji.
Świetnie, moim zdaniem, wykreowane osobowości bohaterów, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych to tylko jedne z wielu plusów tej historii, która zapewne poruszy niejedno czytelnicze serce.
(…) Teraz Lauren wybuchła śmiechem. Po raz pierwszy spotkała mężczyznę, który bez ogródek i skrępowania mówił jej, że nie zaprosi jej do restauracji, bo go na to nie stać. A może była dla niego tak mało istotna, że nie zamierzał tracić na nią cennych dolarów. (…)
Zapewne nie będę gołosłowną, jeżeli napiszę, że to jest dobra książka, taka, jaka pochłania czytelnika od pierwszej strony i sprawia, że nie potrafimy jej odłożyć, bo fabuła przyciąga jak magnes i nie możemy się doczekać jej zakończenia pragnąc jednocześnie, aby się nie skończyła. Paradoks, wiem, ale to właśnie czułam czytając tę książkę.

Główni bohaterowie (tu mam na myśli oczywiście Konrada i Lauren) są trochę tajemniczy i trochę intrygujący, a nawet bywają irytujący. Każdy z nich skrywa jakieś sekrety i momentami myślałam, że nie uda mi się ich jednak polubić, bo są pełni sprzeczności. Ale z czasem zaczęłam rozumieć ich zachowania i chyba wtedy powstała pewnego rodzaju sympatia, jaką ich obdarzyłam.
Autorka w ciekawy sposób przedstawiła, że sława i pieniądze to nie tylko blask szczęścia, ale również gorycz przetrwania w pełnym władzy i zakłamania świecie.
Historia opisana w książce jest trochę kontrastowa, niby wchodzimy w bajeczny, wielki świat, ale po drodze poznajemy brutalność i brudy tego co na pierwszy rzut oka wydaję się piękne.
(…) Bo są takie chwile w życiu człowieka, kiedy trzeba pozwolić wyrazić rozpacz do końca, dać upust emocjom i wyrzucić z siebie cierpienie. Tylko tak można narodzić się na nowo. (…)
Dzięki tej opowieści mamy okazję na chwilę przenieść się do Ameryki lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Ameryki, która wie, że kilka lat gdzieś w Europie toczyła się wojna, ale nie chce wracać do tych wydarzeń i nie chce nawet oglądać udokumentowanych obrazami widoków tego co działo się tam – gdzieś w dalekiej Europie, gdzieś w odległej Polsce. Nie chce wciągać się w dramaty ludzi, którzy przez tę wojnę stracili bliskich, zdrowie i godność.

To powieść obyczajowa z dużą dawką dramatu, również wojennego, z wątkami romantycznym i kryminalnym.
Autorka porusza w niej kilka trudnych tematów, począwszy od zniewolenia pod przykrywką sławy, miłość rodzicielską do niepełnosprawnego dziecka, miłość platoniczną pełną żalu, zazdrości i nadziei, z walką o zakorzenioną w umyśle zemstą i miłość, która jest uczuciem czystym i pięknym, chociaż wydaje się nierealnym.
POLECAM tę książkę z czystym sumieniem, bo wiem że jej fabuła zadowoli nawet najbardziej wymagających czytelników.
Dziękuję Autorce za te pełne emocji chwile, a Wydawnictwu FILIA dziękuję, że mogłam tę książkę przeczytać w ramach współpracy barterowej.
LATO Z RITĄ – Anna Szczęsna
(…) Przechyliła głowę niczym zaciekawiony gołąb, który rano usiadł na parapecie. Przed jej oczami pojawiła się twarz kobiety. Brakowało w niej wyrachowania. Wręcz przeciwnie, pomijając zaskakujący szczegół w postaci opaski na oku, wydała się sympatyczna. Do tego bardzo, ale to bardzo atrakcyjna… (…)
Anna Szczęsna jest autorką powieści obyczajowych i opowiadań grozy. Z wykształcenia i z zawodu jest bibliotekarką, ale teraz skupia się wyłącznie na pisaniu. Urodzona we Włocławku, obecnie mieszka w Toruniu. Całe życie jest związana z książkami. Kocha las i długie spacery oraz książki i filmy. Smakoszka herbaty i miłośniczka roślin.
Lato z Ritą to powieść obyczajowa.
PREMIERA KSIĄŻKI 14 CZERWCA 2023

Do niewielkiego, sennego miasteczka wprowadza się tajemnicza i niezwykle atrakcyjna Rita Plat. Swoim pojawieniem się wzbudza zainteresowanie mieszkańców. Mężczyźni zaczynają się zupełnie inaczej zachowywać. Są dla kobiet czuli, prawią im komplementy, spełniają ich zachcianki, obsypują kwiatami. Zaskoczone panie nieufnie przyglądają się tym zmianom, które dla jednych stają się szansą na nowy rozdział w życiu, a dla innych powodem do oskarżeń i szukania winnych. Plotki, podejrzenia i sekrety rozgrzewają niewielką społeczność nie mniej niż wakacyjny upał. Czyżby trzymająca się na uboczu Rita miała z tym coś wspólnego? Kim jest tajemnicza kobieta, czy z miasteczkiem łączy ją jakaś przeszłość? Czy zazdrosne o swych mężów mieszkanki małej miejscowości w końcu przekonają się do tajemniczej nieznajomej?
Po książki Anny Szczęsnej sięgam z przyjemnością chociaż do tej pory czytałam jedynie jej książki świąteczne: Kim jesteś Mikołaju?, Szczęście w prezencie, Willa pod jemiołą. Teraz postanowiłam sięgnąć po inne i… po raz kolejny mogę powieści tej autorki polecić.

Ta książka jest lekturą zdecydowanie dla pań, chociaż myślę, że taka Rita mogłaby się pojawić w wielu miejscowościach, aby uświadomić niektórym panom na czym polega szczęśliwy związek.
Autorka porusza w swojej powieści kilka życiowych dylematów, które zapewne są znane wielu osobom. Jednym z nich jest na przykład rutyna małżeńska, która w wielu związkach bywa prawdziwą zmorą, bo czyż panie przebywające w takich małżeństwach nie marzą o adoracji, miłości i zainteresowaniu takim, jakie było na początku związku? Przecież każda kobieta jest jak kwiat, który zaniedbany więdnie.
Miłość można przeżywać w każdym wieku i myślę, że i do tego tematu autorka podeszła bardzo ciekawie.
(…) Zaczął się spektakl, ale w gruncie rzeczy widownia wydawała się bardziej zainteresowana nią i Markiem. Stara bibliotekarka przyszła z dawnym nauczycielem, który się stoczył. I jak oni się zachowują? To nie przystoi. Bezwstydni. (…)

Mamy tutaj również wątek upadku moralnego spowodowanego nadmiernym spożywaniem alkoholu. Ale i z tego można się podnieść, jeżeli ktoś wskaże odpowiednią drogę. Nie powinno się przekreślać ludzi tylko dlatego, że w pewnym momencie życia zboczyli z drogi. I to właśnie pięknie zostało w tej książce pokazane.
Nie jest to powieść, która od pierwszej do ostatniej strony trzyma w napięciu, ale bardzo szybko można poczuć klimat małego miasteczka, w którym – wiadomo – wszyscy się znają i wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą.
Ciekawie zostało pokazane społeczeństwo małej miejscowości oraz blaski i cienie życia w takich miejscach, gdzie każda nowo przybyła osoba staje się dla mieszkańców sensacją.
Tajemnicza Rita również była zagadką, szczególnie dla pań, które ułożyły sobie opinię o niej jedynie sugerując się jej zbyt atrakcyjnym wyglądem, będącym magnesem na mężczyzn.
Autorka uświadamia, że aby zmienić coś w swoim życiu nie należy jedynie siedzieć i czekać, rozmyślać czy liczyć na cud, ale trzeba zacząć zmiany od siebie i uwierzyć, że motorem do zmian jesteśmy my sami.
Moim zdaniem jest to lektura lekka i przyjemna, trochę humorystyczna, trochę tajemnicza, ale z całą pewnością niosąca w sobie morał. Tu nie ma nagłych zwrotów akcji i można powiedzieć, że wszystko dzieje się po coś.
(…) Matylda przygryzła wargę. Tak bardzo chciałaby dowiedzieć się więcej o Ricie, ale w głowie miała pustkę. Jedynie to egzotyczne imię kołatało się bez sensu po jej głowie. Pasowało do tajemniczej, atrakcyjnej mieszkanki, synonimu kobiecości i niedoścignionego dla niej wzoru. (…)

To książka z tych, które można określić, że jest ciepła i klimatyczna, ponieważ fabuła opiera się na uczuciach, na miłości i przyjaźni. Lekkie „pióro” autorki sprawia, że czyta się równie lekko, a bohaterki tej historii szybko można polubić.
Polecam tę książkę szczególnie paniom, zarówno tym młodym, dopiero wchodzącym w życie jak i tym z kilkunastoletnim doświadczeniem życiowym, ale myślę, że można podsunąć tę lekturę również panom, może ich nie znudzi, a z pewnością da im do myślenia, bo przecież szczęśliwy, stabilny związek nie jest tylko zasługą kobiety.

Dziękuję Autorce za kilka dni relaksu, który dała mi ta lektura, a Wydawnictwu FILIA dziękuję, że mogłam tę książkę przeczytać dzięki współpracy barterowej.






