romans
DOBRANOC – Jolanna Kordula
(…) Później było już tylko coraz gorzej. Na jego oczach rozgrywała się gra, której nie chciał oglądać. Nie uczestniczył już w niej w żaden sposób, nie był nawet pionkiem. To niewyobrażalnie bolało. (…)
Joanna Kordula urodziła się w 1973 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Jest absolwentką Wydziału Lingwistyki Stosowanej i Filologii Wschodniosłowiańskich na Uniwersytecie Warszawskim. Mieszka w Warszawie i coraz częściej oddaje się pasji upiększania ogrodu i uprawie roślin na wsi. Uwielbia czytać powieści, poznawać ludzi, prowadzić długie rozmowy i wędrować. „Dobranoc” to jej debiutancka książka.
DOBRANOC to pierwsza część trylogii obyczajowej z wątkiem romansu i dramatu.
PREMIERA KSIĄŻKI 20 MAJA 2026

W niedużym mieście dorasta troje oddanych przyjaciół. Spokojny i poukładany Kamil jest odwzajemnioną miłością Basi. Michał to pierwszy przystojniak w miasteczku, ambitna gwiazda sportu i niestety również płomienny wielbiciel Basi. Żeby nikogo nie zranić, każde z trojga przyjaciół ukrywa swoje uczucia. Kiedy pewnego dnia na letnim obozie Michał odkrywa tajemnicę Basi i Kamila jego życie wywraca się do góry nogami. Dochodzi do tragedii, która wystawia przyjaźń na wielką próbę. Basia wyjeżdża do Anglii, a drogi Kamila i Michała również się rozdzielają, ale do czasu, gdy jedna z koleżanek zakłada stronę internetową, na której meldują swoją obecność nie tylko Kamil, Michał i Basia. Czy po latach rozłąki, uczucie łączące trójkę przyjaciół ma szansę powrócić? Co wydarzyło się na letnim obozie i przyczyniło się do zerwania więzi przyjaciół?
Do pisarskich debiutów podchodzę bardzo ostrożnie. Pamiętam jak sama debiutowałam jako autorka i ile wówczas usłyszałam i pochwał, i słów krytyki. I jedno i drugie było mi jednak bardzo potrzebne, aby uwierzyć w siebie i zacząć doskonalić swój warsztat pisarski. Czytałam już takie debiutanckie książki, których tak właściwie „nie dało się” czytać, ale czytałam i takie, które dosłownie pochłonęłam.
Bardzo często nieznane w świecie literackim nazwisko autorki/autora ginie w gąszczu tych znanych i bywa niezauważone chociaż książka, którą ta autorka czy autor napisali powinna znaleźć się na liście bestsellerów.
Zapamiętajcie nazwisko autorki tej książki bo moim zdaniem ma ona przed sobą piękną drogę pisarską.
Dlaczego tak myślę? Ano dlatego, że jej debiutancka powieść została napisana z taką lekkością, że przez tekst dosłownie się płynie. Ale to, że została napisana z lekkością nie oznacza, że jest to książka lekka, łatwa i przyjemna, bo historia w niej opisana to wielki ładunek emocji.
Przyznam szczerze, że kilka fragmentów tak mnie wzruszyło, że nie mogłam zapanować nad płaczem.
Powieść zaczyna się romansem, a właściwie to czymś co może rozwinąć się w romans, bo początkowo jest tylko niezobowiązującymi spotkaniami dwojga młodych ludzi poznanych w pracy.
(…) Davidowi wydawało się, że zna kobiety. Potrafił przewidzieć ich posunięcia. Basia była inna. Pociągała go i fascynowała. Kryła jakąś tajemnicę. Miała w spojrzeniu coś, co nie dawało mu spokoju. (…)

Dziewczyna lecząca bolesną ranę z przeszłości próbuje wyjść na uczuciową prostą. Czy jej się to uda? Musicie przeczytać sami.
Fabuła zawiera retrospekcje, przeplata teraźniejszość z przeszłością, która była i piękna, i bolesna.
To historia pięknej przyjaźni trójki dzieciaków, dziewczyny z dwoma chłopcami. Przyjaźni trwającej od wczesnych lat dzieciństwa, która w pewnym momencie została wystawiona na wielką próbę i… (niestety) zerwana.
Przyjaźń dwójki dzieciaków w pewnym czasie zaczyna przemieniać się w coś więcej i zamiast rozwinąć się w coś pięknego doprowadza do tragedii.
Po latach przyjaciele znów się spotykają, chociaż okoliczności są zupełnie inne niż kiedyś.
Ta książka jest romansem, ale z dramatem w tle.

Autorka świetnie moim zdaniem wykreowała osobowości swoich bohaterów i mam tu na myśli zarówno tych głównych, czyli Basię, Kamila i Michała, ale również tych widocznych w tle. Przyznam szczerze, że bardzo ich wszystkich polubiłam.
Joanna Kordula wplotła w swoją historię również nutkę tajemnicy i kiedy na końcu książki przeczytałam: CIĄG DALSZY NASTAPI, to poczułam się zawiedziona. Mam nadzieję, że kontynuacja tej książki trafi w ręce czytelniczek i czytelników w miarę szybko, bo mnie „zżera” ciekawość jak potoczą się dalsze losy bohaterów i czy zostanie wyjaśniona tajemnica pewnego pana, który pojawia się w życiu młodych ludzi.
(…) Mężczyzna kucnął koło łóżka i dotknął dłonią policzka chłopaka. Gładził jego włosy. Michał się uspokajał, ale łzy nadal płynęły z jego zamkniętych oczu. (…)
POLECAM tę książkę z czystym sumieniem, że nikogo ona nie zawiedzie, ponieważ to jest historia napisana sercem. Tu głównymi bohaterami są emocje, dlatego uważam, że nie powinno się obok tej lektury przejść obojętnie.
Dziękuję Autorce za tę piękną historię i proszę o jak najszybsze oddanie w ręce czytelników kontynuacji. A Wydawnictwo Mięta dziękuję za propozycję przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
MIŁOŚĆ I ODWAGA – Aneta Krasińska
(…) – Cisza jest największym przyjacielem powstańca, a ty potrafisz dochować tajemnicy i nie wzbudzać niczyich podejrzeń. (…)

Aneta Krasińska to autorka o wielu obliczach poruszająca problemy kobiet borykających się z przeciwnościami losu. Zadebiutowała w roku 2015 powieścią „Finezja uczuć” i od tej pory wydała ponad 30 powieści. Z pochodzenia jest sochaczewianką, z wykształcenia i z zamiłowania humanistką, zakochaną w książkach. Obecnie mieszka w maleńkiej mazowieckiej wsi, gdzie bliski kontakt z naturą pozwala jej oderwać się od rzeczywistości i daje poczucie swobody twórczej. Prowadzi warsztaty pisania dla dzieci „Pisaninka”. Przez wiele lat współpracowała z lokalnym stowarzyszeniem działającym na rzecz rozwoju mieszkańców gminy Baranów. Zainicjowała akcję #PożyczPrzeczytajPoleć.
Informacje o autorce zaczerpnięte ze strony https://anetakrasinska.blogspot.com
MIŁOŚĆ I ODWAGA to powieść obyczajowa z historią w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 06 MAJA 2026

Felicja Wolińska dorasta w zaborze pruskim w tradycyjnej polskiej rodzinie, w której kobieta ma przyporządkowaną odpowiednią rolę społeczną. Tej zasady szczególnie mocno przestrzega matka, niechętnie patrząca na emancypację kobiet, a zwłaszcza swoich córek, dodatkowo głęboko zraniona z powodu śmierci najstarszego syna na froncie. I wojna światowa powoli dobiega końca, jednak w Wielkopolsce wrze. Felicja obserwując sytuację w kraju zaczyna wierzyć w możliwość odzyskania niepodległości przez ojczyznę. Wbrew zakazom matki angażuje się w pomoc powracającym z wojny żołnierzom pracując jako wolontariuszka w dworcowej stołówce, zbierając dla nich żywność od Poznaniaków. Dziewczynie jednak nie wystarcza takie zaangażowanie, pragnie zrobić coś więcej dla ojczyzny. Pewnego dnia z polecenia rodziny przyjaciółki trafia do grupy zajmującej się renowacją broni mającej posłużyć przyszłym powstańcom, doceniona przez władze wojskowe zostaje zwiadowczynią. Czy zdaje sobie sprawę z tego, ile ryzykuje stając na równi z wyszkolonymi żołnierzami walczącymi o niepodległość kraju? Angażuje się sercem cały czas tęskniąc za poznanym kiedyś w kościele młodym żołnierzem. Czy Felicja poradzi sobie z nowymi obowiązkami? Czy uda się jej sprostać zadaniom zwiadowczym? Czy na drodze do wolności można spotkać miłość?
Książki, których fabuła ociera się o historię wojenną są nie lada wyzwaniem dla autorek czy autorów. Trzeba się do napisania takiej książki porządnie przygotować, to nie jest tylko siadanie przed komputerem i wymyślanie historii, to długie godziny poświęcone na kwerendę, aby dana opowieść była zbliżona do opisywanej w niej rzeczywistości. I tu składam głęboki ukłon w stronę autorki za dogłębne zapoznanie się z historią, o której niewielu pamięta.

Pierwsza wojna światowa i Polska będąca latami pod zaborami to temat rzeka, można o tym pisać na wiele sposobów, ale żeby trafić do serca czytelnika trzeba też w daną historię wpleść sporo emocji i myślę, że tak właśnie postąpiła Aneta Krasińska.
Fabuła książki to historia młodej dziewczyny, której nie wystarcza do szczęścia rola kobiety w domu, rola kogoś kto stoi z boku i przygląda się temu co dzieje się na zewnątrz.
Główna bohaterka to wyjątkowo niespokojny duch, to dziewczyna odważna, pracowita i chcąca za wszelką cenę być pomocną nie tylko w obowiązkach domowych, ale również dla kraju, który pragnie wreszcie być wolnym.
Kilkakrotnie spędzając święta Bożego Narodzenia w Poznaniu (u rodziny) miałam okazję zobaczyć zainspirowany wydarzeniami sprzed lat „przyjazd” do tego miasta Paderewskiego. W dzisiejszych czasach, chociaż wiedziałam, że to jedynie inscenizacja, to widok na dworcu dziesiątek harcerzy, żołnierzy w ówczesnych mundurach i cywilów ubranych na modę sprzed lat wywoływał we mnie dreszcze. A co musieli czuć ludzie, którzy byli naocznymi świadkami przyjazdu Paderewskiego do Poznania?
O tym między innymi możemy przeczytać w tej książce, bo emocje jakie wywołał wówczas ten przyjazd autorka przekazała tak, jakby sama to przeżyła.
Miłość i odwaga często idą ze sobą w parze, motywują się nawzajem, bez względu na to, czy to jest miłość romantyczna, miłość do rodziny czy do kraju. Bohaterowie tej książki udowodnili, że chociaż miłość jest uczuciem kruchym to potrafi być silniejsza od wszystkiego innego.
(…) Ocknęła się natychmiast i głośno westchnęła, w myślach łając się za swe zachowanie. Nie chciała, by Bronek poczuł, że jest nim zainteresowana, ale jej ciało nie słuchało podpowiedzi zdrowego rozsądku. (…)
Oprócz młodzieńczego zrywu patriotyzmu i chęci walki o niepodległość swojego kraju mamy tutaj również piękny romans, zbudowany na równi na uczuciu i na odwadze. Romans będący pewnego rodzaju mezaliansem, ale tak prawdziwy, że myślę, iż niejedna czytelniczka czy czytelnik będą mu szczerze kibicować.

Autorka oprócz oprawy historycznej dokładnie zadbała o wykreowanie ciekawych osobowości swoich bohaterów. Zarówno postacie pierwszoplanowe jak i te dalsze są wyraziste i bardzo prawdziwe. A to moim zdaniem duży plus tej powieści.
To nie jest książka lekka, łatwa i przyjemna, to powieść, w której czytanie trzeba zaangażować się całym sercem, ponieważ autorka porusza w niej wiele trudnych, a czasami bardzo bolesnych tematów. Ale z całą pewnością jest to książka warta przeczytania i moim zdaniem świetnie nadawałaby się na lekturę szkolną, ponieważ autorka z detaliczną wręcz dokładnością opisała historię, która wielu (nie tylko Poznaniakom) zapadła w serca.
(…) Pierwsze na co zwróciła uwagę po wyjściu na ulicę, to morze flag biało-czerwonych oraz czerwonych z białym orłem pośrodku. (…) Uśmiechnęła się, czując przyjemne ciepło w okolicach serca. Tak bardzo potrzebowała pokrzepienia, które zapewnił jej ten niecodzienny widok. (…)
To opowieść o pewnej rodzinie i o młodości, której niespokojny duch nie pozwala biernie patrzeć na to co dzieje się wokół. To historia młodej dziewczyny, która zamiast siedzieć w domu i pomagać matce i babce rwie się do walki, stając się lepszą od niejednego wyszkolonego żołnierza. To historia Wielkopolski, która nie pozwoliła sobie na to aby być gnębioną zbyt długo.
Polecam tę książkę zarówno paniom jak i panom, ponieważ jestem pewna, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Przy tej książce nie można się nudzić.
Dziękuję Autorce i Wydawnictwu ZWIERCIADŁO za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
Jeżeli nie masz jeszcze pomysłu na prezent z okazji Dnia Matki, a Twoja mama lubi czytać, to myślę, że ta książka będzie prezentem idealnym. Jest nie tylko ciekawa, ale i pięknie wydana z barwionymi brzegami.
CZARNY TRÓJKĄT – Bianka Kunicka
(…) – Ty dajesz Bogu, on daje tobie. Jak życie i śmierć, tak dwa nałożone na siebie trójkąty oznaczają równowagę wszechświata, w którym ważne są tylko dobro i zło, miłość i strach. Każde dobro zaczyna się i kończy na miłości, a każde zło zaczyna i kończy strachem. (…)

Bianka Kunicka mieszkała we Wrocławiu, teraz jest mieszkanką innego pięknego miasta. Jest plastyczką i kulturoznawcą ze specjalnością historii sztuki. Zawodowo jednak od lat działała w branży prawnej i konsultingowej. Uczęszczała do Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im. Stanisława Kopystyńskiego we Wrocławiu. Z zamiłowania jest poetką, swoje wiersze opublikowała w tomikach „Pobrudzone Szminką” i „Poparzone wrzątkiem”, a jako pisarka zadebiutowała książką „Najprawdziwsza Fikcja”.
CZARNY TRÓJKĄT to powieść obyczajowa z historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 08 KWIETNIA 2026

Marta o swojej babci Zuzannie wie niewiele, bo życie babki otoczone było jakimś tabu. Marta wie tylko, że babcia urodziła się we Wrocławiu, w niemieckiej rodzinie pochodzenia żydowskiego, wie, że podczas wojny jakiś czas przebywała w jednym z najgorszych obozów, o czym świadczy numer wytatuowany na lewym przedramieniu. Kiedyś spotyka na ulicy dziwną kobietę, która w zagadkowy sposób mówi o jej przeszłości i przyszłości. Pewnego dnia Marta spotyka również sobowtóra swojego męża, początkowo przekonana, że to Igor, robi karczemną awanturę. Spotkanie jednak przybiera całkiem przyjemny obrót. Marta próbując dowiedzieć się czegoś o przeszłości babci, próbuje wyciągnąć informacje od dawnego przyjaciela babki, którego widziała jedynie na pogrzebie seniorki. Kim była babcia Marty? Dlaczego rodzina milczy na temat przeszłości starszej pani? I co robiła babcia Marty w obozie koncentracyjnym?
Kilka przeczytanych wcześniej książek Bianki Kunickiej budzi we mnie mieszane uczucia. Ale faktem jest, że autorka świetnie się sprawdza zarówno w poezji jak i w różnorakiej prozie.
Ta książka jest niesamowitym połączeniem obyczaju, romansu, kryminału i dramatu z historią wojenną w tle. To również świetne studium psychologiczne człowieka.

Fabuła powieści mnie zaskoczyła, ale w bardzo pozytywnym znaczeniu i myślę, że na bardzo długi czas zostanie w mojej głowie.
Mamy tu właściwie dwie fabuły, które w pewnym momencie są czymś w rodzaju wzajemnego uzupełnienia.
Dwie płaszczyzny czasowe pozwalają na przenoszenie uwagi czytelnika raz do czasów drugiej wojny światowej i dramatu młodej Żydówki, a raz do czasów współczesnych i losów pewnego… związku.
Autorka z niesamowitą empatią porusza bardzo trudne tematy będące dla wielu tematami tabu. Udowadnia, że uczucia łączące ludzi potrafią być silne bez względu na orientację seksualną. Odważnie pisze o homoseksualnych związkach, w których liczy się przede wszystkim miłość.
Zabierając na chwilę czytelnika do obozów koncentracyjnych przedstawia ich rzeczywistość od strony innej niż zwykłe obozowe życie. Niewiele autorek i autorów ma odwagę pisać o uciechach cielesnych w obozach. Uciechach, które jednym dawały ulgę i przyjemność, a innych wpychały w objęcia bólu, upokorzenia i strachu.
(…) Przez najbliższe dni miały nabrać sił i trochę ciała, oraz zadbać o wygląd. Szły posłusznie za mundurowym, a Zuzanna zastanawiała się, gdzie leży granica ludzkiej wytrzymałości, człowieczego upodlenia. (…)
Ciekawym wątkiem poruszonym w książce jest żydowska demonologia i żydowskie wierzenia w mistycyzm. Liczne przypisy umieszczone w stopkach świadczą jedynie o tym, że autorka świetnie się do tematu przygotowała.

Znajdziemy w tej książce wszystko co świadczy o nietuzinkowości tej lektury. Mamy romans i dramat, wątki odnoszące się do okrucieństwa nie tylko nazizmu ale i Holokaustu, mamy elementy mistyczne oraz tajemnicy i zaskakujący wątek kryminalny.
Ale to przede wszystkim opowieść o kobietach, o ich sile, silnych psychikach, które są sprzymierzeńcami zarówno w miłości jak i w walce o przetrwanie. To opowieść o uczuciach i… marzeniach.
Nie jest to książka z tych: lekka, łatwa i przyjemna. Obie fabuły, zarówno ta odnosząca się do współczesności jak i ta odnosząca się do drugiej wojny światowej z pewnością niejednego doprowadzą do wzruszenia. Szczerze przyznam, że i ja kilka razy musiałam sięgnąć po chusteczkę, bo emocje wzięły górę nad przyjemnością czytania.
A tytułowy czarny trójkąt? Wiecie czym był?
Koniecznie sięgnijcie po tę książkę, myślę, że gdy zaczniecie czytać, to trudno będzie się wam od niej oderwać.
I chociaż można w niej znaleźć wątki również mało realne, to i tak myślę, że fabuła wciągnie od pierwszej strony i będzie trzymała w napięciu do ostatniej.

Dziękuję Autorce za kolejną świetną historię, a Wydawnictwo Skarpa Warszawska dziękuję za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
ZA MASKĄ WROGA – Anna Rybakiewicz
(…) Stał przy biurku, a w ręku trzymał coś, co wyglądało na list. Gdy mnie zobaczył, wyszedł zza biurka i ruszył w moją stronę. Zatrzymał się tuż przede mną. Przez krótką chwilę po prostu stał i patrzył na mnie, oddychając nierówno, jakby ten list i chwila, w której miał mi go wręczyć, kosztowały go więcej niż chciałby przyznać. (…)
Anna Rybakiewicz jest autorką kilkunastu bestsellerowych powieści obyczajowych. Jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, od 2016 roku wykonuje zawód radcy prawnego. Prywatnie jest szczęśliwą mężatką i mamą dwójki dzieci. Uwielbia słuchać ludzkich historii, intrygują ją losy przodków, do których niejednokrotnie odnosi się w swoich powieściach. W fabułach często inspiruje się prawdziwymi wydarzeniami co sprawia, że jej powieści czyta się z zapartym tchem.
ZA MASKĄ WROGA to dramat obyczajowy z historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 24 WRZEŚNIA 2025

Jest rok 1941, komendant Blumentritt przejmuje rodzinny dom Amelii, a ona, by móc w nim pozostać i ochronić swoje dziecko, zgadza się dla niego pracować. Tym samym jej największa pasja staje się narzędziem przymusu i zdrady. Jedynie malowanie pozwala jej przetrwać najgorsze chwile. Kiedy postanawia ocalić swoją żydowską przyjaciółkę, wywołuje lawinę wydarzeń, które zmieniają wszystko i prowadzą do dramatycznych wyborów. W roku 1947, Amelia będąca utalentowaną malarką, próbuje odnaleźć swoje miejsce w powojennym świecie i trafia do Tengeru, polskiej osady u stóp góry Meru. Spotyka tam mężczyznę, którego – jak sądziła – nigdy już nie zobaczy. Mężczyzna jest jedną wielką zagadką, ale skupuje wszystkie jej obrazy. Kim jest spotkany w Afryce mężczyzna? Czy na spalonej słońcem ziemi Amelia odnajdzie w oczach dorosłego mężczyzny chłopca, z którym przed laty łączyło ją uczucie? Jak wiele trzeba wybaczyć, by móc pokochać kogoś, kto staje się wrogiem?
Kolejna książka Anny Rybakiewicz trochę mnie zaskoczyła. Chyba pozytywnie, bo nie spodziewałam się takiego ciągu zdarzeń i takiego romansu.
Autorka po raz kolejny udowadnia jak wielką siłę ma miłość, która czerpie tę swoją siłę z tego, że kocha się nie za coś, ale pomimo czegoś. Że potrafi wybaczyć największe zło i zagoić najboleśniejszą ranę. Czy warto wierzyć w taką miłość, która potrafi i ranić i głaskać jednocześnie?

Przyznam szczerze, że nie wiem, czy potrafiłabym tak pokochać, mając świadomość jakim potworem stał się ten, którego obdarzyłam uczuciem. Ale podobno ta pierwsza, młodzieńcza miłość jest najsilniejsza.
Książka jest napisana dwutorowo, w narracji w pierwszej osobie co ja odbieram tak, jakbym słuchała czyichś wspomnień. Naprzemiennie poprowadzone rozdziały raz przenoszą czytelników do pięknych lat młodości głównej bohaterki, czasu wakacji, które spędzała z dala od domu, w majątku swojej babci. To lata beztroskiej wolności i rozkwitającej młodzieńczej wakacyjnej miłości. Miłości będącej mezaliansem, bo ona wykształcona dziewczyna z bogatego polskiego rodu i on, biedny syn alkoholika, zbyt brutalnego człowieka pochodzenia niemieckiego.
Autorka przedstawia zmiany zachodzące w ubogim niemieckim chłopcu, który dał się wciągnąć w ideologię nazistowską, aby stać się kimś ważnym. I dopiął swego, ale czy był szczęśliwy?
W innych rozdziałach przenosimy się do okresu drugiej wojny światowej, gdzie Polacy gnębieni byli albo przez Sowietów, albo przez Niemców.
Główna bohaterka z wielkiej pani z zacnego bogatego domu staje się nikim. Musi każdego dnia walczyć o przeżycie, musi nisko schylać głowę, chociaż wszystko w niej krzyczy z oburzenia i niemocy.
(…) Cela zakryła usta dłonią. Berti zaklął pod nosem. A ja stałam nieruchomo, z twarzą, która nie zdradzała niczego. Założyłam na siebie maskę. Tę samą, którą nosił on. (…)
Amelia cały czas wraca wspomnieniami do beztroskich lat młodości i do swojej pierwszej miłości – chłopca, który pięknie opowiadał jej o Afryce.

Wielu ludzi musiało w czasie wojny i po niej ukrywać się za maską kogoś kim nie byli lub nie chcieli być. Czasami ktoś musiał udowadniać innym, że jest bezwzględnym i drapieżnym potworem i tylko z dala od ludzkich oczu mógł pozwolić sobie na okazywanie uczucia, empatii a nawet słabości.
Historia miłości Amelii i „jej chłopca” jest trudna i zaskakująca. A jednocześnie jest tak skomplikowana, że trudno w nią uwierzyć.
Długo nie byłam pewna czy powinnam głównych bohaterów lubić, bo w ich osobowościach i zachowaniach cały czas coś mi zgrzytało. Raz Amelii współczułam a raz czułam do niej irracjonalną niechęć. To samo zresztą czułam do bohatera męskiego.
Jest to historia pełna emocji, historia bolesnej miłości, ale jest to również opowieść o pięknej przyjaźni, odwadze i odpowiedzialności za drugiego człowieka.
POLECAM tę powieść tym, którzy nie znają jeszcze „pióra” Anny Rybakiewicz, bo tych, którzy przeczytali chociaż jedną jej książkę zachęcać do sięgnięcia nie muszę.

Dziękuję Wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania tej pięknej historii w ramach współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za kolejną niesamowitą opowieść.
WIOSNA W CIECHOCINKU – Aneta Krasińska
(…) Przekartkowała wolumin. Wówczas jej oczom ukazało się zniszczone zdjęcie. Wyjęła je, a że wykonane było w sepii, nie oddawało w pełni kolorów, dlatego musiała się dobrze przypatrzeć. (…)

Aneta Krasińska to autorka o wielu obliczach poruszająca problemy kobiet borykających się z przeciwnościami losu. Zadebiutowała w roku 2015 powieścią „Finezja uczuć” i od tej pory wydała ponad 30 powieści. Z pochodzenia jest sochaczewianką, z wykształcenia i z zamiłowania humanistką, zakochaną w książkach. Obecnie mieszka w maleńkiej mazowieckiej wsi, gdzie bliski kontakt z naturą pozwala jej oderwać się od rzeczywistości i daje poczucie swobody twórczej. Prowadzi warsztaty pisania dla dzieci „Pisaninka”. Przez wiele lat współpracowała z lokalnym stowarzyszeniem działającym na rzecz rozwoju mieszkańców gminy Baranów.
Informacje o autorce zaczerpnięte ze strony https://anetakrasinska.blogspot.com
WIOSNA W CIECHOCINKU to drugi tom powieści obyczajowej cyklu CZTERY PORY ROKU z nutką dramatu, historii i romansu.
PREMIERA KSIĄŻKI 11 MARCA 2026

Ilona, otrzymuje skierowanie do sanatorium. Kobieta początkowo nosi się z zamiarem rezygnacji z wyjazdu, ale sfrustrowana zachowaniem córki umyka do Ciechocinka, by dać sobie, Zosi i jej ojcu czas na przemyślenie sytuacji, w której utknęli. W Ciechocinku Ilona nie potrafi się odnaleźć wśród typowych kuracjuszy i marzy o szybkim powrocie do domu. Wszystko się zmienia, gdy w jej ręce wpada stara fotografia, na której uśmiechają się do niej trzy nastolatki w przedwojennych strojach. Wspomagana przez jednego z terapeutów próbuje odnaleźć ślad dziewczyn z fotografii. Czy jej się to uda? Czy odnajdzie trzy dziewczyny, które przed wojną mimo różnych narodowości były przyjaciółkami? Czy rozłąka z córką pozwoli obu spojrzeć na życie innymi oczyma?
„Wiosna w Ciechocinku”, to druga część cyklu, ale nie jest kontynuacją pierwszej części tylko odrębną historią, którą można czytać niezależnie. Teraz jest wiosna, więc aura adekwatna do powieści, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby sięgnąć również po ZIMĘ W NAŁĘCZOWIE.
Ciechocinek to jedna z najbardziej znanych miejscowości uzdrowiskowych, są osoby, które jadą do sanatorium chętnie, ale są też takie, które w środowisku często rozrywkowo nastawionych do pobytu kuracjuszy nie potrafią się odnaleźć.
Autorka zabiera nas do tej pięknej miejscowości w dwóch płaszczyznach czasowych. Czytelnicy mogą spędzić tam czas zarówno w teraźniejszości jak i w okresie przedwojennym i wojennym.
Lubię książki z tajemnicą w tle i w dwóch ramach czasowych, w każdym bowiem okresie ludzie przeżywają podobne rozterki.
Aneta Krasińska porusza w swojej powieści dwa różne i ciekawie przedstawione wątki. Współcześnie angażuje nas w życie rodzinne i pokazuje jak niektóre dzieci radzą sobie (lub nie radzą) z rozwodem rodziców.

Córka głównej bohaterki nie do końca potrafi się pogodzić z tym, że ojciec ma nową rodzinę. Nie potrafi, a może nie chce zaakceptować partnerki ojca, a przy okazji nie potrafi również zaakceptować tego, że jej mama ma własne potrzeby i świat rodzicielski nie musi się kręcić tylko wokół zbuntowanej nastoletniej córki.
Wiele nastolatek/nastolatków myśli, że manifestując buntem swoje poglądy i swoje podejście do życia wyegzekwują uległość rodziców. Ale to chyba tak nie działa.
Ilona, moim zdaniem, jest matką trochę nadopiekuńczą, dlatego nie potrafi zbudować z córką relacji czysto przyjacielskich, a one są bardzo ważne w relacjach matka-córka.
(…) Nie miała siły dłużej trwać przy swoim. Dwa tygodnie spędzone w Ciechocinku dały jej sporą dawkę energii i sprawiły, że mogła odetchnąć. Teraz należało wracać do rzeczywistości. Najchętniej już teraz spakowałaby swoje rzeczy i wyszła bez pożegnania… (…)
Poświęcając się nastoletniej latorośli, nie potrafi czerpać radości z życia. A przecież każda matka zasługuje na odrobinę prywatności, wolności i szczęścia.
W drugiej płaszczyźnie czasowej poznajemy trzy młode dziewczyny różnych narodowości, które łączy piękna przyjaźń. Wybuch wojny to dla Polki, Niemki i Żydówki prawdziwe wyzwanie nie tylko lojalności, bo jak można utrzymywać prawie siostrzane więzy, kiedy staje się po przeciwnych stronach wojennej rzeczywistości.

Muszę przyznać, że wątek tych trzech przyjaciółek będący dopełnieniem współczesnej fabuły bardzo mi się spodobał, chociaż czytając nie mogłam momentami zapanować nad wzruszeniem. Myślę, że z tego wątku mogłaby powstać osobna powieść. Ale nie taki był zamiar autorki.
Książka wciągnęła mnie niesamowicie, a przeplatane historie sprawiły, że nie mogłam się zdecydować, czy chcę wiedzieć więcej o tym jak przebiega pobyt Ilony w sanatorium, czy chcę wiedzieć więcej jak potoczyły się losy młodziutkich mieszkanek Ciechocinka, które rozdzieliła wojna.
To książka, w której znajdziemy tajemnicę i poznamy wartość pięknej przyjaźni, a także historię jednego z największych uzdrowisk w Polsce. Ale jest to również opowieść o miłości, tej romantycznej, może odrobinę trochę nietypowej, ale też o miłości rodzicielskiej.
POLECAM tę książkę szczególnie teraz, kiedy jest wiosna, ale oczywiście można ją przeczytać o każdej porze roku.
Polecam tę lekturę osobom, które nie wiedzą, jak można spędzać czas w sanatorium, bo przecież każdy lubi go spędzać inaczej i niczyjego zachowania nie powinno się negować. Jeden lubi muzykę i tańce, inny ciszę i spokój.
Polecam tę powieść osobom, które lubią ciepłe opowieści z nutką romansu i tajemnicy.
Autorka tak pięknie maluje słowami, że poczujecie klimat uzdrowiska i poznacie smak skrajnych emocji, bo podczas czytania będą Wam towarzyszyły i radość, i złość, i wzruszenia.

Dziękuję Autorce i Wydawnictwu SKARPA WARSZAWSKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i przyznam się szczerze, że już czekam na kolejną część, którą będzie… „Lato w…” (wiem, ale nie zdradzę 😉).






