literatura polska
FACET DO POPRAWKI – Joanna Sykat
Joanna Sykat to autorka epicko-lirycznych powieści o trudnych związkach, rodzinnych relacjach, marzeniach, nadziejach i niedomówieniach. Laureatka konkursów literackich. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 książką – zbiorem miniatur prozatorskich „Biedronki są ważne”.
Wydawnictwo REPLIKA rok 2018
stron 272
Facet do poprawki to pełna humoru książka łącząca w sobie cechy powieści psychologicznej i komedii obyczajowej.
Gunda vel Wykałaczka jest byłą policjantką, która w wieku 29 lat prowadzi własną, dość kontrowersyjną działalność, polegającą na pomaganiu zdradzonym bądź uciśnionym przez mężów/facetów kobietom w dokonaniu zemsty na owej płci brzydkiej. Jej zleceniodawczynie płacą całkiem niemałe pieniądze za to, aby zdobyć dowody zdrady i upokorzyć swojego mężczyznę, który nie jest wart ich miłości. Gunda jest singielką mieszkającą z kotem bez imienia oraz pająkiem ptasznikiem nazwanym Kune. Z opresji wynikających czasami ze zleceń wyciąga ją przeważnie jej przyjaciel, były partner w policji, który bardzo chciałby mieć tę szaloną kobietę dla siebie nie tylko w wersji kumpelki czy przyjaciółki. Czy Gunda zdecyduje się na krok więcej niż tylko stosunki przyjacielskie z Mariuszem? Czy zawsze jest bezpieczna i perfekcyjna w czasie wykonywania zleceń? No cóż, pewnie, kto będzie chciał się tego dowiedzieć ten sięgnie po książkę.
Fabułę książki stanowi kilkanaście epizodów zawodowych i prywatnych głównej bohaterki i jej zleceniodawczyń. Książka zawiera w sobie więcej opisów niż dialogów, ale nie można się przy niej nudzić. Momentami jest zabawnie, momentami groźnie, a czasami nawet wzruszająco, jednak całość można określić mianem dobrego, specyficznego humoru.
Główna bohaterka, to młoda atrakcyjna kobieta, która nie potrafi na poważnie związać się z żadnym mężczyzną. Może to jest powodem, że chętnie przyjmuje zlecenia od zaniedbanych, czy zdradzanych kobiet, postanawiając pomóc właśnie takim kobietom, które zdecydowały się na poważny związek, ale ich wybranek okazał się tylko kłamcą i oszustem. Zemsta na tych mężczyznach daje jej sporo satysfakcji. Nie mówiąc już o pieniądzach, których nie zarobiłaby pracując nadal w policji. Stara się być perfekcyjną w tym, co robi.
(…) Rutyniarstwo w jej branży nie wchodziło w rachubę. Rutynowo mogła sobie co najwyżej przeglądać mejle lub sprawdzać stan konta, ale cała reszta musiała być już odgwizdana na tip-top. (…)
Książka jest lektura lekką, łatwą i przyjemną, ale oprócz osobliwego humoru daje czytelnikowi również sporo poważnych wątków, które nie do końca są z tych w rodzaju „śmieszne”.
Na przykład wątek przyjaciółki głównej bohaterki, która żyje w związku toksycznym, w którym mąż manipulując dzieckiem stara się zrobić ze swojej żony osobę nieodpowiedzialną i wręcz niebezpieczną. Nie jest to przykład jednostkowy, niestety takich małżeństw jest sporo, o czym z pewnością niejedna osoba jest przekonana.
Sama główna bohaterka, żyjąca na krawędzi ryzyka, samotna, chociaż otoczona znajomymi i przyjaciółmi boi się zaangażować w stały związek, traktując każdego mężczyznę przejściowo. Jednak w każdym wieku kobieta pewnego dnia zaczyna tęsknić do stabilności, do czułości i pewnego rodzaju ustatkowania się.
(…) Od razu przypomniała sobie wszystkie swoje związki, z których każdemu brakowało głębi. Strona fizyczna była całkiem niezła, ale głębi emocjonalnej czy psychicznej nie było w tym za grosz. (…)
Autorka funduje czytelnikowi sporą dawkę humoru, ale nie poprzestaje na tym. W zabawny sposób opisuje również chwile grozy, które w innej powieści zapewne u niejednego czytelnika spowodowałyby gęsią skórkę, jak na przykład nietypowa scenka, momentu kopulacji pająków wpleciona w fabułę. Jest ona świadectwem tego, że wiedza, jaką posiadła autorka na temat życia pająków, jest czymś więcej niż tylko ogólną wiedzą o pająkach, jaką posiada przeciętny człowiek.
Pomysł i kreatywność na wymyślenie takiego biznesu dla kobiety, jaki stworzyła autorka wywołało we mnie pewnego rodzaju podziw. Profesja nietypowa, aczkolwiek dość dochodowa wzbudza nie tylko zachwyt, ale powoduje, że człowiek (czytaj kobieta) zaczyna wierzyć w siebie i przestaje uchodzić za „słabą” płeć.
Moim zdaniem, ciekawe okazały się również wstawki dotyczące capoeiry. Miałam kiedyś okazję podziwiać pokaz osób prezentujących tę sztukę walki, pamiętam, że byłam pod wielkim wrażeniem i podczas czytania tej książki, z łatwością potrafiłam sobie wyobrazić bohaterkę wykonującą ruchy capoeiry.
Autorka stworzyła niesamowitą postać, może odrobinę tylko mało realistyczną i pełną sprzeczności. Wykreowanie takiej właśnie osoby z pewnością jest plusem dla tej powieści. Jej zachowanie czy myślenie, to ciąg niesamowitych dawek sytuacyjnego humoru. Polubiłam główną bohaterkę, ponieważ myślenie przy niej, że kobieta to słaba płeć jest po prostu abstrakcją.
Z pewnością dla niektórych książka ta jest pewnego rodzaju bajką, szczególnie bajką dla kobiet, ale czy nie potrzebujemy czasami oderwania się od rzeczywistości i poszybowania w spektakularnych przestworzach zabawnej fikcji.
Ta książka, to krótka odskocznia od szarego życia codziennego, pełna humoru i dobrej zabawy. Nie brakuje w niej krótkich chwil grozy, a nawet chwil wzruszenia, ale ogólnie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, która ironią, absurdem i groteską potrafi rozbawić do łez.
Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej powieści, którą polecam wszystkim znudzonym życiem (nie tylko) kobietom.
„W” JAK MORDERSTWO – Katarzyna Gacek
Katarzyna Gacek mieszka pod Warszawą. Z wykształcenia jest psychologiem. Ta polska pisarka i autorka scenariuszy wydała kilka powieści kryminalnych napisanych wspólnie z Agnieszką Szczepańską. Jest autorką scenariuszy między innymi do seriali „Anna Maria Wesołowska” (TVN), „Przeznaczenie” (TV Polsat) czy „Unia serca” (TVP 3 Info). Razem z Markiem Kamińskim napisała przygodową książkę dla dzieci „Marek i czaszka jaguara”.

Zdjęcie pisarki z prywatnego albumu autorki bloga.
Wydawnictwo Oficynka rok 2018
stron 437
„W” jak morderstwo to współczesna komedia kryminalna, której fabuła umiejscowiona została w małym miasteczku pod Warszawą.
Magda z zawodu jest weterynarzem, jednak jej mąż nie zgadza się, aby pracowała zawodowo. Kobieta więc spełnia się jako żona i matka dwójki dzieci. Podczas pewnego wieczornego spaceru z psem, znajduje w parku zwłoki młodej kobiety. Niby obcej, a jednak coś jest w niej znajomego, Magda zauważa na szyi zamordowanej wisiorek należący kiedyś do jej przyjaciółki – Weroniki, która zniknęła kilkanaście lat wcześniej i ślad po niej zaginął. Kiedy okazuje się, że śledztwo w sprawie znalezionej w parku kobiety prowadzi stary przyjaciel Magdy, ona nie potrafi zostawić tej sprawy spokojnie policji i stara się prowadzić własne dochodzenie. Odkrywając powoli tajemnice z przeszłości, wpada na trop mordercy. Czy wytypowana przez nią osoba pozbawiła życia jej przyjaciółkę, a następnie tę młodą kobietę w parku? Co spowodowało, że Magda przestała ufać własnemu mężowi i nie powiedziała mu o podjętej przez siebie pewnej decyzji?
Komedie kryminalne to jeden z moich ulubionych gatunków literackich. Ta książka jest właśnie taką, od której trudno się oderwać, w której wątki dotyczące brutalnego mordu i prowadzonego w związku z nim śledztwa, przeplatają się z humorystycznymi wątkami obyczajowymi.
Główna bohaterka, początkowo wydaje się osobą roztrzepaną, nieznającą określenia „asertywność”, całkowicie podporządkowaną rodzinie i uzależnioną od męża i dzieci. Z czasem jednak jej intuicyjne zachowania dążące do wyjaśnienia sprawy dotyczącej zniknięcia przyjaciółki przed kilkunastu laty, zmieniają ją prawie w dziennikarkę śledczą. Nie można jej nie polubić, chociaż chwilami jest dość denerwująca a jej zachowanie zbyt infantylne jak na dorosłą, wykształconą osobę.
Muszę przyznać, że poważne tematy poruszone w powieści są pokazane przystępnie i jednocześnie bardzo drobiazgowo. Problemy małżeńskie, czy zawodowe, autorka przedstawia w sposób realistyczny, chociaż z przymrużeniem oka.
Bardzo indywidualnie wpleceni w fabułę dość niekonwencjonalni bohaterowie drugiego (lub dalszego) planu, tacy na przykład jak pies Alf, czy pies Nepal albo… Kobyła, czyli stara szafa, dodają fabule pewnego rodzaju nietypowych emocji.
(…) Wrażenie było tak nieprzyjemne, że aż się wzdrygnęłam. Niestety, ten prawie niedostrzegalny ruch mojego ciała został zarejestrowany przez wpatrującego się we mnie psa, który potraktował go jak wezwanie i zanim zdążyłam krzyknąć „stój”, uderzyło we mnie z impetem rozpędzone czterdzieści cztery kilo żywej wagi. (…)
Mamy w tej powieści bardzo wyraziste postacie, wyjątkowo realistyczne, chociaż niektóre z nich autorka pozwoliła sobie przedstawić aż nadto realistycznie, mam na myśli szczególnie dwie osoby: mamę głównej bohaterki, (która jest całkowitym przeciwieństwem córki) i przyjaciela – policjanta.
(…) Natomiast moja matka była przykładem, jak fantastycznie może układać się życie, jeżeli się go nie unika. Zmieniła mieszkanie, zmieniła zawód, znalazła nowych przyjaciół, ba, nawet nowego mężczyznę. (…)
Ciekawa fabuła, obfitująca w zaskakujące zwroty akcji nie pozwala na oderwanie się od stron książki. A krótkie rozdziały, w moim przypadku to już trudna do ogarnięcia norma, bo postanowienie: „jeszcze jeden rozdział i idę spać”, często kończyło się prawie przed świtem.
Pewnego rodzaju odskocznią od wątku kryminalnego, czyli brutalnego morderstwa, jest opisane w powieści życie rodzinne głównej bohaterki. Niby takie zwyczajne jak w wielu rodzinach, ale dopiero w trakcie czytania człowiek (to znaczy ja) zdaje sobie sprawę z tego, że jego dzieci nie są wyjątkiem, a wiele matek i ich pociech zapewne ma duże szanse na utożsamienie się bohaterami książki.
(…) Są takie momenty w życiu każdej kobiety posiadającej dzieci, kiedy instynkty macierzyńskie zostają zastąpione przez instynkty mordercze, i ja właśnie tego doświadczyłam. Nie wiem, co mnie powstrzymało przed uduszeniem bachora gołymi rękoma. Być może wizja komplikacji przy pozbywaniu się zwłok. (…)
Zaskakujące zakończenie książki i to zarówno pod względem finału śledztwa jak i metamorfozy głównej bohaterki, to z pewnością nie jedyne plusy tej powieści.
Po skończeniu tej lektury zastanawiałam się, czy mogę się do czegoś „przyczepić”, przecież nie może być tak, że fabuła ma same plusy, w każdej książce można znaleźć chociaż malutki minusik. Niestety, fabuła chyba wciągnęła mnie na tyle, że tych minusików nie zdążyłam zauważyć.
Podsumowując – polecam tę książkę nie tylko miłośnikom kryminałów. Myślę, że kiedy czytanie jest przyjemnością i jednocześnie świetną zabawą przy ciekawej i wciągającej fabule, w towarzystwie wyjątkowo sympatycznych bohaterów, to warto po taką książkę sięgnąć. Zwłaszcza teraz, kiedy na dworze szaro, buro i ponuro. Nazwisko autorki z pewnością zapamiętam i kiedy nadarzy mi się okazja, sięgnę po kolejną książkę tej pisarki.
Mam nadzieję, że moje psy, nigdy… ani w dzień, ani w nocy nie znajdą w parku zwłok.
Dziękuję Wydawnictwu Oficynka za możliwość przeczytania tej powieści i zachęcam po sięgnięcie po tę lekturę, zwłaszcza osoby, którym pogoda lub inne sprawy odbierają pozytywne emocje.
DWANAŚCIE ŻYCZEŃ – Karolina Głogowska/Katarzyna Troszczyńska
Karolina Głogowska i Katarzyna Troszczyńska to nieznane mi dotąd nazwiska, i przyznam szczerze, że nawet wszechwiedzący wujek Google nie pomógł mi bliżej poznać tych pisarek. A szkoda, bo lubię wiedzieć, co nieco o autorach książek, które czytam.
Wydawnictwo WAB rok 2018
stron 319
Dwanaście życzeń, to współczesna powieść obyczajowa w formie szkatułkowej, której fabuła ma wpłynąć na czytelnika pozytywnie i nastroić do świąt, czyli oględnie mówiąc, jest to książka z tych świątecznych. (?)
Dagna jest znaną dziennikarką mieszkającą w Warszawie, Bogusia jest fryzjerką w małej miejscowości, Pola, to depresyjnie nastawiona do życia młoda kobieta, porzucona przez narzeczonego tuż przed ślubem. Basia, również młoda kobieta, mieszkająca z przyjaciółką/partnerką mająca ciągły żal do ojca, że zostawił ją i jej matkę zakładając drugą rodzinę. Rita to gorąca sześćdziesięciolatka, chcąca jak najdłużej utrzymać młodość, Irena to zgorzkniała kobieta w średnim wieku i jest jeszcze Rita, cudowna, szalona osiemdziesięciolatka. Wszystkie panie przeżywają swoje wzloty i upadki, i w okresie przed świętami próbują odnaleźć się w we własnych myślach, tęsknotach, obowiązkach. Czy doczekają świąt w spokoju, czy zdarzy się coś, co wywróci ich życia do góry nogami?
Jest to moje pierwsze spotkanie z autorkami, ale nie pierwsze z podobną fabułą. Chyba nastała jakaś moda teraz na książki tego typu, które splatają w jedną całość losy kilku pokoleń kobiet.
Narracja powieści jest w osobie trzeciej i czasie teraźniejszym, co niestety nie jest dla mnie najlepszym odbiorem fabuły. Mało dialogów spowodowało, że książkę czytałam jak sprawozdanie z właśnie odbywającego się widowiska.
Autorki jednak dość wnikliwie weszły w relacje rodzinne różnych osób, i tak na przykład ciekawie przedstawiły te relacje między siostrami rodzonymi i przyrodnimi, między rodzicami i dziećmi, a nawet między współmałżonkami. Takie relacje są często zmorą pragnień i marzeń o bliskości drugiej osoby.
(…) Bogusia też się śmieje, ale najchętniej powiedziałaby, że rozumie. Nawet nie pamięta, kiedy Edek ostatnio pogłaskał ją po głowie. A, właściwie pamięta, jechali do szpitala w Pile, bo tuż przed umówioną cesarką odeszły jej wody. Gdy czekali w izbie przyjęć, pogłaskał ją po głowie, ale nie było w tym nic intymnego. Raczej głaskał ją uspokajająco, jakby siedział z psem u weterynarza i próbował go uspokoić przed zastrzykiem. (…)
Ta książka, to kilka historii, w większości z dramatycznym przebiegiem, które niezbyt nastroiły mnie do świąt. I chociaż, przez te dramaty, czasami przebijała się nutka humoru, to i tak książkę czytałam bez wielkiego entuzjazmu.
Podobał mi się jednak wątek nawiązujący do tytułu – dwanaście życzeń. Czy można wytłumaczyć dziecku, że nie wszystkie życzenia się spełniają? Jak zmobilizować je do tego, aby jednak uwierzyło w magię świąt?
(…) „Co mam zrobić? Dlaczego ludzie nie mogą mieć podobnych życzeń? – płakała Basia i wtedy Rita przypomniała sobie to, czego uczyła ją mama. „Zapisuj przez cały rok, w każdy pierwszy dzień miesiąca życzenie. Notuj na ładnym papierze i chowaj do szkatułki. Tuż przed świętami będziesz miała na kartkach dwanaście życzeń. Wtedy daj je rodzicom albo innej bliskiej osobie. I uwierz, jedno z nich zawsze się spełni. (…)
Musze przyznać, że jest w tej książce sporo prawd życiowych, które chwilami mocno uderzają w czytelnika. Zabrakło mi jednak tej magii, która wpływa na nas. I chociaż fabuła chwilami wzrusza a momentami nawet bawi, to… czegoś mi w niej zabrakło.
No cóż, chyba ta książka nie nastroiła mnie na święta tak, jakbym tego po niej oczekiwała. Sugerując się okładką, miałam nadzieję znaleźć na jej kartkach coś bardziej magicznego i coś z większą dawką humoru. Nie twierdzę, że książka mi się nie podobała, ale… chyba już czuję lekki przesyt podobnymi do siebie fabułami, które niewiele wnoszą do świątecznego okresu, chociaż nawiązują do świąt.
Polecam tę książkę osobom, lubiącym lekkie, łatwe i przyjemne książki o życiu. Być może te historie inną osobę urzekną, mnie raczej nie powaliły na kolana, chociaż cieszę się, że autorki poruszyły w swojej książce tak ważne tematy, jak dzieciństwo w rozbitych rodzinach, jak homoseksualizm, czy tęsknota za kimś bliskim. Ważne jest abyśmy w święta nie myśleli tylko o sobie, ale pomyśleli też o najbliższych. Bo to jest dopiero magia świąt.
CUD GRUDNIOWEJ NOCY – Magdalena Majcher
Magdalena Majcher urodziła się w 1990 roku. Jest autorką poczytnych i lubianych przez czytelniczki powieści obyczajowych z rozbudowanym tłem społecznym i historycznym. W swoich książkach porusza ważne i trudne tematy. Dotychczas wydała dziewięć książek, w tym cykl „Wszystkie pory uczuć” i powieści: „Stan nie! Błogosławiony” i „W cieniu tamtych dni”.
Urodziła się i wychowała w Czeladzi, obecnie żyje i tworzy w Katowicach. Jest wolnym strzelcem, współpracuje z redakcjami i portalami internetowymi, dla których tworzy artykuły i teksty copywriterskie. Interesuje się historią najnowszą, psychologią i kryminalistyką. Najlepszym relaksem po ciężkim dniu jest dla niej wieczór z książką, ewentualnie dobrym, skandynawskim serialem kryminalnym.
Wydawnictwo Pascal rok 2018
stron 396
Cud grudniowej nocy to współczesna powieść obyczajowa z wątkiem świątecznym, której fabuła umiejscowiona została w Katowicach.
Magdalena po tragedii jaka spotkała ją i jej męża, nie potrafi cieszyć się niczym, a szczególnie świętami, zamykając się w kokonie praca-praca-dom. Kamila i Kinga to dwie siostry, które różnią się od siebie jak ogień i woda. Kinga żyje tak właściwie życiem wirtualnych, chwaląc się na portalach społecznościowych zdjęciami swojej „cudownej rodziny”, a jej życie jest ciągłym splotem dążeń do perfekcji. Kamila natomiast jest singielką, której przypadkowa ciąża wywraca życie do góry nogami. Teresa i Maria też są siostrami. Maria jest mamą Magdaleny, a Teresa mamą Kingi i Kamili, i tak jak Maria marzy o cudownych świętach w gronie licznej rodziny, tak Teresa postanawia święta zbojkotować i spędzić je tylko ze swoim ukochanym mężem, we dwoje. Czy Marii uda się zgromadzić rodzinę przy wspólnym stole? Kto pomoże Magdalenie otrząsnąć się z przytłaczającej ją rozpaczy? Czy idealny świat Kingi, jest naprawdę taki idealny?
Fabuła książki zaczyna się dnia 1-go grudnia, i powolutku przeprowadzając czytelnika przez rodzinne perypetie kilku kobiet zbliża do tego magicznego 24-go dnia. Co to jest właściwie ta magia świąt? Czy czynią ją świąteczne piosenki, zapach igliwia, światełka, padający śnieg, czy obecność kogoś bliskiego?
(…) Mnie się wydaje, że to nie śnieg wpływa na klimat świąt, a ludzie – odezwał się po dłuższej chwili. – A w tym roku po raz pierwszy od lat nie spędzę Wigilii samotnie… (…)
Kobiety przedstawione w książce tak bardzo różnią się od siebie, jak tylko potrafią różnić się ludzie. Muszę przyznać, że autorka świetnie sobie poradziła z osobowościami swoich bohaterek (i bohaterów), nie nudziłam się przyglądając się im, i myślę, że doskonale potrafiłam zrozumieć te osoby, chociaż nie zawsze rozumiałam ich zachowania wobec innych. I tak na przykład Kinga, jest kobietą, dla której ważniejsza od prawdziwego życia jest iluzja szczęścia, ważny jest dla niej tylko idealny wizerunek „sprzedawany” ludziom na portalach społecznościowych. Autorka nie gloryfikując bohaterki pokazuje jak trudne emocjonalnie jest życie w związku, który stworzyło się sztucznie. Niby jest ta bliska osoba, ale tylko ciałem, a czasami to nawet tego ciała brakuje. Pokazywanie światu szczęścia jest być może lekarstwem na samotność w związku. Lajki, pozytywne komentarze, czy wstawiane emotikonki z uśmiechem, być może podbudowują, ale czy potrafią zbudować prawdziwe szczęście?
W powieści poznajemy dwa pokolenia kobiet, poznajemy kobiety, z których każda żyje jakby w innym świecie, i każdej z nich, ten świat jest pewnego rodzaju iluzją.
Pięknie poruszony został wątek trudnych relacji matki z córką, odnoszący się do czasów dzieciństwa, a pozostający bolesnym w świadomości człowieka bardzo długo.
(…) Kamila rozmasowała skronie. Niepokój, który odczuwała przed kilkoma dniami, powrócił. Coś się stanie. Coś złego. Czy to właśnie w związku ze zbliżającą się kłótnią z matką czuła napięcie? (…)
Mimo tragedii i dramatów, jakie każda z kobiet przeżywała, czułam wobec nich wielką irytację. Każda z tych kobiet skupiona była na swoim JA, nie uznając tego jak się zachowuje za krzywdę dla drugiego człowieka.
Magda przeżywając żal po śmierci córki egoistycznie tkwiła w swojej żałobie, nie zastanawiając się nawet nad tym, że ktoś inny również cierpi z tego samego powodu. Kamila po stracie dziecka zachowywała się dokładnie to samo. Cierpię tylko JA. Kinga, egoistyczna snobka, przekonana o swojej perfekcyjności, nawet nie przyjmowała do świadomości tego, że jej zachowanie i jej plany życiowe mogą się komuś nie podobać.
Każdy jednak wie, że (…) Święta Bożego Narodzenia to najbardziej rodzinny czas w roku. W te dni nikt nie powinien być samotny. W Wigilię, jak w żaden inny dzień, odczuwa się potrzebę przynależności i bliskości. Nie chodzi nawet o potrawy, które kuszą aromatem, czy prezentami pod choinką. Najważniejsza jest obecność tych, których kochamy i bez których nie wyobrażamy sobie życia (…)
Mimo irytacji, jaką wzbudzały we mnie bohaterki, polecam tę piękną powieść zwłaszcza paniom, w każdym wieku. Chyba pierwszy raz, w czasie czytania książki stwierdziłam, że kobiety to jednak potrafią być bardzo egoistyczne, a panowie mają w sobie więcej empatii o odwagi.
Polecam tę książkę, jako taki punkt przygotowywania się do świąt. I jak pisałam we wcześniejszych wpisach, kiedyś postanowiłam sobie, że w grudniu będę czytała książki z wątkiem świątecznym; wszystkich również do tego zachęcam. Ta książka jest lekturą lekką, łatwą i przyjemną i niesie ze sobą tę magię zbliżających się świąt.
CIEŃ BURZOWYCH CHMUR – Edyta Świętek
Edyta Świętek urodziła się w 1975 roku w Krakowie, a przez 20 lat mieszkała w Nowej Hucie. Z wykształcenia jest ekonomistką, ukończyła Zarządzanie Firmą na Krakowskiej Akademii im. A. Frycza-Modrzewskiego. Jest aktywna zawodowo, jednocześnie pisząc powieści, których dorobiła się już całkiem sporą ilość.
Wydawnictwo REPLIKA rok 2017
stron 349
Cień burzowych chmur to pierwsza część sagi Spacer Aleją Róż, powieść obyczajowa, której fabuła umiejscowiona została w powojennej Polsce.
Szymczakowie to dość zamożni gospodarze mieszkający we wsi Pawlice. Po zakończeniu wojny, głową rodziny został najstarszy brat Bronisław, który stał się odpowiedzialny za matkę, i młodsze rodzeństwo. Niestety mieszkający we wsi Bartłomiej Marczyk, brat wysoko postawionego funkcjonariusza UB stwarza Bronkowi i jego rodzinie, co rusz jakieś problemy. Kiedy dochodzi do poważnego konfliktu między młodymi mężczyznami, a na skutek reformy rolnej Szymczakowie tracą prawie całe gospodarstwo, Bronek postanawia wyjechać, brak perspektyw na utrzymanie rodziny stawia go w bardzo niezręcznej sytuacji. Porzuca życie na roli i zatrudnia się, jako pracownik na budowie w Nowej Hucie. Po pewnym czasie dołącza do niego młodsza siostra Julia, skrzywdzona przez znienawidzonego Marczyka. Czy Julia i Bronek wrócą kiedyś do rodzinnej wsi? Jak poradzi sobie matka i reszta rodzeństwa po wyjeździe najstarszego syna?
Jest to moja pierwsza książka tej autorki, po którą sięgnęłam głównie dzięki poleceniom znajomych. Mam nadzieję, że wkrótce poznam kolejne losy rodziny Szymczaków, bo nie ukrywam, że historia tej rodziny bardzo mnie zaciekawiła.
Jak już wspomniałam wcześniej, fabuła zaczyna się po wojnie na terenie polskiej wsi. Moim zdaniem autorka bardzo wnikliwie wczuła się w role swoich bohaterów, między innymi wkładając w ich usta oryginalne słownictwo ówczesnego okresu.
(…) Julka! – krzyknął na młodszą. – A skręcajże lepiej te powrósła. Zaś się snopy rozlecą! (…)
Postacie zostały skonstruowane bardzo ciekawie, szczególnie pod względem charakterologicznym, a obraz powojennej Polski, zarówno wsi jak i odbudowujących się miast, oraz nowo powstałych zakładów pracy, ukazany wyjątkowo realistycznie.
Historia powojennej „wolnej” Polski, opisana przez autorkę, dla jednych jest smutnym wspomnieniem, a dla innych, (zwłaszcza dla młodego pokolenia) dość abstrakcyjną rzeczywistością.
Autorka w ciekawy sposób przedstawia ówczesne społeczeństwo, zarówno bezdusznych i bezwzględnych (głupich) karierowiczów, jak i ludzi, którzy nareszcie doczekawszy się po zawierusze wojennej, w miarę spokojnego czasu starają się tylko ułożyć sobie życie, założyć rodziny czy po prostu pielęgnować więzy rodzinne.
Przedstawione rodzeństwo Szymczaków, to kilka różnych osobowości, ale również piękny przykład odpowiedzialności za innych i przykład podtrzymywania więzów rodzinnych, oraz silna solidarność familijna. Więzy rodzinne są bardzo ważne, docenia to ten, kto doświadczył w swoim życiu zerwania bądź nadszarpnięcia tych specyficznych zależności uczuciowych.
Czasami człowiek staje się ofiarą własnego myślenia i zachowania, zakładając nową rodzinę musi zmierzyć się z niechęcią czy zazdrością „konkurujących” do jego uczuć osób, zarówno złączonych więzami krwi jak i tych „obcych”, którzy złączeni zostają z nim poprzez zawarty związek.
Autorka kilkukrotnie opisując jakieś zdarzenie powołuje się na fakty historyczne, co jeszcze bardziej realistycznie wpływa na fabułę.
Jest to powieść obyczajowa, która fascynuje nie tylko przedstawioną historią powojennej Polski, ale również ciekawymi intrygami. Z fabuły bije taki realizm, że powieść wciąga od samego początku. Zręcznie wkomponowane obrazy zachodzących w Polsce zmian, często naładowane absurdami politycznymi, to z pewnością atuty tej powieści. A wplecione w to dzieje polskiej rodziny, która od początku staje się czytelnikowi bliska, i której towarzyszymy w doli i niedoli, to coś, co szybko nie ulatuje z głowy czytelnika. Bohaterowie tej sagi to z całą pewnością ludzie, do których chce się wracać, o których się myśli jeszcze długo po zakończeniu książki.
Jeśli chodzi o mnie, to chętnie wrócę do rodziny Szymczaków i do Nowej Huty. Niedawno byłam w Krakowie i w Nowej Hucie, ale pogoda była tak zła, że nie miałam możliwości na spacer Aleją Róż.
Polecam tę powieść nie tylko ze względu na jej historyczny charakter, myślę, że każdy znajdzie w niej co nieco dla siebie. Mamy w niej wątki kryminalny i romantyczny, historyczny i psychologiczny, czyli… dla każdego coś.
Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej powieści i polecam ją wszystkim czytelnikom lubiącym dobrą polską literaturę.














