Recenzje książek

literatura polska

KOBIETY NIEIDEALNE. JOANNA – Magdalena Kawka & Małgorzta Hayles

Zdjęcie pisarek z prywatnego albumu autorki bloga. 

Magdalena Kawka i Małgorzata Hayles gościły w skromnych progach mojego bloga, kiedy dzieliłam się swoimi opiniami o przeczytanych dwóch pierwszych częściach Kobiet nieidealnych. Izy i Magdy. Nie będę zatem pisała o tych dwóch wspaniałych pisarkach ponownie, jeżeli ktoś jest chętny poznania tych dwóch pań bliżej, zapraszam do wcześniejszych wpisów. Wystarczy klik na Iza lub Magda.

Wydawnictwo REPLIKA rok 2019
stron 351

Kobiety Nieidealne. Joanna to współczesna powieść obyczajowa, której fabuła umiejscowiona została w Poznaniu (i nie tylko).

Joanna to jedna z czterech przyjaciółek, które łączy i dzieli wiele. W przeszłości nauczycielka przedszkola, a obecnie współzałożycielka restauracji sushi. Joanna to spokojna kobieta, która związała się z poznanym na wakacjach w Tunisie mężczyzną, za którego wyszła za mąż, nie patrząc na opinie przyjaciółek i dorastającej córki.  Prowadzenie restauracji nie należy do zajęć ani łatwych ani trudnych, i bardzo szybko kobieta przekonuje się o tym, że właśnie spełnia jedno ze swoich marzeń. Po przyjeździe do Polski jej arabskiego męża, musi zmagać się nie tylko z jego kulturowością i religijnością, ale z samym pobytem w tym „egzotycznym” dla niego kraju. Joanna musi zatem sprostać wyzwaniu akceptacji przez męża nowego środowiska, jak również zrozumieniu nastoletniej córki . Czy uda je się połączyć wszystko w jedną bezkonfliktową całość?

Proponuję rozpoczęcie czytania Kobiet Nieidealnych od początku, ale jeżeli ktoś sięgnie po którąś z części oddzielnie, to również nic nie straci.

Jest to wprawdzie książka z gatunku literatury kobiecej, ale myślę, że niejeden mężczyzna mógłby zatracić się w jej fabule, bowiem między wątki obyczajowe nieśmiało wkradły się wątki sensacyjne, żeby nie nazwać ich wątkami pewnego rodzaju grozy.

(…) Dwaj mężczyźni, którzy weszli do mieszkania, mieli nieruchome twarze. Poruszali się niemal bezszelestnie. Luśka schowała głowę w ramionach, a ja poczułam, że zaraz umrę. To wrażenie było tak dojmujące, że nie pozwalało myśleć. Mogłam czuć, ale nie mogłam myśleć. (…) Niewierni muszą umrzeć… – zaszeleścił mężczyzna suchymi wargami. (…)

Moim zdaniem, ciekawym działaniem jest również to, że autorki przemyciły do fabuły kilka ciekawostek dotyczących innych kultur, na przykład podejścia do śmierci przez muzułmanów czy przez Japończyków. Jak dla mnie to na uwagę zasługuje również wątek pewnego rodzaju egzotyki tej powieści i myślę, że intrygującym posunięciem jest wprowadzenie związku Polki z Arabem. Styczność dwóch kultur, chrześcijaństwa i muzułmanizmu nie walczy ze sobą ale współgra. Chyba tylko prawdziwa miłość potrafi stworzyć taki związek jaki… może nieco idealistycznie, ale pięknie stworzyły autorki tej powieści. Która z nas – kobiet, nie marzy o takim mężczyźnie jak Hamza? Przystojnym, wykształconym, czułym, delikatnym, który za swoją miłością jest w stanie pojechać na drugi koniec świata.

Często w gonitwach życia nie zdajemy sobie sprawy z tego jak bardzo jesteśmy szczęśliwe. Co rusz odnajdujemy na swych drogach kamienie nie zauważając pięknych kwiatów rosnących obok nich.

(…) Poczułam znajomy zapach, błogie, bezpieczne ciepło, i uświadomiłam sobie, jaką jestem szczęściarą. Muszę przestać wypatrywać nieszczęścia na horyzoncie – obiecałam sobie w duchu po raz kolejny. Jakbym szczęście i spokój traktowała jak chwilowy, nietrwały stan między dramatami.(…)

Wzruszył mnie wątek dotyczący przeszłości Joanny. Gorzka prawda tląca się traumą z dzieciństwa , w którym straciło się najbliższych potrafiła ranić każdego roku tak samo boleśnie.  Czasami trudno jest pogodzić się z faktem utraty kogoś bliskiego. Nie każdy potrafi przejść po tragedii do porządku dziennego i chociaż stara się funkcjonować normalnie, to dramat przeszłości wciąż odczuwany jest głęboko w sercu.

(…) Było mi łatwej, gdy należeli tylko tam, do świata nekropolii. Chodziłam myć, sprzątać, podlewać i zapalać, bo to był mój obowiązek, ale nie chciałam czuć z nimi żadnej bliskości. Być może dlatego, że czułam się przez nich tak strasznie oszukana. (…)

Ta książka jest momentami zabawna, momentami nostalgiczna… jak większość kobiet, które w swoim życiu potrafią myśleć i działać strategicznie, jednocześnie marząc o ciepłym dotyku bliskiej osoby, o odrobinie czułości i miłości.

Autorki poruszają wiele życiowych problemów, które nie oszczędzają większości kobiet. Na pierwszy plan oczywiście wysuwa się kontakt rodzic-dziecko i nie tylko w sensie konfliktu pokoleń, ale również w pierwszych zauroczeniach miłosnych. Moim zdaniem doskonale to zostało w tej książce ukazane, zarówno na przykładzie kilkunastoletnich chłopców, jak i prawie pełnoletniej dziewczyny.

To powieść o kobietach i dla kobiet, ale polecam tę książkę, (jak i dwie wcześniejsze) całym sercem nie tylko paniom… Myślę, że połączenie romansu z odrobiną sensacji, powieści psychologicznej i odrobiną humoru, to całkiem ciekawa mieszanka dla każdego czytelnika. To opowieść o kobietach przeciętnych i wyjątkowych jednocześnie, o takich, które zdają sobie sprawę z tego jakie są.

(…) Pewnie, że trzeba umieć się przyznać do porażki zamiast zawsze uważać, że wszystko robi się najlepiej, cholera to takie… samcze. Owszem czasami musimy trzymać fason, dla podwładnych czy dla dobra dziecka, dla którego mamy być bogami bez skazy, a nie ludźmi. (…)

Wydawnictwo Replika

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej powieści i z utęsknieniem czekam na kolejną (ostatnią) część – BAŚKA

ŚMIERĆ W BLASKU FLESZY – Alek Rogozinski

Alek Rogoziński to pisarz znany wszystkim czytelnikom komedii kryminalnej. Z zawodu dziennikarz, z pasji autor kryminałów, zamieszkały w Warszawie. Jego debiut kryminalny ukazał się w roku 2015 i od razu podbił serca wielu osób, zdobywając 1-sze miejsce na liście bestsellerów kryminalnych EMPIKu. Jego hobby to muzyka i podróże. Chętnie spotyka się ze swoimi czytelnikami i czytelniczkami dostarczając im podczas spotkań sporej dawki dobrej zabawy.

Wydawnictwo EDIPRESSE KSIĄŻKI
PREMIERA marzec 2019
stron 299

Śmierć w blasku fleszy to komedia kryminalna.

To miał być pokaz mody na skalę światową. Media, sponsorzy, gwiazdy mody itp. Mariusz i Dominika (czyli Mario i Miśka) prowadzący agencję zajmująca się organizacją takich imprez, już zacierali ręce licząc na wielki sukces. Końcowa scena pokazu miała być bardziej widowiskowa niż reszta, ponieważ miała kończyć się imitacją morderstwa znanej modelki. Niestety imitacja okazała się faktem dokonanym, a wśród podejrzanych osób znaleźli się nie tylko pracownicy agencji, którzy mieli zadbać o ślepe naboje w pistolecie. Jak się okazało wiele osób pretendowało do roli mordercy, ponieważ zabita dziewczyna nie cieszyła się zbytnią sympatią. Mario i Miśka postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i rozpoczynają własne śledztwo, w którym z wielkim entuzjazmem postanawia pomóc im, uwielbiająca zagadki kryminalne mama Dominiki. Czy detektywom amatorom uda się znaleźć prawdziwego mordercę? Kto i dlaczego miał ochotę zabić znaną modelkę?

Biorąc do ręki książkę liczyłam na dobrą zabawę i nie przeliczyłam się, ponieważ autor zadbał o niebagatelną ilość zabawnych dialogów, a także o sporo prześmiewczych, wręcz ironicznych opisów ludzi i ich zachowań.

Autor ma skłonność do pisania bardzo długich zdań, które gdyby zacząć czytać na wdechu, można skończyć na całkowitym bezdechu.

(…) – Młodzi pseudodziennikarze, zatrudnieni przez wydawnictwa tylko dlatego, że można ich zagnać do roboty na półtora etatu przez siedem dni w tygodniu za najniższą pensję krajową i przy okazji wmówić im, że gdy pracuje się w Internecie, to właśnie tyle powinno się zarabiać – powiedziała Marta, pomna swej krótkiej przygody z jednym z portali modowych, którego właścicielka wszelkie prośby o wypłacenie pensji traktowała tak, jakby ktoś zażądał od niej co najmniej biletu na podróż promem kosmicznym na Marsa. (…)

Ufff, ilość wyrazów w tym zdaniu to nie jest rekord pisarski tego autora.

Książki Alka Rogozińskiego z całą pewnością należą do wyciskaczy łez, tyle tylko, że są to łzy śmiechu, a nie wzruszenia.

Pierwsza połowa tej powieści to taka trochę „przepychanka” zabawnych sytuacji dotyczących wszystkich bohaterów. Trochę satyryczna i mocno humorystyczna.

W tej książce przewija się tyle osób, że gdyby autor ich na początku książki nie przedstawił, to czytelnik w pewnym momencie mógłby się pogubić w tym, kto jest kim.

Pisząc o bohaterach , muszę wspomnieć o jednej z kobiet, która wypisz, wymaluj, bardzo przypomina słynną pannę Marple. Ze spotkań autorskich wiem, że Alek Rogoziński uwielbia powieści Agaty Christie, dlatego wcale się nie dziwię, że coś (a raczej kogoś) z jej twórczości stara się w zakamuflowany sposób przemycić do swoich powieści.

Wracając jednak do fabuły tej książki, muszę przyznać, że miło zaskoczyła mnie druga połowa tej lektury. Po symfonii śmiechu i ironii dotyczącej bohaterów, przenosimy się do kryminału prawie na poważnie. I tu chyba powinnam skłonić głowę w kierunku autora, bo druga połowa książki, oczywiście również okraszona humorem, przyciągnęła mnie całkiem poważnie. A zakończenie… przyznam… szczerze mnie zaskoczyło.

I tak jak po przeczytaniu każdej powieści tego autora, pozwolę sobie na stwierdzenie, że tego typu książki są nie tylko kopalnią humoru, ale również porządnym antydepresantem, który za niewielkie pieniądze potrafi zastąpić drogą wizytę u psychoterapeuty.

W tej tak pełnej prześmiewczości i humoru fabule znajdujemy jednak wątki bardzo poważne, takie przy których w innym gatunku literackim z pewnością uronilibyśmy łezkę wzruszenia. I chyba dlatego właśnie chętnie sięgam po książki tego autora.

Polecam tę lekturę zarówno tym, którzy potrzebują książki lekkiej, łatwej i przyjemnej, jak i tym, którzy czytują wyłącznie kryminały. Jeżeli ktoś potrzebuje porządnego relaksu połączonego z dobrą zabawą, to ta książka jest właśnie dla niego.

Bardzo dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki za możliwość przeczytania tej powieści.

PAMIĘTAJ O ŚMIERCI – Anna Klejzerowicz

Zdjęcie pisarki z prywatnego albumu autorki bloga. 

Anna Klejzerowicz to gdańska pisarka, która często gości w skromnych progach mojego bloga. Jest nie tylko autorką książek, ale również publicystką, fotografem, redaktorką. Na swoim koncie pisarskim ma nie tylko kryminały, ale również literaturę obyczajową oraz powieści grozy. Przez wiele lat współpracowała z teatrem Atelier w Sopocie jako fotograf i redaktor publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji. Prywatnie to miłośniczka gór, kotów i książek.

Wydawnictwo REPLIKA
PREMIERA marzec 2019
stron 275

 Pamiętaj o śmierci to kryminał, którego fabuła umiejscowiona została współcześnie w Gdańsku. Jest to kolejna część z serii o dziennikarzu Emilu Żądło.

W gdańskim klubie „Schron” znajdującym się w dawnym poniemieckim bunkrze, znalezione zostają zwłoki dwóch mężczyzn. Wszystko wskazuje na egzekucję, ponieważ denaci mają przypięte do ciał kartki z napisem Memento. Śledczy odkrywają również ślady osób próbujących dostać się do niższych kondygnacji bunkra, które w czasie wojny zostały zasypane przez Niemców, a do tej pory nikt do nich nie zaglądał ze względów bezpieczeństwa. Oczywiście Emil Żądło poinformowany przez swojego policyjnego przyjaciela o odkryciu w klubie, zaczyna współpracę i na własną rękę próbuje dowiedzieć się kto winien jest tej makabrycznej zbrodni. Po niedługim czasie w fontannie Neptuna zostają odnalezione kolejne zwłoki, czy obie zbrodnie mają ze sobą powiązanie? Co odkryje Marta, partnerka Emila i pracownica gdańskiego muzeum? Jaki udział w śledztwie będzie miał syn znanego dziennikarza, który przyjeżdża do ojca na wakacje z dalekiej Szwecji?

Na kolejną część z Emilem Żądło zawsze czekam z niecierpliwością i mam nadzieję, że autorka nigdy nie zaprzestanie wymyślania kolejnych kryminalnych zagadek z tym dziennikarzem.

Emil już tak bardzo „zakorzenił” się w mojej głowie, że często spacerując po Gdańsku, lub siedząc w jakiejś knajpce, gdzieś w centrum Gdańska i obserwując mijających mnie ludzi, próbuję dostrzec Martę lub Żądło.

Autorka pisze dość specyficznie, jej intryga kryminalna zawsze ma jakieś powiązanie z historią, co powoduje, że często napięcie podczas czytania wzrasta podwójnie. Często fabuła lawiruje między teraźniejszością a przeszłością, przenosząc czytelnika z tu i teraz do historii miejsca, czasu przeszłego lub sztuki.

Posługuje się dość specyficznym obrazem prowadzenia śledztwa naprowadzając czytelnika małymi krokami dedukcji do rozwiązania danej zagadki.

Oprócz tego ma  również niesamowitą umiejętność tworzenia postaci, które często są bardzo wyraziste i tworzą pewnego rodzaju indywidualności. Kto czytał wcześniejsze części z Emilem Żądło i Martą Zabłocką, ten z pewnością wie, że mimo wielu wad nie można tego bohatera nie polubić, a chociaż jego partnerka jest osobą również dość specyficzną, to świetnie oboje się uzupełniają.

Myślę, że podczas czytania tej powieści nikt się nie będzie nudził, bowiem przyciąga nie tyle sama zagadka kryminalna, która w tej powieści jest może odrobinę wstrząsająca zarówno pod względem współczesnym jak i historycznym, to można się całkiem mocno wkręcić w ciekawie prowadzone rozmowy bohaterów, dialogi wciągają niemal tak jak sama fabuła.

Ciekawym manewrem jest również to, że akcja dziennikarskiego śledztwa przeplatana jest różnymi wątkami historycznym czy legendami. Moim zdaniem jest to atutem tej powieści i pewnego rodzaju urozmaiceniem.

(…) – To zależy od tego, w jakich okolicznościach zmarł Henning von Wartrnberg. Wszystko jest możliwe. Część swoich dóbr nawet na pewno zostawił joannitom. Jednak w tamtych czasach bogaci ludzie często chronili swój majątek materialny, zakopując go w ziemi, w sekretnych miejscach, gdzie były przechowywane jak w banku. W takiej sytuacji niektóre rzeczone skarby mogły spokojnie przetrwać nienaruszone aż do dziś… (…)

Emil Żądło nie jest ideałem, ma wiele wad, ale ma również wiele zalet i za to chyba uwielbiają go czytelnicy. Za tę normalność i jednocześnie specyfikę zachowania.

Ta książka kończy się dość nietypowo. Autorka pozwoliła sobie na rzucenie wyzwania czytelnikom i zmuszenia ich do rozwiązania zagadki samemu. Czy to jest dobre zakończenie? O tym już musi zadecydować ten, kto sięgnie po tę książkę i doczyta do końca.

Polecam tę lekturę nie tylko miłośnikom dobrych kryminałów czy pasjonatom wątków historycznych. Zapraszam na spacer po Gdańsku, w którym przy dobrej obserwacji znaleźć można wiele miejsc opisanych w książce nie pomijając znanych gdańskich klubów i restauracji, których lokalizacje znajdują się właśnie w piwnicach gdańskich kamieniczek. Dla miłośniczek romansów również znajdzie się coś ciekawego. Czy muszę dodawać coś więcej? Intryga kryminalna, w połączeniu z historią, doprawiona lekkim wątkiem miłosnym… a wszystko to w otoczeniu pięknego starego miasta, jakim jest Gdańsk.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki i proszę Autorkę, o kolejne powieści z Emilem Żądło, wszak do emerytury mu jeszcze daleko.

POPIELATE LALECZKI – Hanna Greń

Hanna Greń gościła już w skromnych progach mojego bloga. Przygodę z jej książkami zaczęłam dopiero w zeszłym roku, ale dziś już wiem, że nie skończy się ona zbyt szybko. Po pierwszych przeczytanych książkach tej autorki mam ciągły niedosyt. Nie będę przedstawiała tej autorki ponownie, ponieważ pisałam o niej już we wcześniejszych wpisach, kiedy dzieliłam się z moimi czytelnikami opiniami o książkach Uśpione królowe i Cynamonowe dziewczyny. Zapraszam do zerknięcia do tamtych wpisów.


Wydawnictwo REPLIKA rok 2018
stron 368

Popielate laleczki to kolejna część z cyklu „W trójkącie beskidzkim”, czyli kryminał policyjny, którego fabuła umiejscowiona została współcześnie, gdzieś między Bielską Białą, Wisłą i innymi sąsiadującymi miejscowościami.

Tula jest młodą dziewczyną, pracującą jako fryzjerka w zakładzie swojej mamy. Pewnego dnia Asta – mama Tuli, odbiera wiadomość na służbowej poczcie i od razu widać, że nie jest to kolejne zapisanie się klientki na wizytę w salonie. Ciekawość zmusza dziewczynę do sprawdzenia kto napisał do jej mamy i co napisał, że kobieta w jednej sekundzie posmutniała, a z jej oczu zaczął zionąć strach. Nadawcą wiadomości okazał się szantażysta, który postanowił wyciągnąć od właścicielki salonu fryzjerskiego sporą sumę pieniędzy szantażując ją zdjęciami z przeszłości. Dziewczyna postanawia wziąć sprawę w swoje ręce i udaje się na miejsce wyznaczone przez mężczyznę. Jak wielkim staje się dla niej zdziwieniem fakt, że odnajduje go, ale… z poderżniętym gardłem. Po kilku latach sytuacja powtarza się. Znów do jej matki pisze kolejny szantażysta i kolejny raz Tula znajduje jego zakrwawione ciało. Wszystko wskazuje na to, że mordercą mężczyzn może być jej matka. Czy Asta byłaby zdolna do zamordowania z zimną krwią mężczyzn, którzy niegdyś bardzo ją skrzywdzili? Czy Tula jest w stanie uwierzyć w winę matki? I czy policja dojdzie wreszcie do tego, kto postanowił wyręczyć organy sprawiedliwości mordując kilka osób za winy z przeszłości?

Muszę przyznać, że cykl „W trójkącie beskidzkim” wciągnął mnie do tego stopnia, że kiedy tylko trafia w moje ręce kolejna książka, wszystko inne idzie w odstawkę.

Powieść ta jest wprawdzie częścią cyklu, ale każdą z tych książek można czytać oddzielnie, ponieważ każda ma inną fabułę, chociaż wielu bohaterów jest tych samych. Nie twierdzę, żeby zacząć od pierwszej lepszej, a wręcz zachęcam do sięgnięcia po tę pierwszą z cyklu, ponieważ tam poznajemy głównych bohaterów. Autorka jednak tak zwinnie wprowadza czytelnika w przeszłość towarzyszących fabule osób, że bardzo łatwo można wiele wątków z tej przeszłości poznać czy domyśleć się.

Muszę przyznać, że autorka pisze, bardzo malowniczo działając na wyobraźnię czytelnika. A wplatając w tę zaskakująca momentami fabułę błyskotliwe dialogi, oraz bardzo ciekawe osobowościowo postacie to czegóż chcieć więcej.

(…) Na początku ulicy nie zobaczyła nikogo, tylko jeszcze gęstniejącą mgłę ograniczającą widoczność. Stojąca w rogu latarnia była martwa, podobnie jak mężczyzna, którego Tula dostrzegła chwilę później. Leżał na chodniku tuż poniżej skrzyżowania, a gdy z okrzykiem przerażenia doń dobiegła, w świetle komórki, której jednak zdecydowała się użyć, zauważyła kałuże krwi i szeroko rozwarte, niewidzące oczy. (…)

Mnie zachwyciła od samego początku postać kobiety – Petry, żony jednego z policjantów. Petra jest osobą nietypową, z wyjątkowo działającą intuicją i psychologiczną wręcz spostrzegawczością, która płynnie i sprytnie potrafi zasugerować doświadczonemu policjantowi, w którą stronę ma skierować prowadzone śledztwo.

(…)  Tak myślałam. Ja bym to zrobiła inaczej. – Zachichotała na widok miny męża. – To jest twoje śledztwo i sam wiesz, co masz robić. Ale moim zdaniem szukanie dowodów Klimasa to strata czasu.(…)

Oprócz wątku kryminalnego, mamy również kilka wątków obyczajowych, a także miłosnych, z których jeden bardzo mnie wzruszył. Dotyczy on losów młodej dziewczyny pochodzącej z patologicznej rodziny, która w obliczu zbliżającej się tragedii zdecydowała się na związek z dużo starszym od siebie mężczyzną.  Niby nie ma w tym nic dziwnego, ale dla mnie taki wątek czystej miłości to coś pięknego. O tym, że prawdziwa miłość jest w stanie pokonać najgorsze, bo i traumy i strach i obojętność, może się przekonać niewielu.

(…) A co tu jest do rozumienia? – burknął. – Kochałem cię. A skoro do wyboru było mieć cię wraz z dzieckiem albo nie mieć wcale, wybrałem to pierwsze. I nigdy nie żałowałem. Dla mnie Tula jest moją córką, a nie któregoś z tamtych. (…)

Przyznam również, że zaskoczył mnie w tej książce skonstruowany przebieg śledztwa, w wyniku którego, morderca prawie podany jak na tacy, okazuje się niewinną osobą.

(…) Nie odpowiedział, w jego głowie bowiem już od dawna paliła się czerwona lampka. Właściwie zamigotała zaraz w chwili, gdy pierwszy raz ujrzał (…), a później, gdy kobieta sięgnęła po ołówek, lampka rozjarzyła się jasnym światłem. (…) była leworęczna, tymczasem sekcja wykazała, że w każdym przypadku zabójca posługiwał się prawą ręką. (…) Prawdziwy zabójca dalej był na wolności.(…)

Ale taka jest cała fabuła tego kryminału. Błędne tropy, wartka akcja i dozowane małymi dawkami narastające napięcie. Kiedy sięgasz po książkę i już po przeczytaniu pierwszych stron wiesz, że trudno ci będzie oderwać się od niej, to wiadomo, że chodzi o dobrą lekturę.

Polecam te powieść nie tylko czytelnikom preferującym kryminały, myślę że wielu znajdzie w niej coś dla siebie, bowiem różne wątki przeplatające się, nie pozwolą na nudę. Mamy tutaj wątek sensacyjny, odrobinę thrillera, wątek miłosny i psychologiczny, czyli… dla każdego coś miłego.

Dziękuję wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki i już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejną część „beskidzkiego trójkąta”.

ZBRODNIA I KARAŚ – Aleksandra Rumin

Aleksandra Rumin… no cóż niestety nie udało mi się znaleźć informacji o tej autorce, a nie chciałam przeznaczyć na szukanie całego dnia. Z okładki książki dowiedziałam się tylko, że autorka jest warszawianką z urodzenia i wyjątkową optymistką z ogromnym poczuciem humoru.


Wydawnictwo INITIUM rok 2019
PREMIERA 15 MARCA 
stron 300

Zbrodnia i Karaś to komedia z wątkami kryminalnymi.

Na terenie kampusu uniwersyteckiego, zostają znalezione zwłoki jednego z profesorów, który nie był zbytnio lubianą osobą ani przez współpracowników ani przez studentów. I tak właściwie każdy znający profesora Karasia człowiek miałby pretekst do pozbawienia tego pana życia, nawet dwie sprzątaczki, które znalazły zakrwawione ciało. Kilku pracowników uniwersytetu postanawia własnymi drogami znaleźć winnego zbrodni, i chcą zrobić to nie dlatego, aby oddać w ręce stróżów prawa mordercę, ale aby samemu oczyścić się z podejrzeń. Czy uda im się rozwiązać zagadkę  śmierci profesora Karasia? Czy sam zamordowany wie, kto wysłał go do innego świata? I co myśli o tej całej sprawie kot Stefan?

Znalazłam w sieci informację, że książka ta jest komedią kryminalną, nie wiem czy mogę się z tym określeniem całkowicie zgodzić, ponieważ owszem, komedii jest w niej całkiem sporo, myślę, że jakieś 90%, ale kryminału raczej mało, tylko dwa wątki dotyczące morderstwa i odrobina prowadznonego przez pracowników uczelni śledztwa.

Przyznam jednak, że jest to powieść napisana dość fantazyjnie. Autorka nie skąpi czytelnikom humoru, czasami tak niedorzecznego, że zakrawającego na mocną satyrę.

Powieść zaczyna się dość mocnym akcentem kryminalnym, ale potem przechodzi w coś, w rodzaju opisu osób i ich życia.

Do rozwiązania zagadki kryminalnej dąży nie tylko kilku współpracowników denata, ale i sam zamordowany, uwięziony między światami jako duch i przebywający cały czas na terenie budynku uczelni. Jako duch próbuje na własną rękę poznać sprawcę, aby wyzwolić się z tego  stanu zawieszenia w jakim została jego dusza.

(…) Zaraz, zaraz, a ten amerykański film o duchach, który ostatnio oglądał? Faceta zaciukali, tak jak jego, i dusza biedaka nie mogła opuścić miejsca, w którym dokonano morderstwa. Było tam coś o tym, że zostanie uwolniona dopiero wtedy, gdy winny poniesie karę. No ładnie! Dzięki niekompetencji warszawskiej policji zostanie tutaj na zawsze. Do jasnej cholery! Wszędzie, tylko nie na Wójcickiego! (…)

Poznajemy kilku pracowników Uniwersytetu, z najdrobniejszymi szczegółami ich życia, prawie od początków przyjścia na świat, aż do chwili obecnej (a potem nawet w oddalonej przyszłości). Ironicznie opisane różne środowiska z jakimi związani są bohaterowie, to taki trochę zwrot w stronę absurdów życia.

Wśród bohaterów mamy nie tylko ludzi wywodzących się z różnych klas społecznych, ale mamy również kota, który jest mocno związany z uczelnią, a w pewnym momencie swojego życia zostaje nawet uniwersytecką maskotką.

Wracając jednak do ludzi, myślę, że autorka świetnie przedstawiła osoby, które z dyplomem magistra prowadzą życie często niegodne tego dyplomu. Mamy w tej powieści ironiczne odniesienie do tego, że aby coś w życiu osiągnąć wystarczy głowa pełna pomysłów i znajomości, zamiast wielu lat ciężkiej nauki i tytułu magistra. Autorka ukazuje, że dyplom magistra często jest tylko satysfakcją własną człowieka, i nie upoważnia do bycia w pierwszej kolejności kandydatów szukających godnej tego dyplomu pracy.

(…) Nie odwróciła się. Minęły kolejne trzy miesiące. Magister politologii Aniela Skawińska schowała do kieszeni dyplom wraz z resztkami dumy i zatrudniła się jako sprzątaczka na ukochanej Alma Mater. (…)

Osoba zamordowanego profesora jest przedstawiona w sposób wyjątkowy, zwłaszcza pod kątem stosunków z innymi ludźmi. Znienawidzony przez wszystkich mężczyzna nie miał chyba wśród swoich znajomych osoby, z którą by nie zadarł.

(…) – Pan dziekan raczy żartować? – Bolek nie ustępował. – „Ja byłem z nim” czy „ja byłam z nią” to żadne alibi. O trójce, która spędzała wieczór samotnie, nawet nie wspomnę. Wszyscy nienawidzili Karasia, więc równie dobrze kilka osób mogło działać w zmowie. (…)

Ta książka to nie tylko ogromna dawka humoru, ale również ironicznie i prześmiewczo ukazany obraz polskiego społeczeństwa i polskiej mentalności. Wytknięcie niedoborów zarówno w służbie zdrowia jak i na płaszczyźnie ekonomiczno-polityczno-socjalnej. Autorka w dowcipny sposób wprowadza czytelnika w poważne tematy, ale robi to tak, że nie sposób przestać się w trakcie czytania uśmiechać.

POLECAM tę powieść dla poprawy humoru. Gwarantuję dobrą zabawę przez całe 300 stron. Jest to powieść lekka, łatwa i przyjemna i z pewnością nikogo nie narazi na nudę.

Dziękuję wydawnictwu INITIUM, za możliwość przeczytania tej powieści i polecam ją szczególnie miłośnikom książek z dużą dawką humoru, jak również miłośnikom komedii kryminalnych.

Napisz do mnie
wrzesień 2026
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/