literatura polska
DIAGNOZA – Anna Dembowska
Anna Dembowska pracuje w zespole scenarzystów TVN, tworząc wątki do serialowych hitów. Jest współautorką powieści. Mieszkała w różnych miastach, między innymi w Kutnie, Krakowie, Moskwie, Sankt Petersburgu, a obecnie mieszka w Warszawie. Jako autorka zawodowo wymyśla mrożące krew w żyłach historie, a w wolnych chwilach odpręża się malując murale.
PREMIERA KSIĄŻKI 15.05.2019

stron 315
Diagnoza to thriller psychologiczny, którego fabuła oparta została na serialu TVN o tym samym tytule, chociaż serial to podobno kontynuacja tego co wydarzyło się w Szwecji.
Anna popełnia w szpitalu błąd lekarski, wycinając pacjentce zdrową nerkę i skazując tym młodą dziewczynę na kalectwo do końca życia. Partner Anny chcąc uchronić ją od odpowiedzialności wywozi ją i ich wspólne dzieci do Szwecji, gdzie kobieta ma dojść do siebie po załamaniu nerwowym i zacząć normalnie żyć. Niestety ucieczka z Polski to tylko kamuflaż, jednak w pewnym momencie Anna trafia na odział szpitala psychiatrycznego. Dlaczego Artman, znany polski lekarz postanawia nagle zmienić środowisko i nie dopuścić swojej partnerki do wykonywania zawodu? Co takiego ukrywa przed Anną Jan? Dlaczego w Szwecji Anna zostanie oskarżona o morderstwo młodej Polki?
Przyznam szczerze, że rzadko oglądam telewizję, chociaż o serialu „Diagnoza” słyszałam wiele dobrego i jestem przekonana, że po tej lekturze najpierw sięgnę po pierwszą część, a następnie skuszę się na film.
Ta książka to trudna w odbiorze emocjonalnym powieść, pokazująca nam jak łatwo jest zmanipulować człowieka. Mobbing będący niszczącą życie psychiczne młodej, ładnej, inteligentnej i zdolnej kobiety, w pewnym momencie powoduje, że nie wie ona co jest fikcją wymyśloną przez jej partnera i ojca jej dzieci, a co faktem.
Autorka w bardzo obrazowy sposób ukazuje fałsz jaki człowiek jest w stanie w sobie zakorzenić, do tego stopnia, że manipulowana osoba staje się więźniem własnego życia, a jej z pozoru „złota klatka” najgorszym miejscem w którym zamknięty jest szalejący umysł.
(…) Po pewnym czasie przebywania w pomieszczeniu ludzie przestają czuć smród, ale zapach wcale nie znika, po prostu ich mózg ignoruje zmysł powonienia. Tak samo Anna – potrafiła beztrosko bawić się w pokoju, gdzie pod stołem tykała bomba. (…)
Intrygująco ukazana toksyczna miłość, która jest częstą przyczyną nieszczęść wielu kobiet, z jednej strony adorowanych a z drugiej wyszydzanych. A wiara w dobroć swojego partnera i w jego dobre intencje często zasłania wszystko inne.
(…) Nie wiedziała, co ją czeka: czy będzie jeszcze gorzej, czy zacznie ją krytykować i poniżać, czy może kochać i przepraszać. Ona miał władzę. Przyjmowała jego wersję wydarzeń, w której to ona była winna. (…)
Strach bywa oprawcą i niszczycielem, czy naprawdę tak trudno go pokonać?
Jak już wspomniałam wcześniej, lektura jest dość trudna w odbiorze emocjonalnym, zwłaszcza dla kobiety. Pokazuje jednak, że odwaga jest potrzebna tak samo jak człowiek potrzebuje uczucia drugiego człowieka. Czasami wystarczy się do kogoś przytulić, aby zyskać spokój i pewność siebie, zwłaszcza w związku, który niszczy od środka. Ale najważniejsze jest to, aby zrozumieć, że dzieje się coś złego, nie akceptować tego, co tak niszczy, poniża i uwłacza człowieczeństwu.
(…) – Ci ludzie zajmują się przemocą na co dzień, wiele widzieli, potrafią dostrzec rzeczy ukryte. W ich odczuciu masz typowe symptomy ofiary przemocy, jeśli nie fizycznej, to psychicznej. (…)
Bardzo jestem ciekawa czy główna bohaterka wyjdzie z tego swojego kokonu psychicznego, nie wiem, czy autorka planuje kontynuowanie, chociaż bardzo bym chciała. Książka skończyła się tak jak skończyła, ale ja chętnie przeczytałabym kontynuację niektórych wątków.
Muszę przyznać, że chociaż nie oglądałam serialu, to wizerunki aktorów odgrywających główne role mignęły mi gdzieś przed oczami (może w reklamach) dlatego nie miałam trudności z wyobrażeniem sobie bohaterów pod względem wizualności. Bardzo podobały mi się wszystkie postaci pod względem osobowościowym, trzeba przyznać, że autorka świetnie je wykreowała.
No cóż, myślę, że połączenie intrygującej fabuły z ciekawie skonstruowanymi dialogami i wyrazistymi osobowościami bohaterów to mieszanka czegoś, co lubi każdy czytelnik.
I chociaż książka pod względem emocjonalnym bardzo mną wstrząsnęła, to nie ukrywam, że nie mogłam się oderwać od jej stron.
Polecam tę lekturę szczególnie osobom, które lubią zagłębiać się w thrillery medyczne, nie stronią od dramatów i lubią kryminały, bo w tej książce jest wszystkiego po trochę. To obyczajowo-kryminalna, trzymająca w napięciu powieść oparta na wątkach hitu TVN, ale odkrywająca to, czego widzowie nie zobaczą na ekranie.

Dziękuję wydawnictwu EDIPRESSE KSIĄŻKI za propozycję przeczytania tej powieści i nie zostaje mi nic innego jak sięgnąć po kontynuację, czyli pierwszą część wydaną.
TRZECIA KSIĘGA – Adam Abler
Adam Abler to pseudonim Adama Zaremby – Śmietańskiego, który urodził się w 1954 roku, a dzieciństwo spędził w Ghanie w towarzystwie lokalnego szamana, gdzie narodziła się jego potrzeba i wrażliwość opisywania zarówno duchowości jak i rzeczywistości. W Polsce postawił na własny biznes i odniósł sukces. W Katowicach zbudował jeden z nowocześniejszych w kraju szpitali.
Trzecia księga to powieść łącząca w sobie thriller z powieścią psychologiczną, filozofią i powieścią historyczną.
(…) – Cztery są rzeczy, których nie można cofnąć: kamień, który został rzucony, słowo, które zostało wypowiedziane, okazja, której się nie wykorzystało, i czas, który przeminął. (…)

stron 367
Abelie jest młodą kobietą, wychowanką domu dziecka, która pewnego razu postanawia zatrudnić się jako asystentka Paola – znanego pisarza. Dyspozycyjność jej jest jednak uzależniona od tego, że musi ona zamieszkać w domu swego pracodawcy. Podczas redagowania tekstów Paola, Abelie odkrywa niezwykłe podobieństwo między książką pisaną przez mistrza, a własną, którą od jakiegoś czasu pisze. Ponadto kobieta odczuwa niezwykłe podobieństwo między sobą a główną bohaterką książki. Jest coś co łączy pisarza z Abelie oprócz pracy, to tajemniczy druk, który jest łakomym kąskiem dla wielu, ponieważ posiada wielką wartość materialną. Czy kobiecie uda się uchronić pamiątkową księgę otrzymaną po swojej mamie, przed ludźmi, którzy zdolni są do posunięcia się bardzo daleko, aby ją zdobyć? Jak ułożą się stosunki między Abelie i Paolem, czy ich zależność będzie oparta tylko na pracy? Kim tak naprawdę była przeorysza Teresa, żyjąca kilka pokoleń przed Abelie?
(…) Skończyła czytać, czując, jakby cały świat wokół był nierealny. Jakie jest prawdopodobieństwo, że profesor pisał książkę o przeoryszy Teresie, że ona przejęła pisanie tej powieści i że oboje byli przez cały ten czas właścicielami nieznanego dzieła świętej Teresy. (…)
Ta książka jest dość specyficzna. Dużo w niej jest opisów dotyczących życia bohaterów, ale nie brakuje w niej również ciekawych dialogów.
Fabuła została napisana dwutorowo i przenosi czytelnika do dwóch różnych okresów czasowych.
Fabuła pierwsza to historia życia zakonnicy Teresy, żyjącej kilka stuleci przed głównymi bohaterami, czyli Abelie i Paolo. Mamy w niej nieco nostalgii i romantyzmu, oraz wiele ciekawych wątków dotyczących życia przeoryszy.
Fabuła druga to współczesność i życie dotyczące pisarza i jego asystentki, z odrobiną erotyki i seksu oraz sporą dawką filozofii, głównie w dialogach, w których bohaterowie prowadzą iście filozoficzne dyskusje.
Na okładce książki zostało napisane: „znacznie więcej niż thriller”. No cóż, mnie ta książka nie „porwała” tak jak prawdziwy thriller, ja nawet nie jestem w stanie określić tej powieści jako taki gatunek. Moim zdaniem jest to bardziej powieść psychologiczna.
Jeśli mam być szczera, to bardziej zainteresowała mnie fabuła dotycząca przeoryszy Teresy niż fabuła współczesna dotycząca pisarza i jego asystentki, chociaż wpleciony w nią wątek starej księgi, o którą zabiega, a właściwie zainteresowanych jest nią wiele osób, jest nieco intrygujący i sensacyjny.
Główni bohaterowie nie są osobowościowo wykreowani zbyt wyraźnie i jak dla mnie, to cały czas krąży wokół nich jakieś niedopowiedzenie.
Mamy tutaj mocne wątki psychologiczno-filozoficzne, poruszane zwłaszcza w rozmowach bohaterów. Myślę, że dla wielu czytelników będą bardzo ciekawe, mnie jednak one nie wciągały tak, jak pewnie oczekiwał tego autor, chociaż muszę przyznać, że tematy tych rozmów były czasami ważne z punktu widzenia historycznego lub filozoficznego.
Zainteresował mnie natomiast wątek dotyczący reinkarnacji, który został przedstawiony zarówno jako coś w rodzaju spostrzeżeń naukowych jak i jako coś w rodzaju duchowości.
(…) I jeszcze jej fantazje, że mogłaby być wcieleniem przeoryszy. Pojawiła się kolejna myśl: trzeba sprawdzić, czy święta Teresa tak samo jak ta wymyślona przez nią żyła w szesnastym wieku. (…)
Ciekawym okazał się również wątek dotyczący leczenia za pomocą gongów. Dla nas, ludzi żyjących szybko, w ciągłym pośpiechu, trudna być może do zrozumienia jest metoda leczenia wywodząca się od tybetańskich mnichów. I przyznam szczerze, że po skończeniu lektury nie mogłam się oprzeć ciekawości i oczywiście zaczęłam przeszukiwać Internet, aby dowiedzieć się więcej na temat medytacji i wspomnianych w powieści gongów.
Jak już wspomniałam wcześniej, ta książka jest dość specyficzna. Fabułę łączy pewnego rodzaju intryga sprzed wieków powracająca w świat współczesności mocnym uderzeniem sensacji. Momentami książka trzyma czytelnika w napięciu, chociaż są również momenty nieco nużące.
Z całą pewnością jest to pewnego rodzaju historia namiętności ukazana zarówno na przykładzie uczucia łączącego zakonnicę i księdza, jak i dwojga samotnych, współcześnie żyjących ludzi.
Są tajemnice, jest romans i nieco erotyki, ale jest też poruszonych wiele tematów niekoniecznie związanych bezpośrednio z fabułami. Z pewnością dla jednych ciekawszy będzie wątek dotyczący emocji łączących głównych bohaterów (zarówno tych żyjących współcześnie, jak i tych żyjących przed wiekami), a dla drugich ciekawszym będzie wątek dotyczący tajemnicy starej księgi.
Polecam tę książkę szczególnie osobom, które nie zamykają swojego czytelnictwa tylko na lekturach lekkich, łatwych i przyjemnych, ale lubią zagłębić się w historię czy filozofię.
Dziękuję wydawnictwu Oficynka za propozycję przeczytania tej powieści i zachęcam po sięgnięcie po nią chociażby z powodu ciekawych wątków historycznych i sporej dawki filozofii.

ODWYK – Adam Widerski
Adam Widerski urodził się w 1990 roku i mieszka w Łodzi. Z wykształcenia jest historykiem. Pracuje jako nauczyciel w jednej z łódzkich szkół podstawowych. Jego pasją jest sport, a najbardziej piłka nożna. Oprócz sportu uwielbia czytać, szczególnie kryminały, thrillery czy horrory. Znalazł w nich inspirację do napisania debiutanckiej powieści kryminalnej pt.: „Odwyk”, której akcję osadził w swoim rodzinnym mieście. Prowadzi blog o nazwie Daj się złapać książce, gdzie umieszcza recenzje książek oraz wywiady z autorami.
PREMIERA KSIĄŻKI 15.05.2019

stron 638
Odwyk to współczesny kryminał policyjny, którego fabuła umiejscowiona została w Łodzi.
W ośrodku terapii i leczenia uzależnień dochodzi do brutalnego morderstwa. Sprawą zajmuje się wydział komisarza Piotra Krzyskiego, człowieka, który znany jest jako wybitnie zdolny policjant, ale którego metody przesłuchań nie zawsze są zgodne z przepisami prawa. Jednak wykrywalność przestępstw jest jedną z najlepszych, dlatego zwierzchnicy komisarza często przymykają oko na metody jakimi się ich podwładny posługuje. Śmierć jednego z uczestników sesji psychoterapii otwiera serię kolejnych, brutalnych posunięć kogoś, kto za cel wziął sobie nie tylko ludzi z marginesu społecznego, uzależnionych od alkoholu i narkotyków, ale również policjantów. Każdy kolejny trop, będący w odczuciu policjantów strzałem w dziesiątkę, okazuje się ślepym strzałem. Kto stara się udowodnić łódzkiej policji, że istnieje zbrodnia doskonała? Dlaczego najlepszy w Łodzi policjant nagle traci grunt pod nogami czując, że sprawa dla której się poświęca wymyka się spod kontroli. Co oznaczają tajemnicze napisy: AA/6/1223, AA/7/2214…?
(…) A teraz sielanka się skończyła. Łukasz leżał w szpitalu, w stanie krytycznym, Dominik zginął, a Piotr był doszczętnie zrujnowany. Zabójca zadał łódzkiej policji bardzo bolesne rany, a przecież to dopiero początek sprawy. (…)

Przyznam szczerze, że kiedy zaproponowano mi tę książkę, wystarczył tylko rzut okiem na opis i już wiedziałam, że nie będę żałowała decyzji przeczytania tego kryminału. Wielu ludzi podchodzi do debiutów pisarskich ostrożnie, często myśląc, że czym może go zaskoczyć ktoś, kto dopiero zaczyna przygodę z pisaniem. I to jest błąd, bo często czyjś debiut jest po stokroć lepszy od n-tej powieści znanego w świecie książek autora. Takim właśnie debiutem – strzałem w dziesiątkę – jest ta książka. A jeżeli debiut jest tak mocny i wciągający, to ja już nie wiem co myśleć o kolejnych książkach tego autora.
Tak naprawdę, to fabuła pochłania do tego stopnia, że od pierwszej do ostatniej strony czytelnik nie jest w stanie oderwać się od niej, bo wciąga jak narkotyk i w czasie czytania chce się więcej, szybciej, dalej, bo zatrzymanie się może grozić pustką w głowie w której huczy jedynie ostanie przeczytane zdanie.
Autor bardzo dba o szczegóły, czasami zaskakując czytelnika opisami czegoś lub kogoś. Z aptekarską dokładnością odtwarza zarówno przebieg prowadzanego dochodzenia jak i na przykład konstrukcję bomby wykonanej przez amatora.
Ciekawie, wyjątkowo realistycznie przeprowadzane rozmowy w towarzyszących fabule dialogach, tak samo zaprzątają myśli, jak sama intryga kryminalna.
(…) Jak pojawią się kolejne, leżymy i robimy pod siebie. – Walski podszedł do tablicy. Umieścił na niej imię i nazwisko siostry Tomasza. – Czekamy na raport patologa. A tymczasem zaczynamy od nowa. Turkowski, Kubuś, przejrzycie łowicki monitoring, kamery rozstawione na trasie Łódź – Łowicz oraz wszystkie drogi wylotowe z Łowicza. (…)
Na uwagę zasługuje kilka wątków wplatających się w treść główną powieści i tak na przykład intrygującym dla mnie był wątek dotyczący konfliktu między prokuratorem a policjantem, pokazany jako sytuacja granicząca z wytrzymałością psychiczną i testowaniem cierpliwości, która stawiana była na ostrzu noża.
Kolejnym wątkiem, dość drastycznym jest również wątek związany z traumatycznym bardzo dramatycznym dzieciństwem głównego bohatera, któremu częściej niż innym zdarzały się agresywne zachowania wobec przesłuchiwanych. Jak silny wpływ mają wspomnienia tragicznych, często wręcz upokarzających przeżyć z dzieciństwa, na życie i zachowanie silnego, odważnego, dorosłego nieprzewidywalnego w swoich postępowaniach mężczyzny.
(…) A jednak już po chwili sobie przypomniał. Dzieciństwo, pomiatająca nim matka, wszechobecny alkohol i czynności, które z powodzeniem mieściły się w kategoriach gwałtu. Wróciło uczucie lęku, osamotnienia, wszystkie dawne kompleksy. (…) Zerwał się z łóżka i pobiegł do łazienki, gdzie w gwałtownych torsjach wyrzucił z siebie gorycz koszmaru. (…)
Intryga kryminalna jest tak skonstruowana, że tak właściwie cały czas czytelnik uczestniczy w śledztwie, mając wrażenie, że nie może opuścić ani na chwilę prowadzonych dochodzeń w obawie, że przeoczy coś ważnego.
W ostre, brutalne i nieprzewidywalne sytuacje prowadzonego śledztwa, autor wplata delikatny romans, co stanowi pewnego rodzaju odskocznię od fabuły kryminalnej, ale jest równocześnie uzupełnieniem jej w dość nietypowy sposób. Tak, mamy tutaj piękny romans. Myślę, że nie tylko panie będą kibicowały głównemu bohaterowi i jego partnerce, a kiedy coś stanie na drodze tej ich miłości, to przeżyją to równie mocno pod względem emocjonalnym, jak bohaterowie tej książki, bo trzeba przyznać, że ciekawe, nietuzinkowe osobowości bohaterów z całą pewnością są nie tyle dodatkowym atutem tej powieści ale wciągają na równi z fabułą jak i dialogami.
Główny bohater – Piotr Krzyski – jest trochę jak Hary Hole (Jo Nesbo) a trochę jak Jakck Reacher (Lee Child), kto zna tych dwóch panów, to z pewnością wie jaki typ policjanta mam na myśli.
Moim zdaniem to jeden z najlepszych debiutów jaki trafił w moje ręce w ostatnim czasie. Trzymam kciuki za autora, życząc mu z całego serca wielu sukcesów, bo dla mnie on już odniósł wielki sukces. Nie każdy pisarz tak mocno potrafi związać czytelnika z fabułą, jak autor tej powieści; w intrygę kryminalną wplatając tajemnice z przeszłości, romans, układy korupcyjne i traumatyczne wspomnienia, oraz trudności z jakimi muszą się mierzyć policjanci z wydziału dochodzeniowo-śledczego. A przy okazji przeprowadza nas przez miasto Łódź z taką dokładnością, że zapewne ktoś, kto mieszka w tym mieście z łatwością odnajdzie się w miejscach tutaj opisanych.
Idealne tempo wpasowane w mocne, często brutalne i bolesne w swym przekazie akcje, prowadzi do zakończenia, które nie tyle zaskakuje, co wprawia w oszołomienie. Przyznam się, że nie tylko na końcu książki zakręciła mi się niejedna łza w oku.
Myślę, że nic więcej nie muszę dodawać. Jeżeli jeszcze kogoś nie przekonałam do tej lektury to trudno. Polecam ją szczególnie miłośnikom dobrych, wysublimowanych kryminałów. Jestem pewna, że książka ta zafascynuje zarówno czytelników lubiących ostre, wartkie akcje, jak i czytelników thrillerów oraz tych, którzy lubią czytać romanse. W tej książce mamy wszystkiego aż nadto, od powieści psychologicznej po dobry polski kryminał. I choćbym chciała się do czego przyczepić, to… przyznam szczerze, nie mam do czego. Gwarantuję niezapomniane wrażenia, emocje niepozwalające na oderwanie się od treści i uczucie niedosytu po skończeniu.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu INITIUM za propozycję przeczytania tej powieści. Chociaż książki tego wydawnictwa biorę i kupuję „w ciemno”, ponieważ jeszcze nie trafiła w moje ręce książka, która by mnie zawiodła.
Gratuluję Autorowi świetnego debiutu i… czekam na kolejne jego książki.
DOGONIĆ MIŁOŚĆ – Anna Sakowicz
Anna Sakowicz gościła w skromnych progach mojego małego świata książek już… wiele razy. Jest jedną z moich lubionych polskich pisarek, cudownie grająca na emocjach czytelnika. Jest absolwentką filologii polskiej, edukacji filozoficznej i filozofii na Uniwersytecie Szczecińskim. Zawodowo realizowała się jako nauczycielka języka polskiego i etyki, doradca metodyczny oraz redaktor naczelny regionalnego pisma pedagogicznego. Mieszka w Starogardzie Gdańskim, do którego przeprowadziła się ze Stargardu Szczecińskiego. Jest miłośniczką kotów, bibliofilką i autorką ośmiu książek dla dorosłych i jednej dla dzieci.

Wydawnictwo EDIPRESSE Książki rok 2019
stron 351
Dogonić miłość to współczesna powieść obyczajowa, skierowana nie tylko do kobiet, która jest kontynuacją powieści Postawić na szczęście, czyli drugą częścią „Planu Agaty”.
Siostry Agata i Pola Żóltaszek to niesamowite kobiety w wieku między 30-tką a 40 -tką, które mimo swoich walorów piękna i pozytywów osobowościowych nie potrafią sobie ułożyć życia w związkach damsko-męskich. Któregoś dnia zakładają się o… 3 złote, że Agata przed ukończeniem magicznej 40-tki, schudnie, wyjdzie za mąż i urodzi dziecko. Plan Agaty nie idzie jednak dokładnie tak jak planowały siostry, i po pewnej upojnej nocy, mocno zakraplanej alkoholem okazuje się, że… Agata jest w ciąży. Czy ojciec dziecka to właśnie ten wyśniony, wymarzony partner na całe życie? Czy niepełnosprawna Pola, poruszająca się na wózku inwalidzkim ma szansę na prawdziwą miłość? Która z sióstr Żółtaszek wygra zakład?

Przyznam szczerze, że kibicowałam od samego początku obu siostrom, ponieważ polubiłam zarówno trochę pogubioną w świecie singli Agatę, jak i jej szaloną w realizacji pomysłów Polę.
Historia przedstawiona w tej powieści, jest nieszablonowym przykładem poszukiwania szczęścia chociaż z pewnością rozterki jakie towarzyszą jednej z sióstr są znane niejednej młodej kobiecie.
Książka jest lekturą, która wywołuje w czytelniczkach w równym stopniu uśmiech, co łzy wzruszenia. Momentami jest bowiem bardzo zabawnie, ale momentami bywa nostalgicznie, ot jak w życiu… A pragnąca macierzyństwa jedna z głównych bohaterek, w obliczu tego niespodziewanego szczęścia nie wie, czy cieszyć się, czy niekoniecznie, bo przecież wszystko zaczęło się nie od tej strony, od której powinno.
(…) Ta jedna noc i jeden poranek wystarczyły, by zaszła w ciążę. Jej organizm tak bardzo dopominał się dziecka, że mogłaby być drugim w historii niepokalanym poczęciem. Póki co jednak poczęcie zostało pokalane całkiem dobrym seksem, na którego wspomnienie Agatę przechodziły dreszcze. (…)
Książkę czytałam jednym tchem i to nie tylko dlatego, że jej wciągająca fabuła i moja czytelnicza ciekawość zwyciężyły z domowymi obowiązaki. Krótkie rozdziały, w których na przemian czytelnik towarzyszy raz Agacie, raz Poli, a innym razem obu kobietom jednocześnie, powodowały, że… no właśnie… „jeszcze jeden rozdział i idę spać” kończyło się nad ranem.
Lekki i bardzo piękny styl jakim pisze autorka jest dodatkowym atutem wpływającym na odbiór lektury. Widać w nim rękę polonistki, bo nawet przekleństwa wplecione od czasu do czasu w treść, zbytnio nie rażą.
Bardzo podobał mi się w książce wątek osoby niepełnosprawnej, młoda kobieta mimo wielu niedogodności życiowych, którą w samotności często nachodzą dramatyczne myśli, nie okazuje tego na zewnątrz. Jest pełną optymizmu i tryskającą humorem i szalonymi pomysłami, chociaż walczy z marzeniami i tęsknotami takimi, jakie dopadają młode, zdrowe kobiety.
Niestety, my ludzie zdrowi, często nie zdajemy sobie sprawy z tego jak wiele pułapek technicznych i niedogodności czeka na osoby niepełnosprawne, a przecież takie osoby chcą tylko żyć normalnie, jak każdy zdrowy człowiek, bo wózek inwalidzki, będący często ich zmorą życiową, nie musi być utrudnieniem na każdym kroku. Do wózka można się przyzwyczaić, ale czy do ignorancji życiowej też?
(…) Niedaleko sali gimnastycznej znajdowała się dość przyjemna kafejka, więc skierowały się od razu do niej. Łatwo było tam wjechać na wózku. Niestety nie do każdego lokalu w mieście to się udawało, bo albo schody stanowiły barierę nie do pokonania, albo wewnątrz stoliki poustawiano tak blisko siebie, że nie można było przejechać pomiędzy nimi. (…)
Myślę, że ciekawym wątkiem w fabule jest to, że autorka w tę piękną, nieco nostalgiczną historię wprowadziła odrobinę dreszczyku. Jestem pewna że emocje towarzyszące temu wątkowi, na chwilę niejedną czytelniczkę oderwały od nostalgiczno-humorystycznej fabuły dotyczącej spokojnego życia głównych bohaterek. Maleńki dreszczyk, a nawet odrobina strachu jeszcze przecież nikomu nie zaszkodziły.
(…) Agata skuliła się za siedzeniem, by jej nie zauważył, choć mężczyzna w ogóle nie spoglądał w ich kierunku. Poczuła jak momentalnie wszystkie włosy na jej skórze podnoszą się, dając sygnał o niebezpieczeństwie. I znów ta natrętna myśl, że ten człowiek będzie chciał skrzywdzić ją i dziecko. (…)
Fabuła książki odnosi się głownie do miłości, której poszukują siostry Agata i Pola, ale w cudowny sposób pokazuje również więzi rodzinne, nie tylko te siostrzane. Miłość jednak, ta w tytule, jest chyba tym najważniejszym czynnikiem towarzyszącym wielu wątkom tej lektury. Bywa jednak, że boimy się tego pięknego uczucia. Boimy się zaangażowania. Jedna z bohaterek, młoda, piękna, inteligentna ale niepełnosprawna, mimo zapewnień i zachowań mężczyzny wobec niej, nie wierzy, że można pokochać kogoś takiego jak ona. Kogoś pełnego wad fizycznych i uzależnionego od innych, obwinia swoją niepełnosprawność za niedoskonałość kobiecą, chociaż tak w głębi duszy jest w niej więcej kobiecości niż u niejednej zdrowej na ciele kobiety.
(…) Miłość to najpiękniejsze, co może w życiu się przydarzyć. Bierz to uczucie pełnymi garściami i nie zastanawiaj się, co będzie jutro. A on jak kocha to i kremem przeciwodleżynowym cię nasmaruje. Toż to chyba nie wymaga wysiłku! I nie rób z niego głupka. Przecież… – zawahała się. – widzi twój wózek i raczej nie bierze go za rekwizyt.(…) Życie jest zbyt kruche, by zastanawiać się na tym, czy warto kochać. (…)
Ale i ta zdrowa siostra ciągle wynajduje w sobie mankamenty, z którymi sama nie potrafi sobie dać radę, i nie wierzy w to, że poradzi sobie z nimi jakikolwiek mężczyzna. A przecież aby się zakochać i być szczęśliwym w tej miłości wystarczy tylko uwierzyć w siebie.
Ta książka to piękna lekcja wiary we własne możliwości, wiara w odwagę, która drzemie w każdym człowieku, ale nie zawsze potrafimy ją zbudzić. To książka o budzących się instynktach macierzyńskich, które często są obsesyjnym pragnieniem kobiety.
Polecam tę powieść całym sercem, dlatego że połączenie wciągającej fabuły i interesujących osobowości bohaterów z ciekawymi, bardzo realistycznymi dialogami to coś, co usatysfakcjonuje wielu czytelników. Jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna chociaż poruszane w niej niektóre wątki nie należą do łatwych. Ale w życiu najważniejsze jest jedno, aby być szczęśliwym trzeba najpierw pokochać siebie, a potem dogonić tę miłość, która warta jest szczęścia we dwoje.

Dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki za propozycję przeczytania tej powieści i przyznam szczerze, że czuję pewien niedosyt, szczególnie w kwestii dalszych losów niepełnosprawnej Poli. Proszę o więcej.
DZISIAJ NALEŻY DO MNIE – Agnieszka Dydycz
Agnieszka Dydycz z wykształcenia jest finansistką, jednak karierę w korporacji postanowiła zamienić na pisanie książek i prowadzenie warsztatów rozwojowych. Jest założycielką Fundacji Pomóżmy Dzieciom, która daje najmłodszym szansę na lepsze życie. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2016 zabawną książką „Z pamiętnika masażysty”, a rok później wydała kolejną powieść o rehabilitancie ze stopniem doktora „Człowiek zawsze kicha dwa razy”.
Dzisiaj należy do mnie to współczesna powieść obyczajowa z wątkami… z dalekiej przeszłości.

PREMIERA kaiążki 17.04.2019
Kama jest przeciętną młodą kobietą, która nie ma zbytniego szczęścia do mężczyzn. Jak już się jej jakiś trafi, to w niedługim czasie okazuje się, że to nie ten. Wreszcie trafia na tego jednego, jedynego, ale los i tym razem w brutalny sposób z niej zakpi. Od jakiegoś czasu Kama ma dziwne sny, a często są to sny na jawie, w których widzi siebie, ale… albo w odległej epoce, albo nawet w ciele mężczyzny. Czy to wspomnienia z poprzednich żyć? Czy łatwo uwierzyć w reinkarnację, kiedy się doświadcza tak wyrazistych przekazów z przeszłości? A może to co się przydarza tej młodej kobiecie, to tylko jej zbyt wybujała wyobraźnia? Czy Kama po bolesnej stracie kogoś bliskiego spotka jeszcze kiedyś miłość taką, która zostanie z nią na całe życie?
Kiedy sięgnęłam po tę powieść nie byłam pewna czego się spodziewać. Piękna, nieszablonowa okładka przyciągała moje oko i pomyślałam, że jest to kolejna opowieść o tęsknotach kobiety, która czeka na swój wielki romans, ale życie jak to życie, ma wobec niej inne plany.
Książka jest lekka i momentami bardzo zabawna, ale momentami bardzo wzruszająca. I chociaż mało w niej dialogów to czyta się dość szybko.
Narracja w pierwszej osobie, oddziaływała na mnie jakbym słuchała czyichś wspomnień, bo tak naprawdę fabuła książki to są wspomnienia pewnej kobiety, która na starość opowiada o swoim trochę skomplikowanym życiu, pełnym zwrotów zarówno na płaszczyźnie zawodowej jak i osobistej.
Fabuła książki składa się z kilku wątków. Jednym z nich jest wątek współczesny, a kilkoma pozostałymi, wątki dotyczące kilku osób żyjących w innych epokach i w innych miejscach, tak więc oprócz głównej bohaterki Kamy, poznajemy również Marka żyjącego kilka stuleci wstecz w Ameryce, Sophie Madeleine, która doświadczyła rewolucji w Paryżu i Teodozję oskarżoną o czary i prześladowaną przez inkwizycję. Oczywiście wszystkie te osoby mają ze sobą coś wspólnego, w jakiś tajemniczy sposób są powiązane z Kamą. I chociaż sny lub majaki dotyczą wspomnień z różnych epok, to wyraźnie wskazują na to, że Kama doświadczyła reinkarnacji.
Wiem, że są ludzie, którzy nie wierzą w wędrówkę dusz, ale ja zawsze w reinkarnację wierzyłam. Czy nie zdarza się wam czasami, że jesteście w jakimś miejscu pierwszy raz w życiu, a macie nieodparte wrażenie, że znacie to miejsce? Że kiedyś już tu byliście? Mnie się kilka razy coś takiego zdarzyło.
(…) Jean-Jacques coś tam jeszcze gadał, a ja niby go słuchałam, ale tak naprawdę wciąż czułam się zawieszona pomiędzy… No właśnie, pomiędzy czym? Światami? Rozumiałam jego słowa i wyrzuty, ale jednocześnie czułam, że tak naprawdę stało się coś zupełnie innego. W innym czasie, w innym życiu, a na pewno w zupełnie innym wymiarze. (…)
Ta książka, to w dużej części opowieść o miłości i o szczęściu, które bywa ulotne. Człowiek często nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo mógłby, a nawet powinien być szczęśliwy. Czym są dobra materialne, przepych, sława, jak człowiek nie potrafi docenić małych, być może niepozornych gestów i nie potrafi znaleźć tej odrobiny prawdziwego dobra w tym, co go otacza. Rozdrapuje rany, które nie mają szansy się zagoić, a nie potrafi pielęgnować tego, co ważne.
(…) Mijały miesiące, a potem lata a ja byłam coraz szczęśliwsza. Moja rodzina również. Co z tego, że w międzyczasie spalił nam się garaż, a wraz z nim nowy samochód. Co z tego, że pękła nam instalacja grzewcza i zalało pół domu. To były tylko rzeczy. (…)
Tak właściwie, to nie wiem, czy mogę tę książkę zaliczyć do typowych romansów. Ale myślę, że tak, chociaż jest w niej wiele wątków niemających nic wspólnego z typową miłością damsko-męską. Przedstawiona w niej miłość końcowa jest nie tyle piękna, co specyficzna. Prawdziwa miłość często nie bywa łatwa, tak jak kochać drugiego człowieka czasami nie jest łatwo. Czasami zauroczenie kimś sprawia, że ludzie uważają, że właśnie dostąpili zaszczytu zakochania się. Ale miłość to ważne uczucie, które często testuje człowieka.
(…) Spojrzałam we wskazanym przez niego kierunku. Rzeczywiście, to był dźwig, olbrzymi żuraw wysokościowy! I chyba właśnie wtedy uświadomiłam sobie prawdziwą potęgę miłości. Bo jak wielka musi być jej siła, skoro sprawia, że gdy kogoś mocno kochamy, to również mocno mu wierzymy. Bez wahania i bezwarunkowo! Nawet jak nasz ukochany pomyli dźwig budowlany z planetą. (…)
Wspomniałam wcześniej, że nie jest to książka tylko o miłości. Poruszonych w niej bowiem zostało wiele trudnych tematów, chociaż styl jakim pisze autorka jest lekki i zabawny, nie skąpiący czytelnikowi humoru. Ale tematy trudne są. Autorka porusza temat samotności i stan głębokiej żałoby po stracie kogoś, kogo się bardzo kocha. Mamy również cudownie przedstawione kontakty między dzieckiem a rodzicem. Temat choroby i pseudo wiary i najważniejszy temat… reinkarnacji. I tak jak wspomniałam wcześniej, niewielu wierzy w reinkarnację, ale są tacy, którzy doświadczyli wspomnień z poprzednich żyć (lub życia).
Ta książka w równym stopniu bawi jak i skłania do refleksji. Jej treść inspiruje i zachęca do dostrzeżenia zmian na lepsze, zachęca do spojrzenia na świat i na życie oczami szczęścia, bo przecież w naszym własnym interesie jest dokonywanie zmian na lepsze dla nas.
To taka słodko-gorzka opowieść, w której bohaterami są bardzo barwne postacie. Zaskakujące wydarzenia często prowadzą do podejmowania odważnych decyzji. Myślę, że ta książka jest ważną i niepowtarzalną lekcją życia, skłania bowiem do refleksji, ale przy okazji dobrze bawi i nieco wzrusza.
Polecam tę lekturę przede wszystkim tym, którzy nie potrafią cieszyć się życiem. Nie mogę jednoznacznie określić czy jest to książka tylko dla pań. Myślę, że panowie też powinni ją przeczytać. I chociaż jest to wielowątkowa powieść, to z pewnością na długo pozostanie z niejedną osobą.

Dziękuję wydawnictwu MUZA.SA za propozycję przeczytania tej powieści. I chociaż jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, to z całą pewnością nie ostatnie.






