Recenzje książek

dramat obyczajowy

KRÓL TANGA – Sylwia Trojanowska

(…) Jego delikatny głos i tęskna nuta w tangach zostały dostrzeżone. Całkiem nieoczekiwanie zyskał też przydomek – król tanga. Dziennikarze, radiowcy, zwyczajni słuchacze zaczęli interesować się Millerem, puszczać jego płyty, szukać jego zdjęć. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Sylwia Trojanowska urodziła się w 1974 roku. Razem z mężem i synem mieszka w Szczecinie. Jest niepoprawną optymistką, pasjonatką pozytywnego myślenia i cieszenia się każdą chwilą. Wielbicielka podróży dalekich i tych całkiem bliskich. Uwielbia góry, obcowanie z przyrodą, muzykę filmową i dobrą herbatę (w dużych ilościach!). Kiedy nie pisze, spełnia się jako trener biznesu i coach. W swoim dorobku pisarskim ma takie książki jak „Wigilijna przystań”, „A gdyby tak…”, trylogię, w skład której wchodzą „Sekrety i kłamstwa”, „Prawdy i tajemnice”, oraz „Powroty i wspomnienia”.

KRÓL TANGA to powieść inspirowana życiem jednego z wielkich i zapomnianych piosenkarzy powojennych.

PREMIERA KSIĄŻKI 20 MAJA 2026

Wydawnictwo MARGINESY, stron 331

Kiedy Tadeusz Miller przyjechał do Szczecina, był jednym z wielu, którzy na Ziemiach Zachodnich szukali nowego początku. Zwyczajny człowiek z niezwyczajnym talentem. Marzył o scenie i o tym, by jego głos coś znaczył. Ale był rok 1946. Wtedy marzenia ustępowały miejsca codziennej walce o chleb, o dach nad głową i wytchnieniu od wojennych wspomnień. Dzięki zdolnościom wokalnym, uporowi i odrobinie szczęścia Tadeusz Miller stał się gwiazdą radia i zaczął śpiewać dla tysięcy ludzi. Zyskał przydomek króla tanga. W tym wszystkim wspierała go największa miłość jego życia – żona Luna. To ona dodawała mu odwagi, gdy tracił wiarę. To ona stała za nim murem w chwilach próby. Tadeusz Miller zdobywał kolejne szczyty. Audycje, płyty, koncerty… Ale los postanowił z niego zakpić i odwrócić kartę. Kim był Tadeusz Miller i za co pokochały go setki słuchaczy? Do czyjego głosu porównywano głos piosenkarza?

Uwielbiam czytać biografie i chociaż ta książka nie jest typową lekturą biograficzną, to myślę, że autorka świetnie przedstawia w niej postać znanego niegdyś w Szczecinie i w całej powojennej Polsce piosenkarza, którego wielu słuchaczy myliło z Mieczysławem Foggiem.

Przyznam szczerze, że o istnieniu Tadeusza Millera wcześniej nie słyszałam, może dlatego, że zginął tragicznie zanim na dobre rozwinęła się jego kariera, ale z przyjemnością odnalazłam (głównie na YouTube) i wysłuchałam jego piosenek.

Sylwia Trojanowska posługując się swoją cudowną wyobraźnią wspartą notkami biograficznymi opisała kilka lat życia piosenkarza, który po zakończeniu wojny zamieszkał wraz z żoną w Szczecinie.

Na końcu książki dowiadujemy się co w fabule mogło być najbliższe faktom, a co jest jedynie wytworem wyobraźni autorki.

Bardzo zainteresowała mnie historia tego utalentowanego muzycznie – a szczególnie wokalnie – artysty i po przeczytaniu książki, aby dać upust własnej ciekawości zaczęłam szukać w internecie informacji na jego temat, przy okazji wysłuchując archiwalnych nagrań jego piosenek.

Myślę, że dużym plusem tej historii są świetnie wykreowane osobowości bohaterów, dzięki temu możemy sobie wyobrazić jakimi ludźmi byli Tadeusz i Luna.

Bardzo realistycznie ukazana rzeczywistość powojennego Szczecina, w którym lata po zakończeniu wojny zamieszkiwało jeszcze wielu Niemców i początki – często bardzo trudne – nowo budującego się życia na gruzach (dosłownie) miasta i wśród ludzi mocno przez wojnę poranionych to może nie dokument, ale historia, która z pewnością  zainteresuje wielu czytelników preferujących dobrą literaturę.

Piękna miłość łącząca Tadeusza i Lunę miała i blaski, i cienie. Rodząca się popularność niosła ze sobą zarówno dumę i radość, ale i ogromną samotność, którą Luna rekompensowała sobie słuchaniem płyt i radia.

(…) Wiedziała, że dla męża nie liczyły się talerze, sztućce, woda w kranie. Dla niego liczyła się tylko muzyka. A w tym mieszkaniu, które miało stać się ich, muzyka już była. (…)

Życie, które mogło stać się piękną bajką, spełnieniem marzeń i wielką radością zostało brutalnie przerwane przez kogoś, kto zapewne nigdy nie potrafił docenić jego wartości.

Książki Sylwii Trojanowskiej niosą ogromne ładunki emocji i tak też jest z tą lekturą. Tutaj uśmiech przeplata się ze wzruszeniem, ale bardzo się cieszę, że autorka zdecydowała się na napisanie tej książki, bo z pewnością wielu osobom przybliży ona postać nieco zapomnianego artysty.

Czy gdyby Tadeusz Miller żył, byłby tak wielkim piosenkarzem jak Mieczysław Fogg? A może byłby bardziej znany?

(…) Od dziecka z łatwością odtwarzał zasłyszane melodie, do tekstów miał niebywałą pamięć, a kiedy śpiewał, porzucał nieśmiałość, której wielu mu zazdrościło. Każdy utwór wykonywał z lekkością, której wielu mu zazdrościło. (…)

Ta książka to historia napisana lekkim „piórem”, ale nie jest to książka lekka, łatwa i przyjemna, chociaż czytałam ją z wyjątkową płynnością i zainteresowaniem.

POLECAM ją szczególnie osobom kochającym muzykę, myślę, że wielu z Was po przeczytaniu tej powieści będzie próbowało tak jak ja wysłuchać piosenek z repertuaru tego piosenkarza.

POLECAM tę książkę również tym, którzy lubią sięgać po biografie i chociaż tak jak wspomniałam wcześniej nie jest to typowa lektura tego gatunku, to myślę, że usatysfakcjonuje wielu.

POLECAM tę książkę tym, którzy lubią romanse, bo życie Tadeusza i Luny było romansem o jakim zapewne marzy niejedna pani.

Dziękuję Autorce za tę piękną historię, a Wydawnictwo Marginesy za możliwość przeczytania jej w ramach współpracy barterowej.

DOBRANOC – Jolanna Kordula

(…) Później było już tylko coraz gorzej. Na jego oczach rozgrywała się gra, której nie chciał oglądać. Nie uczestniczył już w niej w żaden sposób, nie był nawet pionkiem. To niewyobrażalnie bolało. (…)

Joanna Kordula urodziła się w 1973 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Jest absolwentką Wydziału Lingwistyki Stosowanej i Filologii Wschodniosłowiańskich na Uniwersytecie Warszawskim. Mieszka w Warszawie i coraz częściej oddaje się pasji upiększania ogrodu i uprawie roślin na wsi. Uwielbia czytać powieści, poznawać ludzi, prowadzić długie rozmowy i wędrować. „Dobranoc” to jej debiutancka książka.

DOBRANOC to pierwsza część trylogii obyczajowej z wątkiem romansu i dramatu.

PREMIERA KSIĄŻKI 20 MAJA 2026

Wydawnictwo MIĘTA, stron 398

W niedużym mieście dorasta troje oddanych przyjaciół. Spokojny i poukładany Kamil jest odwzajemnioną miłością Basi. Michał to pierwszy przystojniak w miasteczku, ambitna gwiazda sportu i niestety również płomienny wielbiciel Basi. Żeby nikogo nie zranić, każde z trojga przyjaciół ukrywa swoje uczucia. Kiedy pewnego dnia na letnim obozie Michał odkrywa tajemnicę Basi i Kamila jego życie wywraca się do góry nogami. Dochodzi do tragedii, która wystawia przyjaźń na wielką próbę. Basia wyjeżdża do Anglii, a drogi Kamila i Michała również się rozdzielają, ale do czasu, gdy jedna z koleżanek zakłada stronę internetową, na której meldują swoją obecność nie tylko Kamil, Michał i Basia. Czy po latach rozłąki, uczucie łączące trójkę przyjaciół ma szansę powrócić? Co wydarzyło się na letnim obozie i przyczyniło się do zerwania więzi przyjaciół?

Do pisarskich debiutów podchodzę bardzo ostrożnie. Pamiętam jak sama debiutowałam jako autorka i ile wówczas usłyszałam i pochwał, i słów krytyki. I jedno i drugie było mi jednak bardzo potrzebne, aby uwierzyć w siebie i zacząć doskonalić swój warsztat pisarski. Czytałam już takie debiutanckie książki, których tak właściwie „nie dało się” czytać, ale czytałam i takie, które dosłownie pochłonęłam.

Bardzo często nieznane w świecie literackim nazwisko autorki/autora ginie w gąszczu tych znanych i bywa niezauważone chociaż książka, którą ta autorka czy autor napisali powinna znaleźć się na liście bestsellerów.

Zapamiętajcie nazwisko autorki tej książki bo moim zdaniem ma ona przed sobą piękną drogę pisarską.

Dlaczego tak myślę? Ano dlatego, że jej debiutancka powieść została napisana z taką lekkością, że przez tekst dosłownie się płynie. Ale to, że została napisana z lekkością nie oznacza, że jest to książka lekka, łatwa i przyjemna, bo historia w niej opisana to wielki ładunek emocji.

Przyznam szczerze, że kilka fragmentów tak mnie wzruszyło, że nie mogłam zapanować nad płaczem.

Powieść zaczyna się romansem, a właściwie to czymś co może rozwinąć się w romans, bo początkowo jest tylko niezobowiązującymi spotkaniami dwojga młodych ludzi poznanych w pracy.

(…) Davidowi wydawało się, że zna kobiety. Potrafił przewidzieć ich posunięcia. Basia była inna. Pociągała go i fascynowała. Kryła jakąś tajemnicę. Miała w spojrzeniu coś, co nie dawało mu spokoju. (…)

Dziewczyna lecząca bolesną ranę z przeszłości próbuje wyjść na uczuciową prostą. Czy jej się to uda? Musicie przeczytać sami.

Fabuła zawiera retrospekcje, przeplata teraźniejszość z przeszłością, która była i piękna, i bolesna.

To historia pięknej przyjaźni trójki dzieciaków, dziewczyny z dwoma chłopcami. Przyjaźni trwającej od wczesnych lat dzieciństwa, która w pewnym momencie została wystawiona na wielką próbę i… (niestety) zerwana.

Przyjaźń dwójki dzieciaków w pewnym czasie zaczyna przemieniać się w coś więcej i zamiast rozwinąć się w coś pięknego doprowadza do tragedii.

Po latach przyjaciele znów się spotykają, chociaż okoliczności są zupełnie inne niż kiedyś.

Ta książka jest romansem, ale z dramatem w tle.

Autorka świetnie moim zdaniem wykreowała osobowości swoich bohaterów i mam tu na myśli zarówno tych głównych, czyli Basię, Kamila i Michała, ale również tych widocznych w tle. Przyznam szczerze, że bardzo ich wszystkich polubiłam.

Joanna Kordula wplotła w swoją historię również nutkę tajemnicy i kiedy na końcu książki przeczytałam: CIĄG DALSZY NASTAPI, to poczułam się zawiedziona. Mam nadzieję, że kontynuacja tej książki trafi w ręce czytelniczek i czytelników w miarę szybko, bo mnie „zżera” ciekawość jak potoczą się dalsze losy bohaterów i czy zostanie wyjaśniona tajemnica pewnego pana, który pojawia się w życiu młodych ludzi.

(…) Mężczyzna kucnął koło łóżka i dotknął dłonią policzka chłopaka. Gładził jego włosy. Michał się uspokajał, ale łzy nadal płynęły z jego zamkniętych oczu. (…)

POLECAM tę książkę z czystym sumieniem, że nikogo ona nie zawiedzie, ponieważ to jest historia napisana sercem. Tu głównymi bohaterami są emocje, dlatego uważam, że nie powinno się obok tej lektury przejść obojętnie.

Dziękuję Autorce za tę piękną historię i proszę o jak najszybsze oddanie w ręce czytelników kontynuacji. A Wydawnictwo Mięta dziękuję za propozycję przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.

ZA MASKĄ WROGA – Anna Rybakiewicz

(…) Stał przy biurku, a w ręku trzymał coś, co wyglądało na list. Gdy mnie zobaczył, wyszedł zza biurka i ruszył w moją stronę. Zatrzymał się tuż przede mną. Przez krótką chwilę po prostu stał i patrzył na mnie, oddychając nierówno, jakby ten list i chwila, w której miał mi go wręczyć, kosztowały go więcej niż chciałby przyznać. (…)

Anna Rybakiewicz jest autorką kilkunastu bestsellerowych powieści obyczajowych. Jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, od 2016 roku wykonuje zawód radcy prawnego. Prywatnie jest szczęśliwą mężatką i mamą dwójki dzieci. Uwielbia słuchać ludzkich historii, intrygują ją losy przodków, do których niejednokrotnie odnosi się w swoich powieściach. W fabułach często inspiruje się prawdziwymi wydarzeniami co sprawia, że jej powieści czyta się z zapartym tchem.

ZA MASKĄ WROGA to dramat obyczajowy z historią wojenną w tle.

PREMIERA KSIĄŻKI 24 WRZEŚNIA 2025

Wydawnictwo FILIA, stron 399

Jest rok 1941, komendant Blumentritt przejmuje rodzinny dom Amelii, a ona, by móc w nim pozostać i ochronić swoje dziecko, zgadza się dla niego pracować. Tym samym jej największa pasja staje się narzędziem przymusu i zdrady. Jedynie malowanie pozwala jej przetrwać najgorsze chwile. Kiedy postanawia ocalić swoją żydowską przyjaciółkę, wywołuje lawinę wydarzeń, które zmieniają wszystko i prowadzą do dramatycznych wyborów. W roku 1947, Amelia będąca utalentowaną malarką, próbuje odnaleźć swoje miejsce w powojennym świecie i trafia do Tengeru, polskiej osady u stóp góry Meru. Spotyka tam mężczyznę, którego – jak sądziła – nigdy już nie zobaczy. Mężczyzna jest jedną wielką zagadką, ale skupuje wszystkie jej obrazy. Kim jest spotkany w Afryce mężczyzna? Czy na spalonej słońcem ziemi Amelia odnajdzie w oczach dorosłego mężczyzny chłopca, z którym przed laty łączyło ją uczucie? Jak wiele trzeba wybaczyć, by móc pokochać kogoś, kto staje się wrogiem?

Kolejna książka Anny Rybakiewicz trochę mnie zaskoczyła. Chyba pozytywnie, bo nie spodziewałam się takiego ciągu zdarzeń i takiego romansu.

Autorka po raz kolejny udowadnia jak wielką siłę ma miłość, która czerpie tę swoją siłę z tego, że kocha się nie za coś, ale pomimo czegoś. Że potrafi wybaczyć największe zło i zagoić najboleśniejszą ranę. Czy warto wierzyć w taką miłość, która potrafi i ranić i głaskać jednocześnie?

Przyznam szczerze, że nie wiem, czy potrafiłabym tak pokochać, mając świadomość jakim potworem stał się ten, którego obdarzyłam uczuciem. Ale podobno ta pierwsza, młodzieńcza miłość jest najsilniejsza.

Książka jest napisana dwutorowo, w narracji w pierwszej osobie co ja odbieram tak, jakbym słuchała czyichś wspomnień. Naprzemiennie poprowadzone rozdziały raz przenoszą czytelników do pięknych lat młodości głównej bohaterki, czasu wakacji, które spędzała z dala od domu, w majątku swojej babci. To lata beztroskiej wolności i rozkwitającej młodzieńczej wakacyjnej miłości. Miłości będącej mezaliansem, bo ona wykształcona dziewczyna z bogatego polskiego rodu i on, biedny syn alkoholika, zbyt brutalnego człowieka pochodzenia niemieckiego.

Autorka przedstawia zmiany zachodzące w ubogim niemieckim chłopcu, który dał się wciągnąć w ideologię nazistowską, aby stać się kimś ważnym. I dopiął swego, ale czy był szczęśliwy?

W innych rozdziałach przenosimy się do okresu drugiej wojny światowej, gdzie Polacy gnębieni byli albo przez Sowietów, albo przez Niemców.

Główna bohaterka z wielkiej pani z zacnego bogatego domu staje się nikim. Musi każdego dnia walczyć o przeżycie, musi nisko schylać głowę, chociaż wszystko w niej krzyczy z oburzenia i niemocy.

(…) Cela zakryła usta dłonią. Berti zaklął pod nosem. A ja stałam nieruchomo, z twarzą, która nie zdradzała niczego. Założyłam na siebie maskę. Tę samą, którą nosił on. (…)

Amelia cały czas wraca wspomnieniami do beztroskich lat młodości i do swojej pierwszej miłości – chłopca, który pięknie opowiadał jej o Afryce.

Wielu ludzi musiało w czasie wojny i po niej ukrywać się za maską kogoś kim nie byli lub nie chcieli być. Czasami ktoś musiał udowadniać innym, że jest bezwzględnym i drapieżnym potworem i tylko z dala od ludzkich oczu mógł pozwolić sobie na okazywanie uczucia, empatii a nawet słabości.

Historia miłości Amelii i „jej chłopca” jest trudna i zaskakująca. A jednocześnie jest tak skomplikowana, że trudno w nią uwierzyć.

Długo nie byłam pewna czy powinnam głównych bohaterów lubić, bo w ich osobowościach i zachowaniach cały czas coś mi zgrzytało. Raz Amelii współczułam a raz czułam do niej irracjonalną niechęć. To samo zresztą czułam do bohatera męskiego.

Jest to historia pełna emocji, historia bolesnej miłości, ale jest to również opowieść o pięknej przyjaźni, odwadze i odpowiedzialności za drugiego człowieka.

POLECAM tę powieść tym, którzy nie znają jeszcze „pióra” Anny Rybakiewicz, bo tych, którzy przeczytali chociaż jedną jej książkę zachęcać do sięgnięcia nie muszę.

Dziękuję Wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania tej pięknej historii w ramach współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za kolejną niesamowitą opowieść.

SZCZYPTA NADZIEI – Agnieszka Olejnik

(…) Nagle życie mówi ci „sprawdzam” i po prostu nie masz innego wyjścia, musisz trwać. Tak to wygląda. Nie ma powodu do dumy. Wieczorami ryczysz w poduszkę, a rano mówisz sobie, że jakoś to będzie. I rzeczywiście jakoś jest. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Agnieszka Olejnik to polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W młodości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka – odwiedziła m.in. Czarnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, Sycylię, zjechała całą Skandynawię, by dotrzeć do Nordkapp. Tatry kocha miłością niemal romantyczną. Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015) a także wielu innych książek.

SZCZYPTA NADZIEI to powieść zimowo świąteczna z nutką dramatu.

PREMIERA KSIĄŻKI 16 PAŹDZIERNIKA 2019

Wydawnictwo FILIA, stron 378

W urokliwym dworku w Miłosnej trwają przygotowania do świąt. Ada, która leczy złamane serce, wraca na jakiś czas do dawnego mieszkania, by nabrać dystansu do tego, co łączyło ją z Igorem. Jej syn Dawid przeżywa pierwszą miłość i wreszcie znajduje przyjaźń. Monika chce odzyskać zaufanie męża i odbudować rodzinę. Czy każdemu z nich nadchodząca Gwiazdka przyniesie wymarzone prezenty?

Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, bardzo szybko się zorientowałam, że to jest kontynuacja. Na szczęście mam abonament w Storytel więc szybko sprawdziłam jaka książka była pierwsza i gdy się okazało, że to DWOREK W MIŁOSNEJ i książka jest dostępna jako audiobook, odłożyłam SZCZYPTĘ NADZIEI na półkę i w pierwszej kolejności wysłuchałam części pierwszej. Głównie, aby lepiej poznać bohaterów.

Obie części bardzo mi się podobały, ale znając trochę twórczość autorki byłam pewna, że kolejna jej powieść mnie nie znudzi.

Jest bardzo zimowo i świątecznie, chociaż fabuła nie jest pozbawiona wątków rodzinno-obyczajowych, które moim zdaniem zbliżają czytelnika do bohaterów.

Do dworku odziedziczonym po starszej krewnej przeprowadziły się dwie rodziny, a właściwie należałoby powiedzieć, że dwie dalsze kuzynki (do tej pory nie utrzymujące ze sobą bliskich relacji) razem ze swoimi rodzinami. Kobiety są tak różne osobowościowo, że aż dziw bierze, że się ze sobą dogadują.

Każda z tych osób boryka się z innymi problemami, ale jest ktoś, kto niby trzyma się z boku, nie należy do rodziny, ale wszystkim jest bardzo bliski. Może dlatego, że kiedyś był kimś ważnym dla zmarłych właścicieli dworku.

Autorka w bardzo emocjonalny sposób przedstawia problemy różnych osób, zarówno tych dorosłych jak i młodzieży czy dzieci.

(…) … a Ada wciąż po dziecięcemu kochała Boże Narodzenie. No i po trzecie – ta Gwiazdka miała być inna niż wszystkie poprzednie. Po raz pierwszy oprócz symboli i ozdób miało w niej być realne dobro… (…)

Muszę przyznać, że były chwile podczas czytania, gdy uroniłam kilka łez.

Często ludzie za maską wyglądu lub zachowania próbują ukryć coś czego się wstydzą lub z czym sobie nie radzą i nie chcą, żeby inni się nad nimi litowali, współczuli im, czy ich po prostu żałowali.

(…) – Ale ja proszę tylko o ten jeden raz. O wigilię – tłumaczył. – W taki szczególny wieczór nie musisz się chyba chować. Wtedy na świecie jest sama dobroć. (…)

Autorka porusza trudne tematy, z którymi nie każdy potrafi sobie poradzić: szkolne odizolowanie przez rówieśników, problem alkoholowy, samotność w związku, która prowadzi do zdrady czy koszmar wychodzenia z żałoby i wyrzuty sumienia, które mogą być ciężkie jak największe głazy.

W piękny, wydawałoby się, ustabilizowany świat głównych bohaterów wplecione są dramaty ludzi, którzy nie zawsze potrafią sobie sami poradzić ze swoimi problemami. Poznajemy osoby, które na pierwszy rzut oka mogą się wydawać trudne do polubienia, ale czy zawsze wygląd zewnętrzny jakiejś osoby jest miarą postrzegania jej jako złego człowieka, czy czasami aroganckie lub nieprzyjemne zachowanie jest świadectwem zła?

Ale przecież nawet z najtrudniejszej sytuacji można znaleźć wyjście albo po prostu podać komuś dłoń w chwili, w której ta pomoc nie jest litością a czystą empatią.

Moim zdaniem to piękna i wartościowa książka, którą warto przeczytać, ale może wcześniej sięgnąć po pierwszą część, żeby nie pogubić się w wątkach i bohaterach.

Polecam tę lekturę nie tylko jako powieść świąteczną, chociaż święta w SZCZYPCIE NADZIEI odgrywają ważną rolę. Nie jest cukierkowo słodko, ale jest bardzo ciekawie i myślę, że nikogo ta powieść nie znudzi.

Dziękuję wydawnictwu FILIA, że mogłam przeczytać tę książkę w ramach współpracy barterowej i chociaż powieść jest już na rynku od ponad pięciu lat, to cieszę się, że wciąż zachwyca swoją fabułą.

***Cytaty pochodzą z książki SZCZYPTA NADZIEI wydawnictwa FILIA***

PODZIĘKUJĘ ZA ŚWIĘTA – Gabriela Gargaś

(…) Ale teraz były święta. A święta, pomimo wszystkiego, miały tę siłę, która sprawiała, że ludzie rozważali rzeczy, które normalnie odpychali od siebie. (…)

Gabriela Gargaś to polska autorka książek obyczajowych, pisząca najczęściej o kobietach i dla kobiet. Z wykształcenia jest ekonomistką o specjalności bankowej, ale z zamiłowania jest bibliofilką. Jest też niepoprawną optymistką. Za życiowe motto obrała sobie słowa Phila Bosmansa „Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem”. Przygodę z pisaniem rozpoczęła tak naprawdę dla zabicia czasu, kiedy to przebywała na zwolnieniu lekarskim. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2011 powieścią „Jutra może nie być”. Jest współprowadzącą podcasty „Piekielnie Szczerzy” oraz w Radiu Eska „Jak baba z chłopem”.

PODZIĘKUJĘ ZA ŚWIĘTA to dość nietypowa powieść świąteczna z nutką humoru i szczyptą dramatu.

PREMIERA KSIĄŻKI 29 PAŹDZIERNIKA 2025

Wydawnictwo FILIA, stron 339

Ada po rozwodzie obiecała sobie jedno: koniec z rodzinnymi świętami u teściowej i w towarzystwie byłego męża. W tym roku Boże Narodzenie ma wyglądać inaczej. Spakowana w stary pick-up, z dwójką dzieci na tylnym siedzeniu i resztką optymizmu w bagażniku, wyrusza w Bieszczady – do swojej matki, dawnej gwiazdy rewii, która lata temu zniknęła z jej życia. Jednak los, a konkretnie towarzysząca podróży śnieżyca i psujący się samochód, mają wobec Aldony i jej dzieci zupełnie inne plany… W drodze do ich samochodu dosiadają się dość ekscentryczni pasażerowie, których zawieja śnieżna złapała gdzieś na pustych drogach: zgorzkniały samotnik Igor, nieco zbyt wesoły Mikołaj i dwóch elfów z podejrzanym poczuciem humoru. Nikt z nich nie marzy o „magicznych świętach”, a już na pewno nie we wspólnym towarzystwie. A jednak, gdy na zasypanej drodze pojawia się przypadkowa chata w górach, zamieszkała przez samotną kobietę, a na niebie zabłyśnie pierwsza gwiazdka… coś się zmienia. Czy Aldona spotka się ze swoją mamą? Czy przypadkowa znajomość z przypadkowo zabranymi pasażerami przemieni się w coś więcej niż pomoc?

Biorąc do ręki tę książkę, trochę naiwnie zasugerowałam się okładką, która wydała mi się dość humorystyczna. Znając odważny i dość sarkastyczny język autorki przygotowałam się na zabawną historyjkę antyświąteczną (tytuł też tu odegrał swoją rolę).

Pisząc szczerze to nie zawiodłam się, ponieważ sarkastycznego humoru tu nie brakuje, ale fabuła wcale nie jest tak zabawna jakiej się spodziewałam. Autorka porusza w niej trudne, czasami bardzo bolesne tematy, które z pewnością dotkną nawet najtwardsze serca.

Między innymi czytamy tutaj o samotności i smutku dziecka, którego matka wybrała karierę zawodową zamiast macierzyństwa, o miłości, która jest w stanie wybaczyć nawet zdradę, a w której zamiast bolesnej zadry upokorzenia priorytetem jest odpowiedzialność i wierność uczuciom, zwłaszcza w sytuacji, w jakiej nikt nie chciałby się znaleźć.

W tej książce sporo się dzieje, prym wiodą emocje a otoczką wszystkiego jest wyjątkowo śnieżna zima.

Być może ktoś powie, że Ada – główna bohaterka – jest osobą nieodpowiedzialną, bo któż na całkowitym odludziu zabiera do swojego ledwo jeżdżącego starego samochodu kilkoro obcych ludzi, wyglądających do tego dość… nietypowo. Ale czy na tym właśnie nie polega człowieczeństwo, że widząc kogoś w potrzebie strach i ryzyko się uzupełniają tworząc coś irracjonalnego, często nazywanego empatią?

To zdecydowanie nie jest typowa powieść świąteczna, chociaż mamy w niej wszystko co kojarzy się ze świętami: i Mikołaja, i śnieg, i ciepłą atmosferę (wprawdzie w obcym domu, ale jednak) i dość nietypową wigilię a nawet mamy namiastkę świątecznego romansu.

Cieszę się, że w tej powieści zostało poruszonych tak wiele ważnych wątków, bo oprócz tych, o których już napisałam, przeczytacie tutaj również o depresji, o dojrzałej miłości, o więzach rodzinnych łączących byłą synową z byłą teściową, o pięknej przyjaźni i o tym, że czasami nieodpowiedzialne zachowanie może bardzo mocno zranić, tak mocno, że tej rany nie można zagoić.

(…) Kto tego nie przeżył, nie wie, jak to jest, kiedy wstajesz i musisz żyć dla dzieci, bo mają tylko ciebie. Musisz pracować, bo przecież nie położysz się i nie będziesz leżeć i płakać. Zazdrościsz singlom, tym, co nie mają rodzin, bo oni mogą leżeć. (…) I to nieprawda, że się nie uśmiechasz. Czasami uśmiechasz się szerzej niż ktokolwiek inny. Ale przychodzi taki czas, że nie masz siły z nikim rozmawiać. (…)

Mogłabym o tej książce pisać w nieskończoność i chociaż tak jak wspomniałam wcześniej, nie jest to typowa powieść świąteczna, to uważam, że jest jedną z najlepszych, które przeczytałam w okresie okołoświątecznym.

Ironia przeplata się tutaj ze wzruszeniem, sceny zabawne z takimi, w których aż kipi od emocji. Ale… co ja będę tyle pisała. Sięgnijcie po tę książkę, a przekonacie się sami.

POLECAM ją całym sercem, szczególnie osobom, które nie znają twórczości Gabrieli Gargaś, bo ci, którzy znają jej powieści sięgną po tę lekturę bez specjalnej zachęty.

Dziękuję wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej, a autorce dziękuję za kolejną świetną opowieść.

***Cytaty pochodzą z książki PODZIĘKUJĘ ZA ŚWIĘTA wydawnictwa FILIA***

Napisz do mnie
czerwiec 2026
P W Ś C P S N
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/