Recenzje książek

dobraksiążka

KOŃ, KTÓRY MNIE WYBRAŁ – Susan Richards

Susan Richards urodziła się w 1949 roku w Nowym Jorku. Na University of Colorado uzyskała licencjat z języka angielskiego a na Adelphi University stopień magistra pracy socjalnej. Jest miłośniczką zwierząt, zwłaszcza koni, które – jak sama twierdzi – znacząco odmieniły jej życie.

Koń, który mnie wybrał to książka napisana w formie reportażowego pamiętnika. Wiem, że taka nazwa być może nie istnieje, ale ja właśnie tak ją odebrałam.

PREMIERA KSIĄŻKI 26 STYCZNIA 2021

Wydawnictwo REPLIKA
stron 301

Po interwencji w sprawie głodzenia i maltretowania koni w pewnej stadninie, miłośnicy tych zwierząt próbując uratować ich los, decydują się przyjąć konie do swoich stadnin. Susan również zdecydowała się na pomoc jednemu z nich, chociaż w jej stajni mieszkają już trzy. Jedna klacz i dwa ogiery. Niestety koń „przypisany” Susan nijak nie dał się zapędzić do przyczepy, za to Lay Me Down, była klacz wyścigowa wkroczyła do niej wraz ze swoim źrebakiem tak, jakby czekała na kobietę. Zwierzę okazało się bardzo łagodne, chociaż jego stan był ciężki. Osłabiona z powodu niedożywienia, z zapaleniem płuc i infekcją oka przedstawiała obraz nędzy i rozpaczy. Ale Susan, kobieta już niemłoda, po traumatycznych przejściach, czuła, że z tą klaczą zwiążą ją mocne więzy. Czy udało się Susan uratować zdrowie Lay Me Down? Czego klacz nauczyła kobietę? Jak bardzo Susan związała się ze swoim nowym domownikiem i czy inne konie zaakceptowały nową mieszkankę stajni?

Jak już wspomniałam wcześniej, książka napisana została w formie pamiętnika. Moim zdaniem narracja w pierwszej osobie bardzo zbliża czytelnika do autorki.

Autorka po dość traumatycznym dzieciństwie i po toksycznym małżeństwie, z problemami emocjonalnymi, w pewnym momencie swojego życia postanowiła poświęcić się zwierzętom. Ludzie od najmłodszych lat ją zawodzili, ba, nawet ona sama w pewnym momencie życia mocno zawiodła siebie, ale zwierzęta pomogły jej odbudować wiarę w przyjaźń, miłość i radość.

(…) Tyle, że zabawa trwała jedynie przez kilka pierwszych tygodni. Później miałam wrażenie, że budzę się ze śpiączki i widzę, jak wiele mnie ominęło w ciągu dziesięciu lat spędzonych w stanie wegetatywnym. Pustka, która powstała w moim życiu, odkąd zabrakło w nim alkoholu, była większa niż cokolwiek, czego zdążyłam doświadczyć. (…)

Jest to niesamowita historia opowiadająca o tym, jak bliska może być więź między człowiekiem a zwierzęciem. Uważam, że w pełni jest to możliwe do pojęcia tylko ludziom posiadającym i kochającym swoje zwierzęta.

Pokazana tutaj miłość do koni jest równa miłości rodzicielskiej, bo autorka traktowała swoje konie nie jak zwykłe zwierzęta. Obdarowywała je przyjaźnią i miłością tak silną i piękną jak tylko to może być możliwe.

(…) Nigdy dotąd nie widziałam konia, który byłby tak zrelaksowany i uprzejmy. Georgia zazwyczaj rozstawiała mnie po kątach, a ja zawsze miałam się na baczności, żeby przypadkiem czymś jej nie urazić. (…)

Sama jestem właścicielką dwóch psów i wierzę, że kochać można nie tylko drugiego człowieka, ale również zwierzę.

W swojej książce autorka opisuje wewnętrzną walkę toczoną najpierw z bólem doglądania zaniedbanej przez poprzedniego właściciela klaczy, a potem z jeszcze silniejszym bólem, kiedy okazało się, że klacz zachorowała na nowotwór.

Pięknie opisane czynności jakie każdego dnia musi wykonać właściciel stadniny, zbliżają każdego do takiego miejsca. Myślę, że wiele osób nigdy nie zastanawiało się nad tym, ile pracy wymaga utrzymanie stajni i konia w takim stanie, aby zachwycał swoim wyglądem i zachowaniem.

Nie ukrywam, że bardzo wzruszyła mnie historia klaczy, ale ze wzruszeniem czytałam również o przyjaźni między ludźmi. O gotowości do niesienia pomocy i współpracy wymagającej często wielu wyrzeczeń.

(…) Od początku zdawało się, że to ja mam się czegoś nauczyć od niej i że to ja ostatecznie skorzystam na uratowaniu jej życia. Miała za sobą przeszłość z pewnością równie okropną jak moja, ale nie wykazywała rozgoryczenia, urazy czy neurotycznej potrzeby izolowania się od innych koni (albo ludzi), aby czuć się bezpiecznie. (…)

Ta lektura, to emocjonalna podróż po ludzkich i zwierzęcych uczuciach. O świadomości o tym jak ważnym można być dla kogoś drugiego, nawet jak tym kimś jest „tylko” zwierzę. Jeżeli ktoś uważa, że zwierzęta nie potrafią odczuwać miłości, żalu czy rozpaczy po utracie kogoś bliskiego, bez względu czy jest to człowiek czy inne zwierzę, to niech koniecznie przeczyta tę książkę.

Autorka szczerze i bardzo emocjonalnie opisuje zachowania swoich zwierząt wobec innych, udowadniając jak mocna potrafi być więź między zwierzętami, czy więź między człowiekiem i zwierzęciem.

(…) Zrobiłam kilka zdjęć. Lay Me Down się nie poruszyła, podobnie jak pozostała trójka, która wciąż stała i patrzyła na nas spod stajni. Było coś niezwykłego w tym, że wszystkie konie wiedziały i że ja też wiedziałam. Lay My Down przekroczyła właśnie pewną niewidzialną granicę i zaczynała się od nas oddalać. (…)

Polecam tę książkę nie tylko miłośnikom zwierząt, ta historia z pewnością poruszy niejedno serce i skłoni człowieka do refleksji. Zwierzęta potrafią nas ludzi nauczyć wiele.

NIE PRZECHODŹCIE OBOK TEJ KSIĄZKI OBOJĘTNIE.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za propozycję przeczytania tej lektury, cieszę się, że wydawane są takie książki, bo są one bardzo ważne dla nas nie tylko pod kontem empatycznego podejścia do zwierząt. Uczą nas tego jak wiele można doświadczyć opiekując się jakimś zwierzęciem, które potrafi się odwdzięczyć miłością i przywiązaniem dużo większym i szczerszym niż niejeden człowiek.

CZAROWNICA – Anna Klejzerowicz

P A T R O N A T

Anna Klejzerowicz jest gdańszczanką, kobietą wszechstronnie zaangażowaną. Jest nie tylko pisarką i publicystką, ale również redaktorką, zajmującą się także fotografią. Autorka dwóch zbiorów opowiadań grozy z cyklu: “Złodziej dusz. Opowieści niesamowite”, powieści kryminalnych: „Sąd Ostateczny”, „Ostatnią kartą jest Śmierć”, „Cień gejszy” (książka – laureatka plebiscytu „Przy kominku” w 2011 r.), opowiadań w licznych antologiach, a także tekstów prasowych – beletrystycznych i publicystycznych. Przez wiele lat współpracowała z teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jako fotograf i redaktor publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji, prywatnie „kocia mama”, miłośniczka gór, książek i sztuki.

Czarownica, to współczesna powieść obyczajowa której fabuła umiejscowiona została w małej wsi gdzieś w okolicach Gdańska.

PREMIERA KSIĄŻKI (wznowienie) 26 STYCZNIA 2021

Michał, dobiegający czterdziestki mężczyzna „po przejściach” postanawia kupić za miastem kawałek ziemi, na której zamierza wybudować sobie mały letniskowy domek. Przyjeżdżając do wsi, w której wystawiona na sprzedaż jest działka, zauważa starą, walącą się chatę, a przy niej tajemniczą rudowłosą kobietę. Zasięgając informacji u znajomych dowiaduje się, że kobieta jest typowym odludkiem, samotną, nieutrzymującą z nikim kontaktów mieszkanką, o której tak właściwie nikt nic nie wie, oprócz tego, że unika towarzystwa. Michała jednak coś do tej kobiety przyciąga i w niedługim czasie, zawarta zupełnie przypadkowo znajomość kończy się czymś więcej niż tylko sąsiedztwem. Na drugim krańcu wsi mieszka młoda kobieta z córką. Kobieta jest wrakiem człowieka, wegetującym w patologicznej, przesiąkniętej alkoholem rzeczywistości. Jej córka Małgosia, sześcioletnia, dość skryta i wycofana osobowościowo dziewczynka, tak właściwie wychowuje się sama, czasami wspierana przez mieszkających w sąsiedztwie ludzi. Zachowuje się jak mała dzikuska, która prawie cały czas spędza w lesie i komunikuje się jedynie z wiejskimi zwierzętami. Kiedy matka dziewczynki popełnia samobójstwo, Michał tak bardzo angażuje się w życie dziewczynki, że nad jego dotąd spokojnym życiem zaczynają zbierać się ciemne chmury… Walcząc o jedno może stracić drugie… Czy uda się Michałowi przywrócić radość jaką powinno odczuwać każde dziecko? Co stanie się z małą Małgosią po śmierci jej matki? Czy odnajdą się inni krewni dziewczynki?

Przyglądając się okładce i wpatrując w oczy tej małej dziewczynki, która ma być namiastką jednej z głównych bohaterek, można odczuć coś w rodzaju tajemnicy… magii…

Jeżeli jednak ktoś sugerując się tytułem będzie doszukiwał się w niej magii, czarów, zaklęć i tym podobnych, może się poczuć rozczarowany, bo niczego takiego nie znajdzie. Chociaż… jakaś magia w tej książce jest, ale inna i dość specyficzna.

Moim zdaniem Autorka stara się w swojej publikacji zmusić czytelnika go głębszej refleksji, do zastanowienia się nad tym, co tak właściwie jest w życiu ważne.

Książka jest czymś w rodzaju przewodnika po ludzkich uczuciach, które często działają na siebie antagonistycznie i w pewnym momencie zatrzymując się na skraju, wywracają życie człowieka do góry nogami.  

Lektura jest bardzo ciepła, spokojna, chociaż momentami podczas czytania poziom adrenaliny wzrasta. Napisana prostym językiem w formie pamiętnika – wspomnień mężczyzny, przeplatanego monologiem. Trochę częste, zbyt krótkie zdania odrobinę mnie irytowały, bo odbierałam je jak jakieś urywane myśli. Gdyby ktoś zapytał mnie, czy jest to książka lekka, łatwa i przyjemna, to odpowiedziałabym, że… chyba nie do końca, bo przedstawione w niej problemy nie należą do łatwych w rozwiązywaniu.  

Historia opisana w książce jest na tyle prawdziwa, że znając realia małej miejscowości, mogła się wydarzyć i może dlatego czytałam ją z zapartym tchem, bo bardzo byłam ciekawa jak potoczą się losy małej, osieroconej Małgorzaty a także losy Michała i jego rudowłosej małżonki, w której obecność tej małej dziewczynki obudziła koszmarne wspomnienia z przeszłości.

Przyznam szczerze, że sugerując się tytułem i okładką przedstawiającą tajemniczą dziewczynkę, spodziewałam się zupełnie innej treści, ale jestem mile zaskoczona tym, co znalazłam na stronach tej książki.

Jest to niesamowita książka o odnajdowaniu w gąszczu samotności i smutku tej „drugiej połówki”. Czasami wystarczy iskra, aby człowiek zobaczył w drugim człowieku to, czego do tej pory nie znalazł lub błędnie odnalazł w życiu. To książka o miłości i przyjaźni zbudowanych na podwalinach odosobnienia i samotności, bo przecież nawet w tłumie można czuć się samotnym.

(…) Choć tak kusiło, żeby podejść ponownie, zadzwonić (przy furtce był dzwonek), przekonać się, że ta kobieta istnieje naprawdę… Czarownica jakaś miejscowa czy co? Musiała mnie zauroczyć, pomyślałem. Przecież nawet nie była sympatyczna. (…)

Mamy tutaj pięknie pokazaną empatyczność, miłość do zwierząt, do przyrody i do… dziecka będącego może mylnie określanego o bycie w spektrum autyzmu.

(…) – U niej to nie jest prawdziwy autyzm. Ona nie jest chora psychicznie, ma raczej jakąś postać nerwicy. To bunt, nieśmiałość, niepewność. Mechanizm obronny, taki rodzaj ucieczki od parszywej rzeczywistości. (…)

Zbudowanie relacji i wzbudzenie zaufania jakim takie dziecko obdarowuje obcego dorosłego człowieka, to wielki wyczyn emocjonalny. Potrzeba dużo czasu, cierpliwości, empatii i miłości, aby takie dziecko poczuło się bezpieczne i szczęśliwe, bo pojęcie szczęścia jest u niego zupełnie inne niż u „normalnych” dzieci, często zepsutych przez dorosłych nadgorliwym obdarowywaniem ich wszystkim czego zażądają.

(…) Ludzie twierdzą, że do nikogo się jeszcze nie odezwała, jedynie czasem do matki, a i to z rzadka. Ale niemową nie jest. Upośledzona też raczej nie. Tylko nieśmiała taka i źle wychowana. Tak mówią sąsiedzi. (…)

To momentami bardzo wzruszająca opowieść o życiu, które toczy się gdzieś obok nas, gdzieś niedaleko a jednak dalej niż czasami sięgają nasze myśli skupione na egoistycznym TU i TERAZ dotyczącym tylko nas samych lub najbliższych nam osób.

To powieść o trudnych życiowych decyzjach podsycanych niepewnością i strachem przed własnymi emocjami, przed odpowiedzialnością za kogoś, przed ucieczką od przeszłości, która bolesną drzazgą rani serce.

(…) Wiesz, ludzie nie lubią dotkniętych przez los… A mnie to akurat pasowało. Nie mogłam znieść ich ciekawości, litości. I ich samozadowolenia. (…)

Wzruszenie przeplata się tutaj z uśmiechami, a niespodziewane zwroty akcji nie pozwalają na nudę. Z pewnością wielu czytelników nie będzie mogło oderwać się od książki.

Polecam książkę, zwłaszcza młodym czytelniczkom (ale nie tylko), aby poznały, czym tak właściwie jest wartość człowieka. Myślę, że ta książka nie zawiedzie również fanek romansu. To powieść psychologiczna, trochę dramatyczna, trochę obyczajowa, pokazująca jak wielką wartość w życiu mają przyjaźń, zaufanie, miłość i odpowiedzialność za drugiego człowieka.

Bardzo cieszę się z tego, że Autorka rozwinęła wątek Małgosi do kolejnych powieści, bo o tym, że czekają na czytelników kolejne losy dziewczyny, można przeczytać już na skrzydełkach okładki.

Ciekawie opisane życie „mieszczuchów” przeprowadzających się na wieś, gdzie problemy i społeczność są zupełnie inne niż w mieście, to moim zdaniem bardzo wciągający temat. Myślę, że wielu z przyjemnością przeniesie się na chwilę do wiejskiej posiadłości Michała i Ady, gdzie w ogrodzie czekać będzie na nich kilka cudownych zwierzaków.

Dla tych którzy doczytali moją opinię o tej cudownej książce do tego miejsca mam niespodziankę w postaci dwóch egzemplarzy które podarowało Wydawnictwo REPLIKA. Szczegóły rozdania opisałam na Facebooku, na fanpage Książki Idy. Zapraszam 😊

ŻĄDANIE MIŁOŚCI – Kristen Ashley

Kristen Ashley urodziła się w 1968 roku w Gary w stanie Indiana, a dorastała w małym miasteczku Brownsburg w licznej wielopokoleniowej rodzinie przy dźwiękach muzyki między innymi Glena Millera. Mieszkała w Denver i w Wielkiej Brytanii, a ostatnio osiadła w Phoenix. To amerykańska pisarka, której pasją poza pisarstwem są filmy, muzyka, dobre jedzenie i moda. W swoim dorobku ma książki takie jak: „Tajemniczy mężczyzna”, „Niepokorny mężczyzna”, „Idealny mężczyzna” oraz jedna z najnowszych książek „Wymarzony mężczyzna”. Jest autorką ponad sześćdziesięciu powieści, które zostały przetłumaczone na czternaście języków.

Żądanie miłości to współczesna powieść obyczajowa z dużą dawką humoru, romansu, erotyki, ale i też dramatu.

PREMIERA KSIĄŻKI 03 LUTEGO 2021

Wydawnictwo AKURAT
stron 509

Josephine jest samotną kobietą w średnim wieku. Jej świat wywraca się do góry nogami, kiedy umiera najbliższa jej sercu osoba – babcia. Kobieta dziedziczy po ukochanej babci piękny dom i pokaźny majątek, staje się więc w okolicy dobrą partią na żonę. Babcia jednak przygotowała dla wnuczki niespodziankę, zapisała ją w testamencie pewnemu mężczyźnie, który… był już trzykrotnie żonaty, samotnie wychowuje trójkę dzieci, jest właścicielem klubu go-go i klubu bokserskiego. Początkowy szok zostaje jednak bardzo szybko zamieniony w coś innego. Jack okazuje się nie tylko dobrym opiekunem, ale i świetnym przyjacielem, a nawet czułym kochankiem. Czy związek Josephine i Jacka ma szansę na przetrwanie? Czy znajdzie się ktoś, kto podważy testament zmarłej? Dlaczego babcia postanowiła połączyć dwoje obcych ludzi i kim tak właściwie był Jack dla babci Josephine?

(…) – Na koniec – odczytała pani Bagiński – moją najcenniejszą własność, którą ukochałam ponad wszystko inne, to jest moją wnuczkę Josephine Dianę Malone, przekazuję niniejszym Jamesowi Markhamowi Spearowi. (…)

Książki tej autorki to lektury, po które sięgam z czystą przyjemnością. Znam już „pióro” K.A. na tyle, że mogę z czystym sumieniem powiedzieć, „chcę przeczytać kolejną książkę”.

Jeżeli można określić tempo zdarzeń w książce na szybkie, to tak właśnie chciałabym powiedzieć o fabule tej powieści. Akcja książki jest szybka, choć można powiedzieć, że w wielu wątkach przewidywalna, z całą jednak pewnością nie pozwala na nudę podczas czytania.

Chociaż książka zaczyna się dramatycznie, nie brakuje w niej humoru, którym autorka obdarza czytelników w znacznej ilości. Jeśli chodzi o mnie, to przez ¾ książki śmiałam się, czasami nawet w głos, ale niektóre fragmenty fabuły wywoływały we mnie wodospady łez. Tak właśnie pisze K.A., miesza emocjonalnie w głowie i doprowadza do tego, że chociaż oczy szczypią od długiego czytania, nie jest się w stanie odłożyć książki „na później”.

Wątki erotyczne są w fabule takim doprawieniem smaku dramatyczno-romantyczno-psychologicznej bajki dla dorosłych. I chociaż nie przepadam za erotykami, to uważam, że sekst w książce jest bardzo zmysłowy, aczkolwiek bywa czasami ostry, to nigdy nie jest wulgarny.

Główni bohaterowie są trochę skomplikowani. ONA teoretycznie piękna czterdziestopięciolatka, mądra, bardzo bogata, obyta światowo kobieta, zachowywała się czasami tak infantylnie jak niedojrzała emocjonalnie nastolatka. ON, doświadczony życiowo i zawodowo przystojny mężczyzna w średnim wieku, biznesmen, odpowiedzialny ojciec samotnie wychowujący trójkę dzieci jest czasami bardzo romantycznie usłużnym, a czasami wręcz irytująco władczy. Z jednej strony czule dotyka nadużywając (moim zdaniem) słowa „kochanie”, a z drugiej mało romantycznie podchodzi czasami do seksu, traktując swoją partnerkę bardziej jak rzecz niż kobietę.

(…) Nie było w tym krzty romantyzmu, ale w oczach uczestniczki tego aktu ten gest stał się najbardziej romantyczną z możliwych rzeczy. Każda kobieta na moim miejscu odebrałaby to tak samo. A jednak miałam w sobie jakąś niepewność. Coś się nie zgadzało. Coś trzeba było naprawić. (…)

Ogólnie jednak mogę powiedzieć, że jest to książka dynamicznie romantyczna, w której znajdziemy wątki nie tylko romansu i erotyki, ale również sensacji, psychologii i przede wszystkim mocno emocjonalnej odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Bardzo ciekawie i nietuzinkowo przedstawione osobowości bohaterów, zarówno tych pierwszoplanowych jak i pozostałych, w połączeniu z zabawnym językiem narracji i dialogów, a także (może trochę mało realna, ale…) bardzo intrygująco poprowadzona fabuła, to połączenie, które pasuje jedynie do określenia „dobra książka”.

Polecam tę książkę zwłaszcza czytelnikom lubiącym romans z dodatkiem humoru i erotyki. Nie brakuje tutaj wzmianek sensacyjnych, ale przede wszystkim jest cudownie pokazana z punktu widzenia psychologicznego, świetna relacja kobiety niebędącej matką, z trójką dzieci swojego partnera. W wielu związkach nie zawsze dzieci akceptują kolejną osobę w życiu ich rodzica, tu autorka pokazała, że jest to nie tyle możliwe co wręcz osiągalne na wielu płaszczyznach emocjonalnych.

(…) Nigdy nie jest za późno na uchwycenie swojego szczęścia, bez względu na to, jak życie cię przeczołgało. Wiem, że się ukrywasz, że nosisz maskę. Wiem, dlaczego to robisz. Pora jednak wyjść z cienia, zrzucić przebranie. (…)

To wprawdzie typowy romans, ale też powieść o przyjaźni, odpowiedzialności za drugiego człowieka, o bezmyślności niektórych zachowań, i trochę o niesamowitych sprawach, których na co dzień nie mamy okazji doświadczać. Tu się naprawdę dużo dzieje, nie ma czasu na nudę.

(…) – Wiem wszystko o twoim ojcu. Wiem, co zrobił twojej matce i że robił to często. Wiem, że to widziałaś. Wiem, że kazał ci patrzeć. Wiem, że to było skrzywione i że to skrzywiło ciebie. (…)

Dziękuję Wydawnictwu AKURAT za możliwość przeczytania tej książki przed jej premierą, a kto nie czytał jeszcze powieści tej autorki to niech to szybko nadrobi, z całą pewnością nie zawiedzie się ani fabułą ani stylem jakim pisze autorka.

PO PROSTU BĄDŹ – Magdalena Witkiewicz

Magdalena Witkiewicz gości na moim blogu już po raz… ojoj… któryś. Mówią, o niej, że jest „pisarką dla kucharek”, ale która z nas nie jest kucharką? Ostatnio została okrzyknięta „pisarką od szczęśliwych zakończeń”, i chyba jest to prawda. Urodziła się w 1976 roku i mieszka w Gdańsku.  Z wykształcenia jest marketerką. Jest miłośniczką literatury oraz dzieci (w szczególności swoich). Jej pierwsza powieść, Milaczek, poprawiła humor tysiącom czytelników. Nie będę się rozpisywała o tej autorce, ponieważ kto tutaj do mnie zagląda, wie, że chętnie sięgam po jej książki a co za tym idzie, opinie o nich często pojawiają się na moim blogu. Pisze dla dorosłych i dla dzieci, a jej książki są dosłownie rozchwytywane.

Po prostu bądź, to współczesna powieść obyczajowa, w której dramat przeplata się z romansem. Jest to pewnego rodzaju powieść psychologiczna, a poruszony w niej wątek tragedii jest bliski niejednej osobie.

PREMIERA KSIĄŻKI 27 STYCZNIA 2021 – WYDANIE II

Wydawnictwo FILIA
stron 366

Pola pochodzi z przeciętnej, wiejskiej rodziny. Za namową nauczycielki postanawia kontynuować naukę najpierw w liceum, a następnie na studiach. Niestety, rodzice są temu przeciwni. Uważają, że jako najmłodsza z trzech córek powinna pozostać na wsi, aby zaopiekować się nimi na starość i poprowadzić gospodarstwo. Znaleźli już dla niej nawet kandydata na męża, określili miejsce, w którym zostanie wybudowany jej dom i nie przyjmują do wiadomości, że ona ma inne plany życiowe. Pola jednak stawia na swoim, wyjeżdża na upragnione studia i musi sobie sama poradzić ze wszystkim, bo rodzice nie chcą mieć z nią nic do czynienia. Mimo trudności finansowych dziewczyna radzi sobie całkiem dobrze, otrzymuje stypendium i dorabia sobie portretowaniem. Na uczelni poznaje Aleksa, który jest jej wykładowcą, niestety serce nie sługa i oboje wpadają w ramiona uczuć. Wszystko jest jednak zbyt piękne, aby mogło trwać wiecznie i pewnego razu los podrzuca im ciężki kamień dramatu. Miłość zamienia się w rozpacz, przyjaźń w nadzieję, a życie jakby nigdy nic, toczy się dalej. Czy Paulina i Aleks stworzą szczęśliwą rodzinę? Jaką rolę w związku tych dwojga młodych ludzi odegra Łukasz? Czy Paulina pogodzi się z życiem jakie zafundował jej los i czy pogodzi się z rodziną?

(…) w życiu nie chodzi o to, by robić to, co wypada. Chodzi o to, by robić to, o czym marzysz. Bo jeżeli umiesz marzyć, to już połowa sukcesu. (…)

Od początku książki czułam, że coś się stanie. Piękna bajka o Kopciuszku i pięknym księciu już była i nie mogło być tutaj zakończenia „i żyli długo i szczęśliwie”. Czy aby na pewno?

Czytałam na przysłowiowym wdechu, bo bardzo chciałam wiedzieć, co mnie niepokoi w treści, że nie potrafię się cieszyć szczęściem głównej bohaterki. To, że Pola początkowo nie przypadła mi do gustu to inna sprawa, nie wiem dlaczego, ale mimo całej mocy kibicowania jej w tym co robiła, w tej determinacji dążenia do celu, czułam do niej jakąś dziwną antypatię. Nie mogłam jednak oderwać się od fabuły.

Autorka ma bardzo lekkie pióro, dialogi są proste i takie życiowe, dlatego czyta się książkę wyjątkowo szybko. Treść podzielona na krótkie rozdziały, z których każdy poprzedzony został fragmentem piosenki płynnie nawiązującym do fabuły.  Nie ma w tej powieści zbyt wiele humoru, bo nie może być. Fabuła oparta jest na dramatycznym wydarzeniu w życiu Poli, ale przez całą treść przewija się specyficzna nadzieja, która uświadamia czytelnikowi jak bardzo można się zatracić w rozpaczy, niszcząc przy tym uczucia innych. Tą nadzieją jest Łukasz – przyjaciel Poli i Aleksa, na którego zawsze i wszędzie można było liczyć.

Lektura ta jest kopalnią emocji, które towarzyszą jej bohaterom. Smutek przeplata się z radością, rozpacz przeplata się ze szczęściem, a niepewność z nadzieją. To opowieść o ludziach, na których los zrzucił odpowiedzialność za życie i szczęście drugiego człowieka.

Bardzo wzruszająco, ale i dosadnie przedstawione zostały w powieści etapy żałoby, kiedy zaraz po tragicznej wiadomości dotyczącej bliskiej osoby następuje najpierw zaprzeczenie (nie, to nie może być prawda, to pomyłka), potem gniew (za co to mnie spotkało, dlaczego nie spotkało kogoś innego), targowanie z życiem, depresja (to wszystko nie ma najmniejszego sensu) aby w końcu nastąpiła akceptacja (teraz już nic nie zmienię, muszę pogodzić się z losem i żyć dalej).

Jest to powieść lekka i łatwa, chociaż jej główny wątek nie należy do prostych i przyjemnych. Są sytuacje w życiu, kiedy niełatwo jest się pogodzić z czymś, co staje się przeszkodą w życiu, w pełnym tego słowa znaczeniu. Walka o stabilność, o czyjeś uczucie, o spokój, czasami bywa bardzo trudna. Ale zawsze trzeba umieć zawalczyć.

Lecz często przyjacielska dłoń, która jest przede wszystkim skierowana jako ogromna pomoc, bywa potraktowana jak zdrada w stosunku do kogoś, kogo już nie ma.

Jak bardzo ważna jest w związku rozmowa, wie tylko ten, kto milcząc ranił siebie i drugą osobę. Bo w każdym związku niedomówienia, tajemnice czy kłamstwa, nawet te nieświadome nie przynoszą niczego dobrego.

(…) Dlaczego boimy się w otwarty sposób mówić o uczuciach? Nie zdradzamy co nas boli. Nawet przed tymi, których kochamy. (…) Zapominamy, że słowa nie służą tylko temu, by ranić. Są po to, by nas jeszcze bardziej do siebie zbliżać. By pomóc rozwiązać konflikty i nieporozumienia. (…)

Niech nikogo nie zmyli piękna, wręcz kipiąca romantyzmem okładka. Spoglądając na nią spodziewałam się pogodnego, pełnego szczęścia romansu, w którym wszystko jest sielskie, spokojne i radosne. Życie niestety nie zawsze pozwala Kopciuszkowi na spotkanie pięknego księcia i dopisanie „i żyli długo i szczęśliwie”, chociaż… myślę, że na końcu tej powieści autorka mogła wstawić te słowa. Nieważne, że okupione milionem zwątpień, bólem, tęsknotą, milczeniem i ulatującą nadzieją.

(…) Ale czas leczy rany, a blizny mają to do siebie, że blakną. Po pewnym czasie są już widoczne. Można też je przykryć tatuażem. (…)

Polecam tę książkę osobom, które mają ochotę na chwilę oderwania się od prozy własnego życia i zanurzenia w życie innej osoby, a właściwie osób. To lektura zmuszająca do refleksji, to historia dwojga ludzi, którym życie spłatało brzydkiego figla, ale przecież: „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”.

(…) Są rzeczy, na które nie mamy wpływu. Są momenty w życiu, których nie można cofnąć. Nawet jeżeli znamy tak potężne zaklęcie, jakim jest miłość. (…)

Tych, którzy mają ochotę sięgnąć po tę powieść uprzedzam, żeby przygotowali paczkę chusteczek, bo może być potrzebna. Mnie przynajmniej się te chusteczki bardzo przydały, chociaż główna bohaterka czasami bardzo mnie irytowała, ale połączenie nietuzinkowej fabuły z ciekawie wykreowanymi osobowościami bohaterów może wciągnąć człowieka w taki wir czytania, że trudno odłożyć książkę „na potem”.

Moim zdaniem to jedna z najpiękniejszych książek autorki. Wiem, ktoś może mieć inne zdanie, ale wiadomo, że ilu czytelników tyle gustów. I chociaż ja zakochałam się w twórczości tej pisarki po przeczytaniu Milaczka, to do tej powieści zapewne wrócę jeszcze nie jeden raz.

Bardzo dziękuję Autorce i wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki i gorąco polecam tę lekturę zarówno młodym czytelnikom jak tym starszym bez względu na płeć. Wiem, że poruszy ona najtwardsze serca.

ZATRZYMAĆ CZAS – Anna Sakowicz

Anna Sakowicz, mieszkanka Starogardu Gdańskiego a pochodząca ze Stargardu Szczecińskiego, to absolwentka filologii polskiej, edukacji filozoficznej i filozofii na Uniwersytecie Szczecińskim oraz edytorstwa współczesnego na Uniwersytecie im. Stefana Wyszyńskiego. Pracowała jako nauczycielka języka polskiego i etyki, była doradcą metodycznym oraz redaktorem naczelnego regionalnego pisma pedagogicznego. Jako autorka zadebiutowała pisząc do szczecińskiego „Punktu Widzenia”. Od roku 2013 prowadzi blog annasakowicz.pl. Swoją pierwszą książkę wydała w roku 2014 i od tej pory prawie każdego roku zadowala swoje czytelniczki kolejną książką. Pisze dla dorosłych, ale i też dla dzieci, a jej książki pokochały tysiące czytelniczek, wśród których jestem również ja co potwierdzam w kilku wpisach w tym blogu.

Zatrzymać czas to powieść obyczajowa, której fabuła umiejscowiona została w Poznaniu. To trzecia część serii PLAN AGATY.

PREMIERA KSIĄŻKI 13 STYCZNIA 2021

Plan Agaty na życie był prosty, założyła się z siostrą, że do czterdziestki…

  1. Schudnie
  2. Wyjdzie za mąż
  3. Urodzi dziecko

Za każdą zrealizowaną część planu miała otrzymać od siostry… jedną złotówkę.

Wydawnictwo EDIPRESSE KSIĄŻKI
stron 334

Agata i Pola to dwie siostry, które wspierają się na każdym kroku. Starsza, Agata jest nieco zdesperowana, chociaż spełnia się zawodowo jako dziennikarka, to uważa, że życie trochę jej przecieka między palcami. Pola, jest kobietą z niepełnosprawnością, porusza się na wózku i chociaż życie mocno ją doświadczyło, wreszcie zaczyna wierzyć w miłość, spotykając na swojej drodze przystojnego policjanta. Agata zrealizowała jeden z punktów swojego planu, urodziła synka, poczętego w dość spontaniczny sposób, a ojcem jej synka jest jej były chłopak. Nie można jednak powiedzieć, aby życie dwóch sióstr Żółtaszek było nudne, bo w ich życiach ciągle się coś dzieje. Kiedy Emil, narzeczony Agaty nieprzytomny trafia do szpitala, a Pola prawie w przededniu ślubu dowiaduje się od swojego narzeczonego czegoś, co zataił on przed nią a co w związku nawet z osobą na wózku mogło być bardzo ważne, światy dwóch sióstr stają na krawędziach rozpaczy. Czy Agacie uda się zrealizować swój plan do końca? Czy Pola wreszcie ułoży sobie życie z mężczyzną, którego kocha? Czy gdyby można było w pewnym memencie zatrzymać czas, to losy obu kobiet potoczyłyby się inaczej?

Ta książka jest wprawdzie trzecią częścią, ale jeżeli komuś nie udało się dotąd przeczytać dwóch wcześniejszych Postawić na szczęście i Dogonić miłość, to z jednej strony nic nie szkodzi, bo autorka tak wprowadza w fabułę, że nie czuje się dyskomfortu braku wiedzy na temat wcześniejszych części, ale z drugiej strony czytelnik/czytelniczka ma wielki deficyt czytelniczy dotyczący wcześniejszych losów sióstr Żółtaszek, i szkoda by było zostawić to w niewiedzy. Proponuję więc nadrobić czytanie i sięgnąć po wcześniejsze powieści. Z całą pewnością nie będzie to strata czasu.

Po książki tej Autorki sięgam z przyjemnością, bo wiem, że przy jej fabułach nie będę miała poczucia źle dobranej lektury. A to, że tę książkę przeczytałam dosłownie w jeden dzień, chyba o czymś świadczy. Kiedy zabrałam się za czytanie, to (niestety, albo stety) wszystko inne poszło w odstawkę na później.

Akcja książki to splot zabawnych, ale i często wzruszających momentów z życia dwóch młodych kobiet. Nie są one jakoś szczególnie wybielone przez autorkę, są to po prostu dwie najnormalniejsze osoby, z jednym wyjątkiem, jedna z nich porusza się na wózku.

I tu muszę przyznać, że składam głęboki ukłon w stronę Autorki, ponieważ pokazanie „normalnego” życia osoby z niepełnosprawnością z pewnością do łatwych nie należało. Ale Autorce się to udało, pokazała zarówno te piękne strony dziewczyny, jak i te mocno dręczące jej myśli koszmary, siedzące głęboko w jej psychice, związane z „innością”.

Tu nie ma czasu na nudę, dzieje się tyle, że trudno zatrzymać się w miejscu i powiedzieć „dokończę jutro”. Mimo pozorów i tego, że bohaterki chcą żyć, a może próbują żyć normalnym życiem, chcą być kochane i szczęśliwe, spełnione w rolach żon i matek, to życie często ma wobec nich swoje własne plany.

Książka niby jest z tych lekka, łatwa i przyjemna i jeśli chodzi o stronę czytelniczą z czystym sumieniem tak mogę ją określić. Piękny, lekki styl jakim pisze autorka pozwala na zagłębienie się w lekturę z realnym poczuciem czytelniczego relaksu. Spora dawka dobrego humoru zarówno w dialogach jak i scenkach jak i cudowne przekleństwa-powiedzonka jednej z głównych bohaterek, takie jak „borze szumiący”, „byku z plastiku” czy „wątła mątwa” potrafią sprawić, że człowiek śmieje się w głos. Ale jeśli chodzi o stronę emocjonalną, to nie brakuje tutaj wątków mocno wyciskających łzy, a ja „czytelniczka-płaczka pospolita” nie umiałam się często opanować.

Autorka porusza w swojej książce wiele bardzo poważnych tematów, takich, które często schodzą na plan dalszy, tutaj jednak są jakby wątkami towarzyszącymi fabule.

Mamy zatem ciekawie, aczkolwiek z dużą dawką ironii opisany seans uzdrowicielski. Coś, co często ludzie chorzy traktują jak ostatnią deskę ratunku, wierząc w cudowne moce uzdrowicieli-szarlatanów zarabiających na cudzym nieszczęściu.

(…) Kiedy nikt nie wyszedł z sali, znów rozbrzmiała głośniejsza muzyka. Pola poczuła, że dźwięki nie były przypadkowe, Podsycały nastrój i wprawiały w trans. Ludzie chyba wyłączali myślenie, stwierdziła, sama bliska uwierzenia w to, że za chwilę wstanie z wózka i pójdzie do domu pieszo, kopiąc po drodze wszystkie kamienie. (…)

Mamy poważnie potraktowany problem niepełnosprawności ruchowej, a także wątek dotyczący podopiecznej domu dziecka jak i ciekawy wątek dotyczący adopcji.

(…) Lekarze często oczekiwali, że pacjentka przyjdzie ze swoim asystentem. A przecież nie każdy go posiadał i dlaczego tak intymna sprawa miałaby się odbywać w czyimkolwiek towarzystwie? Ponadto doktor Jarzębina nigdy nie rzucała komentarzy w stylu „po co niepełnosprawnej antykoncepcja” czy że „niepełnosprawni nie powinni mieć dzieci”. (…)

Z przymrużeniem oka autorka przedstawiła również momenty macierzyństwa, plusy i minusy bycia młodą mamą, która jakoby „uwiązana” jest do niemowlęcia.

Ale mamy również pięknie pokazaną siostrzaną solidarność i odpowiedzialność, prawdziwą przyjaźń i miłość, która potrafi pokonać wszelkie przeszkody.

(…) Tyle tajemnic, choć przyrzekali sobie, że zawsze będą wobec siebie szczerzy. Nie umiała w tym momencie odwrócić głowy i spojrzeć na niego. Bała się, że się rozpłacze, a tego nie chciała robić. (…)

Jeżeli ktoś zastanawia się czy sięgnąć po tę książkę, to ja podpowiem, że TAK. To jedna z tych książek, przy których nuda idzie w zapomnienie, humor przeplata się ze wzruszeniem, a nietuzinkowe osobowości bohaterów pozwalają na to, że człowiek od pierwszych chwil jest pewny, że tych bohaterów polubi.

Dobra lektura to taka, w której łączy się interesująca fabuła z ciekawymi bohaterkami i dobrym językiem narracji. Tutaj to wszystko jest. Czy trzeba czegoś więcej?

Wiem, że Plan Agaty miał być w pierwotnej wersji tylko dwutomową powieścią, a tom trzeci został napisany „pod presją” czytelniczek. Mam nadzieję, że Autorka nie zakończy tej serii na trzecim tomie i dopisze kolejne wątki z życia sióstr Żółtaszek, nie może przecież zostawić TERAZ swoich czytelniczek/czytelników w niewiedzy jak potoczyło się życie Poli, po tym jak zakończyło się w trzecim tomie 😊

A poza tym… Plan Agaty nie został jeszcze tak do końca zrealizowany 😉

Polecam tę książkę każdemu, myślę, że nawet panowie lubiący krwawe, ostre kryminały nie zanudzą się przy tej powieści.

Dziękuję Autorce i Wydawnictwu EDIPRESSE KSIĄŻKI za możliwość przeczytania książki jeszcze przed premierą i… czekam na ciąg dalszy.

Napisz do mnie
wrzesień 2026
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/