dobra lektura
KALENDARZ ADWENTOWY – Jolanta Kosowska & Marta Jednachowska
Z cyklu: CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA
(…) Jagoda bardzo nie lubiła, kiedy na nią krzyczano. Kojarzyło jej się to z domem, z którego zabrali ją, kiedy miała pięć lat. Mało z tego domu pamiętała. Wszystkie wspomnienia były związane z krzykiem i awanturami wiecznie pijanego ojca. Dziewczyna nie tęskniła za domem i nie żałowała, że jej biologiczna rodzina nie stara się o możliwość kontaktu z nią. (…)

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilku lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.
O Marcie Jednachowskiej mogę napisać niewiele, chociaż poznałam ją osobiście i wiem, że jest córką Jolanty Kosowskiej, a książka „Spotkajmy się we śnie” jest jej debiutem, chociaż podobno napisała już kilka książek. Kocha zwierzęta, a w szczególności konie, których kilku jest właścicielką. I to tyle ile mogę zdradzić. Dopowiem jeszcze, że jest bardzo sympatyczną osobą i jeżeli ktoś będzie miał okazję kiedyś być na spotkaniu z nią, to polecam.
Kalendarz adwentowy to powieść świąteczna.
PREMIERA KSIĄŻKI 08 LISTOPADA 2024

W domu dziecka przy ulicy Zimowej trwają przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Opiekunki dokładają wszelkich starań, by dzieci choć przez te kilka dni czuły się tam jak w prawdziwym domu. Placówka boryka się jednak z poważnymi problemami finansowymi – funduszy brakuje nawet na prezenty dla wychowanków. By zmienić tę trudną sytuację, Marzena – dyrektorka domu dziecka – organizuje bożonarodzeniowy jarmark, a Klaudia, jedna z opiekunek, za własne pieniądze kupuje każdemu z podopiecznych kalendarz adwentowy. Nikt nie wie, że w upominkach dla dzieci znajdują się nie tylko czekoladki, ale także… tajemnicze liściki od nieznanego nadawcy, które wywrócą tegoroczne święta do góry nogami. Nadchodzi czas pełen magii i niespodzianek. Czy wszystkie dzieci ucieszą się z prezentów adwentowych i kto jest tajemniczym darczyńcą. Czy jarmark bożonarodzeniowy okaże się sukcesem czy porażką? Którą z opiekunek dzieci najchętniej by pożegnały na zawsze?
Po książki Jolanty Kosowskiej sięgam bardzo chętnie, a ta jest drugą, która została napisana w duecie z Martą Jednachowską i myślę, że jest to wyjątkowo dobry duet. Przyznam szczerze, że chociaż znam dobrze „pióro” Jolanty Kosowskiej, to w tej książce nie do końca byłam pewna, która z pań pisała który rozdział.
Przez wiele lat przeczytałam wiele książek świątecznych, ale żadna jeszcze mnie aż tak nie poruszyła. W tej powieści głównymi bohaterami są nie tylko dzieci z domu dziecka, ale i emocje.
Dawno nie czytałam tak pięknej książki świątecznej, w której prawie na każdej stronie czuć magię adwentu, w której wzruszenie gra główną rolę jak w najpiękniejszym filmie. Moim zdaniem ta historia w pełni zasługuje na to, aby ją sfilmować i będę trzymała mocne kciuki, aby znalazł się producent.
(…) Wszyscy czekali na najważniejszy moment każdego ubierania drzewka. Nawet najstarszym dzieciom nigdzie się nie spieszyło. Oczekiwali zapalenia lampek na choince. Już po chwili błysnęły ciepłym, żółtym światłem. Ich blask oświetlił papierowe łańcuchy, ręcznie zrobione ozdoby i aniołki. (…)
Przeczytałam tę powieść dwukrotnie, raz gdy wydawnictwo poprosiło mnie o napisanie rekomendacji i drugi raz, aby ponownie przeżyć tę historię w okresie nadchodzącego czasu przedświątecznego i poczuć tę cudowną, magiczną moc adwentu.

Autorki przedstawiają nam dwanaścioro dzieci w różnym wieku, których przeszłość była dość dramatyczna, ale przyszłość może być piękna i szczęśliwa.
Każdy człowiek, czy to dziecko, czy osoba dorosła, o czymś marzy. Czasami są to marzenia realne do spełnienia, a czasami nieosiągalne. Tym dzieciom ktoś pomógł zrealizować marzenia nawet te, które dla nich wydawały się nie do zdobycia.
Czy to magia? Czy to tylko dobro czyjegoś (niesamolubnego) serca?
Czasami wystarczy mały gest, aby uszczęśliwić drugą osobę. Czasami poświęcenie siebie i tego co się ma drogocennego może przynieść więcej radości komuś niż sobie.
Adwentowe prezenty, które otrzymały dzieci tak bardzo pokrzywdzone przez los, nie należały do skromnych, ktoś może nawet powiedzieć, że były zbyt bogate, ale radość tych dzieci z pewnością była bezcenna. A przecież wielu ludzi uważa, że dawanie jest piękniejsze od otrzymywania.
Autorki poruszyły w swojej powieści wiele bolesnych wątków, pokazały, że w życiu wielu ludzi zdarzają się dramaty, jedni o nich mówią otwarcie, a inni zamykają swój ból głęboko w sercu. Czasami osoba pozornie niedostępna dla innych, oschła i niezbyt miła skrywa w sobie więcej miłości niż ktoś, kto uśmiecha się każdego dnia i odbierany jest przez innych jako ta bardzo miła.
(…) – Rozumiem – powiedziała dobrotliwie Monika. – Przede wszystkim muszę podziękować, że nie jestem w swoim rodzinnym domu, nie muszę słuchać krzyków ojca. Po drugie powinnam podziękować za to, że jestem w naszym domu. Wie pani, ja nigdy nie mówię, że jestem z domu dziecka. (…) Słowo „nasz” jest dla mnie najważniejsze. (…)

Tej książki nie można czytać bez wzruszeń, ponieważ zarówno historie dzieci jak i ich codzienne zmagania się z życiem, a także ich radości wywołują tak głębokie emocje, że trudno nad nimi zapanować.
Nie wiem, jak jest w domach dziecka, zapewne są domy pełne ciepła, w których dzieci czują się jak w najcudowniejszej rodzinie, jak i te, w których tego ciepła jest zbyt mało. Myślę jednak, że wszystko to zależy od osób pracujących tam jako opiekunowie.
W domu, w którym oprócz domowników mieszka miłość, odpowiedzialność za drugiego człowieka, opiekuńczość i empatia, można powiedzieć, że mieszkają radość i szczęście, które doskonale wypierają smutne wspomnienia. A to jest potrzebne każdemu młodemu człowiekowi do zbudowania dorosłości.
Zanim sięgniecie po tę książkę to przygotujcie sobie herbatę, kakao, ciepły koc i czas, bo od tej lektury trudno się oderwać. Niewielu potrafi tak pięknie ukazać magię świąt i Adwentu. Mimo trudnej przeszłości dzieci z domu dziecka na ulicy Zimowej cieszą się małymi rzeczami.
Ta opowieść przynosi radość, nadzieję i udowadnia, że Adwent to czas cudów.
POLECAM tę najpiękniejszą książkę świąteczną tego roku każdemu, kto tak jak ja czeka na ten jedyny w roku, piękny czas.

Dziękuję Autorkom za chwile pełne wzruszeń, a wydawnictwu Novae Res dziękuję za książkę, którą z pewnością jeszcze nie jeden raz przeczytam i którą bardzo gorąco polecam.
NAGROBEK – Anna Klejzerowicz
(…) Strachy na lachy – pomyślała. Poczuła jednak dziwną łączność z zaginioną dziewczyną, gdy przebyła tę samą co ona drogę. Gdzieś tam coś się wydarzyło. Coś czego Martyna nie przewidziała. (…)
Anna Klejzerowicz bywa dość częstym gościem w moim świecie książek, ale tym osobom, które trafiły do mnie po raz pierwszy przedstawię tę autorkę, chociaż myślę, że jest ona znana czytelnikom lubiącym dobre kryminały. Jest gdańską pisarką, publicystką, fotografką, autorką książek kryminalnych i nie tylko. Przez wiele lat współpracowała z Teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jako fotografka i redaktorka publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji.
Nagrobek to kryminał z serii o Felicji Stefańskiej.
PREMIERA KSIĄZKI 23 WRZEŚNIA 2020

Podczas prac konserwatorskich na miejscowym cmentarzu niewielkiego miasteczka pod Gdańskiem, w starym grobowcu odkryto zwłoki młodego mężczyzny, który padł ofiarą brutalnego morderstwa. Wszystko wskazuje na to, że nieboszczyk był cudzoziemcem. Śledczy idą tropem ukraińskim, który wydaje się najbardziej oczywisty, gdyż w okolicy przebywa – głównie w celach zarobkowych – wiele osób zza wschodniej granicy. Felicja Stefańska, rzeczniczka prasowa urzędu gminy, prowadząca własne dziennikarskie śledztwo, ma jednak wątpliwości. Poszukiwania, jak po nitce do kłębka, wiodą ją w przeszłość, do upalnej letniej nocy sprzed prawie dekady, gdy bez śladu zaginęła kilkunastoletnia dziewczyna… Czy zaginięcie dziewczyny i śmierć młodego mężczyzny są ze sobą połączone?
Książki Anny Klejzerowicz towarzyszą mi od bardzo dawna. Najpierw wciągnęłam się w serię z Emilem Żądło, przy każdej powieści zatracając się w czytaniu (na moim blogu znajdziecie recenzje wszystkich książek z tej serii). Potem były „czarownice”, lektury nieco inne pod względem fabuły, ale też z nutką kryminału. Aż wreszcie zaczęłam poznawać Felicję Stefańską, która również bardzo mi się spodobała (chociaż nie tak bardzo jak Emil 😉).
Z serii o dziennikarce Felicji Stefańskiej pozostała mi do przeczytania jeszcze jedna książka i mam nadzieję, że wkrótce i ją przeczytam.
Kryminały tej autorki są tak naturalne i realistyczne, że chociaż ona sama zawsze uprzedza, że fabuła danej powieści jest fikcją literacką, to aż trudno w to uwierzyć.
(…) Nie przypuszczali, że za chwilę zrobi im się zimno, a dreszcz ten nie będzie miał najmniejszego związku z kaprysami pogody. (…)

Akcja tej powieści dzieje się w Kryszewie, niewielkiej miejscowości gminnej gdzieś na terenie Kaszub i w pobliżu Gdańska.
Fabuła wciąga od samego początku, a pod koniec książki to już dosłownie nie pozwala oderwać się od stron powieści.
Mamy tutaj zbrodnie dokonane w czasie teraźniejszym, ale jest również tajemnicze zaginięcie nastolatki mające miejsce wiele lat wcześniej. Czy te wątki jakoś się ze sobą łączą? Tego nie zdradzę. Ale bardzo bystra i dociekliwa pani rzecznik prasowa gminy bardzo stara się rozwiązać wszelkie sprawy, nawet te sprzed lat. Współpracując na drodze przyjacielskiej z jednym z miejscowych policjantów, razem potrafią zdziałać więcej niż cały komisariat.
Autorka porusza w swojej powieści wątek przebywających w Polsce Ukraińców i Rosjan, którzy nie zawsze znajdują legalne zatrudnienie lub przebywający w zupełnie innym celu niż praca, a może lepiej określić to mianem „zarabiających na nieszczęściu innych”, czyli potocznie mówiąc, zajmujących się szeroko rozumianą gangsterką.
(…) Zobaczyła to: wczesny świt, ale wokół wciąż panujące ciemności. O tej porze roku dzień wstaje późno, a w lesie jeszcze później. Tylko światło księżyca rozjaśniało drogę mordercy: noc była cicha, pogodna, bezchmurna. (…)
Do końca nie wiadomo, czy za zbrodniami popełnionymi w Kryszewie stoją niezadowoleni z obecności obcokrajowców mieszkańcy, czy sami Ukraińcy lub Rosjanie.
Ciekawie prowadzona fabuła to tylko jeden z plusów tej powieści. Śledztwo odkrywa co rusz nowe wątki, które powolutku prowadzą do rozwiązania.

Styl jakim pisze Anna Klejzerowicz jest o tyle ciekawy, że z pozoru wydaje się prosty (czytaj: naturalny), ale w połączeniu z fabułą nie pozwala czytelnikowi na nudę. Również dialogi są tak naturalne, że zagłębiając się w rozmowę miałam momentami wrażenie, że siedzę w tym samym pomieszczeniu będąc słuchaczką.
Moim zdaniem na uwagę zasługują również ciekawie wykreowane osobowości bohaterów, których ja już zdążyłam poznać wcześniej w innych książkach tej serii. I muszę przyznać, że chyba wszystkich ich polubiłam.
Trochę irytowało mnie tylko to, że główna bohaterka jest nałogową palaczką, sama nie palę papierosów, więc może dlatego ta niechęć, bo moja wyobraźnia potrafi być tak wielka, że momentami wydawało mi się, że czuję ten paskudny zapach dymu 😉
Ale to świadczy tylko o tym, co potrafi zrobić z czytelnikiem powieść, w którą zbyt mocno się zaangażuje.
Jeżeli lubicie ciekawe kryminały, nie ociekające wulgarnością, ale trzymające w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, to myślę, że ta książka jest idealna nie tylko na długie jesienno-zimowe wieczory.
POLECAM i muszę przyznać, że już sama okładka zachęca do sięgnięcia po tę właśnie książkę.
DO KOŃCA MOICH DNI – Anna Rybakiewicz
(…) Byliśmy uwięzieni w niewidzialnym więzieniu. Naszym murem był śnieg, a strażnikiem zwierzyna. Oprócz komendanta było tylko pięciu żołnierzy. Czterech z nich było w takim wieku, że nie nadawali się do walki, a jeden, który nas tu ściągnął, był niewiele starszy ode mnie i lekko kulał na prawą nogę. Tak wyglądali nasi strażnicy. (…)
Anna Rybakiewicz jest autorką kilkunastu bestsellerowych powieści obyczajowych. Jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, od 2016 roku wykonuje zawód radcy prawnego. Prywatnie jest szczęśliwą mężatką i mamą dwójki dzieci. Uwielbia słuchać ludzkich historii, intrygują ją losy przodków, do których niejednokrotnie odnosi się w swoich powieściach. W fabułach często inspiruje się prawdziwymi wydarzeniami co sprawia, że jej powieści czyta się z zapartym tchem.
Do końca moich dni to powieść obyczajowa, z dramatem wojennym w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 24 STYCZNIA 2024

Apolonia Dobkowska miała odziedziczyć wielki majątek ziemski, wyjść dobrze za mąż i mieć piękne, szczęśliwe życie. Niestety wybuch wojny zniweczył wszystkie plany Apolonii. Zimą 1940 roku wraz z całą rodziną dziewczyna została wywieziona daleko od domu zamieniając piękne pokoje dworku w Szczepankowie na zmarzniętą ziemię Syberii, podejmując nieludzkim wysiłkiem walkę o przetrwanie całej rodziny, szczególnie małego braciszka. W Polsce został ukochany dziewczyny, który nie daje znaku życia i Apolonia nie wie, czy chłopak wciąż żyje, natomiast zakochuje się w niej Andriej, pracujący w obozie. Czy młody Rosjanin rozpali również serce polskiej dziewczyny? Czy po zakończeniu wojny Apolonia wróci do kraju i będzie wiodła szczęśliwe życie w majątku po rodzicach? Jak potoczą się losy Apolonii i Andrieja po wojnie?
Kolejna książka Anny Rybakiewicz ponownie mnie zachwyciła. Dramatyczna fabuła wzruszyła i zaciekawiła do tego stopnia, że trudno mi było chociaż na chwilę oderwać się od stron książki.
Powieść napisana jest w dwóch przedziałach czasowych – okres wojenny i powojenny oraz czas współczesny. Lubię tak napisane książki, ponieważ sama tak piszę. Ta lektura jest taka, jak moje powieści ze szkatułki wspomnień.

Starsza pani, która wyjątkowo dramatycznie przeżyła młodość w piekle wojny, opowiada swoje losy młodej sąsiadce, która dokładnie je spisuje.
Autorka przedstawia wojnę z punktu widzenia młodej dziewczyny pochodzącej z bogatego domu, zesłanej wraz z rodziną na Syberię.
Koszmar jakim była zarówno kilkutygodniowa podróż w nieludzkich warunkach, jak i później życie w kraju zupełnie innym niż Polska, w którym ekstremalne temperatury, mrozy, głód, choroby i ciężka praca ponad siły często pozbawiały ludzi człowieczeństwa.
Ale mimo tak wielu upokarzających i negatywnych czynników ludzie potrafili żyć w solidarności, pomagali sobie wzajemnie i razem walczyli o przetrwanie.
To bardzo bolesna opowieść o strachu i upokarzaniu ludzi. Ale to również opowieść o przyjaźni i miłości, która nie miała prawa się przytrafić ludziom, teoretycznie będącym wrogami.
Ci, którzy przeżyli lata spędzone na Syberii powrócili do kraju okaleczeni na ciele i psychice, a gdy się okazało, że po powrocie nie mają do czego wracać, że zmienił się ich stan majątkowy sprzed wojny i stali się biedakami, to upokorzenie sięgnęło dna.
(…) Tego dnia zrozumiałam, że widziałam już w swoim życiu wszystko. Polska, do której tak bardzo pragnęłam wrócić, zawiodła mnie. Poświęciłam dla niej wiele, a otrzymałam tak mało. Nic złego w życiu nie zrobiłam, a okradziono mnie ze wszystkiego. Chciałam być wśród swoich, ale nawet tu nie znalazłam swojego miejsca. (…)
Autorka ciekawie przedstawia powojenne społeczeństwo polskie, w którym przedwojenny biedak, parobek czy zwykły chłop, po wojnie często stawali się panami, z pogardą zwracającymi się do tych, którym kiedyś zawdzięczali pracę. Smutne to, ale jakże prawdziwe.
To również opowieść o miłości, a tak właściwie o miłościach. Jednej zrodzonej w sercu młodziutkiej dziewczyny z bogatego domu do zwykłego parobka, ogrodnika, a drugiej zrodzonej w piekle syberyjskiej ziemi, miłości młodego rosyjskiego żołnierza do więzionej w obozie Polki. Czy któraś z tych miłości przetrwała, tego nie napiszę, ale jeżeli ktoś jest ciekawy to zachęcam do sięgnięcia po książkę.
(…) Wtulała się w jego ciało, szukając w jego ramionach ratunku. Mogłabym przysiąc, że nagle usłyszałam dobrze znaną melodię i słowa piosenki: można zamknąć serce przed miłością i uczynić najsilniejszą z twierdz, w taką noc ktoś jakby więzy rozciął, miłość sama wkrada się do serc. Kiedyś tańczyłam do niej z Jerzym, teraz wtulałam się w Andrieja. (…)

To nie jest lektura lekka, łatwa i przyjemna i z pewnością wiele osób tak jak ja uroni przy niej niejedną łzę. Ale jest to opowieść o walce o przetrwanie, o sile młodej kobiety, która w pewnym momencie swojego życia musiała stać się głową rodziny i walczyć nie tylko o siebie, ale i o najbliższych.
Trudno mi jest sobie wyobrazić co musiała przeżyć Apolonia Dobkowska, dziewczyna, której nie nauczono życia takiego na jakie została skazana w czasie wojny przez los.
Autorka opisując losy rodziny Dobkowskich porusza wiele poważnych tematów, od trudów życia na Syberii, po depresję i nienawiść nawet w stosunku do najbliższej osoby.
Temat repatriacji Polaków na Syberię stał się ostatnio dość modnym, o czym przekonuję się sięgając po kolejne książki. Po serii książek odnoszących się do Auschwitz, może ten temat przybliży wielu osobom wojnę z innej perspektywy.
Polecam te książkę zwłaszcza osobom zaczytującym się w historiach z drugą wojną światową w tle. Ale myślę, że każdy znajdzie w tej historii coś dla siebie.
To powieść dramatyczna zarówno pod względem historycznym jak i psychologicznym, której głównymi bohaterami są emocje.
Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i cieszę się, że odkryłam kolejną świetną polską pisarkę.
OBIECAJ, ŻE WRÓCISZ – Barbara Wysoczańska
(…) Każdy czekał na swoją kolej. Jakieś dziecko płakało, gdzieś w oddali zawodził pies, a Karolina czuła coraz większy niepokój. To wszystko zdawało jej się koszmarem, z którego pragnęła się obudzić. Dopóki nie było wojny, głupio łudziła się, że do niej nie dojdzie, mimo że Staszek wielokrotnie z nią o tym rozmawiał. (…)

Barbara Wysoczańska urodziła się w 1980 roku w Nowej Soli, ale obecnie mieszka w Zielonej Górze. Jest absolwentką historii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Jest historykiem nie tylko z wykształcenia, ale i z pasji. Prywatnie jest mamą dwóch córek. Pracuje w branży jubilerskiej. Jest miłośniczką dobrej literatury, muzyki i kina.
Obiecaj, że wrócisz to dramat obyczajowy z historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 05 CZERWCA 2024

Karolina Kornacka jest żoną polskiego oficera. Wojna wyostrzyła jej zmysły, obrazy śmierci i nienawiści przetaczające się przez miasto sprawiły, że w krótkim czasie nauczyła się widzieć wokół wyłącznie wrogów. Razem z synkiem mieszka u teściów z nadzieją czekając na powrót męża z obozu jenieckiego z ZSRS. Pewnego dnia dom Kornackich zajmuje oficer SS Friedrich Weber szybko sprowadzając do domu państwa Kornackich żonę Leni, co diametralnie wpływa na zmianę życia Karoliny i jej teściowej. Równocześnie w wyniku ogłoszonej amnestii dla polskich jeńców, z więzienia NKWD zostaje zwolniony Waldek Romanowicz, przyjaciel i adiutant zaginionego porucznika Kornackiego. Romanowicz zostaje wysłany przez polski rząd w Londynie do Warszawy jako szkolony żołnierz AK. Przy okazji przybywa tam również z osobistą misją pomocy Karolinie Kornackiej. Czy mąż Karoliny wróci z wojny cały i zdrów, czy jego ciało zostanie odkryte w lasku katyńskim wśród tysięcy zwłok polskich jeńców? Czy adiutant porucznika zdoła uchronić Karolinę przed zgubnym wpływem na jej życie oficera SS? Kto tak naprawdę jest przyjacielem a kto wrogiem Karoliny Kornackiej?

Książki Barbary Wysoczańskiej nie są lekturami lekkimi, ale gdy czytelnik bierze je do ręki i zaczyna czytać, to trudno jest nawet na chwilę oderwać się od tekstu powieści.
To kolejna książka z historią wojenną w tle, w której autorka bardzo skrupulatnie zadbała o szczegóły (nie tylko historyczne) i w której pokazuje jak silnymi potrafią być kobiety.
Poruszyło mnie w tej historii wiele dramatycznych wątków, między innymi wspomnianej w fabule zbrodni katyńskiej, okupowanej Warszawy z której masowo wysiedlani byli Żydzi, czy Powstania Warszawskiego.
Mąż głównej bohaterki, młodej kobiety pochodzącej z polskiej inteligencji, zaginął zanim tak naprawdę rozpętała się wojna. Więziony przez Sowietów prawdopodobnie został zamordowany wraz z innymi polskimi oficerami przez NKWD w lesie katyńskim, ale młoda żona długo nie dopuszczała do siebie myśli o jego śmierci cały czas wierząc w jego powrót.
(…) Waldek patrzył wówczas na porucznika Staszka Kornackiego, jak jego przyjaciel wraz z dużą grupą polskich żołnierzy oddala się od niego i innych jeńców, wciąż czekających w wagonach na swoją kolej. Prowadził ich enkawudzista uzbrojony w karabin z bagnetem na broni, a Waldek czuł wewnętrzny bunt, bo nie mógł nic zrobić, żeby nie przypłacić tego natychmiastowym rozstrzelaniem. (…)
Kiedy dom teściów Karoliny został zarekwirowany przez wysokiego rangą oficera SS, który sprowadził do niego ciężarną żonę, młoda Polka została zdegradowana z roli pani do roli służącej.
Autorka w swojej powieści porusza również wątki rodzinne opisując zarówno kontakt Karoliny z despotycznym ojcem, czy dramatyczny przebieg niemieckiego małżeństwa zamieszkałego w domu Kornackich.
Zapewne mało kto zastanawia się nad tym, jak czuły się żony wysoko postawionych oficerów niemieckich, którzy ślepo zaangażowani w politykę nazistowską przywozili te kobiety do Polski – do kraju dla nich obcego, niebezpiecznego i zawładniętego wojną. Na przykładzie Leni, żony Friedricha Webera mogliśmy zobaczyć co samotność takiej kobiety potrafi z niej zrobić.

Jak wiadomo wojna to w przeważającej mierze wielki ludzki dramat, ale nawet w obliczu tego dramatu ludzie potrzebowali bliskości i uczucia. Niejeden raz pisano o tym zarówno w powieściach jak i pokazywano w filmach, że dla miłości nie ma przeszkód. Gdy ktoś kocha, to jest w stanie dla tej drugiej osoby poświęcić wiele. Czy i w tej powieści znajdzie się taka miłość?
Jak już wspomniałam wcześniej to nie jest lektura lekka. To historia wojenna, w której walczą różne emocje. To opowieść o strachu i odwadze, miłości i nienawiści, walce z drugim człowiekiem i walce z samym sobą. Nigdy tak do końca nie wiadomo kto jest wrogiem, a kto sprzymierzeńcem, bo nawet najgorsi ludzie mają uczucia, a ci najlepsi w obliczu niebezpieczeństwa i strachu mogą okazać się zbyt słabi.
(…) Pewnego dnia „Grossaktion Warschau” zaczęło z rana. Na dużą i bardzo poważną skalę. Friedrich, siedząc później w swoim gabinecie na Strasse der Polizei, czytał w raporcie, że w początkowej fazie wysiedlania Żydów z getta, oprócz oddziałów SS i Gestapo, brały udział jednostki pomocnicze złożone z Ukraińców, Litwinów i Łotyszy. (…)
POLECAM tę książkę szczególnie miłośnikom dobrych powieści z historią wojenną w tle. Ale szczerze pisząc, mogę z czystym sumieniem polecić wszystkie książki Barbary Wysoczańskiej. Każda z nich, a ta w szczególności trzyma czytelnika w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Zwroty akcji nie pozwalają na nudę, a świetnie wykreowane osobowości bohaterów są dodatkowym plusem w odbiorze fabuły.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA, że mogłam przeczytać te powieść w ramach współpracy barterowej, a AUTORCE dziękuję za kolejne chwile spędzone z tak świetną powieścią.
CENA WOLNOŚCI – Barbara Wysoczańska
(…) W kraju, który jest zniewolony, gdzie ludzie walczą o byt i o wolność, gdzie nie wolno nam mówić publicznie po polsku, nie ma miejsca na prawa kobiet. (…)

Barbara Wysoczańska urodziła się w 1980 roku w Nowej Soli, ale obecnie mieszka w Zielonej Górze. Jest absolwentką historii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Jest historykiem nie tylko z wykształcenia, ale i z pasji. Prywatnie jest mamą dwóch córek. Pracuje w branży jubilerskiej. Jest miłośniczką dobrej literatury, muzyki i kina.
Cena wolności to dramat obyczajowy z historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 25 PAŹDZIERNIKA 2023

Jest rok 1904. Klara Tyszkowska, młoda feministka i aktywistka, mieszkająca w Warszawie buntuje się przeciwko tradycji oraz uciskowi carskiego reżimu. Jej życie skupia się wokół studiów na tajnym Latającym Uniwersytecie i pracy dla gazety „Bluszcz”. Dziewczyna przyjaźni się z synem warszawskiego fabrykanta, Jędrzejem Witebskim. Któregoś dnia, spotyka pewnego siebie rosyjskiego kapitana Aleksandra Kirsanova i wówczas jej życie przewraca się do góry nogami. Po tragicznych wydarzeniach na placu Grzybowskim Klara jest zmuszona zapłacić wysoką cenę za swoją niezależność i miłość, do której wcześniej nie chciała się przyznać nawet przed samą sobą. Polacy walczą o niepodległość, a Klara, będąc w centrum tej walki, zaczyna rozumieć, że prawdziwa wolność to nie tylko niepodległy kraj, ale i serce zakute w kajdany. Czy rosyjski kapitan sprawi, że dziewczyna będzie szczęśliwa, czy raczej zamieni jej życie w koszmar? Czy miłość do przyjaciela przetrwa?
Po przeczytaniu kilku książek Barbary Wysoczańskiej wiem, że każdą kolejną jej powieść „wezmę w ciemno”.
Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, ale myślę, że zauroczy nie tylko panie. Historia opisana w książce to opowieść o młodej kobiecie, zbuntowanej i odważnej, której przyszło żyć w czasach reżimu carskiego.
To opowieść o przyjaźni i miłości, obu bardzo trudnych. Niestety odwaga Klary Tyszkowskiej i jej zbyt feministyczne podejście do życia nie ułatwiały jej funkcjonowania w czasach, w których przyszło jej żyć.
(…) Poczułam, że coś gwałtownie ścisnęło mnie za gardło. (…) właśnie do takiego narodu, który walczy o wolność, należy szczególnie mówić o kobietach. Bo kobieta to potencjał. To siła i niezłomność. To hart ducha. (…)

Jest to opowieść o kobietach traktowanych niezbyt poważnie, cytując słowa autorki takich: „niczym pył, który można zdmuchnąć”.
Nie wszystkie kobiety godziły się na przedmiotowe traktowanie, jak w każdym społeczeństwie były takie, które ślepo podporządkowywały się woli mężów i ojców, ale były też takie, które otwarcie się buntowały. I do nich właśnie należała główna bohaterka tej książki.
To opowieść o kobiecie, która dla ratowania życia kogoś bliskiego jej sercu, dobrowolnie przekroczyła progi upokarzającego ją piekła, stała się narzędziem w rękach wroga, który perfidnie wykorzystał jej rozpacz. Czy osiągnęła swój cel poddając się własnemu rozsądkowi?
(…) – Ależ co ty opowiadasz! Klaro! Mój Boże, czymże my kobiety, jesteśmy w obliczu zła i prawdziwej miłości? Czym są nasze decyzje i wybory wobec wyborów mężczyzn, którzy chętnie wykorzystują swoją władzę nad nami? Wcale nie dziwi mnie, że to zrobiłaś, bo na twoim miejscu pewnie postąpiłabym tak samo. Ratowałaś tego, który był ci najdroższy… (…)
Historia Klary wzbudziła we mnie sporo emocji, ale kibicowałam jej w każdej podjętej przez nią decyzji. Nie potrafiłam jej potępić za to, że postanowiła zadziałać wbrew swoim uczuciom, bo nawet jeżeli robiła coś złego, wbrew własnemu sumieniu, to robiła to w dobrym celu, przynajmniej obie, i ja i ona w to wierzyłyśmy.

Klara walczyła nie tylko o prawa kobiet, walczyła również o przyjaźń i miłość, które z pewnych względów nią wzgardziły.
Losy kobiet bywają różne. Jedne z nich poddają się normom społecznym nie zastanawiając się nawet nad tym, co przygotowała dla nich rodzina i co nakazuje im zrobić los. A inne walczą o swoje prawa buntując się powszechnym normom życia, chcą być szczęśliwe, ale i niezależne. Którym wychodzi to bardziej na dobre?
Dlaczego od wieków kobiety traktowane są bardziej przedmiotowo, nawet teraz, kiedy jesteśmy już na zupełnie innym etapie niż tamte kobiety, wciąż odczuwana jest dyskryminacja, często w pracy czy w rodzinie (oczywiście nie wszędzie, ale zdarza się).
Klara udowodniła wszystkim, że jest kobietą silną, odważną i częściowo niezależną, ale jaką cenę musiała za to zapłacić?
(…) Znów coś się we mnie zakotłowało, coś nakazało mi po raz kolejny tego dnia wykrzyczeć, że gardzę dwulicowością świata, w którym kobiety są niczym marny pył, który można zdmuchnąć. (…)
Tej książki nie sposób czytać bez emocji, dramatyzm fabuły jest momentami tak bolesny, że najchętniej odłożyłabym lekturę i nie myślała o tych wątkach. Ale tego nie byłam w stanie zrobić, bo fabuła tej powieści jest jak magnes, który jak raz cię przyciągnie, to nie ma siły, aby się uwolnić.
Sporo wzruszających scen z pewnością niejedną czytelniczkę zmusi do sięgnięcia po chusteczkę, ponieważ tak jak wspomniałam wcześniej, nie można tej książki czytać bez emocji.
Mamy tutaj wiele różnych wątków. Jest wątek miłosny i polityczny, jest wątek dramatyczny i kryminalny, ale jest również wątek historyczny, czyli dla każdego coś.
POLECAM tę książkę zarówno paniom jak i panom, myślę, że fabuła nie zawiedzie nikogo.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za to, że mogłam przeczytać tę książkę w ramach współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za kolejne chwile spędzone z wyjątkowo piękną lekturą.






