Recenzje książek

Rok 2021 – Literatura obca

ARSEN LUPIN. DŻENTELMEN WŁAMYWACZ – Maurice Leblanc

Maurice Marie Émile Leblanc to francuski pisarz, który urodził się w 1864 roku w Rouen w Normandii. Zmarł w wieku 77 lat. Literacko zasłynął jako najbardziej znany twórca dżentelmena złodzieja Arsenio Lupina. Po krótkim pobycie w Szkocji w latach 1870-1871 ukończył studia prawnicze w rodzinnym Rouen, po czym porzucił szkołę prawniczą i przeniósł się do Paryża, gdzie zaczął pisać kryminały dla różnych francuskich czasopism tamtej epoki, a w jednym z nich, w 1905 roku po raz pierwszy pojawił się Arsen Lupin. W roku 1921 autor za swoją pracę został odznaczony Legią Honorową. Jego szczątki od roku 1947 spoczywają na cmentarzu Montparnasse w Paryżu.

Arsen Lupin, dżentelmen włamywacz to zbiór dziewięciu opowiadań o najsłynniejszym we Francji złodzieju, który zasłynął w wyższych kręgach nie tylko jako ten, który potrafi ograbić z kosztowności każdego, ale szczególnie jako szarmancki, pełen uroku mężczyzna, któremu nie mogła oprzeć się żadna kobieta.

PREMIERA KSIĄŻKI 04 MAJA 2021

Wydawnictwo REPLIKA
stron 285

Jest początek XX wieku, na terenie Francji pojawia się przystojny złodziej. Niby wszyscy o nim słyszeli, ale mało kto może pochwalić się znajomością z nim. Policja ściga bezskutecznie niejakiego Arsena Lupin’a, który okazuje się być gentelmanem-włamywaczem, mistrzem charakteryzacji, inteligentnym i bystrym mężczyzną, szarmanckim wobec kobiet i czułym na ich wdzięki, potrafiącym znaleźć wyjście z każdej, nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji. Przy pomocy niezawodnego asystenta Grognarda dokonuje kradzieży wielu cennych przedmiotów i biżuterii. Zawsze jest o krok dalej niż policja. Żyje z kradzieży, ale jego ofiarami padają zawsze złoczyńcy. Działając poza prawem, wymierzał im sprawiedliwość.

Obecnie przygody najsłynniejszego paryskiego włamywacza można oglądać na platformie Netflix, gdzie w rolę Arsena Lupin’a wcielił się aktor Omar Sy i chociaż bardzo lubię tego aktora, to jakoś nie pasuje on mi do roli Arsen’a jaką znam.

Pamiętam jak za czasów mojej młodości z wypiekami na twarzy czekałam na kolejny odcinek serialu o tym przystojnym złodzieju, ale wówczas w rolę dżentelmena włamywacza wcielał się francuski aktor Georges Descrières. I taki Arsen Lupin został w mojej głowie.

Ta książka to piękne wydanie w twardej oprawie, z pewności cudnie będzie się prezentowała na półce w prywatnej biblioteczce. Moim zdaniem to prawdziwa perełka dla kolekcjonerów ładnie wydanych książek. Idealna na prezent nie tylko dla siebie 😉

Pomijając fakt, że to prawdziwa klasyka francuskiej literatury to z pewnością lektura, która pozwoli na porządny relaks. Trochę humoru i momentami spora dawka adrenaliny raczej nikomu nie zaszkodzą a z pewnością poprawią humor na wiele dni.

Cudowny Arsen zachwyca pomysłowością, humorem i nieprzewidywalnością, a do tego wyjątkowym urokiem osobistym w stosunku to dam.

Jego przygody są pełne tajemnic i niespodziewanych zwrotów akcji, a wciągając się w intrygę kryminalną przy okazji czytelnik dobrze się potrafi bawić.

Zmienny jak kameleon potrafi nie tylko przedstawić się obcym nazwiskiem, ale również zmienić swoją powierzchowność raz będąc przystojnym młodzieńcem a raz sympatycznym staruszkiem.

(…) Szybkim ruchem chwycił tego człowieka za klapy marynarki i spojrzał mu prosto w twarz, przyjrzał się lepiej jeszcze niż wtedy, w sądzie. I zobaczył innego osobnika niż tego, którego śledził. A właściwie identycznego, lecz zarazem innego, bo prawdziwego. (…)

Myślę, że jeżeli ktoś ma ochotę na porządny relaks, bez przesadnego zaangażowania się w zawiłą fabułę, to z pewnością ta książka jest dla niego.

Czy złapanie najsłynniejszego złodzieja-dżentelmena jest możliwe? A jeżeli tak, to czy pobyt w więzieniu będzie dla niego udręką czy tylko czasem na przemyślenia? Czy Arsen Lupin będzie w stanie przechytrzyć pilnie strzeżących go strażników więziennych?

Na te i na wiele innych intrygujących pytań znajdziecie odpowiedź w tej pięknie wydanej książce, którą polecam nie tylko na słoneczny, relaksujący wieczór. Myślę, że lektura nie zawiedzie miłośników kryminałów, a dla tych, którzy uwielbiają kryminały retro będzie prawdziwą perełką.

Fikcyjna postać została może z lekką przesadą i wyidealizowaniem stworzona na potrzeby czytelników, ale któż nie chciałby, aby istniała? To, że Arsen zasłynął mistrzostwem w sztuce rabunku, stawia go w szeregu osób niezwykle inteligentnych, sprytnych i bardzo przebiegłych w strefie kamuflażu i charakteryzacji.

Myślę, że kto nie zdążył jeszcze poznać przystojnego złodzieja, ten z przyjemnością zagłębi się w znajomość z nim. A dla tych, którym książka to za mało, zawsze może sięgnąć po serial pod tym samym tytułem, emitowany na platformie Netflix. W książce znajdziecie kilkanaście zdjęć z obecnego serialu z Omarem Sy w roli głównej.

Oczywiście ja wolę książkę, ale są gusta i guściki.

Polecam tę książkę z czystą przekorą, bo wiem jak bardzo potrzebne jest nam od czasu do czasu porządne zresetowanie się od pracy i życia pełnego wyzwań, a ta książka z pewnością pozwoli oderwać się od spraw codziennych i na chwilę przenieść w zupełnie inne miejsca.

Dziękuję wydawnictwu REPLIKA za piękne wydanie książki o jednym z moich ulubionych złodziei i myślę, że nie tylko ja jedna zachwyciłam się tymi opowiadaniami.

HISTORIA EDITH – Edith Velmans

Edith Velmans urodziła się w 1925 roku. Po wojnie studiowała na Uniwersytecie Amsterdamskim. Została psychologiem specjalizującym się w gerontologii, ostatecznie osiedlając się w Stanach Zjednoczonych, w Massachusetts. W 1996 roku otrzymała tytuł szlachecki od królowej Beatrix. Jej pamiętnik „Historia Edith” został przetłumaczony na kilkanaście języków, a w roku 1999 zdobył nagrodę Talskie Award w kategorii „Najlepsza biografia” oraz Jewish Quarterly’s Wingate Award w kategorii „non fiction”.

Histroia Edith to książka spisana na podstawie wspomnień i pamiętnika holenderskiej Żydówki, Edith (Velmans) van Hessen ukrywanej przez kilka lat przez pewną protestancką rodzinę.

PREMIERA KSIĄŻKI 04 MAJA 2021

Wydawnictwo REPLIKA
stron 315

Gdy w 1940 roku Hitler zaatakował Holandię, Edith van Hessen była uczennicą gimnazjum. Dziewczynka pochodziła z zamożnej rodziny żydowskiej. W trosce o życie córki, rodzice zdecydowali się oddać ją pod opiekę pewnej protestanckiej rodziny, w której miała być kimś w rodzaju przyjaciółki córki. Zamieszkała oczywiście pod przybranym nazwiskiem co między innymi pozwoliło jej przeżyć. Niestety nie udało się to innym członkom rodziny Edith. Co przeżyła i jak radziła sobie z emocjami w obcym domu? Co działo się z rodzicami, babcią, braćmi i przyjaciółmi dziewczyny, kiedy ona bezpiecznie spędzała czas po opieką przybranych cioci i wujka? Czy po wojnie udało się Edith odnaleźć tych, którzy przeżyli?

Myślę, że ile by nie napisano książek dotyczących drugiej wojny światowej, to i tak będzie tego zbyt mało, aby zapomnieć o tym strasznym okresie i będzie zbyt trudno zrozumieć jakim cudem jedno małe państwo potrafiło sterroryzować prawie cały świat.

Początkowo pobyt w rodzinie Zur Kleinsmieda, dla sąsiadów i znajomych określano jako pobyt wakacyjny przyjaciółki córki. Kiedy jednak wakacje się skończyły, a dziewczyna nadal przebywała w domu z.K. mówiono, że jej pobyt przedłużył się z powodu choroby matki, która przebywa w szpitalu. Było to poniekąd prawdą, ponieważ mama Edith złamała biodro i leczenie jej było dość skomplikowane.

(…) Wielką kwestią sporną pomiędzy rodzicami i mną był mój brak wrażliwości na to, co się dookoła mnie dzieje. Starali się wpoić mi poczucie odpowiedzialności, a ja się wściekałam. (…)

Mimo szczerej sympatii, jaką darzono Edith, dziewczyna czuła się w przybranej rodzinie dość samotnie. Wymiana korespondencji między nią a rodzicami początkowo była czymś w rodzaju pocieszenia, ale kiedy sprawy się pokomplikowały i ten kontakt został mocno ograniczony, życie z pozoru spokojne, wydawało się prawdziwą udręką.

Dzięki wspomnieniom Edith, poznajemy realia okupowanej Holandii, trudnego życia reglamentowanego i narzuconego przez Niemców, życia pełnego strachu. Jednak autorka nie pokazuje tego w sposób bardzo drastyczny, dopiero pod koniec książki, mamy fragmenty dotyczące obozów koncentracyjnych i pogromu Żydów, ale kto interesował się kiedykolwiek historią drugiej wojny światowej, ten zna to aż do bólu.

Mimo tego, że wojna nie została przedstawiona zbyt drastycznie, spisane przez Edith wspomnienia przepełnione są dramatyzmem i ogromną tęsknotą. Dla młodej dziewczyny, oderwanej od najbliższych, która musiała nauczyć się bycia kimś innym, z pewnością był to czas ogromnego bólu.

(…) Dopóki obok byli rodzice, którzy wszystkie zmartwienia brali na siebie, ja pozostawałam wieczną optymistką i nie chciałam patrzeć na życie inaczej, jak tylko przez różowe okulary. Teraz spoczęła na mnie nowa odpowiedzialność: pogodzić się z najgorszym. (…)

Spisane wspomnienia przeplatane są fragmentami listów jakie dziewczyna wymieniała z rodzicami.

Książka ta pokazuje jednak, jak silne potrafiły zrodzić się przyjaźnie w czasie pełnym ryzyka i strachu. Jak wielką odwagę cywilną posiadali ludzie, często robiąc coś, za co w razie wpadki bezdyskusyjnie groziła im śmierć. I to jest piękne, bo w tak nieludzkich czasach wielu ludzi zachowało twarz CZŁOWIEKA.

Polecam tę lekturę szczególnie osobom interesującym się historią drugiej wojny światowej. Myślę, że książka ta okaże się ciekawą również dla miłośników reportaży, pamiętników czy książek napisanych na faktach. Jestem zdania, że obok takich książek nie powinniśmy przechodzić obojętnie, ponieważ nie tylko poznanie losów ludzkich jest ważne, aby nie zapomnieć, ale również jest to cudowna lekcja pokory, odwagi, i miłości. Jest to obraz dumy jaką w sercu nosił niejeden prześladowany wówczas człowiek.

(…) Moja rodzina posłusznie zarejestrowała się zgodnie z nakazem. Kiedy już dostaliśmy nowe papiery, powiedziałam wszystkim, że jestem dumna z tego „J” w moim dowodzie. Rodzice zachęcali nas, żebyśmy chodzili z podniesioną głową i nie wstydzili się tego, kim jesteśmy. (…)

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za tę książkę i cieszę się, że Edith udało się przeżyć wojnę i dotrwać do chwili, w której mogła ona podzielić się z nami swoimi przeżyciami.

ON JEST DLA MNIE – Corinne Michaels

Corinne Michaels to amerykańska pisarka, autorka romansów z list bestsellerów „New York Timesa”, „USA” i „Wall Street Journal”. Debiutowała w roku 2014. Prywatnie jest szczęśliwą żoną byłego oficera marynarki wojennej i mamą dwójki dzieci. Mieszka w Wirginii.

On jest dla mnie to trzecia z czterech części powieść o braciach Arrowood. Jest to romans z dawką erotyki i dramatu.

PREMIERA KSIĄŻKI 26 MAJA 2021

Wydawnictwo MUZA.SA
stron 447

Trzeci z braci Arrowood musi spełnić wolę ojca, który w zapisie testamentu ujął, że każdy z jego czterech synów musi przez pół roku zamieszkać w rodzinnym domu. Nie byłoby w tym nic niestosownego, gdyby nie fakt, że po śmierci matki, ojciec zafundował synom prawdziwe piekło i żaden z braci nie miał ochoty na powrót do bolesnych wspomnień. Kiedy trzeci z braci znany sportowiec, mieszkający od lat na Florydzie przyjeżdża do starego domu nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo zmieni się jego życie pełne luksusu, sportu i beztroski, a wszystko za sprawą starej przyjaciółki z dzieciństwa. Devney nie stroni od niego, ale nie wyobraża sobie życia poza Sugarloaf, a Sean ma przecież ułożone życie z dala od rodzinnego miasteczka. Czy dawna przyjaźń może zamienić się w coś więcej? Jaką tajemnicę ukrywa przed przyjacielem Devney, że nie może wyjechać i opuścić rodzinnego domu? Co wydarzy się w życiu dziewczyny, że i jej życie wywróci się do góry?

Kto miał przyjemność przeczytać dwie wcześniejsze części, ten z pewnością nie zawaha się przed sięgnięciem po kolejną. I chociaż moim zdaniem nie jest ona z tych bardziej przyciągających (mnie osobiście najbardziej poruszyła część pierwsza) to nie można się tak właściwie od niej oderwać.

(…) Ktoś może nie rozumieć, jak bardzo to dla nich ważne, ale nie Sydney i ja. Ich matka była wspaniała, wszyscy ją kochali. Kiedy umarła, nic nie zdołało rozproszyć ciemności, która wsączyła się do domu Arrowoodów. (…)

Jeżeli jednak ktoś nie czytał wcześniejszych książek to śmiało może zacząć od tej, ponieważ autorka dość precyzyjnie wprowadza czytelnika z fabułę wyraźnie nawiązując do tego, co wydarzyło się w przeszłości i co wydarzyło się w życiach dwóch braci, którzy już spełnili to, do czego tak właściwie „zmusił” ich zmarły ojciec.

No cóż, młodzi, bogaci, przystojni… która dziewczyna mogłaby się im oprzeć? Autorka świetnie manipuluje emocjami i wyobraźnią kobiecą i myślę, że odniosła w tej materii spory sukces, ponieważ czytelniczki, zwłaszcza młode, zapewne chciałyby znaleźć się na miejscu partnerek braci Arrowood.

Jest to romans ze sporą dawką erotyki, ale nie brakuje w nim również zmysłowego romansu i (niestety) dość znacznego dramatu.

Narracja jest w pierwszej osobie, rozdziały w których narratorem jest Sean przeplatają się z rozdziałami, w których narratorką jest Devney.

Być może jestem już trochę przesycona książkami typu: „nie chcę-nie mogę-on nie jest dla mnie-pragnę go nad życie-marzę o nim”. Te wszystkie „podchody” tego typu są jednak nieco infantylne i potrafią zepsuć najpiękniejszy romans.

Miłość jest piękna i albo się kogoś kocha, albo nie, a wymyślanie miliona wymówek dla wytłumaczenia własnego podejścia do uczucia opierając się na strachu, bo może jednak się nie uda, jest po prostu mało oryginalne.

(…) Oto po raz pierwszy w życiu kocham odpowiednią osobę w odpowiednim czasie, ale sprawy trzymane przeze mnie w tajemnicy mogą teraz wszystko zmienić. Sean spojrzy na mnie inaczej. Zbyt długo go okłamywałam. (…)

Myślę jednak, że autorka z premedytacją stworzyła mądrą, wykształconą i bardzo uczuciową, a zarazem bardzo trudną emocjonalnie kobietę. Główna bohaterka tej części jest pełna sprzeczności. Ale jednocześnie jest świetnie wykreowana pod względem charakterologicznym, bo stworzyć taką osobowość to z pewnością nie lada sztuka.

Bardzo podobały mi się przedstawione w powieści relacje przyjacielskie, ale również na uwagę zasługuje postać dość negatywnej uczuciowo matki.

(…) Mam dobrą pracę, gdzie pomagam ludziom, wsparcie licznych przyjaciół i rodzinę, którą bardzo kocham, zwłaszcza bratanka. Wszystko się w miarę układa, jedynie matka nieustannie to psuje. Jestem już tym zmęczona. (…)

Do połowy książki, fabuła jest dość monotonna. Ciągłe zapewnienia o miłości i określenia wyidealizowanych trochę kochanków i taka niestabilność w zachowaniu – pragnę go i nie mogę bez niego żyć, pragnę go, ale nie mogę żyć z nim i inne tego typu błahostki jak dla mnie były momentami nudnawe. Ale w drugiej połowie fabuła nabiera tempa, jest mocno dramatycznie, można wręcz powiedzieć tragicznie i czyta się na przysłowiowym wdechu aż do samego końca.

Książka jest napisana dość lekko, w trakcie czytania można się i uśmiechnąć niezliczoną ilość razy, ale można się też solidnie wzruszyć. Myślę, jednak, że nudzić się w trakcie czytania nikt nie powinien.

Polecam tę powieść zwłaszcza miłośnikom gorących romansów, ale moim zdaniem książka nie zawiedzie czytelników lubiących mocne wrażenia dramatyczne.

Część pierwsza – Wróć do mnie

Część druga – Zawalcz o mnie

Dziękuję Wydawnictwu MUZA. SA za propozycję przeczytania historii rodziny Arrowood, myślę, że również w Polsce wiele czytelniczek i czytelników pokocha tych trochę szalonych, niepozbawionych humoru i silnej braterskiej więzi braci, którzy swoim urokiem osobistym potrafią podbić niejedno damskie serce.

OSTRZE. (MROKI KOPENHAGI) – Anne Mette Hancock

Anne Mette Hancock uzyskała tytuł licencjata historii i studiowała dziennikarstwo na Uniwersytecie Roskilde i Berlingske. Urodziła się w małym miasteczku Gråsten w Danii i mieszka zarówno w USA, jak i we Francji. Obecnie mieszka w Kopenhadze z dwójką dzieci.
W 2017 roku zadebiutowała jako autorka książką, której oryginalny tytuł brzmi Ligblomsten, której głównymi bohaterami są dziennikarka Heloise Kaldan i policjant Erik Schäfera. Ten kryminał otrzymał w 2017 roku nagrodę debiutancką Duńskiej Akademii Kryminalnej. Druga książka z serii, The Collector, została wydana w 2018 roku z wielkim uznaniem. W tym samym roku Anne została wybrana Autorką Roku w Danii. Jej trzecia powieść Pitbull została opublikowana w styczniu 2020 roku.

Ostrze to kryminał dziennikarsko-policyjny, którego fabuła umiejscowiona została w Danii. Jest to pierwsza część cyklu MROKI KOPENHAGI.

PREMIERA KSIĄŻKI 12 MAJA 2021

Wydawnictwo KOBIECE /Wydawnictwo MOVA
stron 373

W 2013 roku opinią publiczną wstrząsa brutalne morderstwo adwokata Christoffera Mossinga. Na monitoringu widać młodą kobietę Annę Kiel opuszczającą mieszkanie adwokata, która umazana krwią ofiary odważnie spogląda w oko kamery. Kobieta znika i nikt nie wie, gdzie się ukrywa. Po kilku latach dziennikarka śledcza Heloise Kaldan otrzymuje od Anny serię tajemniczych listów z których wynika, że obie kobiety są ze sobą w jakiś sposób powiązane. Dziennikarka na nowo podejmuje śledztwo w sprawie zabójstwa adwokata. Kim jest Anna Kiel i dlaczego zamiast zgłosić się na policję próbuje wciągnąć w swoją grę Heloise? Dociekliwość dziennikarki jest dla nie zgubna i nawet fakt, że ktoś próbuje ją zabić nie staje jej na drodze w odkryciu prawdy, która okazuje się bardziej brutalna niż ktokolwiek przypuszcza. Czy uda się Heliose odnaleźć Annę? Kto pomaga zbiegłej morderczyni? Jaką rodzinną tajemnicę ukrywa dziennikarka?

(…) Z jasnością, która ją przeraziła, zrozumiała, o czym są te listy – i co łączy ją z Anną. I nie wiedziała, co jest gorsze: historia, którą chciała się z nią podzielić Anna Kiel, czy to, co musiała zrobić, aby ją usłyszeć. (…)

Do debiutów już dawno przestałam podchodzić ostrożnie, ponieważ niejeden raz przekonałam się, że debiut może okazać się czytelniczą petardą. Tak jest i z tą powieścią. Kiedy zaczęłam ją czytać, po kilku stronach wiedziałam, że nie będę się mogła od fabuły oderwać. Moim zdaniem przed autorką tej książki właśnie otworzyły się drzwi wielkiej kariery pisarskiej. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać następne powieści tej autorki, chociaż przyznam szczerze, że do tej pory nie przepadałam za skandynawskim kryminałem. Ale dzięki tej książce przekonam się do niego.

Cały czas coś się dzieje i chociaż akcja książki nie należy do tych zbyt dynamicznych, to nie można określić jej nudną.

(…) Nie krzyknęła. Jej usta na krótką chwilę ułożyły się w idealne O, ale nie wydostał się z nich żaden dźwięk. Zamiast tego w milczeniu skanowała wzrokiem pomieszczenie, a lodowate uczucie rozchodziło się włóknami nerwowymi od karku w stronę tylnej ściany czaszki. (…)

Oprócz ciekawej, trzymającej prawie cały czas w napięciu akcji, mamy świetnie wykreowane postacie i mam tu na myśli zarówno postać dziennikarki i postać policjanta jak i inne osoby występujące w książce.

Czytając nie można nie zwrócić uwagi na porządne przygotowanie się autorki do tematów jakie porusza i opisuje w swojej powieści. Niektóre wątki są jakby dokładnie wyjęte z akt policyjnych.

Świetnie ukazany wątek poświęcony szczegółowemu opisowi sekcji zwłok jest jak relacja z prosektorium albo sprawozdanie lekarza medycyny sądowej. Autorka nie szczędzi dość mocnych i drastycznych szczegółów, ale dzięki temu przedstawiony przez nią obraz nabiera autentyczności.

Oprócz historii kryminalnej mamy tutaj również odniesienia do traumatycznych wydarzeń, które mają nie tyle podłoże patologiczno-psychologiczne co brutalne w skutkach. Poruszony w powieści wątek pedofilii jest drastyczny i wzruszający jednocześnie.

(…) Czy może naprawdę nic nie wiedzieli? Heloise miała świadomość, że można przeżyć z kimś całe życie i nigdy do końca go nie poznać. Czy o to właśnie chodziło? Czy Christoffer Mossing prowadził drugie, ukryte życie równolegle z olśniewającą karierą w kancelarii adwokackiej, o czym jego rodzice nie mieli pojęcia? (…)

Zakończenie książki (które mnie osobiście bardzo się podobało) zaskoczy zapewne niejednego czytelnika. Zanim jednak do niego dotarłam końcówka książki wydobyła ze mnie ogrom emocji i muszę przyznać, że przez jakiś czas nie mogłam opanować łez, które w pewnym momencie całkowicie mną zawładnęły. No cóż, taka już ze mnie płaczka, że nawet podczas czytania kryminałów nie potrafię opanować wzruszenia.

Polecam tę książkę szczególnie miłośnikom dobrych kryminałów i thrillerów, myślę, że nikt nie powie o tej lekturze, że była nudna, bo tak jak wspomniałam wcześniej, cały czas coś się dzieje.

Dziękuję wydawnictwu MOVA za propozycję przeczytania tej książki, i cieszę się, że ktoś zdecydował postawić na debiut, który dla mnie jest wielkim krokiem w kierunku duńskiej literatury.

TO, CZEGO PRAGNIESZ – Katherine Center

Katherine Center urodziła się w 1972 roku. Jest amerykańską powieściopisarką, która mimo młodego wieku osiąga już wielkie sukcesy. Ukończyła Uniwersytet St. John School w Houston w Teksasie, gdzie otrzymała tytuł magistra fikcji. Pierwsza książka tej autorki pojawiła się w 2006 roku i od razu zdobyła rzesze czytelniczek.

To, czego pragniesz to powieść obyczajowa, której fabuła umiejscowiona została w małym nadmorskim miasteczku.

PREMIERA KSIĄŻKI 21 KWIETNIA 2021

Wydawnictwo MUZA. SA
stron 414

Samantha uwielbia swoją pracę bibliotekarki, w prywatnej szkole. Zarówno uczniowie jak i nauczyciele są dla niej tak bliscy, że traktuje ich prawie jak rodzinę. Kiedy nagle umiera przyjaciel Samanty, człowiek będący zarówno dyrektorem szkoły jak i kimś tak bliskim jak ojciec, a jego miejsce zajmuje Duncan Carpenter, życie Samanty zaczyna się nieco komplikować. Nowy dyrektor jest starym znajomym kobiety, ale nie zachowuje się jak ten, którego znała przed laty i w którym skrycie się kiedyś podkochiwała. To zupełnie inny człowiek. Nowy dyrektor wprowadza nowe zasady w szkole, co niezbyt podoba się nie tylko nauczycielom. Czy młodej bibliotekarce uda się przekonać nowego dyrektora, aby zmienił swoje drastyczne zasady odnośnie bezpieczeństwa? Czy uda się Samancie rozbudzić dawne uczucie jakim darzyła „starego” Duncana? Co spowodowało, że uroczy, pogodny, wesoły Duncan zmienił się w niedostępnego, pełnego sprzecznych emocji mężczyznę?

Kiedy zobaczyłam, że pokazała się kolejna książka tej autorki, to wiedziałam, że czeka mnie dobre lektura. Jej wcześniejsze powieści zrobiły na mnie spore wrażenie, dlatego nie zastanawiałam się długo, czy tę książkę również chcę przeczytać. Czy moje oczekiwania co do fabuły okazały się trafione?

Nie ukrywam, że główna bohaterka, osoba inteligentna, uczuciowa i empatyczna wydała mi się na początku zbyt infantylna robiąc czasami z siebie „słodką idiotkę”.

(…) W odpowiedzi na własne pytanie rzuciłam się do drzwi unosząc palec, jakbym czegoś zapomniała, i wycofałam się z sali. Obróciłam się na pięcie, w głowie mając już plan – obejdę dziedziniec i wrócę za pięć minut, by podjąć drugą próbę wielkiego wejścia. (…)

Narracja książki jest w pierwszej osobie, co ja jako czytelniczka odbieram jak słuchanie zwierzeń lub czytanie czyjegoś pamiętnika. Ma to swoje plusy i minusy. I muszę przyznać, że powieść ta jest taką słodko-gorzką historią. Nie brakuje w niej ani wątków wzruszających, wręcz mocno dramatycznych, ani takich, które wywołują na twarzy uśmiech.

Czy to jest romans? Trochę tak, chociaż przewaga jest w książce dramatu i czegoś jeszcze, czego nie potrafię dokładnie określić.

Z całą pewnością fabułę odebrałam jak obraz walki z sobą. Bohaterowie walczą z przeszłością, próbując na nowo spojrzeć w przyszłość. Każdy z nich ma jakieś bolesne wspomnienia, z którymi czasami trudno jest mu się uporać, bo wracają jak bumerang.

Autorka w ciekawy sposób pokazała jak traumatycznie może wpłynąć na kogoś tragiczne w skutkach zdarzenie, jak bolesna przeszłość może zmienić osobowość i odebrać radość życia zastępując ją strachem. Ale wystarczy spotkać na swojej drodze życiowej przyjaznych ludzi, takich którzy będą walczyć o optymizm i z optymizmem, ludzi pełnych wiary w człowieka.

(…) W dalszym ciągu zastanawiałam się, czy Duncan nie ma przypadkiem złego brata bliźniaka. Ludzie nie zmieniają się aż tak bardzo. Nie budzą się po prostu pewnego poranka i nie odkrywają, że ich osobowość uległa całkowitemu odwróceniu. Coś musiało się wydarzyć. Tylko co? Uraz mózgu? Amnezja? Klątwa czarownicy? (…)

Główna bohaterka – Sam, chociaż momentami bardzo prostoduszna, w gruncie rzeczy okazała się silną, nieustępliwą i odważną w działaniu osobą, która mimo własnych lęków i strachu przed zdemaskowaniem choroby, potrafiła wykrzesać z pozbawionego chęci do życia mężczyzny nie tylko miłość, ale również radość płynącą z zapomnienia.

To opowieść o walce dobra i nadziei ze złem i bolesnymi przeżyciami. To również opowieść o przyjaźni i solidarności między ludźmi tworzącymi społeczność pewnej szkoły i pewnego miasteczka.

(…) Nigdy nie zapomnę tego widoku. Tak wielu ludzi połączyło siły, by pomagać. Nikt nie myślał o sobie. Wszyscy robili, co do nich należy. „Widzisz?” – powiedziałam w myślach do Duncana. „Tak wygląda pełnia życia. Oni czują wszystko – radość i smutek, nadzieję i strach. Tego wymaga od nas życie…” (…)

Polecam tę książkę nie tylko osobom preferującym romans, bo tego romansu jest tutaj niezbyt wiele, ale jest – nie ma obawy.

Moim zdaniem ta książka to taki zastrzyk optymizmu, wiary w drugiego człowieka i w to, że nigdy nie powinniśmy się poddawać nawet wówczas, gdy los boleśnie nas doświadcza i odbiera nadzieję na lepsze, normalne jutro.

(…) W życiu nie wszystko układa się tak, jakbyś chciała. Nie zawsze jest łatwo. Jak śmiesz oczekiwać, że szczęście po prostu przyjdzie? Bez żadnego poświęcenia z twojej strony? Bez odwagi? (…) Nic w życiu nie przychodzi ot tak! Miłość sprawia, że stajemy się lepsi, bo jest trudna. (…)

Dziękuję Wydawnictwu MUZA. SA za propozycję przeczytania tej lektury. Myślę, że sięgnięcie po nią sprawi wielu czytelnikom sporo satysfakcji, pomoże na wiele spraw spojrzeć innym okiem i poczuć zew optymizmu.

Napisz do mnie
czerwiec 2022
P W Ś C P S N
« maj    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
Książki które przeczytałam
Recenzje moich książek
  • Leśniczówka
  • Pamiątka z Paryża
  • Jutra nie będzie
  • Lawenda
  • Płacz wilka
  • Carpe Diem
  • Listy do Duszki
  • Muzyka dla Ilse
  • Dziewczyny z Ogrodu Rozkoszy
  • Kołysanka dla Łani
  • Złoty konik dla Palmiry
  • Dziewczynka z ciasteczkami
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/