Recenzje książek

Daily Archives: Maj 30, 2017

Majowe spotkania w Olsztynie

Maj w tym roku, był dla mnie miesiącem dość chorobowym i mało brakowało a nie pojechałabym na spotkanie autorskie do Olsztyna. Zostałam zaproszona do jednej z olsztyńskich bibliotek i bardzo zależało mi, aby na to spotkanie pojechać. Łapałam się, więc wszystkiego, aby jako tako utrzymać się na nogach. Pogoda w tych dniach była okropna, chyba Zimna Zośka i Ogrodnicy przyszli tydzień wcześniej, bo takiej zimnicy w maju nie pamiętam. Włącznie ze śniegiem L

Udało się. Pojechałam i przy okazji odwiedzenia syna i synowej skorzystałam trochę z uroków Olsztyna, chociaż potem znów swoje odchorowałam.

Olsztyn 2017

Mikołaj Kopernik pomagał mi złapać trochę promieni słonecznych abym nie zmarzła zbytnio

Ale, ale… zacznę może od początku.

Ponieważ nocowałam w domu dzieci, a one do południa pracowały, to miałam cudowny czas DLA SIEBIE i, nadrobiłam (korzystając z ciszy i spokoju) pisanie mojej najnowszej książki LISTY DO DUSZKI. Wenę tam miałam taką, że gdybym została jeszcze kilka dni, to pewnie książka byłaby już skończona.

Pisze się

Tak jak wspomniałam wcześniej pogoda była raczej kiepska, więc popołudniowe zwiedzanie Olsztyna musieliśmy ograniczyć do minimum. Nie traciłam jednak czasu i jednego dnia wybrałam się na spotkanie autorskie Marty Abramowicz do pięknej biblioteki Planeta 11. Kto mnie zna, ten wie, że uwielbiam chodzić na spotkania autorskie, więc i tym razem nie mogłam przepuścić.

Spotkanie z Martą Abramowicz

Spotkanie z Martą Abramowicz

Marta Abramowicz promowała swoją książkę reportażową „Zakonnice odchodzą po cichu”. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się takiej kopalni wiedzy na temat pobytu w zakonach. Autorkę kosztowało to sporo czasu, odwagi i determinacji, ponieważ nie wszystkie drzwi, do których pukała zostały przed nią otworzone. Książkę oczywiście mam i to z autografem, bo jakże by inaczej.

Zakonnice odchodzą po cichu

Wydawnictwo Krytyki Politycznej

Bardzo sympatyczna osoba, opowiadająca tak, że na sali panowała wręcz idealna cisza. Myślę, że z takiego spotkania wyszła usatysfakcjonowana każda osoba, bez względu na wiarę czy jej brak. Nie ukrywam, że czasami zastanawiałam się nad tym, co dzieje się za murami klasztorów. Przyznam, że do tej pory nie miałam pojęcia o tym, że zgromadzenia zakonne są tak różnorodne. Chociaż… wiele można się domyślać.

Spotkanie z Martą Abramowicz  Spotkanie z Martą Abramowicz

Książka jest, autograf jest, więc satysfakcja z mile spędzonego popołudnia też jest 🙂

Następnego dnia było moje spotkanie autorskie w bibliotece, w Filii nr 2. I tu muszę powiedzieć, że byłam bardzo mile zaskoczona. Gośćmi spotkania byli w większości zaprzyjaźnieni z biblioteką członkowie Klubu Seniora, ale nie tylko. Spotkanie odbyło się w ciepłej, wręcz rodzinnej atmosferze między innymi dzięki pani kierownik biblioteki i pracownicom tejże biblioteki, ale i również dzięki przybyłym osobom. Nie spodziewałam się tylu ciekawych i intrygujących pytań, zaskoczona tym, że większość tych osób przeczytało moje książki, i… odebrało je równie ciepło.

Spotkanie rozpoczęło się przeczytaniem przez jedną z pań, fragmentu mojej książki. Na swoich spotkaniach często ja sama czytam fragmenty książek, tu jednak z ciekawością słuchałam ciepłego głosu pani czytającej, która potrafiła go tak tonować, że wszyscy dosłownie wsłuchiwali się w treść jak dzieci, którym czyta się bajkę na dobranoc.

Spotkanie autorskie w Olsztynie

Spotkanie autorskie w Olsztynie

Kolejnym miłym akcentem tego spotkania był prezent, który otrzymałam od czytelników. Nie wiem, czy potrafiłaby coś takiego wykonać. Pani, która mi go wręczyła, powiedziała, że jeżeli jakaś książka wyjątkowo mnie będzie nudziła, albo mi się nie spodoba, to też mogę ją sobie zamienić w zwierzaczka. Pomyślałam wtedy: mam nadzieję, że z moich książek nikt nie wykonuje takich cudaków.

Spotkanie autorskie w Olsztynie

Wróciłam bardzo zadowolona chociaż żal mi było, że nie mogłam więcej „poszaleć” sobie po pięknym Olsztynie, który ledwo co pamiętam z czasów, kiedy jako prawie nastolatka odwiedziłam będąc na koloniach. Mam jednak nadzieję, że kiedyś to nadrobię.

BEZ CIEBIE – Agata Przybyłek

Agata Przybyłek, to młoda autorka powieści kobiecych, studentka psychologii na Uniwersytecie Gdańskim, blogerka i recenzentka prowadząca bloga „Informator Czytelniczy”). Przygodę z literaturą zaczęła od opowiadań, z których kilka zostało nagrodzonych w różnych konkursach literackich i ukazało się drukiem, potem pisała wiersze, a następnie powieści. To właściwie tyle, ile udało mi się znaleźć w naszym wszechwiedzącym Internecie. Myślę jednak, że w miarę szybko dowiem się więcej na temat tej pisarki, ponieważ… już po jednej jej książce zdołałam ją polubić.

Agata Przybyłek   Bez Ciebie_Agata Przybyłek

Wydawnictwo Czwarta Strona rok 2016

stron 330

Bez Ciebie to dramat psychologiczny z lekkim romansem w tle.

Katarzyna jest Polką mieszkającą w Stanach Zjednoczonych. Jest żoną bardzo wpływowego prawnika, ale jej małżeństwo jest tak właściwie tylko na pokaz. Mąż ukazujący wszem i wobec ich „wielką miłość” tak naprawdę jest psychicznym tyranem, który nie wstrzyma się przed rękoczynami, za pomocą których wyładowuje stres. Toksyczna miłość zabija w dziewczynie samowystarczalność i asertywność. Jest tak uzależniona od męża, że nie potrafi już żyć ani z nim ani bez niego. Pewnego dnia, Lucy – teściowa Katarzyny, znajduje ją pobitą do nieprzytomności. Wtedy dopiero zaczyna rozumieć co tak właściwie dzieje się za zamkniętymi drzwiami luksusowego domu jej syna. Zabiera dziewczynę daleko od męża tyrana, angażując w pomoc młodego lekarza. Czy Alan zrobi wszystko aby młoda Polka znów uwierzyła w siebie i pokonała strach przed mężem? Jak bardzo zbliżą się do siebie lekarz i jego pacjentka? Czy miłość jest w stanie pokonać wszelkie przeciwności jakie los postawi na drodze Katarzyny?

Przyznam szczerze, że jest to pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam, ale już dziś wiem, że nie ostatnia. Historia młodej Polki, mieszkającej na drugim końcu świata wzruszyła mnie i rozzłościła jednocześnie. Wiem, że wyjątkowo trudno jest się wyzwolić z kajdan toksycznej miłości, a królujący w życiu ofiary strach przed odkryciem tego, czego nie może zobaczyć nikt postronny, powinien w pewnym momencie zbuntować się i zawołać na pomoc rozum. Niestety takich kobiet jest bardzo wiele, nie tylko w Polsce ale na całym świecie, gdzie zagubione i teoretycznie bezbronne, godzą się na to, co fundują im „kochający” mężowie.

Ta powieść, to pełen bólu, krzyku i wzruszenia obraz maltretowanej kobiety, która jak w syndromie sztokholmskim osiąga taki stopień, że pozbawiona wolności osobistej pomaga swojemu prześladowcy w osiągnięciu celu czy nawet w ucieczce przed policją. Zachowanie będące skutkiem psychologicznych reakcji na silny stres jest rezultatem podejmowanych przez maltretowaną prób zwrócenia się do prześladowcy i wywołania u niego współczucia. Ta pseudo miłość jest chorym wymysłem obu stron.

Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna z wiadomych przyczyn. Temat podjęty przez autorkę jest wyjątkowo trudny i z pewnością nie było łatwo o nim pisać. Myślę jednak, że lektura bardzo potrzebna, szczególnie tym osobom, które tkwią w takich toksycznych związkach. To nieprawda, że nie ma wyjścia. Trzeba tylko otworzyć się na ludzi i opowiedzieć o tym chociaż jednej zaufanej, zamiast zamykać się w czterech ścianach zbytku zwanego miłością. Przecież każdy z nas zna kogoś, komu może bezgranicznie zaufać.

Cała gama emocji asystująca mi podczas czytania tej powieści, z pewnością będzie towarzyszyła mi bardzo długo. Nie ukrywam, że czytając tę powieść, nie tyle łkałam, co momentami szlochałam w chusteczkę. A samo zakończenie dosłownie trzepnęło mnie. I gdybym miała wówczas pod ręką autorkę, to z pewnością wykrzyczałabym jej to, co tak bardzo mnie zbulwersowało.

Z pewnością jest to lektura z tych, których fabułę pamięta się długo po przeczytaniu książki. Nie każdy autor/autorka ma taką zdolność grania na emocjach czytelników. Ta autorka potrafi to zagwarantować.

Ciepło ukazana bezinteresowna pomoc, którą zafundowali głównej bohaterce jej teściowa i młody lekarz chyba jednak nie jest tak do końca bezinteresowną. Myślę, że pomagając dziewczynie oboje chcieli spłacić jakiś dług wobec… siebie. Zaangażowanie się w dramat innej osoby wymaga odwagi i poświęcenia, silnej woli i pokonania strachu w obliczu prześladowcy.

Być może trochę zbyt wiele jest w książce (odrobinę przydługich) opisów dotyczących życia innych osób, ale przypuszczam, że autorka miała w tym jakiś ukryty cel. Dzięki tym opisom można było lepiej poznać osobowości nie tylko głównej bohaterki, ale również osób jej towarzyszących.  Odbiegające od fabuły głównej wątki są moim skromnym zdaniem aż nadto dramatyczne, tak jakby sam koszmar głównej bohaterki nie wystarczył do podniesienia poziomu tragiczności powieści.

Polecam jednak tę powieść zarówno osobom lubiącym romance, jak i tym, którym nie obcy jest dramat czy powieść psychologiczna. Uważam, że jest to lektura, której fabuły czytelniczka/czytelnik długo nie zapomni mimo niewielkich minusów.  Jeśli chodzi o mnie, to nie mogłam oderwać się od stron powieści, chociaż cały czas targały mną sprzeczne uczucia. Myślę jednak, że śmiało mogę wpisać nazwisko autorki do listy tych, które kiedyś jeszcze przeczytam.

Napisz do mnie
Maj 2017
P W Ś C P S N
« Kwi   Cze »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  
Książki które przeczytałam
Recenzje moich książek
  • Leśniczówka
  • Pamiątka z Paryża
  • Jutra nie będzie
  • Lawenda
  • Płacz wilka
  • Carpe Diem
  • Listy do Duszki
  • Muzyka dla Ilse
  • Dziewczyny z Ogrodu Rozkoszy
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/