Recenzje książek

wydawnictwo filia

UŚMIECH ANIOŁA – Renata Kosin

Potrzebowała choć odrobinę radości, nawet takiej bez powodu, i miała nadzieję, że otrzyma ją od anioła. Co prawda to była tylko kamienna figura, ale w przedziwny, niewytłumaczalny sposób potrafiła dodać otuchy i nieznacznie poprawić nastrój.

Renata Kosin Festiwal Czas na KsiążkiZąbkowice Śląskie 2022
Festiwal Czas na Książki
Ząbkowice Śląskie 2022
Zdjęcie własne autorki bloga

Renacie Kosin wspomniałam już kilka razy goszcząc ją tutaj zarówno przy okazji opinii o jej wcześniej przeczytanych książkach, jak również we wpisie z Festiwalu Literatury Kobiecej w Siedlcach. Dla przypomnienia dodam tylko, że autorka pochodzi z Podlasia, ale od dawna mieszka na Warmii. Jest z wykształcenia humanistką, absolwentką Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Zadebiutowała wiele lat temu zbiorem scenariuszy, napisanych dla młodzieżowej grupy teatralnej, z którą pracowała. W 2011 roku otrzymała nagrodę w II Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Podróże bez granic”. Jej pasją nie jest tylko pisanie książek, ponieważ inne pasje: plastyczne, rękodzielnicze, kulinarne, ogrodnicze również próbują zawalczyć o odrobinę jej czasu.

Uśmiech Anioła to powieść świąteczna.

PREMIERA KSIĄŻKI 28 września 2022

Powieść świąteczna Uśmiech Anioła
Wydawnictwo FILIA
stron 333

Oskar i Katia od lat mieszkają razem, ale do zalegalizowania tego związku nie dochodzi. Pewnego dnia Oskar uświadamia sobie, że nie kocha już swojej dziewczyny, lubi ją, owszem, ale nie kocha i zanim podejmie decyzję, której być może kiedyś będzie bardzo żałował, postanawia rozstać się z dziewczyną w przyjaźni. Katia bardzo przeżywa rozstanie, ale ambicja nie pozwala jej na pokazanie tego. Wyprowadza się z domu Oskara następnego dnia znajdując mieszkanie w starej kamienicy w okolicy parku. Spacery po parku są jakby ukojeniem dla zdradzonej duszy, szczególnie wówczas, gdy na swojej drodze spotyka pewną specyficzną staruszkę i siedem kamiennych aniołów. W nowym domu dziewczyna nawiązuje znajomości z trzema sąsiadami, sześcioletnim chłopcem, który uważa, że starszy człowiek, sąsiad Alojzy, były magik zamienił przyjaciela chłopca w szczura. Jest jeszcze tajemnicza pani Róża, która wraz z Alojzym skrywa jakiś sekret. Czy Oskar i Katia pogodzą się na tyle, aby znów spróbować bycia razem? Co stało się z przyjacielem małego Józia? Czy Alojzy jest złym człowiekiem czy tylko się na takiego kreuje?

Podobno czasem trzeba coś stracić, aby docenić tego wartość.

Ta książka nie jest dla mnie typową powieścią świąteczną chociaż jest w niej śnieg, jest choinka, pachnie pysznymi pierniczkami i jest również ten świąteczny cud. Można to wszystko podpiąć pod powieść świąteczną, ale ja skupiłam się na psychologicznej stronie tej lektury, czyli na związku-przyjaźni Katii i Oskara, oraz na budowaniu relacji Katii z nowymi sąsiadami.

Książka mnie wciągnęła od pierwszych stron i nie ukrywam, że zauroczyła właśnie tą psychologiczną stroną.

Jak wiele można stracić nie doceniając tego co się posiada przekonał się jeden z głównych bohaterów, czyli Oskar, który w pewnym momencie bycia w związku z Katią „odkrył”, że odkochał się w dziewczynie i aby utrzymać z nią dobre relacje postanowił zamienić ich związek w przyjaźń.

(…) W pierwszej chwili chciał za nią pobiec, ale szybko dotarło do niego, że nie może. I wcale nie dlatego, że przez jedno ramię miał przewieszony płaszcz, a drugiego wciąż uczepiona była Ola. Nie mógł pobiec za Katią, ponieważ nie miał takiego prawa, powodu ani tym bardziej obowiązku. Nie była już jego dziewczyną. Nie musiał jej się z niczego tłumaczyć i wręcz nie powinien. (…)

Od jakiegoś czasu oddalali się od siebie. Oddalali? Czy po prostu żyjąc nie ze sobą, a obok siebie zaniedbali coś co powinni pielęgnować zamiast zostawiać samemu sobie. Rutyna i przyzwyczajenia do codzienności są największymi wrogami każdego związku. Moim zdaniem nie tylko powinniśmy tolerować wady partnerki/partnera, ale powinniśmy potrafić docenić jej/jego zalety.

(…) Tworzyli idealny duet, dogadywali się ze sobą znakomicie i świetnie uzupełniali. Prawie nigdy się nie kłócili, a już na pewno nie bardzo poważnie. Żadne z nich ani razu nie podniosło na drugiego głosu, nie miewali też cichych dni. Lubili się i wzajemnie szanowali… (…)

Uśmiech Anioła

Ani Katia ani Oskar w pewnym momencie nie potrafili ogrzać się ogniskiem miłości pozwalając, aby paliło się bez dorzucania do niego szczap emocji i uczuć. A w takim przypadku łatwo to ognisko zgasić. Czy oni całkowicie je ugasili czy odszukali tę ostatnią iskrę tlącą się w nim, dowiecie się po przeczytaniu tej powieści, którą polecam zwłaszcza teraz w okresie zbliżających się świąt.

Innym wątkiem, który mnie wzruszył i poruszył była stopniowo kierowana znajomość głównej bohaterki ze starym, zgorzkniałym i nieco złośliwym sąsiadem.

Uważam, że nie ma ludzi „aniołów”, bo każdy nosi w sobie odrobinę negatywnych cech i nie ma ludzi dogłębnie złych. Z każdego człowieka zachowującego się jak zło wcielone można wydobyć dobre cechy. I to akurat udało się młodej, odważnej i przychylnie nastawionej Katii do smutnego, złośliwego seniora.

(…) Możliwe, że chciał coś w ten sposób przed wszystkimi ukryć, schować się za ponurą maską, którą przybrał. Nie był złym człowiekiem, tylko głęboko nieszczęśliwym. (…)

Pięknie pokazana sąsiedzka życzliwość, która potrafiła starczą samotność zamienić w coś wyjątkowego. Coś co sprawiło, że w szarą, smutną codzienność ktoś wplótł kolory życia. Ktoś poczuł się potrzebny, a ktoś inny częstował życzliwością czerpiąc radość z tego czym mógł się podzielić.

Uśmiech Anioła święta

Znajdziecie w tej książce również namiastkę kryminału, bo czym innym może być poszukiwanie zaginionego dziecka, które uznane zostało przez inne dziecko za zamienione w szczura? 😉

Myślę, że fabuła tej powieści zadowoli wielu czytelników, nawet tych, którzy nastawiają się na typową powieść świąteczną. Ale tak jak wspomniałam na wstępie, przygotowań do świąt jest tutaj sporo, bo jest choinka, jest śnieg, są pierniczki i świąteczny cud (może i więcej?), więc chyba jednak to jest powieść bardzo świąteczna 😊

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za propozycję poznania tej ciepłej i pełnej emocji powieści.

POLECAM tę książkę zarówno tym, którzy lubią romanse, jak i tym zaczytującym się w powieściach obyczajowych, oraz tym, którzy lubią kryminały (nie jest to typowy kryminał, ale…). Szczególnie polecam tę powieść wszystkim tym, którzy lubią „ciepłe” powieści świąteczne z odrobiną magii.

ZAGADKI BABCI – praca zbiorowa

– I pamiętaj, że przyjdzie taki moment – chrząknęła – że pomyślisz: „Ona nie wie kim jestem”. Ale to będzie oznaczało, że akurat bawię się z tobą tutaj. – Puściła dłoń i postukała się w głowę. A potem w okolicę serca.

Sylwia Chutnik, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Grzegorz Kasdepke, Romasz Snojlik, Zofia Stanecka, Marcin Szczygielski, Ewa Winnicka ilustracje Oksana Draczkowska.

Zagadki babci to książka ilustrowana przez ukraińską artystkę zawierająca siedem opowiadań dla dzieci.

PREMIERA KSIĄŻKI 09 LISTOPADA 2022

Zagadki babci
  • Czy babcia może być szefową gangu?
  • Czy babcia może być wilkołakiem?
  • Czy babcie potrafią grać w scrabble?
  • Czy babcia ze złamaną nogą dalej będzie fajna?
  • Czy babcia może ożenić się i być sternikiem na barce?
  • Kto kradnie babci pamięć?

Na te i na wiele innych pytań znajdziecie odpowiedzi w cudownej książce, pięknie wydanej, w której oprócz tekstu znajduje się wiele ślicznych obrazków.

Autorzy tej książki czasami w zabawny, a czasami poważny sposób podeszli do bardzo trudnych tematów, na które rodzice nie zawsze chcą lub potrafią rozmawiać.

Jak na przykład wytłumaczyć kilkuletniemu dziecku, że babcia przypięła się łańcuchami z innymi ludźmi, żeby uratować stare, samotnie stojące drzewo gdzieś na pograniczu pustkowia a osiedla mieszkaniowego. Drzewo, to tylko drzewo, czy aż drzewo? Dla jednych przeszkadzający balast, a dla innych źródło życia i schronienia przed upałem.

(…) Babcia wcale nie wydaje jej się śmieszna, wręcz przeciwnie, wyprostowana, z pewną siebie miną wygląda jak prawdziwa wojowniczka. Eliza jeszcze nigdy, przenigdy nie była taka dumna. Jej babcia! Jej własna babcia broni drzewa! Nie boi się mówić, co myśli, i że ktoś na nią nakrzyczy! (…)

Można opowiadać dziecku bajki, ale jak wytłumaczyć, że ktoś dorosły nie zachowuje się tak jak powinien i wyje w lesie jak wilk, lub zachwyca się śmierdzącymi, świeżymi odchodami jakiegoś zwierzęcia?

(…) Ignacy przełknął z trudem kęs obiadu. Jego babcia rozmawia z wilkami, wyjąc, tropi je w lesie i cieszy się ze nalezienia ich kup, które z resztą z lubością wącha! A teraz jeszcze mówi o jakichś pułapkach. Na dzieci takie jak on? Kogo wilkołaki chwytają w pułapki?

Zagadki babci

A jeżeli ktoś nie ma ani babci, ani dziadka, czy to jest coś złego? Czy babcią może być tylko mama mamy lub taty? Przecież wymyślenie sobie babci, która w dodatku jest super babcią to nic złego, no chyba, że podciągnie się to pod kategorię „kłamstwo” bo wiadomo, że kłamać nie wolno i kłamstwo jest czymś złym. Ale już traktowanie obcej, samotnej starszej osoby jak prawdziwej babci jest czymś dobrym i szlachetnym, bo daje radość dwóm stronom.

Przyznam szczerze, że urzekły mnie te opowiadania, jeśli chodzi o mnie to nie mam oporów przed rozmowami z moją sześcioletnią wnuczką na żaden temat, nawet odnoszący się do związków jednopłciowych.

W opowiadaniu o babci, która ożeniła się ze swoją długoletnią przyjaciółką pięknie to zostało wytłumaczone i myślę, że dziecko, które przeczyta i zrozumie sens tej historii nie będzie miało oporów przed akceptacją takiego związku, bo będzie to dla niego tak samo normalne jak małżeństwo babci i dziadka.

(…) Babcia tworzyła udany związek od… od kiedy Karo pamiętała. Dziadka znała tylko przez chwilę, a potem pojawiła się Zosia. Żeby odróżnić je od siebie, mówiła o nich babcia i bucia. Nigdy się nie zastanawiała, czy może to być dla kogoś dziwne. To, że w taki sposób żyje jej rodzina. (…)

Cieszę się, że autorzy sięgnęli również po tematy zdrowotne. Kiedy złamałam biodro widziałam jak ważną czuła się moja wnuczka, kiedy prosiłam ją o pomoc. Czasami prosiłam ją o coś, co z łatwością sama bym zrobiła, ale ta powaga na jej twarzy, kiedy czuła się wówczas kimś ważnym dla mnie naprawiała moje małe oszustwo.

Dzieci nie zawsze i nie o wszystkim pamiętają chociaż powtarza się im to po kilka razy. Myślę, że wytłumaczenie dziecku, dlaczego dorosły człowiek nie pamięta czegoś co robił setki razy nie jest łatwą sprawą. Jestem jednak przekonana, że i ten problem udało się autorom wytłumaczyć.

Przyznam szczerze, że książka dostarczyła mi wielu emocji chociaż już dawno przestałam patrzeć na świat oczami dziecka. Ale w tej książce wszystkie opowiadania są pełne emocji, mądrych sformułowań i dobrych rad.

Moim zdaniem to cudowny zbiór opowiadań nie tylko dla najmłodszych i dobrze gdy te opowiadania dziecko przeczyta razem z osobą dorosłą, aby w razie konieczności otrzymać wytłumaczenie trudnych dla dziecka słów jak na przykład „nonszalancko” czy „szarmancko”.

Ta książka pozwala inaczej spojrzeć na świat, zobaczyć go zarówno oczami dziecka jak i starszej osoby i myślę, że zachwyci zarówno dzieci jak i dorosłych.

Zmienia się obraz stereotypowej babci, którą kiedyś postrzegano w ramach obowiązkowego fartuszka i pieczonych pierniczków, robótek na drutach, i siedzeniu w fotelu. Dzisiejsze babcie są zupełnie inne, odważne zarówno pod względem zachowania jak i ubioru i chociaż mają tyle samo lat co miały nasze babcie kiedyś, to są dużo młodsze (przynajmniej w zachowaniu).

To od nas, dorosłych zależy jaki stosunek do osoby starszej będzie miało nasze czy obce dziecko, bo to my pokazujemy im, że babcia czy dziadek to nie tylko staruszkowie, nad którymi musimy przejąć opiekę, bo są nieporadni życiowo, ale że to wciąż osoby pełne życia.

Zagadki babci Frajda

Polecam tę książkę zarówno dzieciom (od sześciu lat wzwyż), jak i dorosłym. Najlepiej jak przeczytacie tę książkę razem z dzieckiem, gwarantuję wówczas podwójną radość. Mnie się to udało i przeczytałam książkę razem z wnuczką i cieszę się, że po odłożeniu jej ona wciąż miała mnóstwo pytań, na które mogłam jej spokojnie odpowiedzieć.

Dziękuję wydawnictwu FRAJDA za tę książkę, która sprawiła zarówno mnie jak i moim wnuczkom ogromną frajdę.

BARDZO CICHY ROZWÓD – Alek Rogoziński

Siedząca przed komisarzem Darskim kobieta prezentowała się niczym obraz nędzy i rozpaczy. Ewentualnie ofiara jakiejś potężnej katastrofy. Przy czym nic poniżej tajfunu, ewentualnie tsunami połączonego z wyładowaniami atmosferycznymi nie wchodziło w rachubę.

Aleksander Rogoziński urodził się w 1973 roku. Z wykształcenia jest filologiem, z zawodu dziennikarzem, z pasji kryminalistą, który tworzy kryminały. Przez lata związany był z mediami. Karierę zaczynał w połowie lat 90. w kultowej już dzisiaj Rozgłośni Harcerskiej, potem pracował m.in. w Radiu Plus i warszawskim Radiu Kolor. Od 2007 roku jego macierzystą bazą był magazyn Party. Jako pisarz kryminałów zadebiutował w marcu 2015 roku powieścią kryminalną „Ukochany z piekła rodem”, w szybkim czasie zdobywając I miejsce na liście bestsellerów EMPIK.com. Jego hobby to muzyka i podróże, a marzeniem jest objechać cały świat, a na stare lata zamieszkać na jednej z wysp Morza Śródziemnego i tam do końca życia już tylko pisać.

PREMIERA KSIĄŻKI 01 CZERWCA 2022

Wydawnictwo FILIA
stron 340

Zuzanna i Kacper kiedyś byli szczęśliwym małżeństwem, nie widzieli za sobą świata. Po kilku wspólnie spędzonych latach coś jednak się wypaliło i każde z nich zaczynało coraz bardziej mieć dość tej drugiej osoby. Wreszcie nieświadomi planów współmałżonka postanowili podjąć decyzję o rozstaniu. Zuzanna zakochała się w pewnym mężczyźnie, który wydał jej się „tym, z którym chce spędzić resztę życia”, a Kacper poznał całkiem miłą panią, z którą również wiązał nadzieje na szczęśliwy związek. Ale… niestety nie zawsze plany się ziszczają. Kiedy nadszedł moment wypowiedzenia pożegnalnych słów, wydarzyło się coś, co całkiem odsunęło myśli małżonków od planowanego rozwodu, który okazał się najmniej ważną sprawą. Wplątani w morderstwo małżonkowie ponownie musieli złączyć siły. Kto i dlaczego zamordował znaną obu małżonkom osobę? Czy Zuzanna i Kacper nadal mogą sobie wzajemnie ufać? I co było nagrane na nośniku, który poszukują gangsterzy, a dla odzyskania którego są zdolni nawet zabić?

Jest niewielu polskich autorów, których śmiało mogę polecić jako psychoterapeutów, ale z pewnością do czołówki mogę zaliczyć Alka Rogozińskiego.

Kilka razy jego książka wyciągnęła mnie z mega dołka psychicznego i chociaż teraz nie wpadłam do bardzo głębokiego dołka, to jednak wpadłam i po raz kolejny autor mnie z niego wyciągnął.

Kiedyś usłyszałam od pewnej osoby, że książki tego autora są zbyt infantylne, żeby nie powiedzieć o nich, że nieco głupkowate, ale czy nie potrzebujemy i takich lektur?

Przecież po to właśnie są komedie kryminalne, żeby się odstresować i porządnie zabawić. Jeżeli ktoś uważa się zbyt poważny na takie powieści, to już jego sprawa, ja po nie sięgam chętnie.

Po przeczytaniu tej książki pierwsza myśl jaka mi wpadła do głowy, to: Alku, teraz to już chyba przegiąłeś! Żeby burzyć Pałac Kultury i niszczyć muzeum? Szczerze? Nawet nie potrafiłam sobie tego wyobrazić, chociaż czołg wjeżdżający w ścianę to i owszem, ale Pałac Kultury i Nauki? Znak rozpoznawczy Warszawy?

(…) – Ja już to widzę, jak staję przed sądem i mówię, że zburzyłam część Pałacu Kultury w wyniku pomyłki – rzekła Zuzanna z taką ironią, na jaką mogła się w tej sytuacji zdobyć – a zaraz po mnie zeznaje Trzaskowski, który mówi, że jego zdaniem to był bardzo chwalebny czyn, bo mu się ten ruski badziew i tak nijak nie chciał skomponować z nowoczesnymi wieżowcami dookoła. (…)

W tej książce nieświadomi swoich czynów małżonkowie, znudzeni „bezbarwnym” małżeństwem, zafundowali i sobie i czytelnikom przygodę iście mrożącą krew w żyłach, jak z najlepszego filmu akcji.

(…) – Jestem jeszcze w stanie zrozumieć, że chcą się rozwieść, choć uważam, że to idiotyzm, bo nie znam dwójki ludzi bardziej do siebie pasujących – kontynuowała Anna – ale po co przy okazji kogoś mordują i rujnują miasto? Mało to było w Warszawie drugiej wojny światowej, komunizmu i ostatniej prezydent miasta? (…)

Przeżywając razem z bohaterami ich kryminalną przygodę przy okazji „zwiedzamy” Warszawę, ponieważ autor z precyzyjną dokładnością opisuje w książce miejsca i ulice, którymi poruszają się Zuzanna i Kacper.

Być może kogoś zaskoczy, że w wątek kryminalny wplątana została polityka, a właściwie to wysoko postawieni politycy, ale kto z nas wie, ile uczciwości jest w tych reprezentantach polskiego świata politycznego. Dla wielu to nie nowość, bo jak wiadomo od zawsze, polityka nigdy do nieskazitelnych nie należała.

Bardzo ironicznie, żeby nie powiedzieć dosadnie, że prześmiewczo został pokazany świat tych najważniejszych w państwie. Na szczęście dla mnie polityka to ostatni temat, o którym mogłabym coś mądrego powiedzieć, dlatego wizerunek tych panów przedstawiony w powieści jedynie mocno mnie rozbawił.

Myślę, że jest to książka, przy której raczej nikt nie powinien się nudzić. Ciekawi osobowościowo bohaterowie, zaskakujące zwroty akcji i wyjątkowo komiczne porównania i dialogi to coś, co gwarantuje nie tylko dobrą zabawę, ale i porządny relaks.

Jeśli chodzi o mnie, to śmiałam się lub uśmiechałam nawet kiedy była mowa o czymś bardzo poważnym, ponieważ tej książki nie da się czytać z powagą na twarzy, chociaż mamy w niej tak mroczne wątki jak morderstwo, porwania, świat gangsterski czy chociażby zagrywki polityczne.

Polecam tę książkę nie tylko miłośnikom komedii kryminalnych, moim zdaniem każdy w niej znajdzie coś dla siebie. Jest kryminał i jest duża dawka dobrego humoru, to wiadomo. Sensacja goni sensację, Jest przygoda i bardzo zaskakujące zakończenie, ale jest również namiastka romantycznej miłości osób w dość poważnym wieku. No dobrze, może nie romantyczna miłość, ale odrobina seksu 😉

Dziękuję Autorowi za kolejną psychoterapię, a wydawnictwu FILIA dziękuję za książkę, przy której nieźle się bawiłam.

SIŁA KOBIET – Barbara Wysoczańska

Żeby zacząć nowe życie, najpierw trzeba uporać się z przeszłością. A ono ma sporo demonów do zwalczenia.


Zdj. Bartosz Pussak Photography

Barbara Wysoczańska urodziła się w 1980 roku w Nowej Soli, ale obecnie mieszka w Zielonej Górze. Jest absolwentką historii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Jest historykiem nie tylko z wykształcenia, ale i z pasji. Prywatnie jest mamą dwóch córek. Pracuje w branży jubilerskiej. Jest miłośniczką dobrej literatury, muzyki i kina.

Siła kobiet to powieść obyczajowa z dużą dawką dramatu i odrobiną romansu, której fabuła przenosi czytelników do dwudziestolecia międzywojennego w Polsce ale i we Francji.

PREMIERA KSIĄŻKI 23 LUTEGO 2022

Wydawnictwo FILIA
stron 524

Rozalia córka Polaka i Francuzki zostaje wydana za mąż za bogatego i znanego polskiego polityka i zamieszkuje w jego rodzinnej posiadłości wraz z teściową i szwagierką. Mąż Rozalii Lubowidzkiej jednak większość czasu spędza w Warszawie.  Jej małżeństwo nie cieszy się jednak ani szczęściem ani długim stażem, bowiem ktoś pana Lubowidzkiego morduje. Po śmierci męża kobieta próbuje odbudować swoje życie, które za jego pośrednictwem stało się dla młodej Polski piekłem. Kiedy otrzymuje list od byłej kochanki męża z błaganiem o pomoc dla jej jedynej córki, która od dłuższego czasu poważnie choruje, Rozalia nawet nie przypuszcza, jaki prezent przygotował dla niej los. Tymczasem szwagierka młodej wdowy, młodsza siostra jej męża próbuje się wyrwać z marazmu życia na prowincji i ucieka do Warszawy, gdzie zatrzymuje się w domu dość kontrowersyjnej ciotki Rozalii. Trzy kobiety łączy postać Ignacego Lubowidzkiego, posła na sejm II Rzeczypospolitej. Kto i dlaczego zamordował powszechnie lubianego pana posła? Czy Ignacy był tym za kogo się podawał, czy został poznany również ze złej strony? Czy Rozalia zaprzyjaźni się z kochanką męża, czy znienawidzi kobietę? Jaki wpływ na dalsze życie Rozalii będzie miał brat zamordowanego posła, powszechnie szanowany lekarz?

Zanim napisze coś o tej powieści, to wspomnę tylko, że jest to dla mnie creme de la creme wśród czytanych ostatnio przeze mnie książek. I to właściwie powinno wystarczyć, aby zachęcić do sięgnięcia po tę książkę.

To, że fabuła wciąga od pierwszej strony i trzyma do ostatniej to nie tylko ciekawy pomysł na nią, ale moim zdaniem przede wszystkim również świetnie wykreowane postacie bohaterów oraz porządny research dotyczący sytuacji polityczno-społecznej Polski międzywojennej z dużą dawką historii tego okresu.

Autorka zabiera czytelników zarówno do tętniącej życiem Warszawy jak i pokazuje życie w bogatych posiadłościach wiejskich, gdzie bardzo obrazowo przedstawiona została hipokryzja jakiej z lubością oddawali się nie tylko ludzie bogaci.

Książka przepełniona jest emocjami, które nie pozwalały mi na czytanie jej bez zapasu chusteczek, bo oczy co jakiś czas dziwnie wilgotniały zasłaniając tekst.

(…) W małżeństwie jej życie wyglądało inaczej. Wiedziała, że coś się zmieni, ale nie sądziła, że wszystko. Jakby nagle ktoś zamknął ją – wolnego ptaka – w ciasnej klatce z grubych prętów. Albo pozbawił ją powietrza do oddychania. (…)

Jednym z wątków tej powieści jest romans, w którym nie brakuje scen miłosnych, ale opisane zostały one z subtelną delikatnością, pięknie i romantycznie bez wulgarności. Zmysłowo i namiętnie jak coś co jest jedynie dopełnieniem miłości i uczucia łączącego dwoje ludzi.

Ale autorka przedstawia również zbliżenia inne, brutalne, pozbawione uniesień miłosnych a zamienione w ring albo niewolnicze kary, kiedy mężczyzna znęcając się nad kobietą siłą wymuszał na niej oddanie się, brutalnie udowadniając jej kto w tym związku dominuje.

Jest to książka o kobietach i moim zdaniem dla kobiet. O ich nadziejach, miłości, ale również strachu i bezsilności jakie zafundować potrafią mężczyźni pokroju męża głównej bohaterki. Ale jest to również książka o przyjaźni i empatii, o odpowiedzialności za drugiego człowieka.

(…) A ile warte są ludzkie uczucia? Te wszystkie rozedrgane porywy serca, tęsknoty, burze zmysłów? Czym były? Histerią jednego, nieważnego istnienia? Czy fundamentem, na którym budowano świat? A współczucie? Czym naprawdę było? Wyrzutem sumienia? (…)

Wątek polityczny poruszony w powieści jest tak bliski temu współczesnemu, że aż trudno uwierzyć w to, że od tylu lat w tym świecie niewiele się zmienia.  Bezwzględność w dążeniu do władzy, obłuda i hipokryzja królujące na salonach, przekupstwo i przemoc torujące drogę tym, którzy nie mają żadnych skrupułów co do tego co robią.

(…) Drażniła ją dwulicowość mężczyzn, ta ich pogarda dla upadku moralnego kobiet, choć sami byli jej sprawcami i wykorzystywali kobiety bez cienia zażenowania. (…)

Świetnie wykreowane osobowości bohaterek i bohaterów są jedynie dopełnieniem fabuły, która jest tak realistycznie pokazana, że trudno uwierzyć, iż powieść jest fikcją literacką.

Myślę, że na uwagę zasługują również wątki odnoszące się do więzów rodzinnych, do kontaktów między rodzicami a dziećmi. Z jednej strony ślepa wiara w idealizm swojego dziecka, a z drugiej strony odrzucenie, dążenie do pseudo szczęścia, kiedy córki wydawano za mąż tylko dlatego, aby podnieść albo utrzymać swój status społeczny.

Mogłabym o tej powieści pisać jeszcze sporo, ale myślę, że kogo miałam zachęcić do przeczytania jej to zachęciłam, a kogo nie, to powiem tylko: niech żałuje.

Ta lektura to połączenie kryminału, romansu, dramatu, powieści z historią w tle, książki obyczajowej i psychologicznej, czyli dla każdego coś. Muszę dodawać coś więcej?

Dziękuję wydawnictwu FILIA za wydanie tej powieści i zaproponowanie mi jej przeczytania. Autorce dziękuję za emocje, które mi zafundowała, myślę, że każdą kolejną jej książkę będę wyczekiwała z niecierpliwością.

JUŻ NIE CZEKAM – Agnieszka Olejnik

Nigdy nie czekałem, aż los coś dla mnie zrobi. Przeciwnie: brałem się z życiem za bary. I tylko o jedną sprawę nie potrafiłem walczyć. O tę największą. O miłość kobiety, która była dla mnie jedyna na świecie.

Agnieszka Olejnik to polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W młodości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka – odwiedziła m.in. Czarnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, Sycylię, zjechała całą Skandynawię, by dotrzeć do Nordkapp. Tatry kocha miłością niemal romantyczną. Prowadzi bloga „Barwy i smaki mojego życia”, gdzie opowiada nie tylko o książkach, ale też o fotografowaniu przyrody, zdrowej kuchni i pysznych nalewkach. Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015) a także wielu innych książek.

Już nie czekam, to powieść psychologiczno-obyczajowa z dużą dawką dramatu i odrobiną romansu.

PREMIERA KSIĄŻKI 23 MARCA 2022

Wydawnictwo FILIA
stron 344

Marika prowadzi gabinet psychologiczny, Innym próbuje pomóc, a sama, po śmierci męża nie potrafi pokonać żałoby. Rozwiązuje problemy innych, ale we własnym domu nie chce nawet pogodzić się z pustką, po ukochanym mężu. Na szczęście ma obok siebie wieloletniego przyjaciela, który wspiera ją w tych najgorszych momentach, jest wierny jak pies i lojalny, chociaż cały czas ma wyrzuty sumienia i poczucie winy, że wiele lat okłamywał Marikę, chroniąc ją przed kłamstwami męża. Jednym z pacjentów Mariki jest Szymon, młody mężczyzna cierpiący na lęk przed zaśnięciem czy powodem jego lęków może być przeszłość, czy spotkanie tajemniczej kobiety z tatuażami? Co musi wydarzyć się w życiu Mariki, aby znów poczuła się szczęśliwa i kochana? Czy Szymon poradzi sobie ze swoimi lękami? Jak długo można kochać kogoś bez wzajemności i bać się odkryć swoje uczucia?

Przyznam szczerze, że biorąc do ręki tę książkę, odrobinkę liczyłam na lekturę lekką, miłą i przyjemną. Ale w powieści tej jest jak na kolorowej łące, gdzie piękne kwiaty rosną obok chwastów, jedne wyglądają pięknie i pachną, a inne parzą jak pokrzywy.

Dobrze, że nauczyłam się nie sugerować się okładką, bo ona potrafi bardzo zmylić. Okładka tej książki zapewne również zmyli wiele czytelniczek, szczególnie te, które będą pewne, że za tym pogodnym zdjęciem znajduje się równie pogodna fabuła.

Ta powieść aż kipi od emocji i to takich, przy których często wilgotnieją oczy. Autorka niby spokojnie prowadzi nas drogami losów różnych osób, ale robi to w taki sposób, że ani na chwilę nie mamy ochoty zboczyć z tych dróg.

(…) W półmroku łatwiej się rozmawiało, było się mniej bezbronnym, zupełnie jakby ciemność otulała nas oboje i oddzielała od siebie bezpieczną, miękką zasłoną. (…)

Mamy tu kilka wątków, które odnoszą się do różnych osób, nie jest to powieść szkatułkowa, w której ma końcu wszystkie wątki składają się w całość, ale w jakiś sposób historie te łączą się.

Główną bohaterką jest Marika, pani psycholog, do której przychodzi młody mężczyzna z problemami dotyczącymi jego sfery odpoczynku, a konkretnie snu.

Marika jest osobą, która nie potrafi poradzić sobie ze śmiercią męża, którego kochała i nadal kocha nad życie i może dlatego nie jest w stanie rozstać się z nim. Swoją żałobę przelewa na komputer pisząc do zmarłego męża listy, opowiadając mu każdego dnia o tym, co przeżyła, kogo spotkała itp. W rozpaczy i bólu nie dostrzega tego, że w jej życiu jest ktoś, kto zasługuje na większą uwagę niż zmarły mąż, który tak właściwie nie był wart jej uczuć. Nie chcę tutaj spoilerować, więc nic więcej na ten temat nie napiszę.

(…) – Nie pamiętam – przerwała niecierpliwie. – Ale nie o to mi chodzi. Zrozum, Eryk, to już wykracza poza żałobę, poza smutek i tęsknotę. Czuję się tak, jakbym… znikała. Jakby mnie było z dnia na dzień coraz mniej. Czasami nie mam siły chwycić za szczotki i się uczesać. (…)

Równie poruszającym wątkiem jak żałoba Mariki jest historia dzieci, które nie zaznały w życiu miłości i rodzicielskiego ciepła. Po śmierci rodziców albo trafiły do domu dziecka, albo do rodzin zastępczych, w których ciepło emocjonalne i miłość były na ostatnim miejscu. Traumy z dzieciństwa pozostawiły trwały i bolesny ślad w psychice. To trudny temat, zwłaszcza dla kogoś, kto miał normalny dom i kochających rodziców. Problemy dzieci wychowywanych w domach dziecka nie zawsze są gorszymi w porównywaniu z problemami dzieci adoptowanych, zwłaszcza kiedy okazuje się, że adopcji nie popierali oboje rodziców adopcyjnych.

Mamy tutaj również trudną miłość, taką platoniczną, która rozwijając się jest raną, która nie chce się zagoić. Pod przykrywką przyjaźni pozwala a ciągłą obecność w pobliżu tej kochanej osoby, ale nie może jednocześnie się zdemaskować.

(…) To była miłość skazana na cierpienie, miłość niemożliwa, nierealna i przez to okrutna. Zmieniła moje życie, nadała codzienności inny smak, odebrała sens niektórym sprawom, choć w zamian nadała go innym (…)

Ale dla rozładowania emocji autorka zabiera czytelnika do świata hodowcy psów rasowych. Pięknie, a zarazem dość szczegółowo przedstawia problemy z jakimi wiąże się odchowanie szczeniąt. Jednak są i przyjemne momenty. Któż z nas nie miałby ochoty czasami przytulić się do takiego maleńkiego, puchatego i ciepłego szczeniaczka.

Ciekawie skonstruowane osobowości bohaterów, których z całą pewnością nie można zaliczyć do bezbarwnych i nudnych, to dodatkowy plus dla tej powieści.

Polecam tę książkę, chociaż uczciwie informuję, żeby na wszelki wypadek przygotować sobie paczkę chusteczek, bo może się przydać.

Dziękuję wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w krótkim czasie od premiery, a autorce dziękuję za te emocje. W książce mam dedykację: Dla Ewy, z nadzieją, że się spodoba!

Tak pani Agnieszko, bardzo mi się podobała i cieszę się, że na mojej półeczce „do przeczytania” czeka już kolejna Pani książka.

Napisz do mnie
marzec 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/