Recenzje książek

współczesna powieść obyczajowa

OCZAROWANIE – Roma J. Fiszer

(…) Rozmowy przy ognisku trwały dalej. Wzniesiono również toast za szczęście Basi i Jarka. Mimo zapadającego wieczoru w lasach wokół Mausza wciąż słychać było maszyny, od roku nieustannie ścinające połamane przez nawałnicę drzewa. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Roma J. Fiszer to pseudonim, pod którym przez wiele lat ukrywał się Jacek Wojtkowiak, który podbił moje czytelnicze serce od pierwszej książki, która trafiła w moje ręce. I chociaż chciałam się o „autorce” dowiedzieć czegoś prywatnego, to niestety „wujek Google” skrzętnie tę osobę ukrywał. Dowiedziałam się jedynie, że pochodzi z Poznania, a obecnie mieszka w Gdyni, chociaż każde lato spędza na kaszubskim letnisku nad Mauszem. I to tyle. Miałam okazję poznać pana Jacka osobiście na pierwszych targach książki w Gdyni, z czego się ogromnie cieszę, ponieważ to bardzo sympatyczny człowiek.

OCZAROWANIE to dziewiąta część sagi, której fabuła umiejscowiona została na Kaszubach.

PREMIERA KSIĄŻKI 27 SIERPNIA 2025

wydawnictwo PURPLE BOOK, stron 492

Eliza i Max powracają z zagranicznych wojaży. Tuż przed Parchowem ich samochód omal nie zostaje staranowany przez czerwoną alfę romeo. Jej właścicielem jest niejaki Teje, notowany na Zachodzie uczestnik mafijnych porwań kobiet i dzieci. Przeczucie podpowiada Maxowi, że może to zwiastować kłopoty. Niebawem wokół siedliska zrobi się gorąco. Anna z Ryszardem poznają na zamku w Krokowej niezwykłą historię pruskiej familii von Krockow; Parchowo odwiedzają goście z Ameryki. W uroczego Bruna zapatrzy się siostra Elizy, Jagoda. Nastolatkowie, szukając wyzwań w przerwach między kąpielami i rejsami po jeziorze Mausz, zmierzą się w teście… z greki. Max przeistacza się w detektywa ochroniarza. Gdy zagęszcza się atmosfera zagrożeń ze strony grupy Tejego, zwraca się o pomoc do podinspektora policji Tomasza Zawady.

Kiedy otrzymałam tę książkę bardzo się ucieszyłam, bo lubię „pióro” Romy J. Fiszer. Jakież było moje zdziwienie, gdy po przeczytaniu kilkunastu stron zorientowałam się, że to kontynuacja.

Ale ponieważ nie lubię odkładać rozpoczętych książek i w dodatku poczułam dość specyficzną więź z bohaterami, to zdecydowałam się, że przeczytam do końca.

Autor zabiera czytelniczki i czytelników na piękne i malownicze Kaszuby, a pisze tak, że człowiek ma ochotę rzucić wszystko i wsiąść do pociągu, aby poczuć ten kaszubski klimat.

Duża liczba bohaterów trochę mi się plątała i początkowo nie mogłam się połapać kto jest z kim, ale bardzo pomógł mi spis wszytskich postaci i łączących ich więzi, zarówno rodzinnych jak i przyjacielskich, który autor umieścił na końcu książki.

Myślę, że nie czułabym dezorientacji, gdybym przeczytała wcześniejsze części, ale i tak wszystkich bohaterów bardzo polubiłam i myślę, że wkrótce wrócę do nich sięgając po wcześniejsze książki. Na szczęście wszystkie części sagi są dostępne w aplikacji STORYTEL, więc szybko będę mogła nadrobić.

Ta powieść jest idealna na urlop czy wakacje. Lekka, łatwa i przyjemna, taka, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością (nawet jeżeli nie przeczytało się wcześniejszych części 😉).

Świetnie przedstawieni bohaterowie z taką prawdziwą swojskością z pewnością są jednym z wielu atutów tej lektury.

A ciekawie poprowadzone dialogi sprawiły, że momentami miałam ochotę wtrącić się do rozmowy.

Fabuła chociaż w większości opiera się na wątkach obyczajowych to skrywa również odrobinę romansu i kryminału.

(…) Już chciał zwrócić na to uwagę Elizy, gdy nagle zaniemówił, na ekranie bowiem pojawił się czerwony samochód Tejego, w którego numerze rejestracyjnym wypatrzył cyfry 007. Przełknął ślinę, zatrzymał film i zamachał ręką. (…)

Myślę, że to lektura dla tego, kto się chce porządnie zrelaksować, myślę również, że nikt nie powinien się przy tej książce nudzić.

Jeżeli kogoś zachęciłam, a do tej pory nie poznała/poznał „pióra” Romy J. Fiszer to może zacznie przygodę z książkami właśnie od tej sagi. Ja już zaczęłam słuchać pierwszych części w formie audiobooków, co również gorąco polecam.

Dziękuję Autorowi Facebook za ten egzemplarz i cieszę się, że mieliśmy okazję chociaż chwilę ze sobą porozmawiać na Gdyńskich Targach Książki.

MALEŃKA – Anna H. Niemczynow

(…) Pragnęła, by widział w niej kobietę silną, niezależną i pewną swojej nieskalanej kobiecości. Już się nadziękowała za ochłapy uczuć. (…)

Anna H. Niemczynow urodziła się w 1982 roku. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2007 powieścią „W maratonie życia”. Studiowała nauki polityczne, prawo administracyjne i pedagogikę na Uniwersytecie Szczecińskim. Po uzyskaniu dyplomu pracowała jako urzędnik państwowy. Jest ceniona za autentyzm, odwagę i szczerość. Po latach emigracji wróciła do Polski i obecnie mieszka w podszczecińskiej wsi, gdzie w zaciszu domowego ogniska powstają kolejne jej książki.

Maleńka to powieść obyczajowa z dużą dawką dramatu, nutką romansu i wątkami psychologicznymi.

PREMIERA KSIĄŻKI 31 MAJA 2023

Wydawnictwo LUNA
stron 414

Zofia z zawodu jest tłumaczką. W życiu osobistym ma za sobą nieudane małżeństwo i córkę z tego związku. Jej kolejne małżeństwo ma być spełnieniem kobiecych marzeń, ale mąż nie do końca akceptuje pasierbicę i pomimo starań nie udaje mu się tego ukryć. Gdy córka Zofii kończy 18 lat, mama postanawia zabrać ją na niezapomniane wakacje i bajeczną podróż po Stanach Zjednoczonych wydając na to oszczędności swojego życia. W podróż marzeń, która miała być przygodą dla matki i córki nieoczekiwanie wkracza przystojny, młody lekarz, któremu nie przeszkadza, że Zosia jest mężatką, kobietą starszą od niego o prawie dekadę i ma dorosłą córkę. Czy Zofia pozwoli sobie na spontaniczny romans, czy spotkanie młodego lekarza zakończy jej niezbyt udane małżeństwo? Jak mocno można kochać swoje dziecko i ile jest się w stanie dla niego poświęcić? Jak silna jest potęga intuicji i czy powinniśmy jej bezgranicznie ufać?

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny H. Niemczynow wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. I chociaż książka nie należy do lekkich, łatwych i przyjemnych, tu mam na myśli oczywiście fabułę, to lekki styl jakim pisze autorka sprawia, że czyta się ją bardzo przyjemnie.

Główna bohaterka jest kobietą „po przejściach”, która nie chce, albo nie potrafi zaakceptować nowego związku, cały czas dopatrując się w nim negatywów. Obsesyjnie zakochana w córce, podwójnie, a może nawet po wielokroć przeżywa każdy negatywny impuls skierowany w stronę córki.

Muszę przyznać, że odrobinę irytowała mnie ta obsesyjna miłość, a już z całą pewnością irytowało mnie traktowanie osiemnastoletniej kobiety jak „maleństwa”. Ale wiem, że niektóre matki tak właśnie kochają swoje dzieci.

Sama jestem matką i cieszę się i doceniam dorosłość moich dzieci z dumą patrząc jak radzą sobie w życiu. Już na etapie ich nastoletniości przestałam je traktować jak moje małe dzieci i chociaż tęsknię za tym czasem, kiedy maleńkie rączki otulały moją szyję, to przecież nie mogę ich całe życie traktować jak maluchy.

Życie głównej bohaterki to wzloty i upadki, myślę, że dramatyczna przeszłość (trudne relacje z ojcem, pierwszy mąż alkoholik) zbudowała w niej pewnego rodzaju zaporę. Wychodząc drugi raz za mąż, bardziej odbierała negatywne zachowania męża i całego związku niż to co było w tym pozytywnego. We wszystkim co robił mąż dopatrywała się czegoś złego. Zamiast doceniać to jak ją traktował, prawił komplementy, obsypywał kwiatami, ona jedynie widziała go flirtującego z innymi kobietami. Okazjonalne wypicie alkoholu traktowała przez niego jak niesubordynację i złośliwość wobec niej.

(…) Alkohol, w odczuciu Zofii, zawsze wszystko psuł. Zawsze. Kiedy tylko się pojawiał, ludzie tracili rozum. Rozum tracił tata, rozum tracił brat Zofii, który w dorosłym życiu również się pogubił, rozum tracił Szymon i potem Leon. Zofia nienawidziła alkoholu. (…)

Z jednej strony jej się nie dziwię, bo trauma po mężu alkoholiku i ojcu, który pasem wymuszał posłuszeństwo z pewnością spowodowały, że rany psychiczne mocno zakorzeniły się w sercu i umyśle, ale z drugiej strony nie wszystko co kojarzy się ze złem, jest bezgranicznie złe.

Nie czując się w pełni szczęśliwa w drugim małżeństwie, Zofia stawia wszystko na jedną kartę i spontanicznie robi coś, co w przyszłości może mieć bardzo opłakane konsekwencje. Czy należy ją za to potępić, czy raczej jej współczuć, że impulsywnie zapragnęła być przez chwilę szczęśliwą.

(…) Po raz pierwszy w życiu Zofia obawiała się, że straci nad soba panowanie i zrobi coś głupiego, czego potem będzie żałować. Na przykład dotknie go w sposób, w jaki nie powinno dotykać się mężczyzny, którego zna się raptem od kilku dni i który gdyby miał o kilka lat mniej, w zasadzie mógłby być jej synem. (…)

W każdym związku, w każdej relacji są dobre i złe chwile, ale przecież warto walczyć o te dobre, bo wszystko przemija i jak wygra się z dobrym, to zło pójdzie w zapomnienie.

Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie: o czym, lub o kim jest ta książka? Z pewnością jest to lektura o kobiecie marzącej o szczęściu, to opowieść o miłości, może trochę trudnej, ale szczerej, to książka o nadziei i przebaczeniu.

(…) Czuła się piękna, chociaż na jej szyi nie było pereł jak wówczas, gdy stroiła się na wspólne wyjścia z mężem. Człowiekowi, który trzymał ją w ramionach, cała otoczka związana z szykownym strojem była zbędna. (…)

Nie ukrywam, że po przeczytaniu tej powieści naszły mnie różnego rodzaju refleksje i chociaż nie polubiłam zbytnio głównej bohaterki za jej obsesyjne traktowanie dorastającej córki jak małego dziecka, to cały czas jej kibicowałam. Chciałam, aby znalazła szczęście nie szukając go tam, gdzie go nie było. Czy jej się to udało? Przeczytajcie sami.

Autorka zabiera czytelników w piękną podróż po Stanach Zjednoczonych, malowniczo opisując miejsca, w których przebywały bohaterki, ale zabiera również w podróż do emocjonalnego wnętrza kobiety, która kocha za bardzo, marzy o zwykłym szczęśliwym życiu i szuka prawdziwej, szczerej miłości.

Myślę, że jest to książka zarówno dla pań jak i panów, każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

Dziękuję Autorce za chwile pełne emocji jakie spędziłam podczas czytania, a Wydawnictwu LUNA dziękuję, że mogłam poznać kolejną polską autorkę i przeczytać jej książkę w ramach współpracy barterowej.

ZŁOTY PELIKAN – Stefan Chwin

Osobom, które zaglądają na mojego bloga nie muszę przedstawiać pisarza, ponieważ wspominałam o nim już kilkakrotnie, dzieląc się wrażeniami, po przeczytanych książkach. Jednak dla tych, którzy trafili do mnie po raz pierwszy przypomnę, że Stefan Chwin urodził się w 1946 roku w Gdańsku i jest jednym z najbardziej znanych gdańskich powieściopisarzy. Jest również krytykiem literackim, eseistą, historykiem literatury a także grafikiem.

Jest absolwentem Państwowego Liceum Technik Plastycznych w Gdyni-Orłowie oraz Uniwersytetu Gdańskiego. Jako naukowiec zajmuje się romantyzmem i romantycznymi inspiracjami w literaturze nowoczesnej. Wykłada na Uniwersytecie Gdańskim na wydziale Filologii Polskiej.

Pisze również beletrystykę pod pseudonimem Max Lars i pod tym nazwiskiem zadebiutował dwoma powieściami fantastyczno-przygodowymi dla młodzieży: Ludzie-skorpiony i Człowiek-Litera. Również w tym czasie ukazał się jego autobiograficzny esej Krótka historia pewnego żartu, w którym autor dokonał osobistego rozrachunku z historią Gdańska z lat pięćdziesiątych XX wieku.

Złoty pelikan

Wydawnictwo TYTUŁ rok 2003

stron 271

Złoty pelikan, to współczesna powieść obyczajowa, dramat, którego fabuła umieszczona jest w pięknym Gdańsku.

Jakub jest wykładowcą na wydziale prawa. Któregoś dnia przypadkowo podsłuchuje rozmowę studentów na temat dziewczyny, która rzekomo popełniła samobójstwo po niezdanym egzaminie. Domyśla się o kim mówią, ponieważ w czasie sesji egzaminacyjnej dziewczyna kontaktowała się z nim prosząc o wyjaśnienie zaistniałej na arkuszu egzaminacyjnym pomyłki.

Wiadomość o konsekwencji swojego bezmyślnego i szorstkiego potraktowania dziewczyny wzbudza w Jakubie poczucie winy, doprowadzając go do apatii i pewnego rodzaju letargu życiowego. Z każdym dniem jest coraz gorzej, co odbija się negatywnie zarówno na jego pracy zawodowej jak i na życiu osobistym. Sytuacja pogarsza się z dnia na dzień, od chwili wyprowadzenia się żony Jakuba i pozostawienia go samemu sobie. Depresja, która jest konsekwencją następujących po sobie zdarzeń, doprowadza do tego, że Jakub przestaje funkcjonować jak normalny człowiek i pewnego dnia wyeksmitowany z nieopłacanego przez dłuższy czas mieszkania zostaje bezdomnym żebrakiem. Poznaje wówczas smak życia w tunelach, starych fortach, czy piwnicach, notorycznie przepędzany z miejsc publicznych i traktowany jak śmieć. Pewnego dnia spotyka młodą kobietę, która staje w jego obronie i zabiera go do własnego domu, gdzie doprowadza jego wygląd zewnętrzny do stanu sprzed okresu upadłości moralnej.

Kim jest ta kobieta i jak potoczą się dalsze losy Jakuba nie zdradzę, bo chciałabym sprowokować potencjalnego czytelnika do sięgnięcia po lekturę i przeczytania samemu.

Proza Chwina jest dość specyficzna. Autor nie używa w niej ogólnie przyjętych norm pisania dialogów, jego dialogi są wplecione w treść i stanowią jakby odłamki myśli narratora. Czytając jego książki, czytelnik ma wrażenie spowolnienia czasu, ponieważ język jakim posługuje się autor jest bardzo poetycki, nostalgiczny i obrazowy.

„Złoty pelikan” jest książką nie tyle dramatyczną, co wstrząsającą momentami. Wątki jakie poruszone są w tej książce, w wielu przypadkach przybierają postać wręcz thrillerowego cierpienia i grozy.

To nie jest lekka lektura, ale czyta się ją jednym tchem, powoli zagłębiając się w myśli i uczucia głównego bohatera.

Malownicze opisy Gdańska są tak pociągające, że miałam ochotę wsiąść w tramwaj i pojechać zobaczyć te wszystkie miejsca: Górę Gradową, park i obszar leśny przy Katedrze Oliwskiej, czy Wyspę Spichrzów i sprawdzić, co w tych miejscach jest prawdziwe, a co fantazją autora.

Tym razem jednak muszę przyczepić się do okładki. Nie podoba mi się, i dziewczynę ze zdjęcia nijak nie potrafiłam dopasować do którejkolwiek postaci z powieści. Widziałam inne okładki tej książki i być może gdybym miała książkę innego wydania, spojrzałbym na jej oprawę inaczej. No ale liczy się przede wszystkim to, co znajduje się na kartach książki a nie na jej zewnętrznym opakowaniu.

Polecam tę lekturę osobom, które lubią spokojne powieści i wyrafinowaną literaturę polską. Nie jest to książka lekka, łatwa i przyjemna, jest wręcz ciężka, jeśli chodzi o myśl przewodnią, ale pięknie przedstawiony w niej wątek degradacji człowieka, jego upadku z pozycji „ktoś” do pozycji „nikt” z pewnością zasługuje na chwilę zastanowienia się nad tym, co może spotkać każdego.

 Inne książki Stefana Chwina, które opisałam wcześniej:

Hanemann Żona prezydenta Dolina Radości Esther Panna Ferbelin

Klikając na zdjęcie książki przeniesiesz się Drogi Czytelniku do opisu jaki wstawiłam na swoim blogu.

Napisz do mnie
sierpień 2026
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/