Recenzje książek

tajemnica przeszłości

PO DRUGIEJ STRONIE SIEBIE – Małgorzata A. Jędrzejewska

(…) Wpatrywała się w ekran, ale nic już nie widziała. Łzy płynęły jej po twarzy i sama nie wiedziała dlaczego. Z żalu nad Iloną, nad sobą czy Jerzykiem, który matkę ma, ale jakby jej nie miał. Bo ona tylko od święta. (…)

Małgorzata A. Jędrzejewska urodziła się w 1962 roku. Jest nie tylko pisarką, ale również polonistką i bibliotekarką, socjoterapeutką, instruktorką teatralną i kulturalną, reżyserką i scenarzystką amatorskiego teatru młodzieżowego, a także koordynatorką projektów, lifecoache, oraz wokalistką. Kilka lat mieszkała w Londynie, jednak postanowiła wrócić do Polski i teraz, od kilku lat realizuje swoje pasje muzyczno-pisarskie w otoczeniu pięknych okolic Iławy.

PO DRUGIEJ STRONIE SIEBIE to powieść psychologiczna, z dużą dawką dramatu i odrobiną mediumizmu.

PREMIERA KSIĄŻKI 30 MARCA 2026

Małgorzata A. Jędrzejewska, stron 239

Marta i Monika próbują poskładać swoje życie z zawirowań, tajemnic i niespełnionych tęsknot. Ich losy splatają się z przeszłością rodziny naznaczonej sekretem, zbrodnią, przekleństwem. Z każdym krokiem zbliżają się do prawdy, która nie należy do żadnej z nich. Kiedy jedna z nich trafia do nawiedzonego przez duchy domu, sporo w jej życiu zaczyna się komplikować. Gdzieś żyje trzecia młoda kobieta – Paulina, nastolatka, która od lat nosi w milczeniu więcej bólu, niż ktokolwiek jest w stanie unieść. Co może łączyć Martę, Monikę i Paulinę? Jaką rolę w życiu trzech kobiet odegra stary dom, w którym podobno mieszkają duchy? Czy przeszłość kobiet ma coś wspólnego z ich przyszłością? Kim tak naprawdę są nieznające siebie nawzajem młode kobiety?

Niezbyt często zdarza mi się, że dwa razy sięgam po jakąś książkę w krótkim odstępie czasu. Tę książkę przeczytałam dwa razy i pewnie jeszcze kiedyś do niej wrócę.

Pierwszy raz przeczytałam ją na prośbę autorki, która chciała poznać moją opinię o fabule, a drugi raz przeczytałam ją z czystą przyjemnością, aby podzielić się opinią o niej z innymi.

To niesamowita lektura. W tej niepozornej książeczce autorka umieściła taki ładunek emocji, że momentami trudno zapanować nad tymi emocjami jakie dopadają czytelnika podczas czytania.

Poznajemy trzy młode dziewczyny – Martę, Monikę i Paulinę, które teoretycznie nic ze sobą nie łączy oprócz smutnej, a chwilami można powiedzieć, że dramatycznej przeszłości. Każda z nich niesie w sercu swój bagaż bolesnych doświadczeń.

Każda z tych dziewczyn to inna osobowość, jedna jest silna, mocno stąpająca po ziemi, inna zahukana i straumatyzowana.

Ale jest coś co łączy te dziewczyny bardzo mocno, nie zdradzę jednak co, bo chciałabym aby czytelniczki/czytelnicy odkryli to sami sięgając po tę lekturę, którą POLECAM gorąco nie tylko na okładce.

Czytając tę książkę, raz jesteśmy w świecie Marty, raz w świecie Moniki, a innym razem wkraczamy w świat nastoletniej Pauliny. Każda z bohaterek ma za sobą jakiś bagaż doświadczeń. Jedna z nich jest matką syna, którego wychowuje jej mama, ponieważ ona nie czuje w pełni miłości macierzyńskiej, chociaż na swój sposób kocha syna. Druga została w dzieciństwie odrzucona przez swoją nastoletnią wówczas matkę i wychowana w domu krewnych. A trzecia ma poważne problemy natury psychicznej związane z niezbyt ciekawą sytuacją we własnym domu.

Autorka zabiera również czytelników do pewnego domu, starej rezydencji otoczonej pięknym ogrodem, w której mieszkają… duchy.

Czy one faktycznie są tylko wyobraźnią jednej z dziewczyn musicie się przekonać sami, a stanie się to dopiero wtedy, gdy sięgniecie po książkę.

To nie jest powieść z tych: lekka, łatwa i przyjemna, to książka z tych, które zostawiają trwały ślad w pamięci czytelnika. To świetne studium psychologiczne, w którym można odnaleźć cząstkę siebie. No i przede wszystkim to lektura, w której głównymi bohaterkami nie są Marta, Monika i Paulina, ale EMOCJE.

(…) Dalej nie słuchała, tylko złapała swoje rzeczy i uciekła. Biegnąc nie zdawała sobie sprawy, że się modli. Głośno i żarliwie. Do Moniki i Marty. Żeby się zjawiły. Żeby pomogły. (…)

Moim zdaniem już sama okładka powinna przyciągnąć czytelniczą ciekawość, bo jest ona taka… trochę tajemnicza, trochę zmysłowa i nie sugerująca tego co można za nią odnaleźć.

Nie kupicie tej książki w pierwszej lepszej księgarni, bo autorka wydała ją sama, ale naprawdę uważam, że warto tę książkę mieć w swojej biblioteczce, by móc do niej kiedyś wrócić.

POLECAM szczerze i bardzo gorąco, przyznam się, że kiedy przeczytałam ją po raz pierwszy nie potrafiłam znaleźć słów, aby coś o niej napisać i nie potrafiłam pozbyć się tej historii z głowy. Myślę, że zostanie ona ze mną na długi czas.

Jeżeli zachęciłam Was do sięgnięcia po tę lekturę, to wystarczy skontaktować się z AUTORKĄ na przykład poprzez Facebook i zamówić dla siebie egzemplarz.

Bardzo dziękuję autorce i za książkę i za tę niesamowitą historię.

WIOSNA W CIECHOCINKU – Aneta Krasińska

(…) Przekartkowała wolumin. Wówczas jej oczom ukazało się zniszczone zdjęcie. Wyjęła je, a że wykonane było w sepii, nie oddawało w pełni kolorów, dlatego musiała się dobrze przypatrzeć. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Aneta Krasińska to autorka o wielu obliczach poruszająca problemy kobiet borykających się z przeciwnościami losu. Zadebiutowała w roku 2015 powieścią „Finezja uczuć” i od tej pory wydała ponad 30 powieści. Z pochodzenia jest sochaczewianką, z wykształcenia i z zamiłowania humanistką, zakochaną w książkach. Obecnie mieszka w maleńkiej mazowieckiej wsi, gdzie bliski kontakt z naturą pozwala jej oderwać się od rzeczywistości i daje poczucie swobody twórczej. Prowadzi warsztaty pisania dla dzieci „Pisaninka”. Przez wiele lat współpracowała z lokalnym stowarzyszeniem działającym na rzecz rozwoju mieszkańców gminy Baranów. 

Informacje o autorce zaczerpnięte ze strony https://anetakrasinska.blogspot.com

WIOSNA W CIECHOCINKU to drugi tom powieści obyczajowej cyklu CZTERY PORY ROKU z nutką dramatu, historii i romansu.

PREMIERA KSIĄŻKI 11 MARCA 2026

Wydawnictwo SKARPA WARSZAWSKA, stron 318

Ilona, otrzymuje skierowanie do sanatorium. Kobieta początkowo nosi się z zamiarem rezygnacji z wyjazdu, ale sfrustrowana zachowaniem córki umyka do Ciechocinka, by dać sobie, Zosi i jej ojcu czas na przemyślenie sytuacji, w której utknęli. W Ciechocinku Ilona nie potrafi się odnaleźć wśród typowych kuracjuszy i marzy o szybkim powrocie do domu. Wszystko się zmienia, gdy w jej ręce wpada stara fotografia, na której uśmiechają się do niej trzy nastolatki w przedwojennych strojach. Wspomagana przez jednego z terapeutów próbuje odnaleźć ślad dziewczyn z fotografii. Czy jej się to uda? Czy odnajdzie trzy dziewczyny, które przed wojną mimo różnych narodowości były przyjaciółkami? Czy rozłąka z córką pozwoli obu spojrzeć na życie innymi oczyma?

„Wiosna w Ciechocinku”, to druga część cyklu, ale nie jest kontynuacją pierwszej części tylko odrębną historią, którą można czytać niezależnie. Teraz jest wiosna, więc aura adekwatna do powieści, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby sięgnąć również po ZIMĘ W NAŁĘCZOWIE.

Ciechocinek to jedna z najbardziej znanych miejscowości uzdrowiskowych, są osoby, które jadą do sanatorium chętnie, ale są też takie, które w środowisku często rozrywkowo nastawionych do pobytu kuracjuszy nie potrafią się odnaleźć.

Autorka zabiera nas do tej pięknej miejscowości w dwóch płaszczyznach czasowych. Czytelnicy mogą spędzić tam czas zarówno w teraźniejszości jak i w okresie przedwojennym i wojennym.

Lubię książki z tajemnicą w tle i w dwóch ramach czasowych, w każdym bowiem okresie ludzie przeżywają podobne rozterki.

Aneta Krasińska porusza w swojej powieści dwa różne i ciekawie przedstawione wątki. Współcześnie angażuje nas w życie rodzinne i pokazuje jak niektóre dzieci radzą sobie (lub nie radzą) z rozwodem rodziców.

Córka głównej bohaterki nie do końca potrafi się pogodzić z tym, że ojciec ma nową rodzinę. Nie potrafi, a może nie chce zaakceptować partnerki ojca, a przy okazji nie potrafi również zaakceptować tego, że jej mama ma własne potrzeby i świat rodzicielski nie musi się kręcić tylko wokół zbuntowanej nastoletniej córki.

Wiele nastolatek/nastolatków myśli, że manifestując buntem swoje poglądy i swoje podejście do życia wyegzekwują uległość rodziców. Ale to chyba tak nie działa.
Ilona, moim zdaniem, jest matką trochę nadopiekuńczą, dlatego nie potrafi zbudować z córką relacji czysto przyjacielskich, a one są bardzo ważne w relacjach matka-córka.

(…) Nie miała siły dłużej trwać przy swoim. Dwa tygodnie spędzone w Ciechocinku dały jej sporą dawkę energii i sprawiły, że mogła odetchnąć. Teraz należało wracać do rzeczywistości. Najchętniej już teraz spakowałaby swoje rzeczy i wyszła bez pożegnania… (…)

Poświęcając się nastoletniej latorośli, nie potrafi czerpać radości z życia. A przecież każda matka zasługuje na odrobinę prywatności, wolności i szczęścia.

W drugiej płaszczyźnie czasowej poznajemy trzy młode dziewczyny różnych narodowości, które łączy piękna przyjaźń. Wybuch wojny to dla Polki, Niemki i Żydówki prawdziwe wyzwanie nie tylko lojalności, bo jak można utrzymywać prawie siostrzane więzy, kiedy staje się po przeciwnych stronach wojennej rzeczywistości.

Muszę przyznać, że wątek tych trzech przyjaciółek będący dopełnieniem współczesnej fabuły bardzo mi się spodobał, chociaż czytając nie mogłam momentami zapanować nad wzruszeniem. Myślę, że z tego wątku mogłaby powstać osobna powieść. Ale nie taki był zamiar autorki.

Książka wciągnęła mnie niesamowicie, a przeplatane historie sprawiły, że nie mogłam się zdecydować, czy chcę wiedzieć więcej o tym jak przebiega pobyt Ilony w sanatorium, czy chcę wiedzieć więcej jak potoczyły się losy młodziutkich mieszkanek Ciechocinka, które rozdzieliła wojna.

To książka, w której znajdziemy tajemnicę i poznamy wartość pięknej przyjaźni, a także historię jednego z największych uzdrowisk w Polsce. Ale jest to również opowieść o miłości, tej romantycznej, może odrobinę trochę nietypowej, ale też o miłości rodzicielskiej.

POLECAM tę książkę szczególnie teraz, kiedy jest wiosna, ale oczywiście można ją przeczytać o każdej porze roku.

Polecam tę lekturę osobom, które nie wiedzą, jak można spędzać czas w sanatorium, bo przecież każdy lubi go spędzać inaczej i niczyjego zachowania nie powinno się negować. Jeden lubi muzykę i tańce, inny ciszę i spokój.

Polecam tę powieść osobom, które lubią ciepłe opowieści z nutką romansu i tajemnicy.

Autorka tak pięknie maluje słowami, że poczujecie klimat uzdrowiska i poznacie smak skrajnych emocji, bo podczas czytania będą Wam towarzyszyły i radość, i złość, i wzruszenia.

Dziękuję Autorce i Wydawnictwu SKARPA WARSZAWSKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i przyznam się szczerze, że już czekam na kolejną część, którą będzie… „Lato w…” (wiem, ale nie zdradzę 😉).

TRYLOGIA SZCZECIŃSKA. PRAWDY I TAJEMNICE i POWROTY I WSPOMNIENIA – Sylwia Trojanowska

(…) – Myślałem o tym, co już zdążyłem opowiedzieć. Dużo tego było… Ale jest jeszcze coś, czego powinnaś dowiedzieć się ode mnie, bo to ważne ze względu na dziedzictwo, jakie nieświadomie dźwigasz na swoich barkach. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Sylwia Trojanowska urodziła się w 1974 roku. Razem z mężem i synem mieszka w Szczecinie. Jest niepoprawną optymistką, pasjonatką pozytywnego myślenia i cieszenia się każdą chwilą. Wielbicielka podróży dalekich i tych całkiem bliskich. Uwielbia góry, obcowanie z przyrodą, muzykę filmową i dobrą herbatę (w dużych ilościach!). Kiedy nie pisze, spełnia się jako trener biznesu i coach. W swoim dorobku pisarskim ma takie książki jak „Wigilijna przystań”, „A gdyby tak…”, trylogię, w skład której wchodzą „Sekrety i kłamstwa”, „Prawdy i tajemnice”, oraz „Powroty i wspomnienia”.

Prawdy i tajemnice – tom 2 i Powroty i wspomnienia – tom 3 to dwie kolejne części TRYLOGII SZCZECIŃSKIEJ.

Grupa Wydawnicza Axis Mundi, stron 273 i 280

Prawdy i tajemnice – PREMIERA KSIĄŻKI 06 SIERPNIA (wznowienie)

Magdalena z uwagą i przejęciem słucha wspomnień dziadka, Ludwika Starkowskiego. Jego opowieści, sięgające czasów wojny i powojennej rzeczywistości są pełne dramatów, trudnych decyzji i emocji, które nie tracą na sile, mimo upływu lat. Choć Magdalena chłonie każde słowo, przeczuwa, że nie wszystko zostało powiedziane. Że niektóre sekrety wciąż czekają na właściwy moment, by je wyjawić.

Powroty i wspomnienia – PREMIERA KSIĄŻKI 06 SIERPNIA 2025

Emocjonujące zwieńczenie „Trylogii szczecińskiej”, opowiadającej o trudnych drogach do przeszłości, o wspomnieniach, które potrafią uzdrawiać oraz o tym, czego nie da się zmienić, a co zmienia absolutnie wszystko. Opowieść o sile rodzinnych więzi, o znaczeniu pamięci i o tym, że nie da się pójść naprzód bez zrozumienia tego, co było. Magdalena już wie, że jej rodzinna historia jest skomplikowana, bo wojna odcisnęła na niej swoje piętno. Z zapartym tchem słucha wszystkiego, o czym opowiada jej dziadek, Ludwik Starkowski, a z jego wspomnień buduje obraz rodziny nieidealnej, lecz prawdziwej. Obraz, który pozwolił jej odnaleźć wewnętrzny spokój i budować własne szczęście.

Myślę, że ktoś kto zdecyduje się sięgnąć po pierwszy tom Trylogii Szczecińskiej, nie będzie mógł oderwać się od fabuły, ponieważ zarówno w tej części – współczesnej, jak i w części wspomnieniowej cały czas coś się dzieje.

Główna bohaterka, niegdyś skłócona z ukochanym dziadkiem wreszcie poznaje przyczynę, dlaczego dziadek odsunął ją od siebie, ale to przecież najlepszy moment, aby poznać wszystkie prawdy i tajemnice, z którymi starszy pan żyje od wielu lat.

Gdyby emocji związanych ze wspomnieniami dziadka było mało, dochodzą jeszcze emocje dni współczesnych, z którymi również młoda kobieta musi sobie dać radę.

Moim zdaniem autorka świetnie sobie poradziła z tą historią, zgrabnie przeplatając czas teraźniejszy z czasem drugiej wojny światowej i czasów powojennych, które dla wielu były równie trudne jak sama wojna. Szczególnie gdy do miast wkroczyli tak zwani „wyzwoliciele” którzy potrafili narobić więcej szkody niż naziści. Ich prostackie i wręcz często zwierzęce (przepraszam w tym momencie wszystkie zwierzęta przyjazne człowiekowi) zachowania doprowadziły do śmierci niejedną osobę. Czasami bezpośrednio przyczynili się do śmierci a czasami pośrednio, ale jednak.

Ogrom bólu i dramatu zawarty w powieści jest tak ogromny, że często podczas czytania nie potrafiłam zapanować nad łzami, które same wypływały z moich oczu.

To bardzo ważne abyśmy potrafili rozmawiać, nawet o trudnych sprawach, bo nie zawsze możemy zdążyć przeprowadzić taką rozmowę z kimś na kim nam zależy.

Autorka przedstawiła trudną relację wnuczki z dziadkiem, trudną pod wieloma względami, bo jak można kochać kogoś kto częściej bywa szorstki w zachowaniu niż przymilny, a taki był właśnie Ludwik Starkowski.

Mimo jego dość kontrowersyjnego momentami zachowania nie odebrałam go jako postać stricte negatywną, chociaż trzymałam mocne kciuki za cierpliwość zarówno jego wnuczki jak i najbliższej sąsiadki (czy tylko sąsiadki? 😉). Obie kobiety miały w sobie takie pokłady dobra i empatii, że tylko one mogły przychylnym okiem odbierać dość złośliwego seniora.

W tych książkach jest wszystko co kojarzy mi się z dobrą lekturą. Styl jakim pisze Sylwia Trojanowska jest piękny i przejrzysty. Dialogi bardzo ciekawe, a bohaterowie tak wyraziści i tak indywidualni, że aż chciałoby się ich poznać osobiście. A fabuła?

Fabuła to połączenie kilku gatunków literackich, bo znajdziemy w książkach i piękny romans i piękną przyjaźń, znajdziemy namiastkę kryminału i dramat nie tylko wojenny, przy okazji odnajdziemy również cząstkę historii powojennego Szczecina.

Losy bohaterów, zwłaszcza tych, o których wspomina w swoich opowieściach Ludwik Starkowski dotyczą ludzi różnych narodowości, ponieważ zarówno Polaków jak i Niemców, ale również Żydów i Rosjan.

Myślę, że obok tej trylogii nie powinno się przejść obojętnie, to cudowna lektura zarówno na weekend jak i na urlop, na lato jak i na każdą inną porę roku, wystarczy tylko zarezerwować sobie odpowiednią ilość czasu, bo książki tak wciągają, że trudno je odłożyć na dłuższą chwilę.

Zapraszam zatem do Szczecina, do domu pewnego człowieka, w którym po wojnie zamieszkali ludzie, dla których były właściciel bardzo dużo znaczył, może nie bezpośrednio, ale jednak.

Zapraszam do salonu, w którym czuć zapach cygar, a w powietrzu unosi się również zapach strachu, śmierci i miłości. Gwarantuję, że ta trylogia nie zawiedzie nawet najbardziej wyrafinowanego czytelnika.

Przyznam, że nieco zaskoczyło mnie zakończenie, ale taki był zamysł autorki, a czy powieść zakończyła się dobrze czy źle, musicie się przekonać sami.

POLECAM gorąco, szczególnie każdemu kto lubi książki z historią wojenną w tle.

Pięknie dziękuję Autorce oraz Grupie Wydawniczej Axis Mundi za ślicznie wydane książki i wyjątkową opowieść.

HRABINA – Anna Klejzerowicz

(…) – Proszę nawet nie kończyć, wiem, o co chce pan zapytać. Też tak myślę – przyznała. – Że to są stare plamy krwi. Podobno były tutaj wszędzie. Próbowano je zmywać, ale i tak zawsze na nowo wychodziły. Jak w horrorze. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Anna Klejzerowicz bywa dość częstym gościem w moim świecie książek, ale tym osobom, które trafiły do mnie po raz pierwszy przedstawię tę autorkę, chociaż myślę, że jest ona znana czytelnikom lubiącym dobre kryminały. Jest gdańską pisarką, publicystką, fotografką, autorką książek kryminalnych i nie tylko. Przez wiele lat współpracowała z Teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jako fotografka i redaktorka publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji. 

Hrabina to współczesny kryminał z historią w tle.

PREMIERA KSIĄŻKI 25 CZERWCA 2025

Wydawnictwo Purple Book, stron 263

Nina Kiryłło i Eryk Morski to para reporterów śledczych działu historycznego pomorskiej gazety, którzy otrzymują polecenie zbadania niewyjaśnionej sprawy kryminalnej sprzed lat, zanim ta ulegnie przedawnieniu. Sprawa dotyczy brutalnego morderstwa, popełnionego na zamożnej wdowie po dygnitarzu partyjnym z okresu PRL i zarazem kolekcjonerze dzieł sztuki. Zamordowana przed śmiercią była brutalnie torturowana. Początkowo śledczy podejrzewali włamanie w celach rabunkowych, lecz z willi zamordowanej nic cennego nie zginęło, ślady jednak wyraźnie wskazywały na szczegółowe przeszukanie mieszkania. Czego szukali oprawcy? Czy znaleźli to, czego szukali? Czy morderstwo kobiety było połączone z inną zbrodnią, w której kilka lat wcześniej w równie tajemniczych okolicznościach śmierć poniosła matka zamordowanej kobiety, prawie stuletnia „hrabina”, poetka i lokalna działaczka, która żywcem spłonęła w swoim dworku. Dziennikarze błądzą we mgle, coraz bardziej zyskując przekonanie, że wszelkie tropy wiodą w odległą przeszłość. Ktoś wyraźnie chce ich zniechęcić do prowadzenia dziennikarskiego śledztwa, stwarzając sytuacje będące zagrożeniem życia dla reporterów. Czy te dwie sprawy łączy przeszłość polityczna, czy prywatna? Kto zechce pomóc Ninie i Erykowi w rozwiązaniu tajemnicy śmierci obu kobiet?

Po książki Anny Klejzerowicz sięgam z czystą przyjemnością, zaczęłam czytać jej powieści kryminalne wiele lat temu i dopóki autorka będzie pisać ja będę je czytać.

Nowi bohaterowie to dziennikarze śledczy Nina i Eryk. Seria z Emilem Żądło jest wprawdzie moją ulubioną, chociaż i Felicja Stefańska mnie przyciągnęła, ta historia jest z innymi bohaterami, ale ku mojej uciesze pojawia się w niej również stary znajomy 😉

Stare sprawy będące na pograniczu przedawnienia nie są łatwe do rozwiązania, dlatego do końca nie byłam pewna, czy dziennikarzom uda się pozytywnie załatwić sprawę.

Autorka jak zwykle kreuje bardzo ciekawie głównych bohaterów i chociaż Nina początkowo wydaje się nieco irytująca to myślę, że pod koniec książki będzie miała wielu sympatyków, właśnie ze względu na swoją ciekawą osobowość. Kobieta odważna w tym co mówi, indywidualistka i dobra reporterka.

Akcja książki nie jest zbyt dynamiczna, ale z pewnością nie można się przy niej nudzić, ponieważ prawie cały czas coś się dzieje i na jaw wychodzą kolejne zaskakujące fakty dotyczące śmierci obu zamordowanych pań.

Praca reporterów z pewnością różni się od pracy policji, ale kiedy ktoś z organów ścigania wyraźnie próbuje zatuszować coś co powinno wypłynąć na światło dzienne, to tylko dziennikarze potrafią dojśc do tego.

Autorka przedstawia nam hermetyczną społeczność małej miejscowości, w której wielu wie dużo, ale woli milczeć, chociaż są i tacy, którzy chętnie dzielą się informacjami.

Prowadzone przez dziennikarzy śledztwo jest trudne do rozwiązania, ale Nina i Eryk się nie poddają grzebiąc coraz głębiej i wyszukując kolejne osoby, które mogłyby na temat którejś z zamordowanych kobiet coś powiedzieć.

Zakończenie jest dość zaskakujące, sięgające daleko w głąb przeszłości jednej z zamordowanych. I chociaż trudno uwierzyć w to, że zemsta potrafi wciągnąć w intrygę nawet ludzi nie związanych bezpośrednio z jakąś sprawą, to szokuje to na równi z samą zbrodnią.

Ciekawie poprowadzona intryga kryminalna opiera się na wiedzy sięgającej czasów sprzed drugiej wojny światowej, ale również na wiedzy odnoszącej się do dzieł sztuki, o których również autorka wspomina w fabule.

Wśród bohaterów pojawia się Emil Żądło i jego partnerka, których z pewnością poznało już wielu czytelników wcześniejszych kryminałów autorki, bardzo się cieszę, że o nim nie zapomniała.

Akcja powieści toczy się w Gdańsku oraz w pewnej małej kaszubskiej miejscowości, ktoś kto zna Gdańsk i jego okolice z łatwością wyobrazi sobie miejsca, w których przebywają bohaterowie tej książki.

Jeżeli ktoś szuka dobrego, ale nie brutalnego w przekazie kryminału na urlop czy wakacje, śmiało może sięgnąć po tę właśnie lekturę. Myślę, że nikt się nie będzie przy niej nudził. Jeśli chodzi o mnie to pochłonęłam ją w trzy wieczory, a to chyba o czymś świadczy.

Zagadkowa, nieco z nutką horroru okładka to preludium do powieści, mam nadzieję, że zachęci na równi z opisem fabuły.

Polecam tę książkę nie tylko miłośnikom dobrych kryminałów, ponieważ znajdziecie w niej i odrobinę romansu i namiastkę tajemnicy sprzed lat i odrobinę dramatyzmu.

Dziękuję Autorce i Wydawnictwu Purle Book za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i cieszę się, że Anna Klejzerowicz po raz kolejny zaskoczyła swoich czytelników ciekawą historią kryminalną.

PITBUL (MROKI KOPENHAGI) – Anne Mette Hancock

Anne Mette Hancock uzyskała tytuł licencjata historii i studiowała dziennikarstwo na Uniwersytecie Roskilde i Berlingske. Urodziła się w małym miasteczku Gråsten w Danii i mieszka zarówno w USA, jak i we Francji. Obecnie mieszka w Kopenhadze z dwójką dzieci. W 2017 roku zadebiutowała jako autorka książką, której oryginalny tytuł brzmi Ligblomsten, której głównymi bohaterami są dziennikarka Heloise Kaldan i policjant Erik Schäfer. Ten kryminał otrzymał w 2017 roku nagrodę debiutancką Duńskiej Akademii Kryminalnej. Druga książka z serii, The Collector, została wydana w 2018 roku z wielkim uznaniem. W tym samym roku Anne została wybrana Autorką Roku w Danii. Jej trzecia powieść Pitbull została opublikowana w styczniu 2020 roku.

Pitbul to dziennikarsko-policyjny kryminał, którego fabuła umiejscowiona została w Danii. Jest to również trzecia część trylogii „Mroki Kopenhagi”, ale jeżeli ktoś nie przeczytał wcześniejszych Ostrza czy Cięcie to śmiało może sięgnąć po tę trzecią, ponieważ wspólne mają ze sobą tylko to, że śledztwo prowadzą te same osoby – policjant Erik Schäfer i dziennikarka Heloise Kaldan.

PREMIERA KSIĄŻKI 17 LISTOPADA 2021 ROKU

Wydawnictwo MOVA
stron 386

Dziennikarka śledcza Heloise Kaldan pracuje nad reportażem o wolontariacie hospicyjnym prowadzonym przez Czerwony Krzyż. Zbierając materiały, sama zostaje wolontariuszką i zaprzyjaźnia się z jednym z podopiecznych, starszym panem umierającym na nowotwór. W napadzie delirium i w obliczu strachu przed zbliżającą się śmiercią, mężczyzna zwierza się, że w młodości przyczynił się do czyjejś śmierci. Kobieta postanawia zbadać tę sprawę i odkrywa, że osoba, o której mówi jej podopieczny widnieje w policyjnych kartotekach jako zmarła wskutek nieszczęśliwego wypadku. Kobieta jednak decyduje się jechać do miejscowości, w której mieszkał Jan Fischhof aby poznać więcej szczegółów. Na miejscu odkrywa, że śmierć znanego w okolicy człowieka o niezbyt dobrej reputacji wiąże się z zaginięciami w połowie lat dziewięćdziesiątych kilku młodych kobiet. Czy podopieczny Heloise miał z tym coś wspólnego? Co podczas prywatnego śledztwa odkryje dziennikarka i dlaczego wciągnęła w sprawę swojego przyjaciela, policjanta?

Przyznam szczerze, że czekałam na tę książkę i teraz, kiedy już ją przeczytałam, to czuję pewnego rodzaju niedosyt, że ta seria dotarła do końca.

Fabuła powieści toczy się niespiesznie, i chociaż nie ma gwałtownych zwrotów akcji, trup nie ściele się gęsto, to jednak trudno się od tej lektury oderwać. Mimo pozornego spokoju, z fabuły bije jakiś dziwny tragizm.

(…) – Wiesz, dlaczego mówili na niego Pitbul? – spytała i telefonem sfotografowała zdjęcie. Spodziewała się, że ksywka nawiązywała do wyglądu Mazorecka, ale on bardziej kojarzył się z gadem niż psem mordercą. Raczej grzechotnik, a nie pitbul. (…)

 Przypadkowo poprowadzone śledztwo dziennikarsko-policyjne, które toczy się zupełnie prywatnie, bez zgody zwierzchników, w pewnym momencie zaczyna iść zupełnie innym rytmem niż to było wcześniej przyjęte. I to co na początku wydawało się oczywistym, po pewnym czasie całkowicie zmienia bieg. A gdy dodatkowo ktoś próbuje przeszkadzać to już robi się bardziej niepokojąco.

Sprawę komplikuje również fakt, że wszyscy w miasteczku jakby nabrali wody w usta, a policja ewidentnie sfałszowała akta sprawy sprzed lat.

(…) – Okej, nie wiem czy to był on, ale ktoś to zrobił. Policja próbowała to zamieść pod dywan. Zollner, Carl Roebel… Oni tutaj zachowują się, jakby wcale nie chcieli, żeby ta sprawa została wyjaśniona. Mówię ci, nie możemy im ufać! (…)

Jest to trzecia część serii „Mroki Kopenhagi”, ale tak jak wspomniałam wcześniej, jeżeli ktoś nie przeczytał dwóch wcześniejszych (do czego gorąco zachęcam) ten śmiało może sięgnąć po tę powieść, ponieważ wspólne wszystkie trzy części mają jedynie to, że głównymi bohaterami są te same osoby, czyli dziennikarka i policjant.

(…) – Ostatecznie Mazoreck przeżył, ale pies już nie. Został znaleziony w lodówce Jesa Deckera krótko po tym, jak Mazoreck wyszedł ze szpitala. Pocięty na kawałki i zapakowany w papier jak steki od rzeźnika. To Rene go znalazł. Syn Jesa. (…)

Heloise i Erik są wieloletnimi bardzo serdecznymi przyjaciółmi, których łączy zdecydowanie w dążeniu do celu i determinacja w odniesieniu do sprawy, którą są zainteresowani. I to bez względu czy zajmują się nią służbowo, czy podchodzą do niej z prywatnego punktu widzenia.

Myślę, że ktoś, kto raz spotka się z tą parą, będzie dążył do spotkania ich ponownie.

Fabuła książki podzielona jest na krótkie rozdziały, które są jednym ciągiem wydarzeń dotyczących prowadzonej sprawy. (Dla mnie to bardzo zwodnicze, ponieważ zawsze jest tak: „jeszcze jeden rozdział i idę spać”, a potem okazuje się, że zastaje mnie świt, oczy się kleją a ja nie mam ochoty odłożyć książki 😉)

Niewiele jest tutaj tak zwanych wątków drugoplanowych, czy też jak inni określają je „pobocznymi”. Cały czas jesteśmy zaangażowani w jedną sprawę dotyczącą wyjaśnienia (być może) starych zbrodni.

Autorka świetnie potrafiła zmanipulować czytelnika i właściwie, kiedy domyślamy się zakończenia, ba kiedy jesteśmy pewni kto tak naprawdę zawinił… następuję coś, co z pewnością zszokuje niejednego czytelnika.

Ciekawie wykreowane osobowości głównych bohaterów to coś w rodzaju łącznika z fabułą.

Cały czas coś się dzieje i chociaż tak jak wspomniałam wcześniej, akcja powieści nie należy do zbyt dynamicznych, to z całą pewnością stwierdzam, że nie można się przy niej nudzić.

Lekki styl i ładny język jakim pisze autorka to z pewnością również zasługa osoby, która przełożyła treść z języka duńskiego na polski.

Polecam tę książkę szczególnie miłośnikom dobrych kryminałów, myślę, że nie zawiedzie ona nikogo, nawet jeżeli za kryminałami nie przepada.

Jeśli chodzi o mnie, to przyznam szczerze, że jestem przekonana, że kto przeczyta chociaż jedną z części „Mroki Kopenhagi”, ten z pewnością zapragnie przeczytać kolejne.

Dziękuję Wydawnictwu MOVA / Wydawnictwu KOBIECE za możliwość poznania twórczości tej autorki, którą polecam szczerze i bardzo gorąco.

Napisz do mnie
czerwiec 2026
P W Ś C P S N
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/