Skarpa Warszawska
JESIEŃ W KRYNICY ZDROJU – Anteta Krasińska
(…) Natychmiast dostrzegła liczne malunki, na których uwieczniono miasteczko. Skręciła i skupiła się na uważnym oglądaniu obrazów. Wszystkie miały tę samą wielkość ram, choć różniły się rozmiarem płótna. (…)

Aneta Krasińska to autorka o wielu obliczach poruszająca problemy kobiet borykających się z przeciwnościami losu. Zadebiutowała w roku 2015 powieścią „Finezja uczuć” i od tej pory wydała ponad 30 powieści. Z pochodzenia jest sochaczewianką, z wykształcenia i z zamiłowania humanistką, zakochaną w książkach. Obecnie mieszka w maleńkiej mazowieckiej wsi, gdzie bliski kontakt z naturą pozwala jej oderwać się od rzeczywistości i daje poczucie swobody twórczej. Prowadzi warsztaty pisania dla dzieci „Pisaninka”. Przez wiele lat współpracowała z lokalnym stowarzyszeniem działającym na rzecz rozwoju mieszkańców gminy Baranów. Zainicjowała akcję #PożyczPrzeczytajPoleć.
JESIEŃ W KRYNICY ZDROJU to czwarta część cyklu CZTERY PORY ROKU, z historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 23 WRZEŚNIA 2026

Paulina Borek pochodzi z Kamienia Krajeńskiego, ale od dawna mieszka w Warszawie i przez lata zapracowała na ugruntowaną pozycję w świecie medialnym. Z dużym zaangażowaniem wykonuje obowiązki dziennikarki w wydawnictwie „Lustro”. Jej nastawienie do zadań całkowicie się zmienia, gdy przełożony wymaga od niej wyjazdu do Krynicy-Zdroju. Niepocieszona z zadania zbiera materiały na temat znanego uzdrowiska, które niedawno stało się planem zdjęciowym dla jednego z programów randkowych. Poznaje też życie w sanatorium i zaczyna sobie uświadamiać, jak bardzo się ono różni od powszechnych opinii. Jednocześnie zaczyna ją intrygować dostrzeżony w korytarzu obraz. Inicjały artysty nic jej nie mówią, a jednak dzieło ma w sobie coś, co nie pozwala jej o nim zapomnieć. A gdy odkrywa, że na odwrocie znajduje się drugi malunek, zaczyna poszukiwania malarza lub malarzy. Czy uda się Paulinie odnaleźć autora obrazu? Czy czas spędzony w sanatorium wśród seniorów pozwoli młodej kobiecie na spojrzenie na to środowisko inaczej niż do tej pory patrzyła?
Pobyt w sanatorium wielu osobom, zwłaszcza tym, którzy nigdy nie doświadczyli pobytu na takiej rehabilitacji kojarzy się głównie z tańcami i romansami.
Ale żeby móc się wypowiadać na jakiś temat trzeba tego doświadczyć. Osobiście byłam kilka razy w sanatorium i bardzo sobie chwalę te pobyty. Pomoc zdrowotna i odpoczynek psychiczny to jedno, ale z kilku takich pobytów „przywiozłam” również piękne wspomnienia i cudowne znajomości.
Miałam również to szczęście bycia pensjonariuszką sanatorium w Krynicy Zdroju i powiem szczerze, że z ogromną przyjemnością sięgnęłam po tę książkę, która sprawiła, że wróciły do mnie piękne wspomnienia.
Muszę przyznać, że chociaż mam za sobą już kilka książek Anety Krasińskiej w tej zaskoczyły mnie wplecione w fabułę opisy plenerowe. Tę piękną, kolorową jesień w górach czułam całą sobą i chętnie bym tam właśnie teraz – jesienią – pojechała.

Autorka podzieliła fabułę książki na dwie części, część współczesną i część historyczną. Myślę, że wiele osób stwierdzi, że jedna i druga jest bardzo wciągająca.
W części współczesnej towarzyszymy pewnej młodej dziennikarce, której pobyt w sanatorium początkowo wydał się czymś w rodzaju kary. Kobieta sceptycznie nastawiona do przymusowego pobytu nie spodziewała się, że aby korzystać z uroków sanatorium nie trzeba być w wieku senioralnym.
Dla wielu starszych ludzi pobyt w takim miejscu jest pobytem zbawiennym nie tylko dla ciała, ale również i dla duszy. Na chwilę można zapomnieć o samotności, o obowiązkach dnia codziennego i skupić się na dostarczeniu przyjemności, poznając ludzi potrafiących żyć pełnią życia bez skupiania się na peselu.
Bo cóż może być lepszego od spędzania czasu na luzie i w dobrym towarzystwie. A jak to zaowocuje na przyszłość, to tym lepiej i dla ciała, i dla duszy.
Jako bywalczyni sanatoriów uważam, że autorka bardzo pięknie przedstawiła ten wątek odnoszący się do kuracjuszy.
W części historycznej Aneta Krasińska zabiera nas do przedwojennej Krynicy, równie tętniącej życiem kuracjuszy, ale i życiem ówczesnych mieszkańców.
Każdy, kto był w Krynicy ten wie, że jedną z głównych postaci jest Nikifor, człowiek związany z tą miejscowością od dziecka, zafascynowany uwiecznianiem krajobrazów na papierze. Krynica wielu kojarzy się z muzyką, z Kiepurą i organizowanymi tam festiwalami, ale myślę, że większości kojarzy się również ze sztuką, jaką prezentował Nikifor.

Dzięki Anecie Krasińskiej poznajemy nie tylko dramatyczne, pełne upokorzeń życie tego łemkowskiego malarza, o którym mówiono, że jest przedstawicielem sztuki naiwnej, ale również życie jego naśladowcy, mężczyzny, który mimo koneksji nie potrafił zdobyć tak wielkiej sławy jak ten niepozorny uliczny artysta jakim był właśnie Nikofor.
Mimo swojego dość swoistego talentu Nikifor czyli Epifaniusz Drowniak żył samotnie, większość część życia w nędzy, przez wielu uważany za niepełnosprawnego intelektualnie głównie z powodu bełkotliwej i niewyraźnej mowy i dopiero pod koniec swojego życia został doceniony i uznany na świecie za wybitnego malarza.
(…) Epifaniusz Drowniak, który coraz częściej myślał o tym by znaleźć dla siebie jakiś ciekawszy przydomek, lubił jesień. Wolał ciszę od natłoku rozwrzeszczanych dzieci. Lubił samotność, więc nie przejmował się brakiem wścibskich spojrzeń. Nie potrzebował publiki, by tworzyć. (…)
W wątku historycznym poznajemy również Stefana Filipowicza, niespełnionego artystę malarza, który miał dość osobliwy kontakt z twórczością Nikifora.

Jeżeli nie czytaliście jeszcze tej książki to gorąco ją POLECAM. Przenieście się na chwilę do malowniczej, pełnej jesiennych barw i pięknych widoków Krynicy i razem z młodą dziennikarką odkryjcie tajemnice pewnego obrazu, który przypadkowo spadł ze ściany w jednym z budynków sanatoryjnych.
Dziękuję autorce za kolejną wciągającą historię, a Wydawnictwo Skarpa Warszawska za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
LATO W KOŁOBRZEGU – Aneta Krasińska
(…) Leon miał poczucie, że choć nigdy nie był w tym mieście, to jego duch jest tu obecny. Nie miał pojęcia, w czym rzecz. Wcześniej też nie tracił czasu na analizowanie słów recepcjonistki o znajomości nazwiska. Teraz jednak czuł coś na kształt zaciekawienia. (…)

Aneta Krasińska to autorka o wielu obliczach poruszająca problemy kobiet borykających się z przeciwnościami losu. Zadebiutowała w roku 2015 powieścią „Finezja uczuć” i od tej pory wydała ponad 30 powieści. Z pochodzenia jest sochaczewianką, z wykształcenia i z zamiłowania humanistką, zakochaną w książkach. Obecnie mieszka w maleńkiej mazowieckiej wsi, gdzie bliski kontakt z naturą pozwala jej oderwać się od rzeczywistości i daje poczucie swobody twórczej. Prowadzi warsztaty pisania dla dzieci „Pisaninka”. Przez wiele lat współpracowała z lokalnym stowarzyszeniem działającym na rzecz rozwoju mieszkańców gminy Baranów. Zainicjowała akcję #PożyczPrzeczytajPoleć.
LATO W KOŁOBRZEGU to powieść obyczajowa będąca trzecią częścią cyklu CZTERY PORY ROKU, fabuła z nutką historii w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 17 CZERWCA 2026

Leon Hoser samotnie wychowuje ośmioletniego synka, który od momentu rozpoczęcia nauki w pierwszej klasie często choruje, czym przysparza zmartwień zarówno ojcu, jak i pomagającej w jego wychowaniu babce. Ojciec zabiera Antosia do kołobrzeskiego sanatorium, by wspólnie mogli spędzić czas, ale przede wszystkim cieszyć się nadmorskim klimatem oraz zabiegami mającymi pozytywnie wpłynąć na stan zdrowia dziecka. Od wyjścia na peron Kołobrzeg zachwyca Hoserów swym wyglądem i ofertą turystyczną, a podejrzliwe spojrzenia i pytania, gdy tylko nowi kuracjusze się przedstawiają, zaczynają rodzić mnóstwo wątpliwości w sprawie pochodzenia Leona oraz jego rodziny z Iłży, w której przyszedł na świat. Dociekliwy Leon dowiaduje się, że kiedyś w uzdrowisku przyjmował niemiecki lekarz o tym samym nazwisku. Leon Hoser robi wszystko, aby dowiedzieć się o doktorze Hoserze jak najwięcej. Czy Leon jest spokrewniony ze znanym w Kolbergu doktorem? Jak potoczyły się wojenne losy niemieckiego lekarza?
Lubię książki, których autorki/autorzy przedstawiają w fabułach dwie linie czasowe, dlatego ta książka również znalazła się w moich planach czytelniczych.
Autorka tym razem zabiera czytelników do malowniczego Kołobrzegu i to zarazem do tego obecnego jak i tego, który istniał pod nazwą Kolberg, kiedy miasto było we władaniu Niemców.

Współcześnie poznajemy ojca samotnie wychowującego kilkuletniego syna będącego dość chorowitym dzieckiem. W ciekawy sposób autorka przedstawia postać Leona Hosera, mężczyznę dociekliwego w poszukiwaniach wątków przeszłości, które być może związane były z jego rodziną. Ale przedstawia go również jako kochającego, chociaż z mojego punktu widzenia, nieco nadopiekuńczego rodzica, który za wszelką cenę chce zrekompensować synowi nieodpowiedzialność macierzyńską jego matki.
Aneta Krasińska ukazuje również w dość oryginalny sposób zachowanie niektórych ludzi przebywających w sanatoriach. Być może niektóre osoby (panie) dążą do zawarcia bliższych znajomości mających pewnego rodzaju przedsmak romansu.
(…) Coraz wyraźniej dostrzegał sieć, którą zarzucała. Nigdy nie umiał reagować na tanie komplementy czy umizgi. Nie chciał nikogo zranić. (…)
Trochę irytowało mnie (ale to jest tylko moje zdanie) zbyt dziecinne zachowanie ośmiolatka. Jestem babcią dwóch dziewczynek i nawet moja pięciolatka mówi i zachowuje się inaczej niż ten ośmiolatek. Ale to tylko taki mały minusik w odbiorze całej fabuły.
W drugiej linii czasowej poznajemy historię niemieckiego lekarza, który całkowicie oddany jest swojej pracy, ale również zakochany w polskiej pielęgniarce. Wojna jak wiadomo to nie był przychylny czas dla takich związków, które nierzadko dla ludzi kończyły się dramatycznie.
(…) Gdy ułożył się na posłaniu obok ukochanej, nie zwracał uwagi na to, że nie są w spiżarni sami. Nie miał już siły dbać o konwenanse w świecie, w którym nic oprócz życia nie miało wartości. (…)

Wiele lat po wojnie można czasami odkryć cenne dokumenty czy pamiątki i ożywić pamięć po ludziach, którzy żyli wiele lat wcześniej. I to też zrobiła w swojej książce Aneta Krasińska.
Wiem, że napisanie książki w dwóch przedziałach czasowych było celowym zamierzeniem autorki, sama lubię pisać tak skonstruowane powieści, ale historia przedwojennego lekarza leczącego w Kolbergu tak mnie wciągnęła, że najchętniej przeczytałabym książkę, której fabuła odnosiłaby się tylko do tego wątku.
Autorka zgrabnie przechodzi z teraźniejszości do przeszłości co z całą pewnością sprawiło, że czytałam z wielkim zainteresowaniem ani chwili nie czując znużenia fabułą.
Dzięki historii stopniowo odkrywanej przez głównego bohatera poznajemy nie tylko losy przedwojennego lekarza, ale zagłębiamy się również w pewnego rodzaju tajemnice przeszłości.
Jeżeli ktoś lubi książki z nutką tajemnicy, z wątkami wojennymi i współczesnymi to myślę, że ta lektura jest dla niego.
POLECAM gorąco tym, którzy nie znają jeszcze „pióra” tej autorki, bo ci którzy już je poznali z pewnością sięgną po jej kolejną książkę bez specjalnej zachęty.

Dziękuję Autorce za kolejną bardzo wakacyjną opowieść a Wydawnictwo Skarpa Warszawska dziękuję za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
CZARNY TRÓJKĄT – Bianka Kunicka
(…) – Ty dajesz Bogu, on daje tobie. Jak życie i śmierć, tak dwa nałożone na siebie trójkąty oznaczają równowagę wszechświata, w którym ważne są tylko dobro i zło, miłość i strach. Każde dobro zaczyna się i kończy na miłości, a każde zło zaczyna i kończy strachem. (…)

Bianka Kunicka mieszkała we Wrocławiu, teraz jest mieszkanką innego pięknego miasta. Jest plastyczką i kulturoznawcą ze specjalnością historii sztuki. Zawodowo jednak od lat działała w branży prawnej i konsultingowej. Uczęszczała do Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im. Stanisława Kopystyńskiego we Wrocławiu. Z zamiłowania jest poetką, swoje wiersze opublikowała w tomikach „Pobrudzone Szminką” i „Poparzone wrzątkiem”, a jako pisarka zadebiutowała książką „Najprawdziwsza Fikcja”.
CZARNY TRÓJKĄT to powieść obyczajowa z historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 08 KWIETNIA 2026

Marta o swojej babci Zuzannie wie niewiele, bo życie babki otoczone było jakimś tabu. Marta wie tylko, że babcia urodziła się we Wrocławiu, w niemieckiej rodzinie pochodzenia żydowskiego, wie, że podczas wojny jakiś czas przebywała w jednym z najgorszych obozów, o czym świadczy numer wytatuowany na lewym przedramieniu. Kiedyś spotyka na ulicy dziwną kobietę, która w zagadkowy sposób mówi o jej przeszłości i przyszłości. Pewnego dnia Marta spotyka również sobowtóra swojego męża, początkowo przekonana, że to Igor, robi karczemną awanturę. Spotkanie jednak przybiera całkiem przyjemny obrót. Marta próbując dowiedzieć się czegoś o przeszłości babci, próbuje wyciągnąć informacje od dawnego przyjaciela babki, którego widziała jedynie na pogrzebie seniorki. Kim była babcia Marty? Dlaczego rodzina milczy na temat przeszłości starszej pani? I co robiła babcia Marty w obozie koncentracyjnym?
Kilka przeczytanych wcześniej książek Bianki Kunickiej budzi we mnie mieszane uczucia. Ale faktem jest, że autorka świetnie się sprawdza zarówno w poezji jak i w różnorakiej prozie.
Ta książka jest niesamowitym połączeniem obyczaju, romansu, kryminału i dramatu z historią wojenną w tle. To również świetne studium psychologiczne człowieka.

Fabuła powieści mnie zaskoczyła, ale w bardzo pozytywnym znaczeniu i myślę, że na bardzo długi czas zostanie w mojej głowie.
Mamy tu właściwie dwie fabuły, które w pewnym momencie są czymś w rodzaju wzajemnego uzupełnienia.
Dwie płaszczyzny czasowe pozwalają na przenoszenie uwagi czytelnika raz do czasów drugiej wojny światowej i dramatu młodej Żydówki, a raz do czasów współczesnych i losów pewnego… związku.
Autorka z niesamowitą empatią porusza bardzo trudne tematy będące dla wielu tematami tabu. Udowadnia, że uczucia łączące ludzi potrafią być silne bez względu na orientację seksualną. Odważnie pisze o homoseksualnych związkach, w których liczy się przede wszystkim miłość.
Zabierając na chwilę czytelnika do obozów koncentracyjnych przedstawia ich rzeczywistość od strony innej niż zwykłe obozowe życie. Niewiele autorek i autorów ma odwagę pisać o uciechach cielesnych w obozach. Uciechach, które jednym dawały ulgę i przyjemność, a innych wpychały w objęcia bólu, upokorzenia i strachu.
(…) Przez najbliższe dni miały nabrać sił i trochę ciała, oraz zadbać o wygląd. Szły posłusznie za mundurowym, a Zuzanna zastanawiała się, gdzie leży granica ludzkiej wytrzymałości, człowieczego upodlenia. (…)
Ciekawym wątkiem poruszonym w książce jest żydowska demonologia i żydowskie wierzenia w mistycyzm. Liczne przypisy umieszczone w stopkach świadczą jedynie o tym, że autorka świetnie się do tematu przygotowała.

Znajdziemy w tej książce wszystko co świadczy o nietuzinkowości tej lektury. Mamy romans i dramat, wątki odnoszące się do okrucieństwa nie tylko nazizmu ale i Holokaustu, mamy elementy mistyczne oraz tajemnicy i zaskakujący wątek kryminalny.
Ale to przede wszystkim opowieść o kobietach, o ich sile, silnych psychikach, które są sprzymierzeńcami zarówno w miłości jak i w walce o przetrwanie. To opowieść o uczuciach i… marzeniach.
Nie jest to książka z tych: lekka, łatwa i przyjemna. Obie fabuły, zarówno ta odnosząca się do współczesności jak i ta odnosząca się do drugiej wojny światowej z pewnością niejednego doprowadzą do wzruszenia. Szczerze przyznam, że i ja kilka razy musiałam sięgnąć po chusteczkę, bo emocje wzięły górę nad przyjemnością czytania.
A tytułowy czarny trójkąt? Wiecie czym był?
Koniecznie sięgnijcie po tę książkę, myślę, że gdy zaczniecie czytać, to trudno będzie się wam od niej oderwać.
I chociaż można w niej znaleźć wątki również mało realne, to i tak myślę, że fabuła wciągnie od pierwszej strony i będzie trzymała w napięciu do ostatniej.

Dziękuję Autorce za kolejną świetną historię, a Wydawnictwo Skarpa Warszawska dziękuję za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
CÓRKA CZAROWNICY – Ewelina Klimko
(…) Dziewczyna patrzyła na perłę. Jej blask przyciągał wzrok, hipnotyzował. Miała w sobie coś nierealnego, magicznego. Bała się, że zniknie, dlatego zamknęła ją w dłoni i przycisnęła do serca. Czuła ciepło i energię, które przenikały jej ciało na wskroś, tak jakby perła stała się częścią jej samej. (…)
Ewelina Klimko jest z wykształcenia psycholożką, ale po prawie dwudziestu latach pracy zdecydowała się na porzucenie zawodu, by poświęcić się pisaniu książek. Jej debiut z 2024 roku CZERWONY PAMIĘTNIK miał być jedynie rodzinną opowieścią o babci. Autorka czerpie inspiracje do tworzenia książek z rozmów z ludźmi. Jej powieści są nasycone emocjami, prawdziwymi historiami i głębokimi refleksjami nad ludzką naturą. Dzięki połączeniu pasji do pisania i doświadczenia psychologicznego, tworzy autentyczne i wielowymiarowe postacie. Potrafi w subtelny sposób poruszać trudne tematy, bliskie sercu każdego czytelnika. Podkreśla, że czytelnicy są dla niej najważniejsi, utrzymuje z nimi stały kontakt poprzez media społecznościowe. Często zdarza jej się rozmawiać z kimś na temat swoich powieści do późnych godzin nocnych.
CÓRKA CZAROWNICY to powieść obyczajowa z nutką tajemnicy i historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 08 KWIETNIA 2026

Perła niesie pamięć, prawdę i odwagę — dziedzictwo przekazywane z pokolenia na pokolenie.
XVII wiek. Margareta jest zwykłą młodą kobietą oskarżoną o czary. Aby uchronić córkę od spalenia na stosie jej matka przyznaje się, że jest czarownicą i bierze na siebie winę, czynów, których nie popełniła. Po śmierci matki Margareta trafia do posiadłości pewnego arystokraty jako opiekunka młodej Marii Józefy, która jako pierwsza odważyła się powiedzieć prawdę o sile i mądrości kobiet uznawanych za czarownice.
Trwa druga wojna światowa, Ewa i Greta pracują w archiwum nad odkrywaniem losów czarownic żyjących ponad dwieście lat temu, kobiet – czarownic, które mogłyby mieć wpływ na przyszłe pokolenia Niemiec. Młode archiwistki zostają uwięzione w samym sercu nazistowskiego projektu. Krok po kroku odkrywają sekret sprzed dwóch stuleci, który miał zostać pogrzebany na zawsze. Nie zdają sobie sprawy z tego jak zgubna dla nich może być ta praca, ponieważ ktoś objęty obsesją stara się odnaleźć tajemniczą perłę. Gdy w ręce kobiet wpada dziennik pisany przez młodziutką arystokratkę Marię Józefę, przy okazji poznawania losów Margarety i Marii, Ewa i Greta poznają również tajemnicę perły. Czy między lojalnością a strachem, przyjaźnią a zdradą może się zdarzyć coś co zniszczy lub wzmocni przyjaźń obu kobiet? Jak ważny jest dla kogoś relikt przeszłości? Jaka siła została ukryta w zamkniętej w perle?
Biorąc do ręki tę książkę nie spodziewałam się, że tak mnie ona zniewoli czasowo. Przyznam szczerze, że gdy zaczęłam ją czytać, przestało się liczyć wszystko co działo się wokół mnie, tak pochłonęła mnie ta historia.

Fabuła książki dzieje się w dwóch przedziałach czasowych, raz przenosimy się do siedemnastego wieku, kiedy kobieta mądra, pomocna, znająca się na ziołach i potrafiąca leczyć ludzi jak najlepsi medycy może w bezmyślny sposób być oskarżona o czary i mocą sędziów, wśród których oczywiście są mężczyźni, skazana na spalenie na stosie tylko za to, że ktoś oskarżył ją o coś, na co ona nie miała żadnego wpływu.
Okrutny, a zarazem bardzo boleśnie ukazany los kobiet szokuje i wzburza, ale wiemy od dawna, że są mężczyźni, którym przeszkadza mądrość kobiet i aby ratować własną głupotę i niemoc traktują kobiety jak pomioty niższego rzędu.
Odwaga ówcześnie żyjących kobiet była często niczym w porównaniu do władzy jaką mieli nad nimi mężczyźni. Ileż kobiet zostało uśmierconych, a przedtem skatowanych tylko po to, aby jakiś mężczyzna poczuł nad nimi władzę.
Druga płaszczyzna czasowa to okres drugiej wojny światowej, w którym dwie młode kobiety zostają oddelegowane do znajdowania w archiwach notatek i informacji odnoszących się do żyjących kiedyś czarownic. Ktoś, bardzo wysoko postawiony stara się odnaleźć powiązania z czarownicami, licząc na to, że ich siła i moc przekazywana jest w genach i kto wie, może krew, mądrość i siła płyną właśnie w jakimś ówcześnie żyjącym ważnym człowieku.
(…) Z każdym kolejnym dniem w pałacu robiło się coraz ciszej. Ale nie była to cisza zwyczajna, raczej taka, która pęcznieje od czyjejś obecności, oddechu kogoś stojącego tuż za plecami. Cienia. (…)
Jest również wątek zaginionej przed laty perły, która miała być talizmanem, siłą i mocą. Ktoś kto pragnie tę perłę odnaleźć gotów jest nawet do popełnienia zbrodni.

Ta książka i spisane w niej dwie historie, dwóch różnych przyjaźni i solidarności między kobietami to coś co, jeżeli powiem „pięknego” to tak jakbym nic nie powiedziała. Przyznam szczerze, że w napływie setek książek odnoszących się do czasów drugiej wojny światowej ta jest wyjątkowa. Pokazuje oblicze nazizmu z zupełnie innej strony.
To powieść, która wciąga od pierwszej strony i trzyma w napięciu do ostatniej, ponieważ zarówno świetnie wykreowane postacie, a także przeplatające się ze sobą wątki, które dzieli ponad dwieście lat są jak magnes, który przyciąga i trudno jest się od niego oderwać.
To książka, która prowadzi nas od siedemnastowiecznych procesów o czary po najmroczniejsze sekrety drugiej wojny światowej.
To historia o solidarności mocniejszej niż nienawiść i przyjaźni silniejszej niż strach, odwadze i miłości.
POLECAM tę książkę całym sercem i uczciwie przyznaję, że to jedna z najpiękniejszych książek jakie w ostatnim czasie przeczytałam. Autorka bardzo miło mnie zaskoczyła, chociaż poznałam już „pióro” Eweliny Klimko.
Fabuła ciekawi i wzrusza do łez i z całą pewnością warta jest przeczytania. Myślę, że historie Margarety i Marii Józefy, oraz Ewy i Grety zostaną w mojej głowie na długo, bo to nie jest lektura z tych, o których po tygodniu się zapomina.
Dziękuję Autorce i wydawnictwu Wydawnictwo Skarpa Warszawska za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i jeszcze raz GORĄCO JĄ WAM POLECAM.
WIOSNA W CIECHOCINKU – Aneta Krasińska
(…) Przekartkowała wolumin. Wówczas jej oczom ukazało się zniszczone zdjęcie. Wyjęła je, a że wykonane było w sepii, nie oddawało w pełni kolorów, dlatego musiała się dobrze przypatrzeć. (…)

Aneta Krasińska to autorka o wielu obliczach poruszająca problemy kobiet borykających się z przeciwnościami losu. Zadebiutowała w roku 2015 powieścią „Finezja uczuć” i od tej pory wydała ponad 30 powieści. Z pochodzenia jest sochaczewianką, z wykształcenia i z zamiłowania humanistką, zakochaną w książkach. Obecnie mieszka w maleńkiej mazowieckiej wsi, gdzie bliski kontakt z naturą pozwala jej oderwać się od rzeczywistości i daje poczucie swobody twórczej. Prowadzi warsztaty pisania dla dzieci „Pisaninka”. Przez wiele lat współpracowała z lokalnym stowarzyszeniem działającym na rzecz rozwoju mieszkańców gminy Baranów.
Informacje o autorce zaczerpnięte ze strony https://anetakrasinska.blogspot.com
WIOSNA W CIECHOCINKU to drugi tom powieści obyczajowej cyklu CZTERY PORY ROKU z nutką dramatu, historii i romansu.
PREMIERA KSIĄŻKI 11 MARCA 2026

Ilona, otrzymuje skierowanie do sanatorium. Kobieta początkowo nosi się z zamiarem rezygnacji z wyjazdu, ale sfrustrowana zachowaniem córki umyka do Ciechocinka, by dać sobie, Zosi i jej ojcu czas na przemyślenie sytuacji, w której utknęli. W Ciechocinku Ilona nie potrafi się odnaleźć wśród typowych kuracjuszy i marzy o szybkim powrocie do domu. Wszystko się zmienia, gdy w jej ręce wpada stara fotografia, na której uśmiechają się do niej trzy nastolatki w przedwojennych strojach. Wspomagana przez jednego z terapeutów próbuje odnaleźć ślad dziewczyn z fotografii. Czy jej się to uda? Czy odnajdzie trzy dziewczyny, które przed wojną mimo różnych narodowości były przyjaciółkami? Czy rozłąka z córką pozwoli obu spojrzeć na życie innymi oczyma?
„Wiosna w Ciechocinku”, to druga część cyklu, ale nie jest kontynuacją pierwszej części tylko odrębną historią, którą można czytać niezależnie. Teraz jest wiosna, więc aura adekwatna do powieści, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby sięgnąć również po ZIMĘ W NAŁĘCZOWIE.
Ciechocinek to jedna z najbardziej znanych miejscowości uzdrowiskowych, są osoby, które jadą do sanatorium chętnie, ale są też takie, które w środowisku często rozrywkowo nastawionych do pobytu kuracjuszy nie potrafią się odnaleźć.
Autorka zabiera nas do tej pięknej miejscowości w dwóch płaszczyznach czasowych. Czytelnicy mogą spędzić tam czas zarówno w teraźniejszości jak i w okresie przedwojennym i wojennym.
Lubię książki z tajemnicą w tle i w dwóch ramach czasowych, w każdym bowiem okresie ludzie przeżywają podobne rozterki.
Aneta Krasińska porusza w swojej powieści dwa różne i ciekawie przedstawione wątki. Współcześnie angażuje nas w życie rodzinne i pokazuje jak niektóre dzieci radzą sobie (lub nie radzą) z rozwodem rodziców.

Córka głównej bohaterki nie do końca potrafi się pogodzić z tym, że ojciec ma nową rodzinę. Nie potrafi, a może nie chce zaakceptować partnerki ojca, a przy okazji nie potrafi również zaakceptować tego, że jej mama ma własne potrzeby i świat rodzicielski nie musi się kręcić tylko wokół zbuntowanej nastoletniej córki.
Wiele nastolatek/nastolatków myśli, że manifestując buntem swoje poglądy i swoje podejście do życia wyegzekwują uległość rodziców. Ale to chyba tak nie działa.
Ilona, moim zdaniem, jest matką trochę nadopiekuńczą, dlatego nie potrafi zbudować z córką relacji czysto przyjacielskich, a one są bardzo ważne w relacjach matka-córka.
(…) Nie miała siły dłużej trwać przy swoim. Dwa tygodnie spędzone w Ciechocinku dały jej sporą dawkę energii i sprawiły, że mogła odetchnąć. Teraz należało wracać do rzeczywistości. Najchętniej już teraz spakowałaby swoje rzeczy i wyszła bez pożegnania… (…)
Poświęcając się nastoletniej latorośli, nie potrafi czerpać radości z życia. A przecież każda matka zasługuje na odrobinę prywatności, wolności i szczęścia.
W drugiej płaszczyźnie czasowej poznajemy trzy młode dziewczyny różnych narodowości, które łączy piękna przyjaźń. Wybuch wojny to dla Polki, Niemki i Żydówki prawdziwe wyzwanie nie tylko lojalności, bo jak można utrzymywać prawie siostrzane więzy, kiedy staje się po przeciwnych stronach wojennej rzeczywistości.

Muszę przyznać, że wątek tych trzech przyjaciółek będący dopełnieniem współczesnej fabuły bardzo mi się spodobał, chociaż czytając nie mogłam momentami zapanować nad wzruszeniem. Myślę, że z tego wątku mogłaby powstać osobna powieść. Ale nie taki był zamiar autorki.
Książka wciągnęła mnie niesamowicie, a przeplatane historie sprawiły, że nie mogłam się zdecydować, czy chcę wiedzieć więcej o tym jak przebiega pobyt Ilony w sanatorium, czy chcę wiedzieć więcej jak potoczyły się losy młodziutkich mieszkanek Ciechocinka, które rozdzieliła wojna.
To książka, w której znajdziemy tajemnicę i poznamy wartość pięknej przyjaźni, a także historię jednego z największych uzdrowisk w Polsce. Ale jest to również opowieść o miłości, tej romantycznej, może odrobinę trochę nietypowej, ale też o miłości rodzicielskiej.
POLECAM tę książkę szczególnie teraz, kiedy jest wiosna, ale oczywiście można ją przeczytać o każdej porze roku.
Polecam tę lekturę osobom, które nie wiedzą, jak można spędzać czas w sanatorium, bo przecież każdy lubi go spędzać inaczej i niczyjego zachowania nie powinno się negować. Jeden lubi muzykę i tańce, inny ciszę i spokój.
Polecam tę powieść osobom, które lubią ciepłe opowieści z nutką romansu i tajemnicy.
Autorka tak pięknie maluje słowami, że poczujecie klimat uzdrowiska i poznacie smak skrajnych emocji, bo podczas czytania będą Wam towarzyszyły i radość, i złość, i wzruszenia.

Dziękuję Autorce i Wydawnictwu SKARPA WARSZAWSKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i przyznam się szczerze, że już czekam na kolejną część, którą będzie… „Lato w…” (wiem, ale nie zdradzę 😉).






