powieść obyczajowa
WIOSNA W CIECHOCINKU – Aneta Krasińska
(…) Przekartkowała wolumin. Wówczas jej oczom ukazało się zniszczone zdjęcie. Wyjęła je, a że wykonane było w sepii, nie oddawało w pełni kolorów, dlatego musiała się dobrze przypatrzeć. (…)

Aneta Krasińska to autorka o wielu obliczach poruszająca problemy kobiet borykających się z przeciwnościami losu. Zadebiutowała w roku 2015 powieścią „Finezja uczuć” i od tej pory wydała ponad 30 powieści. Z pochodzenia jest sochaczewianką, z wykształcenia i z zamiłowania humanistką, zakochaną w książkach. Obecnie mieszka w maleńkiej mazowieckiej wsi, gdzie bliski kontakt z naturą pozwala jej oderwać się od rzeczywistości i daje poczucie swobody twórczej. Prowadzi warsztaty pisania dla dzieci „Pisaninka”. Przez wiele lat współpracowała z lokalnym stowarzyszeniem działającym na rzecz rozwoju mieszkańców gminy Baranów.
Informacje o autorce zaczerpnięte ze strony https://anetakrasinska.blogspot.com
WIOSNA W CIECHOCINKU to drugi tom powieści obyczajowej cyklu CZTERY PORY ROKU z nutką dramatu, historii i romansu.
PREMIERA KSIĄŻKI 11 MARCA 2026

Ilona, otrzymuje skierowanie do sanatorium. Kobieta początkowo nosi się z zamiarem rezygnacji z wyjazdu, ale sfrustrowana zachowaniem córki umyka do Ciechocinka, by dać sobie, Zosi i jej ojcu czas na przemyślenie sytuacji, w której utknęli. W Ciechocinku Ilona nie potrafi się odnaleźć wśród typowych kuracjuszy i marzy o szybkim powrocie do domu. Wszystko się zmienia, gdy w jej ręce wpada stara fotografia, na której uśmiechają się do niej trzy nastolatki w przedwojennych strojach. Wspomagana przez jednego z terapeutów próbuje odnaleźć ślad dziewczyn z fotografii. Czy jej się to uda? Czy odnajdzie trzy dziewczyny, które przed wojną mimo różnych narodowości były przyjaciółkami? Czy rozłąka z córką pozwoli obu spojrzeć na życie innymi oczyma?
„Wiosna w Ciechocinku”, to druga część cyklu, ale nie jest kontynuacją pierwszej części tylko odrębną historią, którą można czytać niezależnie. Teraz jest wiosna, więc aura adekwatna do powieści, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby sięgnąć również po ZIMĘ W NAŁĘCZOWIE.
Ciechocinek to jedna z najbardziej znanych miejscowości uzdrowiskowych, są osoby, które jadą do sanatorium chętnie, ale są też takie, które w środowisku często rozrywkowo nastawionych do pobytu kuracjuszy nie potrafią się odnaleźć.
Autorka zabiera nas do tej pięknej miejscowości w dwóch płaszczyznach czasowych. Czytelnicy mogą spędzić tam czas zarówno w teraźniejszości jak i w okresie przedwojennym i wojennym.
Lubię książki z tajemnicą w tle i w dwóch ramach czasowych, w każdym bowiem okresie ludzie przeżywają podobne rozterki.
Aneta Krasińska porusza w swojej powieści dwa różne i ciekawie przedstawione wątki. Współcześnie angażuje nas w życie rodzinne i pokazuje jak niektóre dzieci radzą sobie (lub nie radzą) z rozwodem rodziców.

Córka głównej bohaterki nie do końca potrafi się pogodzić z tym, że ojciec ma nową rodzinę. Nie potrafi, a może nie chce zaakceptować partnerki ojca, a przy okazji nie potrafi również zaakceptować tego, że jej mama ma własne potrzeby i świat rodzicielski nie musi się kręcić tylko wokół zbuntowanej nastoletniej córki.
Wiele nastolatek/nastolatków myśli, że manifestując buntem swoje poglądy i swoje podejście do życia wyegzekwują uległość rodziców. Ale to chyba tak nie działa.
Ilona, moim zdaniem, jest matką trochę nadopiekuńczą, dlatego nie potrafi zbudować z córką relacji czysto przyjacielskich, a one są bardzo ważne w relacjach matka-córka.
(…) Nie miała siły dłużej trwać przy swoim. Dwa tygodnie spędzone w Ciechocinku dały jej sporą dawkę energii i sprawiły, że mogła odetchnąć. Teraz należało wracać do rzeczywistości. Najchętniej już teraz spakowałaby swoje rzeczy i wyszła bez pożegnania… (…)
Poświęcając się nastoletniej latorośli, nie potrafi czerpać radości z życia. A przecież każda matka zasługuje na odrobinę prywatności, wolności i szczęścia.
W drugiej płaszczyźnie czasowej poznajemy trzy młode dziewczyny różnych narodowości, które łączy piękna przyjaźń. Wybuch wojny to dla Polki, Niemki i Żydówki prawdziwe wyzwanie nie tylko lojalności, bo jak można utrzymywać prawie siostrzane więzy, kiedy staje się po przeciwnych stronach wojennej rzeczywistości.

Muszę przyznać, że wątek tych trzech przyjaciółek będący dopełnieniem współczesnej fabuły bardzo mi się spodobał, chociaż czytając nie mogłam momentami zapanować nad wzruszeniem. Myślę, że z tego wątku mogłaby powstać osobna powieść. Ale nie taki był zamiar autorki.
Książka wciągnęła mnie niesamowicie, a przeplatane historie sprawiły, że nie mogłam się zdecydować, czy chcę wiedzieć więcej o tym jak przebiega pobyt Ilony w sanatorium, czy chcę wiedzieć więcej jak potoczyły się losy młodziutkich mieszkanek Ciechocinka, które rozdzieliła wojna.
To książka, w której znajdziemy tajemnicę i poznamy wartość pięknej przyjaźni, a także historię jednego z największych uzdrowisk w Polsce. Ale jest to również opowieść o miłości, tej romantycznej, może odrobinę trochę nietypowej, ale też o miłości rodzicielskiej.
POLECAM tę książkę szczególnie teraz, kiedy jest wiosna, ale oczywiście można ją przeczytać o każdej porze roku.
Polecam tę lekturę osobom, które nie wiedzą, jak można spędzać czas w sanatorium, bo przecież każdy lubi go spędzać inaczej i niczyjego zachowania nie powinno się negować. Jeden lubi muzykę i tańce, inny ciszę i spokój.
Polecam tę powieść osobom, które lubią ciepłe opowieści z nutką romansu i tajemnicy.
Autorka tak pięknie maluje słowami, że poczujecie klimat uzdrowiska i poznacie smak skrajnych emocji, bo podczas czytania będą Wam towarzyszyły i radość, i złość, i wzruszenia.

Dziękuję Autorce i Wydawnictwu SKARPA WARSZAWSKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i przyznam się szczerze, że już czekam na kolejną część, którą będzie… „Lato w…” (wiem, ale nie zdradzę 😉).
WARSZAWSKI NIEBOTYK – Maria Paszyńska
(…) Już niedługo uroczyście zostanie oddany do użytku „Warszawski Niebotyk”, jak zwykła określać dzieło Stefana prasa codzienna, na bieżąco relacjonująca postępy w budowie. Kto wie, dokąd jeszcze zaprowadzą tego uparciucha jego wielkie marzenia. (…)
Maria Paszyńska jest pisarką, felietonistką, varsavianistką, prawniczką i orientalistką. Ukończyła autorską klasę humanistyczną z rozwiniętym programem wychowania estetycznego w VII LO im. Juliusza Słowackiego w Warszawie, a następnie prawo na Uczelni Łazarskiego oraz iranistykę na Wydziale Orientalistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. By nauczyć się języka tureckiego, dwa lata studiowała turkologię. Przez kilka lat pracowała jako prawnik oraz przewodnik miejski po Warszawie. Choć urodziła się na Dolnym Śląsku, mówi o sobie, że jest adopcyjnym dzieckiem Warszawy. Zadebiutowała w 2015 roku powieścią „Warszawski niebotyk”, która znalazła się w finale I. edycji konkursu Promotorzy Debiutów organizowanego przez Instytut Książki i Fundację Tygodnika Powszechnego. Powieść „Owoc granatu. Dziewczęta wygnane” została nominowana w plebiscycie portalu lubimy czytać do miana Książki Roku 2018 w kategorii Powieść historyczna.
Autorka specjalizuje się w powieści historycznej.
Warszawski niebotyk to pierwsza część historii, której fabuła umiejscowiona została w przedwojennej Warszawie.
PREMIERA KSIĄŻKI 05 LUTEGO 2025 (wznowienie z roku 2015)

Późną jesienią 1933 roku, w przedwojennej Warszawie, w przededniu rozejścia się ich życiowych dróg spotykamy pięciu młodych mężczyzn pochodzących z dość zamożnych rodzin, trzech braci Zasławskich oraz ich dwóch przyjaciół. W chwili, gdy świat stoi przed nimi otworem, gdy są przekonani, że mogą osiągnąć wszystko, czego zapragną, a miłość postrzegają jako piękną przygodę, ślepi są na zagrożenia wolno płynące spoza granic Polski. W kolejnych miesiącach życie weryfikuje ich sposób myślenia, prowadząc ku nieuniknionej dojrzałości, na którą nie zawsze chcą się zgodzić i na którą nie każdy z nich jest gotowy. Przeżywają swoje pierwsze miłości, bawią się i próbują ułożyć swoje dorosłe życia. Nie każdemu z nich dane jest spotkać tę jedną jedyną i nie każdemu z nich udaje się osiągnąć to o czym marzy. Któremu z nich się w pełni powiedzie? Jak na zachowanie w wielu przypadkach wpływa przyjaźń?
Po przeczytaniu kilku książek tej autorki pewność, że podczas czytania kolejnej będą mi towarzyszyły skrajne emocje, była dla mnie prawie pewna.
Tak jak wspomniałam w opisie fabuły, bohaterami tej książki jest kilku młodych mężczyzn, różnych od siebie i bliskich sobie zarazem. Wszyscy pochodzą z tak zwanych dobrych domów i przed każdym z nich otwierają się drzwi wielkich karier.
Autorka na przykładzie trzech rodzin pokazuje, jak toczyło się życie w przedwojennej Warszawie, gdzie przeplatały się radości beztroski z bolesnymi dramatami.

Młodzi ludzie, mimo że pochodzą z domów, w których miłość i wsparcie rodzicielskie połączone z luksusem mieszkania są na porządku dziennym nie są pozbawieni zasmakowania dramatu, czy płomiennej miłości, która będąc również z tych „zakazanych” może okazać się dramatem.
Wielka, szczera przyjaźń łącząca kilku z nich jest jakby wątkiem przewodnim tej powieści. Ale… kimże jest prawdziwy przyjaciel? Czy tylko tą osobą, która stoi za tobą murem bez względu na to co robisz? Czy tą osobą, która porządnie tobą potrząśnie, kiedy okazuje się, że zbłądziłaś/zbłądziłeś i ślepo odrzucasz wszystko co nie jest po twojej myśli?
Autorka zadbała o to, aby pokazać taką przyjaźń, która i pogłaszcze i zrani i to właśnie w historii jednego z braci Zasławskich mnie ujęło. Bo zakochany do szaleństwa w kobiecie, z którą nie miał realnych szans spędzić całego życia, Jan głuchy był na wszelkie przestrogi.
Młodzi mężczyźni idąc za głosem serca mogli wiele zyskać, robiąc wszystko, nawet posuwając się do małego oszustwa, aby zdobyć swoje ukochane, ale mogli również wiele stracić, zwłaszcza gdy serce z rozumem toczyły otwartą walkę.
Czy zakochany mężczyzna potrafi myśleć nie tylko o sobie i o ukochanej kobiecie nie biorąc pod uwagę innych w tym również najbliższych, przekonało się dwóch z braci Zasławskich.
Ale czy ingerencja kogoś w życie drugiego człowieka, bez względu na to, czy tym kimś jest brat czy przyjaciel, zawsze jest słuszna?

Dobre rady czasami pozwolą uwolnić się z więzów zakazanych uczuć, ale czasami mogą doprowadzić do tragedii, o czym możemy się przekonać czytając tę powieść.
Warszawa lat 30-tych jest tutaj jakby bohaterką drugoplanową. Autorka bowiem z wyjątkową dokładnością oprowadza nas po tej Warszawie, po ulicach, parkach, miejscach publicznych wspominając jednocześnie o zmianach architektonicznych jakie zachodzą w tym mieście, chociażby o budowie jednego z najsłynniejszych budynków, czyli warszawskim niebotyku. Nie znam Warszawy więc nie mogę stwierdzić czy wszystkie te miejsca opisane w książce wówczas istniały czy zrodziły się jedynie w wyobraźni autorki, ale „przemieszczając” się razem z bohaterami czułam się tak jakbym tam była.
To epicka i zarazem bardzo poruszająca opowieść o miłościach, dramatach, radościach młodych ludzi, bardzo związanych z rodzinami, odważnych i pełnych nadziei. Ich losy są burzliwe a wiele wątków wywołuje skrajne emocje. Niejeden z nich znajdując się u progu dorosłego życia musi zmierzyć się z problemami na które (mimo dojrzałego wieku) nie jest gotowy. Jedni przyjmują je z otwartością, a drudzy z rozpaczą.
Co przyniesie los braciom Zasławskim i ich przyjaciołom w kolejnych tomach dowiem się wkrótce. I chociaż przede mną jeszcze dwie książki już mogę całość gorąco polecić.
A tytułowy warszawski niebotyk? Jest, chociaż jedynie wspomniany w powieści, pokazany jako wielka duma budowniczych i warszawiaków.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA, że miałam okazję przeczytać książkę dzięki współpracy barterowej.
***Cytat pochodzi z książki WARSZAWSKI NIEBOTYK wydawnictwa FILIA***
ODKUPIENIE – Agnieszka Lis
GDY SKOŃCZYŁ SIĘ WOJENNY KOSZMAR – ZACZĘŁA SIĘ WALKA O SIEBIE. BO NIE WYSTARCZY PRZEŻYĆ, TRZEBA NAUCZYĆ SIĘ ŻYĆ OD NOWA. I ZNALEŹĆ SIŁĘ NA ODKUPIENIE.

Agnieszka Lis to jedna z najpoczytniejszych pisarek literatury obyczajowej. To nie tylko pisarka, ale również pianistka i felietonistka. Ukończyła Akademię Muzyczną (z wykształcenia jest pianistką) oraz dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim (chciała nauczyć się lepiej pisać). Jak sama mówi o sobie – jest pełna sprzeczności i uważa, że gdyby miała dzisiaj jeszcze raz decydować o kierunku studiów, zdecydowałaby tak samo, ponieważ muzyka nie tylko uwrażliwia, ale przede wszystkim wzbogaca, a rozumienie języka muzyki jest czymś szczególnym. To autorka, która pisze o życiowych perypetiach, bólu, rozstaniu, trudnych relacjach i chyba właśnie za to cenię ją bardzo jako pisarkę.
ODKUPIENIE to drugi tom dramatu obyczajowego.
PREMIERA KSIĄŻKI 02 LIPCA 2025

Wychowana w domu dziecka Ewa po wojnie i śmierci ukochanego próbuje ułożyć swoje życie. Szuka jedynie spokoju i stabilizacji. Niestety wydaje się, że przeznaczenie ma dla niej inne plany, wciąż wymuszając na niej zmiany. Ewa przeżyła wojenny koszmar. Ocaliła siebie i swoją córkę – owoc wielkiej miłości. Mogłaby żyć w spokoju i cieszyć się córką, ale niestety dziewczyna wpada w oko bardzo złemu i wpływowemu Rosjaninowi. Znów musi walczyć, o siebie, o córeczkę, o przyjaciół, którzy są dla niej jedyną rodziną. Czy życie pozwoli jej na wzięcie oddechu i uwolni ze szpon zła? Czy uda się Ewie zapomnieć o wojnie? Czy to co się dzieje to kara za to, że nie odkupiła swoich win? Ale czym w ogóle zawiniła? A może powinna odkupić cudze? Czy uda się dziewczynie rozpocząć normalne życie u boku kogoś kto kocha ją od zawsze?
Czekałam na tę książkę. Po przeczytaniu pierwszego tomu OCALENIE nie mogłam się doczekać dalszych losów głównej bohaterki. I chociaż obie książki to dramaty w pełnym tego słowa znaczeniu, to i tak warto było sięgnąć po te powieści.
Historia ludzi żyjących w „wolnej” Polsce, ale pod rządami sowietów niewiele różniła się od życia pod okupacją niemiecką. Człowiek mimo wolności nie mógł być pewien czy któregoś dnia nie trafi do aresztu, nie zostanie zwolniony z pracy, nie będzie prześladowany i inwigilowany tylko dlatego, że podpadnie komuś zajmującemu wysokie stanowisko i mającemu nieograniczoną władzę.

Coś co bardzo mnie wzruszyło w tej historii to pokazanie jak silne potrafią być więzy rodzinne osób nie połączonych ze sobą więzami krwi. To nie pokrewieństwo stanowi o tym, że ktoś staje się naszą rodziną, bo często ludzie tak zwani „spokrewnieni” są kimś bardziej obcym niż tacy, których nie łączy nic prócz przyjaźni i wzajemnego do siebie zaufania.
Na przykładzie Ewy poznajemy losy młodych kobiet, które w „wolnej” Polsce musiały sobie radzić będąc samotnymi matkami. A takich z pewnością było wiele. Jedne świadomie zachodzące w ciążę, a inne z gwałtu.
(…) Nasz ślub odbył się podczas niemieckiego ataku. Wizg bomb to był nasz Marsz Mendelsona, tak powiedział Edward. Miałam pelargonię w ręku, zamiast bukietu. I firankę wpiętą we włosy jako welon. (…)
Trudy wojenne, dramaty wojenne, tęsknota za kimś bliskim i strach o najbliższych sprawiły, że z dzieci wyrosły silne i odpowiedzialne kobiety.
Niestety dla niejednej z nich koniec wojny nie oznaczał końca dramatów, mimo teoretycznej wolności rozgrywał się nadal.
Autorka mimo bardzo bolesnego wątku pokazała, że po każdym upadku można się podnieść i iść dalej przez życie z podniesioną głową. Szczególnie wtedy, gdy ma się wokół życzliwych ludzi, którzy potrafią nie tylko podać rękę, ale i mocno przytrzymać.

Fabuła książki szokuje i wzrusza. Jest pełna mocnych emocjonalnie wątków, a to sprawia, że od książki trudno jest si ę oderwać, mimo że w środku w człowieku wszystko drga.
Niezwykle barwni osobowościowo bohaterowie są jedynie dodatkiem do fabuły, ale jakże ważnym. Bez dobrze wykreowanych postaci żadna książka nie zainteresuje tak jak na to zasługuje.
Agnieszka Lis po raz kolejny udowadnia, że świetnie można połączyć dramat z pełnymi dobrych emocji wątkami.
To opowieść o pięknej przyjaźni, miłości i odpowiedzialności za drugiego człowieka. To opowieść o bólu i odwadze, oraz o małych przyziemnych radościach.
(…) Wszystko co powiedziałem, to prawda, a nawet jest tego jeszcze więcej. Ewa jest w niebezpieczeństwie i chciałbym, by sobie to uświadomiła. Chodzi w końcu nie tylko o nią. Jest odpowiedzialna także za córkę, prawda? (…)
Fabuła z pewnością dostarczy każdemu wielu emocji, ale też skłoni do refleksji.
Zakończenie jest pewnego rodzaju niedopowiedzeniem. Żałuję, że autorka nie zakończyła pewnych wątków, może zrobiła to celowo, aby dać czytelnikowi szansę na rozwinięcie swojej wyobraźni, a może nie chciała ich zakończyć. Może planuje kontynuację? Może kiedyś poznamy ciąg dalszy? Bardzo bym tego chciała, bo polubiłam bohaterów (no, może nie wszystkich 😉)
No cóż, czuję pewnego rodzaju niedosyt, ale to tylko moje odczucie, może inni odbiorą to inaczej.
POLECAM tę książkę szczególnie miłośnikom dobrych powieści obyczajowych, polecam ją szczególnie tym, którzy nie znają jeszcze „pióra” Agnieszki Lis, bo tym, którzy znają z pewnością lektury polecać nie trzeba.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA, że mogłam przeczytać tę powieść w ramach współpracy barterowej.
SZALONE PORTO – Jolanta Kosowska
Porto można kochać, albo nienawidzić.

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.
Szalone Porto to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym.
PREMIERA KSIĄŻKI 06 SIERPNIA 2025

Kiedy życiowe plany Martyny runęły jak domek z kart, a dziewczyna kilka tygodni przed ślubem odkryła, że ukochany ją zdradza, nie wahała się, aby odwołać uroczystość. Początkowo zamierzała zrezygnować także z długo wyczekiwanej podróży poślubnej do Portugalii, ale odwiodła ją od tego Clara, znajoma lektorka, która zaproponowała Martynie gościnę w swoim mieszkaniu w Porto. To dziewczynę przekonało i przyjęła propozycję Clary. Po dotarciu na miejsce, zachwyciła się pięknem miasta, jednocześnie dostrzegając też jego drugie oblicze jakim jest ubóstwo. Pewnego dnia poznała jednego z bezdomnych, młodego Gaspara, który stopniowo zaczął wciągać ją do swojego nietypowego świata. Z czasem Martyna odkryła, że ci, którzy nie mają nic, znajdują się w ogromnym niebezpieczeństwie, ponieważ ktoś na nich poluje, boleśnie pozbawiając życia bezdomnych. Morderca pozostaje nieuchwytny, a na jego celownik trafia także Gaspar. Martyna mimowolnie zaangażowała się w sprawę co i ją postawiło w ogromnym niebezpieczeństwie. Czy Martyna odnajdzie się w szalonym, pięknym a zarazem niebezpiecznym Porto? Jak rozwinie się jej znajomość z Gasparem? Czy dziewczyna postanowi zostać w Porto czy jednak wróci do Polski?
Do książek Jolanty Kosowskiej podchodzę zawsze z nutą ciekawości, dokąd tym razem zabierze mnie autorka. Lubię te jej podróże, bo dzięki fabułom jej powieści mogę podróżować po całym świecie. To nic, że są to jedynie podróże w wyobraźni, ważne, że dzięki nim poznaję nowe, ciekawe miejsca.
Jak wskazuje tytuł, tym razem autorka zabiera nas do barwnego Porto, miasta położonego w północnej części Portugalii, nad Oceanem Atlantyckim, u ujścia rzeki Duero.

Opisując w bardzo malowniczy sposób zarówno miasto jak i jego mieszkańców, pokazuje nam miejsca pełne sprzeczności, w których ogromne bogactwo przeplata się z niewyobrażalną biedą.
Poznajemy osoby, które snobistycznie bogate wydają duże pieniądze na przyjemności typu zagospodarowanie już i tak pięknie utrzymanych przydomowych ogrodów nie myśląc nawet o tym, że gdzieś w innej okolicy, może nawet całkiem blisko są ludzie żebrzący na ulicy, lub dzieci narażające własne życie aby otrzymać pieniądze na jedzenie czy nawet na utrzymanie rodziny.
W wyjątkowo wzruszający sposób poznajemy środowisko ludzi bezdomnych. Potępianych przez innych, a w niektórych przypadkach wręcz znienawidzonych. Porównywanych do roznoszących choroby szczurów.
Dwoje głównych bohaterów początkowo również wydaje się być tak odmiennymi osobowościowo i materialnie ludźmi, że zapewne wielu zacznie się zastanawiać nad tą nietypową znajomością. Bo przecież teoretycznie oboje pochodzą z dwóch różnych światów.
Tajemniczy Gaspar chociaż początkowo przedstawiony jako postać negatywna wbrew temu jak został ukazany mnie wydał się kimś, kto mimo arogancji jest osobą wzbudzającą zaufanie. Myślę, że podobnie odebrała go również Martyna, której w tej nietypowej znajomości nie przeszkadzał ani kontrowersyjny wygląd chłopaka ani dość irytujące względem niej zachowanie.

Fabuła tej książki jest nietypowa, ponieważ w malownicze opisy kolorowego i kontrastowego Porto autorka wplotła wątek kryminalny. Dorzuciła do niego sporą dawkę dramatu i uzupełniła szczyptą romansu.
Tym co mnie bardzo wzruszyło w tej powieści było pokazanie społeczności bezdomnych, którzy mimo trudów własnego życia z jakimi musieli się borykać potrafili w wyjątkowych sytuacjach jednoczyć się, i pomagać sobie nawzajem.
Jak wspomniałam wcześniej, mamy tutaj wątek kryminalny, który bardzo mnie bulwersował okrucieństwem. Ktoś ogarnięty chorą nienawiścią stara się „oczyścić” miasto ze „szczurów” jak określa bezdomnych i aby nie zostać zdemaskowanym jest skłonny „usunąć” ze swej drogi nawet kogoś, kto tym bezdomnym nie jest.
Zapraszam do malowniczego Porto, pięknego, kolorowego i radosnego z jednej strony, a mrocznego z drugiej.
Polecam tę książkę każdemu, kto lubi czytać, lubi podróżować i odkrywać ciekawe miejsca. Myślę, że fabuła tej książki zostanie ze mną na długo, bo chociaż skończyłam ją czytać jakiś czas temu, to emocje jakie zafundowała mi autorka buzują we mnie cały czas.

ZAWODOWA DZIEWCZYNA – Anna Sakowicz
(…) … bo lata praktyki nauczyły mnie, jak radzić sobie z mężczyznami i ich zdradzanymi żonami. Choć oni twierdzili, że za pieniądze to nie jest zdrada, trudniej było do tego przekonać ich ślubne, ale szczerze powiedziawszy, miałam to w dupie (za przeproszeniem. (…)

Anna Sakowicz, to mieszkanka Starogardu Gdańskiego pochodząca ze Stargardu Szczecińskiego. To absolwentka filologii polskiej, edukacji filozoficznej i filozofii na Uniwersytecie Szczecińskim oraz edytorstwa współczesnego na Uniwersytecie im. Stefana Wyszyńskiego. Pracowała jako nauczycielka języka polskiego i etyki, była doradcą metodycznym oraz redaktorem naczelnego regionalnego pisma pedagogicznego. Jako autorka zadebiutowała pisząc do szczecińskiego „Punktu Widzenia”. Swoją pierwszą książkę wydała w roku 2014 i od tej pory prawie każdego roku zadowala swoje czytelniczki kolejną książką. Pisze dla dorosłych, ale i też dla dzieci, a jej książki pokochały tysiące czytelniczek, wśród których jestem również ja, co potwierdzam w kilku wpisach na tym blogu.
Zawodowa dziewczyna to powieść obyczajowa.
PREMIERA KSIĄŻKI 26 MARCA 2025

Kajetan Wolski jest dziennikarzem. Któregoś dnia przypadkowo znajduje w pojemniku na śmieci zeszyt ze wspomnieniami 70-latki, która w czasach PRL-u pracowała jako luksusowa pani do towarzystwa. Ksenia na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku pracowała jako luksusowa seksworkerka. Mężczyzna widzi w znalezisku materiał na ciekawy reportaż, ale pragnie również poznać autorkę zapisków i porozmawiać z nią osobiście. Typuje kilka seniorek ze swojego osiedla, następnie podąża po śladach starszej pani, przy okazji próbując robić porządek z własnym życiem. Czy odnajdzie zawodową dziewczynę? Czy uda mu się z nią porozmawiać? Dlaczego młoda, piękna i inteligentna dziewczyna wybrała taką ścieżkę życiową?
Temat jaki poruszyła i opisała w swojej najnowszej książce Anna Sakowicz jednych intryguje, innych oburza, a jeszcze inni uważają go za temat tabu, o którym nie powinno się rozmawiać.

Zarówno kobiety jak i mężczyźni wykonywali ten zawód od początku świata i będą wykonywać do końca, jest popyt – jest podaż i właściwie nikogo nie powinno to dziwić.
Autorka przedstawiając w fabule pamiętnik spisany przez byłą seksworkerkę nie potępia kobiety, nie stygmatyzuje jej, ale pokazuje, że chociaż zawód ten wymaga od kobiety wielu wyrzeczeń to daje jej również sporo satysfakcji, szczególnie finansowej, oczywiście pod pewnym warunkiem, że taka dziewczyna chce robić to co robi i gdy trafi na dobrego opiekuna bądź jak w tej książce opiekunkę.
(…) – Masz coś lepszego? – Wskazała na moją bieliznę, a ja pokręciłam głową, bo zapomniałam, że niedawno dostałam koronkowy komplet. Wreszcie Luna odłożyła aparat. – Ech… i w tych barchanach chcesz być najlepsza? – Westchnęła i znów poszła do pokoju… (…)

W książce zastosowano podwójną narrację i spisano fabułę w dwóch przedziałach czasowych. Jedne rozdziały zostały napisane w osobie trzeciej, a inne napisane pamiętnikowo – w osobie pierwszej.
Lata 60-te i 70-te nie były łatwe, szczególnie dla młodych kobiet, które chciały skorzystać z życia. Szara myszka mogła jedynie przeżyć tę swoją młodość stojąc w niewyobrażalnie długich kolejkach lub pod stertą pieluch.
Czy bohaterkę tej książki można określić odważną, bo nie chciała poddać się standardom życia, czy raczej nazwać ją bezpruderyjną?
(…) – Dlaczego to robisz? – słyszę, mimo że siedzę w pokoju sama. Zdanie odbija się echem od ścian. Widzę ironiczne, choć żądne sensacji spojrzenia. Dziś wiem, że to jedno z tych pytań, którego celem jest pobudzenie nie tylko do myślenia, lecz także do uderzenia się w piersi, do wyrażenia żalu i skruchy, żeby mogło mi być… nieodpuszczone. (…)
To co robiła było dla niej piękne i ryzykowne. Nigdy nie wiedziała na jakiego klienta trafi, czy będzie on dla niej miły, czy będzie czysty i pachnący i będzie żądał od niej jedynie cielesnego zbliżenia dla zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych, czy będzie brutalny, śmierdzący i czy jakiś fetysz sprawi, że upokorzy kobietę do granic absurdu.

Bardzo ciekawie autorka przedstawiła podejście młodego mężczyzny do tematu jakim się zainteresował, moim zdaniem to tylko dowód na to, że nie wszyscy takie kobiety jak Ksenia potępiali.
Jak często ludzie postępują podle wobec współpracowników, wobec rodziny, nagminnie krzywdzą innych i się za to nie obwiniają, a wystarczy, że pomyślą o dziewczynach zarabiających ciałem, a już wylewają na nie wiadra pomyj.
Bardzo często najbliżsi nie wiedzą czym zajmuje się ich córka, siostra, matka. Nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć.
Wnuczka Kseni uważała babcię za chodzące dobro i nawet do głowy jej nie przyszło czym zajmowała się seniorka za młodu. Czy gdyby dowiedziała się za życia babci, kochałaby ją tak samo czy znienawidziła?
Anna Sakowicz skupiając się na głównym temacie jakim są spisane wspomnienia zawodowej dziewczyny porusza w książce również inne tematy, nie mniej ważne. Między innymi przedstawia relacje rodzinne łączące rodziców z dorosłymi dziećmi, porusza również temat osób starszych i samotnych, często zapadających w depresję i nie potrafiących pogodzić się z upływającym czasem i coraz bardziej ograniczonymi kontaktami z najbliższą rodziną. Wbrew pozorom samobójstwa nie są przypisane jedynie młodym, zagubionym czy rozczarowanym życiem młodych osobom, przydarzają się również osobom starszym, którzy nie potrafią sobie poradzić z tęsknotą za bliskimi i z samotnością.
Jeżeli chcecie dowiedzieć się dlaczego młoda, piękna i inteligentna dziewczyna wybrała taką właśnie drogę sięgnijcie po książkę.
Tutaj jest trochę romantycznie, trochę erotycznie i trochę dramatycznie, ale z pewnością nie uznacie tej książki za nudną.
Jeśli chodzi o mnie, to „pochłonęłam” ją w trzy wieczory, a to chyba o czymś świadczy. Polecam gorąco tak jak gorący jest temat poruszony w tej lekturze.
Dziękuję Autorce za emocje jakimi mnie uraczyła fabułą tej powieści, a Wydawnictwu PURPLE BOOK dziękuję, że mogłam tę książkę przeczytać w ramach współpracy barterowej.






