powieść dla kobiet
PODZIĘKUJĘ ZA ŚWIĘTA – Gabriela Gargaś
(…) Ale teraz były święta. A święta, pomimo wszystkiego, miały tę siłę, która sprawiała, że ludzie rozważali rzeczy, które normalnie odpychali od siebie. (…)
Gabriela Gargaś to polska autorka książek obyczajowych, pisząca najczęściej o kobietach i dla kobiet. Z wykształcenia jest ekonomistką o specjalności bankowej, ale z zamiłowania jest bibliofilką. Jest też niepoprawną optymistką. Za życiowe motto obrała sobie słowa Phila Bosmansa „Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem”. Przygodę z pisaniem rozpoczęła tak naprawdę dla zabicia czasu, kiedy to przebywała na zwolnieniu lekarskim. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2011 powieścią „Jutra może nie być”. Jest współprowadzącą podcasty „Piekielnie Szczerzy” oraz w Radiu Eska „Jak baba z chłopem”.
PODZIĘKUJĘ ZA ŚWIĘTA to dość nietypowa powieść świąteczna z nutką humoru i szczyptą dramatu.
PREMIERA KSIĄŻKI 29 PAŹDZIERNIKA 2025

Ada po rozwodzie obiecała sobie jedno: koniec z rodzinnymi świętami u teściowej i w towarzystwie byłego męża. W tym roku Boże Narodzenie ma wyglądać inaczej. Spakowana w stary pick-up, z dwójką dzieci na tylnym siedzeniu i resztką optymizmu w bagażniku, wyrusza w Bieszczady – do swojej matki, dawnej gwiazdy rewii, która lata temu zniknęła z jej życia. Jednak los, a konkretnie towarzysząca podróży śnieżyca i psujący się samochód, mają wobec Aldony i jej dzieci zupełnie inne plany… W drodze do ich samochodu dosiadają się dość ekscentryczni pasażerowie, których zawieja śnieżna złapała gdzieś na pustych drogach: zgorzkniały samotnik Igor, nieco zbyt wesoły Mikołaj i dwóch elfów z podejrzanym poczuciem humoru. Nikt z nich nie marzy o „magicznych świętach”, a już na pewno nie we wspólnym towarzystwie. A jednak, gdy na zasypanej drodze pojawia się przypadkowa chata w górach, zamieszkała przez samotną kobietę, a na niebie zabłyśnie pierwsza gwiazdka… coś się zmienia. Czy Aldona spotka się ze swoją mamą? Czy przypadkowa znajomość z przypadkowo zabranymi pasażerami przemieni się w coś więcej niż pomoc?
Biorąc do ręki tę książkę, trochę naiwnie zasugerowałam się okładką, która wydała mi się dość humorystyczna. Znając odważny i dość sarkastyczny język autorki przygotowałam się na zabawną historyjkę antyświąteczną (tytuł też tu odegrał swoją rolę).
Pisząc szczerze to nie zawiodłam się, ponieważ sarkastycznego humoru tu nie brakuje, ale fabuła wcale nie jest tak zabawna jakiej się spodziewałam. Autorka porusza w niej trudne, czasami bardzo bolesne tematy, które z pewnością dotkną nawet najtwardsze serca.

Między innymi czytamy tutaj o samotności i smutku dziecka, którego matka wybrała karierę zawodową zamiast macierzyństwa, o miłości, która jest w stanie wybaczyć nawet zdradę, a w której zamiast bolesnej zadry upokorzenia priorytetem jest odpowiedzialność i wierność uczuciom, zwłaszcza w sytuacji, w jakiej nikt nie chciałby się znaleźć.
W tej książce sporo się dzieje, prym wiodą emocje a otoczką wszystkiego jest wyjątkowo śnieżna zima.
Być może ktoś powie, że Ada – główna bohaterka – jest osobą nieodpowiedzialną, bo któż na całkowitym odludziu zabiera do swojego ledwo jeżdżącego starego samochodu kilkoro obcych ludzi, wyglądających do tego dość… nietypowo. Ale czy na tym właśnie nie polega człowieczeństwo, że widząc kogoś w potrzebie strach i ryzyko się uzupełniają tworząc coś irracjonalnego, często nazywanego empatią?
To zdecydowanie nie jest typowa powieść świąteczna, chociaż mamy w niej wszystko co kojarzy się ze świętami: i Mikołaja, i śnieg, i ciepłą atmosferę (wprawdzie w obcym domu, ale jednak) i dość nietypową wigilię a nawet mamy namiastkę świątecznego romansu.
Cieszę się, że w tej powieści zostało poruszonych tak wiele ważnych wątków, bo oprócz tych, o których już napisałam, przeczytacie tutaj również o depresji, o dojrzałej miłości, o więzach rodzinnych łączących byłą synową z byłą teściową, o pięknej przyjaźni i o tym, że czasami nieodpowiedzialne zachowanie może bardzo mocno zranić, tak mocno, że tej rany nie można zagoić.
(…) Kto tego nie przeżył, nie wie, jak to jest, kiedy wstajesz i musisz żyć dla dzieci, bo mają tylko ciebie. Musisz pracować, bo przecież nie położysz się i nie będziesz leżeć i płakać. Zazdrościsz singlom, tym, co nie mają rodzin, bo oni mogą leżeć. (…) I to nieprawda, że się nie uśmiechasz. Czasami uśmiechasz się szerzej niż ktokolwiek inny. Ale przychodzi taki czas, że nie masz siły z nikim rozmawiać. (…)

Mogłabym o tej książce pisać w nieskończoność i chociaż tak jak wspomniałam wcześniej, nie jest to typowa powieść świąteczna, to uważam, że jest jedną z najlepszych, które przeczytałam w okresie okołoświątecznym.
Ironia przeplata się tutaj ze wzruszeniem, sceny zabawne z takimi, w których aż kipi od emocji. Ale… co ja będę tyle pisała. Sięgnijcie po tę książkę, a przekonacie się sami.
POLECAM ją całym sercem, szczególnie osobom, które nie znają twórczości Gabrieli Gargaś, bo ci, którzy znają jej powieści sięgną po tę lekturę bez specjalnej zachęty.

Dziękuję wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej, a autorce dziękuję za kolejną świetną opowieść.
***Cytaty pochodzą z książki PODZIĘKUJĘ ZA ŚWIĘTA wydawnictwa FILIA***
CYNAMONOWE ŚWIĘTA – Paulina Wysocka-Morawiec
(…) Było już ciemno, a latarnie zdobiły świąteczne iluminacje. W sklepach błyszczały lampki i ozdoby, a pod urzędem gminy postawiono wielką choinkę, która obwieszona była setkami kolorowych bombek emanujących wewnętrznym blaskiem. (…)
Paulina Wysocka – Morawiec urodziła się w 1990 roku w Tarnowskich Górach. Przez pewien czas szukała swojego miejsca na świecie, aż znalazła je w barwnej wsi pod Częstochową i tam zapuściła korzenie. Żona, dumna mama duetu uroczych psotnic, książkoholiczka, prowadzi blog www.milosniczkaslow.pl, w którym dzieli się zarówno informacjami o swoich książkach jak i o tych przeczytanych. Jest autorką kilku książek i opowiadań. Niestrudzenie próbuje pogodzić dom, pracę i pasję, choć czasem wydaje jej się, że bawi się przy tym w Don Kichota, a pisanie to jedyna rzecz, która pomaga jej nie zwariować. Jest również laureatką Turnieju Jednego Opowiadania organizowanego przez OPK Gaude Mater w Częstochowie oraz Koło literackie Anafora. Publikowała opowiadania w Częstochowskim Magazynie Literackim GALERIA. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2020 powieścią „Bez zobowiązań”.
CYNAMONOWE ŚWIĘTA to romans świąteczny z nutką erotyki.
PREMIERA KSIĄŻKI 04 LISTOPADA 2025

Joanna jest młodą matką, prawie rozwódką i właścicielką małej cukierni. Będąc w separacji z toksycznym mężem, który stara się usilnie jej udowodnić, że bez niego zginie, całkiem dobrze radzi sobie w nowo otwartej cukiernio-kawiarni. Siedmioletniego syna wychowuje z pomocą rodziców, którzy po odejściu Asi od męża przyjęli ją pod swój dach. W wyniku anonimowego donosu spada na nią kontrola z sanepidu, która kończy się dosyć niespodziewanym wypadkiem z deskorolką, mąką i przystojnym inspektorem w roli ratownika. I tak jak niespodziewana była wizyta Sanepidu, tak zaczyna się znajomość z inspektorem, która obojgu da nadzieję na szczęście, choć nie obędzie się bez komplikacji. Szczególnie mieszać w życiu Joanny będzie były mąż kobiety. Czy Asi uda się doprowadzić do tego, żeby mąż wreszcie dał jej spokój? Jak rozwinie się znajomość z przystojnym inspektorem? I czy syn Asi będzie zadowolony ze znajomości mamy z nowo poznanym panem?
Z twórczością Pauliny Wysockiej-Morawiec zetknęłam się po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni.
Jej świąteczna książka jest typowym romansem ze sporą dawką emocji i… erotyzmu 😉 Przyznam szczerze, że pierwszy raz spotkałam się w tego typu powieści z tak dokładnym przekazem romansu, w którym aż kipi od erotyki. Nie przeszkadzało mi to jednak w odbiorze fabuły, a zdecydowanie dodawało powieści odrobiny pikanterii.

Jak to bywa w wielu powieściach świątecznych jest ona, on i nagle wybucha gorąca miłość. I ona i on są po przejściach, które dość mocno zaważyły na ich przyszłym podejściu do płci przeciwnej chociaż oboje postanowili zaryzykować. A, że serce nie sługa a ciało nie wata bardzo szybko zmaterializowało się w tej przypadkowej znajomości uczucie.
Autorka porusza w swojej powieści kilka trudnych a zarazem ważnych tematów, które stanowią jakby tło dla rozpalającej się miłości dwojga zranionych w życiu osób, a wszystko odbywa się w czasie zbliżających się świąt.
Jednym z wątków, który mnie poruszył to było zachowanie ex-męża głównej bohaterki. Człowieka uzależnionego od toksycznych rodziców, władczego i bardzo zazdrosnego o to, że była żona, będąca przez lata na jego utrzymaniu, kimś w rodzaju niewolnicy męża i teściów, potrafiła stanąć na własnych nogach, odnieść sukces zawodowy i nadzwyczajnie w świecie być do tego szczęśliwą.
To do czego się ten mężczyzna posuwał było dość niewiarygodne, ale napędzany złością i zazdrością zdolny był dosłownie do wszystkiego, nawet do manipulacji uczuciami własnego syna.
Innym dość powszechnie widzianym wątkiem była bardzo toksyczna relacja między matką a synem, świetnie obrazująca te wszystkie niezbyt pochlebne kawały o teściowych. No cóż, są niestety matki, które chciałyby układać i kontrolować życie swoich synów nawet wówczas, gdy oni są już dorosłymi facetami. W takich przypadkach synowa lub potencjalna kandydatka na synową nie może być osobą tolerowaną przez rodzinę.
Ale na szczęście są i mądrzy rodzice, którzy są gotowi nieść pomoc i wsparcie w każdej sytuacji. Tacy, którzy nie wytykają popełnionych błędów, ale przytulą i wesprą dobrym słowem, kiedy ich dziecku powinie się w życiu noga. I takich właśnie cudownych rodziców miała Joanna.

I jeszcze dodam słowo o ojcostwie. Czy prawdziwym ojcem jest ten biologiczny, którego dziecko niewiele obchodzi, czy ten „przyszywany”, który potrafi być z dzieckiem szczery i traktować to „obce” dziecko jak równego sobie?
Ta powieść jest bardzo świąteczna, na wspomnienie wypieków (szczególnie cynamonowych ślimaczków) których w tej historii nie brakuje aż szaleją moje ślinianki.
Jest tutaj wszystko co powinno być w książce tego typu: jest śnieg i pachnące cynamonem ciasto przygotowywane z sercem, są karpie w dość drastyczny sposób przygotowywane do kolacji wigilijnej 😉 i są śląskie makówki, które u mnie obowiązkowo znajdują się w menu świątecznym, a na które przepis znajdziecie na końcu książki. I przyznam się szczerze, że w tym roku nie zrobię ich do wielkiej szklanej miski, ale tak jak zaproponowała Joanna klientom w swojej małej cukierni. A jak? Sięgnijcie po książkę to się dowiecie.
(…) Już po przekroczeniu progu w nos uderzał zapach zupy grzybowej, pierników i cynamonu. W radiu leciały kolędy, a wszyscy, choć zapracowani, wyglądali na spokojnych i szczęśliwych. (…)
To powieść lekka, łatwa i przyjemna chociaż nie brakuje w niej (jak wspomniałam wcześniej) trudnych tematów. Ale ogólnie jest zabawnie i… trochę erotycznie 😉

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i poznania kolejnej polskiej autorki. Książka jest pięknie wydana, z cudnie barwionymi brzegami i myślę, że świetnie nadaje się na prezent pod choinkę.
POLECAM GORĄCO.
***Cytaty pochodzą z książki CYNAMONOWE ŚWIĘTA wydawnictwa REPLIKA***
SOBIE PISANI – Jolanta Kosowska
(…) – Praga ma w sobie to coś, co powoduje, że jest niepowtarzalna. To tajemnica, magia, alchemia, bogactwo i szaleństwo. To legendy mieszające się z rzeczywistością. Oaza magii i czarów w środku współczesnej Europy. (…)

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.
SOBIE PISANI to powieść obyczajowa z nutką przygody, dramatu i romansu.
PREMIERA KSIĄŻKI 10 LUTEGO 2023 ROKU

W magicznej Pradze oprócz pięknych zabytków otoczonych równie pięknymi legendami można spotkać przyjaźń a wokół poczuć alchemię miłości. Życiem Marty, właścicielki biura podróży i przewodniczki po czeskiej Pradze, wstrząsa nagła burza. Jej narzeczony, z którym wiązała przyszłość, otwarcie romansuje z inną i odjeżdża po gwałtownej kłótni. Choć życie osobiste Marty się rozsypało, w pracy dziewczyna odnosi same sukcesy, między innymi dzięki wsparciu oddanej przyjaciółki Aleny oraz jej nieco ekscentrycznej babci Sofii, u której Marta wynajmuje pokój. Starsza pani, zajmująca się „prostowaniem ludzkich dróg i korygowaniem niesprawiedliwości losu”, ma swój własny pomysł, jak pomóc odnaleźć Marcie szczęście. W wyniku jej intryg otaczająca młodą kobietę rzeczywistość powoli zmienia się w teatr iluzji, odgrywanych ról i niedopowiedzeń. Czy Marta, brnąc coraz głębiej w stworzony dla niej świat, zorientuje się, że jej życie stało się fikcją? Kto i dlaczego namieszał w życiu dziewczyny do tego stopnia, że pogubiła się we własnych uczuciach? Czy Marta odnajdzie prawdę i pozwoli sobie na ponowne zaufanie miłości?
Przeczytałam już sporo książek Jolanty Kosowskiej, ale z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że ta, jest jedną z jej najbardziej romantycznych powieści.
Byliście kiedyś w Pradze? Ja byłam dwa razy. Z pierwszego pobytu niewiele pamiętam, była to jednodniowa wycieczka zorganizowana przez jakieś biuro podróży, było szybko, dużo wiadomości w krótkim czasie i do tego prawie cały czas lało jak z cebra.

Drugi raz byłam z przyjaciółmi, to też była jednodniowa wycieczka, ale miałam tak cudowne przewodniczki, że chętnie wybrałabym się tam z nimi ponownie.
Kiedy otrzymałam tę książkę, z zapewnieniem, że fabuła zabierze mnie do Pragi, byłam pewna, że to będzie cudowna lektura. I się nie pomyliłam.
Autorka zabrała mnie do miasta pełnego tajemnic, legend i romantyzmu, chociaż wątek romantyczny fabuły jest nie tyle piękny co bardzo skomplikowany.
Główna bohaterka jest Polką tymczasowo mieszkającą w Pradze. Jest kobietą, która kocha i chce być kochana i właściwie o tym mogłaby być cała książka. Ale może wówczas byłoby nudno?
Zatem, żeby nie było nudno musi się coś dziać, a dzięki pewnemu nieporozumieniu i dość skomplikowanemu splotowi wydarzeń, zapewniam, że nudno nie jest.
Autorka za pośrednictwem swoich bohaterów oprowadza nas po pięknej Pradze, ale nie takiej jak z przewodnika turystycznego, ale innej, takiej pełnej emocji, ciekawych opowieści, imaginacji i tajemnic.
Poznajemy ludzi pełnych pasji, romantyzmu, niezwykłej empatii, którzy gotowi są zawsze pomóc, nawet jak kogoś ledwo znają.
(…) Zawsze mi się wydawało, że w życiu należy się spieszyć, żeby zdążyć przeżyć wszystko co jest nam pisane. Nagle pomyślałam, że czasami trzeba zwolnić, żeby nie przegapić czegoś istotnego. (…)
Czasami spotykamy w życiu kogoś, rozmawiamy z nią/nim chwilę i po tej chwili wydaje nam się, że znamy tę osobę całe życie.
To właśnie historia o takiej spontanicznej przyjaźni, która za wszelką cenę stara się uchronić kogoś od zrealizowania pewnej złej decyzji nie sprawdzając dokładnie czy ta decyzja faktycznie jest złą.
I tak też jedna z bohaterek mylnie oceniając sytuację próbowała uchronić przyjaciółkę od podjęcia życiowej decyzji, ale… niestety sama się pomyliła i doprowadziła do tego, że powstał prawdziwy galimatias.
(…) Miałam mętlik w głowie, serce biło mi jak szalone, łzy płynęły po policzkach. Nie byłam w stanie nazwać tego, co czułam. To była cała burza emocji, z których każda była zupełnie inna. Radość, której nie miałam z kim dzielić. Zwątpienie, czy sobie dam radę. Lęk, że nikomu nie mogę powiedzieć. Rozpacz, że jestem sama. Nienawiść do losu, że wszystko tak poplątał. (…)

Jak ważne jest w życiu każdego człowieka szczere przeprowadzenie rozmowy i to, aby nie układać komuś życia za niego przekonali się bohaterowie tej cudownej opowieści.
To książka nie tylko o pięknej i tajemniczej Pradze, która jest tutaj jakby jedną z głównych bohaterek, to opowieść o pięknej, chociaż czasami bolesnej miłości i o tym, że prawdziwa miłość pokona wszelkie przeszkody.
POLECAM tę książkę zarówno osobom, które lubią czytać o różnego rodzaju intrygach, dla tych, którzy zaczytują się w romansach i dla każdego, kto po prostu lubi czytać dobre powieści. Bo ta powieść jest naprawdę dobra o czym przekona się ten, kto po nią sięgnie.
*** Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Sobie pisani”, Wydawnictwo ZACZYTANI, rok 2023 ***
SEKRET BIBLIOTEKARKI – Wioletta Piasecka
(…) Boleśnie potrzebuję odrobiny ciepła, a strach, że nie ogrzeję się przez najbliższe godziny, przyprawia mnie o mdłości. (…) Karton, na którym śpię nieprzyjemnie szoruje po podłodze. Chrapliwy oddech milknie, a ja zastygam w bezruchu. (…)

Wioletta Piasecka jest absolwentką Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, wiele lat mieszkała w Elblągu. Obecnie mieszka w Leśniczówce Baranówce w gminie Frombork. W 2020 roku ukazała się „Przyjdzie pogoda na miłość”, która zapoczątkowała serię powieści dla dorosłych czytelników. Pisarka ma jednak w dorobku ponad dwadzieścia książek dla dzieci, jak również scenariuszy teatralnych, wierszy, tekstów piosenek oraz słuchowisk radiowych. Jest autorką książki „Karol Wojtyła, zanim został papieżem”. W 2020 r. otrzymała stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego za projekt „Zakochaj się w słowach, sięgnij po marzenia”. Wiosną 2021 r. ukazała się jej druga powieść obyczajowa dla dorosłego odbiorcy – „Bez planu B”.
Sekret bibliotekarki to powieść obyczajowa z nutką dramatu.
PREMIERA KSIĄŻKI 17 LIPCA 2024

Trzydziestoletnia Dagmara pochodzi z patologicznej rodziny. Na skutek źle ulokowanych uczuć, sama wpada w nałóg i kończy jako bezdomna na ulicach Gdańska. Gdy jej współtowarzysze dokonują napadu, policja proponuje, by kobieta została świadkiem zdarzenia. Wkrótce, w wyniku nieszczęśliwych wypadków, Dagmara zjawia się we Fromborku, gdzie trafia do szpitala, a następnie na terapię. Gdy po ciężkich chwilach udaje jej się dostać pracę w bibliotece i wynająć skromny pokój, jest najszczęśliwsza na świecie. Pewnego dnia policjant przynosi Dagmarze wezwanie na rozprawę, a jej z trudem zbudowany spokój, chwieje się w posadach. Jak bardzo demony z przeszłości się o nią upomną? Jakie jeszcze sekrety skrywa bibliotekarka?
Kiedy sięgnęłam po tę książkę, byłam przekonana, że będzie to lekka lektura, może jakiś typowo kobiecy romans lub coś w tym stylu. Jednak już po pierwszych stronach przekonałam się, że jednak lekko nie będzie, ponieważ autorka zadbała o to, aby czytelniczki (przepraszam panów, ale myślę, że większość kobiet czyta książki Wioletty) się nie nudziły i zapomniały o tym, że takie rzeczy jak brak emocji nie istnieją.

Nie chciałabym napisać, że historia dziewczyny opisana w książce była dla mnie szokiem, ale uczciwie przyznam, że była.
Pamiętam pewną młodą kobietę (chyba jednak dziewczynę), która ponad 20 lat temu była stałą bywalczynią gdańskiego dworca PKP, a którą spotykałam tam niemal codziennie. Jej okropny zapach i ciągle przekrwione oczy to coś, co pamiętam do dziś.
Pewnego dnia ta dziewczyna nagle zniknęła, a ja po przeczytaniu tej książki chciałabym wierzyć, że trafiła tam, gdzie bohaterka tej powieści.
(…) W każdym domu, w każdej szafie jest jakiś trup. Gdyby to się wydało, ludzie co najwyżej by cię podziwiali, że dałaś radę wyrwać się ze szponów uzależnienia, na pewno nie przestaliby cię lubić i szanować. (…)

Autorka odważyła się poruszyć bardzo ważne społecznie tematy odnoszące się do narkomanii, alkoholizmu młodych ludzi i bezdomności młodych ludzi, którzy albo z powodu życiowego zagubienia, albo bezradności, albo nieudolności w radzeniu sobie z życiem trafiają nie tylko na ulicę, ale w szpony nałogów, z których trudno im jest się wydostać.
Bohaterką tej książki jest młoda dziewczyna, która z domu rodzinnego nie wyniosła żadnych pozytywnych wzorców i w poszukiwaniu błędnie odbieranego ciepła trafiła do toksycznego związku. Pokochała kogoś, kto pociągnął ją na samo dno egzystencji.
Szczęściem w nieszczęściu było dla niej to, że dzięki głupiemu kawałowi grupy wyrostków trafiła do innego miasta, w którym… ktoś zobaczył w niej nie bezdomną zasługującą na pogardę pijaczkę, ale człowieka potrzebującego pomocy.
(…) – Nic, co łatwe nie przynosi nam tak wielkiej radości, jak to, co wypracujemy w ogromnym trudzie naznaczonym porażkami. Warto zawalczyć o siebie, przecież i tak nie masz nic do stracenia, a czas i tak upłynie. (…)

Poznajemy tutaj świat ludzi z tak zwanego marginesu społecznego. Ludzi zagubionych, którzy nie zawsze potrafią uwierzyć w siebie. Ludzi, którzy tak bardzo wciągają się w nałogi, że trudno im zaakceptować fakt, że można żyć inaczej. Lepiej. Po ludzku.
Ale oprócz tego dramatycznego świata autorka pokazuje również jak silna jest wiara w drugiego człowieka i jak bardzo można pomóc komuś, kto zdaniem innych na tę pomoc nie zasługuje.
Nawet z najgorszej sytuacji jest wyjście, jeżeli tylko się tego bardzo chce.
Ta książka jest wulkanem emocji i przyznam szczerze, że momentami trudno mi było zapanować nad wzruszeniem. To książka o walce z samym sobą i walce o innych. To książka pełna dramatów, ale i nadziei.
POLECAM tę lekturę całym sercem, ale też uczciwie ostrzegam, szczególnie osoby wrażliwe – przygotujcie sobie dużą paczkę chusteczek.
LEŚNICZÓWKA WSZEBORY i BYLE DALEJ OD WSZEBOROWA – Joanna Tekieli
(…) To niesamowite miejsce! – mówiła potem znajomym, a oni w większości, wzruszali tylko ramionami albo potakiwali bez przekonania. Nie rozumieli, co ją tam tak zafascynowało. (…)
Joanna Tekieli jest z urodzenia i zamiłowania Krakowianką. Ukończyła polonistykę. Uwielbia dobrą kawę, kocha ciszę, czytanie książek i piesze wędrówki po górach i dolinach. Jest autorką powieści z cyklu o pensjonacie „Leśna Ostoja”, „Dębowe uroczysko”, „Szlak Srebrnych Mgieł” i innych.
Leśniczówka Wszebory i Byle dalej od Wszeborowa to powieści obyczajowe.
TOM 1
Leśniczówka Wszebory PREMIERA I wydania rok 2021, wydanie II 22 STYCZNIA 2025

Kiedy firma, w której od lat pracuje Ola, nagle zostaje zlikwidowana, młoda kobieta przekonuje się, że rynek pracy wcale nie jest tak łaskawy, jak mówią o tym media. Chwyta się różnych, mało satysfakcjonujących zajęć, aż trafia jej się niezwykła oferta: zredagowanie przewodnika po Wszeborowskim Parku Narodowym. Ola wyjeżdża do Wszeborowa z wielkimi nadziejami, ale nawet w najśmielszych snach nie spodziewa się tego, jak bardzo ten wyjazd i pobyt wśród dzikiej przyrody, wpłynie na jej całe życie. Czy ludzie, których pozna we Wszeborowie będą dla niej życzliwi, czy raczej wrogo nastawieni do „obcej”. Z kim Ola się zaprzyjaźni mieszkając w leśniczówce w towarzystwie młodego leśniczego i jego syna?
Twórczość Joanny Tekieli poznałam czytając jej dwie książki świąteczne, które zdecydowały o tym, że chcę przeczytać inne powieści tej autorki. A ponieważ uznałam, że potrzebują trochę wyciszenia, sięgnęłam po lektury, których tytuły skojarzyły mi się właśnie z czymś lekkim i przyjemnym.
I nie pomyliłam się. Dzięki tej dylogii mogłam poczuć relaks wśród lasów, gdzie jak wiadomo człowiek zawsze odpoczywa i muszę przyznać, że czytało mi się cudownie, szybko, płynnie i nie czułam podczas czytania ani krzty znudzenia.

Malowniczy styl jakim pisze Joanna Tekieli, sprawił, że całą sobą czułam klimat powieści, momentami się uśmiechałam, ale były też chwile, kiedy się wzruszałam.
To powieść obyczajowa, ale z nutką tajemniczości, romansu i kryminału. I właśnie ten wątek kryminalny sprawił, że sielska opowieść doprawiona została szczyptą goryczy.
Polubiłam Olę – główną bohaterkę, chociaż były momenty, że dziewczyna mnie irytowała. To samo dotyczy leśniczego, niby go polubiłam, ale chwilami mocno mnie jego zachowanie denerwowało.
Autorka oprócz pięknych opisów przyrody wplotła w fabułę wątki słowiańskich legend, które z pewnością miały duży wpływ na życie mieszkańców Wszeborowa.
Niby jest sielsko i wiejsko, ale poznajemy również ciemne strony małej wiejskiej społeczności. Wątek zamordowania człowieka, który każdemu we wsi dał się poznać z najgorszej strony i wątek jego rodziny, nad którą latami się znęcał zarówno psychicznie jak i fizycznie to co się dzieje w wielu społecznościach, nie tylko wiejskich. Niby wszyscy wiedzą, że źle się dzieje, ale nikt nie reaguje. Dopiero jak dochodzi do tragedii, wielu otwierają się oczy.

Biorąc do czytania tę książkę spodziewałam się opowieści lekkiej i leniwie płynącej fabuły i właściwie taka ona jest, ale wzbudza ona również wiele emocji i to zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych.
Jeżeli ktoś zdecyduje się na przeczytanie tej powieści to zapewne znajdzie w niej nie tylko wiejski klimat, ale również nietuzinkowy romans, który z pewnością wielu zaskoczy, pozwoli poznać legendy słowiańskie, które między innymi wzmocnią cudowny kontakt z naturą, a wątek kryminalny być może sprawi, że krew w żyłach zacznie krążyć nieco szybciej.
Muszę przyznać, że ja odnalazłam w tej lekturze również dużo ciepła i miłości. Ale nie takiej typowo romantycznej, ale miłości do przyrody, miłości rodzicielskiej i ciepłego podejścia do innych ludzi.
Myślę, że to idealna lektura, aby wprowadzić się w dobry nastrój i zrelaksować po ciężkim dniu czy tygodniu pracy.
POLECAM dla czystego relaksu.
TOM 2
(…) Radość wypełniała ją po brzegi. „To będzie czas dla mnie” – pomyślała. „Nareszcie tylko dla mnie. Będę żyć tak, jak chcę i nie przejmować się tym co mówią i myślą o mnie inni. Na tym polega prawdziwa wolność. (…)
Byle dalej od Wszeborowa PREMIERA 26 LUTEGO 2025

Otoczona prastarą puszczą niewielka wioska Wszeborowo ma sporo uroku, a jednak dla Katarzyny, która mieszka w niej od urodzenia, jest jak więzienie. Młoda kobieta ma dość małej społeczności, słyszanych zewsząd dobrych rad, o które nie prosi, wścibstwa sąsiadów i oglądania każdego dnia tych samych twarzy, dlatego postanawia uciec, byle dalej od Wszeborowa. Otrzymując pokaźny spadek po wujku, zamierza zrealizować swoje największe pragnienie: kupić piękny dom nad polskim morzem i zacząć nareszcie żyć według własnych zasad. W tajemnicy przed wszystkimi pakuje najpotrzebniejsze rzeczy, przekazuje dom pewnej rodzinie i wyrusza na północ trabantem pomalowanym w kolorowe kwiatki. Czy uda się spełnić marzenie? Czy nowe życie da jej szczęście? Czy Kasia znajdzie nad Bałtykiem to, czego szuka?
Po przeczytaniu tomu 1 poczułam niedosyt i postanowiłam jak najszybciej sięgnąć po kolejny tom. I chyba na tym się nie skończy, bo już mam apetyt na więcej książek Joanny Tekieli.
Ta książka sprawiła, że nie dość, że się zrelaksowałam całkiem porządnie, to tak jak Kasia – główna bohaterka tej części, zapragnęłam wyruszyć w taką podróż jak ona. Niestety ani finanse, ani zdrowie w tej chwili mi na to nie pozwalają, ale marzyć nikt mi nie zabroni.

Zachwyciłam się tą opowieścią i poczułam prawdziwą wolność, myślę, że niejedna dziewczyna chciałaby tak jak bohaterka tej części odziedziczyć tyle pieniędzy by móc zrobić sobie wakacje życie i wyjechać na kilka miesięcy, spontanicznie łapać chwile i szukać swojego miejsca na ziemi.
Autorka pięknie pokazała, że nie zawsze realizacja marzenia daje spełnienie. Kasia marzyła, aby zamieszkać nad morzem, ale nie spodziewała się, że to morze nie tyle jej nie zachwyci, co sprawi, że poczuje przed nim irracjonalny strach, który pozostawi po tym marzeniu jedynie niesmak.
Bardzo polubiłam główną bohaterkę, która okazała się mądrą, odważną, empatyczną, szczerą i bardzo sympatyczną kobietą.
Szukając swojego miejsca na ziemi, nie zamknęła się w wewnętrznym „ja” tylko szeroko otwartymi oczami i szeroko otwartym sercem potrafiła zobaczyć to, czego nie dostrzegali inni. Swoją osobowością potrafiła przyciągnąć każdego i wszędzie, gdzie się pojawiła pozostawiała po sobie dobre wspomnienia.
Bardzo mi się ta książka podobała i dziękuję autorce za tę przygodę. Trzymałam mocne kciuki za bohaterkę i mam nadzieję, że wreszcie znalazła to swoje miejsce na ziemi.
Czasami gonimy za jakimiś marzeniami, a kiedy wreszcie uda nam się je dogonić czujemy rozczarowanie. Ale kto nie próbuje, ten nic nie traci, ale i też nic nie zyskuje, więc może warto czasami podjąć ryzyko i chociaż spróbować.
Ciekawie wykreowani bohaterowie zarówno pierwszej jak i drugiej części to z całą pewnością duży plus tej dylogii. Do tego bardzo naturalnie brzmiące dialogi i ciekawe przemyślenia głównej bohaterki to również atuty tej powieści.

Kasia mimo rozczarowania jakie zafundowało jej wymarzone morze nie poddała się, wyciągnęła maksimum korzyści i sprawiła radość nie tylko sobie, ale i innym.
W całej fabule aż czuje się wrażliwość autorki zarówno na wewnętrzne dylematy jak i na niesprawiedliwość losu wobec innych, a historia Kasi opowiada o poszukiwaniu siebie i swojego miejsca na ziemi.
Jeżeli macie zatem ochotę na pełną ciepła powieść, to ta jest właśnie taka.
Zarówno Leśniczówka Wszebory, jak i Byle dalej od Wszeborowa to dwie odrębne historie z dwoma bohaterkami, chociaż myślę, że nie będzie to spoiler jak dodam, że w pewnym momencie obie dziewczyny się spotykają.
Dziękuję Autorce za chwile tak czystego relaksu jaki właśnie dały mi te dwie książki i dziękuję Wydawnictwu FILIA, że mogłam przeczytać je dzięki współpracy barterowej.






