Recenzje książek

literatura polska

SZCZĘŚCIE PRZY KOMINKU – Gabriela Gargaś

Gabriela Gargaś to polska autorka książek obyczajowych, pisząca najczęściej o kobietach i dla kobiet. Z wykształcenia jest ekonomistką o specjalności bankowej, ale z zamiłowania jest bibliofilką. Jest też niepoprawną optymistką. Za życiowe motto obrała sobie słowa Phila Bosmansa „Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem”. Przygodę z pisaniem rozpoczęła tak naprawdę dla zabicia czasu, kiedy to przebywała na zwolnieniu lekarskim. Prywatnie mieszka w Szkocji wraz z mężem i dzieckiem. Prowadzi również firmę produkującą lalki, maskotki, wyroby z drewna, koronek oraz ręcznie robioną biżuterię z bursztynu. Uwielbia dobrą kawę i polską kuchnię – w szczególności pierogi. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2011 powieścią „Jutra może nie być”.

Szczęście przy kominku to współczesna powieść obyczajowa z wątkiem świątecznym.

Wydawnictwo Czwarta Strona rok 2019
stron 335

Jest takie miejsce, „Antykwariat z książką i kawą”, w którym królują książki, dobra herbata czy kawa i Bunia, czyli starsza pani, roztaczająca wokół siebie ciepło i pozytywne emocje. Bunia jest matką Michała, samotnie wychowującego nastoletnią córkę Dorotę. I kiedy pewnego razu Michał z Dorotą mają konflikt, i dziewczyna postanawia przeprowadzić się do babci, Bunia musi zrobić wszystko aby nie zrazić dodatkowo uczuć młodej kobietki. Jest jeszcze Iga, która również samotnie wychowuje córeczkę i bezgranicznie kocha swojego Dziadziusia, ale nie może się nim opiekować, ponieważ postępująca u starszego pana choroba Alzheimera jej to uniemożliwia. Czy nadchodzące święta będą czasem cudów, które pozwolą na pozbycie się codziennych problemów? Czy Iga znajdzie mężczyznę, który będzie chciał zaopiekować się nią i jej córeczką? I czy Dorota wróci do ojca, który mimo wielu wad córki kocha ją jak nikogo na świecie? A Krzysiek i Laura, młode małżeństwo z maleńkim dzieckiem, czy poradzą sobie w obliczu niezbyt malowniczego macierzyństwa?

Autorka pisze pięknie, wzrusza czytelnika zabierając go do świata ludzi, którzy są tacy jak tysiące innych, z radościami i problemami dnia codziennego. Jest wiele spraw niedokończonych i wielu ludzi, którzy lepiej lub gorzej radzą sobie ze swoimi problemami, ale najważniejsze jest w tym wszystkim to, że człowiek może liczyć w trudnej chwili na drugiego człowieka.

(…) Bunia była tak rozentuzjazmowana, że Kuba miał ochotę ją przytulić. Sam nie wiedział dlaczego. Może po prostu czasami na naszej drodze pojawiają się tacy ludzie: życzliwi, wrażliwi, pełni ciepła, których człowiek po prostu chce przytulić. (…)

Przyznam szczerze, że bardzo poruszył mnie w tej książce problem fałszywej dumy i samotności, dumy, która pozbawiona jest realnymi spotkaniami z rówieśnikami, a zastępowana fałszywymi z wirtualnymi przyjaciółmi, ludźmi będącymi jedynie followersami obserwującymi człowieka na portalach społecznościowych. Jak bardzo młodzież (i nie tylko) potrafi przenieść się z realnego świata do tego sztucznego, pełnego fałszu i nieprawdziwych uśmiechów. Ile jest taki młody człowiek w stanie zrobić, aby być akceptowanym w gronie swoich rówieśników. Jak bardzo czasami potrafi poniżyć się byleby tylko być zauważonym.

(…) Dorota w jednej chwili poczuła się głupio. Zapełniała swoją samotność siedzeniem na portalach. Dorastała, chciała być cool i podobać się chłopakom. Pragnęła być podziwiana, tak jak inne dziewczyny w jej wieku. (…)

Mamy w tej książce również cudowny, a zarazem bardzo wzruszający wątek dotyczący bezgranicznej miłości wnuczki do dziadka, miłości oplątanej mackami bólu i bezradności w obliczu postępującej choroby jaką jest Alzheimer. Jak często młodzi ludzie potrafią poświęcić swoje życie drugiej osobie, komuś komu zawdzięczają piękne wspomnienia z dzieciństwa, ale teraz uwięzionej we własnym ciele i niepełnosprawnym umyśle. Moim zdaniem niewielu jest takich ludzi jak Iga, dziewczyna borykająca się z samotnym macierzyństwem, a jednak znajdująca czas przepełniony miłością dla swojego Dziadziusia.

Na uwagę zasługuje również wątek młodego małżeństwa Laury i Krzyśka, młodych ludzi, którzy w obliczu macierzyństwa i związanych z nim trudów nie potrafią pogodzić opieki nad dzieckiem i życia z sobą. Przemęczona nocnym wstawaniem i zniewolona miłością do dziecka kobieta w pewnym momencie czuje, że nie radzi sobie z emocjami i uczuciami i zamiast spokojnie rozwiązać nawarstwiający się problem wspólnie z mężem, stara się być zbyt samodzielna.

(…) Oczywiście, że wszystko co myślimy, co czujemy, czego doświadczamy, ma znaczenie. Tylko czasami nie jesteśmy o tym w stanie powiedzieć, choćbyśmy bardzo chcieli. Nie ta chwila… Nie te emocje… Zbyt boli. (…)

Książka jest piękna, wzruszająca, ale dla mnie trochę mało świąteczna. Czegoś mi w niej brakowało. Nie czułam tej magii zbliżających się świąt, może przytłoczyły ją problemy bohaterów, a może po przeczytaniu którejś już z kolei książki świątecznej dopadł mnie jakiś przesyt.

Polecam tę lekturę, chociaż niekoniecznie jako opowieść świąteczną. Jak dla mnie jest to powieść obyczajowa z wątkiem świątecznym, ale troszkę mi tej atmosfery świąt w niej brakowało.

PEJZAŻ Z ANIOŁEM – Magdalena Kordel

Magdalena Kordel urodziła się w 1978 roku w Otwocku. Jest autorką, bestsellerowych powieści „Uroczysko”, „Sezon na cuda”, „Anioł do wynajęcia” oraz cyklu „Malownicze”. Podobno pisać zaczęła, by poradzić sobie z trudną przeszłością, ale szybko okazało się, że jej książki stały się balsamem dla duszy tysięcy czytelniczek i czytelników. Uwielbia podróżować, czytać i gotować. Razem z mężem i dwójką dzieci mieszka w Otwocku i kiedy tylko może, ucieka w Sudety, bo marzy się jej dom gdzieś wysoko w górach. Wie, jak ważne są marzenia, dlatego pomaga spełniać je innym. 

Pejzaż z Aniołem to współczesna powieść obyczajowa z wątkiem świątecznym, której fabuła umiejscowiona została w pięknej górskiej miejscowości.

Wydawnictwo ZNAK rok 2018
stron 358

Adrianna jest młodą kobietą, która grudzień, a zwłaszcza święta najchętniej wykreśliłaby ze swojego życiowego kalendarza. Kiedy jeszcze żył ojciec dziewczyny, święta były piękne, wesołe, pachnące choinką, lecz po jego śmierci zmieniły się w koszmar. Jej matka nie miała ani ochoty ani potrzeby spędzania świąt z córką. I chociaż wokół dziewczyny byli przyjaciele, którzy nie pozwalali jej spędzać tych dni w samotności, to Ada najchętniej zamknęłaby się gdzieś na odludziu, aby przeczekać ten świąteczny czas. W tym roku postanowiła wynająć pokój z widokiem na góry i pojechać do Malowniczego, miejscowości w której mieszka jej przyjaciółka. Dziewczyna pragnie tylko jednego, spokojnego przeczekania tego gorącego okresu, ale jej natura nie pozwala na to i dziewczyna nie do końca świadoma tego co robi, zaczyna angażować się w przygotowania świąteczne. Czy uda jej się ominąć święta? Czy spotkani w Malowniczym ludzie pozwolą jej na zamknięcie się w sobie i spokojne celebrowanie ciszy?

Muszę przyznać, że jest to moja pierwsza książka z tą miejscowością w tle, chociaż wiem, że jest ich kilka i każda równie urocza jak ta.

Krótkie rozdziały, które zwodniczo kusiły ciągiem dalszym, czyli jak to u mnie zwykle bywa: „jeszcze jeden rozdział i…” kończyło czytanie długo potem.

Piękna zimowa biel otula czytelnika od samego początku, a wzruszenie przeplatane nutką humoru trzyma jak imadło.

(…) Kochany Bogu, proszę cię o trzy rzeczy: żeby ktoś mnie pokochał i żebym tak bardzo się nie bała, gdy jestem sama w nocy, i żeby mamusia mnie przytuliła. Chociaż raz. I jeszcze, tak dodatkowo, gdyby się dało, żeby tatuś żył. Chociaż to podobno za trudne nawet dla ciebie. Twoja Ada. (…)

Fabuła książki wzrusza, zaskakuje, szokuje. Opisane w niej smutne relacje między matką a córką, są przykładem na to, że nie zawsze macierzyństwo jest darem. Dla niektórych kobiet ciąża i dziecko są nie tyle przekleństwem co wielką uciążliwością i nie potrafią zmusić się do tego macierzyństwa, , nie potrafią zmusić się do miłości. Często te relacje odbijają się potem na dorosłym dziecku, bo trauma z dzieciństwa zostaje, a strach przed brakiem miłości również odbija swoje piętno.

Przyjaźń i otwarcie na drugiego człowieka czasami są w stanie zdziałać cuda. Autorka pięknie to opisuje w swojej książce, gdzie z twardej skorupy samotności i żalu obciążającego życie, dzięki ludziom ciepłym, życzliwym potrafi wydobyć się ktoś, kto zaczyna widzieć wokół siebie nie tylko pustkę, ale przede wszystkim drugiego człowieka.

(…) Ktoś, kto ma tyle smutku w oczach, potrzebuje od czasu do czasu odrobiny magii. Najlepiej zwyczajnej, codziennej, płynącej od życzliwych i troskliwych ludzi. (…)

Mamy w tej książce również cudowny wątek dotyczący seniora w rodzinie, kiedy jednym on przeszkadza, a inni z miłością przyjmują każdy kolejny z nim dzień. Niestety, ale w wielu rodzinach tak jest, że starszy człowiek, z roku na rok bardziej niedołężny jest tylko przeszkodą, wielu nawet nie pomyśli o tym, że ten senior potrzebuje nie tyle towarzystwa bo jego czas jakby się zatrzymał i nie pędzi już tak jak to było kilkadziesiąt lat wstecz, ten człowiek potrzebuje miłości bo jest pełnoprawnym członkiem rodziny i powinien być kochany tak samo jak małe dziecko.

Jak wspomniałam wcześniej, wiem że o malowniczym jest już kilka książek i chociaż nie przeczytałam wcześniejszych i trochę musiałam się domyślać, to można tę lekurę czytać jako oddzielna pozycję.

To słodko-gorzka lektura o przyjaźni, o więzach rodzinnych i o miłości, którą można spotkać nawet tam, gdzie człowiek się tego nie spodziewa. Znając siebie, pewnie nie minie wiele czasu, kiedy sięgnę po inne książki autorki i wrócę do Malowniczego i jego cudownych mieszkańców.

Polecam tę powieść nie tylko na święta i myślę, że wielu czytelnikom przyniesie ona swoiste tchnienie nadziei i wiary w ludzi, bo przecież nie tylko przed świętami powinniśmy być otwarci na drugiego człowieka.

SPEŁNIONE ŻYCZENIA – Karolina Wilczyńska

Karolina Wilczyńska urodziła się w 1973 roku, i jest mieszkanką Kielc. Jest prezesem własnej fundacji, trenerką i terapeutką. W wolnych chwilach oprócz pisania haftuje, ozdabia przedmioty techniką decoupage, tworzy biżuterię. Jest autorką takich powieści jak: „ Performens” i „Ta druga” i zwyciężczynią konkursów na opowiadania „Secretum Calligo” i „Littera Scripta”. W 2012 roku jej powieść „Ta druga” była nominowana do nagrody na Festiwalu Literatury Kobiecej Pióra i Pazura w kategorii Pióro i zdobyła nagrodę czytelniczek. Uwielbiana jest przez czytelniczki za serię książek o Jagodnie.

Spełnione życzenia to współczesna powieść obyczajowa z wątkiem świątecznym.

Wydawnictwo Czwarta Strona rok 2018
stron 271

Daniel, Krystyna, Tadeusz i Gośka, Natalia, Elwira i Damian oraz Zbyszek i Olka to całkiem zwyczajni ludzie. Każdy z nich jednak skrywa w swoim życiu jakąś tajemnicę. Można nawet powiedzieć, że każda z tych osób otulona jest jakąś tajemnicą. Jedni są bogaci, inni biedni, jedni zdrowi, inni chorzy. Każdy z nich na swój sposób czeka na zbliżające się wielkimi krokami święta. Jest jeszcze tajemnicza mała dziewczynka, która stoi w mroźny dzień pod sklepem, z białą laską obok i pudełkiem na drobne datki przed sobą. Każdy z bohaterów tej opowieści spotyka tę małą dziewczynkę, czy ona czuje obecność mijających jej ludzi? I Kim właściwie jest? Czy jej obecność będzie miała wpływ na to jak większość ludzi spojrzy na święta?

(…) Ogromne drzwi prowadzące do galerii prawie się nie zamykały. Wciąż ktoś wchodził i wychodził. Daniel zwolnił na chwilę, żeby uniknąć kolizji z dwiema rozchichotanymi nastolatkami, które były tak zajęte rozmową, że nie zwracały uwagi na otoczenie. I wtedy zobaczył tę dziewczynkę. (…)

Jeżeli ktoś tak jak ja uwielbia filmy takie jak „Listy do M” to ta książka jest właśnie dla niego, chociaż nie jest to świąteczna komedia romantyczna, ale lektura pełna wzruszeń.

Autorka porusza w swojej książce wiele poważnych tematów opisując sytuacje, które bywają w wielu rodzinach. Wciąga czytelnika w prywatne życia swoich bohaterów, pokazując na przykład jak często praca zawodowa ma zły wpływ na stosunki rodzinne, albo jak dramaty rodzinne odbijają się na codziennym funkcjonowaniu danej osoby. Alkoholizm, pracoholizm, bezdzietność, choroba, samotność… ile trudnych chwil przeżywa wiele normalnych z pozoru rodzin.

(…) Mężczyzna siedział na szpitalnym taborecie sztywno wyprostowany, z kamienną twarzą. Lekarz nie raz widział podobne zachowania i wiedział, że pod taką maską często kryje się istny wulkan tłumionych emocji. (…)

Jak bardzo często jesteśmy skupieni na sobie i na tym co nas otacza i nawet przez myśl nam nie przejdzie, że gdzieś, ktoś… odbiera tę właśnie chwilę zupełnie inaczej.

(…) Tymczasem on tam leży, a jego kolędy to pikanie aparatury monitorującej bicie serca – pomyślała. – Tutaj wszyscy myślą o prezentach, a całkiem niedaleko umiera człowiek. To nie jest sprawiedliwe – pomyślała ze złością. (…)

Autorka w bardzo wzruszający sposób opisuje historie, które teoretycznie są fikcja literacką, ale uderzają w człowieka jak grom z jasnego nieba i kiedy tak czyta się o tych wszystkich ludzkich dramatach, o ludziach dla których priorytetem jest egoizm, to trudno nie pomyśleć o tym, że gdzieś być może są jakieś Anioły, które chronią i które pomagają ludziom odnaleźć się w tym świecie pośpiechu, znieczulicy i obojętności.

Te smutne historie wstrząsnęły mną, ale też otworzyły mi oczy na sprawy, których do tej pory nie widziałam, lub nie chciałam widzieć.

Nie ukrywam, że przepłakałam prawie całą książkę, dawno nie czytałam lektury, która tak mocno poruszyłaby mnie i zadziałała na mnie tak emocjonalnie, z pewnością nie zapomnę tych historii długo, a jak znam siebie, mimo głębokiego smutku jaki we mnie wywołała, będę do niej wracać.

Polecam tę książkę każdemu, od nastolatka do seniora, poruszone w niej wątki z pewnością niejednej osobie dadzą sporo do myślenia, chociaż na co dzień nie spotykamy się w wieloma z nich, tylko czy na pewno?

Jak często o czymś wiemy, ale się nie wtrącamy, bo przecież nas to nie dotyczy. A może warto czasami spojrzeć z innej perspektywy, może ktoś potrzebuje naszej pomocy, może ktoś potrzebuje kogoś, przy kim może się wygadać, wypłakać, może ktoś potrzebuje tylko tego, aby go zrozumieć.

Ta książka jest nostalgiczna ale przepełniona magią i myślę, że nawet ten, kto w magię nie wierzy, po przeczytaniu tej lektury zastanowi się nad przypadkami losowymi, zbiegami okoliczności, które zdarzają się czasami.

(…) – Każdego powinno się utwierdzać w przekonaniu, że jest potrzebny. I każdy zasługuje na to, by mieć obok drugiego człowieka… (…)

Niech nikogo nie zwiedzie ta piękna i na swój sposób optymistycznie nastrajająca okładka, bo za nią jest ocean emocji.

ŁĄKI KWITNĄCE PURPURĄ – Edyta Świętek

Edyta Świętek urodziła się w 1975 roku w Krakowie, a przez ponad 20 lat mieszkała w Nowej Hucie.  Z wykształcenia jest ekonomistką, ukończyła Zarządzanie Firmą na Krakowskiej Akademii im. A. Frycza-Modrzewskiego. Jest aktywna zawodowo, jednocześnie pisząc powieści, których dorobiła się już całkiem sporą ilość.

Łąki kwitnące purpurą to druga część sagi o rodzinie Szymczaków, i cyklu Spacer Aleją Róż.

Wydawnictwo REPLIKA rok 2017
stron 382

Rodzina Szymczaków coraz gęstniej zaludnia Nową Hutę. Najpierw przyjechał do niej najstarszy brat, a później kolejno dołączyła do niego reszta rodzeństwa. Główny bohater po nieudanym małżeństwie próbuje na nowo ułożyć sobie życie, jego młodsza siostra uchodząca za wdowę, też całkiem nieźle sobie radzi i gdyby nie fakt, że w ich rodzinnej wsi zostają odkryte zwłoki zamordowanego przed laty mężczyzny, który za życia czerpał przyjemność w upokarzaniu rodziny Szymczaków, pewnie wszyscy żyli by spokojnie i szczęśliwie. Niestety na najstarszego z braci pada cień podejrzenia o morderstwo, czy winny jest ten kogo oskarża milicja i brat zamordowanego? Kto z rodzeństwa Szymczaków zdecyduje się na opuszczenie wsi i zamieszkanie w Nowej Hucie. Do kogo uśmiechnie się szczęście, a kogo to szczęście opuści?

Przyznam szczerze, że pierwszą część sagi przeczytałam dość dawno temu, ale jej fabuła i historia rodziny cały czas siedzi w mojej głowie. Nie zawsze pamiętam przeczytane książki, widać ta trafiła w moje gusta.

Druga część to kontynuacja, ale autorka na początku nawiązuje do fabuły pierwszej części i gdyby ktoś przypadkowo zaczął od tej drugiej, myślę, że bardzo szybko odnalazłby główny wątek.

Bardzo realistycznie opisana rzeczywistość powojennej Polski lat 50-tych z uwzględnieniem podejścia ludzi do wiary i kościoła, dla których kościół był ogniwem łączącym ludzi, a nie ich dzielących jak jest teraz. Wiara w niego (w Kościół jako instytucję) i zasady tej wiary wpajane od dzieciństwa były wówczas drogowskazem życia.

Kiedy jednak czytałam o tym jak wielką wiarę pokładali ludzie wówczas w kościół i jak bardzo ubolewali nad gnębieniem go, to myślałam sobie: jak zachowaliby się ci ludzie teraz, w obliczu kościoła, który częściej dzieli ludzi niż łączy.

I chociaż jest to powieść obyczajowa, pewnym sensie mogę powiedzieć, że jest to książka historyczna, bowiem autorka w bardzo czytelny i wręcz drobiazgowy sposób ukazuje ówcześnie panujący ustrój, dogłębnie zanurzając się w sferę polityczną otoczoną obłudą fałszywej wiary w lepsze życie i sytuacje gospodarcze.

(…) Prezydent przyjechał zgodnie z ustalonym wcześniej harmonogramem. Brygadzista szczęśliwie uniknął spotkania ze znienawidzonym decydentem, którego pokątnie nazywano sługusem kacapów lub marionetką Stalina. (…)

Saga rodziny Szymczak, to tak naprawdę opowieść o więzach rodzinnych, które mimo przeciwności losów zawsze były mocne i trwałe. Cudowny kontakt między rodzeństwem i siała niosąca nie tylko pomoc, ale również pocieszenie w trudnych chwilach. Więź nakazująca dbać o siebie wzajemnie i pamiętać o rodzinnych korzeniach, wychowaniu i szacunku.

(…) Stanowili jedność i siłę. Kochająca się rodzina – na dobre i złe. Nawet jeśli koleje losu rozproszyły ich między Krakowem, Pawlicami oraz Mrągowem, gdzie pełnił służbę Leszek, to i tak każde z nich dobrze wiedziało, że w trudnej sytuacji staną za sobą murem. (…)

Autorka pokazuje nam krok po kroku jak powstawała Nowa Huta, jednocześnie wzruszając i zaskakując kolejnymi losami rodziny Szymczaków.

Świetnie wykreowane osobowości głównych bohaterów zbliżają czytelnika do nich i pozwalają nawet emocjonalnie się z nimi związać.

Takich ludzi jest i było wielu, chociaż nie do wszystkich czułam sympatię, to każdy na swój sposób stał się ważną postacią tej opowieści.

Tak jak z bohaterami ulubionych seriali, tak i z bohaterami tej sagi można się mniej lub bardziej identyfikować, kibicując tym ulubionym, a krytykując czy potępiając nawet, tych którzy nie są pozytywnymi postaciami.

Ale chociaż wielu z nich ma zarówno dobre jak i złe strony w swoich charakterach, to kończąc kolejny tom, już człowiek jest ciekaw ich dalszych losów.

Plusem tej powieści jest również to, że autorka opisując zdarzenia czy to polityczne, czy gospodarcze danego okresu, często odnosi się do informacji zamieszczanych w ówczesnej prasie.

Przede mną jeszcze kilka części tej wspaniałej sagi, chociaż nie wiem kiedy sięgnę po kolejny tom. Pewnie będzie to wkrótce, bo ciekawość jest silniejsza od patrzenia na książki.

Dzisiaj jednak mogę z czystym sumieniem polecić całą sagę, wiem że autorka ma całe rzesze fanek i czytelniczek, ale jeżeli ktoś jeszcze nie poznał jej książek, to może czas zacząć?

Mamy tutaj tyle wątków, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jest romans, jest zbrodnia, jest sporo historii i przede wszystkim jest wciągająca opowieść o cudownej rodzinie. Polecam.

Wpis dotczący mojej opinii o pierwszej części Spaceru Aleją Róż znajdziecie TU

PRZYBYSZ – Piotr Tymiński

Piotr Tymiński urodził się w 1969 roku. Jest absolwentem historii kultury na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jest historykiem specjalizującym się w dziedzinie mniejszości etnicznych w Polsce i pisarzem. Pochodzi z Warszawy, a obecnie mieszka w Legionowie.

Przybysz to historia wojenna oparta na autentycznych wydarzeniach.

Wydawnictwo NOVAE RES rok 2018
stron 154

Wojna powoli dobiega końca, jednak dwunastoletni Bronek zostaje pojmany przez Niemców i trafia do transportu wiozącego ludzi na przymusowe roboty do Rzeszy. Podróż jak wiadomo odbywa się w wagonach bydlęcych, wśród płaczu, smrodu i strachu. W czasie podróży poznaje innego chłopca i wspólnie podejmują decyzję o ucieczce. Ryzykują życie, ale wierzą, że im się uda. Wierzą, że wolność jest za szpalerem drzew, za rzeką, za wsią. Droga do domu jest długa i niebezpieczna, ale determinacja dotarcia do celu motywuje ich. Czy obaj dotrą do swoich domów, swoich rodzin? Jakie trudności będą musieli pokonać, aby znaleźć się w bezpiecznym miejscu?

Biorąc tę lekturę do ręki, nie spodziewałam się, że ta cienka książeczka zawiera w sobie tak gruby ładunek emocji. Tej książki nie można czytać spokojnie, ją się dosłownie pochłania i to prawie cały czas ze ściśniętym gardłem.

(…) Takiego uczucia lęku o życie nie odczuwałem chyba jeszcze nigdy. Strach całkowicie mną zawładnął, w brzuchu czułem ciężar, nogi mi się trzęsły i cały byłem mokry od potu. (…)

Emocje potęguje narracja w pierwszej osobie, czytelnik ma wrażenie, jakby siedział naprzeciwko osoby opowiadającej i wspólnie z nią jeszcze raz przeżywał tamte chwile.

Ta książka to kawał wojennej polskiej historii przekazanej bez zbędnych szczegółów, ale tak, że dotrze do każdego.

Autor przytacza między wątkami ciekawe mądrości życiowe.

(…) – To tylko wiatr i poświata, Dzidek. Ty się ludzi bój, a w przyrodę wierz, ona nas uratuje. (…) Da schronienie i wyżywi. (…) Wsłuchuj się w dźwięki, w ten spokój i powtarzalność. Jeśli będzie nadchodziło zagrożenie, knieja cię ostrzeże. (…)

Mamy okazję poznać piękną dziecięcą przyjaźń, zapoczątkowaną w dramatycznej chwili wywózki, w czasie podróży do… nie wiadomo dokąd. Przyjaźń dzieci, która jednak więcej miała w sobie powagi dorosłości niż lekkomyślności dziecka.

Ta książka powinna być lekturą szkolną, bo wiem, że młodzież (jej główny bohater ma 12 lat) nie czytałaby jej z „przymusu” ale z powagą pewnego rodzaju zaspokojenia wiedzy.

To jest lektura ważna, ukazująca nie tylko dramat wojenny, który wielu Polaków doświadczyło na własnej skórze, ale również dramat ukazujący smutne oblicze tego, co działo się w powojennej Polsce. Kraju, w którym ludzie walczący o tę właśnie polskość, zostali uznani za wrogów tej powojennej „polskości”.

Wzruszająca historia, i przyznam szczerze, że paczka chusteczek była dla mnie za mała.

Tę książkę koniecznie trzeba przeczytać, chociażby dlatego, aby oddać hołd takim ludziom jak Bronek i jego rodzina. Na mojej półce „do przeczytania” czeka jeszcze jedna książka tego autora, i mam nadzieję, że wciągnie mnie w równym stopniu jak ta.

Potrzebujemy takich książek, lektur, w których opisane zostały wrażenia ludzi, a nie tylko historyczne fakty, bo przecież każda wojna to są ludzie, a nie tylko daty, nazwiska dowódców, rozkazy, sprzęty.

Polecam tę książkę każdemu, od kilkunastolatka do seniora. Moim zdaniem powinna ona się znaleźć w każdej bibliotece młodzieżowej i być przez panie bibliotekarki polecana. Młodzież nie może czytać tylko o wampirach, nie może tylko zagłębiać się w świat fantastyki, ale powinna przede wszystkim poznać historię widzianą oczami ich rówieśników.

Napisz do mnie
wrzesień 2026
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/