literatura polska
Spotkanie autorskie z Agnieszką Lingas Łoniewską
Ten tydzień obfituje w spotkania autorskie, a że pogoda taka nijaka, bo ani to na plażę iść ani w domu siedzieć, wykorzystuję czas właśnie na te spotkania. Wczoraj 29 czerwca byłam na spotkaniu z Agnieszką Lingas Łoniewską w jednej z najpiękniejszych bibliotek w Gdańsku. Autorka mieszka we Wrocławiu, więc okazji do spotkań z nią w Trójmieście nie jest zbyt wiele. Przyznam szczerze, że chociaż miałam okazję poznać już ją wcześniej, przeczytałam do tej pory zaledwie jedną z jej książek. Teraz natomiast wciągnęłam się w sagę chorwacką o trzech siostrach i myślę, że nie będą to ostatnie książki tej autorki jakie przeczytam. No cóż chciałabym wiele, ale czasu za mało.
Mieliśmy okazję być na premierze najnowszej książki Agnieszki Lingas Łoniewskiej „Piętno Midasa” i myślę, że sięgnę po tę powieść. Autorka przyznała, że pisała ją prawie 3 lata, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, ponieważ uważam, że należy ona do jednych z najbardziej „płodnych literacko” pisarek. O ile dobrze zapamiętałam, to ma ona na swoim koncie pisarskim już 19 książek.
Spotkanie prowadziła Izabela Nowak, osoba, którą już nie pierwszy raz spotkałam w roli osoby prowadzącej i muszę przyznać, że prowadzi ona spotkania w bardzo luźny a zarazem profesjonalny sposób. Interesujące pytania jakie zadawała autorce, dotyczące zarówno jej twórczości jak i trochę jej życia prywatnego, z pewnością były ciekawym urozmaiceniem.
Między innymi Iza Nowak zapytała autorkę o ciemną stronę Wrocławia i świat mrocznych biografii, świat bohaterów książek Agnieszki. W tej kategorii pytania znalazło się również zapytanie o tworzenie postaci reprezentujących subkultury jak na przykład skinhead, bohater książki „Skazani na ból” (niestety nie czytałam książki). Autorka jednak bardzo skutecznie zachęciła mnie do sięgnięcia po tę lekturę opowiadając na przykład o miłości ludzi w trudnym okresie ich życia.
Kolejnym tematem, bardzo interesującym, był proces twórczy powstawania książki „Piętno Midasa”, oraz plany kontynuacji tej powieści.
Autorka wspomniała również o swojej książce pisanej wspólnie z Danielem Koziarskim „Zbrodnie pozamałżeńskie”. Kilka anegdot opowiedzianych o tym, jak pisali tę książkę rozbawiło nas, ale i zaciekawiło.
Rzadkim na takich spotkaniach epizodem były trzy nagrody książkowe przeznaczone dla osób najbardziej aktywnych w zadawaniu pytań autorce. Nie udzielałam się (czasami dobrze jest pomilczeć), więc książki nie dostałam, ale i tak wyszłam z tego spotkania bardzo zadowolona.
Na widowni zauważyłam panie w specyficznych koszulkach, na których z tyłu był napis „sekta Agnes”. Słyszałam o tym fanklubie pisarki i wiem, że liczy on sporą liczbę czytelniczek-fanek. Między innymi, Agnieszka opowiedziała o początkach powstania tego fan klubu, czyli takiej grupy wsparcia czytelniczego i skąd wzięła się ta nazwa.
Po spotkaniu oczywiście jak to zwykle bywa, autorka podpisywała książki; byłam zaskoczona ilością osób i ilością książek, jakie przynieśli ze sobą. Przyznam szczerze, że po przeczytaniu książki „Łatwopalni” całkiem niesłusznie zakwalifikowałam tę autorkę do pisarek literatury młodzieżowej, teraz kiedy czytam sagę chorwacką i pierwszą część „Szukaj mnie wśród lawendy” już nie powiem, że pisze ona tylko dla młodzieży. Zresztą „Piętno Midasa” też chyba nie jest książką dla czytelników zbyt młodych.
Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tym spotkaniu, ponieważ więcej dowiedziałam się o książkach Agnieszki LIngas Łoniewskiej. To jest zupełnie coś innego, kiedy słyszysz coś z ust autora i kiedy czytasz o tym w Internecie.
Na koniec pamiątkowa fotka z autorką i…
wspomnienie spotkania sprzed lat (maj 2014)
BEZDOMNA – Katarzyna Michalak
Katarzyna Michalak urodziła się w 1969 roku w Warszawie. Z wykształcenia jest lekarzem weterynarii, ale od 2008 roku zawodowo zajmuje się pisaniem książek. Zadebiutowała powieścią obyczajową „Poczekajka”, która bardzo szybko znalazła się na listach bestsellerów zarówno Empiku jak i sklepu internetowego Merlin. Książka była promowana w unikatowy sposób – poprzez teledysk w całości sfinansowany przez autorkę (muzyka i słowa: Katarzyna Michalak). W konkursie „Najlepsza książka na wiosnę 2013”, organizowanym przez portal granice.pl, jej książka, „Sklepik z Niespodzianką. Lidka”, otrzymała tytuł Najlepszej książki na wiosnę w głosowaniu internautów. Ta sama książka została również „Najlepszą książką roku 2013” w kategorii „Książka pełna emocji”. Z tego co naliczyłam autorka napisała do tej pory 32 powieści.
Wydawnictwo Znak rok 2013
stron 252
Bezdomna to dramat, którego fabuła umiejscowiona jest współcześnie, w Warszawie.
Młoda dziennikarka Joanna, w noc wigilijną znajduje w przyblokowym śmietniku, ukrytą między kubłami, cuchnącą alkoholem kobietę, której towarzyszy bury kot. Mimo sprzeciwu Bezdomnej, udaje się Joannie namówić kobietę, aby spędziła tę noc w jej mieszkaniu. Samotna, w ten niezwykły dzień czuje, że może zrobić dobry uczynek a przy okazji nie być w ten dzień sama jak palec. Bezdomna, czyli Kinga wie, kim jest Joanna – to sprawczyni rozpadu jej małżeństwa. Kiedy dowiaduje się kim jest przygarnięta kobieta, Joanna stara się poznać przyczynę, która sprowadziła byłą żonę jej kochanka na ulicę i doprowadziła do tego, że młoda, wykształcona, atrakcyjna kobieta wylądowała w świecie ludzi bezdomnych. Postanawia napisać artykuł o niej. Czy to, co opublikuje gazeta pomoże Kindze wrócić do normalnego świata, czy doprowadzi do jej kolejnego upadku? Co takiego się stało, że życie Bezdomnej zmieniło się tak diametralnie? Jaką tajemnicę ukrywa Bezdomna?
Przyznam szczerze, że po książkę sięgnęłam z dwóch powodów. Pierwszy, to skusiła mnie okładka. Dla miłośnika wszelkiej zwierzyny, a zwłaszcza psów i kotów, widok takich ślicznych „sierotek” był po prostu magnesem. Drugi, to ciekawość i chęć poznania dorobku tej autorki. Nie ukrywam, że spotkałam się z tak różnymi opiniami na temat jej książek, że musiałam to sprawdzić na własnej skórze, czy zostanę czytelniczką czy też przeciwniczką książek tej autorki. Myślę, że jest to jedna z wielu pisarek, która ma tyle samo fanek co… może nie wrogów, ale krytyków, czy przeciwników.
Najpierw ściągnęłam sobie darmowy fragment książki w formie elektronicznej i po przeczytaniu go, byłam już pewna, że muszę tę książkę przeczytać w całości. Nie żałuję decyzji zakupu i myślę, że jeżeli inne książki tej autorki są podobne, to zyskała ona kolejną czytelniczkę.
Ta opowieść jest tak pełna emocji – dramatycznych emocji, że nie można jej czytać ze spokojem. Książka napisana jest trochę etapowo, rozdziały zaczynają się przemyśleniami kolejnych osób, które to przemyślenia przechodzą do fabuły. I tak jak początek książki wciągnął mnie bardzo, to gdzieś tak w połowie książki czułam dziwne znudzenie, a może nawet irytację, że fabuła zrobiła się taka jakaś… nijaka. Ale… z każdym kolejnym rozdziałem zauważyłam, że dosłownie mnie wciąga. No, a końcówka… to już było coś niesamowitego. Na zmianę złościłam się i płakałam.
Historia opowiedziana w tej książce, to fikcja, która jednak mogła się zdarzyć. O chorobie afektywnej jest ostatnio głośno w literaturze, ale poporodowa depresja maniakalna, jaką opisuje autorka w tej powieści to fakt, który dotyka niestety wielu kobiet. Jak często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ktoś potrzebuje naszej pomocy, zdarza się przecież, że lekceważymy ciche wołanie o tę pomoc, nie zdając sobie sprawy ze skutków tego zlekceważenia. Opisany w tej powieści dramat to wyrywek z życia niejednej kobiety, może nie tak dosłowny, ale jednak obecny w życiu wielu kobiet.
Autorka stworzyła tak pełen emocji obraz, że tragizm sytuacji jaki wplotła w fabułę jest niezwykle odczuwalny. Napięcie, które na początku książki jest dość mocne, wprawdzie potem stopniowo maleje, ale w pewnym momencie zaczyta tak mocno oddziaływać na czytelnika, że w pewnej chwili nie można przestać czytać.
Ale, żeby nie było tak tylko barwnie i cudownie, muszę przyznać, że trochę nie mogłam sobie poradzić z osobowościami głównych bohaterek. Jak dla mnie były one zbyt słabo przedstawione, takie trochę bezbarwne jak na tego typu opowieść. Na szczęście sama fabuła je trochę podratowała.
Mogę polecić tę powieść z czystym sumieniem osobom, które lubią czytać takie pełne emocji historie. I chociaż jest to lektura lekka w czytaniu, to nie jest z gatunku tych lekka, łatwa i przyjemna. Z pewnością zadowoli czytelników, którzy lubią sobie od czasu do czasu popłakać przy książce. Jeśli chodzi o mnie, to przyznam, że niejednokrotnie wzruszyłam się podczas czytania. Na mojej półce z książkami „do przeczytania” znajduje się jeszcze jedna pozycja z dorobku tej autorki, ciekawe, czy zrobi na mnie takie samo wrażenie.
Spotkanie autorskie A.Rogoziński/M.Witkiewicz/L.Fabisińska
Jedni spędzają weekendy nad jeziorem, inni przed telewizorem, jeszcze inni owinięci ciepłym pledem na balkonie (z książką oczywiście w dłoni), a ja w ostatnią sobotę wybrałam się na spotkanie autorskie. Było to dość nietypowe spotkanie bo trzy w jednym, no i jak tu taką okazję przepuścić?
Spotkanie odbyło się na terenie Galerii Bałtyckiej, a zorganizowane było przez Księgarnię Matras. Alek Rogoziński, Magdalena Witkiewicz i Liliana Fabisińska, to są z pewnością osoby, które dostarczą człowiekowi pozytywnej energii i naładują nią na tyle, że z przyjemnością się potem o nich myśli.
Jak wiecie, Magdalenę Witkiewicz spotkałam już nie raz, byłam na kilku jej spotkaniach z czytelnikami, a najbardziej pamiętam promocję jej książki „Zamek z piasku”, która miała miejsce w piąte urodziny „Milaczka”. Trochę to zagmatwane, wiem ale kto był, ten wie o czym piszę, a kto nie był, może sobie zerknąć do wpisu jaki pozostawiłam po tej imprezie. Powieści tej pisarki dumnie stoją na mojej półce z książkami i chociaż nie przeczytałam wszystkich, które wydała, to myślę, że kiedyś to nadrobię.
Alka Rogozińskiego też już zdążyłam poznać, gościł bowiem na naszym corocznym spotkaniu „A może, nad morze z książką”. Przyznam szczerze, że zakochałam się od pierwszego czytania, to znaczy samego autora pokochałam oczywiście za jego książki, których mam ciągły niedosyt.
Lilianę Fabisińską też miałam okazję spotkać wcześniej, na spotkaniu autorskim Witkiewicz/Socha i promocji ich wspólnej książki „Awaria małżeńska”, w której to pani Liliana miała swój spory udział. Przyznam szczerze, że do tej pory przeczytałam tylko jedną z jej książek -„Córeczka„, ale już wiem, że nie ostatnią, ponieważ mam ochotę na więcej.
Wracając jednak do spotkania, przyznam Wam się szczerze, że po około półtorej godziny słuchania tego, co mieli nam do powiedzenia zaproszeni autorzy miałam lekki ból szczęki, nie pamiętam kiedy ostatni raz w ciągu tak krótkiego czasu miałam okazję do takiego szczerego i spontanicznego śmiechu. Autorzy mieli tylko jeden mikrofon i całe szczęście, bo gdyby każdy z nich miał swój oddzielny, to myślę, że trzeba by było ich porozsadzać do różnych pomieszczeń. Każdy miał coś do powiedzenia a my – czytelnicy i osoby uczestniczące w tym spotkaniu chętnie wysłuchalibyśmy każdego. Ale równocześnie tego się nie da przecież zrobić.
Na spotkaniu pojawiła się pani, która trafiła tam zupełnie przypadkowo i szczerze przyznała, że nie przeczytała dotąd żadnej książki napisanej przez obecnych autorów i zaproponowała, aby każdy z nich przekonał ją do tego, że ma sięgnąć właśnie po jego książkę. Jestem pewna, że wkrótce przeczyta przynajmniej po jednej każdego z nich, a ja już jestem przekonana, że sięgnę po najnowszą powieść Liliany Fabisińskiej „Sanatorium pod Zegarem”, bo swoją „reklamą” skutecznie mnie do niej zachęciła.
W kolejce czeka u mnie do czytania książka Alka Rogozińskiego „Jak Cię zabić kochanie” oraz książka Magdaleny Witkiewicz „Moralność pani Piontek”. Jak znam siebie, to wkrótce zawita do mnie również wspomniane wcześniej „Sanatorium pod Zegarem”.
Oczywiście jak to bywa po każdym spotkaniu autorskim, do naszych pisarzy ustawiły się kolejki czytelniczek/czytelników obładowanych książkami w oczekiwaniu na bezcenny autograf i pamiątkową fotkę. Fotek osobistych wprawdzie nie mam, ale autografy są.

A tu namawiam Magdalenę Witkiewicz na nasze tegoroczne spotkanie
A MOŻE NAD MORZE Z KSIĄŻKĄ
(chyba się udało)
Naładowana pozytywną energią mogę zacząć kolejny tydzień :)
CÓRECZKA – Liliana Fabisińska
Liliana Fabisińska urodziła się w 1971 roku i mieszka w Warszawie. Z wykształcenia jest kryminologiem, pedagogiem i dziennikarką; swoją karierę dziennikarską rozpoczęła w czasopiśmie „Na Przełaj”, następnie pracowała jako redaktor naczelna w „Filipince”. Jest również autorką sztuk teatralnych oraz autorką książek dla dzieci, młodzieży (np. seria „Amor z Ulicy Rozkosznej”) i dorosłych. Studiowała w Polsce i RPA. Za swoją twórczość otrzymała wiele nagród między innymi za sztukę „Internautka” otrzymała nagrodę w konkursie „My, młodzi XX wieku”, „Czterdziestka” – nagroda w konkursie im. Stanisława Grochowiaka, „List do Mikołaja” – nagroda Poznańskiego Centrum Sztuki Dziecka.
Wydawnictwo Filia rok 2015
stron 415
Córeczka to powieść obyczajowa, a właściwie dramat, rozgrywający się współcześnie.
Życie Agaty jest takie jak powinno być, ułożone i szczęśliwe. Agata jest osobą medialną, psychoterapeutką i ekspertką od wychowania dzieci i rozwiązywania rodzinnych problemów. Sielankę jej życia zakłóca młoda dziewczyna, która nagle zjawia się w jej domu siejąc chaos, strach i czające się gdzieś w pobliżu problemy. Pewna znajomość sprzed lat może okazać się dla Agaty koszmarem, który dotknie całą jej rodzinę. Dziewczyna natomiast pojawia się i znika. Co takiego powiedziała nastolatka, że życie znanej i cenionej psychoterapeutki zaczyna sypać się w drobny mak? Dlaczego Agata nie potrafi porozmawiać o tym ze swoim mężem, przed którym do tej pory nie miała żadnych tajemnic? Czy ich małżeństwo przetrwa tę próbę czasu? Tego oczywiście nie zdradzę, ale gorąco zachęcam do sięgnięcia po książkę, wszystkie odpowiedzi znajdziecie właśnie w niej.
Książka ma sporo stron, wydrukowana jest jak dla mnie dość małą czcionką ale nie przeszkodziło mi to, aby „skonsumować ją czytelniczo” w ciągu zaledwie dwóch dni. Czytałam zaraz po powrocie z pracy i do późnych godzin nocnych. Tak bardzo wciągnęłam się w fabułę, że trudno mi było się od niej oderwać.
Ta lektura to zbiór wszystkich emocji, jakie może człowiek zebrać w sobie. I myślę, że tylko ktoś wyjątkowo wrażliwy na problemy innych osiągnie z przeczytania tej powieści maksimum czytelniczej korzyści.
Wyjątkowo obrazowo ukazany problem wirusa HIV i jednej z najgroźniejszych chorób obecnego świata, czyli AIDS to tak właściwie główna część fabuły, ale nie tylko. W tej książce czytelnik będzie lawirował między miłością kobiety i mężczyzny, miłością macierzyńską, miłością przyjacielską i miłością marzeń. Ale to nie jest typowy romans, chociaż tej miłości i duchowej i cielesnej jest w niej sporo, to tak właściwie ta miłość jest tylko uzupełnieniem tego, o czym pisze autorka. Ta gama emocji zafundowana czytelnikowi jest sama w sobie ogromna, i tak właściwie nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Przyznam szczerze, że ja kilkakrotnie się wzruszyłam do tego stopnia, że zasypiając myślałam: co będzie dalej? Bałam się o główną bohaterkę, ale również bałam się o los nastoletniej Zuzy, która tak naprawdę była zbyt zagubiona w tym świecie dorosłych, że trudno było nie myśleć o niej pozytywnie.
Autorka bardzo ciekawie przedstawiła osobowości wszystkich bohaterów. Z łatwością mogłam sobie wyobrazić każdego z nich, i gdyby ktoś zdecydował się na nakręcenie filmu na podstawie tej powieści, to już mam wytypowanych aktorów.
Ta lektura nie należy do łatwych w odbiorze, dlatego, że poruszonych jest w niej kilka bardzo trudnych tematów. Ale jest to opowieść o sile i słabości jakie drzemią w każdym człowieku, o odwadze i strachu, które antagonistycznie są do siebie nastawione i o walce z własnym sumieniem.
Tak jak wspomniałam wcześniej, przeczytałam tę książkę w tempie ekspresowym i myślę, że zostanie ona w mojej pamięci na długo. I chociaż nie zakwalifikuję jej do lekkich to z pewnością mogę powiedzieć, że czyta się ją szybko i z wielkim zaangażowaniem we wszystkie wątki.
Niech nikogo nie zmyli piękna okładka, która może sugerować komedię, lekką powieść wakacyjną czy coś w tym stylu. Za tą niewinną okładką znajduje się mocna emocjonalnie i poważna fabuła.
Polecam każdemu, kto lubi powieści psychologiczne, powieści kobiece z wątkami romansowymi, a nawet osobom lubiącym zaczytywać się w powieściach przygodowych, bo… tak właściwe to właśnie nietypowa przygoda, mały epizod w życiu głównej bohaterki winny był całego zamieszania w jej późniejszym życiu.
Myślę, że to nie jest jedyna książka tej autorki, która trafiła w moje ręce. Powieść ta została zgłoszona do tegorocznego konkursu Festiwalu Pióro i Pazur, jaki corocznie odbywa się w Siedlcach; mocno trzymam kciuki za tę powieść.
KILKA PRZYPADKÓW SZCZĘŚLIWYCH – Magdalena Zimny-Luis
Magdalena Zimny-Luis urodziła się w Rzeszowie. Od ponad 20 lat mieszka w Ipswich. Zanim została pisarką, pracowała jako dziennikarka, pisująca do czasopism takich jak „Tygodnik żużlowy”, „Speedway Star”, „Evening Star”, „Żużel”, „Tempo”. W Ogólnopolskim konkursie „Pisz do Pilcha” jej opowiadanie pt „Studnia” zostało uznane za najlepsze i doczekało się druku. Po zdobyciu dyplomu rozpoczęła pracę tłumacza w Anglii. Nie tłumaczy literatury ani poezji, ale wyznania aresztantów, podejrzanych i skazanych oraz tych osób, które ich ścigają.
W 2013 roku jej książka „Pola” zdobyła nagrodę główną ufundowaną przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Siedlcach na Festiwalu Literatury Kobiecej Pióro i Pazur w Siedlcach.
W roku 2015 jej książka „Kilka przypadków szczęśliwych” zdobyła nagrodę główną w kategorii Pazur. Pisałam o tym w jednym z wcześniejszych wpisów.
Zdjęcia z prywatnego albumu autorki bloga.
Wydawnictwo Prószyńskie i S-ka rok 2014
stron 430
Kilka przypadków szczęśliwych to współczesna powieść obyczajowa, której wątki umieszczone zostały zarówno w Polsce jak i w Anglii.
Emma, angielska policjantka, córka polskiego emigranta mieszkającego w Anglii po pewnym incydencie swojego życia postanawia poznać kraj swojego rodzica, poznać mieszkających tam krewnych i wyprowadza się do Polski. W trakcie niefortunnego zdarzenia już na początku swojego pobytu spotyka młodego człowieka, który wprowadza ją w ten nieznany dotąd świat polskiej rzeczywistości. Wiele ją zadziwia, wiele szokuje ale ogólnie stwierdza, że Polska to jest to miejsce w którym chce żyć. Jest jedną z nielicznych osób, które zamiast uciekać z tego kraju postanawiają w nim zapuścić korzenie. Czy znajdzie tam swoje miejsce? Czy znajdzie miłość, której również szuka? Jak mocno zwiąże się z krajem swoich przodków?
Książka napisana jest dość specyficznie, kilka niezależnych od siebie przypadków łączy fabułę w jedną całość. Kilka wątków łączy się w ten jeden najważniejszy. Główny wątek tej lektury dotyczący bohaterki będącej „tu i teraz”, przeplatany jest wątkiem kryminalnym, dotyczącym prowadzonego w Anglii śledztwa w sprawie zamordowania jednego z mieszkających tam Polaków. Emma wraca wspomnieniami do przypadku jaki sprawił, że jej ojciec poznał jej matkę i co zadecydowało o tym, że krótki wyjazd do Anglii zmienił się u niego w pobyt na stałe. Dodatkowo wmieszany jest jeszcze wątek prostytutki Monty Kolaczenko. Wszystko jednak jest zgrabnie ze sobą połączone.
Jest to powieść napisana z dużą dawką humoru a nawet sarkazmu. Polska rzeczywistość pokazana jest dosadnie aczkolwiek bardzo ironicznie, i tak jak główna bohaterka często nie mogła zrozumieć pewnych zachowań czy zdarzeń, tak z pewnością odbierają naszą rzeczywistość obcokrajowcy. Smutne to, że jesteśmy tak postrzegani, ale sami sobie na to zapracowaliśmy jako naród.
Lektura ta jest dość nietypowa jak na literaturę kobiecą, mało w niej dialogów i niby nie wciąga tak, że czyta się ją jednym tchem, ale trudno jest się oderwać w niektórych momentach. Niewielka ilość dialogów nie była jednak dla mnie negatywem w trakcie czytania, chociaż powszechnie wiadomo, że im więcej dialogów tym szybciej się czyta. Jeśli chodzi o słownictwo, to jest ono proste, momentami wręcz prostackie, ale bez takiego słownictwa ta książka nie byłaby tak realna.
Cieszę się, że mimo tak wielu „dziwności” naszej kultury, zachowań, obyczajów i tym podobnych, można się w tym naszym kraju zakochać. Bardzo ciekawie zostały przedstawione w tej powieści osobowości występujących w niej ludzi i tu nie mam na myśli tylko głównej bohaterki. No i ta nasza słynna polska gościnność i otwartość na obcokrajowców. 🙂
Właściwie to sięgnęłam po tę książkę z powodu okładki. Znudziły mi się już wizerunki pięknych kobiet w kapeluszach, kwiatach itp. Okładka wydała mi się na tyle ciekawa, że uwierzyłam w to, że treść również będzie ciekawa. Nie pomyliłam się.
Nie żałuję zakupu tej książki i z pewnością sięgnę kiedyś po inne dzieła tej autorki. Podoba mi się jej specyficzny styl jakim pisze. Gdyby ktoś szukał na weekend, czy na urlop lektury lekkiej to polecam. W tej powieści wielu czytelników znajdzie coś dla siebie, ponieważ jest tu wątek miłosny, jest wątek kryminalny, obyczajowy i trochę przygody, czyli „dla każdego coś miłego”.
























