Recenzje książek

kryminał

CZERWONY SZKWAŁ – Tomasz Hildebrandt

Tomasz Hildebrandt jest absolwentem Wydziałów Prawa Uniwersytetu Gdańskiego i University of Glasgow, słuchaczem Podyplomowych Studiów Menadżerskich dla Twórców, Artystów i Animatorów Kultury na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, animatorem i menadżerem kultury, pisarzem. Pracował przy produkcji takich wydarzeń jak koncerty Kylie Minogue czy Ennio Morricone, widowiska pt. „Solidarność. Twój Anioł wolność ma na imię” (reż. Robert Willson), Festiwalu Rock in Wrocław (Queen), festiwali: Solidarności, All About Freedom, Seven Festiwal Węgorzewo czy Gdańsk Dźwiga Muzę. Kierował też projektem Strefa Kibica EUFA EURO 2012.

  Czerwony szkwał_Tomasz Hildebrandt

Wydawnictwo AKURAT rok 2018

stron 383

Czerwony szkwał to połączenie kryminału, z thrillerem i powieścią psychologiczną. Akcja książki dzieje się współcześnie na terenie Mazur.

Nagły i niespodziewany przez nikogo podmuch białego szkwału przynosi do mazurskiej miejscowości nie tylko strach, ale również mroczną atmosferę przestępczej strony miasteczka. Jedni twierdzą, że moce nadprzyrodzone zawisły na Węgorzewem, a inni, że to zwykłe załamanie pogody jednak dla miejscowej policji zaczyna się od tej chwili czas wzmożonej pracy. Z dna jeziora wyłowione zostają zwłoki nie tylko ofiar huraganu, ale również szczątki ludzkie liczące sobie wiele lat. Do tego dochodzą brutalne napaści na homoseksualistów, a także nasila się działalność gangu wymuszającego haracze. Bondar jest policjantem, który próbuje rozwiązać śledcze zagadki, ale w pewnym momencie zaczyna być osobą podejrzaną o współpracę z wywiadem Federacji Rosyjskiej. Jak skończy się dla policjanta ten gorący czas przestępstw, czy uda mu się rozwiązać zagadki? Dlaczego Bondar przestaje ufać nawet najbliższym współpracownikom?

To moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora i chociaż książka nie zachwyciła mnie tak, jak tego się spodziewałam, to nie twierdzę, że już więcej nie sięgnę po jego kolejną książkę lub wcześniejszą.

Jest to lektura dość specyficzna, mroczna, wulgarna, straszna i nieprzewidywalna. Od pierwszych stron autor wciąga czytelnika właśnie w mroczną, brutalną w swym przekazie fabułę. Nie czując nic fizycznie, jakby czuje się ten ból zadawany przez oprawcę, gdzieś we wnętrzu swojej podświadomości. Od pierwszych stron bowiem adrenalina krąży w przyspieszonym tempie i… szokuje. Wciąga w jakieś tajemnice. Burzy wewnętrzny spokój.

(…) Ktoś bardzo zły próbował zniszczyć ziemię. Dach uniósł się i rozsypał niczym talia kart, arkusze blachy odleciały siać terror. Rzeczy cięższe od człowieka wzbijały się i opadały, świat zwariował. Znad wody dobiegł pogłos syreny alarmowej, odpowiedziały mu liczne głosy alarmów samochodowych. Zawyły organy gzymsów i kominów wentylacyjnych, od strony lasu szybowały ogromne konary. (…)

Narracja książki jest w osobie trzeciej i muszę przyznać, że autor nieco poskąpił czytelnikom dialogów, racząc go wieloma opisami miejsc, ludzi, sytuacji.

Początek książki to przedstawienie kilku zdarzeń z bezosobowymi, a właściwie to z bezimiennymi bohaterami. Trochę chaotycznych, trochę szokujących i tajemniczych. W zrozumienie tego chaosu czytelnik musi mocno wysilić wyobraźnię.

Nie skąpi autor również wulgaryzmów i to nie tylko w dialogach, ale również w narracji treści opisowych.

(…) Jar przywitał go miną wkurwionego buldoga, pewnie się bał, że zostanie zainfekowany gejostwem. (…)

Sporo też mamy erotyki w dość ordynarnym wykonaniu, a także niemało brutalności i przerażających obrazów okrucieństwa, zarówno wobec ludzi jak i zwierząt.

(…) Strzelił. Pies zawył jak obdzierany ze skóry, z zadu wystrzeliła mu krew. Podniósł się na łapach, zaczął czołgać wokół pnia drzewa, pozostawiając za sobą smugę czerwieni. Jego skowyt rył uszy, mózg, paraliżował myśli. (…)

Fabuła w większości jest przedstawieniem bezosobowych zdarzeń. Autor często używa osoby trzeciej w opisie zachowań, bez personalizacji i identyfikacji jej bohatera. Nieliczne wątki z osobami imiennymi, nazywanymi z imienia i nazwiska, są tylko kontynuacją domysłów czytelnika. W większości wątków jest jednak „on”, „ktoś”, „ten”.

(…) Zalewająca go noc była wszechogarniająca, gęsta. Nie dostrzegał najmniejszego zarysu, nawet najbledszej plamy światła. Wracał tędy do domu każdej nocy, ale nigdy nie było tak ciemno. (…)

Moim zdaniem nie jest to książka dla kobiet, chociaż wiem, że sporo moich znajomych uwielbia tego typu historie. Ta powieść przykuwa wprawdzie od pierwszych stron uwagę, ale jak dla mnie jest w niej zbyt wiele fantazji a za mało realistyczności. Nie wiem, może ja po prostu inaczej widzę otaczający mnie świat. Fabuła jest tak skonstruowana, że nawet kiedy czytamy o gwarze ludzi przebywających w publicznym  miejscu typu knajpa, czy koncert, to „nie słyszymy” tych hałasów. Być może jest to spowodowane skupieniem całej swojej uwagi na tych zbyt mrocznych myślach, cały czas gdzieś w głowie siedzi nam ten brutalny, bolesny, zakrwawiony wątek opisany wcześniej.

Ta powieść to połączenie kryminału, dramatu, trzymającego w napięciu thrillera i powieści psychologicznej. Myślę, że dla niejednego czytelnika będzie ona trudna w odbiorze, ale trzeba przyznać, że nie można powiedzieć o niej, że jest nudna.

Mazurskie miejscowości od zawsze kojarzyły mi się ze spokojem, odpoczynkiem, zabawą… po tej lekturze chyba inaczej będę patrzyła na te piękne okolice. I to nie tylko z powodu zdarzeń historycznych, które w wielu rejonach Polski miały oddźwięk dość brutalny i tragiczny.

Czytając tę powieść przenosimy się zarówno w mroczne głębiny mazurskich jezior, w obcy normalnym ludziom świat przestępstw, ale również w mroczne zakamarki ludzkiej psychiki.

Polecam tę książkę szczególnie sympatykom dobrego kryminału, z nutką tajemnic bez konieczności dotyczących kryminalistyki. Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, jest dość mroczna i bolesna w swoim przekazie, ale warta polecenia. Być może kiedyś jeszcze sięgnę po inną książkę tego pisarza, póki co mam na razie dość brutalności, wulgarności, krwi. Książka mnie nie tyle zszokowała, co mocno wstrząsnęła moją wrażliwością, ale i tak będę ją polecała, szczególnie męskiej części swoich znajomych.

Dziękuję wydawnictwu AKURAT za możliwość przeczytania tej książki, mam nadzieję, że znajdzie ona wielu czytelników.

logo Akurat

CYNAMONOWE DZIEWCZYNY – Hanna Greń

Hanna Greń gościła w skromnych progach mojego bloga całkiem niedawno, zatem nie będę się rozpisywała na temat tej pisarki. Jeżeli ktoś pominął wpis Uśpione królowe, to zapraszam do niego, tam przedstawiłam autorkę na tyle, na ile potrafiłam.

  Cynamonowe dziewczyny_Hanna Greń

Wydawnictwo REPLIKA rok 2018

stron 336

Cynamonowe dziewczyny to kolejna książka cyklu w Trójkącie beskidzkim, współczesny kryminał policyjny połączony z wątkami obyczajowymi i konkurujący z thrillerem.

W Bielsku Białej w dość dziwnych okolicznościach ginie policjant zajmujący się sprawą morderstwa młodej dziewczyny. W tym samym czasie do mieszkania innego policjanta, mieszkającego piętro wyżej włamuje się osoba, która ma za zadanie tylko… pozostawić w owym mieszkaniu różę bez kolców. Przypadek, czy pomyłka? Policjanci z Wisły, po odkryciu w okolicznych lasach zmasakrowanych zwłok kilku młodych kobiet zaczynają podejrzewać, że morderstwo policjanta jest w jakiś sposób powiązane z morderstwami dokonanymi na młodych kobietach.  Zbrodniarz jest bardzo pewny siebie i nie zależy mu nawet na zatarciu śladów, zabija kobiety o podobnym wyglądzie pastwiąc się nad nimi i gwałcąc nawet ich zwłoki.  Czy policjantom uda się w połączeniu sił kilku miast złapać mordercę? Jaką rolę w śledztwie odegra jedna z żon policjanta z Wisły? Czy mordercą okaże się zwykły człowiek o niezwykle krwawych zapędach seksualnych czy już wyjątkowo sadystyczny potwór?

Niektórych bohaterów powieści poznałam wcześniej w Uśpionych królowych i muszę przyznać, że spotkanie z nimi ponownie, chociaż w tak drastycznych okolicznościach sprawiło mi radość. Myślę, że wielu czytelników tak ma, że utożsamia się z bohaterami książek, lub po prostu zżywa się z nimi.

Jest to kolejna książka, w której poznajemy dalsze śledztwa policjantów, których ja poznałam  dzięki seryjnemu mordercy – Sprzedawcy snów. Książka jednak nie jest kontynuacją wątku, tylko osobną powieścią, dlatego jeżeli ktoś nie czytał pierwszej części, to śmiało może zacząć od tej, chociaż dobrze jest znać wcześniejsze losy bohaterów. Autorka wprawdzie nawiązuje do wielu wątków z przeszłości, ale można się również w tej części wiele dowiedzieć na temat wcześniejszych zdarzeń.

Muszę przyznać, że autorka bardzo niepokojąco buduje emocje. Mroczne, wręcz thrillerowskie wątki szczegółowo ukazujące brutalne zachowanie psychopaty pławiącego się w zadawaniu bólu i zmysłowym – w jego mniemaniu – artystycznym robieniu krwawiących ran, to momentami trudne do zniesienia obrazy. To połączenie obłędu seksualnego psychopaty z nekrofilem ukazane zostało, wręcz z perfekcjonizmem tej brutalności.

(…) Pod prysznicem, chcąc do reszty uspokoić rozedrgane nerwy, powrócił myślą do swoich dokonań. Po pierwszym zabójstwie panicznie się bał, że zostanie odkryty, a jednocześnie bezgranicznie tęsknił do tamtych chwil. (…) Karmił się nimi przez ponad trzy lata, wspominając drobiazgowo każdy jej jęk, konwulsyjny skręt ciała i grymas bólu, każą wytoczoną z niej kropelkę krwi. (…)

Przedstawione w powieści śledztwo prowadzone jest z dużą dozą myślenia logicznego, analizowego.  Tak jak profiler potrafi określić osobowość człowieka, tak  bohaterowie książki, policjant i jego żona, dochodzili powolutku, małymi kroczkami do obrazu mordercy.

(…) Na podstawie późniejszych czynów. Jego bezgraniczna arogancja, przekonanie o własnej wyższości i bezkarności świadczy o tym, że to człowiek, który zawsze dostawał to, czego chciał. Sądzę, że jest jedynakiem, któremu rodzice nigdy niczego nie odmówili, wpajali natomiast przekonanie, że jest lepszy od innych. W szkole pewnie nie miał kolegów. Był samotnikiem, bo nie był lubiany. (…)

Mroczną stronę fabuły, przeplatały czasami humorystyczne dialogi, pełne nieszkodliwej ironii. I chociaż czytelnik skupiony na emocjach związanych z wręcz grobową intrygą skupiał się na tym co poważne, to z pewnością nie jeden raz uśmiechnął się wczytując się w pełne sprzecznych przekazów rozmowy. Moim zdaniem ciekawie skonstruowane dialogi to połowa sukcesu książki, bo przecież sama fabuła nie zawsze musi być wciągająca.

Polecam tę lekturę szczególnie miłośnikom dobrego kryminału i tak jak napisała na okładce Anna Klejzerowicz: „Wartka akcja, wciągająca fabuła, dosadny język, krwawe zbrodnie. Myślę, że jeszcze nie raz usłyszymy o tej autorce” – całkowicie się z tymi słowami zgadzam. Połączenie ciekawiej, intrygującej fabuły z wyraziście przedstawionymi osobowościami bohaterów zarówno tych pierwszoplanowych, jak i tych mało znaczących, doprawione ciekawymi dialogami to coś, czego pragnie wielu czytelników. A końcówka książki… to już prawdziwy majstersztyk budowania emocji. Polecam całym sercem i już myślę o kolejnej części.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej powieści i polecam ją wszystkim czytelnikom lubiącym dobrą polską literaturę.

Wydawnictwo Replika

MIEJSCE I IMIĘ – Maciej Siembieda

Maciej Siembieda urodził się w 1961 roku, jest pisarzem i reportażystą od trzydziestu lat prowadzącym dziennikarskie śledztwa historyczne. Jest również trzykrotnym laureatem tzw. polskiego Pulitzera, czyli nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, przyznanych w kategorii reportażu. Swoje teksty publikował między innymi w paryskiej „Kulturze”, „Polityce”, „Odrze” i „Tygodniku Kulturalnym”. Jego debiutem pisarskim jest thriller historyczny „444”.

  Miejsce i imię_Maciej Siembieda

Wydawnictwo Wielka Litera rok 2018

stron 484

 Miejsce i imię to kryminał historyczny.

Jakub Kania były prokurator IPN, otrzymuje od Instytutu Pamięci Jad Waszem zlecenie odnalezienia pochówku holenderskich Żydów zamordowanych w hitlerowskim obozie pracy na Górze Ś. Anny. W prowadzonym przez siebie śledztwie Jakub Kania nie jest odosobniony, ponieważ tą sprawą interesują się również ludzie z tajemniczej grupy holenderskich jubilerów, a także były agent KGB, zagorzała neonazistka, oraz polska  agentka ABW. Nie wiadomo zatem, czy chodzi o odkrycie prawdy historycznej dotyczącej byłego obozu w Annabergu, czy za zainteresowaniem pozostałych jest ukryty jakiś skarb. Czy uda się byłemu prokuratorowi odkryć prawdę? Jakimi pobudkami kierowali się holenderscy jubilerzy szukając grobów zamordowanych Żydów? I tak właściwie, jaki cel w odnalezieniu grobów ma agentka ABW? Kto pierwszy odnajdzie zbiorowy grób i co tak naprawdę w nim znajdzie?

Gdańsk, Amsterdam, Warszawa, Jerozolima, Góra Św. Anny, więźniowie niemieckiego obozu pracy, holenderscy szlifierze diamentów, były inspektor IPN, były agend KGB, skorumpowany policjant i agentka ABW – co takiego łączy te miasta i tych ludzi.

Muszę przyznać, że kiedy książka zaczyna się wyjątkowo wciągającym epizodem z okresu drugiej wojny, to ja już przepadłam i wiem, że będzie to książka, od której nie będę mogła się oderwać. I tak było również tym razem. Czytałam pierwszą powieść tego autora, więc domyślałam się, co mnie czeka w kolejnej.

Autor bardzo wnikliwie i tajemniczo wprowadza czytelnika w wydarzenia z przeszłości sprytnie przeplatając je z wątkami teraźniejszości. Rozdziały bowiem napisane są przemiennie dzięki czemu czytelnik powoli zapoznaje się z historią tego co dotyczy zlecenie IP Jad Waszem. I tak z roku 2011 przenosimy się na zmianę do roku 1942, a nawet w lata 1921-1922.

Nie ukrywam, że książka napisana została tak, że trudno oderwać się od jej stron. Fabuła momentami przeraża, momentami szokuje lub zaskakuje wartką akcją. To jest lektura z tych, o których się mówi, że przy nich nie można się nudzić.

Przy okazji wprowadzania czytelnika w wątki historyczne i nie tylko, mamy okazję na cudowną podróż, poznając z niebywałą drobiazgowością różne zakątki świata, miasta polskie czy holenderskie. Mnie zauroczył wątek w Jerozolimie. Mieście pięknym i tajemniczym, jak również przyjaznym i wrogim jednocześnie.

(…) Wychodząc na spacer w zachodniej części miasta, spotykał przyjaciół: ludzie uśmiechali się, pozdrawiali go, zapraszali do swoich sklepów i restauracji, byli ciekawi, skąd przyjechał, okazywali uprzejmość i życzliwość. Wystarczyło jednak przenieść się nieco dalej na wschód, w kierunku Starego Miasta, i sytuacja się zmieniała. Wieże kościołów Chrystusa, synagog i meczetów odległe od siebie o kilkadziesiąt kroków chwytały go w pułapkę podejrzeń. Tu pytanie „Skąd przyjechałeś?” było zadawane zupełnie innym tonem. Oznaczało przesłuchanie. (…)

Ciekawymi wątkami powieści są również opisy kunsztu obróbki diamentów. Dla laika jest to dziedzina z pewnością trudna do zrozumienia, ale autor potrafił tak wprowadzić czytelnika w temat, że wystarczyło zamknąć oczy a człowiek przenosił się do warsztatu szlifierza. Chociaż nie ukrywam, że ja niewiele rozumiałam z określeń i nazw używanych przez fachowców tej dziedziny.

(…) To się da wyprowadzić układem faset. Zamknę nimi koronę, wyszlifuję pawilon i będzie cymes brylant. (…) Pracujemy szlifem brylantowym i będziemy nim pracować. (…)

Moja ciekawość odnośnie Jad Waszem, czy powstawania brylantów tylko się rozbudziła i oczywiście musiałam trochę poszperać w Internecie, bowiem nazwa organizacji Jad Waszem nie była mi dotąd zbyt dobrze znana. Intrygował mnie również tytuł tej książki, który zanim wzięłam lekturę do ręki z niczym mi się nie kojarzył. Na szczęście autor w bardzo ciekawy, nie tylko pod względem historycznym sposób, wyjaśnia ideę i organizację tego Instytutu Pamięci.

(…) O to toczy się cała gra, która jutro zostanie rozstrzygnięta. Instytut Jad Waszem, co po hebrajsku znaczy „miejsce i imię”, pragnie przywrócić obydwie te wartości Żydom zamordowanym w obozie i pochowanym bez nazwisk i grobu. Bez właściwie oznaczonego miejsca i bez imienia. (…)

Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę tego autora, ale już dziś gorąco zachęcam do sięgnięcia zarówno po „444” jak i po tę lekturę. Myślę, że połączenie kryminału z thrillerem historycznym, z odrobią romansu i dużą dawką historii, to dla wielu czytelników prawdziwy rarytas. Zręczne połączenie literackiej fikcji z prawdziwymi wydarzeniami przez kogoś, kto podchodzi do tego wręcz z reporterską wnikliwością, to coś obok czego nie można przejść obojętnie.

 W niewielkiej odległości od mojego domu znajduje się cmentarz żydowski (Gdańsk), który jest nie tyle zapomniany, co ciągle dewastowany. Nie mogę zrozumieć ludzi, którzy nie potrafią uszanować takiego miejsca.

Polecam tę powieść zarówno paniom jak i panom w wieku od 16 lat do 100 lat. Myślę, że po przeczytaniu tej książki wielu będzie miało ochotę kiedyś do niej wrócić. Polecam również wcześniej przeczytaną książkę tego autora i cieszę się, że obie lektury zasiliły moją biblioteczkę.

444_Maciej Siembieda

UWAŻAJ O CZYM ŚNISZ – Grażyna Kałowska

Grażyna Kałowska urodziła się w 1955 roku. Jest absolwentką i wieloletnią pracownicą Uniwersytetu Gdańskiego. Książki są jej życiem i pasją, ale jest również miłośniczką architektury i psów, a od wielu lat jej towarzyszami są amstraffy. Jest autorką kilku książek, między innymi „Sagi o nieefektywnych kobietach”, „Pamiętnika zabłąkanych dusz” i innych.

  Uważaj o czym śnisz_Grażyna Kałowska

Wydawnictwo Literackie Białe Pióro rok 2018

stron 178

PATRONAT MEDIALNY

Uważaj o czym śnisz to niekonwencjonalny kryminał policyjny, w którym wątki psychologiczne i obyczajowe przeplatają się z wątkiem sensacyjnym.

Dochodzi do morderstwa pewnego gangstera. Policjant zajmujący się sprawą również ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Nie wiadomo, czy śmierć policjanta jest powiązana ze śmiercią gangstera, czy są to dwa różne przypadki.  Zamordowany gangster, kiedy żył, zastraszał chorego chłopca. Kiedy psycholog policyjna po rozmowie z chłopcem i jego rodzicami, trafia do szpitala z dziwną chorobą powodującą nadmierną senność, a lekarze nie są w stanie określić, co jej dolega, wszystko staje się jeszcze bardziej skomplikowane. Kobieta bowiem ma sny, w których widzi trudne do wyjaśnienia sytuacje, a które mogą doprowadzić do wyjaśnienia zagadki kryminalnej. Czy sny pani psycholog pomogą w ujęciu sprawcy lub sprawców związanych z zamordowaniem gangstera i policjanta?

To nie jest moja pierwsza książka tej autorki i muszę przyznać, że do każdej kolejnej książki podchodzę z pewnego rodzaju konsternacją, bowiem autorka ma dość specyficzny styl pisania.

Bardzo obrazowo przedstawia postacie, skupiając się często na ich wyglądzie zewnętrznym.

(…) Podeszła do nich wysoka, korpulentna blondyna w żółtych spodniach i niebieskiej kurtce, wiekowo między czterdziestką a pięćdziesiątką, (…)

(…) Była niewysoką grubokościstą pięćdziesięciolatką, blondynką z siwymi nitkami we włosach. (…)

Przyznaję, że pomaga to w wyobrażeniu sobie postaci, ale gdy tak czytam opis wyglądu zewnętrznego którejś z kolei osoby, (a osób w książce zazwyczaj jest dosyć sporo) to czasami dekoncentruję się i nie mogę skupić na fabule.

W tej powieści, w wątek kryminalny wkrada się skomplikowany epizod chorej policjantki, która z niewyjaśnionych do końca powodów trafia do szpitala w stanie zamroczenia sennego. Jest między jawą a snem i nie potrafi się z tego stanu wydostać.

Sen bywa czasami proroczy, a czasami jest odzwierciedleniem dawnych lęków, frustracji, obaw. Między wątki kryminalno-obyczajowe, autorka wprowadziła wątek psychologiczny analizy snów, który ma za zadanie uzupełnienie fabuły.

(…) Po chwili podbiegasz do swojej posesji. Przeskakujesz przez płot i stajesz w ogrodzie. Ogród to miejsce odgrodzone od świata, prywatne. Twój ogród jest cienisty, ale piękny. Otacza go solidny płot z siatki. Nieoczekiwanie widzisz umarłego Luzka. Spotkanie z nim jest frustrujące, bo facet wygląda na pijanego i dobiera się do ciebie. (…)

Są ludzie, którzy każdy swój sen sprawdzają w senniku i chociaż w różnych sennikach może on mieć inne znaczenie, to wierzą w jego proroczą moc. W tej książce sny pani psycholog policyjnej również sprawiają, że kobieta angażuje się w nie emocjonalnie, odkrywa drogą dedukcji małe znaki prowadzące do rozwiązania zagadki kryminalnej. Jest to być może trochę irracjonalne podejście, ale stawia samą istotę tego kryminału w dość nieszablonowym świetle. W świetle pozbawionej brutalności sensacji, której głównym czynnikiem jest psychologiczna strona zarówno zbrodni jak i śledztwa.

Przyznaję, że autorka miała ciekawy pomysł na fabułę. Śledztwo nie stoi w miejscu, ale intensywnie porusza się do przodu by zaskoczyć czytelnika swoim zakończeniem.  Myślę, że znajomość procedur policyjnych i terminologii policyjnej jest tutaj sporym atutem. Trochę szkoda, że książka zbyt szybko się kończy, ale może kolejny kryminał, (jeżeli autorka się na niego zdecyduje) będzie miał więcej stron.

Ukłon składam również w stronę autorki za bohaterów incydentalnych, jakimi są psy. I tu uważam, że wiedza dotycząca ras i zachowań jest na poziomie dużo wyższym od przeciętnej. Szkoda tylko, że wśród tej plejady pięknych psów nie ma ani jednego kundelka.

Polecam tę książeczkę, na jesienny wieczór. Jest to z pewnością lektura lekka łatwa i przyjemna. Nieco poważna, nieco humorystyczna. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie ponieważ jest tu ciekawy wątek sensacyjny, oraz zmysłowy wątek romantyczny, a także nieco psychologii. No i oczywiście coś dla miłośników psów.

Dla tych czytelników, którzy nie znają jeszcze twórczości Grażyny Kałowskiej,  dzięki uprzejmości Wydawnictwa Białe Pióro mam jeden egzemplarz książki w prezencie. Jeżeli ktoś jest chętny to zapraszam do małego konkursu.

Odpowiedz na pytania:

Czy wierzysz w sny?

Czy zdarzyło Ci się kiedyś wyśnić coś, co przepowiedziało jakieś zdarzenie w Twoim życiu?

Zapraszam do zabawy,

na odpowiedzi czekam do końca listopada 😀

Dziękuję Autorce i Wydawnictwu Literackiemu Białe Pióro za możliwość przeczytania tej powieści, którą serdecznie polecam na jeden z długich jesiennych wieczorów.

logo Białe Pióro

W SAMYM ŚRODKU ZIMY – Isabel Allende

Isabel Allende urodziła się w Limie w Peru  w 1942 roku. Po skończeniu szkoły pracowała dla Organizacji do spraw Wyżywienia i Rolnictwa. Pisywała do czasopisma dla kobiet Paula. Jej ojciec, Tomás Allende był sekretarzem ambasady Chile w Peru, a kuzyn ojca, prezydentem chilijskim. W 1975 roku musiała wyemigrować z Chile, przeniosła się do Wenezueli. Pracowała tam, jako nauczycielka i dziennikarka. Powieści Isabel Allende zostały przetłumaczone na ponad 30 języków i sprzedane w ponad 56 milionach egzemplarzy. Obecnie powstają trzy filmy, oparte na jej powieściach – m.in. Afrodyta i Eva Luna.

  W samym środku zimy_Isabel Allende

Wydawnictwo MUZA.SA rok 2018

Stron 348

W samym środku zimy to dramat psychologiczny z wątkiem kryminalnym, którego fabuła umiejscowiona została współcześnie w Stanach Zjednoczonych.

Lucia wynajmuje skromne mieszkanie na Brooklinie w suterynie domu Richarda. Pewnego zimowego dnia w czasie śnieżycy samochód mężczyzny wpada w poślizg i dochodzi do stłuczki z innym autem prowadzonym przez młodziutką latynoskę. Ponieważ Richard nie może się z dziewczyną dogadać, wrzuca jej do samochodu swoją wizytówkę. Jakież jest jego zdziwienie, kiedy w krótkim czasie od niefortunnego spotkania, dziewczyna przychodzi do niego. Ponieważ mężczyzna nadal nie potrafi się z nią porozumieć, prosi o pomoc swoją lokatorkę, starszą panią pochodzącą z Chile. Ku zdziwieniu obojga, okazuje się, że dziewczyna jest imigrantką z Gwatemali pracującą w domu pewnego bogatego amerykańskiego małżeństwa, a w bagażniku samochodu, który wzięła bez pozwolenia pracodawców znajdują się zwłoki kobiety. Lucia i Richard postanawiają pomóc dziewczynie w pozbyciu się zwłok i samochodu. Czy uda im się zrealizować ten plan? Jak bardzo zbliżą się do siebie podczas pełnej ryzyka i strachu wyprawy? Kto zamordował kobietę i schował ją do samochodu bogatego Amerykanina?

Muszę przyznać, że książka od samego początku budziła we mnie pewnego rodzaju kontrowersje. Niby kryminał, ale tego wątku kryminalnego w niej niezbyt dużo. Początek książki wydał mi się nawet dość monotonny. Autorka z niesamowitą drobiazgowością przedstawia głównych bohaterów, skupiając się nie tylko na ich osobowościach i wyglądzie zewnętrznym, ale również na uczuciach jakie towarzyszą im we wspomnieniach.

Narracja jest w osobie trzeciej i nie można powiedzieć, że zawiera sporo dialogów, bo jest ich w tej powieści jak na lekarstwo. Większość stanowią opisy, szczególnie dotyczące przeszłości każdej z występujących w książce osób.

W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że monotonia fabuły zaczyna przybierać postać kryminału i tempo czytania wzrasta z każdą kolejną stroną. Nikłym wątkiem kryminalnym przeplatane były jednak obszerne wątki dramatycznej przeszłości głównych bohaterów. Autorka zabiera czytelnika do świata lat 70. i 80. – przedstawiając nie tylko dramatyczne przeżycie ludzi, ale również historie krajów pochodzenia bohaterów – Chile czy Gwatemali.

Wśród tych wszystkich dramatycznych wydarzeń z przeszłości, rodzi się uczucie dwojga ludzi będących w wieku już dość zaawansowanym, ludzi po przejściach. Rodząca się miłość, nieśmiało wkrada się do serc i umysłów, długo nie mając odwagi ujawnienia się. Poruszony w powieści wątek tej miłości dwojga dojrzałych emocjonalnie ludzi, bazujący na chęci pielęgnowania uczucia a jednocześnie przepełniony strachem przed zmianą swojego życia, stabilnością i poddaniem się drugiej osobie to piękna historia, dzięki której upewniamy się, że na miłość jest czas w każdym wieku, że na miłość nigdy nie jest za późno.

Jak napisałam na wstępie jest to powieść psychologiczna, a właściwie to dramat z wątkiem kryminalnym w tle. To kilka niesamowitych opowieści o ludziach, ich walce o przetrwanie w świecie pełnym strachu, bólu, biedy i niespełnionych marzeń. Troje ludzi o całkowicie odmiennych osobowościach i pochodzeniu, połączył przypadek i solidarność, odpowiedzialność za drugiego człowieka.

Kryminalny wątek jest tutaj tylko nieznacznie występującym incydentem, moim zdaniem głównymi wątkami są właśnie opowiedziane drobiazgowo dramatyczne losy bohaterów. Autorka bardzo obrazowo ukazuje ludzkie dramaty ludzi mieszkających w trudnym do akceptacji środowisku biedy, strachu przed brutalnością gangów, walki o lepszy byt i ucieczki przed tym, co ciemięży ich na co dzień. Wspominając o imigracji przedstawia świat nie tylko ludzi chcących wyrwać się ze szponów biedy, zabobonów i patologii, ale również świat ludzi, którzy z tych wszystkich niedogodności innych czerpią niezłe zyski robiąc z ich naiwności i wiary w lepszy los, źródło niezgorszych dochodów. Ukazany obraz imigrantów, żyjących poza swoim krajem, to obraz tak realistyczny i często bulwersujący, że zaczęłam inaczej postrzegać fakt samej imigracji.

Nie jest to książka łatwa w odbiorze, chociaż warta przeczytania. Za całą pewnością autorka ma niesamowity dar opowiadania, szczególnie o ludziach. Trochę liryczna, trochę dramatyczna, z odrobiną specyficznego humoru, z pewnością zadowoli niejednego czytelnika. Autorka wzrusza i oczarowuje swoją prostotą narracji i ciekawymi wątkami przeplatającymi się ze sobą. Polecam tę książkę ku refleksji, myślę że ktoś, kto zdecyduje się po nią sięgnąć, nie pożałuje swojej decyzji.

Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się za tą skromną okładką takich pokładów emocji i wzruszenia, bo ludzkie dramaty zawsze wywołują we mnie wzruszenie.

 Przechodząc obok zaśnieżonych samochodów, rzadko kiedy zastanawiamy się co właściciele trzymają w bagażnikach, a może w którymś z bagażników jest…

Dziękuję Wydawnictwu MUZA.SA za możliwość przeczytania tej powieści i zachęcam do sięgnięcia po tę lekturę. Jeśli chodzi o mnie, to myślę, że jeszcze kiedyś sięgnę po którąś z powieści tej autorki.

logo Muza

Napisz do mnie
wrzesień 2026
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/