kryminał
ZBAWICIEL – Leszek Herman

Leszek Herman jest mieszkańcem Szczecina. Z wykształcenia jest architektem, projektantem i współwłaścicielem szczecińskiej Pracowni Projektowej Konserwacji Zabytków. W latach 1993–1995 był autorem cyklu artykułów dla „Gazety Wyborczej” o niezwykłych budynkach i miejscach w Szczecinie i na Pomorzu, ilustrowanych własnymi odręcznymi rysunkami. Od 2005 roku razem z bratem prowadzi autorską pracownię projektową. Prywatnie jest miłośnikiem tajemnic historycznych i architektonicznych, historii sztuki, dobrej książki, roweru, jazdy konnej i spotkań przy piwie z przyjaciółmi. Do tej pory ukazały się cztery jego powieści: „Sieci widma”, „Biblia Diabła” (Muza, 2018), „Sedinum” (Muza, 2015) oraz „Latarnia umarłych” (Muza, 2016).
Zbawiciel to współczesny kryminał miejski, którego fabuła umiejscowiona została w Szczecinie i Kopenhadze, w którym w dziennikarskie śledztwo bardzo sprytnie zostały wplecione wątki historyczno-architektoniczne.
PREMIERA KSIĄŻKI 14 PAŹDZIERNIKA 2020

stron 606
Na szczecińskiej Łasztowni, wielkiej wyspie położonej naprzeciwko starego miasta w Szczecinie, w czasie prac budowlanych odnalezione zostają dziwne przedmioty związane najprawdopodobniej jeszcze z czasami wojny. Nie byłoby w tym nic osobliwego gdyby nie to, że pracownicy w pewnym momencie natrafiają na dziwne, zalane betonem piwnice. Kilka dni później w czasie koncertu muzyki organowej w katedrze spada na uczestników koncertu, przymocowany pod sklepieniem ładunek z torbą pełną kolorowych płatków kwiatów. Nikt nie traktuje tego poważnie do momentu, kiedy media otrzymują e-mail z groźbami pod adresem deweloperów, w którym znajduje się również dziwny szyfr. W następstwie tego maila dochodzi do katastrofy budowlanej, gdzie nagle przewraca się rusztowanie. Najdziwniejsze jednak jest to, że na miejscu również pojawiają się płatki kwiatów. Równocześnie w redakcji „Dziennika Szczecińskiego” dochodzi do rozłamu personalnego spowodowanego ostatnimi wydarzeniami. Paulina i Piotr postanawiają przeprowadzić prywatne śledztwo, a w rozwiązaniu tajemniczego szyfru pomaga im przyjaciel, architekt Igor. Niestety sytuacja z dnia na dzień staje się coraz bardziej niebezpieczna. Kto stoi za zamachami bombowymi w Szczecinie? Kim jest tajemniczy młody mężczyzna zatrudniony jako nurek na jachcie przyjaciół Pauliny i Igora? Kim jest tajemniczy terrorysta podpisujący się jako Heiland der Welt?
Początek książki nie przyciągnął mojej uwagi tak, jak na to liczyłam, chociaż nie mogę powiedzieć, że mnie nudził. Ale czasami człowiek ma lepsze i gorsze dni i nie zawsze wszystko dociera do niego tak jak powinno. Jednak po około 120 stronach fabuła jakby „ruszyła z kopyta”. Zaczęło się dziać i wiele i ciekawie i już wtedy wiedziałam, że trudno mi będzie odłożyć książkę chociaż na chwilę.
(…) – Marcin! – Paulina pobiegła za nim. – Mamy podejrzenie, że to ma coś wspólnego z wybuchem w katedrze. (…) – Znaleźliśmy na tych zawalonych rusztowaniach takie same płatki kwiatów, jakie były w katedrze. Poza tym na zdjęciach internautów widać je w czasie, gdy lecą rusztowania. (…)

Rozdziały są ułożone przemiennie, mamy więc współczesność i przeszłość związaną z wydarzeniami II wojny światowej. I tu muszę przyznać, że ciekawość sięga momentami zenitu, bo chociaż dokładnie wiemy co działo się w czasie wojny, to zdajemy też sobie jednak sprawę z tego, że pozostało po tym okresie wiele tajemnic.
Równolegle z tajemniczymi wydarzeniami w Szczecinie, pojawia się wątek dotyczący dziwnego zniknięcia młodego człowieka w Kopenhadze. I tak, czytelnik jest jakby w dwóch miejscach jednocześnie zastanawiając się czy oba te epizody mają ze sobą coś wspólnego.
Końcówka książki to dosłowny wyścig z czasem, bo ciekawość sięga maksimum i chce się jak najszybciej dotrzeć do końca. (Oczywiście jest to często kosztem oczu, które nie wytrzymują intensywnego i długiego wpatrywania się w tekst książki.)
Nie da się ukryć, że autor ma sporą wiedzę architektoniczną, która dorównuje dość obszernej wiedzy historycznej. Dla laika, pewne opisy związane z planami geodezyjno-architektonicznymi mogą być niezrozumiałe, ale dodają fabule autentyczności i realności.
Efektownie przedstawieni bohaterowie są chyba tylko dodatkiem do fabuły, która chociaż trochę zagmatwana, bardzo przyciąga. A gdy dodamy do tego dialogi, które są często dość ciekawym efektem dyskusji, czasami prowadzonej umiejętnie, przez profesjonalistów różnych dziedzin, po momentami humorystyczne rozmowy w grupie przyjaciół, to myślę, że nie trzeba już dodawać nic innego, aby zachęcić do sięgnięcia po tę lekturę.
Są momenty grozy, są momenty spokojne, są momenty z nutką humoru, czyli… dla każdego coś miłego.
(…) Oboje wstrzymali oddechy i prawie w tym samym momencie po drugiej stronie płotu pojawiła się postać w kapturze. Wspięła się na furtkę i zeskoczyła z niej na zewnątrz. Paulina poczuła ciarki na plecach. Postać ubrana była w ciemne luźne spodnie, chyba od dresu, i bluzę z głęboko naciągniętym na głowę kapturem. (…)
Muszę jednak dodać jeszcze, że styl jakim pisze autor jest bardzo… obrazowy, wręcz malowniczy. A po opisach miasta, jego zabytków, miejsc czy budowli, człowiek ma ochotę wsiąść w pociąg i pojechać zobaczyć te wszystkie miejsca w Szczecinie. I myślę, że jak sytuacja się w naszym kraju unormuje, to z przyjemnością odwiedzę to miasto.
(…) Morze było całkiem spokojne. Gładka jak stół granatowa płaszczyzna migotała w promieniach powoli zbliżającego się do horyzontu słońca. Na zachodzie niebo zaczynało zmieniać barwę. Na bezchmurnym błękicie pojawiły się pierwsze żółte i pomarańczowe refleksy niczym maźnięcia pędzla na obrazie impresjonisty, a morze na samym brzegu widnokręgu pociemniało granatowo. (…)

Nie jest to lektura z tych lekkich, łatwych i przyjemnych, które czyta się dla czystego relaksu. Jest to lektura, moim zdaniem z tych z wyższej półki. Nie ma tu infantylnych zachowań bohaterów, a większość jest poważne i rzeczowo ujęte.
Polecam tę powieść miłośnikom dobrych kryminałów i miłośnikom historii. Myślę, że bez względu na płeć, każdy znajdzie w niej coś dla siebie ciekawego. Nie czytałam poprzedniej książki tego autora ale przeczytałam Biblię diabła, która dość mocno mną wstrząsnęła, dlatego zdecydowałam się na sięgnięcie po tę lekturę. I… chyba mam sporo do nadrobienia.

Dziękuję Wydawnictwu MUZA.SA za propozycję przeczytania tej powieści, profesjonalnej i ciekawej. Myślę, że jak ktoś zdecyduje się na przeczytanie jej, nie pożałuje swojego wyboru.
W CIENIU ZŁA – Alex North
Alex North… urodził się w Leeds w Anglii, gdzie obecnie mieszka ze swoją żoną i synem. Jest brytyjskim pisarzem kryminalnym, który wcześniej publikował pod innym nazwiskiem. I tyle. Lubię wiedzieć nieco więcej o autorze książki, którą aktualnie czytam, ale niestety nawet wydawnictwo, które zdecydowało się wydać książkę tego autora nie ma zbyt wielu informacji na jego temat. Autor stara się być anonimowy, tylko jak długo mu się to uda?
W cieniu zła to thriller psychologiczny.
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
PREMIERA KSIĄŻKI 28 PAŹDZIERNIKA 2020

stron 414
Paul po dwudziestu pięciu latach nieobecności przyjeżdża do miasteczka, w którym się urodził i wychował. Gdyby nie choroba jego matki, pewnie szybko nie zdecydowałby się wrócić do miejsca, które kojarzyło mu się jedynie ze smutkiem, strachem, żalem. Kiedyś Charlie Crabtree, jego kolega, brutalnie zabił innego kolegę z klasy, a potem zniknął bez śladu. Mimo upływu lat, Paul cały czas dobrze pamięta tamten okres i to co się wtedy stało. Ku swojemu przerażeniu odkrywa, że mroczna przeszłość się powtarza, w okolicy dochodzi do serii morderstw zainspirowanych zbrodnią sprzed lat. Kto stoi za tymi morderstwami? Czy Charlie zniknął, ale nadal żyje i teraz stara się omamić chorymi myślami innych? Dlaczego w miejscu zbrodni pojawiają się czerwone ślady rąk, co mają symbolizować czerwone ręce? Kim jest czający się w lesie mężczyzna w wojskowej kurtce?
CZERWONE RĘCE, CZERWONE RĘCE, WSZĘDZIE CZERWONE RĘCE…
Pierwsza książka tego autora Szeptacz zaskoczyła mnie, przeraziła i zachwyciła jednocześnie, dlatego nawet się nie zastanawiałam nad tym, czy sięgnąć po kolejną.
Fabuła tej książki przykuwa uwagę już od pierwszych stron, chociaż autor powoli buduje napięcie serwując wątki raz bardzo spokojne, obyczajowe, by po chwili przenieść czytelnika w te mocne, mroczne, powodujące szybsze bicie serca.
(…) Zobaczyli sześciokątną polanę ze skalistym, ale w miarę równym gruntem. Dookoła rosły drzewa i gęste zarośla. Panowała mroczna atmosfera, miejsce wydawało się niemal idealne na odprawianie jakichś okultystycznych ceremonii. Ślady tego, co się tutaj wydarzyło, jeszcze wzmacniały pierwsze wrażenie. (…)
Rozdziały są podzielone na przeszłość i teraźniejszość, ale bardzo ciekawie uzupełniają się wzajemnie, jeśli chodzi o kolejność wydarzeń.
Paul, główny bohater z „kiedyś” i z „teraz” sentymentalnie wspomina czas swojej młodości, pierwszą miłość, fascynację nieustraszonym, choć trochę dziwnym kolegą, pierwszą wakacyjną pracę i… rodziców. I to ostatnie było dla mnie dość zagadkowe; bo chociaż doskonale rozumiałam chęć ucieczki chłopca z miasteczka, które kojarzyło mu się tylko z tragedią sprzed lat i ucieczką chłopca od ojca, który nigdy nie potrafił okazać rodzicielskiego zainteresowania synem, to nie mogłam zrozumieć ucieczki w obojętność, od matki.
(…) Ciekawe, jak rozwinęłaby się nasza relacja, gdyby Charlie i Billy nie popełnili tej strasznej zbrodni. W którą stronę potoczyłoby się moje życie? Jak wyglądałyby ostatnie chwile spędzone z matką? (…)

Ciekawym i dość zagadkowym w tej powieści jest wątek dotyczący snów. Kiedy ktoś stara się wpłynąć na sen i doprowadzić do tego, żeby stał się kontrolowany, to w pewnym momencie trudno mu będzie odróżnić jawę od snu. To właśnie przytrafiło się głównemu bohaterowi.
Po kilku zapowiedziach tej lektury, spodziewałam się bardzo, bardzo mrocznej fabuły i chociaż w trakcie czytania okazało się, że jest mniej mrocznie, to nie ukrywam, że trudno mi było oderwać się od stron książki. Owszem, były momenty grozy i strach podświadomie wnikał we wszystkie zakamarki mojego umysłu, ale po chwili fabuła „zwalniała”, „pokorniała”, zamieniając grozę w emocje związane ze wspomnieniami, często nawet mocno wzruszające.
(…) Otworzyła akta sprawy i od razu przysunęła się bliżej ekranu: nie wierzyła własnym oczom. Patrzyła na zdjęcie z dawnych czasów, które równie dobrze mogło zostać zrobione dzisiaj po południu w Featherbank. Były na nim plac zabaw oraz martwe ciało, które leżało pod żywopłotem, jakby ktoś próbował je nieudolnie ukryć. Na ziemi znajdowały się setki odcisków zakrwawionych dłoni. (…)
Nie wiem czy bardziej pasuje do tej książki określenie thriller psychologiczny czy thriller kryminalny, bo zarówno kryminału jak i psychologii jest tutaj sporo. Jedno wiem na pewno, autor postarał się, żeby była to bardzo smutna książka.

Zatem jeżeli ktoś decydując się na przeczytanie tej lektury spodziewa się BAAARDZO mrocznego, paraliżującego wręcz thrillera, to może się lekko rozczarować. Co nie znaczy, że nie powinien tej książki przeczytać, bo jest z całą pewnością dość wciągająca. Ale przecież są różne gusty czytelnicze, i każdy z nas odbiera książkę na swój sposób.
Polecam tę powieść jednak czytelnikom o mocnych nerwach, bo są momenty dość przerażające, ale polecam ją szczególnie osobom preferującym powieści psychologiczne, bo tej psychologii jest tutaj chyba jednak więcej. To dobry kryminał, ciekawy w swej istocie thriller, i spora dawka obyczaju. Myślę, że kto sięgnie po tę książkę, nie pożałuje wyboru bez względu na to jak się do niej nastawi. Nie da się jednak ukryć, że jak się już zacznie czytać, to trudno się oderwać.

Dziękuję Wydawnictwu MUZA.SA za propozycję przeczytania książki przed premierą i jestem więcej niż pewna, że z przyjemnością sięgnę po każdą kolejną książkę tego autora.
OD PIERWSZEGO WEJRZENIA – Kristen Ashley
Kristen Ashley urodziła się w 1968 roku w Gary w stanie Indiana, a dorastała w małym miasteczku Brownsburg w licznej wielopokoleniowej rodzinie przy dźwiękach muzyki między innymi Glena Millera. Mieszkała w Denver i w Wielkiej Brytanii, a ostatnio osiadła w Phoenix. To amerykańska pisarka, której pasją poza pisarstwem są filmy, muzyka, dobre jedzenie i moda. W swoim dorobku ma książki takie jak: „Tajemniczy mężczyzna”, „Niepokorny mężczyzna”, „Idealny mężczyzna” oraz jedna z najnowszych książek „Wymarzony mężczyzna”. Jest autorką ponad sześćdziesięciu powieści, które zostały przetłumaczone na czternaście języków.
Od pierwszego wejrzenia to komedia romantyczna z mocno kryminalnym tłem i cudowną, zmysłową erotyką wplecioną w fabułę.
PREMIERA KSIĄŻKI 30 WRZEŚNIA 2020

stron 479
Roxi to młoda, dość zwariowana dziewczyna, która miała na życie prosty plan. Zdobyć idealnego faceta, mieć szafę pełną markowych ciuchów i zrobić karierę w korporacji. Niestety jej plam nie wypalił tak jak tego chciała. Facet okazał się przystojnym kryminalistą i damskim bokserem. Gdy zdecydowała się z nim zerwać, okazało się trudniejsze niż myślała, dlatego postanowiła poszukać pomocy u swojego wujka, który wprawdzie dawno temu zerwał wszelkie kontakty z rodziną, to Roxi była jedyną z którą jednak korespondował. Po raz kolejny życie dziewczyny zaczyna się komplikować, gdy wśród nowych znajomych wujka na drodze dziewczyny staje zniewalająco przystojny policjant. Hank od razu stara się udowodnić, że właśnie on jest pisany szalonej dziewczynie, ale były chłopak nie odpuszcza i nie przebierając w środkach stara się zrobić wszystko aby Roxi do niego wróciła. Czy związek byłej dziewczyny gangstera ma szansę zaistnieć ze stróżem prawa? Czy Roxi uda się uwolnić od byłego chłopaka, a jeżeli tak, to za jaką cenę? Czy rodzice i przyjaciele dziewczyny zaakceptują jej nowego chłopaka tak jak przyjaciele i rodzina Hanka przyjęła Roxi?
Po przeczytaniu dwóch pierwszych książek z serii Rock Chick Córka gliniarza i Zmysłowy anioł stróż nawet nie zastanawiałam się czy sięgnąć po kolejną powieść autorki, byłam pewna, że chcę ją przeczytać.
Dlaczego? Myślę, że dlatego, że bardzo polubiłam bohaterów i chociaż każda z książek dotyczy losów innej osoby, to większość z nich można spotkać we wszystkich częściach.
(…) On był facetem. A ja byłam świruską, której zdemolowano mieszkanie, a jej byłego który przepadł nie wiadomo gdzie, poszukiwano w czterech stanach. Żadne z nas nie powiedziało głośno tego, że jestem zbrukana. (…)

Są książki, które czyta się spokojnie, czasami z nostalgią, czasami z paczką chusteczek z boku, ale są też książki, które czyta się z bijącym sercem, takie których czytanie kojarzy się z wystrzałami z karabinu maszynowego, bo czyta się szybko, łatwo i nie można się w tym czytaniu zatrzymać. Do takich właśnie książek należą te z serii Rock Chick. One są jak magnes wciągający w głąb fabuły.
Autorka dość szczegółowo odnosi się do wyglądu swoich bohaterów, skupiając uwagę nie tylko na wyglądzie zewnętrznym, chociaż ten pełni znacząca rolę w opisie, ale również na osobowościach występujących w jej powieściach osób.
(…) Włożyłam czarny asymetryczny top, który wyglądał na niedokończony przez krawcową. Jeden rękaw zakrywał ramię, drugi swobodnie opadał w dół z szerokiego dekoltu, obnażając obojczyk. Skrawki materiału, jakby niechlujnie przyszyte, były ozdobione błyszczącymi paciorkami. Do tego spodnie z szerokimi, nabijanymi jetami nogawkami, brzęczące bransolety i długie kolczyki. (…)
Niewielu autorów potrafi tak wymownie ukazać swoich bohaterów zarówno pod względem wyglądu zewnętrznego, osobowości i dość charakternego zachowania. Ale tych ludzi nie można NIE pokochać od pierwszego spotkania. I nie chodzi mi wcale o ich prezencję, gdzie faceci są zabójczo i seksownie przystojni, a dziewczyny wyglądają jak milion dolarów, ale o to kim oni są wszyscy w stosunku do siebie. Myślę, że autorka jest mistrzynią w zapewnianiu szybkiego bicia serc z mocno podwyższonym ciśnieniem zarówno paniom jak i panom.
(…) Osunął się tylko na sekundę, żeby wyciągnąć ze spódnicy oją bluzkę i zdjąc mi ją przez głowę. Spojrzał mi w oczy. Walące serce nagle zamarło, gdy dostrzegłam w jego spojrzeniu coś, czego jeszcze nigdy u nikogo nie widziałam, cos co było odwrotnością obojętności. (…)

Ta książka to humor w czystej postaci, ale okraszony mocną dawką sensacji, a nawet dramatu połączonych w świetną całość.
Spora dawka erotyki przedstawionej w namiętnych scenach, mimo buchającego gorącego seksu nie bulwersuje, jak czasami jest w innych powieściach, jest tylko pikantnym dodatkiem do fabuły.
I jak już wspomniałam na początku, tej książki nie można czytać spokojnie, tę książkę się pochłania od pierwszej do ostatniej strony. I chociaż są momenty prawdziwej grozy, to czytelnik ma pewność, że za chwilę będzie rozbawiony do łez.
Chciałaby chociaż raz znaleźć się w księgarnio-kawiarni w której spotykają się bohaterowie tej książki i poznać osobiście te wszystkie osoby. No cóż, tymczasem pozostaje mi tylko cierpliwie czekać na kolejną książkę z serii Rock Chick.
Polecam tę lekturę KAŻDEMU kto lubi dobry humor, ostrą jazdę bez trzymanki, dobry kryminał i zmysłowy seks. Myślę, że książka nie zawiedzie żadnego czytelnika powyżej 18 roku życia. Gdyby nie ten seks, to moim zdaniem wielu młodszym czytelnikom mogłabym ja również polecić, bo któż z nas nie lubi komedii romantycznych z mocno kryminalnym tłem i cudowną, zmysłową (nie wulgarną) erotyką wplecioną w fabułę, przy której powiedzenie, że salwy śmiechu są tylko dodatkiem to mit.

Dziękuję Wydawnictwu AKURAT za propozycję przeczytania kolejnej książki z cudownymi ludźmi mieszkającymi w Denver. I przyznam szczerze, że już nie mogę się doczekać dalszych losów Rock Chick 😉
JASKÓŁKI Z CZARNOBYLA – Morgan Audic
Morgan Audic urodził się w 1980 roku. Mieszka w Rennes, a pracuje w liceum jako nauczyciel historii i geografii. Jako autor książek zadebiutował w roku 2016 thrillerem „Trop de morts au pays des merveilles”. „Jaskółki z Czarnobyla” to jego druga książka z gatunku thriller-kryminał.
Jaskółki z Czarnobyla to współczesny thriller kryminalny, którego fabuła umiejscowiona została w Prypeci i okolicach.
PREMIERA KSIĄŻKI 12 SIERPNIA 2020

stron 553
Prypeć, miasto opustoszałe kilkadziesiąt lat temu z powodu wybuchu reaktora, dla wielu ludzi nie stanowi zagrożenia. Są tacy, którzy udają się w okolice skażone nie przejmując się konsekwencjami. Dla jednych to miejsce tragedii, a dla innych ciekawostka turystyczna. Kiedy jeden z turystów zauważa wiszącego na murze człowieka, nikt nie przypuszcza nawet, że zwłoki młodego mężczyzny to dopiero początek brutalnych mordów, jakie będą miały miejsce w opustoszałym mieście. Śledztwo prowadzi para policjantów: kapitan Josif Melnyk i młoda funkcjonariuszka Galina Nowak ustalając, że zamordowany mężczyzna, którego zwłoki zmasakrowano jest synem wpływowego, kiedyś wysokiego funkcjonariusza partii w Prypeci. Policjanci nie zdają sobie sprawy z tego, że równolegle z ich śledztwem toczy się inne – prywatne, prowadzone przez Aleksandra Rybałko, byłego policjanta, który pracuje na zlecenie ojca ofiary. Czy śmierć młodego mężczyzny ma coś wspólnego ze śmiercią jego matki, która została zamordowana w dniu wybuchu reaktora jądrowego? Kto będzie kolejną ofiarą mordercy? Czy policjantom uda się odnaleźć zwyrodnialca, który pozostawia w ciałach ofiar wypchane ptaki?
Pamiętam ten kwietniowy dzień 1986 roku, kiedy świat obiegła tajemnicza informacja o wybuchu w Czarnobylu. Wówczas pewnie niewiele osób zdawało sobie sprawę z tego jakie skutki poniesie świat dotknięty skażeniem.
Sięgając po tę książkę, nie spodziewałam się, że pamięć z tamtego okresu wróci do mnie z taką mocą. Ta książka jest kryminałem, a zarazem dokumentem pobrzmiewającym grozą tamtego czasu. Dołączona do tego wspomnienia makabryczna zbrodnia z obecnością tajemniczych i przerażających jaskółek, to lektura dla ludzi o mocnych nerwach.
Świat po katastrofie przeraża, ale i fascynuje w swoim przekazie opuszczonych, zdewastowanych miejsc. Nie ma lepszego miejsca dla makabrycznych zbrodni. Bo to otoczenie już swoją grozą przyciąga zło.
Autor przedstawia smutny, a zarazem dramatyczny obraz wspomnień z dzieciństwa, z dnia wybuchu reaktora, wszystkich ZA i PRZECIW, które wpłynęły na dorosłe życie człowieka, którego dni są policzone z powodu szybko rozprzestrzeniającego się w jego organizmie nowotworu.
(…) Koło dziewiątej do klasy wchodzą jakieś kobiety z poważnymi twarzami. Wszyscy jego koledzy i koleżanki dostają dziwne pigułki, które muszą popić szklanką wody. Na razie im tego nie mówią, ale chodzi o jod, który ma ich ochronić przed skutkami promieniowania. Następnie wszyscy zostają wysłani do domu. (…) Dzieje się coś poważnego – to się czuje – ale nikt nie wie co. Potem nadchodzi wieczór i rozpoczyna się piekło. (…)
Ciekawa konstrukcja fabuły. Rozdziały dotyczące śledztwa prowadzonego leganie przez policjanta zesłanego do Czarnobyla, (z powodu pewnego incydentu związanego ze skorumpowanym przełożonym) przeplatają się z rozdziałami prowadzonego śledztwa przez policjanta wynajętego przez człowieka wysoko postawionego w hierarchii mafii, a prywatnie ojca pierwszej ofiary znalezionej w Prypeci i męża zamordowanej w dniu wybuchu reaktora kobiety.
(…) – Zawsze w biegu, co? No dobrze, przejdźmy do konkretów. Potrzebuję zaufanego gliniarza, który zna język słowików. Od razu przyszedłeś mi na myśl. (…) Językiem słowików nazywają swoją mowę Ukraińcy ze względu na jej śpiewność. (…)
Cały czas obaj policjanci starają się znaleźć odpowiedź na pytanie – jaki jest wspólny mianownik tych dwóch morderstw oprócz bliskiego pokrewieństwa ofiar.
Jeden z policjantów jest przekonany, że brutalnego mordu dokonał ktoś zajmujący się taksydermią (preparowaniem zwierząt). I tu na uwagę oprócz oczywiście wątku głównego, czyli prowadzenia śledztwa zasługuje wątek dotyczący właśnie taksydermii. Muszę przyznać, że czytałam o tym z równą ciekawością i zaintrygowaniem jak o tym co dotyczyło prowadzonego śledztwa.
(…) Profesorskim tonem wyjaśnił, że słowo „taksydermia” pochodzi z greckiego taxix „układanie” i derma „skóra”. Dla każdego, kto się nią para, sztuka ta polega na jak najlepszym zaaranżowaniu ciała zwierzęcia, żeby stworzyć wrażenie realizmu. (…)
Prowadzone przez policjantów śledztwo i ruchy mordercy, który nie oszczędza ofiar, zaskakują i szokują jednocześnie. Fabuła jest jak rollerkoaster, który nie pozwala zatrzymać się w miejscu.
Ta książka, to nie tylko bomby emocji, spadające na umysł czytelnika, to po prostu petarda, która wystrzelona, szybuje w niebo myśli bez nadziei na to, że w pewnym momencie zgaśnie. A kiedy już skończy się ten jej huk i błysk, to powstanie wstrząs i niedowierzanie. Tak, zakończenie zaskoczy chyba każdego. I chociaż wiele będzie się w trakcie czytania rodziło domysłów, to koniec okaże się istną eksplozją.
Świetnie wykreowani bohaterowie z ciekawymi i dość nieprozaicznymi osobowościami są jedynie dodatkiem do dramatu wydarzeń. A wpleciona w fabułę sceneria zony, Czarnobyla czy Prypeci dodają jej nie tyle grozy, co pewnego rodzaju zatrzymania w czasie, wśród opuszczonych, zdewastowanych i rozpadających się budynków.

Ten dość niekonwencjonalny i brutalny w swoim przekazie kryminał z pewnością wielu osobom na długo zapadnie w pamięć. I to nie tylko z powodu miejsca skażenia, ale zbrodni i ciekawego, a zarazem szaleńczego podejścia do starych spraw głównego podejrzanego.
To jest książka z tych, które kiedy zaczynasz czytać, zapominasz o wszystkim. Nie czujesz głodu, nie czujesz pragnienia. A kiedy oczy pieką od długiego czytania i masz świadomość, że rano czeka cię kolejny zwykły dzień w pracy, to mówisz sobie: „jeszcze jeden rozdział i idę spać”, a potem czytasz aż do brzasku.
POLECAM tę książkę zarówno miłośnikom dobrych kryminałów jak i miłośnikom thrillerów, chociaż myślę, że nie zawiedzie ona również innych czytelników. Mamy tutaj bowiem nie tylko wątek kryminalny, ale również mocne wątki psychologiczne. Przy tej książce po prostu nie można się nudzić.

Dziękuję Wydawnictwu Kobiece za propozycję przeczytania tej książki i przyznam szczerze, że biorąc ją do ręki nie spodziewałam się, że wywoła ona we mnie takie emocje. Dawno nie czytałam książki, która tak bardzo pochłonęłaby mnie swoją fabułą, żeby 553 strony przeczytać w dwa dni.
MOTYW UKRYTY – Katarzyna Bonda & Bogdan Lach

Katarzyna Bonda, jest znaną pisarką kryminałów, o której kilkukrotnie już pisałam na swoim blogu. Ale tak dla przypomnienia. Urodziła się w 1977 roku w Hajnówce. Przez 12 lat pracowała jako dziennikarka w różnych redakcjach, między innymi w Super Ekspresie, Newseeku, Wprost, TVP, Miesięczniku Zdrowie, Naj, Ekspres Wieczorny. Wykłada w szkole kreatywnego pisania w Warszawie, utworzyła własną szkołę i portal o pisaniu. Jako pisarka powieści kryminalnej zadebiutowała w roku 2007 książką „Sprawa Niny Frank”, która została nominowaną do Nagrody Wielkiego Kalibru, a przez wydawnictwo Media Express została wyróżniona nagrodą Debiut Roku. Do polskiej powieści kryminalnej wprowadziła nowy typ detektywa, którym jest psycholog policyjny Hubert Meyer występujący w kilku innych jej kryminałach, a obecnie bohaterką jej kolejnych książek jest profilerka Sasza Załuska.
Bogdan Lach jest doktorem nauk prawnych, psychologiem śledczym, biegłym sądowym z zakresu psychologii, specjalistą w dziedzinie przestępstw związanych z użyciem przemocy. Jest pierwszym psychologiem śledczym w Polsce, który zajął się profilowaniem przestępców. Stworzył ponad 400 profili psychologicznych i kryminalistycznych nieznanych sprawców. Jest autorem książek „Profilowanie kryminalistyczne”, „Dzieciobójczynie” oraz „Zbrodnia niedoskonała”, a także kilkudziesięciu artykułów z zakresu psychologii śledczej publikowanych w czasopismach krajowych i zagranicznych.
Motyw ukryty to książka reportażowa, przedstawiająca najciekawsze sprawy z archiwum policyjnego psychologa śledczego.

PREMIERA KSIĄŻKI 20 MAJA 2020
Autorzy tej publikacji, pozwalają krok po kroku przejść czytelnikom przez kolejne etapy poszukiwań sprawców zbrodni. Odkrywają dowody i zbierają dane wiktymologiczne tam, gdzie na pierwszy rzut oka policjanci ich nie zauważają. Opisują dramaty nie tylko ludzi z półświatka, ale przede wszystkim takich zwykłych (przynajmniej z pozoru) ludzi.
(…) Ślady behawioralne, jakie analizuje psycholog, by stworzyć miarodajną opinię, to ślady na miejscu zdarzenia niewidoczne na pierwszy rzut oka z perspektywy detektywa czy technika kryminalistyki. (…) Każdy sprawca ma swój własny modus operandi. (…)
Czytając tę książkę, zastanawiałam się ile jest zbrodni, o których wiadomo kto jest sprawcą, ale nie można tego udowodnić. Co z tego, że wszyscy wiedzą, jak brak konkretnych dowodów pozwala przestępcy żyć na wolności i cieszyć się bezkarnością. Słowa przeciwko czynom, czy czyny przeciwko słowom?
(…) Przez te wszystkie lata Honorata nabrała fizycznego wstrętu do męża. Gardziła nim za jego nieporadność, mitomanię i dyktatorskie zapędy. A jednak podporządkowywała mu się ze strachu, sypiała z nim w jednym łóżku i regularnie współżyła (po czym wymiotowała). (…)

Najbardziej bolesnymi dla mnie jako czytelniczki kobiety, są opisy zbrodni dokonywane na dzieciach. Kobiety, które często również są bezsilne wobec swoich oprawców, to jednak dorosłe osoby, które mogłyby (gdyby nie paraliżował je strach) znaleźć pomoc, czy schronienie, ale dzieci są podwójnie bezradne, szczególne wtedy, gdy nie mają komu zwierzyć się ze swojej krzywdy, kiedy nie mają oparcia w dorosłych, którzy przecież powinni ich chronić przed zwyrodnialcami często mieszkającymi pod jednym dachem. I kiedy ułomne prawo tylko naraża je na dodatkowe cierpienie, a bezsilność urzędników jest tak ograniczona w czynach, że trudno uwierzyć w sprawiedliwość prawa.
(…) Dziadek Jerzy molestował Elwirę przez osiem lat. Babcia nie zrobiła nic, by jej pomóc. Wręcz pomagała mężowi i sama przyprowadzała wnuczkę do jego łóżka. Któregoś razu Elwira nagrała rozmowy i przebieg aktu seksualnego na dyktafon, po czym dostarczyła taśmę na komendę. Doniesienie przyjęto, ale babcia odmówiła składania zeznań. (…)

Autorzy w bardzo obrazowy sposób opisują różne typy inscenizacji zbrodni, wymieniając kolejno: inscenizację intencjonalną, gdzie sprawca z góry zakłada, że przedstawiony inny obraz swojej zbrodni przekona śledczych. Pozorowanie na miejscu pod wpływem sytuacji, gdzie znajdują się zbrodnie tzw. nielogiczne, przy których wartość uzyskanych korzyści jest niewspółmierna do skutku jak na przykład zabójstwo całej rodziny. A inscenizacja jako karta wizytowa sprawcy to nic innego jak cel odwrócenia uwagi od prawdziwego motywu zbrodni, skierowanie uwagi na siebie, dowartościowania siebe. Jest jeszcze inscenizacja przypadkowa, gdzie to przypadkowe lub zamierzone zmienianie miejsca zdarzenia nie jest wynikiem działania sprawcy, lecz rodziny ofiary lub osób, które odkryły zbrodnię.
Mamy tutaj również dogłębne analizy popełnianych samobójstw, gdzie profiler znajduje luki, jakich nie zauważali ani bliscy ofiary ani policja. Psychologiczne podejście do decyzji często wyjaśnia motywy jakimi kierują się samobójcy.
(…) To czynniki sytuacyjne jednak zdecydowały, że młoda siatkarka dokonała zamachu na siebie. Sygnałów wołania o pomoc było bardzo wiele. Większość została zignorowana (przez personel placówki, koleżanki, rodzinę), choć jeśli wziąć pod uwagę cechy osobowości ofiary – introwertywna, submisyjna – Lidka była jedynie w umiarkowanym stopniu podatna na sugestie otoczenia. (…)
Jak smutne jest to, że mimo ogromu cierpienia innych, ludzie zamykają oczy na to co dzieje się za ścianą. Paraliżujący strach nie pozwala im na udzielenie pomocy osobom, które jej w danej chwili potrzebują. Jak bardzo można sterroryzować środowisko, sąsiadów, rodzinę, gdzie czasami kilkadziesiąt osób boi się jednego szaleńca.
(…) Potem chwyta je za rączki i wspólnie biegną do korytarzyka, stukają do sąsiadki. Niestety tym razem nie zdążą się ukryć. Gąsior jest już na schodach. W ręku ma wędkę. Wiadro na ryby jest puste, jeśli nie liczyć połowy opróżnionej flaszki. (…) Zanim wyprowadzi cios, kobieta pochyla się, by zasłonić dzieci. (…)
Profilowanie kryminalistyczne jest metodą wspomagającą śledztwo i często właśnie uzupełniającą cały proces wykrywania. Moim zdaniem jest to nadal zbyt rzadko wykorzystywana możliwość psychologii śledczej. A ile można zyskać „wchodząc” w psychikę ofiary czy zbrodniarza.
Jestem fanką serialu kryminalnego „Mentalista”, i często obserwuję jak ważne w danym śledztwie jest przeanalizowanie nawet najdrobniejszych szczegółów, gdzie człowiek często patrzący z boku, widzi więcej niż bezpośrednio zaangażowani śledczy.
Polecam tę książkę szczególnie fanom kryminałów, Ne polecam jej osobom wrażliwym i empatycznym, bo opisane w niej niektóre sytuacje są bardzo drastyczne w przekazie, drastyczne ale jakże prawdziwe. Z pewnością miłośnicy reportaży znajdą w tej książce wiele, co ich zaciekawi. Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, ale z całą pewnością bardzo WAŻNA. Ważna dla nas jako dla społeczeństwa, które doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w naszym kraju bezkarność jest ważniejsza od odpowiedzialności karnej za popełnione czyny.

Dziękuję wydawnictwu MUZA.SA za propozycję przeczytania tej niesamowitej książki. Często słysząc słowa „zbrodnia”, „morderstwo”, „samobójstwo” nie zdajemy sobie sprawy z tego ile dramatu skryje się za tym słowami i to nie tylko dramatu ofiar, ale również dramatu sprawców zbrodni, którzy nie potrafią odnaleźć się w świecie normalnych ludzi, tylko cały czas musza udowadniać sobie i innym, że są lepsi, ważniejsi i inni od zwykłych ludzi.






