Recenzje książek

dobra książka

KOBIETA NA KLIFIE – Sonia Rosa

(…) Wychodzę na zewnątrz i przyświecając sobie latarką, ruszam w kierunku krańca klifu. Morze bije o niego, uderza z taką zapalczywą wściekłością, jakby chciało go roztrzaskać, pochłonąć i wedrzeć się dalej w głąb lądu. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Sonia Rosa to pseudonim literacki Katarzyny Misiołek, która jest autorką powieści społeczno-obyczajowych i kryminałów z cechami thrillera psychologicznego. Pisze również pod pseudonimem Daria Orlicz. Jest absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Przez kilka lat mieszkała w Rzymie, który do dziś jest bliski jej sercu. Była tłumaczką, radiową pogodynką i hostessą, obecnie współpracuje z kilkoma dużymi wydawnictwami prasowymi i książkowymi. Uwielbia literaturę i kino grozy, klimaty postapo, biografie i mroczne thrillery. Kocha fotografować, podróżować i… kupować

KOBIETA NA KLIFIE to thriller psychologiczny.

PREMIERA KSIĄŻKI 08 LIPCA 2026

Wydawnictwo FILIA, stron 376

Bernadeta, to młoda Polka mieszkająca od kilku lat w Saltburn by the Sea, nad Morzem Północnym, szukająca szczęścia i nowego początku. Los jednak jej nie sprzyja, nie może znaleźć stałej pracy, pomieszkuje u siostry i wikła się w romans z Collinem, zakłamanym żonatym Brytyjczykiem, którego obietnice nie są wiele warte. Kinga, również jest Polką, jest żoną Collina. Kobieta ma świadomość, że jej mężczyzna i ojciec jej córeczki, regularnie spotyka się z kobietami w urokliwym domku na klifie. Każda z jego kochanek wierzy, że to właśnie dla niej mężczyzna porzuci żonę i córkę.  Kiedy Collin znika bez śladu ścieżki Kingi i Bernadety przecinają się, lecz żadna z nich nie ma szczerych intencji. Jest jeszcze Amelia, młoda Brytyjka, która od pewnego czasu obserwuje obie Polki i odkrywa ich sekrety. Obsesyjnie interesuje się ich życiem, aż dowiaduje się o czymś, o czym nigdy nie powinna była się dowiedzieć. Czy Kinga zdradzi Bernadetcie, że od miesięcy wiedziała o romansie męża? Dlaczego Amelia tak bardzo nienawidzi obu Polek, że zdolna jest do popełnienia przestępstwa? Jaką rolę w życiu Kingi odegra matka Collina?

Do czego zdolna jest zakochana kobieta i jak bardzo uczucie może wpłynąć na jej zachowanie i wiarę w uczciwość tego, którego kocha?

Historia Polki przebywającej za granicą i to w gościnnych progach jej siostry, która próbuje jej pomóc, jest dość zaskakująca, ale zarazem bardzo wiarygodnie pokazana.

Nie polubiłam głównej bohaterki, od początku czułam do niej antypatię i drażniła mnie jej uległość wobec mężczyzny, który ewidentnie traktował ją jak zabawkę. Drażniła mnie jej pewnego rodzaju nonszalancja w stosunku do siostry.

Być może to kim Bernadeta stała się w dorosłym życiu wynikało z trudnego dzieciństwa, które w pewnym stopniu zawarzyło na jej osobowości, ale jej siostra przecież przeżyła to samo, a jednak potrafiła podejść do życia zupełnie inaczej.

(…) Takich scenek mam w głowie setki – przemoc fizyczna i psychiczna była chlebem powszednim w naszym domu, a ojciec latami robił wszystko, żeby zamienić nasze życie w piekło. Pociesza mnie myśl, że zdołałam wybaczyć mamie. (…)

Myślę jednak, że to plus tej powieści, ponieważ autorka tak umiejętnie stworzyła tę postać, że wywoływała ona we mnie wyraźnie sprzeczne emocje.

Początek książki jest dość monotonny, ot szaleńczo zakochana w żonatym mężczyźnie młoda kobieta, biegnie na każde jego skinienie (bez względu na porę dnia czy nocy) by spełnić jego erotyczne zachcianki. Nie ukrywam, że pierwsza połowa książki trochę mi się dłużyła, ale za to druga połowa to był dla mnie wprost emocjonalny rollercoaster.

Podświadomie czułam, że wydarzy się coś, co wstrząśnie fabułą, ale nie spodziewałam się tego co nastąpiło.

Sonia Rosa potrafi budować napięcie, niby wszystko jest okej, ale gdzieś w zakamarkach umysłu wiesz, że to „okej” jest tylko pozorne.

Przeczytałam już kilka thrillerów autorki i chociaż do niedawna sądziłam, że ten gatunek powieści nie jest dla mnie, to teraz z ciekawością sięgam po każdą kolejną jej książkę.

Thriller psychologiczny nie jest lekturą lekką, łatwą i przyjemną, ale styl jakim pisze Sonia Rosa jest dość ciekawy. I chociaż nie przepadam za narracją w pierwszej osobie czasu teraźniejszego to czytając tę książkę miałam wrażenie jakbym słuchała wynurzenia kobiety, która postanowiła się komuś zwierzyć albo wyżalić.

Nie ukrywam, że zakończenie mocno mnie zszokowało, ale chyba taki był właśnie zamysł autorki.

POLECAM tę książkę tym, którzy lubią czasami podczas czytania poczuć dreszczyk adrenaliny, i tym którzy po prostu lubią thrillery psychologiczne. Myślę, że ta książka zaciekawi nawet tych, którzy nie gustują w takim gatunku literatury.

Dziękuję Wydawnictwu Filia, że mogłam przeczytać kolejną książkę tej autorki w ramach współpracy barterowej i w ramach akcji #latozfilą.

LATO W KOŁOBRZEGU – Aneta Krasińska

(…) Leon miał poczucie, że choć nigdy nie był w tym mieście, to jego duch jest tu obecny. Nie miał pojęcia, w czym rzecz. Wcześniej też nie tracił czasu na analizowanie słów recepcjonistki o znajomości nazwiska. Teraz jednak czuł coś na kształt zaciekawienia. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Aneta Krasińska to autorka o wielu obliczach poruszająca problemy kobiet borykających się z przeciwnościami losu. Zadebiutowała w roku 2015 powieścią „Finezja uczuć” i od tej pory wydała ponad 30 powieści. Z pochodzenia jest sochaczewianką, z wykształcenia i z zamiłowania humanistką, zakochaną w książkach. Obecnie mieszka w maleńkiej mazowieckiej wsi, gdzie bliski kontakt z naturą pozwala jej oderwać się od rzeczywistości i daje poczucie swobody twórczej. Prowadzi warsztaty pisania dla dzieci „Pisaninka”. Przez wiele lat współpracowała z lokalnym stowarzyszeniem działającym na rzecz rozwoju mieszkańców gminy Baranów. Zainicjowała akcję #PożyczPrzeczytajPoleć.

LATO W KOŁOBRZEGU to powieść obyczajowa będąca trzecią częścią cyklu CZTERY PORY ROKU, fabuła z nutką historii w tle.

PREMIERA KSIĄŻKI 17 CZERWCA 2026

Wydawnictwo SKARPA WARSZAWSKA, stron 336

Leon Hoser samotnie wychowuje ośmioletniego synka, który od momentu rozpoczęcia nauki w pierwszej klasie często choruje, czym przysparza zmartwień zarówno ojcu, jak i pomagającej w jego wychowaniu babce. Ojciec zabiera Antosia do kołobrzeskiego sanatorium, by wspólnie mogli spędzić czas, ale przede wszystkim cieszyć się nadmorskim klimatem oraz zabiegami mającymi pozytywnie wpłynąć na stan zdrowia dziecka. Od wyjścia na peron Kołobrzeg zachwyca Hoserów swym wyglądem i ofertą turystyczną, a podejrzliwe spojrzenia i pytania, gdy tylko nowi kuracjusze się przedstawiają, zaczynają rodzić mnóstwo wątpliwości w sprawie pochodzenia Leona oraz jego rodziny z Iłży, w której przyszedł na świat. Dociekliwy Leon dowiaduje się, że kiedyś w uzdrowisku przyjmował niemiecki lekarz o tym samym nazwisku. Leon Hoser robi wszystko, aby dowiedzieć się o doktorze Hoserze jak najwięcej. Czy Leon jest spokrewniony ze znanym w Kolbergu doktorem? Jak potoczyły się wojenne losy niemieckiego lekarza?

Lubię książki, których autorki/autorzy przedstawiają w fabułach dwie linie czasowe, dlatego ta książka również znalazła się w moich planach czytelniczych.

Autorka tym razem zabiera czytelników do malowniczego Kołobrzegu i to zarazem do tego obecnego jak i tego, który istniał pod nazwą Kolberg, kiedy miasto było we władaniu Niemców.

Współcześnie poznajemy ojca samotnie wychowującego kilkuletniego syna będącego dość chorowitym dzieckiem. W ciekawy sposób autorka przedstawia postać Leona Hosera, mężczyznę dociekliwego w poszukiwaniach wątków przeszłości, które być może związane były z jego rodziną. Ale przedstawia go również jako kochającego, chociaż z mojego punktu widzenia, nieco nadopiekuńczego rodzica, który za wszelką cenę chce zrekompensować synowi nieodpowiedzialność macierzyńską jego matki.

Aneta Krasińska ukazuje również w dość oryginalny sposób zachowanie niektórych ludzi przebywających w sanatoriach. Być może niektóre osoby (panie) dążą do zawarcia bliższych znajomości mających pewnego rodzaju przedsmak romansu.

(…) Coraz wyraźniej dostrzegał sieć, którą zarzucała. Nigdy nie umiał reagować na tanie komplementy czy umizgi. Nie chciał nikogo zranić. (…)

Trochę irytowało mnie (ale to jest tylko moje zdanie) zbyt dziecinne zachowanie ośmiolatka. Jestem babcią dwóch dziewczynek i nawet moja pięciolatka mówi i zachowuje się inaczej niż ten ośmiolatek. Ale to tylko taki mały minusik w odbiorze całej fabuły.

W drugiej linii czasowej poznajemy historię niemieckiego lekarza, który całkowicie oddany jest swojej pracy, ale również zakochany w polskiej pielęgniarce. Wojna jak wiadomo to nie był przychylny czas dla takich związków, które nierzadko dla ludzi kończyły się dramatycznie.

(…) Gdy ułożył się na posłaniu obok ukochanej, nie zwracał uwagi na to, że nie są w spiżarni sami. Nie miał już siły dbać o konwenanse w świecie, w którym nic oprócz życia nie miało wartości. (…)

Wiele lat po wojnie można czasami odkryć cenne dokumenty czy pamiątki i ożywić pamięć po ludziach, którzy żyli wiele lat wcześniej. I to też zrobiła w swojej książce Aneta Krasińska.

Wiem, że napisanie książki w dwóch przedziałach czasowych było celowym zamierzeniem autorki, sama lubię pisać tak skonstruowane powieści, ale historia przedwojennego lekarza leczącego w Kolbergu tak mnie wciągnęła, że najchętniej przeczytałabym książkę, której fabuła odnosiłaby się tylko do tego wątku.

Autorka zgrabnie przechodzi z teraźniejszości do przeszłości co z całą pewnością sprawiło, że czytałam z wielkim zainteresowaniem ani chwili nie czując znużenia fabułą.

Dzięki historii stopniowo odkrywanej przez głównego bohatera poznajemy nie tylko losy przedwojennego lekarza, ale zagłębiamy się również w pewnego rodzaju tajemnice przeszłości.

Jeżeli ktoś lubi książki z nutką tajemnicy, z wątkami wojennymi i współczesnymi to myślę, że ta lektura jest dla niego.

POLECAM gorąco tym, którzy nie znają jeszcze „pióra” tej autorki, bo ci którzy już je poznali z pewnością sięgną po jej kolejną książkę bez specjalnej zachęty.

Dziękuję Autorce za kolejną bardzo wakacyjną opowieść a Wydawnictwo Skarpa Warszawska dziękuję za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.

NIE WSZYSTKO ZŁOTO – Aga Sotor

(…) Dziwnie mi z myślą, że wcale nie przyjechałam tutaj szukać domu, lecz paradoksalnie go znalazłam. „To najlepsza wakacyjna miejscówka, jaka mogła mi się trafić”. Przez moją głowę nie przebiega choćby cień myśli o powrocie. (…)

Aga Sotor jest młodą autorką specjalizującą się w pisaniu książek z gatunku comfort books z psychologiczną głębią, pełnych ciepła i humoru powieści o skomplikowanych relacjach, które otulają jak koc, poprawiają nastrój i skłaniają do refleksji. Czyta, pisze, maluje i dzierga swetry, słuchając audiobooków. Uwielbia spokój, bliskość natury i ciepłe historie o życiu. Jest taką trochę starą duszą w młodym ciele. Czuje jesień przez cały rok. Kocha historię, styl vintage, długie rozmowy nocą, atmosferę małych kawiarni oraz wąskich włoskich uliczek. Jest fanką muzyki z lat 60-tych i malarstwa impresjonistów. Mieszka w małej miejscowości nieopodal Wrocławia, a najlepiej odpoczywa spacerując po lesie.

NIE WSZYSTKO ZŁOTO to powieść obyczajowa z nutką romansu.

PREMIERA KSIĄŻKI 08 LIPCA 2026

Wydawnictwo FILIA, stron 366

Laurencja jest florystką w rodzinnej pracowni „Flora”. Od zawsze marzyła o tym, by stanąć na ślubnym kobiercu i rzucić własnym bukietem, ale jej długoletni narzeczony był chyba innego zdania. Kiedy traci narzeczonego, traci również wiarę w miłość, a zaufanie do najbliższych i świat, który znała, rozpada się na kawałki z powodu pewnego bardzo zaskakującego listu i informacji w nim zawartych. Próbując poradzić sobie z własnymi emocjami wyjeżdża gdzieś w nieznane, nie spodziewa się jednak, że los zaprowadzi ją do urokliwego domu nad jeziorem i że właśnie tam odnajdzie coś, czego szukała całe życie: prawdziwą siebie. Trafia do małego miasteczka pełnego uroku, niespodziewanych wyzwań i barwnych postaci. Z nowym biznesem na głowie, niezwykłym kręgiem kobiet, które stają się jej nową rodziną, oraz przy boku pewnego szefa kuchni Laurencja odkrywa, że prawdziwe szczęście często kryje się tam, gdzie najmniej się go spodziewamy.

Lubię poznawać twórczość nowych autorek i autorów często trafiając na prawdziwe perełki i dzięki Wydawnictwu FILIA poznałam „pióro” Agi Sotor przy okazji właśnie odkrywając taką książkową perełkę.

Ależ mnie fabuła tej książki wciągnęła, przez dwa dni starałam się wykorzystać każdą wolną chwilę, aby przeczytać chociaż kilka stron.

Chociaż większość tej historii dzieje się jesienią to i tak uważam, że jest to idealna lektura na lato.

Muszę przyznać, że początkowo zachowanie głównej bohaterki mocno mnie irytowało i miałam ochotę kilka razy porządnie nią potrząsnąć, a wszystko co się w jej życiu wydarzyło uznać za coś co przecież każdemu może się przytrafić. Tym bardziej, że jej bliscy nie działali na jej szkodę tylko próbowali ją chronić od emocjonalnych zawirowań.

Ale tak dokładnie to nie wiem jak sama bym się zachowała gdybym po 36. latach odkryła, że któreś z moich rodziców nie jest moim biologicznym tylko, że zostałam przez niego adoptowana. Bardzo polubiłam ojca głównej bohaterki, który okazał się rodzicem takim jakiego chciałby mieć chyba każdy.

Trochę nie rozumiałam, dlaczego przez tyle lat rodzice Laurencji nie zdradzili jej prawdziwego pochodzenia, ale skoro do niczego jej ta wiedza nie była potrzebna to po co mieli jej robić mętlik w głowie. Zwłaszcza, że przybrany ojciec darzył ją taką miłością jak nie potrafi tego okazać niejeden biologiczny rodzic. Przepraszam za spoiler, ale nie mogłam się od tych myśli uwolnić.

Od zawsze twierdzę, że rodzinę tworzą ludzie a nie tylko geny.

(…) Spadek! Pieniądze, dużo pieniędzy! I zdrowie! Zdrowie i pełna, kochająca mnie rodzina. Jestem cholerną szczęściarą, że w rodzinnej loterii wylosowałam właśnie taki zestaw bliskich. Filip nie zasłużył, by grać z nami w jednej drużynie. (…)

Ta książka to cudowna, pełna humoru i dobrych emocji lektura, która pokazuje, że szczęście można znaleźć wszędzie, nawet tam, gdzie się go nie szuka.

Ale najpierw trzeba coś zakończyć, aby mieć możliwość rozpoczęcia czegoś nowego.

Bardzo mi się ta książka podobała i po przeczytaniu jej jestem przekonana, że chociaż jest to pierwsza książka tej autorki, która trafiła w moje ręce, to z całą pewnością nie ostatnia.

Autorka porusza w powieści kilka życiowych wątków i niby są one gdzieś w tle głównego, czyli tego odnoszącego się bezpośrednio do głównej bohaterki i jej rozterek, ale wydają się równie ważne.

Lekkie „pióro” Agi Sotor sprawia, że książkę czyta się tak, że najchętniej nie odkładałoby się jej nawet na kilka minut.

Tajemnica rodzinna, która przypadkowo została odkryta być może jest nieco dramatyczna, w końcu lekkomyślność zachowania niektórych osób i brak chęci ponoszenia konsekwencji za swoje czyny nie jest niczym przyjemnym dla innych, ale całość została przedstawiona w taki sposób, że nawet negatywnych bohaterów można polubić.

Jest trochę zaskakująco, trochę bajkowo, trochę zabawnie i trochę romantycznie, ale ogólnie jest tak, że czyta się książkę z prawdziwą przyjemnością.

POLECAM gorąco, proponuję zapisać sobie nazwisko autorki bo być może tak jak ja zachwyci Was swoją książką.

Cieszę się, że z bohaterami tej powieści jeszcze będzie można się spotkać (przynajmniej tak obiecuje autorka), bo chętnie wrócę do „Pałacyku Wrzosowe Łąki”.

Dziękuję Autorce za cudowne chwile relaksu, a Wydawnictwu Filia dziękuję, że mogłam tę książkę przeczytać w ramach współpracy barterowej.

PRZEMILCZANA – Agnieszka Lis

(…) Lunia na kolanach niani machała nóżką w rytm organowych pasaży, aż trzęsły się kolana kobiety. I nuciła coś pod nosem, wyraźnie zachwycona dźwiękami. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Agnieszka Lis to jedna z najpoczytniejszych pisarek literatury obyczajowej. To nie tylko pisarka, ale również pianistka i felietonistka. Ukończyła Akademię Muzyczną (z wykształcenia jest pianistką) oraz dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim (chciała nauczyć się lepiej pisać). Jak sama mówi o sobie – jest pełna sprzeczności i uważa, że gdyby miała dzisiaj jeszcze raz decydować o kierunku studiów, zdecydowałaby tak samo, ponieważ muzyka nie tylko uwrażliwia, ale przede wszystkim wzbogaca, a rozumienie języka muzyki jest czymś szczególnym. To autorka, która pisze o życiowych perypetiach, bólu, rozstaniu, trudnych relacjach i chyba właśnie za to cenię ją bardzo jako pisarkę.

PRZEMILCZANA to to powieść inspirowana życiem zapomnianej kompozytorki i pianistki Tekli Bądarzewskiej-Baranowskiej.

PREMIERA KSIĄŻKI 01 LIPCA 2026

Wydawnictwo FILIA, stron 374

Niezwykle utalentowana, ale zapomniana przez historię Tekla Bądarzewska-Baranowska żyje w świecie, który nie przewiduje miejsca dla kobiety pragnącej tworzyć. Bez formalnego wykształcenia, bez wsparcia, rozdarta między obowiązkami żony i matki a palącą potrzebą komponowania, próbuje ocalić własny głos. Jej utwory podbijają salony, kształtują muzyczne gusta całego pokolenia, nuty sprzedają się w milionach egzemplarzy. A mimo to jej nazwisko znika, jakby nigdy nie istniała. Czy Tekla miała szczęśliwe życie? Kto ją wspierał w tym co kochała najbardziej? Dlaczego nie została doceniona tak jak Chopin i inni pianiści i kompozytorzy, czy tylko dlatego, że była kobietą?

Wielu odwiedzających mój blog wie, że są autorki/autorzy, po których książki sięgam chętniej niż po innych, do nich między innymi należy Agnieszka Lis. I chociaż nie wszystkie jej książki mnie zauroczyły, to żadna jeszcze nie zawiodła moich oczekiwań czytelniczych.

Ta książka jest dość specyficzna i z pewnością skierowana do bardziej wyrafinowanych czytelników, takich, którzy nie czytają książki dla samego czytania, ale dla prawdziwej przyjemności.

Agnieszka Lis stworzyła historię życia kobiety, która chociaż miała wielki talent i otoczona była miłością najbliższych to nie potrafiła w pełni wykorzystać swojego szczęścia i swojego talentu żyjąc w czasach w jakich żyła, kiedy kobiecie wolno było jedynie błyszczeć na salonach, zarządzać domem (służbą), a nie wolno było mieć własnego zdania, zwłaszcza na tematy polityczne czy panującego ówcześnie systemu.

Autorka zabiera czytelników zarówno w świat muzyki jak i do zaboru rosyjskiego, w jakim przyszło żyć bohaterce tej powieści.

Fikcja literacka jaką stworzyła częściowo tylko opiera się na dokumentacji, ale większości jest wymysłem, a może lepiej powiedzieć domysłem autorki, o czym Agnieszka Lis nadmienia w posłowiu książki.

Bohaterka tej historii mimo wielkiego talentu muzycznego nie jest osobą znaną i muszę przyznać, że gdyby nie powieść, z pewnością nigdy bym się nie dowiedziała o istnieniu tej pianistki i kompozytorki, która pozostawiła po sobie piękne utwory.

Co ciekawe, utwory Tekli Bądarzewskiej-Baranowskiej bardziej znane są poza granicami Polski niż w naszym kraju. Czyżbyśmy nie potrafili docenić talentów rodzimych twórców?

To nie jest lektura z tych, o których się mówi: lekka, łatwa i przyjemna i z pewnością nie jest ona dedykowana wszystkim. Myślę jednak, że dzięki wielu muzycznym wstawkom, tu mam na myśli opisy utworów i sposób ich muzycznej interpretacji jakimi autorka uraczyła swoich czytelników, lektura ta będzie nie lada gratką dla melomanów i osób, które mają chociaż w minimalnym stopniu wiedzę o muzyce klasycznej. Być może dla kogoś, kto nie interesuje się muzyką poważną mogą te wstawki wydać się nieco niezrozumiałe lub wręcz mało interesujące, ale dla melomanów są prawdziwą perełką wśród pięknie „skomponowanej” prozy jaką stworzyła Agnieszka Lis.

(…) Tekla Bądarzewska- Baranowska swój najpopularniejszy utwór zapisała w tonacji Es-dur, czyli z trzema bemolami przy kluczu (be-es-as), w tempie andante z włoskiego to „idąc” i w metrum cztery czwarte (czyli każdy takt musi zawierać cztery ćwierćnuty lub też ich równowartość. (…)

Momentami autorka ubarwia swoją powieść staropolskim nazewnictwem co dodatkowo wpływa na dość oryginalny odbiór fabuły, ale całość jest napisana językiem współczesnym, odrobinę tylko stylizowanym co pozwala abyśmy my – żyjący w czasach innych niż Tekla – w czytelny sposób odebrali teks książki.

POLECAM tę książkę tym, którzy lubią biografie i powieści inspirowane biografiami, chociaż ta lektura biografią samą w sobie nie jest.

POLECAM tę powieść osobom kochającym muzykę klasyczną, bo w tej powieści pięknej muzyki jest sporo.

Dziękuję Autorce, że dzięki niej poznałam postać Tekli Bądarzewskiej- Baranowskiej i muszę wspomnieć, że oczywiście po przeczytaniu książki zaraz zaczęłam szukać w Internecie utworów tej kompozytorki i wysłuchanie nagrań na YouTube potraktowałam jako zwieńczenie powieści traktując to jak swoisty epilog fabuły.

A Wydawnictwu Filia dziękuję, że mogłam przeczytać tę książkę w ramach współpracy barterowej.

NADZIEJA JEST BLISKO **BRACIA DREKS** – Paulina Kozłowska

(…) Pięknie Laura! Właśnie oddałaś swój los w ręce tego faceta. Bardzo feministyczna postawa. Sufrażystki pewnie balują w niebie z radości.! (…)

Paulina Kozłowska to urodzona w 1988 roku mieszkanka urokliwej Kobylnicy, na Pomorzu. Zawodowo zajmuje się kadrami. Prywatnie jest miłośniczką książek obyczajowych i kryminałów. Jej wielką miłością są również filmy kostiumowe, dla których „zarwała” już niejedną noc. Jest autorką kilku książek w tym: „Zakątek nadziei”, „Świąteczna narzeczona” czy cykl książek „Pensjonat na Kaczym Wzgórzu”.

NADZIEJA JEST BLISKO to drugi tom powieści obyczajowej trylogii BRACIA DREKS.

PREMIERA KSIĄŻKI 26 MAJA 2026

Wydawnictwo REPLIKA, stron 303

Michał Dreks ma słabość do motocykli i szybkiej jazdy. Podczas jednej z przejażdżek zostaje zatrzymany przez dość konsekwentną w działaniu policjantkę. Aby nie stracić prawa jazdy, zmyśla, że spieszy się do swojej dziewczyny na porodówkę. Gorliwa policjantka postanawia towarzyszyć mu do szpitala, aby sprawdzić, czy mężczyzna mówi prawdę. Laura jest w trzecim miesiącu ciąży, bez środków do życia i dachu nad głową. Niedawno została oszukana i pozbawiona pracy. Przyjechała właśnie do szpitala na badania. Przypadek sprawia, że Michał i Laura na siebie wpadają, a Michał spontanicznie, a może w akcie desperacji podaje się za ojca dziecka Laury, co mocno skomplikuje życie obojga. Chłopak proponuje przyszłej mamie zamieszkanie razem z nim do czasu wyjaśnienia pewnych spraw. Czy udawany związek ma szansę przerodzić się w prawdziwe uczucie? I czy Michał, gdy pozna tajemnice Laury, nadal będzie chciał jej pomóc?

Jeżeli ktoś zastanawia się nad lekką i przyjemną lekturą na weekend czy urlop to gorąco polecam trylogię BRACIA DREKS. Wprawdzie tom trzeci ukaże się dopiero w sierpniu, a ja zaczęłam czytać tę trylogię od drugiego tomu, to myślę, że warto zapisać te książki na listę wakacyjnych lektur.

Jestem przekonana, że wkrótce sięgnę po pierwszą część, a następnie i trzecią, bo bardzo tych młodych mężczyzn polubiłam.

Fabuła książki jest trochę bajeczna, ale nawet dorośli lubią czasami przenieść się do świata nieco odrealnionego.

Autorka przedstawia nam świat wielkiego bogactwa, przepychu i władzy, ale robi to pozbawiając bohaterów (tu mam na myśli braci Dreks) snobizmu. Wręcz przeciwnie, jeden z braci, którego poznajemy w tej części, oprócz bogactwa posiada również ogromną empatię.

I chociaż to co zrobił w pierwszym odruchu wydaje się krokiem egoistycznej walki o siebie to trzeba przyznać, że ten egoizm wyszedł mu na dobre. Jemu i komuś jeszcze.

Jeżeli ktoś czytał Rodzinę Monet to z pewnością czytając tę książkę zwróci uwagę na pewnego rodzaju podobieństwo postaci (młodzi, przystojni, bogaci i władczy) ale i też na niesamowitą więź łączącą braci, których w tej historii jest trzech.

Łączą ich nie tylko wspólne interesy (wszyscy pracują w jednej firmie założonej przez ich ojca), ale są ze sobą bardzo zżyci wyznając zasadę Muszkieterów – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

Piękni ludzie i duże pieniądze zawsze przyciągają uwagę innych, a w tej książce mamy i jedno, i drugie, więc myślę, że nikogo nie znudzi ta lektura.

Autorka z lekkością pisze o fantazjach lekko erotycznych głównych bohaterów, bo jak się nie zauroczyć takim mężczyzną jak Michał Dreks – przystojnym, bogatym, odważnym, którego pasją są motocykle.

(…) Nie wiem, dlaczego tak bardzo mnie to rusza. Pomiędzy nami nic więcej się nie stanie, choć zdarza mi się ostatnio śnić o tym, jak Michał porywa mnie w ramiona i zarzeka się, że moja ciąża nie stanowi przeszkody i że pragnie mnie wraz ze wszystkimi problemami, które się za mną ciągną, oraz z całym dobrodziejstwem inwentarza. (…)

Ale pokazuje również świat wielkich korporacji i często wykorzystywanych w nim ludzi, chociaż w firmie prowadzonej przez braci Dreks panuje wręcz rodzinna atmosfera, czego można pracownikom tylko pozazdrościć.

Autorka również z lekkością i humorem przedstawia historię, która wielu może się wydać mało realną, ale (moim zdaniem) jest to historia piękna, w której zwycięstwo odnosi uczucie zrodzone z lekkomyślnie podjętej decyzji.

To „lekkie pióro” jakim pisze Paulina Kozłowska sprawia, że książkę czyta się płynnie, a jej fabuła wciąga od pierwszej strony. I chociaż zakończenie jest dość przewidywalne to i tak uważam, że spędziłam w towarzystwie Laury i Michała bardzo przyjemny czas.

POLECAM gorąco nie tylko na weekend czy urlop, ale myślę, że warto sobie zarezerwować czas na relaks z tą książką, która jest dość ciekawym romansem.

Dziękuję Wydawnictwo Replika za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i myślę, że wkrótce napiszę również o pozostałych dwóch częściach Braci Dreks, które mam w planach przeczytać.

Napisz do mnie
sierpień 2026
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/