dobra książka
W MIGAWCE UCZUĆ – Monika Malita-Bekier & Natalia Waszak-Jurgiel
(…) Nie wiem, czy kiedykolwiek z kimkolwiek tak dobrze mi się gadało i czułem się tak swobodnie. Na pewno nie na takim etapie znajomości, bo znamy się od kilku godzin, a odnoszę wrażenie, że wiemy o sobie więcej niż niejeden bliższy znajomy. (…)
Monika Malita-Bekier urodziła się w 1991 roku w Szczecinie. Już w szkole podstawowej marzyła, by w przyszłości zostać pisarką. W 2013 roku skończyła studia kosmetologiczne w Wyższej Szkole Zdrowia i Urody w Szczecinie. Po kilku latach pracy w zawodzie ukończyła Akademię korekty tekstów, zaczynając tym samym pracę jako korektorka. W końcu odważyła się sięgnąć po marzenia z dzieciństwa i stanąć po drugiej stronie książki jako autorka. Razem z rodziną mieszka w jednej z podszczecińskich wsi. Poza czytaniem, pisaniem i redagowaniem uwielbia aktywnie spędzać czas, zwłaszcza na łonie natury. Kocha konie i psy. Od niedawna jest szczęśliwą posiadaczką zarówno psa, jak i dwóch koni. Na co dzień stawia na samorozwój w różnych dziedzinach.
Natalia Waszak-Jurgiel urodziła się w 1992 roku. Ukończyła Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny w Szczecinie. Przekraczając magiczną trzydziestkę postanowiła spełnić swoje literackie marzenia. Zawodowo pisze wyłącznie według wzorów, trzymając się ściśle instrukcji i przepisów. Prywatnie daje upust wyobraźni, przelewając na papier odbicie swojego humoru i fantazji.
W MIGAWCE UCZUĆ to komedia romantyczna, czyli powieść obyczajowa z dawką romansu.
PREMIERA KSIĄŻKI 07 PAŹDZIERNIKA 2026 ROKU

Magda jest młodą kobietą przed trzydziestką, szykującą się do ślubu. Pracuje jako urzędniczka, ale jej marzeniem zawodowym jest robienie zupełnie czegoś innego. Jest nieco zamknięta w sobie i mało asertywna. Czuje się osamotniona mimo relacji, w której trwa. Po dramatycznych przeżyciach w dzieciństwie, nie do końca potrafi marzyć. Piotrek jest wziętym fotografem będąc singlem po trzydziestce. Żyje pasją, którą zamienił w zarabianie. Jest ambitny, otwarty i przebojowy, czując na każdym kroku wsparcie rodziny. Marzy, by się szczęśliwie zakochać. Kiedy w pewien wigilijny dzień trafia mu się zlecenie wykonania sesji parze narzeczonych, coś w życiu Piotrka się zmienia. Niespodziewana sytuacja jaką okazała się awaria prądu z powodu śnieżycy i blokada windy, w której zjeżdżał w apartamentowcu zamknięty z dziewczyną z sesji powoduje, że między Magdą i Piotrem rodzi się coś w rodzaju pięknej, głębokiej przyjaźni. Ale czy tylko przyjaźni? Czy to nieoczekiwane odizolowanie od świata nie okaże się spełnieniem marzeń więcej niż jednej osoby, a pewien cytat, który najlepiej opisuje niełatwą i emocjonalną historię Magdy i Piotra nie sprawi, że oboje zaczną inaczej patrzeć na swoje dotychczasowe życie?
(…) Najgorsze, co może spotkać Cię w życiu, to poznać tę właściwą osobę, kiedy już na to za późno (…)
Książka trafiła do mnie dzięki akcji booktour (zorganizowanej przez Adriannę Zakrzewską, znaną w bookstramie jako LIBRARIADA) i nie żałuję, że się na nią zgłosiłam, bo bardzo potrzebowałam teraz takiej właśnie lektury: lekkiej, łatwej i przyjemnej, która bardzo pozytywnie wpłynęła na moje samopoczucie.

Czy zastanawialiście się kiedyś czy żyjecie według własnych zasad, czy życie dostosowujecie do innych?
Nie przepadam za romansami, ale na szczęście to co działo się między bohaterami tej historii okazało się romansem, ale nie takim tuzinkowym. Do końca książki walczyłam sama ze sobą aby nie zerknąć na ostatnie strony i sprawdzić, jak potoczyła się znajomość głównych bohaterów, czyli Magdy i Piotra.
Autorki w bardzo ciekawy sposób pokazały, jak może się rozwinąć przypadkowo, a może nawet spontanicznie zawarta znajomość, która stała się ważnym akcentem w życiu (szczególnie Magdy).
Czasami rozmowa z zupełnie obcą osobą daje nam więcej radości niż z kimś bliskim. I muszę przyznać, że po tej lekturze zaczęłam się zastanawiać nad tym, że sama bywam bardziej otwarta w stosunku do innych, nawet nowo poznanych osób, niż w stosunku do kogoś z kim mieszkam i przebywam na co dzień.
Dlaczego tak się dzieje, że czasami nie mamy odwagi tej bliskiej osobie czegoś powiedzieć? Nie chcemy jej ranić? Dla świętego spokoju nie chcemy się sprzeciwić? Czy to po prostu zwykłe tchórzostwo?
Mamy tutaj parę narzeczonych, teoretycznie dwoje bardzo kochających się młodych ludzi, ale mimo okazywanej sobie wzajemnie miłości coś w tym związku zgrzyta.
(…) Czy chodzi tylko o listopad? (…)
Zacytowałam zdanie z książki, jeżeli chcecie wiedzieć o co w tym zdaniu chodzi, musicie przeczytać tę książkę.
Narracja jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, ale czytamy rozdziały na przemian, gdzie raz narratorką jest Magda, przekazująca czytelnikom swoje myśli i spostrzeżenia, a raz narratorem jest Piotrek, który również odnosi się do nas – czytelniczek – przekazując nam swoje myśli i spostrzeżenia.

W tle tego dość specyficznego związku, a może powinnam napisać tej specyficznej znajomości łączącej teoretycznie dwoje obcych sobie ludzi znajdują się dwie rodziny. Jedna ciepła, bardzo związana ze sobą uczuciowo, taka wyznająca zasadę: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego i druga rodzina, w której liczy się nie to kim jesteś, ale jak daleko zaszedłeś, z kim się spotykasz, w której rodzinne tradycje ważniejsze są od własnego zdania, a liczy się głównie prestiż i obraz na pokaz.
Każdy z mężczyzn przebywających w otoczeniu Magdy (tu mam na myśli fotografa Piotra i narzeczonego dziewczyny – Adama) pochodzi z innej rodziny. I to właśnie te rodziny ukształtowały ich charaktery.
(…) – Kiedy nie masz nikogo bliskiego, to słuchasz po prostu tych, którzy mówią… – dodaję cicho. – I trudno wyleczyć kompleksy, które powstawały latami. (…)
No ale… wspomniałam na początku, że to romans i to taki dość specyficzny, bo wplątane w niego postacie długo nie potrafią się pogodzić z uczuciem do tej drugiej osoby.
Niby kochają… Ale… Niby pragną jej/jego dotyku… Ale…
Cały czas serce walczy z rozumem, a walka jest nierówna, bo raz przewagę mają emocje, a raz rozsądek. Co tę walkę wygra? Niestety… czytelniczka/czytelnik dowie się tego dopiero na samym końcu książki.

O czym jest ta historia? * O miłości i o odwadze bycia sobą w każdej sytuacji i w każdym związku. ** O pracy nad sobą i dla siebie, kiedy wskazówką do szczęścia jest asertywność. *** O szczęściu zarówno w związku jak i wobec innych osób, bo czasami powiedzenie komuś czegoś co zalega na sumieniu jest ważnym krokiem.
Czytając tę książkę cały czas się uśmiechałam, chociaż odrobinę raziły mnie przekleństwa i wulgaryzmy wkładane w usta bohaterów, ale wiem, że w dzisiejszych czasach młodzi ludzie często ich używają. (Mnie, mimo wieku też się zdarza, ale wiecie, jak to jest… jak sama zaklnę to nawet nie zwrócę na to uwagi, a jak ktoś przy mnie rzuci wulgaryzmem to… wiadomo 😉)
Dziękuję Autorkom i Wydawnictwo Od Siedmiu Boleści oraz Agnieszce (LIBRARIADA) za możliwość przeczytania tej książki dzięki akcji #booktour.

JESIEŃ W KRYNICY ZDROJU – Anteta Krasińska
(…) Natychmiast dostrzegła liczne malunki, na których uwieczniono miasteczko. Skręciła i skupiła się na uważnym oglądaniu obrazów. Wszystkie miały tę samą wielkość ram, choć różniły się rozmiarem płótna. (…)

Aneta Krasińska to autorka o wielu obliczach poruszająca problemy kobiet borykających się z przeciwnościami losu. Zadebiutowała w roku 2015 powieścią „Finezja uczuć” i od tej pory wydała ponad 30 powieści. Z pochodzenia jest sochaczewianką, z wykształcenia i z zamiłowania humanistką, zakochaną w książkach. Obecnie mieszka w maleńkiej mazowieckiej wsi, gdzie bliski kontakt z naturą pozwala jej oderwać się od rzeczywistości i daje poczucie swobody twórczej. Prowadzi warsztaty pisania dla dzieci „Pisaninka”. Przez wiele lat współpracowała z lokalnym stowarzyszeniem działającym na rzecz rozwoju mieszkańców gminy Baranów. Zainicjowała akcję #PożyczPrzeczytajPoleć.
JESIEŃ W KRYNICY ZDROJU to czwarta część cyklu CZTERY PORY ROKU, z historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 23 WRZEŚNIA 2026

Paulina Borek pochodzi z Kamienia Krajeńskiego, ale od dawna mieszka w Warszawie i przez lata zapracowała na ugruntowaną pozycję w świecie medialnym. Z dużym zaangażowaniem wykonuje obowiązki dziennikarki w wydawnictwie „Lustro”. Jej nastawienie do zadań całkowicie się zmienia, gdy przełożony wymaga od niej wyjazdu do Krynicy-Zdroju. Niepocieszona z zadania zbiera materiały na temat znanego uzdrowiska, które niedawno stało się planem zdjęciowym dla jednego z programów randkowych. Poznaje też życie w sanatorium i zaczyna sobie uświadamiać, jak bardzo się ono różni od powszechnych opinii. Jednocześnie zaczyna ją intrygować dostrzeżony w korytarzu obraz. Inicjały artysty nic jej nie mówią, a jednak dzieło ma w sobie coś, co nie pozwala jej o nim zapomnieć. A gdy odkrywa, że na odwrocie znajduje się drugi malunek, zaczyna poszukiwania malarza lub malarzy. Czy uda się Paulinie odnaleźć autora obrazu? Czy czas spędzony w sanatorium wśród seniorów pozwoli młodej kobiecie na spojrzenie na to środowisko inaczej niż do tej pory patrzyła?
Pobyt w sanatorium wielu osobom, zwłaszcza tym, którzy nigdy nie doświadczyli pobytu na takiej rehabilitacji kojarzy się głównie z tańcami i romansami.
Ale żeby móc się wypowiadać na jakiś temat trzeba tego doświadczyć. Osobiście byłam kilka razy w sanatorium i bardzo sobie chwalę te pobyty. Pomoc zdrowotna i odpoczynek psychiczny to jedno, ale z kilku takich pobytów „przywiozłam” również piękne wspomnienia i cudowne znajomości.
Miałam również to szczęście bycia pensjonariuszką sanatorium w Krynicy Zdroju i powiem szczerze, że z ogromną przyjemnością sięgnęłam po tę książkę, która sprawiła, że wróciły do mnie piękne wspomnienia.
Muszę przyznać, że chociaż mam za sobą już kilka książek Anety Krasińskiej w tej zaskoczyły mnie wplecione w fabułę opisy plenerowe. Tę piękną, kolorową jesień w górach czułam całą sobą i chętnie bym tam właśnie teraz – jesienią – pojechała.

Autorka podzieliła fabułę książki na dwie części, część współczesną i część historyczną. Myślę, że wiele osób stwierdzi, że jedna i druga jest bardzo wciągająca.
W części współczesnej towarzyszymy pewnej młodej dziennikarce, której pobyt w sanatorium początkowo wydał się czymś w rodzaju kary. Kobieta sceptycznie nastawiona do przymusowego pobytu nie spodziewała się, że aby korzystać z uroków sanatorium nie trzeba być w wieku senioralnym.
Dla wielu starszych ludzi pobyt w takim miejscu jest pobytem zbawiennym nie tylko dla ciała, ale również i dla duszy. Na chwilę można zapomnieć o samotności, o obowiązkach dnia codziennego i skupić się na dostarczeniu przyjemności, poznając ludzi potrafiących żyć pełnią życia bez skupiania się na peselu.
Bo cóż może być lepszego od spędzania czasu na luzie i w dobrym towarzystwie. A jak to zaowocuje na przyszłość, to tym lepiej i dla ciała, i dla duszy.
Jako bywalczyni sanatoriów uważam, że autorka bardzo pięknie przedstawiła ten wątek odnoszący się do kuracjuszy.
W części historycznej Aneta Krasińska zabiera nas do przedwojennej Krynicy, równie tętniącej życiem kuracjuszy, ale i życiem ówczesnych mieszkańców.
Każdy, kto był w Krynicy ten wie, że jedną z głównych postaci jest Nikifor, człowiek związany z tą miejscowością od dziecka, zafascynowany uwiecznianiem krajobrazów na papierze. Krynica wielu kojarzy się z muzyką, z Kiepurą i organizowanymi tam festiwalami, ale myślę, że większości kojarzy się również ze sztuką, jaką prezentował Nikifor.

Dzięki Anecie Krasińskiej poznajemy nie tylko dramatyczne, pełne upokorzeń życie tego łemkowskiego malarza, o którym mówiono, że jest przedstawicielem sztuki naiwnej, ale również życie jego naśladowcy, mężczyzny, który mimo koneksji nie potrafił zdobyć tak wielkiej sławy jak ten niepozorny uliczny artysta jakim był właśnie Nikofor.
Mimo swojego dość swoistego talentu Nikifor czyli Epifaniusz Drowniak żył samotnie, większość część życia w nędzy, przez wielu uważany za niepełnosprawnego intelektualnie głównie z powodu bełkotliwej i niewyraźnej mowy i dopiero pod koniec swojego życia został doceniony i uznany na świecie za wybitnego malarza.
(…) Epifaniusz Drowniak, który coraz częściej myślał o tym by znaleźć dla siebie jakiś ciekawszy przydomek, lubił jesień. Wolał ciszę od natłoku rozwrzeszczanych dzieci. Lubił samotność, więc nie przejmował się brakiem wścibskich spojrzeń. Nie potrzebował publiki, by tworzyć. (…)
W wątku historycznym poznajemy również Stefana Filipowicza, niespełnionego artystę malarza, który miał dość osobliwy kontakt z twórczością Nikifora.

Jeżeli nie czytaliście jeszcze tej książki to gorąco ją POLECAM. Przenieście się na chwilę do malowniczej, pełnej jesiennych barw i pięknych widoków Krynicy i razem z młodą dziennikarką odkryjcie tajemnice pewnego obrazu, który przypadkowo spadł ze ściany w jednym z budynków sanatoryjnych.
Dziękuję autorce za kolejną wciągającą historię, a Wydawnictwo Skarpa Warszawska za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
PUSTE RAMY – Anna Klejzerowicz
(…) Skupiona na wyborze najlepszego kadru, nie zwracała uwagi na to, co się wokół niej dzieje. I wtedy to się stało. Miała szczęście. Gdy w ostatniej chwili dotarł do niej ryk silnika, zachwiała się i przewróciła razem z rowerem na pobocze ścieżki. (…)

Anna Klejzerowicz bywa dość częstym gościem w moim świecie książek, ale tym osobom, które trafiły do mnie po raz pierwszy przedstawię tę autorkę, chociaż myślę, że jest ona znana czytelnikom lubiącym dobre kryminały. Jest gdańską pisarką, publicystką, fotografką, autorką książek kryminalnych i nie tylko. Przez wiele lat współpracowała z Teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jako fotografka i redaktorka publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji.
PUSTE RAMY to współczesna powieść kryminalna, której fabuła umiejscowiona została na Kaszubach.
PREMIERA KSIĄŻKI 10 SIERPNIA 2026

Z jednego z prowincjonalnych muzeów znika cenny, zabytkowy obraz. To sensacyjne wydarzenie elektryzuje opinię publiczną, tymczasem reporterzy działu historycznego „Przeglądu Pomorskiego”, Nina Kiryłło i Eryk Morski, dostrzegają w tym rabunku dziwne podobieństwa do serii dawnych, niewyjaśnionych grabieży dzieł sztuki. Ich cechą wspólną jest towarzyszący włamaniom ogień. Ponieważ temat aktualnej kradzieży przypada w redakcji innemu dziennikarzowi, Nina i Eryk wracają do wydarzeń z przeszłości. Podążając tropem ognia, trafiają do pomorskiego miasteczka, w którym mogą się kryć odpowiedzi na wszystkie pytania. Jeszcze nie wiedzą, że przyjdzie im zaryzykować również własnym życiem… Komu nie spodoba się ciche śledztwo prowadzone przez parę dziennikarzy?
Anna Klejzerowicz po raz kolejny zabiera czytelników do niewielkiej kaszubskiej miejscowości, w której przeszłość ma wpływ na przyszłość.
Przy okazji intrygi kryminalnej poznajemy również świat sztuki, a konkretnie malarstwa, które nierzadko kusi niekoniecznie koneserów w ścisłym tego słowa znaczeniu, a tych, którzy pragną czerpać z tej sztuki korzyści materialne.

Kolejny kryminał autorki jest lekturą dość złożoną, ale jeżeli ktoś poznał już Ninę Kuryłło i Eryka Morskiego ten wie, że to nie tylko dziennikarze lubiący odkrywać przeszłość, ale dość odważni (szczególnie Nina) samozwańczy detektywi potrafiący rozwiązać nawet dawno odłożoną przez organy ścigania sprawę.
Lubię kryminały Anny Klejzerowicz ponieważ moim zdaniem są zaskakujące i cechuje je nie tylko wysublimowana intryga kryminalna, ale przede wszystkim tajemnice wywodzące się z przeszłości, a nierzadko również wplecione w fabułę intrygi kryminalnej tak zwane drugie dno. Często po przeczytaniu jakiejś książki tej autorki zagłębiam informacje, dalej drążąc temat poruszony w książce.
Nina i Eryk potrafią świetnie ze sobą współpracować, a w tej powieści podjęli się rozwiązania zagadki dotyczącej kradzieży dzieł sztuki, a konkretniej obrazów, po których w nawet dobrze chronionych muzeach czasami pozostają na ścianach jedynie puste ramy.
(…) – Dostaliśmy pogróżki od jakiegoś szaleńca! Rozumiesz?! Groźby karalne! (…)
Czy uda im się odnaleźć skradziony z muzeum w pewnym małym miasteczku obraz, tego nie zdradzę. A jeżeli ktoś chce się tego dowiedzieć to najlepiej będzie jak sam się przekona sięgając po tę książkę.

Myślę, że ta powieść zainteresuje nie tylko znawców sztuki malarskiej ponieważ widać, że autorka świetnie przygotowała się do napisania tego kryminału robiąc porządną kwerendę w tym temacie, aby ubarwić intrygę kryminalną „smaczkami” odnoszącymi się do malarstwa i kradzieży obrazów, idealnie wciągając czytelników w świat dzieł sztuki, w historię malarstwa i w mroczną stronę muzealnictwa kiedy dochodzi do kradzieży cennych eksponatów i ich handlu na czarnym rynku.
Kto zna „pióro” Anny Klejzerowicz ten wie, że autorka potrafi świetnie łączyć fikcję literacką z faktami i myślę, że niewiele osób będzie w stanie odróżnić co jest co.
W powieści autorka przedstawia również specyfikę funkcjonowania społeczeństwa w małych miejscowościach, w których rządzą przede wszystkim różnego rodzaju układy i układziki mające znaczny wpływ na to co dzieje się na tak zwanym rodzimym podwórku.
Polecam tę powieść miłośnikom lżejszych kryminałów, chociaż tutaj nie leje się krew i trup nie ścieli się gęsto to są momenty mrożące krew w żyłach podnoszące poziom adrenaliny.
Dziękuję WYDAWNICTWU Wydawnictwo Purple Book – Zaczytaj się w dobrych książkach! za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za kolejną ciekawą historię, która z pewnością poruszy niejedną czytelniczą wyobraźnię.

TWIERDZA – Agata Kunderman
(…) Dostrzegł to. Pojawiło się na moment i zaraz zniknęło, równie dobrze mogąc być projekcją spanikowanego umysłu. Ale potem pojawiło się znowu. Nie błysk, nie iskra i nie podpowiedź wariującej w ciemności wyobraźni. (…)
Agata Kunderman jest pisarką, specjalistką do spraw marketingu. W 2012 roku ukończyła studia na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Jej debiutancka powieść pt. „Wróżda” ukazała się w 2023 roku. Losy tworzonych przez nią bohaterów rozgrywają się najczęściej na terenie Dolnego Śląska, skąd pochodzi. Miłośniczka dobrych kryminałów i thrillerów – zarówno tych na papierze, jak i na ekranie. Jest autorką ośmiu książek.
TWIERDZA to thriller kryminalny będący drugim tomem cyklu: KOMISARZ MIRON ZALESKI
PREMIERA KSIĄŻKI 03 CZERWCA 2026

Pod osłoną nocy do mrocznych korytarzy schodzi czwórka znajomych, ale wychodzi tylko troje z nich. Kłodzko czeka na wiosnę. Do miasta wracają turyści, również po to, by zwiedzać liczącą setki lat twierdzę. Jednak tym razem jest inaczej… W tym czasie ginie młoda mieszkanka miasta. Szybko wychodzi na jaw, że odwiedzała korytarze nocami, dołączając do grupy poszukiwaczy. Czy miała rację, twierdząc, że jakiś czas temu zostawili kogoś w podziemiach? Sprawę morderstwa i zaginionego w twierdzy mężczyzny przejmuje komisarz Miron Zaleski. Krocząc przez mroczne korytarze pełne cieni dawnych zdarzeń, zauważa widma śmierci. Wśród nich widzi twarz Rysy – policjantki i przyjaciółki. Chce chronić wszystkich wokół, nie dostrzegając, że coraz więcej pęknięć pojawia się na jego własnej duszy. Kto i dlaczego zaginął w korytarzach twierdzy? Czy Zaleskiemu uda się rozwiązać zagadkę przeszłości, w której pojawia się dawna kamienica?
Po raz kolejny mam coś do nadrobienia. Tę książkę przeczytałam dzięki poleceniu koleżanki, która jednak nie wspomniała mi wcześniej, że jest to drugi tom cyklu o komisarzu Mironie Zaleskim.
Z twórczością tej autorki spotkałam się po raz pierwszy, ale myślę, że nie ostatni. Agata Kunderman stworzyła niesamowitą, wielowarstwową opowieść, która wciągnęła mnie od pierwszej strony.

Fabuła książki jest dość zagadkowa i tajemnicza, sięgająca przeszłości odnoszącej się do czasów drugiej wojny światowej.
Intryga kryminalna jest być może trochę zawiła, ale w połączeniu z dobrze wykreowanymi postaciami i nieco tajemniczym klimatem jako całość sprawia, że czyta się tę powieść bez uczucia znudzenia.
Krótkie rozdziały na mnie działają tak, że: „jeszcze jeden rozdział i idę spać”, a potem okazuje się, że tych „jeszcze jeden” było całkiem sporo o nawet nie zauważasz a jesteś w połowie książki.
Autorka porusza w swojej książce kilka ważnych wątków, a jednym z nich jest między innymi temat zdrowia psychicznego u mężczyzn. Myślę, że wątek traumy i zespołu stresu pourazowego oraz zdrowia psychicznego jest ważny nie tylko z punktu widzenia go w literaturze.
Miejsce, w które zabiera nas autorka to Twierdza Kłodzko, która wzbudziła moje zainteresowanie na tyle, że chętnie bym się do niej wybrała. Oczywiście nie w celach poszukiwania skarbów, tak jak bohaterowie tej powieści, ale w celach czysto turystycznych.
Oprócz intrygującego wątku sensacyjnego mamy tutaj ciekawie rozbudowany wątek obyczajowy, odnoszący się do prywatnego życia głównego bohatera Mirona Zaleskiego.

Nie czytałam pierwszego tomu, ale mam wrażenie, że każdy tom można czytać oddzielnie, ponieważ przedstawiona tutaj historia ma swój początek i koniec i nie zostawia czytelnika z domysłami.
Wątek historyczny jest równie ciekawy jak ten sensacyjny. Czytamy między innymi o poniemieckich kamienicach, jak i o wysiedleniach Niemców po drugiej wojnie światowej, a także o zmianach tożsamości ludzi.
Jeżeli lubicie zagłębiać się w klimaty pełne tajemnic, mroczne podziemia skrywające tajemnicze korytarze i chcecie poczuć dreszcz emocji i intrygującą atmosferę, to myślę, że ta książka was zadowoli.
Moim zdaniem to właśnie wprowadzenie tej mrocznej scenerii tych wszystkich miejsc jest jednym z plusów tej książki, chociaż oczywiście nie jedynym.
Jeśli chodzi o mnie to już wiem, że sięgnę po wcześniejszy tom i z niecierpliwością będę wypatrywała kolejnego, bo podobało mi się i tempo akcji i ciekawa intryga i… zakończenie.
POLECAM tę książkę szczególnie miłośnikom dobrych kryminałów.

Dziękuję Wydawnictwu Filia, że mogłam poznać twórczość kolejnej polskiej autorki, której książkę przeczytałam dzięki współpracy barterowej w ramach akcji #LATOZFILIĄ.
OSTATNI TANIEC – Rafał Wicijowski
(…) Gdyby ktoś powiedział jej wtedy, że czas nie jest linią, lecz pętlą, która dziesięć lat później zaciśnie się na jej gardle szeptem dawno zapomnianego imienia, uznałaby to za okrutną metaforę. (…)
Rafał Wicijowski to polski bloger, autor bloga Oczami mężczyzny, na którym można przeczytać jego przemyślenia na temat miłości, życia codziennego oraz realizacji pasji i marzeń. Znajdziecie tam również mnóstwo cytatów, zdjęć oraz filmów, przy których warto zatrzymać się choćby na chwilę. Blog zdobył tytuł Męski Blog Roku 2017. Jest autorem trzynastu książek o tematyce psychologicznej, motywacyjnej, obyczajowej i romansu.
OSTATNI TANIEC to dramat psychologiczny z nutą romansu.
PREMIERA KSIĄŻKI 11 LUTEGO 2026

Julia miała wszystko – miłość, zaufanie i pewność, że jej życie właśnie zaczyna się jak w bajce. Ale w pewnej chwili, gdy miała wypowiedzieć sakramentalne „tak”, dostała tylko kartkę. Krótkie zdanie, które zburzyło cały świat. Michał, krótko poinformował stojącą przed ołtarzem narzeczoną, że nie może się z nią ożenić przekazując karteczkę z kilkoma słowami przez matkę. Świat dziewczyny rozsypał się na milion kawałków, a depresja i żal zawładnęły jej życiem. Kiedy Julia na nowo zaczęła układać sobie życie, po dziesięciu latach od feralnego dnia, Michał nagle powrócił. Chce wyjaśnić, przeprosić, odsłonić prawdę, której Julia nigdy nie poznała. Ale czy można zaufać komuś, kto raz już odebrał wszystko? Czy miłość, która przetrwała w cieniu rozczarowania, ma szansę narodzić się na nowo? Czy Julia odważy się ponownie zaufać?
W ramach akcji #LATOZFILIA postanowiłam poznać nowych autorów i nowe autorki będąc jednocześnie wierną tym znanym i lubianym.
Z twórczością Rafała Wicijowskiego spotkałam się po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że nie ostatni i przyznam szczerze, że fabuła tej książki bardzo mnie zaskoczyła. Pozytywnie. Chociaż nie pamiętam, kiedy ostatni raz tyle podczas czytania płakałam.

Może odebrałam tę lekturę tak a nie inaczej dlatego, że głównym wątkiem jest choroba nowotworowa, a ja kilka miesięcy temu pochowałam siostrę, przy łóżku której spędziłam jej ostatnie dni, a może dlatego, że autor świetnie potrafił rozbudzić emocje.
Ta książka jest poruszająca i wzruszająca i myślę, że wiele czytelniczek, a może nawet i czytelników na długo zapamięta jej fabułę.
Historia przedstawiona w tej powieści jest tak niesamowita i tak realnie pokazana, że od książki trudno jest się oderwać, chociaż zakończenie jest przewidywalne.
Ciekawie i bardzo zmysłowo wykreowani bohaterowie to moim zdaniem tylko część plusów wpływających na całość fabuły.
Autor porusza w swojej książce trudny i bardzo bolesny temat choroby, który każdy z pewnością odbierze inaczej, biorąc pod uwagę emocje jakie towarzyszą najbliższym każdej chorej terminalnie osobie.
(…) Droga przed nią rozwijała się jak czarna, mokra wstęga, prowadząc ją z powrotem do życia, które z takim trudem składała z odłamków po jego odejściu. Teraz te odłamki znów zaczęły o siebie zgrzytać, raniąc ją do krwi. (…)

Michał w pewnym momencie postąpił tak, że nie potrafiłam się zgodzić z podjętą przez niego decyzją, chociaż sama kiedyś, w jednej z moich książek zatytułowanej „Jutra nie będzie” również w podobny sposób potraktowałam główną bohaterkę. Ale przyznam szczerze, że nie wiem jak bym się zachowała gdybym była na miejscu Michała.
Czy mamy prawo decydować za innych? Czy mamy prawo narzucać komuś własne decyzje bez względu na to czy są one z naszego punktu widzenia słuszne?
Pięknym wątkiem poruszonym w tej powieści jest wątek odnoszący się do przyjaźni. Tutaj mamy przyjaciółkę, która nie tylko przytula, kiedy tej drugiej osobie jest źle, ale potrafi też wstrząsnąć, a gdy wymaga tego sytuacja stanąć na wysokości zadania jakiego mało kto by się podjął.
I jest przyjaciel, który potrafi poświęcić każdą wolną chwilę dla drugiego człowieka będąc nie tylko osobistym lekarzem, ale przede wszystkim przyjacielem przez duże P.
(…) Życie nie jest sprawiedliwe. Nie jest okrutne. Jest po prostu życiem – obojętnym na nasze plany, głuchym na nasze prośby. Ale czasem w swojej obojętności zostawia uchylone drzwi. I tylko od nas zależy, czy przez nie przejdziemy. (…)

To jest trudna książka i wymagająca skupienia podczas czytania. To jest książka trudna szczególnie pod względem emocjonalnym. Ale myślę, że nie powinniśmy obok niej przechodzić obojętnie, bo autor porusza w niej bardzo ważne życiowe tematy, z którymi nie każdy potrafi sobie poradzić.
To książka o miłości, ale również o zdradzonych przez tę miłość marzeniach, a także o sile jaką może wykrzesać z siebie zakochana osoba.
To powieść o tym, że prawda powinna być tym co łączy ludzi a nie tym co ich dzieli, bo każdy związek powinien być zbudowany na szczerości bez względu na to czy ta szczerość będzie bolesna czy nie. Ale taka szczerość może czasami pozwolić na chwile szczęścia, które może zabrać kłamstwo lub zatajenie prawdy.
Nie wstydzę się łez wypłakanych podczas czytania tej książki, bo świadczą one jedynie o tym jak autor mocno wniknął tą swoją historią w moje serce.
POLECAM tę lekturę całym sercem zarówno tym, którzy lubią romanse, jak i tym, którzy czytują dramaty obyczajowe oraz wszystkim, którzy nie znają jeszcze twórczości tego autora, bo myślę, że ci którzy znają sięgną po tę powieść bez specjalnego polecenia.

Dziękuję Wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.






