danuta chlupowa
TAJNY SZPITAL, cykl PIELĘGNIARKI – Danuta Chlupowa
(…) Czy to w porządku, że są leczeni w nowocześnie wyposażonym szpitalu, gdy tymczasem większość placówek w Polsce boryka się po wojnie z niedoborem sprzętu, lekarstw i specjalistów? Czy to normalne, że imigranci wybrzydzają nad polskim jedzeniem i domagają się greckiego? Aż chciałoby się powiedzieć: „Jeżeli wszystko chcecie mieć greckie, to wracajcie do swojej Grecji. (…)

Danuta Chlupová jest Polką, lecz od urodzenia mieszka w Czechach. Jej małą ojczyzną jest Zaolzie – część Śląska Cieszyńskiego, która przed blisko stu laty została włączona do ówczesnej Czechosłowacji. Z wykształcenia jest ekonomistką, z zawodu i zamiłowania dziennikarką, mieszkającą z rodziną w spokojnym miejscu pod lasem, w którym w czasie wojny rozegrały się dramatyczne wydarzenia. Jest laureatką Konkursu Literacki Debiut Roku 2017 za powieść „Blizna”.
TAJNY SZPITAL to druga część serii PIELĘGNIARKI, dramat obyczajowy z historią wojenną i powojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 20 MAJA 2026

Liliana Skowrońska, córka znanego okulisty i profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, przygotowuje się do zawodu pielęgniarki i marzy o wielkiej miłości. Ta przychodzi znienacka z dalekiej Grecji wraz z młodym chirurgiem Steliosem, którego profesor Skowroński zaprasza do domu. Stelios ma spędzić rok na stażu w Wiedniu, ale obiecuje, że wróci do Krakowa. Pełna nadziei Lila pilnie uczy się greckiego. Tymczasem świat ogarnia szaleństwo nazizmu. Hitler zajmuje Austrię i ponowne spotkanie zakochanych staje pod znakiem zapytania. Po napaści Niemiec na Polskę Liliana pracuje w szpitalu jenieckim PCK. Marzenia zastępuje ciężka harówka i ponura wojenna codzienność, a namiętną grecką miłość — przyjaźń z jednym z pacjentów.
Kilka lat po wojnie na Lilę czeka nowe wyzwanie. Zostaje wysłana nad Bałtyk na tajną misję jako jedyna cywilna pielęgniarka trafia do okrytego tajemnicą wojskowego szpitala. Dlaczego właśnie ona? Co ją wyróżnia spośród innych pielęgniarek? Upłynie trochę czasu, zanim pozna odpowiedź…
Kiedy przeczytałam pierwszą z książek serii PIELĘGNIARKI, wiedziałam, że z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy. Książki można czytać niezależnie, bo to są osobne historie, chociaż możemy w nich spotkać bohaterki innych części.
Fabuła tego tomu składa się z dwóch części, w obydwu główną bohaterką jest Lilianna, która najpierw przygotowuje się do tego, aby zostać pielęgniarką, a następnie pracuje już w zawodzie będąc w pewnym miejscu wprost niezastąpioną.
(…) Nazajutrz wstała przed piątą. Godzinę później była już na dyżurze w Szpitalu Narutowicza. Kiedy rozdawała chorym termometry, do Krakowa wjeżdżały pierwsze niemieckie oddziały. Nie napotkały oporu. (…)
Autorka w początkowych rozdziałach książki zabiera czytelników do Krakowa, poznaje z rodziną Lilianny oraz przyjaciółmi rodziny, a potem przenosi nad morze do szpitala, którego istnienie objęte jest ścisłą tajemnicą.

Lila jest zdolną, młodą kobietą, która marzy nie tylko o tym by móc robić to czego pragnie, ale jak wiele młodych kobiet pragnie pięknej romantycznej miłości. I kiedy pewnego dnia na drodze do jej serca staje młody Grek, znajomy jej ojca, dziewczyna jest zdolna zrobić wszystko, aby kiedyś móc poświęcić swoje życie właśnie jemu. Uczy się nawet języka greckiego nie zdając sobie sprawy z tego, że ta nauka zaprowadzi ją kiedyś do zupełnie innego miejsca niż rodzinny kraj ukochanego.
Autorka porusza w książce temat Greków, którzy po II wojnie światowej, ale w czasie wojny domowej w Grecji trafiają do Polski nie tylko jako uchodźcy, co mocno pokiereszowani przez wojnę partyzanci.
Przyznam szczerze, że nie byłam świadoma polityki pomocowej jaką Polska świadczyła Grekom i ilu z nich w latach powojennej Polski trafiło do naszego kraju.
Podziwiam autorkę za kwerendę jaką musiała przeprowadzić, aby w miarę dokładnie i realnie przedstawić w swojej książce problem rannych greckich partyzantów. Moim zdaniem to bardzo trudny i bardzo bolesny temat.
Jednym z wątków tej powieści jest również romans jaki nawiązał się między polską studentką pielęgniarstwa a greckim studentem medycyny. Nie zdradzę czy on się rozwinął czy życie go stłamsiło, ale myślę, że warto o nim przeczytać.

W tej historii jest sporo dramatu, który z pewnością poruszy niejedno czytelnicze serce, ponieważ autorka przedstawia zarówno wątki odnoszące się do drugiej wojny światowej i polityki gnębienia polskiej inteligencji, profesorów zsyłanych do obozów, jak i dramat Greków walczących o swoją niepodległość.
Ale takim pozytywnym akcentem fabuły są cudowne relacje rodzinne panujące w domu głównej bohaterki, chociaż muszę przyznać, że degradacja społeczna, a właściwie to odniesienie się mamy Lilianny do tego, że nagle spadła z drabiny społecznej, z pani profesorowej do poziomu walczącej o każdy dzień przetrwania zwykłej mieszkanki miasta, trochę mnie zaskoczyła.
(…) My z Lilą już się do tego miejsca jako tako przyzwyczaiłyśmy, ale ty… Nie dałyśmy rady zabrać wszystkich naszych mebli i sprzętów, choć Witek bardzo starał się nam pomóc. Mam nadzieję, że się na nas nie będziesz gniewał. Wiele rzeczy straciliśmy, Romku. (…)
To nie jest lektura lekka, łatwa i przyjemna, chociaż styl jakim pisze Danuta Chlupowa jest lekki i przyjemny w odbiorze tekstu.
Mnie ta książka wciągnęła od pierwszej strony, a przy końcówce to już nie myślałam o niczym innym tylko o tym, jaki będzie finał tej historii.
Gorąco POLECAM tę książkę szczególnie osobom, które choć odrobinę interesują się historią, niekoniecznie polską. Myślę, że fabuła tej powieści nikogo nie zawiedzie, bo mamy tutaj i romans, i dramat, wszystko zgrabnie połączone sporym dreszczem emocji.

Dziękuję Autorce za tę książkę i za tę historię, a Wydawnictwo Książnica dziękuję, że mogłam przeczytać tę powieść w ramach współpracy barterowej.
ORGANISTA Z MARTWEJ WSI – Danuta Chlupowa

Danuta Chlupová jest
Polką, lecz od urodzenia mieszka w Czechach. Jej małą ojczyzną jest Zaolzie –
część Śląska Cieszyńskiego, która przed blisko stu laty została włączona do
ówczesnej Czechosłowacji.
Z
wykształcenia ekonomistka, z zawodu i zamiłowania dziennikarka, mieszka z
rodziną w spokojnym miejscu pod lasem, w którym w czasie wojny rozegrały się
dramatyczne wydarzenia. Laureatka Konkursu Literacki Debiut Roku 2017 za
powieść „Blizna”.
Organista z martwej wsi to dramat polityczno-psychologiczno-obyczajowy, którego fabuła rozmieszczona została na przełomie wielu lat w Zaolziu, karwińskim zagłębiu węglowym.
RECENZJA P R Z E D P R E M I E R O W A
PREMIERA KSIĄŻKI 25 LISTOPADA 2020

stron 324
Są lata pięćdziesiąte. Teodor jest wiejskim organistą i nauczycielem w szkole na Zaolziu. Jest szczęśliwym mężem i ojcem kilkuletniego, również jak on uzdolnionego muzycznie syna. Jego najlepszy przyjaciel coraz częściej zagląda do kieliszka, co dość brutalnie odbija się na jego żonie. Teodor stara się pomóc przyjaciółce jak może, niestety jest to źle postrzegane przez jej męża. Kiedy podczas szamotaniny przypadkowo przyjaciel Teodora spada ze schodów ginąc na miejscu, władze komunistyczne przekształcają ten nieszczęśliwy wypadek w zabójstwo z premedytacją na tle politycznym i Teodor trafia na długie lata do więzienia. Życie wiejskiego organisty rozpada się na milion kawałków. Po wyjściu z więzienia mężczyzna nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, ale na szczęście jest muzyka, która pomaga mu przetrwać. Kiedy spotyka pewnego dnia autystycznego chłopca, coś w życiu Teodora zaczyna się zmieniać. Czy kontakt z uzdolnionym muzycznie chłopcem pozytywnie wpłynie na Teodora i jego stosunki z najbliższymi – żoną i synem? Czy wyjdzie na jaw prawda dotycząca nieszczęśliwego wypadku mającego miejsce dawno temu? Czy wdowa po zmarłym przyjacielu Teodora kiedyś wybaczy mu to, że z jego ręki zginął jej mąż? Jak potoczą się losy dzieci zwaśnionych rodziców?
Kiedy wzięłam do ręki te książkę, nie myślałam, że wzbudzi ona we mnie takie emocje. Lata powojenne znam jedynie z opowiadań, ale polityka i prawda dotycząca zakłamania politycznego, w moim domu były na porządku dziennym.
Co mnie przyciągnęło od samego początku, to muzyka, której jest w tej powieści sporo i która została przez autorkę „pokazana” tak, że momentami można było ją usłyszeć, gdy pozwalała na to wyobraźnia, oczywiście.
(…) Improwizował. Wyciskał z instrumentu burzę dźwięków. Muzyka przybierała na sile. Po raz kolejny przetwarzał na tony emocje, z którymi nie umiał sobie poradzić. (…)

W tej powieści autorka bardzo wyraźnie przedstawia zakłamaną propagandę polityki ukazując ziejących nienawiścią ludzi do tych, którzy odważyli się mieć inne poglądy. Pokazuje jak zwalczany był przez komunistów kościół i ludzie wierzący wówczas w Boga. Autorka przybliża czytelnikowi zmiany jakie dokonywały się zarówno w Polsce jak i w Czechosłowacji zwłaszcza przemiany polityczne na przełomie lat 1953 – 1970, zabierając czytelników do Zaolzia, karwińskiego zagłębia węglowego.
Czytając opowieść znanego muzyka (syna Teodora) czytelnik przenosi się w miejscach i w czasie. Raz jest w roku 2018, czy 2019 w Krakowie, by następnie przenieść się do miejscowości Dwory i roku 1953, lub do więzienia w Valdicach i roku 1954. Takie przeskoki czasowe, dają możliwość spojrzenia na pewne wydarzenia zarówno polityczne jak i życiowe dotyczące bohaterów, z różnych punktów widzenia.
Autorka porusza w swojej powieści wiele trudnych i bolesnych zarazem tematów. Pokazuje na przykładzie dwóch różnych wiekowo osób, samotność dzieci. Jedno z nich pozbawione jest fizycznej obecności rodzica, który przebywa w więzieniu, a drugie pozbawione jest uczuciowej obecności swojego rodzica zbyt często sięgającego po alkohol.
(…) Sabiną wstrząsnął deszcz – nie tylko dlatego, że wiatr wdzierał się pod jej niezbyt ciepłą kurtkę. To była scena jak z thrillera: syn zabójcy i córka ofiary razem pochylali się nad grobami swoich ojców. Wyglądali przy tym tak krucho, tak bezbronnie, że dziewczynie łzy napłynęły do oczu. (…)

Widzimy jednak tutaj również jak wielką siłę potrafi dać muzyka. Na przykładzie ojca i syna, a później również chłopca zmagającego się z autyzmem, możemy dostrzec jak wielką moc ma muzyka, w której człowiek może zatracić się mimo bólu, samotności, złości czy tęsknoty.
Spoglądając przez pryzmat powieści i historii ludzi w niej przedstawionych, na tradycyjny obraz polskiej rodziny, mamy okazję przekonać się jak silna potrafi być miłość i wiara w drugiego człowieka. Tu mam na myśli zwłaszcza żonę Teodora, człowieka zdradzonego przez przyjaciół, upokorzonego przez ustrój polityczny i oszukanego przez własne sumienie. Człowieka, dla którego odpowiedzialność za kogoś obcego zaczynała mieszać się z głębszym uczuciem.
Bardzo ciekawie ukazany jest w powieści obraz autystycznego chłopca zmagającego się z zespołem Aspergera. Obraz zarówno jego samego, jak i opiekującej się nim matki, która w obliczu braku fachowej diagnostyki lekarskiej musi borykać się z ciężarem umysłu własnego syna. Gdyby wtedy, w tamtych latach, dziecko zostało zdiagnozowane, z pewnością uniknęłoby wielu przykrości ze strony innych ludzi. Chociaż, wydaje mi się, że nawet dzisiaj wielu ludzi nie potrafi odnieść się do tego tak jak powinno, chociaż coraz więcej mówi się o spektrum autyzmu zarówno w mediach jak i w różnych środowiskach.
Czasami jakieś jedno zdarzenie, jakiś jeden impuls, może zmienić życie wielu ludzi. Człowiek staje się narzędziem w rękach własnego sumienia, systemu, innych ludzi, czy losu, który z niego zadrwi tak jak zadrwił z bohatera tej książki, człowieka zdradzonego przez przyjaciół, upokorzonego przez ustrój polityczny i oszukanego przez swoje sumienie. Człowieka dla którego odpowiedzialność za kogoś obcego zaczynała mieszać się z głębszym, niezrozumiałym nawet dla niego uczuciem.
(…) W ustach dziewczyny wzmianka o więzieniu zabrzmiała tak naturalnie, że Teodor wcale nie czuł zażenowania. Pomyślał, że czasem jeden uśmiech, spotkanie z jedną przyjazną osobą, mogą czynić cuda. Dzień, który rozpoczął się od konfrontacji z gorzką prawdą, nagle się rozjaśnił. (…)
Organista z martwej wsi to powieść w powieści. Mamy tutaj bowiem wątek współczesny jak i wątek dotyczący przeszłości. Narracja przenosi czytelnika w różne miejsca i do różnych osób. I chociaż nie wszystkie wątki łączą się w całość, to całkiem dobrze się wzajemnie uzupełniają.
Polecam tę pełną muzyki i empatii powieść zmuszającą do refleksji, opowieść o zwykłym/niezwykłym człowieku który dla dobra innych, obcych mu ludzi, potrafił poświęcić siebie i swoją rodzinę, zbliżając się do obcych odsuwał się od najbliższych.
Polecam tę powieść gorąco, zarówno osobom które młodość mają już dawno za sobą, jak i bardzo młodym czytelnikom, którzy będą mieli okazję poznać kawał dobrej powojennej historii. Mnie przeczytanie tej książki zajęło dwa dni, a to chyba świadczy zdecydowanie na plus.
Ciekawi osobowościowo bohaterowie, wciągające dialogi i historia komunizmu o jakiej długo nie wolno było mówić. A przy tym wszechobecna muzyka, która jest wprawdzie tylko dodatkiem do fabuły, ale jakże ważnym dodatkiem.
To jest opowieść o samotności i o miłości. O walce ze sobą i z ludźmi.
Polecam tę pełną muzyki i empatii powieść zmuszającą do refleksji, opowieść o zwykłym/niezwykłym człowieku który dla dobra innych, obcych mu ludzi, potrafił poświęcić siebie i swoich najbliższych.
To nie jest książka lekka, łatwa i przyjemna, chociaż czyta się ją szybko i trudno oderwać się od jej stron. Z całą pewnością jest to lektura z tych, które na długo pozostają w głowie czytającego.

Dziękuję Autorce i wydawnictwu Novae Res za możliwość przeczytania tej powieści jeszcze przed premierą. Myślę, że fabuła tej książki długo zostanie w mojej pamięci.






