czytam dobre książki
ŚWIĄTECZNY TERMINARZ UCZUĆ – Katarzyna Grabowska
(…) – Szczęście – przerwał jej. – Człowiek przede wszystkim powinien dążyć do tego, by być szczęśliwym i móc sprawiać radość innym. To proste. Pieniądze, sukces, doskonalenie może i mają jakieś tam znaczenie, ale nie stawiaj ich nigdy na pierwszym miejscu. Wszystko, co osiągniesz i tak kiedyś przestanie się liczyć. (…)

Katarzyna Grabowska jest absolwentką etnologii i stosunków międzynarodowych, doktorem nauk społecznych. Interesuje się kulturą i tradycją Dalekiego Wschodu oraz kolekcjonuje tradycyjne stroje orientalne. Od urodzenia związana jest z Łodzią, którą bardzo chętnie opisuje na kartach swoich powieści. Pisze książki z gatunku obyczaju, sensacji, a także romansu i fantasy.
ŚWIĄTECZNY TERMINARZ UCZUĆ to powieść świąteczna.
PREMIERA KSIĄŻKI 04 LISTOPADA 2025

Park Soo Yeon jest Koreanką, Michał Nowicki jest Polakiem. Dzieli ich bardzo dużo, a połączyć może… Wigilia. Ona jest perfekcjonistką w każdym calu, zdystansowana i nieco chłodna jest specjalistką od marketingu, los sprawia, że z tętniącego życiem Seulu trafia prosto do przedświątecznej Łodzi. Firma, dla której pracuje, otwiera właśnie swój pierwszy europejski oddział, a Soo Yeon ma dopilnować, by wszystko poszło zgodnie z planem. Nie przejmuje się, że za chwilę święta, gdyż dla niej nie mają one wartości emocjonalnej traktując je jak tylko ładnie opakowany produkt, który dobrze się sprzedaje. Michał jest grafikiem z duszą romantyka, zawsze pomocny i opiekuńczy, chociaż nieco chaotyczny a zarazem bardzo rodzinny, w przeciwieństwie do Soo Yeon uwielbia święta i uważa, że najlepsze prezenty to te robione własnoręcznie. Ich dwa tak odległe od siebie światy zderzają się na tle zimowej kampanii reklamowej, a różnice kulturowe to tylko początek. Czy gdy spadnie pierwszy śnieg, a pod choinką pojawiają się niespodziewane uczucia, zacznie się historia, której Soo Yeon nie zaplanowała w swoim terminarzu? Dlaczego młodej kobiecie trudno będzie pogodzić się z porażką? Uczuciową? Zawodową? A może inną?
Książki Katarzyny Grabowskiej już na stałe zagościły w mojej biblioteczce, a kto nie zna jeszcze „pióra” tej autorki to polecam się z nim zapoznać.
W napływie książek świątecznych, które uwielbiam zdarzają się powieści mające tyle wspólnego ze świętami co wilk ma z delfinem i zdarzają się prawdziwe perełki, które od pierwszej do ostatniej strony otulają magią świąt.

Ta książka nie jest ani jednym ani drugim, ale cudowne połączenie polskich tradycji świątecznych z kulturą koreańską sprawiły, że odebrałam fabułę bardzo pozytywnie.
Autorka w bardzo ciekawy sposób pokazuje dwa światy tak różne, że można przypuszcza, że nigdy nie uda się ich połączyć. I mam tu na myśli nie tylko kulturę państw, ale i osobowości głównych bohaterów.
Ona jest zimną, samotną kobietą sukcesu, wspinającą się po szczeblach kariery zawodowej. Przez współpracowników uznawana za cyborga. Wiele wymaga od innych, ale i sobie stawia poprzeczkę bardzo wysoko. Nie potrafi okazywać emocji.
Kiedy zostaje wysłana do Polski, aby zakończyć coś czego nie dokończyła jej poprzedniczka staje przed trudnym zadaniem, którego rozwiązanie tak jak żąda od niej szef może być kolejnym zawodowym szczytem, który zdobędzie.
Ale na miejscu pojawia się coś, co sprawia, że zaczynają w sercu kobiety walczyć emocje – zrobić to co podpowiada intuicja, czy zrobić to czego żąda od niej szef.
A żeby nie było łatwo, w Polsce zupełnie przypadkowo spotyka mężczyznę, który jest jej przeciwieństwem. Pogodny, empatyczny, bardzo rodzinny i uzdolniony grafik, a do tego uparty. I to ich chyba łączy, ten upór w dążeniu do celu.
Soo Yeon broni się przed uczuciem, ale okazuje się to trudne. W pewnym momencie musi podjąć decyzję – pomóc komuś tak zwyczajnie z potrzeby serca i wskazówek intuicji, czy pozostać zimną, pozbawioną uczuć pracownicą korporacji uległą naciskom szefa.
Autorka stawia między bohaterami mur, który wydaje się nie-do-pokonania, ale czy Soo Yeon i Michał odważą się go zburzyć?
Ta książka to moim zdaniem idealna lektura na długi zimowy wieczór i myślę, że wciągnie każdego czytelnika.
Trochę irytowały mnie niektóre zachowania głównych bohaterów i przyznam szczerze, że najbardziej polubiłam postać babci.

Może to taka trochę bajka, w której do końca nie wiemy, czy będą „żyli długo i szczęśliwie”, ale to z pewnością ciekawa opowieść o podejmowaniu trudnych wyborów. O tym co w życiu jest ważne i ile można zyskać, a ile stracić, gdy pójdzie się za głosem serca, albo za głosem zawodowych marzeń.
To dość nietypowy romans, pełen emocji zarówno pozytywnych jak i negatywnych, który pokazuje jak do różnych sytuacji podchodzą ludzie wychowaniu w dwóch różnych światach.
Ta powieść jest idealną lekturą dla tych, którzy lubią powieści obyczajowe z nutą romantyzmu, trochę skłania do refleksji nad tym, czy wiemy co tak naprawdę ma w życiu prawdziwą wartość.
Polecam nie tylko na czas okołoświąteczny.
(…) Ciepła, zabawna i wzruszająca opowieść o tym, że czasem trzeba polecieć na drugi koniec świata, żeby znaleźć swoje miejsce… i kogoś, kto sprawi, że nic już nie będzie takie samo. (…)
Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania książki w ramach współpracy barterowej. Książka jest tak pięknie wydana, z pięknie barwionymi brzegami, że idealnie nadaje się na prezent.
***Cytat pochodzi z książki ŚWIĄTECZNY TERMINARZ UCZUĆ wydawnictwa REPLIKA***
W OCZEKIWANIU NA CUD – Agnieszka Olejnik
(…) Rozciągnął usta w uśmiechu, ale jego oczy pozostały smutne. A potem nic już nie mówili, pogrążeni w ponurych myślach o tym, co się stanie z ich rodziną, taką popękaną na kawałki, jakby ktoś stanął buciorem na tafli szkła – jeśli zabraknie mamy. Przecież bez niej nikt, absolutnie nikt nie będzie wiedział jak żyć. (…)

Agnieszka Olejnik to polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W młodości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka – odwiedziła m.in. Czarnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, Sycylię, zjechała całą Skandynawię, by dotrzeć do Nordkapp. Tatry kocha miłością niemal romantyczną. Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015) a także wielu innych książek.
W OCZEKIWANIU NA CUD to powieść zimowo świąteczna z nutką dramatu.
PREMIERA KSIĄŻKI 15 PAŹDZIERNIKA 2025

Mira chce wierzyć, że tegoroczna Gwiazdka będzie udana, mimo niesnasek między córkami oraz konfliktu syna z ojcem. Na tydzień przed Wigilią na rodzinę spada nagły cios: mama ulega wypadkowi. Od tej chwili wszystko staje na głowie. Co robić, kiedy w drużynie zabraknie tej osoby, która od zawsze wszystko trzymała w ryzach? Na jakiś czas sala szpitalna stanie się miejscem, gdzie członkowie rodziny będą odkrywać, co jest dla nich naprawdę ważne.
Czy mimo wszystko uda im się uratować tegoroczne Boże Narodzenie? Kto najbardziej martwi się o zdrowie Miry, a kto nie przejmuje się losem kobiety? Czy Mira obudzi się ze śpiączki przed świętami? I kto będzie ważnym gościem przy wigilijnym stole?
Po książki Agnieszki Olejnik sięgam z prawdziwą przyjemnością i muszę przyznać, że jeszcze żadna z nich nie zawiodła moich oczekiwań czytelniczych.
Historia przedstawiona w tej książce to smutnie pokazane relacje jakie niestety mogą się trafić w każdej rodzinie. Skłóceni ze sobą, albo nie potrafią szczerze rozmawiać, albo ukrywają przed wszystkimi swoje słabości i nie widzą niczego złego w tym, że postępując według własnych zasad ranią najbliższych. I tylko ktoś, kto wejdzie do tego rodzinnego kręgu z zewnątrz jest w stanie otworzyć wielu osobom oczy.
Ta książka chociaż trudna urzekła mnie swoją fabułą i klimatem jaki autorka wprowadziła do tej powieści.
To opowieść o kobiecie, która za wszelką cenę próbowała trzymać w ryzach skłóconą ze sobą rodzinę i brać na swoje barki często więcej niż mogła udźwignąć, próbując nie dostrzegać tego co toksyczne i trudne emocjonalnie.
(…) Nie kontaktowały się ze sobą zbyt często, ona i córki. Ilekroć Mirze udało się dodzwonić do którejś z nich, zawsze odnosiła wrażenie, że przeszkadza w czymś okropnie ważnym i niecierpiącym zwłoki. Poprzestawała więc na sprawach, które należało pilnie załatwić; nie dzwoniła po to, żeby zwyczajnie pogadać, choć czasem jej tego brakowało. (…)

Świetnie pokazane relacje rodzinne osób, które zapomniały już czym, a może kim jest kochająca się i wspierająca w trudnych, czy też ważnych chwilach rodzina.
Mąż Miry, a ojciec ich trójki dorosłych już dzieci to człowiek, którego nie da się polubić (w przeciwieństwie do reszty bohaterów, chociaż nie zawsze pozytywnych). Ten mężczyzna tak mnie irytował, że czasami miałam ochotę tak nim wstrząsnąć, żeby zostały na jego ciele mocno widoczne ślady.
To również opowieść o blaskach i cieniach przeciętnej rodziny, o skrywanych latami tajemnicach i żalach oraz o osobie będącej spoiwem łączącym rozpadające się relacje.
Autorka pokazuje jak ważna jest rozmowa, szczera i chociaż czasami bolesna to kierująca zawsze w dobrą stronę.
Wypadek jakiemu uległa Mira wywraca życie reszty do góry nogami, ale myślę, że czasami musi wydarzyć się coś naprawdę złego, aby inni zaczęli widzieć dalej niż czubek własnego nosa.
Moim zdaniem to mądra i bardzo wartościowa książka, która uświadamia nam jak ważne są w życiu każdego człowieka małe gesty, jak ważna jest obecność bliskiej osoby i wzajemne wsparcie nawet w najbardziej błahych sprawach.

Przez pryzmat, chyba po raz pierwszy nieidealnie przygotowanych świąt toczą się wewnętrzne spory, ale i odkrywane zostają małe przyjemności o których niektórzy już zapomnieli.
Ciekawy wątek nieznanego do tej pory wujka jest czymś co zapewne wzruszy niejednego czytelnika. Mnie przynajmniej bardzo wzruszył. I myślę, że nie tylko mnie podczas czytania towarzyszyły tak skrajne emocje, że trudno mi o nich nawet pisać.
To ciepła i bardzo klimatyczna powieść niosąca w swoim przekazie piękne przesłanie podkreślające, że w życiu bardzo ważne są relacje, miłość, empatia i oczywiście zdrowie, którego brak potrafi zaważyć na wielu ważnych sprawach.
POLECAM po sięgnięcie po tę powieść nie tylko w okresie okołoświątecznym.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej wzruszającej historii dzięki współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za kolejną piękną powieść.
***Cytaty pochodzą z książki W OCZEKIWANIU NA CUD wydawnictwa FILIA***
SERCE NA ŚWIĘTA – Paulina Kozłowska
(…) Nie zamierzałem ich okłamywać, że poznaliśmy się z Mariką w supermarkecie na zakupach, bo nikt nie uwierzyłby, że byłbym w stanie do niej zagadać. Poza tym im więcej kłamstw, tym więcej komplikacji. Historia naszego niecodziennego spotkania wydawała się na tyle interesująca, że nie zamierzaliśmy jej ubarwiać. (…)
Paulina Kozłowska to urodzona w 1988 roku mieszkanka urokliwej Kobylnicy, na Pomorzu. Zawodowo zajmuje się kadrami. Prywatnie jest miłośniczką książek obyczajowych i kryminałów. Jej wielką miłością są również filmy kostiumowe, dla których „zarwała” już niejedną noc. Jest autorką kilku książek w tym: „Zakątek nadziei”, „Świąteczna narzeczona” czy cykl książek „Pensjonat na Kaczym Wzgórzu”.
SERCE NA ŚWIĘTA to powieść zimowo świąteczna z dość nietypowym wątkiem romantycznym.
PREMIERA KSIĄŻKI 04 LISTOPADA 2025

Marika jest piękną modelką reklamującą bieliznę, a zarazem asystentką prezesa dużej firmy będąc również kochanką prezesa. W przeddzień świąt dowiaduje się, że jej kochanek, a także pracodawca, będzie miał dziecko ze swoją żoną. Czuje się oszukana i zraniona, aby jakoś złagodzić frustrację wybiera się do knajpy z przyjaciółką i nie szczędzi sobie alkoholu, przez co wdaje się w kłótnię z nieznajomym w barze. Gdy pijany mężczyzna przekracza granicę, z opałów ratuje ją Tobiasz, właściciel uroczego pieska, którym Marika zajmie się podczas pobytu mężczyzny w szpitalu. Kilka dni później Marika i Tobiasz spotykają się na jarmarku świątecznym, gdzie wybierają razem choinkę. Kobieta dowiaduje się o kłopotach Tobiasza z kuzynem i postanawia mu pomóc, aby się odwdzięczyć i chociaż mężczyzna wcale nie ma ochoty uczestniczyć w rodzinnej imprezie swojego znienawidzonego kuzyna jedzie na nią w towarzystwie Mariki. Czy zwykła przysługa przerodzi się w głębsze uczucie? Co może pójść nie tak podczas przyjęcia zaręczynowego? I jaki udział będzie miał w tym wszystkim pies?
Ta książka to dla mnie strzał w dziesiątkę w okresie przedświątecznym i chociaż samych świąt jest w niej niewiele to jest spora dawka humoru i wzruszeń, których teraz potrzebowałam.
Główni bohaterowie są jak ogień i woda. Ona, przebojowa, piękna, odnosząca sukcesy w modelingu kobieta i on empatyczny, uczynny, zahukany, pełen traum skromny nauczyciel wychowania fizycznego, któremu ktoś kiedyś tak dokopał, że teraz nie wierzy ani w siebie, ani w to, że może mieć szansę u płci przeciwnej.

Kiedy Tobiasz broni się jak może aby wymigać się z uroczystości rodzinnej, której głównym bohaterem jest znienawidzony przez mężczyznę kuzyn, będący królem jego oprawców w dzieciństwie, Marika postanawia mu pomóc przełamać lody niechęci i przy okazji zrewanżować się za okazaną kilka dni wcześniej pomoc.
Kobieta odnajduje swojego wybawiciela, który po obronnej bójce trafia do szpitala, dzięki pozostawionemu w pobliżu zdarzenia psu. Postanawia się zaopiekować małą suczką Groteską i dzięki temu liczy na bliższy kontakt z jej opiekunem.
To powinna być lekka, łatwa i przyjemna książka świąteczna, piękna okładka nastraja bardzo pozytywnie i aż prosi, żeby sięgnąć po tę lekturę, ale autorka w piękną zimową scenerię i w atmosferę zbliżających się świąt wplata bardzo dramatyczne wydarzenia z dzieciństwa głównego bohatera.
(…) – Co ty wiesz o mocy słów?! – rzucam agresywnie. – Wiesz, że one są jak noże? Każde twoje przezwisko brutalnie mnie kaleczyło. Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Może i nie jestem już tamtym dzieckiem, ale to naturalna kolej rzeczy, że po ranach zostają blizny. (…)
Jak wielki wpływ na dorosłe życie może mieć hejt czy prześladowanie i wyśmiewanie kogoś w dzieciństwie zrozumieć może tylko ten, kto tego doświadczył. To bardzo smutne, że dzieci potrafią tak zatruć życie innemu dziecku, że odbija się to potem w dorosłym życiu. Dorosły już oprawca traktuje upokarzania dziecka jako żart, ale dorosłe upokorzone dziecko cały czas czuje w sobie ten wstyd, żal i ból.
Ten smutny wątek jest jakby tłem tej pięknej nietypowo romantycznej historii, która rodzi się powoli z chęci odwzajemnienia się za okazaną pomoc, ale pokazuje również jak trudno jest uwierzyć w siebie, kiedy w dzieciństwie przeżyło się prawdziwy emocjonalny koszmar.

Bardzo mi się ta książka podobała, czytałam ją z ogromną przyjemnością, przez co przez dwa dni zaniedbałam wszystkie obowiązki domowe 😉
A romans, który autorka przedstawiła jest ciepłą, pełną nadziei historią, w której bardzo pomogła mała psinka będąca własnością pewnej starszej pani, a którą w ramach sąsiedzkiej pomocy opiekował się młody wuefista.
Ujął mnie w tej powieści również wątek damskiej przyjaźni, który z jednej strony wywołał na mojej twarzy uśmiech, a z drugiej uświadomił na czym polega prawdziwa przyjaźń. Bo przecież przyjaciółki czy przyjaciele nie są tylko od tego, aby nas głaskać, tulić w trudnych chwilach i pocieszać, ale również od tego, aby czasami wstrząsnąć czy… pomóc wybrnąć z niezręcznej lub ryzykownej sytuacji.
Gorąco POLECAM tę piękną książkę i do przeczytania i do obdarowania kogoś jej egzemplarzem, ponieważ nie tylko fabuła jest godna uwagi, ale również oprawa graficzna jest śliczna, z barwionymi brzegami i i pięknymi grafikami w środku.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej, a Autorce bardzo dziękuję za kolejną świetną książkę, która pozwoliła mi na prawdziwy relaks (chociaż i łzy wzruszenia w oczach się zakręciły).
***Cytaty pochodzą z książki SERCE NA ŚWIĘTA wydawnictwa REPLIKA***
TAM, GDZIE RODZI SIĘ MAGIA – Joanna Tekieli
(…) Ola spojrzała w okno, za którym właśnie zaczął prószyć drobny śnieg. Gwiazdki wirowały w powietrzu i przyklejały się do szyby, a potem spływały po niej, jak wielkie łzy. (…)
Joanna Tekieli jest z urodzenia i zamiłowania Krakowianką. Ukończyła polonistykę. Uwielbia dobrą kawę, kocha ciszę, czytanie książek i piesze wędrówki po górach i dolinach. Jest autorką powieści z cyklu o pensjonacie „Leśna Ostoja”, „Dębowe uroczysko”, „Szlak Srebrnych Mgieł” i innych.
TAM, GDZIE RODZI SIĘ MAGIA to zbiór opowiadań świątecznych, których bohaterami są osoby występujące w powieściach autorki.
PREMIERA KSIĄŻKI 15 PAŹDZIERNIKA 2025

W pięknym hotelu, w starym domu, w górskim schronisku czy małym mieszkaniu – Boże Narodzenie zawsze może być pełne wzruszeń i radości, jeśli tylko są obok bliskie osoby, bo to my tworzymy tę słynną, świąteczną magię. Boże Narodzenie w wiosce Zapomna nie zapowiada się spokojnie. Wręcz przeciwnie: już od końca listopada synoptycy przewidują nadejście śnieżycy stulecia i radzą mieszkańcom regionu dobrze się przygotować. Na dodatek Daniel i Iga mają zupełnie różne wizje spędzenia tego wyjątkowego czasu. W Dębowym Uroczysku także daleko do spokoju, bo Eryk, zajmujący się na co dzień i od święta kuchnią w domu na polanie, musi niespodziewanie wyjechać i całe świąteczne przygotowania spadną na Alinę i Przemka, których antytalent kulinarny osiągnął poziom mistrzowski. Za to w pensjonacie Leśna Ostoja szykuje się wielki bal i świąteczny jarmark, na którym zamierza pojawić się wyjątkowy gość.
Po książki Joanny Tekieli sięgam chętnie, chociaż nie przeczytałam jej wszystkich powieści, ale styl jakim pisze bardzo mi się podoba.
Ta lektura nie jest typową powieścią świąteczną, ponieważ stanowi jakby dopowiedzenie do fabuł jej wcześniejszych książek. Znajdziemy w niej 5 opowiadań, a każde z nich nawiązuje do innej książki.
- ŚNIEŻYCA NAD JEZIOREM ZAPOMNIENIE to opowieść, w której bohaterami są osoby, które wystąpiły w powieści „Jezioro Zapomnienie”.
- CHOINKA W PODGÓROWIE to opowieść, w której spotykamy Ewę i jej dzieci oraz rodziców, których czytelniczki i czytelnicy poznali wcześniej w powieści „Schronisko w Podgórowie”.
- SZCZODRE DARY WSZEBORY przedstawiają wątek świąteczny będący kontynuacją powieści „Leśniczówka Wszebory”.
- ŚWIĄTECZNE WYZWANIA DĘBOWEGO UROCZYSKA to opowiadanie trochę humorystyczne ale i odrobinę groźne 😉 a jego bohaterami są osoby poznane w dylogii „Dębowe Uroczysko” i „Wyzwania Dębowego Uroczyska”.
- GWIAZDKA W PENSJONACIE LEŚNA OSTOJA to oczywiście wątek świąteczny w którym bohaterami są osoby występujące w tetralogii o Leśnej Ostoi.
Nie przepadam za krótkimi formami typu opowiadania, ale przyznam szczerze, że tę książkę przeczytałam w prawie ekspresowym tempie.

Jak już wspomniałam wcześniej, nie znam całej twórczości autorki i do tej pory poznałam tylko bohaterów jednej z tych opowieści, ale myślę, że kiedyś uda mi się poznać pozostałych, tym bardziej, że trochę ich już poznałam dzięki tym świątecznym historiom.
Styl jakim pisze Joanna Tekieli jest lekki i bardzo przyjemnie się jej książkę czyta, a pięć zimowych opowieści świetnie wprowadza w nastrój świąt Bożego Narodzenia.
Momentami jest zabawnie co z pewnością dodatkowo pozytywnie wpływa na odbiór fabuł. Bohaterowie są tacy swojscy, że człowiek ma ochotę poznać ich bliżej.
I bez względu na to, czy ludzie ci mieszkają w pięknym hotelu, czy skromnym domu, w każdym z tych miejsc można poczuć magię zbliżających się świąt.
Moim zdaniem autorka ma wyjątkowy dar opisywania miejsc i robi to tak malowniczo, że kiedy pisze o zasypanych śniegiem polach to czytelnik oczami wyobraźni widzi je tak dokładnie jakby właśnie przebywał w tym miejscu.
Ale magię świąt nie tylko tworzą miejsca i świąteczne dekoracje, tworzą ją przede wszystkim ludzie, którzy z każdej sytuacji potrafią wykrzesać coś pięknego. Swoim podejściem do świąt potrafią sprawić radość i sobie i innym.
Historie opisane w tej antologii są pełne wzruszeń, nie brakuje w nich smaków świątecznych potraw ani blasku świateł, ani też pięknej śnieżnej zimy.

A wszystko to w otoczeniu ludzkiej życzliwości, ciepłych relacji zarówno rodzinnych jak i przyjacielskich, a także miłości, która potrafi rozpalić ogień w sercach nawet w najzimniejszym okresie.
Miejsca, do których zabiera nas autorka są niezwykłe, niby to jest dom odziedziczony po dziadkach, albo stare schronisko czy trochę kiedyś zapomniany pensjonat, w każdym z tych miejsc, jeżeli tylko są w nim odpowiedni ludzie może zadziać się magia.
Polecam tę książkę przede wszystkim tym, którzy nie poznali jeszcze twórczości Joanny Tekieli, bo tym, którzy znają jej powieści, polecać tej antologii nie muszę.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA, że mogłam przeczytać tę książkę w ramach współpracy barterowej, a autorce dziękuję za kolejne pełne emocji chwile spędzone w miłym towarzystwie bohaterów opowieści.
***Cytat pochodzi z książki TAM, GDZIE RODZI SIĘ MAGIA wydawnictwa FILIA***
CYNAMONOWE ŚWIĘTA – Paulina Wysocka-Morawiec
(…) Było już ciemno, a latarnie zdobiły świąteczne iluminacje. W sklepach błyszczały lampki i ozdoby, a pod urzędem gminy postawiono wielką choinkę, która obwieszona była setkami kolorowych bombek emanujących wewnętrznym blaskiem. (…)
Paulina Wysocka – Morawiec urodziła się w 1990 roku w Tarnowskich Górach. Przez pewien czas szukała swojego miejsca na świecie, aż znalazła je w barwnej wsi pod Częstochową i tam zapuściła korzenie. Żona, dumna mama duetu uroczych psotnic, książkoholiczka, prowadzi blog www.milosniczkaslow.pl, w którym dzieli się zarówno informacjami o swoich książkach jak i o tych przeczytanych. Jest autorką kilku książek i opowiadań. Niestrudzenie próbuje pogodzić dom, pracę i pasję, choć czasem wydaje jej się, że bawi się przy tym w Don Kichota, a pisanie to jedyna rzecz, która pomaga jej nie zwariować. Jest również laureatką Turnieju Jednego Opowiadania organizowanego przez OPK Gaude Mater w Częstochowie oraz Koło literackie Anafora. Publikowała opowiadania w Częstochowskim Magazynie Literackim GALERIA. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2020 powieścią „Bez zobowiązań”.
CYNAMONOWE ŚWIĘTA to romans świąteczny z nutką erotyki.
PREMIERA KSIĄŻKI 04 LISTOPADA 2025

Joanna jest młodą matką, prawie rozwódką i właścicielką małej cukierni. Będąc w separacji z toksycznym mężem, który stara się usilnie jej udowodnić, że bez niego zginie, całkiem dobrze radzi sobie w nowo otwartej cukiernio-kawiarni. Siedmioletniego syna wychowuje z pomocą rodziców, którzy po odejściu Asi od męża przyjęli ją pod swój dach. W wyniku anonimowego donosu spada na nią kontrola z sanepidu, która kończy się dosyć niespodziewanym wypadkiem z deskorolką, mąką i przystojnym inspektorem w roli ratownika. I tak jak niespodziewana była wizyta Sanepidu, tak zaczyna się znajomość z inspektorem, która obojgu da nadzieję na szczęście, choć nie obędzie się bez komplikacji. Szczególnie mieszać w życiu Joanny będzie były mąż kobiety. Czy Asi uda się doprowadzić do tego, żeby mąż wreszcie dał jej spokój? Jak rozwinie się znajomość z przystojnym inspektorem? I czy syn Asi będzie zadowolony ze znajomości mamy z nowo poznanym panem?
Z twórczością Pauliny Wysockiej-Morawiec zetknęłam się po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni.
Jej świąteczna książka jest typowym romansem ze sporą dawką emocji i… erotyzmu 😉 Przyznam szczerze, że pierwszy raz spotkałam się w tego typu powieści z tak dokładnym przekazem romansu, w którym aż kipi od erotyki. Nie przeszkadzało mi to jednak w odbiorze fabuły, a zdecydowanie dodawało powieści odrobiny pikanterii.

Jak to bywa w wielu powieściach świątecznych jest ona, on i nagle wybucha gorąca miłość. I ona i on są po przejściach, które dość mocno zaważyły na ich przyszłym podejściu do płci przeciwnej chociaż oboje postanowili zaryzykować. A, że serce nie sługa a ciało nie wata bardzo szybko zmaterializowało się w tej przypadkowej znajomości uczucie.
Autorka porusza w swojej powieści kilka trudnych a zarazem ważnych tematów, które stanowią jakby tło dla rozpalającej się miłości dwojga zranionych w życiu osób, a wszystko odbywa się w czasie zbliżających się świąt.
Jednym z wątków, który mnie poruszył to było zachowanie ex-męża głównej bohaterki. Człowieka uzależnionego od toksycznych rodziców, władczego i bardzo zazdrosnego o to, że była żona, będąca przez lata na jego utrzymaniu, kimś w rodzaju niewolnicy męża i teściów, potrafiła stanąć na własnych nogach, odnieść sukces zawodowy i nadzwyczajnie w świecie być do tego szczęśliwą.
To do czego się ten mężczyzna posuwał było dość niewiarygodne, ale napędzany złością i zazdrością zdolny był dosłownie do wszystkiego, nawet do manipulacji uczuciami własnego syna.
Innym dość powszechnie widzianym wątkiem była bardzo toksyczna relacja między matką a synem, świetnie obrazująca te wszystkie niezbyt pochlebne kawały o teściowych. No cóż, są niestety matki, które chciałyby układać i kontrolować życie swoich synów nawet wówczas, gdy oni są już dorosłymi facetami. W takich przypadkach synowa lub potencjalna kandydatka na synową nie może być osobą tolerowaną przez rodzinę.
Ale na szczęście są i mądrzy rodzice, którzy są gotowi nieść pomoc i wsparcie w każdej sytuacji. Tacy, którzy nie wytykają popełnionych błędów, ale przytulą i wesprą dobrym słowem, kiedy ich dziecku powinie się w życiu noga. I takich właśnie cudownych rodziców miała Joanna.

I jeszcze dodam słowo o ojcostwie. Czy prawdziwym ojcem jest ten biologiczny, którego dziecko niewiele obchodzi, czy ten „przyszywany”, który potrafi być z dzieckiem szczery i traktować to „obce” dziecko jak równego sobie?
Ta powieść jest bardzo świąteczna, na wspomnienie wypieków (szczególnie cynamonowych ślimaczków) których w tej historii nie brakuje aż szaleją moje ślinianki.
Jest tutaj wszystko co powinno być w książce tego typu: jest śnieg i pachnące cynamonem ciasto przygotowywane z sercem, są karpie w dość drastyczny sposób przygotowywane do kolacji wigilijnej 😉 i są śląskie makówki, które u mnie obowiązkowo znajdują się w menu świątecznym, a na które przepis znajdziecie na końcu książki. I przyznam się szczerze, że w tym roku nie zrobię ich do wielkiej szklanej miski, ale tak jak zaproponowała Joanna klientom w swojej małej cukierni. A jak? Sięgnijcie po książkę to się dowiecie.
(…) Już po przekroczeniu progu w nos uderzał zapach zupy grzybowej, pierników i cynamonu. W radiu leciały kolędy, a wszyscy, choć zapracowani, wyglądali na spokojnych i szczęśliwych. (…)
To powieść lekka, łatwa i przyjemna chociaż nie brakuje w niej (jak wspomniałam wcześniej) trudnych tematów. Ale ogólnie jest zabawnie i… trochę erotycznie 😉

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i poznania kolejnej polskiej autorki. Książka jest pięknie wydana, z cudnie barwionymi brzegami i myślę, że świetnie nadaje się na prezent pod choinkę.
POLECAM GORĄCO.
***Cytaty pochodzą z książki CYNAMONOWE ŚWIĘTA wydawnictwa REPLIKA***




















