Boże Narodzenie
MIKOŁAJ DO WYNAJĘCIA – Agnieszka Olejnik
Z cyklu: CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA
(…) Ela westchnęła. Przegrane jak Bolka trampki, pomyślała po raz kolejny. On jest po prostu niewyuczalny. Tłumaczenie mu różnicy między ortografią a gramatyką mijają się z celem. A najgorsze, że niemal na pewno palnie coś przy stole. (…)

Agnieszka Olejnik to polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W młodości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka – odwiedziła m.in. Czarnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, Sycylię, zjechała całą Skandynawię, by dotrzeć do Nordkapp. Tatry kocha miłością niemal romantyczną. Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015) a także wielu innych książek.
Mikołaj do wynajęcia to powieść świąteczna z nutką romansu.
PREMIERA KSIĄŻKI 09 PAŹDZIERNIKA 2024

Zbliża się Boże Narodzenie. Zwykle o tej porze w rodzinie Bralików trwałyby zwyczajowe przygotowania do świąt, ale tym razem jest inaczej. Seniorzy rodu będą obchodzić 40. rocznicę ślubu. Taka okazja zasługuje na szczególną oprawę! Dlatego ich cztery dorosłe córki przygotowują niespodziankę – zamierzają zabrać rodziców do urokliwego pensjonatu w górach Szykując wspaniałą rodzinną uroczystość. Trzy siostry będą ze swoimi mężami, tylko jedna, najmłodsza, Elżbieta jako jedyna nie ma osoby towarzyszącej. Aby uniknąć nietaktownych pytań, postanawia wynająć atrakcyjnego mężczyznę, który odegra rolę jej nowego chłopaka. Nie ma jednak pojęcia, jak bardzo ten „udawany narzeczony” różni się od jej bliskich. Czy Mikołaj sprawdzi się w roli „narzeczonego”? Jak na obecność „obcego” wpłynie na zachowanie byłego narzeczonego Eli, który przybędzie do pensjonatu z nową dziewczyną? Czy niespodzianka przygotowana dla rodziców okaże się udana czy jednak będzie jedną wielką porażką?
Po przeczytaniu kilku książek tej autorki nie miałam żadnych wątpliwości, że czas spędzony z jej kolejną powieścią będzie dla mnie czasem miłym i przyjemnym.
Najpierw zachwyciła mnie okładka, ale wiadomo, że okładki świątecznych powieści przyciągają wzrok. Co do fabuły byłam pewna, że to będzie dobra książka. Lekka, łatwa i przyjemna, a do tego zabawna i wzruszająca jednocześnie. Czy można oczekiwać czegoś więcej po tego typu lekturze?
Świetnie wykreowane przez autorkę osobowości bohaterów to tylko jeden z wielu plusów i piękny dodatek do fabuły.
Jest to opowieść o pewnej rodzinie, ale również o młodym mężczyźnie, którego życie od małego haratało, nie pozwalając mu ani na rozwój osobisty, ani na spełnianie marzeń. To historia tak realistycznie przedstawiona, że mogłaby być prawdziwą.
Myślę, że takich „Mikołajów” jest na świecie więcej, i chociaż ten został przedstawiony jako ktoś prosty i trochę nawet prostacki w obyciu, to nie można go nie polubić.
(…) Bo nie dało się temu zaprzeczyć: mogła sobie kpić z Mikołaja, z jego braku obycia oraz wykształcenia, błędów językowych, niegustownych ubrań – ale to jedno musiała przyznać: był diablo przystojny. A to oznaczało, że jeśli uda jej się go nieco oszlifować i nakłonić, żeby nie mówił zbyt dużo, to opuści pole bitwy z tarczą, a nie na tarczy. (…)

Autorka poruszając w swojej powieści wiele trudnych tematów pięknie przedstawiła ukryte żale wielu występujących w powieści osób. Bez względu na wiek, pozycję społeczną czy finansową, każdy boryka się z jakimiś niedogodnościami.
Elżbieta, dziewczyna pochodząca z tak zwanego „dobrego domu”, ładna, dobrze zarabiająca cały czas martwi się swoją lekka nadwagą. Madame, kobieta, której teoretycznie do życia nie brakuje przysłowiowego ptasiego mleczka, jest osobą złośliwą i zgryźliwą, czy jest taką dlatego, że w duchu nie może się pogodzić z tym, że zamiast realizować marzenia została zdegradowana do roli (prawie) kury domowej? Na każdym kroku stara się wszystkim udowadniać swoje obycie w świecie i wyższość, ale tak naprawdę, czy jest kobietą szczęśliwą?
Mikołaj, młody mężczyzna przez niektórych postrzegany jako nieudacznik, jak ktoś kto nie potrafi sobie znaleźć stałej pracy, tak naprawdę jest osobą o wielkim sercu, walczącą z kłodami, które los cały czas rzuca mu pod nogi.
(…) Ela rozmyślała o ty, że Mikołaj uparcie unika wyjawienia jej choćby ogólników ze swojego życia prywatnego. Zawsze, ilekroć pytała, a on udzielał tych swoich wymijających odpowiedzi, w jego głosie słyszała smutek. I właśnie pojęła, że wszystkie te jego powiedzonka, głupi luz, udawana swoboda – to tylko przepranie, niedbale uszyty kostium na bal przebierańców. (…)

Po przeczytaniu tej książki pomyślałam, że oprócz powieści świątecznej jest to również ciekawa komedia romantyczna, ale czy słowo „komedia” jest tutaj odpowiednim, kiedy za każdym większym uniesieniem miłosnym kryje się mniejszy lub większy dramat?
Jeżeli szukacie ciepłej, a zarazem zabawnej książki, która pozwoli na to, że spędzicie czas w dobrym humorze, to jest to lektura idealna. Ale na wszelki wypadek przygotujcie sobie chusteczki, bo oprócz dobrego humoru autorka funduje również chwile wzruszenia.
Moim zdaniem to jedna z piękniejszych powieści świątecznych, z całą pewnością warta przeczytania, ponieważ fabuła nie tylko bawi, ale i skłania do refleksji.

Dziękuję Autorce za kolejną piękną historię, a Wydawnictwu FILIA bardzo dziękuję, że mogłam tę książkę przeczytać w ramach współpracy barterowej.
NOC WIGILIJNYCH CUDÓW – Marta Nowik
Z cyklu: CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA
(…) Pierwszy śnieg – pomyślał na widok lekko opadającego białego puchu, który pięknie otulał ziemię i to, co się na niej znajdowało. – No tak! Przecież to dwunasty miesiąc roku. Więc już czas. (…)
Marta Nowik jest magistrem filologii polskiej, pedagogiki resocjalizacyjnej i teologii. Ukończyła także studia podyplomowe na kierunkach: relacje interpersonalne i profilaktyka uzależnień, edukacja wczesnoszkolna i przedszkolna, bibliotekoznawstwo i informacja naukowa, autyzm, oligofrenopedagogika. Mieszka na pięknym, malowniczym i wielokulturowym Podlasiu. Przez całe życie związana z Białymstokiem. Czas wolny chętnie spędza na działce. Uwielbia spacery z psami na łonie natury. Lubi zagadki kryminalne i spotkania towarzyskie. Kocha podróże. Nieustannie zachwyca się niezwykłością otaczającego ją świata. Inspiracji do pisania książek szuka w ciszy i wśród przyrody. Pisząc, spełnia swoje marzenia. Rozważna i romantyczna jednocześnie. Szuka tego, co dobre, prawdziwe i piękne. Niepoprawna optymistka. Swoim uśmiechem i życzliwym wsparciem stara się dawać innym nadzieję na lepsze jutro. Jest autorką pięciu książek.
Noc wigilijnych cudów to powieść świąteczna będąca drugą częścią cyklu *Noc spełnionych życzeń*.
PREMIERA KSIĄŻKI 21 PAŹDZIERNIKA 2024

W Zalesianach, malowniczej miejscowości na Podlasiu, znajduje się mały sklepik z pamiątkami. Jego właściciel, dostojny pan Franciszek, ma jedno marzenie, chciałby spędzić święta Bożego Narodzenia z dawną ukochaną, Klarą. Pomimo upływu lat postanawia ją odszukać, więc zgłasza się po pomoc do detektywa Zawady licząc nie tylko na pomoc w odnalezieniu Klary, ale również na spełnieniu swojego jedynego marzenia. Franciszek nie jest jednak jedyną osobą w Zalesianach, która liczy na ten świąteczny cud. Na tej liście można spokojnie umieścić jeszcze kilku mieszkańców miasteczka: Aleksandrę o rozdartym sercu, Karola, który pragnie rozliczyć się z przeszłością oraz Natalię, przygotowującą się do roli mamy. Boże Narodzenie to magiczny czas, w którym dzieją się rzeczy niemożliwe. Każda z tych osób wkrótce przekona się, że cudom też trzeba czasem pomóc. Czy każda z tych osób doświadczy świątecznego cudu? Czy panu Franciszkowi uda się odnaleźć Klarę?
Kiedy zaczęłam czytać tę książkę pomyślałam, że „wchodzę” w wątki, które są kontynuacją. I nie pomyliłam się, ponieważ ta lektura jest drugą częścią po „Nocy spadających gwiazd”. No cóż, myślę, że w najbliższym czasie postaram się nadrobić tę pierwszą część.
W książce poznajemy kilkoro bohaterów, ich losy są trochę pogmatwane i nie wiadomo, jak się potoczą.
Dwie przyjaciółki – Natalia i Aleksandra nie potrafią do końca zaufać swoim partnerom co wpływa na dość mało przyjemne relacje damsko-męskie. Przyznam szczerze, że początkowo obie panie mocno mnie irytowały swoimi podejrzeniami i tym brakiem zaufania, bo panowie nie robili właściwie niczego co mogłoby być zapalnikiem do zazdrości.
Fabuła jest trochę bajkowa, chociaż autorka porusza w niej kilka trudnych, a momentami wzruszających tematów. Jest wątek alkoholizmu i wychodzenia z tego uzależnienia, wątek zdradzonej miłości, samotności mężczyzny w bardzo dojrzałym wieku i miłości utraconej przed wielu laty.
Ale ponieważ jest to książka z motywem świątecznym to musi być coś magicznego, co sprawi, że ludzie uwierzą w świąteczne cuda.
Wszystko dzieje się w okresie przedświątecznym, a kończy wigilią Bożego Narodzenia. Jest bajecznie biało i bardzo zimowo.
Urzekł mnie wątek jednego z bohaterów, starszego pana będącego właścicielem sklepiku z pamiątkami, który śmiało można nazwać sklepikiem z marzeniami, bo prawie każdy znajdzie w nim coś co go usatysfakcjonuje.
(…) – Niektórzy nazywają to miejsce „sklepikiem z marzeniami”. Mikołaj będzie! Już my o to zadbamy. Niech ich dziecięca radość w te święta udzieli się także pani. – Franciszek postawił na ladzie wielkie pudło. – Czy może być jeden wspólny prezent dla obu synów? (…)

Jest zimowo i świątecznie, ale jest też romantycznie.
Autorka przedstawia ludzi, którzy mieszkają w niewielkiej miejscowości. Wszyscy się znają i w miarę możliwości sobie pomagają, a wiadomo, że czas świąt dodatkowo pobudza empatię u wielu osób.
Jeśli chodzi o mnie, to największą sympatię poczułam do wspomnianego wcześniej starszego pana. Pan Franciszek całe swoje dorosłe życie tęskniący za dziewczyną, którą pokochał i utracił jako młody chłopak, potrafi doskonale rozumieć miłość jaką żyją inni. I jego dobre rady być może uratowały niejeden chwiejący się emocjonalnie związek.
Bardzo mi się podobało zakończenie i cieszę się, że autorka do niego tak nakierowała fabułę. Taki trochę specyficzny happy end.
(…) – Mamy trochę czasu do Wigilii Bożego Narodzenia. Może te święta będą akurat dla mnie wyjątkowe z tego powodu. Wierzę w bożonarodzeniowe cuda, tak po prostu, na przekór temu światu. (…)
Boże Narodzenie to magiczny czas, w którym wielu ludzi analizuje swoje zachowania, precyzuje oczekiwania i dąży do tego, aby uszczęśliwić i siebie, i kogoś bliskiego. I chociaż los potrafi być przekorny, to warto czasami otworzyć się na wyzwania, nawet takie, które wydają się trudne.
Jeżeli ktoś czytał wcześniejszą część cyklu *Nocy spełnionych marzeń* ten z pewnością sięgnie po tę kontynuację. Ale nawet jeżeli ktoś tak jak ja nie poznał wcześniejszych losów bohaterów, to myślę, że i tak miło spędzi czas z tymi osobami, dla których noc wigilijnych cudów może być przełomową kartą ich życia.
Polecam tę książkę szczególnie miłośnikom powieści świątecznych, kiedy jak nie teraz z przyjemnością sięgamy po takie lektury.

Dziękuję Wydawnictwu Novae Res za możliwość poznania kolejnej polskiej autorki i przeczytanie tej powieści w ramach współpracy barterowej.
KAMIENICA PEŁNA CUDÓW – Beata Zdziarska
Z cyklu: CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA
(…) W rogu przy samym ogrodzeniu Teresa wypatrzyła niewielki świerk o gęstych gałązkach. Podeszła bliżej i strzepnęła z niego śnieg. Oczyma wyobraźni widziała choinkę przybraną bombkami i złotymi łańcuchami, na której migocą kolorowe światełka. (…)
Beata Zdziarska jest autorką, o której niewiele znalazłam informacji. Gdzieś przeczytałam, że zaczęła swoją drogę pisarską w roku 2016 i jest autorką 6 książek.
Kamienica pełna cudów to powieść z motywem świątecznym.
PREMIERA KSIĄŻKI 05 LISTOPADA 2024

W starej sopockiej kamienicy znajduje się sześć mieszkań.
Bohaterowie tej bardzo wiekowej kamienicy z dużą pieczołowitością przygotowują się do nadchodzących świąt Bożego Narodzenia. Ubieranie choinki, gotowanie wigilijnych potraw czy pakowanie prezentów schodzą jednak na dalszy plan, gdy w grę wchodzi możliwość spędzenia upragnionego czasu ze swoimi bliskimi. Jednak w życiu nie zawsze bywa kolorowo, a mieszkańcy kamienicy muszą mierzyć się z licznymi trudnościami, które przygotował dla nich przewrotny los.
Książka jest tak pięknie wydana, że samo patrzenie na nią sprawia przyjemności. Jestem autorką książki „Kamienica pełna marzeń”, cyklu „dziewczynka z ciasteczkami”, dlatego jak tylko przeczytałam tytuł tej powieści od razu zapragnęłam dowiedzieć się o niej więcej.
Jak niewiele często wiemy o sąsiadach mieszkających w tym samym budynku, nawet jeżeli nie jest to blok z kilkudziesięcioma mieszkaniami, a mała kamienica. Ludzie bywają zamknięci w swoich światach i niechętnie otwierają się na innych. Czy przyczyną są problemy, które każdy zamyka w sobie, które nie mają prawa wyjść poza drzwi mieszkania?

Książka napisana jest dość specyficznie, składa się jakby z kilku opowiadań o różnych ludziach. W każdym rozdziale autorka wspomina po kolei mieszkańców tej samej kamienicy.
Poznajemy Małgosię, która jest studentką i mieszka razem z rodzicami. Niestety to nie jest szczęśliwa rodzina. Rodzice ciągle się kłócą, ojciec notorycznie zdradza mamę, a dziewczyna jest bezsilna wobec takiego zachowania.
Konrad jest lekarzem, po rozwodzie z żoną, która odeszła do innego mężczyzny, nie potrafi sobie znaleźć miejsca w życiu. Nie potrafi wybaczyć Ewelinie zdrady. To, że jakoś funkcjonuje zawdzięcza odwiedzinom córki i pracy w szpitalu.
Teresa mieszka sama, bardzo tęskni za synem, który od kilku lat przebywa w Stanach Zjednoczonych. Jest jednak ktoś, kto próbuje poprawiać kobiecie nastrój i zostawia na wycieraczce pod drzwiami jej mieszkania talerzyki z ciastem.
(…) Teresa obudziła się rano i wyjrzała przez okno. Świat zrobił się biały, puchowy. Śnieg oblepił gałęzie drzew, krzak bzu na podwórzu, gzymsy dachów, parapety. Kobieta ucieszyła się na ten widok, święta musiały być śnieżne, mroźne, baśniowe. (…)
Barbara również mieszka sama chociaż jest matką. Niestety po odejściu ojca jej córki, mężczyzny, który nie potrafił pogodzić się z niepełnosprawnością jedynego dziecka ona sama będąc w desperacji psychicznej umieściła małą w specjalistycznym ośrodku. Święta jednak pragnie poświęcić córce, tylko czy poradzi sobie sama? Kobieta ma siostrę, z którą jednak od lat nie utrzymuje kontaktu z powodu pewnego wydarzenia, które bardzo zraniło jej serce. Czy tak powszechnie określany czas cudów, okres świąt, pozwoli Barbarze na pogodzenie się z losem i z siostrą?
(…) Barbara wiedziała, że nie potrafi wyrzucić z siebie żalu i chrześcijańskie pouczenia ciotki o przebaczaniu bliźnim na nic się zdadzą. Żal był tym większy, że nigdy nie zrealizowała swoich marzeń o posiadaniu normalnej rodziny. (…)
Magda mieszka w lokalu, który odziedziczyła po zmarłej babci, Mieszkanie jest w bardzo złym stanie, ale kobieta wierzy, że uda jej się je wyremontować do świąt. Niestety chociaż bardzo liczy na pomoc chłopaka, ten ciągle ma ważniejsze sprawy na głowie. Matka Magdy nadużywa alkoholu i tak właściwie dziewczyna może polegać jedynie na przyjaciółce.

W kamienicy mieszkają jeszcze dwaj starsi panowie – Henryk i Adam. Ten drugi porusza się na wózku inwalidzkim, ale tym panom autorka nie poświęciła zbyt dużej uwagi, więc niewiele o nich się dowiadujemy.
Każde mieszkanie skrywa w sobie jakiś dramat, ale mieszkańcy kamienicy będący w stosunku do siebie obcy, jednocześnie czują łączącą ich więź. Chętnie sobie pomagają i życzliwie odnoszą się do pozostałych.
Fabuła jest ciekawa i muszę przyznać, że przeczytałam książkę szybko i bez uczucia znudzenia (co niestety czasami mi się zdarza). Wciągnęły mnie historie lokatorów, ale zabrakło mi w nich tych świątecznych cudów wspomnianych w tytule. No, może zdarzyły się jeden lub dwa…
Część historii aż prosi się o dokończenie, bo jak dla mnie zostały jakby w zawieszeniu.
Czujemy jednak tę piękną zimowo-świąteczną aurę, autorka zadbała o detale i muszę przyznać, że śniegu i mrozu tu nie brakuje. Och, jak ja marzę o takiej otoczce świątecznej, a Sopot zimą jest piękniejszy niż latem. Bajecznie ośnieżony Sopot wygląda pięknie, wiem coś o tym, bo uwielbiam odwiedzać to miasto właśnie zimą, tym bardziej gdy ta zima jest biała.

Myślę, że ta książka spodoba się wielu czytelniczkom i czytelnikom. Jest trochę nostalgicznie, trochę dramatycznie i trochę wzruszająco.
Styl jakim pisze Beata Zdziarska jest ładny, to sprawia, że czyta się lekturę bardzo płynnie i z przyjemnością.
I jak wspomniałam na wstępie, książka jest tak cudnie wydana, że aż się prosi, aby zakupić ją komuś na prezent.
Zapraszam zatem do zimowego Sopotu i polecam posłuchać opowieści, które snuje pewna stara kamienica, podglądająca swoich mieszkańców.
(…) Widzisz, Boże Narodzenie to czas, kiedy człowiek powinien otworzyć serce, choćby nawet skuwała je żelazna sztaba, którą ciężko ruszyć. Nie jest to łatwe, Małgosiu, ale… przynajmniej trzeba spróbować. (…)

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość poznania kolejnej polskiej autorki i za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
SALON SPEŁNIONYCH MARZEŃ – Agnieszka Lis
Z cyklu: CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA
(…) W małej społeczności wszyscy się znają. To dobrodziejstwo i przekleństwo jednocześnie. Gdy w systemie naczyń połączonych jedno zostaje odcięte od pozostałych – umiera. (…)

Agnieszka Lis to jedna z najpoczytniejszych pisarek literatury obyczajowej. To nie tylko pisarka, ale również pianistka i felietonistka. Ukończyła Akademię Muzyczną (z wykształcenia jest pianistką) oraz dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim (chciała nauczyć się lepiej pisać). Jak sama mówi o sobie – jest pełna sprzeczności i uważa, że gdyby miała dzisiaj jeszcze raz decydować o kierunku studiów, zdecydowałaby tak samo, ponieważ muzyka nie tylko uwrażliwia, ale przede wszystkim wzbogaca, a rozumienie języka muzyki jest czymś szczególnym. To autorka, która pisze o życiowych perypetiach, bólu, rozstaniu, trudnych relacjach i chyba właśnie za to cenię ją bardzo jako pisarkę.
Salon spełnionych marzeń to powieść świąteczna z mocnym akcentem dramatu, ale i również z nadzieją, która przeważnie w święta pojawia się w sercach wielu ludzi.
PREMIERA KSIĄŻKI 23 PAŹDZIERNIKA 2024

Jest Wigilia, w salonie kosmetycznym w centrum handlowym spotykają się ostatnie klientki, aby w ten szczególny czas wyglądać olśniewająco. Tego dnia salon otwarty jest dłużej ze względu na zatrzęsienie klientów. Każda kobieta chce dopieścić fryzurę i paznokcie. W pewnym momencie przy wejściu zakładu opada ciężka krata, a wszyscy będący w środku zostają uwięzieni. Telefony nie działają, centrum handlowe jest zamknięte, a ochrona najwyraźniej już zaczęła świętować, bo nikt nie odpowiada na wołania o pomoc. Strach i nerwy zgęstniają atmosferę, która z każdą kolejną godziną staje się trudna do zniesienia, zwłaszcza po tym, gdy wychodzi na jaw, że jedna z osób zna pozostałe i każdej z nich ma coś do zarzucenia. Czyżby Melania zaplanowała zamknięcie się w tym dość nietypowym miejscu razem z innymi osobami z premedytacją?
Czy magia świąt Bożego Narodzenia tym razem również zadziała? Czy na zamkniętych w salonie ludzi ktoś w domach czeka i zacznie ich szukać? Czy ktoś pomoże im się wydostać zanim święta dobiegną końca?
W tym roku wcześniej niż zwykle zabrałam się za czytanie powieści świątecznych. Każdego roku robiłam to od pierwszego grudnia, ale skoro w sklepach już są ozdoby świąteczne i reklamy, to uważam, że czas na to moje świąteczne czytanie też jest odpowiedni 😉

Nie przeczytałam wszystkich książek Agnieszki Lis, ale te 23, które dumnie stoją na jednej z moich półek bibliotecznych świadczą chyba tylko o tym, że jest ona jedną z moich ulubionych polskich pisarek.
Jeżeli ktoś sięgający po te lekturę będzie oczekiwał cukierkowo-słodkiej opowieści świątecznej, takiej… lekkiej, łatwej i przyjemnej, to może się trochę rozczarować.
Chociaż fabuła do lekkich nie należy, bo autorka wplotła w nią sporo dramatu, cynizmu i ironii, to muszę przyznać, że czyta się książkę łatwo i przyjemnie, a to dzięki stylowi jakim pisze Agnieszka Lis.
Ktoś, kto czytał wcześniejsze powieści świąteczne tej autorki to w tej spotka poznanych już w nich bohaterów, ale nie znaczy to, że pogubi się w fabule, ponieważ książka ta stanowi odrębną część, ale ze wzmiankami do poprzednich.
Jedną z głównych bohaterek jest Melania, kobieta nie pierwszej już młodości, elegancka, dystyngowana, inteligentna, bogata i wymagająca zarówno od innych jak i od siebie odpowiedniego obycia i zachowania.
Jej życie od początku miało być idealne. Prowadzona wzorowo i z przepychem restauracja, dobrze wychowane dzieci, oczywiście bez żadnych wad i skaz, oraz równie idealny mąż.

Ale jak się można domyślać, były to tylko pozory. Czy Melania potrafiła być osobą szczęśliwą, czy tylko próbowała wszystkim udowodnić, że taką właśnie jest?
Los (a może ktoś?) sprawia, że w Wigilię, Melania chcąc dopieścić swój już i tak idealny wygląd przed świętami, które postanawia spędzić samotnie z dala od dzieci i przyjaciół zostaje zamknięta wraz z innymi osobami w salonie kosmetycznym dużego domu handlowego. Przypadek czy premedytacja?
Jak się okazuje, każda z tych osób w przeszłości miała styczność albo z Malwiną, albo z kimś z jej rodziny.
W czasie długich godzin spędzonych w niezbyt komfortowych warunkach, bez prądu, bez zasięgu telefonicznego, bez świątecznych potraw, ale za to z zapasem alkoholu, dochodzi do wielu, często niezbyt przyjemnych rozmów i zwierzeń.
(…) Franciszka chyba chciała zemdleć, ale z wrażenia o tym zapomniała. Melania zastygła, Irek przestał oddychać. Patrycja wypiła do dna zawartość kubka, a Eleonora się przeżegnała. Magda za to spojrzała na swój kubek i, z wyjątkową starannością artykułując głoski, powiedziała: – O do licha. Jednak chyba za dużo tego wina. (…)

Melania ma do każdej osoby o coś pretensje, każdego o coś oskarża jednocześnie siebie cały czas uważając za kogoś lepszego, wręcz nieskazitelnego.
Jednocześnie uczestnicy tej nietypowej wigilii zaczynają się otwierać przed sobą i jak się okazuje, każdy z nich dźwiga na swych emocjonalnych barkach spory ciężar.
Muszę przyznać, że ta książka mnie bardzo zaskoczyła i chociaż podczas czytania wzruszałam się, wkurzałam i uśmiechałam na zmianę, to cały czas czułam również pozytywne zaskoczenie.
Po przeczytaniu ostatniej strony nie potrafiłam powiedzieć niczego. Chyba dlatego, że najbardziej zaskoczyło mnie samo zakończenie, które sprawiło, że dodatkowo poczułam, iż muszę tę powieść porządnie „przetrawić”.
Z całą pewnością jednak stwierdzam, że „pióro” Agnieszki Lis jest inne (dokładnie nie potrafię wyjaśnić jakie), a ta powieść tak nietuzinkowa, że nie dość, że od tekstu nie można się oderwać, to jeszcze zmusza czytelniczki/czytelników do głębokiej refleksji.
Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób stara się pokazać w bardzo wyidealizowany sposób, ale czy to sprawia, że czują się dzięki temu szczęśliwsi?
(…) Lubię to robić. Może to nawet jeden z niewielu uśmiechów, jakie w sobie noszę. Radość z czegoś pięknego co uda mi się stworzyć. Bo reszta…szarzyzna życia. Nie ma o czym mówić. (…)

Bardzo dziękuję wydawnictwu HARDE za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej, a AUTORCE serdecznie gratuluję kolejnej świetnej powieści.
WIGILIJNE OPOWIEŚCI, CZYLI PRAWDZIWY DUCH ŚWIĄT – Aneta Grabowska
(…) Dlaczego wzdychasz tak smutno i głośno, że aż słychać to w naszej stajence? Czy nie czujesz magii zbliżających się świąt? My wszyscy tutaj pomagamy ci najlepiej jak tylko umiemy. Skąd więc twoje troski Mikołaju? (…)
Aneta Grabowska to młoda autorka powieści obyczajowych oraz utworów skierowanych do młodych czytelników. Prywatnie mama małej Zosi, ucząca się żyć z dala od miejskiego zgiełku, do którego przywykła.
Wigilijne opowieści, czyli prawdziwy duch świąt to zbiór kilku bardzo mądrych opowiadań dla dzieci.
PREMIERA KSIĄŻKI 10 PAŹDZIERNIKA 2020

Książka składa się z kilku opowiadań dla dzieci: 1. Zatroskany Mikołaj / 2.Prawdziwy duch świąt / 3. Tylko jedno życzenie / 4. Święta bliskie, święta dalekie. Każde z opowiadań niesie w sobie mądrość jaką powinny poznać dzieci zanim zaleje je komercja związana ze świętami Bożego Narodzenia. Bo co tak naprawdę ważne jest w święta? Góra prezentów, czy czas spędzony wspólnie z najbliższymi.
W jednym z opowiadań, Mikołaj martwi się, że nie może spełnić wszystkich próśb dzieci. Nie ma problemu z tymi, które proszą o nowe zabawki czy słodycze, ale jak podarować prezent dziecku, które prosi w liście, żeby rodzice przestali się kłócić, albo żeby przyjechał na święta rodzic pracujący za granicą. Albo jak spełnić życzenie chłopca mieszkającego w domu dziecka, który pragnie dostać od Mikołaja tylko… prawdziwy dom i prawdziwą rodzinę.
Na szczęście Mikołaj ma przy swoim boku mądrego Rudolfa, który potrafił wymyśleć sposób, który pozwoli spełnić te nietypowe prośby o nietypowe prezenty. Jeżeli jesteście ciekawi jak zamierzają wraz z Mikołajem tego dokonać, sięgnijcie po książkę.
Jedne dzieci myśląc o świętach mają w głowach tylko wyszukane prezenty, im droższe i modniejsze tym lepsze. Święta znają jedynie z tej komercyjnej strony, bo przecież wszystko można kupić.

Kiedy Adam (opowiadanie: „Prawdziwy duch świąt”) trafia do domu kolegi ze szkoły – Bartka, widzi, że czas przygotowań do świąt to nie tylko pięknie ustrojony dom i choinka, im wyższa tym piękniejsza, Adam ma okazję zobaczyć, że czas przygotowań do świąt może być zupełnie inny i wcale nie gorszy od tego, który zna i obchodzi wraz ze swoimi rodzicami. W wielodzietnej rodzinie, w której dzieci noszą ubrania po starszym rodzeństwie wcale nie jest tak źle.
Frajdą jest wspólne pieczenie ciasteczek i to nie tylko dla siebie, ale również dla tych, którzy nie mają własnych domów. Wspólne śpiewanie kolęd czy świątecznych piosenek, może być dużo przyjemniejsze od słuchania ich z radia, a obdarowywanie kogoś prezentami potrafi być piękniejsze od dostawania prezentów.
(…) Adam przez długi czas nie wiedział, o co tak naprawdę w świętach chodzi. Tym razem jednak podczas łamania się opłatkiem i składania życzeń uświadomił sobie, że to nie prezenty, ale obecność bliskich osób, te wszystkie drobne rzeczy wspólnie zrobione, a także wrażliwość i uważność drugiego człowieka czyniły ten czas prawdziwie magicznym. (…)
Filip (opowiadanie: „Tylko jedno życzenie”) odwiedzał babcię, która miała życzenie, aby wnuczek przez tydzień był dla wszytskich miły. Niby to nic takiego, ale w pewnych okolicznościach i pewnych towarzystwach mogło to być trudnym do spełnienia. Chłopiec nie był lubiany w szkole, a jego koledzy nie traktowali go z należytym szacunkiem. Jak więc być miłym dla kogoś takiego? Postanowił jednak spełnić życzenie babci i dzięki temu, że on stał się milszy dla innych wiele się zmieniło również w stosunku do niego. Bo gdy ktoś jest dla ciebie miły, to i ty takim się stajesz. Nie masz ochoty na swary czy kłótnie. A wiadomo, że jak dajesz dobro to jest duża szansa, że otrzymasz je z powrotem. Dlatego warto być dla kogoś miłym i pomocnym, nie tylko w stosunku do kolegów w szkole, ale również do osób starszych, które czasami tej dobroci potrzebują.
(…) Kiedy wracał do stołu, napotkał spojrzenie babci. Uśmiechnęła się do niego i puściła mu oczko, zupełnie jakby wiedziała, co właśnie się wydarzyło. Filip odpowiedział jej tym samym. W tej chwili jedno stało się dla niego jasne – bycie dobrym dla innych sprawia, że dobro do nas wraca. (…)
W opowiadaniu „Święta bliskie, święta dalekie” autorka przedstawia w jak różny sposób można spędzać święta, podkreśla, że nie we wszytskich domach są te same potrawy, a jednak wszędzie jest to czas magiczny.

Dzieci w szkole opowiadają o tym co znajduje się do jedzenia na ich wigilijnych stołach i jak spędzają każdorazowo święta. Jedni lubią przebywać w rodzinnym gronie z bliskimi, a inni wyjeżdżają nawet do ciepłych krajów.
Nie jest ważne jak i gdzie spędzisz święta, ważne jest to, aby był to czas miły i przyjemny.
Moim zdaniem, ta książka powinna znaleźć się pod choinką każdego dziecka, pozwoli bowiem zrozumieć ten prawdziwy duch świąt. Być może wiele dzieci nie rozumie, czym jest magia świąt, kojarząc ją jedynie z górą prezentów piętrzących się pod choinką, a przecież nie na tym to wszystko polega, po coś kładzie się pusty talerz na stole, śpiewa kolędy czy pastorałki.
Drogi Rodzicu, Droga Babciu, Dziadku, Ciociu, Wujku, spraw dziecku prezent w postaci tej mądrej książki. Znajdź czas na przeczytanie jej razem z dzieckiem, a przekonasz się sam/sama jaką magią są święta.
POLECAM tę książkę wszystkim dzieciom, które potrafią już samodzielnie czytać, ale polecam ją również bliskim tych dzieci, aby wraz z nimi tę piękną lekturę przeczytali. Niestety zbyt wielu dorosłych myśli komercyjnie, a święta mają być magiczne, nie bogate.




















