Recenzje książek

Literatura obca 2020

MOWA ROŚLIN – Alice Vincent

Alice Vincent jest redaktorką w Penguin Books. Od 2014 roku dzieli się swoją ogrodniczą przygodą na swoim koncie na Instagramie oraz prowadzi kolumnę o miejskim ogrodnictwie w „The Telegraph”. Nauczyła się uprawiać rośliny, aby podziwiać zieleń i cieszyć się nią nie tylko na zewnątrz. Utrzymuje, że ograniczony metraż mieszkania nie powinien powstrzymać nikogo przed stworzeniem zielonej oazy.

Mowa roślin to opowieść o tworzeniu swojego miejsca na ziemi, życiu blisko Natury i czerpaniu z niej mocy.

PREMIERA KSIĄŻKI 24 CZERWCA 2020

Wydawnictwo MUZA.SA
stron 414

Po zerwaniu kilkuletniego związku z chłopakiem, z którym planowała życie do końca swoich dni, młoda kobieta próbuje połączyć życie zawodowe recenzentki muzycznej z pasją jaką jest uprawa roślin. Zamienia swój balkon w mini ogród i obserwuje swoje rośliny. Każda pora roku jest dobra na podpatrywanie życia roślin, więc ona robi to czasami z dumą, czasami z nadzieją a czasami z nostalgią.

Książka jest dość specyficzna, narracja jest w pierwszej osobie czasu przeszłego i chociaż jest to coś co lubię podczas czytania, to tutaj trochę brakowało mi dialogów, ponieważ treść jest jednolitym tekstem. Jak pisany pamiętnik.

Relacje z życia przeplatane są czymś w rodzaju reportażu o roślinności, o powstawaniu ogrodów publicznych w dużych miastach Europy, obszarów zieleni w Stanach Zjednoczonych, powstawaniu pierwszych szklarni i uroczych ogródków przydomowych.

Główna bohaterka po rozstaniu z chłopakiem często nie pozwalała sobie na normalne funkcjonowanie, chociaż wiedziała, że trzeba się do tego zmusić i żyć dalej. Czy udało się to tej młodej kobiecie? Rozstanie jest bolesne, długo nie może sobie z nim poradzić, ale powoli zaczęła „wchodzić” w nowy związek, który być może okaże się lekiem na tę „porzuconą” miłość.

(…) Łzy spływające po mojej twarzy w tłumie nieznajomych, gdzie nikt się nimi nie przejmował, miały smak wolności i katarktyczne działanie. Czułam,  jakby ktoś wyciągnął ze mnie korek i pozwolił odpływać uczuciom, które gromadziły się nie tylko przez ostatni tydzień, ale tkwiły we mnie od bardzo dawna. (…)

Autorka na początku książki wspomina o tym jak kobiety mieszkające w Anglii i walczące w dalekiej przeszłości o swoje prawa, angażowały się wbrew męskim poglądom dyskryminującym je, w organizowanie najpierw małych przydomowych ogródków, aż do wielkich i drogich ogrodów, które dzisiaj są dumą Anglii.

(…) Kobiety ujawniły w pełni swój potencjał w ogrodnictwie, kiedy uzyskały dostęp do przestrzeni zarezerwowanej dotąd wyłącznie dla mężczyzn. Na podziw zasługuje Charlotte Marrryat – Amerykanka, której spryt i pewność siebie pozwoliły odnaleźć lukę w przepisach Królewskiego Towarzystwa Ogrodniczego, dzięki czemu zdołała się do niego zapisać, jako trzecia kobieta w historii w 1830 roku. (…)

Opisując w pełnym zachwycie zachowanie różnych roślin, na przykład groszku pachnącego czy paproci, autorka przeplata je wspomnieniami z festiwali muzycznych, na których nie tyle dobrze się bawiła, co była w pracy jako recenzentka i dziennikarka. Świat muzyki przeplatany ze światem roślin to dwa skrajnie różne światy, a jednak każdy z nich posiada swój swoisty urok.

(…) Jeśli wiesz wystraczająco dużo o roślinach, możesz stanąć w ogrodzie w samym środku zimy i zobaczyć bujne listowie i kłęby kwiatów, otwierające się pączki i liście malowane barwami jesieni. (…)

Niektóre opisy roślin tak mnie zafascynowały, że zaczęłam szukać ich zdjęć w Internecie, ponieważ chociaż sama jestem szczęśliwą posiadaczką ogrodu, wiele nazw (jak na przykład Budleja) były mi obce.

Zdjęcie znalezione w internecie

Ta książka nie jest lekka i łatwa chociaż bardzo przyjemnie się ją czyta. Myślę, że wielu miłośników roślin zafascynuje opisany w niej świat nie tylko roślinności, ale również jej umiejscowienia, a wpleciony w fabułę wątek obyczajowy, dodaje tej książce pewnego rodzaju ciekawostek.

Polecam tę lekturę osobom, które lubią piękne, liryczne opowieści. W tej znajdą opowieść o tworzeniu swojego miejsca na Ziemi. Dostrzegą to, co w życiu jest ważne. A wielu, myślę, że zaczerpnie z tej książki radość, bo czyż nie jest szczęściem i radością móc obcować z naturą. Delektować się pięknem przyrody nawet na malutkim kawałku balkonu? Kwiaty w domu dodają mieszkaniu życia.

Pokolenia młodych ludzi zapatrzonych w ekrany swoich telefonów czy laptopów często nie dostrzegają naturalnego piękna, które wokół nich się rozściela. Mieszkając minimalistycznie w otoczeniu szkła, stali i szarości prostych mebli z Ikei nie zawsze możemy dostrzec to, co mogłoby wpłynąć na lepsze samopoczucie, na radość dla oczu, na piękno jakim są rośliny. 

Polecam tę książkę na wyciszenie, na chwilę relaksu, na zatrzymanie się na chwilę w tym biegu życia.

Dziękuję Wydawnictwu MUZA.SA za tę piękną i pełną nostalgii książkę, która potrafi człowieka nie tylko zaciekawić, ale przede wszystkim wyciszyć.

PODRÓŻ NIEŚLUBNA – Christina Lauren

Christina Lauren to pseudonim duetu autorskiego – długoletnich przyjaciółek Christiny Hobbs, która spędza dni w biurze poradni dla młodzieży w otoczeniu nastolatków. Obecnie można ją znaleźć przy biurku, pisząc lub oglądając filmy BTS (mieszka w Utah z mężem i córką) i Lauren Billings – która ma doktorat w neuronauce i zanim zacznie pisać pracę na pełen etat, spędza swoje dni, robiąc nerdowskie rzeczy badawcze w fartuchu i okularach laboratoryjnych. Ich książki zajmują listy bestsellerów „New York Timesa” i „USA Today”. Są autorkami romansów obyczajowych. W Polsce ukazały się dotychczas ich książki z cyklu Beautiful BastardWild Seansons.  

Podróż nieślubna to współczesna komedia romantyczna.

PREMIERA KSIĄŻKI 17 CZERWCA 2020

Wydawnictwo PORADNIA K
stron 332

Na przyjęciu weselnym dochodzi do zatrucia pokarmowego. Zarówno para młoda jak i goście cierpiący nieziemskie katusze, mają zafundowaną dość specyficzną „zabawę”. Jednymi z nielicznych, których nie dopadła choroba są Olive, bliźniacza siostra pani młodej i Ethan, starszy brat pana młodego. Oboje od lat są w stosunku do siebie nastwieni dość bojowo i kiedy świeżo poślubieni małżonkowie niezdolni do odbycia podróży poślubnej proponują swojemu rodzeństwu bajeczne dziesięć dni w luksusowym hotelu, na bajecznej wyspie, zarówno Olive jak Ethana początkowo dopada coś w rodzaju niechęci. Jak to? Dziesięć dni z wrogiem w jednym pokoju? Rodzeństwo młodych małżonków podejmuje jednak wyzwanie, bo… szkoda przecież zaprzepaścić okazję. Czy Olive i Ethan dojdą do porozumienia z dala od rodziny i życia jakie wiodą? Co sprawiło, że kiedyś zamiast się polubić zapałali do siebie niechęcią? Czy można zakochać się w swoim wrogu?

Moje pierwsze spotkanie z tym duetem pisarskim zapewne nie będzie jedynym. Przyznam szczerze, że dawno się tak dobrze nie bawiłam i chociaż główna bohaterka, czyli Olive wzbudzała we mnie sprzeczne emocje (raz byłam po jej stronie, a raz miałam ochotę nią mocno potrząsnąć) to książkę czytałam z zapartym tchem.

Sporo humorystycznie poprowadzanych dialogów powodowało, że książkę dosłownie chłonęłam, a niezliczona ilość zabawnych sytuacji dodatkowo wpływały na to, że chciało mi się czytać bez przerw. Powszechnie wiadomo, że duża ilość dialogów w treści, przyspiesza czytanie, bo człowiek chcąc nie chcąc specyficznie „angażuje” się w te rozmowy.

Narracja jest w pierwszej osobie czasu przeszłego, a to jest to co lubię w książkach, bo w indywidualny sposób czuję jakąś więź z daną bohaterką czy bohaterem.

Osobowości postaci zostały wykreowane bardzo ciekawie i chociaż tak jak wspomniałam wcześniej Olive wydała mi się z jednej strony dość infantylna, to jednak z drugiej strony bardzo kobieca, świadoma swojego seksapilu, to jednocześnie o bardzo zaniżonej własnej wartości intelektualnej.

(…) Niemniej jednak kolacja okazała się bezapelacyjnym sukcesem – bardzo się cieszę, że wszystkiego nie popsułam i wciąż mam pracę, ale zarazem denerwuje mnie to, że Ethan potrafi być tak czarujący. Nie mam pojęcia jak on to robi; przez dziewięćdziesiąt dziewięć procent czasu jest doszczętnie pozbawiony zalet towarzyskich, a potem ni stąd, ni zowąd zmienia się w Mistera Uroku Osobistego. (…)

I chociaż było zabawnie, lekko, łatwo i przyjemnie to autorki nie omieszkały wmieszać w tę piękną historię pewnego rodzaju zadry. W ciekawy sposób ukazały coś, co można nazwać zaślepieniem manipulacyjnym, w bohaterów wplotły osobę świetnie manipulującą życiem innych. Pokazały człowieka, który nie tylko w bardzo wiarygodny sposób oszukiwał najbliższe mu (teoretycznie) osoby – brata i narzeczoną (później żonę), ale grał na ich uczuciach tak, że nawet w obliczu prawdy, te osoby nie potrafiły uwierzyć w jego winę i kłamstwa. Jak wielu ludzi tak potrafi manipulować innymi, egoistycznie czerpiąc zadowolenie z życia.

Czytając tę powieść zwróciłam uwagę na to, jak często ludzie potrafią brnąć w coś co nie przynosi im zadowolenia bo katują się nadmiernie rozbuchanym ego.

Przyznam jednak, że książka ta jest przeuroczą lekturą na lato, taką którą czyta się z przyjemnością, którą można zabrać na plażę, do lasu, na kajak czy usiąść z nią na balkonie. Jak na razie, wydaje mi się, że jest to jedna z lepszych letnich powieści, które przeczytałam w tegorocznym okresie wakacyjno-urlopowym. I nie jest ważna w niej tylko fabuła, która z całą pewnością należy do wciągających i ciekawych, ale uroku dodają jej zabawne, chociaż momentami dość kontrowersyjne relacje między głównymi bohaterami, gdzie prowadzone w ich wykonaniu dialogi są nie tylko pełne docinków, śmiesznych uwag ale po prostu momentami rozbawiające do łez.

 Pięknie ukazana została w tej powieści więź rodzinna określonej grupy osób, gdzie bez względu na to, czy jesteś bliską ciotką, czy dalekim kuzynem to kiedy komuś w rodzinie dzieje się krzywda, lub gdy potrzebna jest pomoc, to stawiasz wszystko na jedną kartę i pomagasz jak możesz.

Przyznam szczerze, że zachwyciła mnie w tej historii również specyficznie pokazana chemia, jaka działała na głównych bohaterów. Niby się nie lubią, niby się nie znoszą, a coś ich tak bardzo do siebie ciągnie, że trudno się oprzeć wrażeniu, że to jednak nie jest idiosynkrazja. Miłość i chemia muszą ze sobą współgrać aby związek był dopasowany, tutaj ta chemia jest taka naturalna, dumnie przeradza się z czegoś niezrozumiałego w coś pożądanego, jest pełna charyzmy, a to sprawia że relacje między tym dwojgiem młodych ludzi stają się bardziej dynamiczne.

(…) Bez wątpienia był to najgorszy pocałunek z oferty Ethana Thomasa, a jednak… nie mogę nazwać go tragicznym. Jego usta były ciepłe, a wargi delikatne i jędrne. Nawet wtedy, gdy gapiliśmy się na siebie z otwartymi oczami – i był taki wybałuszony – nie wyglądał najgorzej. (…)

Jeżeli ktoś szuka lekkiej, łatwej i przyjemnej lektury to koniecznie niech sięgnie po tę książkę. Gwarantuję, że nie zawiedzie go ani romans, ani humor, ani przygoda, ani… dramat. To książka, którą się czyta jednym tchem, mnie porwała na dwa dni i chyba żałuję, że się tak szybko skończyła.

Dziękuję wydawnictwu Poradnia K za propozycję przeczytania tej lektury. Dziękuję autorkom za te chwile, kiedy mogłam oderwać się od szarej rzeczywistości i zrelaksować na tyle, żeby poczuć, że już jest lato (bez względu na pogodę za oknem 😉) Już zaczęłam szukać w czeluściach internetowych księgarń innych książek tych autorek.

Polecam całym sercem.

ZMYSŁOWY ANIOŁ STRÓŻ – Kristen Ashley

Kristen Ashley urodziła się w 1968 roku w Gary w stanie Indiana, a dorastała w małym miasteczku Brownsburg w licznej wielopokoleniowej rodzinie przy dźwiękach muzyki między innymi Glena Millera. Mieszkała w Denver i w Wielkiej Brytanii, a ostatnio osiadła w Phoenix. To amerykańska pisarka, której pasją poza pisarstwem są filmy, muzyka, dobre jedzenie i moda. W swoim dorobku ma książki takie jak: „Tajemniczy mężczyzna”, „Niepokorny mężczyzna”, „Idealny mężczyzna” oraz jedna z najnowszych książek „Wymarzony mężczyzna”. Jest autorką ponad sześćdziesięciu powieści, które zostały przetłumaczone na czternaście języków.

Zmysłowy anioł stróż to współczesna komedia kryminalna z pokaźną dawką romansu i erotyki.

PREMIERA KSIĄŻKI 25 CZERWCA 2020

Wydawnictwo AKURAT
stron 511

Jet jest młodą dziewczyną, która opiekuje się swoją chorą matką. Pracuje na dwa etaty i mimo często braku siły, nie poddaje się. Nie ma czasu na rozrywki, na chłopaka, na zabawę, a priorytetem w jej życiu jest zapewnienie mamie maksymalnej opieki. Niestety Jet ma również bardzo nieodpowiedzialnego ojca-hazardzistę, który nie waha się odwiedzać córki zawsze wtedy, kiedy dopadają go kłopoty. Kiedy dziewczyna poznaje przystojnego policjanta i zakochuje się w nim, świat zaczyna wyglądać nieco inaczej. I chociaż seksowny, czuły i odpowiedzialny mężczyzna zapewnia ją na każdym kroku o uczuciu jaki w nim wzbudza, to zakompleksiona i uparta Jet zdaje się tego nie zauważać. Niestety życie ciągle rzuca jej kłody pod nogi i kto jak nie odważny, liczący się zarówno w świecie prawa jak i bezprawia policjant może jej pomóc. Kiedy dziewczyna wpada w poważne kłopoty z powodu ojca, który zadarł z niewłaściwymi ludźmi, Jet odważa się zaufać Eddiemu i jego kolegom, którzy mogą pomóc jej w wydostaniu się z niebezpiecznego bagna do którego wciągnął ją kochany tatuś. Czy Jet i Eddi znajdą wspólny język miłości, nie opierający się tylko na pożądaniu i seksie? Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Czy można zaprzyjaźnić się z żoną najgroźniejszego gangstera i nie czuć zagrożenia?

(…) W sumie w Eddim podobało mi się mnóstwo rzeczy. Nie, to nieprawda! W Ediim podobało mi się w s z y s t k o. Wielki Boże! Kiedy roztrzęsiona nabierałam powietrza, zauważyłam, że Eddi mnie obserwuje. (…)

Chociaż autorka ma na swoim koncie sporo książek, to ja przyznam szczerze, że jest to dopiero moje drugie spotkanie z jej dorobkiem pisarskim. Pierwszą książkę, którą przeczytałam to „Córka gliniarza”. Ale myśląc o powieściach tej autorki jestem przekonana, że z przyjemnością sięgnę po każdą kolejną jej książkę, która wpadnie w moje ręce, bo dawno się tak świetnie nie bawiłam podczas czytania książki.

Narracja jest w pierwszej osobie, a to jest to co lubię, bardziej się wówczas zbliżam do postaci, traktując tę narrację jak coś w rodzaju wspomnień, zwierzeń, czy babskich pogaduszek.

Główna bohaterka jest taką wymarzoną postacią wielu młodych kobiet. Piękna, seksowna, krnąbrna, odważna i nieco pyskata. A facet, którego autorka umieściła obok niej to tak jak w „Córce gliniarza” dla większości młodych kobiet spełnienie miłosnych i erotycznych marzeń.

Czytając tę powieść wyśmienicie się bawiłam, i cieszę się, że miałam okazję przeczytać wcześniejszą powieść, ponieważ gdybym zaczęła od tej, pogubiłabym się pewnie w tłumie tych wszystkich postaci. Ale na szczęście wszystkich już wcześniej poznałam i dokładnie już wiedziałam kto stoi po czyjej stronie.

Bardzo ciekawie nakreślone osobowości bohaterów chociaż zarówno Jet jak i Eddi pokazani zostali jak dwa wybuchające wulkany, albo dwa kozły, które wiecznie skaczą sobie do rogów. Jednak autorka wyciągnęła z nich wszystko co mogła, coś najbardziej wyrazistego, pokazując skrajności ich osobowości zarówno, te dobre cechy jak i te złe.

Muszę przyznać, że bardzo efektownie poprowadzone są tutaj dialogi, jest ich sporo przez co czyta się dużo szybciej, są z dużą dawką ironii i to jeden z wielu plusów tej powieści.

Ta książka to wulkan energii, humoru i nierównoważnych emocji. Autorka w równym stopniu bawi, co przyprawia o szybsze bicie serca i to nie tylko w sprawach brutalnych, gangstersko-niebezpiecznych, ale również w tych intymnych, odważnych erotycznie.

Głównych bohaterów nie można NIE polubić, są oni bowiem nietuzinkowi, często szaleni w swoich zachowaniach, chociaż w przypadku Jet McAlister, również nieco infantylni.

Miłość i uczucia jakie wybuchają między młodym policjantem a „zahukaną, nudną, i nijaką” dziewczyną nie są pozbawione sporej dawki śmiałej erotyki, co jeszcze bardziej podkręca wątek, powodując, że są emocje, mocne ważenia, ale i świetna zabawa.

Autorka porusza w swojej powieści różne tematy, od bezspornego zaangażowania w opiekę na osobą niepełnosprawną, toksyczną miłość córki do ojca i odpowiedzialność za człowieka, którego powinno się raczej potępiać niż bezgranicznie kochać, po piękną, szczerą przyjaźń, w której ludzie gotowi są rzucić wszystko, aby pomóc, czy znaleźć się przy tej osobie, która ich w danej chwili potrzebuje.

(…) – Zawsze brałaś na siebie za dużo, nawet jako małe dziecko. Nigdy z nikim nie dzieliłaś się ciężarem i pozwalałaś, żeby wszystkim dookoła wszystko uchodziło na sucho. Ten twój tatuś wykorzystał was, Lottie zabawia się gdzieś w szerokim świecie i ma wasze sprawy w głębokim poważaniu, a ty szotujesz podłogę w kuchni. (…)

Jest też coś, co mnie bardzo poruszyło w tej powieści, a mianowicie postawa i zachowanie głównej bohaterki, która ma tak niskie poczucie własnej wartości, że momentami miałam ochotę trzepnąć ją z całej siły i zawołać: „dziewczyno, takich jak ty jest niewiele na tym świecie!”. Dziewczyna z jednej strony pełna energii, odwagi, empatii i odpowiedzialności za drugiego człowieka, a z drugiej szara, bardzo szara myszka, której wydaje się, że nie jest warta niczyjej uwagi.

(…) To znaczy chciałam powiedzieć, że to zbyt upokarzające. Podekscytowana słodką seksualną aktywnością zupełnie o czymś zapomniałam. Zapomniałam, że jestem „Zwyczajną Jet” i że nadejdzie czas, kiedy zda sobie z tego sprawę. (…)

Polecam tę książkę czytelnikom w różnym wieku i różnej płci. Myślę, że będą się przy niej bawiły dobrze zarówno panie, jak i panowie, bowiem ciekawa i bardzo urozmaicona sensacyjnie intryga, w połączeniu z pełnymi humoru dialogami, nieco zwariowanymi scenami (czasami dość mocno oderwanymi od rzeczywistości) i nieco intrygującymi, i takimi właśnie bohaterami, to lektura, która powinna znaleźć miejsce na wielu półkach.

Ta książka świetnie odpręży, bo jest lekka, łatwa i przyjemna. A styl jakim pisze autorka z pewnością polubi wielu czytelników, ja już polubiłam zarówno styl jak i bohaterów.

Dziękuję Wydawnictwu AKURAT za propozycję przeczytania tej lektury, i cieszę się, że znalazłam kolejną ciekawą pisarkę, po książki której chętnie sięgnę.

TO, CO BLISKIE SERCU – Katherine Center

Katherine Center urodziła się w 1972 roku. Jest amerykańską powieściopisarką, która w młodym wieku osiągnęła wielkie sukcesy. Ukończyła Uniwersytet St. John School w Houston w Teksasie, gdzie otrzymała tytuł magistra fikcji. Pierwsza książka tej autorki pojawiła się w 2006 roku i od razu zdobyła rzesze czytelniczek. Zdobyła stypendium z kreatywnego pisania w szkole średniej, a następnie przeszła na specjalizację kreatywnego pisania w Vassar College, gdzie zdobyła nagrodę Vassar College Fiction Prize. W wieku 22 lat zdobyła stypendium na program kreatywnego pisania na Uniwersytecie w Houston i przeniosła się do domu w Teksasie. Marzy o tym, aby zostać drugą Jane Austen.

To co bliskie sercu to współczesna słodko-gorzka powieść obyczajowa ze sporą dawką romansu i nutką dramatu.

PREMIERA KSIĄŻKI 3 CZERWCA 2020

Wydawnictwo MUZA.SA
stron 479

Cassie to sympatyczna młoda kobieta, która doświadczyła w swoim życiu wiele złego. Ale to ukształtowało ją na osobę silną, odważną a przy tym bardzo ostrożną w sferze uczuć. Jako jedna z niewielu kobiet Cassie pracuje w straży pożarnej w Austin i jest w tym co robi bardzo dobra, co wzbudza szacunek jej kolegów strażaków. Kiedy pewnego dnia dzwoni do niej matka, z którą kobieta miała ograniczony kontakt, ze względu na to, że jej rodziciela pozostawiła męża i nastoletnią córkę wyprowadzając się do innego mężczyzny, świat Cassie wywraca się do góry nogami. Matka bowiem, powołując się na nieuleczalną chorobę, prosi córkę, aby zamieszkała z nią na jakiś czas w ramach pomocy. Cassie nie chce poddać się, nie ma ochoty na wyjazd na drugi koniec Stanów, nie ma ochoty na zmianę pracy i nie do końca wierzy w chorobę matki. Jednak pewien incydent mający miejsce na gali wręczenia odznaczeń powoduje, że kobieta może zostać zwolniona ze straży. Decyzja o wyjeździe staje się więc pewnego rodzaju wybawieniem. Jednostka straży, do której przeniesienie załatwia Cassie jej zwierzchniczka, to zupełnie odmienne miejsce niż to w którym kobieta dotąd pracowała, do tego mężczyźni pracujący w tamtejszej jednostce nie są zachwyceni pracą z „babą”. Sumienna i obowiązkowa Cassie, musi udowodnić, że nie jest od nich gorsza, przy okazji musi naprawić relacje z matką. Jednak najważniejsze to musi uporać się z traumą przeszłości. Czy Cassie i jej matka dojdą do porozumienia? Czy w nowym miejscu pracy kobieta znajdzie przyjaźń czy tylko wrogów? Czy coś bolesnego, co zdarzyło się dawno temu odejdzie w zapomnienie i pozwoli kobiecie na głębsze uczucia?

(…) Tak to właśnie bywa. Jedno zdarzenie i wszystko się zmienia. Niektórzy nie potrafią już się potem pozbierać. (…)

Kiedy przeczytałam jakiś czas temu pierwszą książkę tej autorki, to wiedziałam, że z przyjemnością sięgnę po kolejne. Styl jakim pisze jest lekki, łatwy i przyjemny chociaż w fabule nie brakuje ciężkich i dramatycznych wątków.

Narracja jest w pierwszej osobie czasu przeszłego, co lubię w książkach, bo zawsze mam takie odczucie, że siedzę sobie na pogaduchach w główną bohaterką i słucham jej zwierzeń.

Muszę przyznać, że świetnie przedstawione są osobowości występujących w powieści postaci. I mam tu na myśli zarówno główną bohaterkę, jak i bohaterów drugoplanowych. Cassie jest kobietą silną, odważną ale również bardzo empatyczną i uczuciową. Pewne zdarzenia z jej przeszłości ukształtowały ją w konkretny sposób, ale nie pozbawiły marzeń. I chociaż boi się uczuć, boi się miłości, boi się dotyku czy związku z mężczyzną, to cały czas podświadomie o tym wszystkim marzy. W pracy postrzegana jest raczej jako kumpel, a nie kobieta, co wcale jej w życiu nie przeszkadza. Dąży wciąż do perfekcyjności i do udowodnienia (nie wiadomo czy samej sobie czy męskiemu gronu współpracowników), że jest najlepsza w tym co robi. Ale boi się zaangażować w poważny związek.

(…) – Kiedy człowiek wybiera miłość, choć tyle razy zawiódł się na ludziach, którzy nagle z jego życia znikali, łamiąc mu serce… Kiedy człowiek dobrze już wie, jakie trudne jest życie, a jednak mimo to wybiera miłość… To nie jest oznaka słabości, tylko odwagi. (…)

Ale hormony potrafią zbałamucić każdego i kiedy wreszcie udaje jej się zakochać, tak spontanicznie a zarazem bardzo mocno, to strach przed utrata pracy musi walczyć z tą miłością. Nie jest to łatwe dla Cassie, bo związki miłosne w straży są może nie tyle zabronione, co z całą pewnością są źle odbierane przez zwierzchników. Do tego ktoś w nowej pracy usilnie stara pozbyć się „baby” z jednostki. Ona jednak jest silna, nie okazuje strachu chociaż czuje go całą sobą. Nie chodzi na skargi, tylko próbuje zrozumieć, jak można nienawidzić kogoś za… nic.

(…) Kilka dni później, tuż przed świtem, mój prześladowca rzucił cegłą w okno kuchenne domu mojej matki. To się naprawdę zdarzyło. (…)

Ta książka to mieszanka humoru i wzruszeń. Nie jest łatwo oderwać się od stron tej powieści bo cały czas się coś dzieje.

Autorka w piękny sposób ukazała walkę wewnętrzną jaka kotłuje się w człowieku, który ma żal do osób, które go kiedyś skrzywdziły nie dopuszczając do świadomości tego, że obraz jaki sobie wytworzył w głowie, może być zupełnie inny od tego rzeczywistego. To książka o odwadze, nadziei, o uczeniu się miłości, ale przede wszystkim o wyjątkowo trudnej sztuce wybaczania, zarówno sobie jak i innym.

Z psychologicznego punktu widzenia to książka jest niesamowita. Autora pokazuje jak silny może być człowiek jednocześnie będąc bardzo słabym. Jak trudno czasami podjąć jakąś decyzję kiedy walczą ze sobą sprzeczne uczucia.

Kolejnym atutem książki, jest wspaniale ukazana praca straży w Stanach Zjednoczonych. Jestem zadeklarowaną fanką serialu Chicago Fire (który gorąco polecam), więc temat poruszony w książce nie jest mi obcy. Nie jest łatwo pokazać z jakimi emocjami muszą zmagać się strażacy i służby medyczne straży, w czasie akcji, która często wymaga bezwzględnego opanowania, podporządkowania rozkazom wyższych stopniem, szczególnie wtedy, gdy w głowie panuje chaos. Autorka pokazało wyjątkowo obrazowo i realistycznie jak niełatwo jest się odnaleźć kobiecie w tym typowo męskim środowisku i jeszcze na każdym kroku udowadniać, że bycie kobietą nie jest przeszkodą w wykonywaniu typowo męskiego zawodu. Czy miłość może być przeszkodą w wykonywaniu obowiązków strażaka?

479 stron pochłonęłam w dwa dni, a to chyba o czymś świadczy. To nic, że przez dwa dni chodziłam niewyspana, bo wieczorem nie mogłam się oderwać od stron książki, bo „jeszcze jeden rozdział i idę spać” kończyło się, kiedy za oknem ptaki zaczynały swoje trele. Warto było poświęcić te dwa dni. Szkoda tylko, że książka „tak szybko” się skończyła 😉

Polecam tę lekturę zarówno miłośnikom dobrych romansów, jak i tym, którzy preferują książki przygodowe, obyczajowe i dramaty. W tej powieści jest wszystkiego po trochę. Myślę, że nikogo ta lektura nie zawiedzie. Z czystą przyjemnością POLECAM takie książki.

Dziękuję wydawnictwu MUZA.SA za propozycję przeczytania tej powieści i przyznam szczerze, że już nie mogę się doczekać kolejnej książki tej autorki.

TYSIĄC NOCY BEZ CIEBIE – Federico Moccia

Federico Moccia urodził się w 1963 roku w Rzymie. Jest włoskim pisarzem, scenarzystą, a także reżyserem filmowym. Zadebiutował w 1982 roku jako asystent reżysera przy realizacji Attila flagello di Dio. W roku 1987 spróbował pierwszy raz samemu, reżyserując Palla al centro. Film ten nie został zauważony. Dwa lata później był już zarówno reżyserem jak i autorem scenariusza do projektu College. Serial ten, w którym wystąpiła m.in. miss Italii Federica Moro spotkał się z dobrym przyjęciem. Przez długie lata Moccia współpracował przy produkcji programów telewizyjnych Jako pisarz zadebiutował w roku 1992, a jego pierwsza powieść to Tre metri sopra il cielo.  Nie była to łatwa droga dla pisarza, najpierw znalazł się w tarapatach, nie mogąc znaleźć żadnego domu wydawniczego, który zgodziłby się zainwestować w jej wydanie. Za własne pieniądze udało mu się sfinalizować projekt wydawniczy w mało znanym wydawnictwie Il Ventaglio. Książka ukazała się w niewielkim nakładzie, ale powieść okazała się sukcesem.

Tysiąc nocy bez ciebie to współczesny romans, którego fabuła umiejscowiona została w Rosji, w Rzymie i wielu innych miejscach świata.

PREMIERA KSIĄŻKI 03 CZERWCA 2020

Wydawnictwo MUZA.SA
stron 415

Sofia jest światowej sławy pianistką, szczęśliwą mężatką i piękną kobietą. Kiedy jej mąż ulega wypadkowi i zostaje sparaliżowany od pasa w dół, czule i uczciwie się nim zajmuje. Ale pewnego dnia jej życie zostaje wywrócone do góry nogami, a ona sama spędza pięć dni na wyspie z przystojnym Tancredim – milionerem. Po tym krótkim czasie jej życie staje się wielkim chaosem. Nie postrzega siebie jako pięknej zdolnej pianistki, ucieka wciąż od przeszłości, a w małżeństwie czuje się samotna. Postanawia wyjechać i na kilka miesięcy przenosi się do Rosji, do swojej przyjaciółki i nauczycielki. Po jakimś czasie wraca jednak do męża, ale to małżeństwo nie jest już tym sprzed wypadku, chociaż Andrea odzyskał prawie całkowicie czucie w nogach i znów jest przystojnym mężczyzną, czułym mężem. Kiedy Sofia odkrywa pewien sekret, i dowiaduje się jak bardzo mąż ją oszukał znów opuszcza go wyruszając tym razem na światowe tournée, które pomogła zorganizować jej była nauczycielka Olga. Tymczasem zakochany do szaleństwa Tancredi podąża jej śladem licząc na ponowne spotkanie. Czy uda się milionerowi ponownie zawładnąć sercem i ciałem pięknej pianistki? Co takiego wydarzyło się w życiu męża Sofii podczas kilkumiesięcznej jej nieobecności? Czy Tancredi spełni marzenie swojego życia?

(…) Życie nie jest równaniem matematycznym i kiedy traktuje się je w ten sposób, miesza nam szyki i na końcu nic się nie zgadza. (…) Powierzam się przeznaczeniu, licząc że szykuje dla nas szczęśliwe zakończenie. (…)

Ta książka to moje pierwsze spotkanie z włoskim autorem, który jest podobno rozchwytywanym i bardzo poczytnym nie tylko we Włoszech ale na całym świecie. Nie wiem, że zapełnię biblioteczki jego książkami, ponieważ nie przepadam za narracją w pierwszej osobie czasu teraźniejszego. Brzmi ona dla mnie trochę sztywno i sztucznie i potrafi być niezłą udręką czytającego, nawet gdy fabuła jest wciągająca.

Z tego co się zorientowałam w trakcie czytania, a potem potwierdziły to słowa autora na końcu książki, jest to kontynuacja losów pięknej pianistki.

(…) Gdy podróżowałem po całym świecie, wiele osób prosiło mnie, bym opowiedział dalsze losy Sofii, więc koniec końców, to zrobiłem, ale tylko dlatego, że nadeszła odpowiednia chwila. (…)

Prawie cały czas treści towarzyszy muzyka, jest jej tak wiele, że nie ma wątpliwości, że autor na muzyce się zna, bo włożył spory kawał pracy w to, aby wstawiane utwory nie tylko zaciekawiły wyrafinowaną czytelniczkę/czytelnika, ale żeby zabrzmiały w jej/jego wyobraźni. Myślę jednak, że nie wszyscy czytelnicy będą potrafili to docenić. Bo muzykę trzeba kochać, żeby ją zrozumieć.

(…) Chodzi po mieszkaniu i w końcu, by zabić czas oczekiwania, siada do fortepianu i zaczyna grać Gymnopedie nr 1 Erika Satie. (…)

W tle fabuły głównej tli się jakiś sekret, który rozbudza ciekawość i powoduje, że życie głównej bohaterki staje się zagadkowe i tajemnicze.

(…) Ale nie dowiesz się tego ode mnie. Być może nie dowiesz się tego nigdy, jak mówi Savini, ale to nieważne, trudno. Jeżeli coś ma się wydarzyć, nie chcę, żeby to było spowodowane moimi działaniami i decyzjami. (…)

I chociaż sama fabuła jest dość ciekawa, to dla mnie bohaterowie tej książki byli zbyt irytujący. Sporą część tego co dzieje się na kartach książki jest jedzenie. Bohaterowie ciągle bywają w jakiś restauracjach, a autor ze szczegółami opisuje nie tylko nazwy potraw, ale ich kolory, konsystencje i samki. Przy tym piją ogromne ilości wina. Może to i jest „bardzo włoskie”, ale myślę, że dla przeciętnego polskiego czytelnika może być mało rzeczywiste.

Moim zdaniem autor jest taką męską, włoską wersją Danielle Stell i zdecydowanie większość osób czytających jego książki to kobiety, które marzą o tym, o czym on pisze.

Ale można marzyć o wielkiej, pięknej miłości, bogactwie które jest tak niebagatelne, że trudno to sobie wyobrazić, o urodzie zapierającej dech w piersiach, o wielkiej sławie, ale… kiedy to wszystko jest wyolbrzymione i przesłodzone, to wydaje się bardzo nierzeczywiste. Ale i bajki są nam potrzebne dla relaksu.

Być może sporo czytelniczek pokochało Sofię, mnie ona jednak nie przypadła do gustu. Nie lubię kobiet skupiających się na sobie, na szczęście w końcówce książki poznajemy jej filantropijną i empatyczną stronę. I chociaż starałam się ze wszystkich sił polubić ją tak jak uwielbiali ją wszyscy wokół, to ciągle czułam wobec niej jakieś zahamowania.

Jako miłośniczka muzyki muszę przyznać, że bardzo podobały mi się wątki muzyczne, i chociaż nie wszystkie wymienione w powieści utwory znam, to ta muzyka dosłownie brzmiała mi w uszach przez cały czas czytania.

Moim zdaniem, autor bardzo starał się wejść również w psychikę kobiety, a z pewnością dogłębne poznanie psychiki takiej osoby jak Sofia, kobiety świadomej swojej urody, swojego talentu i swojego bogactwa nie było łatwe, czy mu się to udało? To już może ocenić tylko ten, kto sięgnie po tę powieść osobiście.

Zrelaksowała mnie ta książka, chociaż autor porusza w swojej powieści kilka trudnych tematów, jak zdrada małżeńska, choroba czy niespełniona miłość.

Polecam tę lekturę szczególnie paniom lubiącym lekkie, łatwe i przyjemne romanse. Chociaż przypuszczam, że autor ten ma rzesze swoich wiernych czytelniczek. Z pewnością kiedyś sięgnę jeszcze po jakąś książkę tego autora, chociażby po to, aby przekonać się, czy wszystkie jego powieści są w podobnym stylu.

Dziękuję wydawnictwu MUZA.SA za propozycję przeczytania tej książki i poznanie autora który na kilka dni przeniósł mnie do świata o jakim nawet nie odważę się marzyć.

Napisz do mnie
październik 2021
P W Ś C P S N
« wrz.    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Książki które przeczytałam
Recenzje moich książek
  • Leśniczówka
  • Pamiątka z Paryża
  • Jutra nie będzie
  • Lawenda
  • Płacz wilka
  • Carpe Diem
  • Listy do Duszki
  • Muzyka dla Ilse
  • Dziewczyny z Ogrodu Rozkoszy
  • Kołysanka dla Łani
  • Złoty konik dla Palmiry
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/