Recenzje książek

wydawnictworeplika

OPIEKUN LASU – Elwira Dresler-Janik

(…) Gdy tylko stanął, dziewczyna zeskoczyła z wozu i pognała w las za białym jeleniem, który mignął między drzewami. Niepewna, czy to przypadkiem wyobraźnia nie płata jej figla, nie miała zamiaru zrezygnować. Słowa wróżby wciąż dzwoniły w uszach i poganiały do działania. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Elwira Dresler-Janik urodziła się na Kaszubach. Jest absolwentką Uniwersytetu Gdańskiego na wydziale ekonomii i zarządzania. Wychowana na baśniach oraz legendach. Od dziecka była i jest niepoprawną romantyczką i marzycielką bujającą w obłokach, oraz pasjonatką skandynawskich kryminałów oraz marchewkowego ciasta. Bardzo chętnie podróżuje, aktywne spędzanie czasu z najbliższymi staje się inspiracją w pracy twórczej. Jest miłośniczką kwiatów, a ogród to jej mały świat, w którym może się schować i tworzyć kolejne opowieści zainspirowane pradawną kulturą oraz wierzeniami starosłowiańskimi.

OPIEKUN LASU to trzecia część cyklu LESZYGRÓD wchodzącego w skład serii: SŁOWIAŃSKIE ŚWIATY.

PREMIERA KSIĄŻKI 20 MAJA 2025

Wydawnictwo REPLIKA, stron 448

Pozostawiona wśród obcych Wszebora stara się odnaleźć szczęście u boku męża, który nękany nocami przez zmorę, próbuje na własną rękę poradzić sobie z urokiem topielicy. Zaślepiony czarem nie dostrzega zachodzących w żonie zmian i dokonuje złych wyborów, które mogą zaważyć na ich wspólnym życiu. W Leszygrodzie Nawoja za wszelką cenę próbuje znaleźć sposób na ocalenie siostry przed okrutnym losem topielicy. O pomoc skłonna jest prosić leszego, który przed laty złożył jej ojcu pewną obietnicę. Nie straszne są jej nauki w chatce leśnej baby, gdzie poznaje przyjaznego domowika oraz skore do pomocy ubożęta. Próby, którym Jaga poddaje podopieczną, pozwalają jej wkroczyć w dorosłe życie i Nawojka dostrzega przeznaczoną jej miłość, ale przy okazji zmuszona jest wejść w układ ze złośliwym demonem wiatru. Czy Wszebora odzyska miłość męża i wreszcie zazna szczęścia na obcej ziemi? Czy Nawoja poradzi sobie z trudnymi zadaniami i uda jej się odratować siostrę zamienioną w topielicę?

Ciekawość zwyciężyła. Wygrała.

Obserwując na każdych targach książki ogromne zainteresowanie powieściami o tematyce słowiańskiej postanowiłam sama zabrać się za tę literaturę i… chyba mnie mocno „wciągnęło” bo tę książkę „pochłonęłam” w trzy dni.

Jakiś czas temu zaczęłam słuchać w aplikacji Storytel cyklu „Kwiat paproci” Katarzyny Bereniki Miszczuk i muszę przyznać, że nie podejrzewałam siebie o zafascynowanie się tą tematyką.

Nie byłabym sobą, gdybym czegoś oczywiście nie pomieszała, a że mam zdolności do sięgania po powieści jakiegoś cyklu nie od pierwszej części, tak i cykl LESZYGRÓD zaczęłam czytać od trzeciego tomu.

Ta książka dedykowana jest przede wszystkim miłośnikom mitologii słowiańskiej. Myślę, że zainteresuje również miłośników romansów fantasy.

Fabuła tej powieści umiejscowiona jest w pradawnych borach, gdzie losy ludzi, czyli śmiertelników, splatają się z bóstwami i wszelkimi magicznymi stworami.

(…) Zahuczało między konarami, blask wypełnił okolicę i wyłonił się wielki stwór. Pokryte korą ciało, oplatały pnącza, ramiona przypominały powykręcane gałęzie, a zamiast palców posiadał długie szpony. W miejscu głowy miał zatkniętą czaszkę jelenia z pokaźnym porożem, do którego przyczepiły się liście oraz mech. (…)

Sporo jest tutaj magii i zjawisk nadprzyrodzonych i chociaż momentami jest bardzo dramatycznie, a nawet mrocznie, to moim zdaniem historia nie przytłacza ciężkimi klimatami jakich można oczekiwać po tego typu powieści.

Wątki obyczajowe przeplatają się z pradawnymi legendami, a fabuła jako całość wciąga nawet takie osoby jak ja, które nigdy za takimi książkami nie przepadały.

Historia bohaterów tej powieści osadzona w świecie słowiańskich wierzeń pełna jest magii, tajemniczych stworzeń i mrocznych sekretów, ale również wielu emocji.

Myślę, że po tę lekturę mogą sięgnąć już młodzi czytelnicy w wieku 12-14 lat, jeżeli oczywiście interesuje ich taka tematyka.

Fabuła książki odnosi się do dwóch głównych wątków. Jeden dotyczy Wszebory, która pozostawiona wśród obcych próbuje ułożyć sobie życie u boku mężczyzny nękanego przez zmorę i omamionego urokiem topielicy będącej kiedyś młodszą siostrą Wszebory. Drugi wątek natomiast dotyczy innej siostry Wszebory – Nawoji, która za wszelką cenę chce ocalić młodszą siostrę przed wiecznym losem topielicy i sprawić by znów stała się człowiekiem.

Ciekawie wykreowane postacie, efektownie opisane miejsca nawet te bardzo baśniowe w połączeniu z wciągającą fabułą z pewnością sprawią, że czytanie tej książki okaże się prawdziwym relaksem.

Muszę koniecznie nadrobić wcześniejsze tomy, bo czytając ten, sporo musiałam się domyślać.

POLECAM tę powieść nie tylko miłośnikom historii słowiańskich, może ktoś tak jak ja przekona się, że lubi taką literaturę.

Dziękuję wydawnictwu Wydawnictwo Replika za możliwość przeczytania tej powieści w ramach współpracy barterowej.

NADZIEJA JEST BLISKO **BRACIA DREKS** – Paulina Kozłowska

(…) Pięknie Laura! Właśnie oddałaś swój los w ręce tego faceta. Bardzo feministyczna postawa. Sufrażystki pewnie balują w niebie z radości.! (…)

Paulina Kozłowska to urodzona w 1988 roku mieszkanka urokliwej Kobylnicy, na Pomorzu. Zawodowo zajmuje się kadrami. Prywatnie jest miłośniczką książek obyczajowych i kryminałów. Jej wielką miłością są również filmy kostiumowe, dla których „zarwała” już niejedną noc. Jest autorką kilku książek w tym: „Zakątek nadziei”, „Świąteczna narzeczona” czy cykl książek „Pensjonat na Kaczym Wzgórzu”.

NADZIEJA JEST BLISKO to drugi tom powieści obyczajowej trylogii BRACIA DREKS.

PREMIERA KSIĄŻKI 26 MAJA 2026

Wydawnictwo REPLIKA, stron 303

Michał Dreks ma słabość do motocykli i szybkiej jazdy. Podczas jednej z przejażdżek zostaje zatrzymany przez dość konsekwentną w działaniu policjantkę. Aby nie stracić prawa jazdy, zmyśla, że spieszy się do swojej dziewczyny na porodówkę. Gorliwa policjantka postanawia towarzyszyć mu do szpitala, aby sprawdzić, czy mężczyzna mówi prawdę. Laura jest w trzecim miesiącu ciąży, bez środków do życia i dachu nad głową. Niedawno została oszukana i pozbawiona pracy. Przyjechała właśnie do szpitala na badania. Przypadek sprawia, że Michał i Laura na siebie wpadają, a Michał spontanicznie, a może w akcie desperacji podaje się za ojca dziecka Laury, co mocno skomplikuje życie obojga. Chłopak proponuje przyszłej mamie zamieszkanie razem z nim do czasu wyjaśnienia pewnych spraw. Czy udawany związek ma szansę przerodzić się w prawdziwe uczucie? I czy Michał, gdy pozna tajemnice Laury, nadal będzie chciał jej pomóc?

Jeżeli ktoś zastanawia się nad lekką i przyjemną lekturą na weekend czy urlop to gorąco polecam trylogię BRACIA DREKS. Wprawdzie tom trzeci ukaże się dopiero w sierpniu, a ja zaczęłam czytać tę trylogię od drugiego tomu, to myślę, że warto zapisać te książki na listę wakacyjnych lektur.

Jestem przekonana, że wkrótce sięgnę po pierwszą część, a następnie i trzecią, bo bardzo tych młodych mężczyzn polubiłam.

Fabuła książki jest trochę bajeczna, ale nawet dorośli lubią czasami przenieść się do świata nieco odrealnionego.

Autorka przedstawia nam świat wielkiego bogactwa, przepychu i władzy, ale robi to pozbawiając bohaterów (tu mam na myśli braci Dreks) snobizmu. Wręcz przeciwnie, jeden z braci, którego poznajemy w tej części, oprócz bogactwa posiada również ogromną empatię.

I chociaż to co zrobił w pierwszym odruchu wydaje się krokiem egoistycznej walki o siebie to trzeba przyznać, że ten egoizm wyszedł mu na dobre. Jemu i komuś jeszcze.

Jeżeli ktoś czytał Rodzinę Monet to z pewnością czytając tę książkę zwróci uwagę na pewnego rodzaju podobieństwo postaci (młodzi, przystojni, bogaci i władczy) ale i też na niesamowitą więź łączącą braci, których w tej historii jest trzech.

Łączą ich nie tylko wspólne interesy (wszyscy pracują w jednej firmie założonej przez ich ojca), ale są ze sobą bardzo zżyci wyznając zasadę Muszkieterów – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

Piękni ludzie i duże pieniądze zawsze przyciągają uwagę innych, a w tej książce mamy i jedno, i drugie, więc myślę, że nikogo nie znudzi ta lektura.

Autorka z lekkością pisze o fantazjach lekko erotycznych głównych bohaterów, bo jak się nie zauroczyć takim mężczyzną jak Michał Dreks – przystojnym, bogatym, odważnym, którego pasją są motocykle.

(…) Nie wiem, dlaczego tak bardzo mnie to rusza. Pomiędzy nami nic więcej się nie stanie, choć zdarza mi się ostatnio śnić o tym, jak Michał porywa mnie w ramiona i zarzeka się, że moja ciąża nie stanowi przeszkody i że pragnie mnie wraz ze wszystkimi problemami, które się za mną ciągną, oraz z całym dobrodziejstwem inwentarza. (…)

Ale pokazuje również świat wielkich korporacji i często wykorzystywanych w nim ludzi, chociaż w firmie prowadzonej przez braci Dreks panuje wręcz rodzinna atmosfera, czego można pracownikom tylko pozazdrościć.

Autorka również z lekkością i humorem przedstawia historię, która wielu może się wydać mało realną, ale (moim zdaniem) jest to historia piękna, w której zwycięstwo odnosi uczucie zrodzone z lekkomyślnie podjętej decyzji.

To „lekkie pióro” jakim pisze Paulina Kozłowska sprawia, że książkę czyta się płynnie, a jej fabuła wciąga od pierwszej strony. I chociaż zakończenie jest dość przewidywalne to i tak uważam, że spędziłam w towarzystwie Laury i Michała bardzo przyjemny czas.

POLECAM gorąco nie tylko na weekend czy urlop, ale myślę, że warto sobie zarezerwować czas na relaks z tą książką, która jest dość ciekawym romansem.

Dziękuję Wydawnictwo Replika za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i myślę, że wkrótce napiszę również o pozostałych dwóch częściach Braci Dreks, które mam w planach przeczytać.

KLĄTWA POŁUDNICY – Agata Suchocka

(…) Za mną rozciąga się parkowy starodrzew, przede mną przemykają najnowsze zdobycze cywilizacji. I pomiędzy tymi dwoma światami stoję ja, ogniwo łączące przeszłość z przyszłością. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Agata Suchocka jest nie tylko polską pisarką, ale również tłumaczką, wokalistką, multiinstrumentalistą, pedagogiem i animatorem kultury. Inicjatorką Nieformalnego Opolskiego Klubu Literackiego zrzeszającego twórców lokalnych. Zawodowo związana jest z Filharmonią Opolską i szkołą muzyczną „Preludium”. To również pasjonatka malarstwa, rysunku i bluesa, udzielająca się wokalnie w Formacji Bluesowej Gorszy Sort. Od 2017 roku w tłumaczeniu autorskim ukazuje się nakładem wydawnictwa Cheeky Kea Printworks cykl powieściowy „I Give You Eternity” w wersji anglojęzycznej.

KLĄTWA POŁUDNICY to powieść obyczajowa z nutą fantazji. Książka jest jedną z serii Słowiańskie światy.

PREMIERA KSIĄŻKI 21 PAŹDZIERNIKA 2025

Wydawnictwo REPLIKA, stron 315

Dagna mieszka w kamperze jako wędrująca fotografka, specjalizująca się w plenerowych sesjach retro. Żyjąc z dnia na dzień i nie myśląc o przyszłości, odnajduje w krajobrazach kadry, które zdają się koić jej samotność — lecz nie mogą uleczyć klątwy, która ciąży na niej od dawna.
Jako południca – demon żywiący się ludzką energią – Dagna zawsze pragnęła zemsty na tych, którzy skrzywdzili ją i siostrę. Spotkanie z szeptuchą w międzywojennej Polsce obudziło w niej człowieczeństwo i pozwoliło ograniczyć destrukcyjną moc – coś, co przez wieki wydawało się niemożliwe. Kiedy wraca do korzeni – nad Puszczę Augustowską – spotyka Jaromira, potomka mężczyzny winnego tragedii jej przeszłości. Wspólne wędrówki po lesie budzą uczucie i pytanie: czy ich miłość wystarczy, by odrzucić klątwę i dać sobie szansę na pełne, ludzkie życie?

Do tej pory miałam okazję przeczytać zaledwie dwie książki Agaty Suchockiej, które szczerze mogę polecić. Kiedy na Targach Książki w Poznaniu zauważyłam tę powieść, nie ukrywam, że trochę byłam zaskoczona.

Ale ciekawość jak autorka poradziła sobie z tematem (dość ostatnio modnym) skłoniła mnie do sięgnięcia po tę lekturę.

Fabuła powieści toczy się w dwóch ramach czasowych. Jednym z nich są lata tak odległe, że trudno nawet uwierzyć w to, że kiedyś ludzie tak właśnie żyli. Drugim natomiast jest współczesność.

Główną bohaterkę poznajemy więc jako pradawną południcę, czyli kogoś będącego w wierzeniach słowiańskich złośliwym demonem przybierającym postać kobiety. I poznajemy ją również jako wędrowną fotografkę mieszkającą w kamperze, specjalizującą się w sesjach retro.

Ta książka to połączenie słowiańskiej fantastyki, wierzeń i ówczesnego folkloru z wątkami romantycznymi.

Czytając ułożone naprzemiennie rozdziały z różnych etapów życia głównej bohaterki, która jest świadoma tego, że istnieje już od wielu pokoleń i na której ciąży pradawna klątwa tak wciągają, że momentami nie mogłam się od książki oderwać.

(…) Mam wrażenie, że puszcza znowu mnie woła, jak wtedy, kiedy weszłam pomiędzy drzewa i tak do końca nie wyszłam spomiędzy nich przez pół wieku. Nie wygoniły mnie wojny, zarazy, przesiedlenia, migracje, prześladowania, represje, konfiskaty, powstania i co tam jeszcze było po drodze. (…)

Autorka z lekkością łączy odległe od siebie czasy w jedną spójną historię, którą czytałam zarówno z przyjemnością jak i wielkim zainteresowaniem, dzięki powolnie rosnącemu napięciu. Historia opowiadana przez Dagnę jest ciekawie przedstawiona, pełna nietuzinkowych pomysłów i zaskakujących zwrotów akcji, ale również symboliki słowiańskiej.

Atutem tej powieści jest to, że autorka z niebywałą lekkością łączy czasy współczesne z tymi odnoszącymi się do czasów Słowian. I mam tu na myśli głównie dość ponurą historię głównej bohaterki żyjącej w dalekiej przeszłości.

Główna bohaterka jest osobą, którą można polubić mimo jej dość ostrego języka i demoniczności jaką w sobie nosi. Jest odważna i nie przebiera w słowach. Moim zdaniem postać Dagny została przez autorkę wykreowana perfekcyjnie.

Kolejnym atutem powieści są słowiańskie motywy, można nawet powiedzieć, że motywy słowiańskiej grozy połączonej z legendami i zjawiskami w których dominowały nadnaturalne moce, mające w fabule niemałe znaczenie, ponieważ z połączenia ich ze współczesnością powstała historia łącząca skrajny realizm i tajemne oblicza magii. Przyznam szczerze, że czytając, momentami czułam jakiś wewnętrzy niepokój, chociaż nie wierzę w duchy, demony czy magię. 

To z całą pewnością książka ze specyficznym klimatem, taka trochę mroczna, trochę błyskająca ironią, a momentami nawet dość refleksyjna.

Książka jest ładnie wydana, ja mam egzemplarz w twardej oprawie, z pięknie barwionymi brzegami i co dla mnie najważniejsze, tekst jest z dużymi literami, co dodatkowo wpływało na szybkość czytania.

Jeżeli wśród znajomych macie kogoś kto fascynuje się słowiańszczyzną, starymi wierzeniami, magią i tym podobnymi sprawami, to koniecznie polećcie mu tę książkę. Jestem najlepszym przykładem czytelniczki, która nie fascynuje się tego typu tematami, raczej nie sięgam po tego typu książki, a pochłonęłam ją w tempie błyskawicznym. To chyba o czymś świadczy.

Polecam tę książkę każdemu, bo nigdy nie wiadomo kogo ta historia wciągnie. Przy tej lekturze nie można się nudzić, a trochę baśni czy bajki jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Świetny pomysł na fabułę łączącą dwa tak odległe światy to moim zdaniem strzał w dziesiątkę.

Dziękuję Wydawnictwu Wydawnictwo Replika za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.

GWIAZDKA W BIESZCZADACH – Magdalena Stykała

(…) Pełen wiary w przychylność losu, nie pomyślał nawet przez sekundę, że blask szczęśliwych gwiazd zakrywają czasem czarne chmury, a największą sztuką jest uwierzyć w to, że nie zgasły, i odnaleźć do nich drogę w ciemności. (…)

Magdalena Stykała jest autorką dziewięciu książek, mówi o sobie, że jest żoną, mamą i kobietą pracującą. Z wykształcenia jest pedagogiem i nauczycielką wychowania przedszkolnego. Kocha zwierzęta, przyrodę i Bieszczady. Mieszka w malowniczym miejscu na granicy Borów Tucholskich. Jest nałogową biegaczką i fotografką amatorką.

GWIAZDKA W BIESZCZADACH to romans zimowo świąteczny z nutą dramatu.

PREMIERA KSIĄŻKI 04 LISTOPADA 2025

Wydawnictwo REPLIKA, stron 320

Marysia i Antek są w sobie zakochani po uszy. Ich związkowi zagraża tylko jedno: góry. Ona uciekła z nich do Krakowa, a on nie wyobraża sobie bez nich życia. W mikołajkowy wieczór przechadzają się po mieście oświetlonym świątecznymi lampkami i wypełnionym zapachem pierników i próbują przekonać siebie nawzajem do przeprowadzki. Które z nich odniesie sukces? I czy cokolwiek może równać się z pięknem blasku gwiazd nad Bieszczadami? Tymczasem na drugim końcu Polski, w Gdyni, inna para, Mati i Pola, wpatruje się w te same gwiazdy, tylko że nad Bałtykiem. Z okien hotelowego pokoju rozciąga się widok na panoramę miasta rozświetlonego świątecznymi dekoracjami. Czy niechęć Poli do związku z marynarzem okaże się silniejsza niż uczucie, które żywi do Matiego? Czy kariera oficerska Matiego przeważy nad prawdziwą miłością? Czy zdarzy się wigilijny cud?

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Stykały pozytywnie mnie zaskoczyło.

Początkowo miałam wrażenie, że fabuła jest zwyczajnym romansem w zimowo-świątecznej otoczce, który będzie się ciągnął w nieskończoność, ale po przeczytaniu połowy książki wciągnęłam się tak, że trudno mi było się od lektury oderwać.

Historia przedstawiona w powieści jest dość trywialna, ale i zaskakująca, a autorka zabiera swoich czytelników w różne bardziej lub mniej magiczne miejsca takie jak zaśnieżony świąteczny Kraków by po chwili pozwolić na oglądanie nieba z gdyńskiej plaży lub zasypanych białym puchem Bieszczad.

I chociaż zachowanie niektórych bohaterów momentami mnie irytowało to i tak odebrałam całość bardzo pozytywnie.

To nie jest typowa powieść świąteczna chociaż tej otoczki okołoświątecznej jest tutaj sporo (jest nawet wigilijny cud). To jednak przede wszystkim opowieść o miłości, a właściwie o miłościach, o skomplikowanych związkach damsko-męskich, o marzeniach i tęsknotach, ale i o bólu utraty kogoś bliskiego.

Czy związki na odległość mają szansę na prawdziwe szczęście? Czy marzenia o karierze zawodowej i podróżach mogą przyćmić sprawy tak przyziemne jak miłość i rodzina?

Mamy tutaj dwie pary młodych ludzi, zakochanych w sobie i zakochanych w swoich marzeniach, a może trzeba powiedzieć zakochanych w swoich wyobrażeniach życia. Jedna para mieszkająca w dwóch różnych miejscach – on w cichych, spokojnych Bieszczadach, a ona w gwarnym Krakowie i każde z nich wierzy w to, że ta druga osoba w końcu się przeprowadzi i będą żyli długo i szczęśliwie. I druga para mieszkająca w Gdyni, ale każde z nich ma inne priorytety szczęścia, ona marzy o bliskości ukochanego (odzywa się trauma z dzieciństwa córki marynarza), a on o dalekich podróżach na morzu.

(…) Miał rację – gdziekolwiek na świecie by nie była, jakiekolwiek iluminacje mogłaby oglądać, zawsze tęskniłaby do blasku świątecznych gwiazd w Bieszczadach i do Bożego Narodzenia w swoich górach. (…)

Historie tych dwóch młodych ludzi są pełne emocji, czasami cichych łez wypłakiwanych w samotności, a czasami głośnego szlochu rozpaczy.

Ale jest również ta radość chwili, kiedy zapominają o marzeniach i oddają się całym sobą namiętności i miłości.

Myślę, że to opowieść o tym, że czasami trzeba coś stracić, aby móc coś zyskać.

I chociaż książka bardzo mi się podobała to muszę przyznać, że nie przekonałam się do bohaterów. Tak szczerze polubiłam jedynie jedną z dziewczyn oraz dwie drugoplanowe postacie -Maksa i babcię. Główni bohaterowie jak dla mnie byli zbyt zapatrzeni w siebie, zbytnio niezadowoleni, nieco konfliktowi i trochę sztuczni. Trochę drażniły mnie również dialogi, momentami jak dla mnie nienaturalne. Ale to tylko moje zdanie.

Początek książki nieco mi się dłużył, ale i tak polecam przeczytać powieść do końca, bo druga połowa jest naprawdę zaskakująca.

To historia, która rozwija się powoli, tak odrobinę emocjonalnie beznamiętnie, ale w pewnym momencie chwyta za serce i trzyma do ostatniej strony.

Książka jest pięknie wydana, z barwionymi brzegami, słodkimi świątecznymi rysunkami w środku, idealnie nadaje się na prezent. Jeżeli ktoś z Was ma kogoś, kto lubi takie opowieści, to myślę, że ta lektura będzie trafionym prezentem. POLECAM.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i poznania kolejnej polskiej autorki.

***Cytaty pochodzą z książki GWIAZDKA W BIESZCZADACH wydawnictwa REPLIKA***

ŚWIĄTECZNY TERMINARZ UCZUĆ – Katarzyna Grabowska

(…) – Szczęście – przerwał jej. – Człowiek przede wszystkim powinien dążyć do tego, by być szczęśliwym i móc sprawiać radość innym. To proste. Pieniądze, sukces, doskonalenie może i mają jakieś tam znaczenie, ale nie stawiaj ich nigdy na pierwszym miejscu. Wszystko, co osiągniesz i tak kiedyś przestanie się liczyć. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Katarzyna Grabowska jest absolwentką etnologii i stosunków międzynarodowych, doktorem nauk społecznych. Interesuje się kulturą i tradycją Dalekiego Wschodu oraz kolekcjonuje tradycyjne stroje orientalne. Od urodzenia związana jest z Łodzią, którą bardzo chętnie opisuje na kartach swoich powieści. Pisze książki z gatunku obyczaju, sensacji, a także romansu i fantasy.

ŚWIĄTECZNY TERMINARZ UCZUĆ to powieść świąteczna.

PREMIERA KSIĄŻKI 04 LISTOPADA 2025

Wydawnictwo REPLIKA, stron 303

Park Soo Yeon jest Koreanką, Michał Nowicki jest Polakiem. Dzieli ich bardzo dużo, a połączyć może… Wigilia. Ona jest perfekcjonistką w każdym calu, zdystansowana i nieco chłodna jest specjalistką od marketingu, los sprawia, że z tętniącego życiem Seulu trafia prosto do przedświątecznej Łodzi. Firma, dla której pracuje, otwiera właśnie swój pierwszy europejski oddział, a Soo Yeon ma dopilnować, by wszystko poszło zgodnie z planem. Nie przejmuje się, że za chwilę święta, gdyż dla niej nie mają one wartości emocjonalnej traktując je jak tylko ładnie opakowany produkt, który dobrze się sprzedaje. Michał jest grafikiem z duszą romantyka, zawsze pomocny i opiekuńczy, chociaż nieco chaotyczny a zarazem bardzo rodzinny, w przeciwieństwie do Soo Yeon uwielbia święta i uważa, że najlepsze prezenty to te robione własnoręcznie. Ich dwa tak odległe od siebie światy zderzają się na tle zimowej kampanii reklamowej, a różnice kulturowe to tylko początek. Czy gdy spadnie pierwszy śnieg, a pod choinką pojawiają się niespodziewane uczucia, zacznie się historia, której Soo Yeon nie zaplanowała w swoim terminarzu? Dlaczego młodej kobiecie trudno będzie pogodzić się z porażką? Uczuciową? Zawodową? A może inną?

Książki Katarzyny Grabowskiej już na stałe zagościły w mojej biblioteczce, a kto nie zna jeszcze „pióra” tej autorki to polecam się z nim zapoznać.

W napływie książek świątecznych, które uwielbiam zdarzają się powieści mające tyle wspólnego ze świętami co wilk ma z delfinem i zdarzają się prawdziwe perełki, które od pierwszej do ostatniej strony otulają magią świąt.

Ta książka nie jest ani jednym ani drugim, ale cudowne połączenie polskich tradycji świątecznych z kulturą koreańską sprawiły, że odebrałam fabułę bardzo pozytywnie.

Autorka w bardzo ciekawy sposób pokazuje dwa światy tak różne, że można przypuszcza, że nigdy nie uda się ich połączyć. I mam tu na myśli nie tylko kulturę państw, ale i osobowości głównych bohaterów.

Ona jest zimną, samotną kobietą sukcesu, wspinającą się po szczeblach kariery zawodowej. Przez współpracowników uznawana za cyborga. Wiele wymaga od innych, ale i sobie stawia poprzeczkę bardzo wysoko. Nie potrafi okazywać emocji.

Kiedy zostaje wysłana do Polski, aby zakończyć coś czego nie dokończyła jej poprzedniczka staje przed trudnym zadaniem, którego rozwiązanie tak jak żąda od niej szef może być kolejnym zawodowym szczytem, który zdobędzie.

Ale na miejscu pojawia się coś, co sprawia, że zaczynają w sercu kobiety walczyć emocje – zrobić to co podpowiada intuicja, czy zrobić to czego żąda od niej szef.

A żeby nie było łatwo, w Polsce zupełnie przypadkowo spotyka mężczyznę, który jest jej przeciwieństwem. Pogodny, empatyczny, bardzo rodzinny i uzdolniony grafik, a do tego uparty. I to ich chyba łączy, ten upór w dążeniu do celu.

Soo Yeon broni się przed uczuciem, ale okazuje się to trudne. W pewnym momencie musi podjąć decyzję – pomóc komuś tak zwyczajnie z potrzeby serca i wskazówek intuicji, czy pozostać zimną, pozbawioną uczuć pracownicą korporacji uległą naciskom szefa.

Autorka stawia między bohaterami mur, który wydaje się nie-do-pokonania, ale czy Soo Yeon i Michał odważą się go zburzyć?

Ta książka to moim zdaniem idealna lektura na długi zimowy wieczór i myślę, że wciągnie każdego czytelnika.

Trochę irytowały mnie niektóre zachowania głównych bohaterów i przyznam szczerze, że najbardziej polubiłam postać babci.

Może to taka trochę bajka, w której do końca nie wiemy, czy będą „żyli długo i szczęśliwie”, ale to z pewnością ciekawa opowieść o podejmowaniu trudnych wyborów. O tym co w życiu jest ważne i ile można zyskać, a ile stracić, gdy pójdzie się za głosem serca, albo za głosem zawodowych marzeń.

To dość nietypowy romans, pełen emocji zarówno pozytywnych jak i negatywnych, który pokazuje jak do różnych sytuacji podchodzą ludzie wychowaniu w dwóch różnych światach.

Ta powieść jest idealną lekturą dla tych, którzy lubią powieści obyczajowe z nutą romantyzmu, trochę skłania do refleksji nad tym, czy wiemy co tak naprawdę ma w życiu prawdziwą wartość.

Polecam nie tylko na czas okołoświąteczny.

(…) Ciepła, zabawna i wzruszająca opowieść o tym, że czasem trzeba polecieć na drugi koniec świata, żeby znaleźć swoje miejsce… i kogoś, kto sprawi, że nic już nie będzie takie samo. (…)

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania książki w ramach współpracy barterowej. Książka jest tak pięknie wydana, z pięknie barwionymi brzegami, że idealnie nadaje się na prezent.

***Cytat pochodzi z książki ŚWIĄTECZNY TERMINARZ UCZUĆ wydawnictwa REPLIKA***

Napisz do mnie
sierpień 2026
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/