wydawnictwo replika
LISICA – Witold Horwath
(…) – Hanka, ja wiem, że w tych trudnych czasach, gdy mężczyzn wysyłano na front, kobiety muszą wykonywać za nich różne prace, sama dziś widziałam dziewczynę, co rozklejała ogłoszenia na słupach. Ale ty wymyśliłaś coś zupełnie innego, coś rodem z piekła: chcesz codziennie, na wiele godzin zamykać się tete-a-tete w pokoju z tym majorem! Nie bacząc na plotki, wulgarne komentarze jego podwładnych, które… (…)
Witold Horwath urodził się w 1957 roku w Warszawie. Jest pisarzem i scenarzystą filmowym, autorem kilku poczytnych powieści i zbiorów opowiadań, oraz twórcą romansu psychologicznego „Seans” tłumaczonego na kilka języków (niemiecki, niderlandzki i rosyjski). Jest także scenarzystą wielu filmów i seriali, w tym kultowej „Ekstradycji” powstałej na bazie jego bestsellerowego thrillera „ Święte wilki”
Lisica to powieść obyczajowa z dużą dawką sensacji i kryminału.
PREMIERA KSIĄŻKI 16 SIERPNIA 2022

Życie Hanny Lubochowskiej nigdy nie należało do nudnych. Może niektóre sprawy rozwiązałaby inaczej, ale ważne, że spełnia swoje marzenia. Będąc siedemnastolatką Hanna mieszka w Jekaterinosławiu i jest świadkiem rewolucji. Pewnego dnia ojciec dziewczyny będący naczelnym inżynierem w znanej firmie zostaje skatowany przez zbuntowanych robotników, Przywódcy bolszewików nie wystarcza jednak to co zrobił ojcu Hanny i zaczyna prześladować dziewczynę. Lecz nie zdaje sobie sprawy z tego, że tym razem trafiła kosa na kamień. Po wybuchu rewolucji Hanna musi ewakuować się z Rosji. Na statku wpada na trop niebezpiecznej kontrabandy, udaremniając zamach na pochód pierwszomajowy w Marsylii. Tam poznaje również demonicznego księcia Czernobiesowa i staje się kimś w rodzaju starszej siostry dla małego chłopca. Odkrywa również w sobie żyłkę detektywistyczną i jej życie zaczyna nabierać rozpędu.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora i wyznam szczerze, nie wiem co o tej powieści napisać. Chyba moja wena poszła na wagary.
Główna bohaterka, młoda, odważna kobieta, która tak naprawdę nie bała się nikogo i niczego, z jednej strony bardzo mnie irytowała, a z drugiej czułam w stosunku do niej podziw.
Ta książka jest tak właściwie kryminałem ponieważ Hanna najpierw pracuje w biurze detektywistycznym, a później w policji. Od wczesnej młodości lubi rozwiązywać zagadki kryminalne oraz różne intrygi (nawet polityczne). Mężczyzn traktuje bardziej przedmiotowo niż uczuciowo i każdego, bez względu na wiek, pozycję społeczną czy zawodową potrafi owinąć sobie wokół palca.
(…) Lecz to nie rewolwer wypalił, ale moje parabellum. I było mnóstwo krwi na śniegu, ciało trzepoczące się jak złowiona ryba. Czytałam, że ci, co pierwszy raz zadali śmierć, od jej widoku dostają torsji i neurozy, lecz ja byłam nietypową debiutantką, bo odczuwałam jedynie dumę z celnego strzało i wielką radość, że ten bydlak już nikogo nie skrzywdzi. (…)
Przyznam szczerze, że chociaż fabułę można zaliczyć do poważnych, ja czytając tę książkę wiele razy się uśmiechałam.
Z pewnością Hanna Lubochowska nie prowadzi życia nudnego, ponieważ często „pakuje się” w sytuacje, które nie powinny dotyczyć młodych panienek, ale żyłka detektywistyczna jest mocniejsza od innych zachowań, jakie powinny być priorytetem w życiu każdej dziewczyny.
(…) W powietrzu unosił się zapach spirytusu medycznego i zgniłej, piwnicznej wilgoci. Próbowałam usiąść i nie mogłam, lecz to nie paraliż, ten już ustąpił, tylko paski, grube, mocne z porządnej skóry – przytroczono mnie do łóżka jak pacjentkę w domu obłąkanych. (…)

Dużo wątków kryminalnych sprawia, że cały czas coś się dzieje, gdy zostaje rozwiązana jedna zagadka, już po chwili następuje kolejna.
Humor jakim autor się posługuje jest raczej sarkastyczny, ale pozwala od czasu do czasu zapomnieć o tych bardzo poważnych wątkach.
Narracja jest w formie opowieści, którą będąca już w poważnym wieku bohaterka dzieli się ze swoją wnuczką. Niby są to zwierzenia intymne, a zarazem sensacyjne i bardzo wciągające.
Hanna jest takim Sherlockiem Holmes’em w spódnicy, żadna sprawa nie jest dla niej zbyt trudna do rozwiązania, ponieważ kobieta do każdej z nich podchodzi intuicyjnie i dedukcyjnie.
Ciekawy jest w tej powieści również wątek historyczny odnoszący się do Rewolucji bolszewickiej i Rosji tamtego okresu.
Intrygi, tajemnice, ciągi zdarzeń, ciekawi bohaterowie i wciągające dialogi z ciętym językiem głównej bohaterki, to wszystko sprawia, że książkę czyta się bardzo płynnie i bez uczucia znudzenia.

Jak już wspomniałam wcześniej, jest to moje pierwsze zetknięcie się z twórczością tego autora, być może kiedyś jeszcze sięgnę po inne jego książki, bo podoba mi się styl jakim pisze i to, że w powieści cały czas coś się dzieje.
Ale barwne słownictwo i ciekawa (chociaż trochę pogmatwana) fabuła, w której znajdujemy sporo zagadek, dobrze wykreowane osobowości bohaterów i moim zdaniem dopracowane tło historyczne sprawiły, że lekturę przeczytałam prawie jednym tchem.
Trochę gubiłam się w postaciach, których tutaj jest całkiem sporo, ale widocznie tak postanowił autor (dziwne, że sam się nie pogubił) żeby wszystkiego i wszystkich było sporo.
Polecam tę powieść szczególnie czytelnikom lubiącym fabuły sensacyjne i kryminalne, oraz tym, którzy czytują powieści historyczne. To wprawdzie nie jest książka historyczna, ale treść całkiem dobrze odnosi się do ówczesnego zarysu historycznego.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i cieszę się, że dzięki temu miałam okazję poznać twórczość kolejnego polskiego pisarza.
WESOŁA ROZWÓDKA/PANNA Z MONIDŁA/ BOSONOGA BOGINI – Anna Czarkowska
Z cyklu: PRECZ Z JESIENNĄ CHANDRĄ
Iwona Czarkowska z wykształcenia jest dziennikarką, z zamiłowania bajkopisarką. Pracowała jako redaktor redakcji: „DD Reportera”, „5-10-15″, „Ciuchci”, „Czarodziejskich Opowieści”, „Naszych Dobranocek”. Obecnie współredaguje w „Świerszczyku” cykl „Chce wiedzieć więcej o…”, przygotowuje scenariusze gier edukacyjnych dla wydawnictwa Wilga i pisze bajki. Takie, które zawsze dobrze się kończą. Występują w nich smoki, czarownice, krasnoludki i chłopiec imieniem Kuba. Debiutowała jako autorka opowiadań i książek dla dzieci. Swoją pierwszą powieść dla dorosłych czytelników opublikowała w roku 2009 – była to „Słomiana wdowa”; rok później ukazała się jej kontynuacja: „Kobieta do zadań specjalnych”. Pracuje również jako tłumacz.
Wesoła rozwódka/ Panna z Monidła/Bosonoga Bogini to powieści obyczajowe utrzymane w humorystycznym tonie.
PREMIERY KSIĄŻEK LATA 2017 i 2018


Alicja jest młodą kobietą, rozwódką, która nie potrafi znaleźć sobie odpowiedniego partnera. Jej życie pewnego dnia rozsypało się, kiedy mąż okazał się zdrajcą małżeńskiej przysięgi. Jednak kobieta na przekór wszytskim postanawia udowodnić, że rozwódka wcale nie musi być osobą straconą dla świata. Może być wesoła i cieszyć się nowym życiem, które najlepiej zacząć z rozmachem i przytupem. Jak poradziła sobie Alicja w nowej dla niej rzeczywistości, przeczytacie w trzech częściach.
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Iwony Czarkowskiej rozpoczęłam od książki „Bosonoga bogini” i dopiero w trakcie czytania kolejnej książki zorientowałam się, że to nie jest część pierwsza.

Lektura okazała się lekką, łatwą i przyjemną opowieścią o młodej kobiecie, rozwódce, którą przyjaciółki wkręciły do wzięcia udziału w pewnym reality show.
Oczywiście główna bohaterka – Alicja – robi wszystko, aby jak najszybciej odpaść z programu, co z jednej strony jest bardzo zabawne, a z drugiej… czasami bywa dramatyczne.
Alicja po trzech nieudanych związkach nie ma zamiaru wiązać się z kolejnym mężczyzną, ale czy dotrzyma tego postanowienia, tego nie zdradzę.
W trakcie czytania nieźle się ubawiłam, co sprawiło, że moja jesienna chandra na jakiś czas mnie opuściła. Dobrze, że znalazłam te książki wśród innych na „półce wstydu” (wiecie co mam na myśli) bo teraz był odpowiedni czas na ich przeczytanie. Nawet nie pamiętam kiedy je kupiłam ☹
„Bosonoga bogini” jest trzecią pozycją o przygodach Alicji, ale cieszę się, że kiedyś dawno, dawno temu, na jakichś targach książki zakupiłam wszystkie trzy części, bo teraz bardzo chętnie je przeczytałam i bardzo POLECAM.

W „Wesołej rozwódce” trochę drażniły mnie niedopracowania tekstu, zarówno przez samą panią autorkę jak i przez osobę redagującą tekst. Samochód głównej bohaterki raz nazywany był Czarownicą, a innym razem Ścierką, dopiero po dłuższym czasie zorientowałam się, że chodzi o to samo auto. Może to był zabieg zamierzony, ale mnie trochę komplikował czytanie.
Tyle razy walczyłam z chandrą, a nie wiedziałam, że jestem w posiadaniu takich perełek jak te trzy powieści zdecydowanie zwalczające chandrę.
Pierwsza część, czyli „Wesoła rozwódka” to książka o młodej kobiecie, która rozwodząc się z mężem po informacji, że ten zostanie ojcem dziecka swojej koleżanki z pracy, wynajmuje od przyjaciółki małe mieszkanie. Niestety samotność nie jest Alicji pisana, ponieważ wkrótce dołącza do niej pies-znajda, którego z powodu miłości do pewnego wyrobu wędliniarskiego kobieta nazywa Pasztetem. Pies pewnego dnia przyprowadza rudego kota. Oczywiście imię nadane kolejnemu zwierzęciu również jest bardzo oryginalne – Rudy Sto Dwa. Dlaczego tak? Wszystko wyjaśnione jest w książce 😉
Alicja postanawia założyć firmę i organizować przyjęcia dla… rozwiedzionych kobiet. „wesoła rozwódka” to właśnie nazwa firmy, która świetnie funkcjonuje, a przyjęcia odbywają się… w zakładzie pogrzebowym.

To książka świetna na wszelkie smuteczki, pełna dobrego humoru (chociaż momentami trochę infantylnego), ale z pewnością rozbawiającego do łez.
Cudownie wykreowane osobowości bohaterów i zabawne dialogi sprawiają, że nie można się nudzić.
Główna bohaterka jest osobą trochę zwariowaną, ale tak sympatyczną, że nie można jej nie polubić. Zresztą nie ma chyba w tych powieściach postaci tak negatywnych, żeby poczuć do nich niechęć. Ja polubiłam nawet uciążliwego sąsiada 😉
POLECAM te książki jako terapię, która z pewnością na długo odgoni wszelkie smuteczki.
DZIECI SYBIRU. TRAGICZNE LOSY POLSKICH DZIECI NA WSCHODZIE – Agnieszka Lewandowska-Kąkol
(…) W czasie tej wizyty więźniarka nie wiedziała jeszcze jaki los ją czeka, błagała więc wychowawczynię, by zabrała dziecko do Polski. Wkrótce po spotkaniu wywieziono ją do znajdującego się w tajdze obozu Rzeszoty. (…)

Agnieszka Lewandowska-Kąkol – przez piętnaście lat pracowała w Redakcji Muzycznej Polskiego Radia. Potem wybrała drogę „wolnego strzelca” i pisała teksty do wielu pism zajmujących się kulturą. Dzięki zbiegowi okoliczności zaczęła tworzyć książki i napisała ich już kilkanaście. Od drugiej podejmuje rozmaite wątki dotyczące XX-wiecznej historii Polski. Część z nich traktuje dokumentalnie, jednak inne ujmuje w lżejszą, fabularną formę. Czas wolny od pisania najchętniej spędza w otoczeniu przyrody z rodziną, przyjaciółmi i psami, które zajmują ważne miejsce w jej życiu.
PREMIERA KSIĄŻKI 16 STYCZNIA 2024

Wywiezione na „nieludzką ziemię”, rzucone w surowe, barbarzyńskie warunki, z dala od ojczyzny, rodziny, bliskich. Zmuszone do walki o przetrwanie i zbyt wczesnej dorosłości, do życia z piętnem przeszłości. Zbiór jedenastu opowieści o polskich dzieciach, które, wywiezione na Wschód, osierocone, musiały same poukładać sobie życie. Choć z ich historii wyłania się pewien schemat, kiedy spojrzeć w głąb: na wiek, okoliczności, miejsce zesłania czy napotykanych ludzi, potrafią się one szalenie różnić od siebie. Punktem wyjścia są zawsze sowieckie deportacje, głównie z 1940 roku. Rodziny lub ich części trafiają albo na daleką Północ, albo do Kazachstanu, gdzie, żyjąc w skrajnych warunkach, skazane są na wegetację bądź śmierć. Dzieciom udaje się niekiedy przetrwać właśnie dlatego, że są dziećmi. Czasem starsze, innym razem zupełnie maleńkie, zachowały w pamięci obrazy wyrywkowe.
Jak już wiadomo z opisu, jest to książka reportażowa będąca zbiorem jedenastu opowiadań, których bohaterami są polskie rodziny, a w szczególności dzieci.
Fabuła odnosi się do roku 1940, ale zahacza również o lata 1949-1950.
Autorka na podstawie wywiadów dostępnych w Archiwum Muzeum II wojny światowej oraz licznych książek opisujących wspomnienia z okresu wojny, stworzyła niezwykle ważny dokument.
W dramatycznych dla wielu rodzin zsyłkach do Kazachstanu, na Syberię, do Republiki Komi czy okręgu irkuckiego, bardzo mocno cierpiały dzieci.
(…) Głodzona, trzymana po pas w fekaliach, podpisała wszystkie podsuwane jej dokumenty, w których przyznała się do różnych niepopełnionych czynów, skutkiem czego sądzono ją jako więźnia politycznego i skazano na dziesięć lat katorgi, którą odbywała w zamkniętym obozie karnym dla wyjątkowo groźnych przestępców. (…)

Agnieszka Lewandowska-Kąkol w trudny do zaakceptowania, ale ciekawie reporterski sposób przedstawiła nam przeżycia dzieci będących wówczas w różnym wieku. Przeżycia te dotyczyły zarówno podróży w często ekstremalnych warunkach, jak i życia w miejscach, w których nie można było normalnie funkcjonować z powodu głodu, ciężkich warunków bytowych, ciężkich warunków pracy i zabójczej dla tych małych organizmów pogody, która była tak samo groźna jak ludzie, którzy byli wykonawcami deportacji.
To trudna w odbiorze, ale bardzo ważna książka, to historia, o której nie uczą nas w szkołach, historia dotycząca dzieci, szczególnie z Kresów wschodnich, które w roku 1940 w brutalny sposób zostały wyrwane ze swoich domów doświadczając wszystkiego co najgorsze może być dla dziecka.
(…) Na granicy dzieci polskie witane były przez mieszkające w pobliżu kobiety. Wówczas Taddea pierwszy raz w życiu jadła jabłko i cukierek. Miała dziesięć lat, a wyglądała na pięć. Była przeraźliwie chuda i mała, tak mała, iż lekarze myśleli, że jest karlicą. (…)
Głód, strach, niewyobrażalne zimno i często praca ponad dziecięce siły były ich codziennością przez wiele miesięcy czy lat.
Opowieści umieszczone na kartach tej książki przepełnione są bólem, dziecięcym strachem i upokorzeniem jakiego dopuścili się wobec tych małych obywateli ich oprawcy. Życia tych dzieci często nie można było nazwać życiem, bardziej pasowałoby do tego określenie „wegetacja” lub „walka o przetrwanie”.
To przejmująca historia rusyfikacji dzieci, często oderwanych od ich rodzin.
Wydawnictwo i Autorka zadbali o to, aby jako dodatek do tekstu wstawić zdjęcia, które z pewnością jeszcze bardziej podkreślają dramatyzm tamtych wydarzeń.
Moim zdaniem jest to książka, obok której nie powinno się przejść obojętnie. Osoby, które zdecydowały się opowiedzieć swoje historie, z pewnością nigdy nie wyprą z pamięci tego przez co musiały przejść będąc w wieku, w którym powinny się uczyć, bawić i cieszyć życiem. I mimo późniejszego spokoju, normalności i życia bez panicznego strachu, do końca swoich dni żyli, czy żyją z piętnem przeszłości bolesnych wspomnień.
(…) Pracownikami kołchozu byli przedstawiciele piętnastu narodowości, Polacy stanowili zdecydowaną mniejszość. Mama za dwunastogodzinny dzień roboczy dostawała kilogram pszenicy, a Witek, jako małoletni, pół kilograma tego zboża, i musiało to wystarczyć na cztery osoby. By dodać coś do tej postnej diety, chłopiec polował w stepie na susły, czego nauczyli go starsi koledzy. (…0

Trudno jest zrozumieć, że ktoś potrafił zmusić małe dzieci do życia w warunkach iście barbarzyńskich.
Często całym złem drugiej wojny światowej obarczamy Hitlera i Niemców, a gdzie inni, będący równie bezwzględnymi oprawcami, kolaborantami i zdrajcami, którzy w imię własnego dobrobytu potrafili „sprzedać” najbliższych?
Myślę, że jest to książka, która wielu skłoni do refleksji i tak jak książki o obozach koncentracyjnych i warunkach w jakich tam żyli ludzie, tak i książki opisujące koszmar wywozu, deportacji w głąb Rosji są poruszające do głębi.
To II wojna światowa pokazana z innej perspektywy, ale bardzo ważnej do zapamiętania.
Polecam tę książkę osobom interesującym się właśnie wydarzeniami odnoszącymi się do okresu wojny, ale uważam, że jest to również lektura, która pokazuje nam historię tego okresu z innej perspektywy, historię, obok której nie powinniśmy przechodzić obojętnie. Bo tak jak żołnierze walczyli po obu stronach o wolność swoich narodów, tak ci ludzie, walczyli o życie, i tu nie oszczędzano nikogo, nawet dzieci.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i polecam inne książki tej autorki, o których również wspominałam na swoim blogu.
DOMEK W NIEBIOSACH – Paulina Kozłowska
(…) Gdyby oddzielić ciało od charakteru, być może zdobyłabym się na to, bo Drozd był gorący jak gejzery na Islandii. Ale jak wszyscy bardzo dobrze wiedzieli, kontakt z takim „cudem natury” skończyłby się dla mnie tragicznie. Nie o to mi w życiu chodziło. (…)
Paulina Kozłowska to urodzona w 1988 roku mieszkanka urokliwej Kobylnicy, na Pomorzu. Zawodowo zajmuje się kadrami. Prywatnie jest miłośniczką książek obyczajowych i kryminałów. Jej wielką miłością są również filmy kostiumowe, dla których „zarwała” już niejedną noc. Jest autorką kilku książek w tym: „Zakątek nadziei”, „Świąteczna narzeczona” czy cykl książek „Pensjonat na Kaczym Wzgórzu”.
Domek w Niebiosach to komedia romantyczna.
PREMIERA KSIĄŻKI 27 LUTEGO 2024

Zuzanna i Filip są asystentami znanej pary aktorskiej, która chwilowo przechodzi kryzys miłosny. Obydwoje za sobą nie przepadają, chociaż może to być złudnym określeniem, bo coś ich ku sobie przyciąga. Kiedy ich pracodawcy postanawiają się definitywnie rozstać Zuza i Filip zostają zmuszeni do studzenia emocji celebrytów, a także do pomocy w podziale ich wspólnego majątku do którego należy również domek w nadmorskiej miejscowości Niebiosa. Kiedy całą czwórką udają się nad morze atmosfera zarówno między aktorami jak i ich asystentami zaczyna być mocno napięta. Jednak między Zuzą a Filipem zaczyna iskrzyć, nie tylko podczas nerwowych kłótni. Czy asystenci celebrytów doprowadzą do pogodzenia się pary aktorów? Co wydarzy się na nadmorskiej plaży? Czy Zuza i Filip mają szansę na przyjacielski rozejm?
Biorąc do czytania tę książkę nie wiedziałam czego po niej się spodziewać. Spoglądając na okładkę pomyślałam, że jest to kolejna historia kobiety, która postanawia rzucić wielkie miasto by zaszyć się w jakimś domku na wsi, z dala od zgiełku, ludzi i życiowych problemów.
No cóż, moje przypuszczenia co do fabuły okazały się mylne, ponieważ otrzymałam całkiem inną, nietuzinkową historię, która na dwa dni całkowicie mnie zniewoliła.
Jest to komedia romantyczna, z której, gdyby znalazł się producent, powstałby całkiem ciekawy i zabawny film.
Kto się lubi, ten się czubi. Taką zasadę wyznają bohaterowie tej książki i chociaż mocno między nimi zgrzyta i często iskry ironii strzelają wysoko, to jednak jest między nimi jakaś chemia, tego nie da się ukryć 😉

Zuzanna i Filip są zdani na siebie w wielu sytuacjach, ponieważ prawie pracują razem. Oboje są asystentami gwiazd ekranu, a co za tym idzie prawymi rękami tych celebrytów, a także ich doradcami i… często nawet kimś w rodzaju spowiedników.
Z jednej strony nie potrafią żyć bez droczenia i przygadywania drugiej osobie mocno ironizując jej zachowania, a z drugiej czują względem siebie tak silny pociąg fizyczny, że często trudno im jest panować nad myślami czysto erotycznymi.
Czytając przekomarzania Zuzanny i Filipa można się było nieźle ubawić (przynajmniej ja przednio się bawiłam).
Autorka bardzo ciekawie pokazała na czym polega praca asystenta. Myślę, że wiele osób nie ma o tym pojęcia jak bardzo muszą być zaangażowane osoby zatrudnione na takich stanowiskach i jak bardzo muszą być cierpliwe wobec swoich pracodawców, którym gwiazdorstwo czasami nie służy.
Wykreowanie osobowości bohaterów zarówno tych pierwszoplanowych jak i drugoplanowych musiało być dla autorki wyzwaniem, ale muszę przyznać, że świetnie sobie z tym poradziła.
Tych osób – tu mam na myśli zarówno asystentów jak i „gwiazdy” nie można nie polubić, nie przeszkadza nawet czasami ich zbyt cięty język.
(…) Upajałem się tą chwilą, gdy miałem ją tak blisko jak nigdy wcześniej. Pachniała morzem i delikatnym, kwiatowym zapachem, który czułem zawsze, będąc w jej pobliżu. W tej chwili wydawała się krucha i bezbronna, a ja chciałem ją chronić przed wszelkimi smutkami. (…)

Jak na komedię romantyczną przystało musi być romans. W przypadku tej historii mamy ich aż dwa, ponieważ jest rodzące się uczucie między dwojgiem zupełnie odmiennych osobowościowo ludzi, gdy on znany jest ze swojego lekkiego, mocno erotycznego podejścia do życia. Młody, bardzo przystojny i seksowny, potrafi w pełni wykorzystać swoje atuty ciała. A ona, taka teoretycznie szara myszka, trochę pyskata i nie zdająca sobie sprawy z tego, że może działać na mężczyzn magnetyzująco, a przede wszystkim podchodząca do życia bardzo poważnie. Jej marzeniem jest stabilność, kochający mąż i mały domek.
I drugi romans, w którym pierwsze skrzypce gra prawdziwa miłość, która potrafi wybaczyć nawet najgorszy występek ukochanej osoby.
Ta książka idealnie nadaje się na popołudniowy relaks. Lekka, łatwa i bardzo przyjemna w czytaniu.
Styl jakim pisze Paulina Kozłowska również jest lekki i przyjemny, co sprawia, że książkę czyta się dosłownie jednym tchem.
Odrobine raziły mnie zwulgaryzowane nazwy niektórych części ciała, szczególnie męskiego przyrodzenia, ale jakoś przez to przebrnęłam bez uszczerbku na przyjemności czytania.
Fabuła ma ciekawą narrację, ponieważ raz narratorem jest Filip a raz Zuzanna, tak że poznajemy często tę samą sytuację z punktu widzenia różnych osób.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za tę książkę, którą bardzo polecam dla czystego relaksu. Myślę, że historia Zuzanny i Filipa wciągnie was tak jak zaciekawiała mnie, a przy okazji nieźle się przy niej ubawicie.
DAWNE OBIETNICE – Magdalena Kołosowska
(…) Bała się tego, co mogła przynieść przyszłość. Pojawienie się kogoś znajomego, kogoś z jej przeszłości, otwierało drzwi, do których dawno temu wyrzuciła klucz. Nie wiedziała czego oczekiwać. Nie była przecież tamtą dziewczyną, którą pamiętał, o której mówił. Nikt nie znał jej historii. (…)

Magdalena Kołosowska to pisarka z zamiłowania, zawodowo zaś ekonomistka uwielbiająca cyferki i Exela. Cały czas podnosi swoje kwalifikacje i im ma więcej rzeczy do zrobienia tym jest szczęśliwsza. Jest optymistką mającą za życiowe motto zdanie: „wszystko w życiu dzieje się po coś, w jakimś celu”. Podobno jest niepoprawną gadułą uwielbiającą długie rozmowy. Jej powieści wypełnione są emocjami. Pisze dla kobiet i o kobietach, skupiając się na ich radościach, smutkach i problemach.
Dawne obietnice to druga książka z serii RODZINNE SEKRETY, kontynuacja książki Tamta dziewczyna, to powieść obyczajowa z nutką kryminału.
PREMIERA KSIĄŻKI 22 SIERPNIA 2023

Patrycja niedawno przeżyła wielką tragedię i chociaż myślała, że sobie z wszystkim poradzi, to niestety los potrafił rzucić jej pod nogi kolejną kłodę. Po ucieczce z domu odzyskała spokój wiodąc stabilne życie, wyszła za mąż, urodziła córkę i wydawałoby się, że jej życie się ustabilizowało. Życie Patrycji ponownie zostało wywrócone, gdy pewnego popołudnia spotkała mężczyznę ze swojej przeszłości przed którym próbowała się ukryć. Wyrównanie rachunków z bliskimi okazuje się dużo trudniejsze niż kobieta by tego chciała. Jakby tego wszystkiego było mało, nagle z życia Patrycji znika jej siedemnastoletnia córka. Czy odbudowanie relacji z matką, której nie widziała od siedemnastu lat przyniesie pozytywne skutki? Co skłoniło Patrycję do tego, aby zaczęła otwierać się na odnowioną znajomość z chłopakiem, przed którym kiedyś uciekła? Czy córka Patrycji wybaczy matce wieloletnie kłamstwa?
Dawne obietnice to kontynuacja książki Tamta dziewczyna, ale jeżeli ktoś nie czytał pierwszej części, to może śmiało sięgnąć po tę drugą, ponieważ autorka zadbała o to, aby się w fabule tej lektury nie pogubić.

Przypadkowo odnaleziona Patrycja, która 17 lat wcześniej uciekła z domu, prowadzi dość spokojne życie. Niestety zdemaskowanie jej przez najbliższą przyjaciółkę doprowadza do tego, że tym razem znika nastoletnia córka Patrycji. Można powiedzieć, że historia lubi się powtarzać i Patrycja dopiero teraz czuje strach i rozpacz jakie zafundowała przed laty swojej mamie znikając bez śladu.
Czytając tę książkę i zagłębiając się w psychikę głównej bohaterki, cały czas zadawałam sobie pytanie: czym kierowała się uciekająca z domu i zacierająca po sobie wszystkie ślady dziewczyna, która nawet nie potrafiła szczerze porozmawiać z własną matką, z którą nie miała złych relacji?
Autorka stworzyła bardzo egoistyczną osobę, która potrafiła ranić wszystkich swoich bliskich wyimaginowanymi (moim zdaniem) żalami. Robiła tajemnicę z czegoś co można było załatwić bardzo prosto, ale do tego potrzebna była szczerość, której zarówno siedemnastoletniej jak i dorosłej Patrycji brakowało.
(…) Postanowiła wyjść z ukrycia, pokazać się tym, których opuściła dawno temu i żebrać o pomoc. Wiedziała dlaczego to robi, gdyby nie okoliczności, za nic na świecie nie zmieniłaby swojego miłego uporządkowanego życia. (…)
Wychowana przez samotną matkę, która nieba by jej uchyliła, gdyby mogła, nie potrafiła zrozumieć, że jej matka jest kobietą z krwi i kości i też potrzebuje uczucia i miłości.
Odkrycie przez Patrycję romansu matki wywróciło życie dziewczyny do góry nogami, ale czy nie można było postawić na szczerość i zaufanie i po prostu porozmawiać?

Ten sam problem dotyczył również ciąży Patrycji. Duma? Upór? Zawziętość? Czy wstyd? Z każdej sytuacji jest przecież wyjście. I zamiast uciekać i ukrywać się, Patrycja mogła z chłopakiem porozmawiać.
Autorka cały czas trzyma czytelnika w niepewności, buduje napięcie i sprawia, że chociaż czasami masz ochotę mocno potrząsnąć głównymi bohaterami, to jednak nie możesz się oprzeć ciekawości zadając sobie pytanie: co dalej?
Postacie występujące w tej fabule są wykreowane dość zagadkowo, prawie każdy kryje w sobie jakieś tajemnice. Trudno jest jednoznacznie określić kto jest tym bohaterem pozytywnym, a kto negatywnym.
Myślę, że wiele czytelniczek będzie sobie zadawało pytanie: czy zachowanie Patrycji było słuszne i kiedy przyjdzie jej zapłacić za błędy popełnione w młodości? I czy Patrycja wyciągnie wnioski z tego co zrobiła?
(…) Kiedyś miała odwagę, by odejść, teraz musi mieć odwagę, by wrócić. Na swoich warunkach. Przygotowywała się do tego, dużo myślała o spotkaniu, o rozmowie z Wiktorem. W teorii to było łatwe i proste. Mogła powiedzieć sobie, że da radę, że nie będzie tak źle. (…)
Ta historia jest pełna tajemnic, intryg i niedopowiedzeń, ale muszę przyznać, że trudno mi się było oderwać od książki. I chociaż pierwsza część równie mocno mnie wciągnęła, to myślę, że tej drugiej dosłownie dałam się porwać.
Autorka bardzo sprytnie wciąga czytelnika w spiralę kłamstwa budowaną tajemnicami. Coś co mogło być zwyczajnymi kolejami losu „ubiera” w dramatyzm, który nie zawsze jest dobrze zrozumiany przez innych.
Powolutku odkrywamy karty tej historii i kiedy wydaje nam się, że wszystko już ogarniamy, autorka wykłada asa z rękawa i zostawia swoich czytelników z kolejną zagadką, której rozwiązanie będzie w kolejnym tomie.
Nie ukrywam, że poruszył mnie wątek Jerzego, mężczyzny od lat oszukującego żonę i czerpiącego uciechy w ramionach kochanki. W tej części Jerzy staje na rozdrożu życia i śmierci i przekonuje się, która z kobiet – żona czy kochanka – jest dla niego bardziej wartościową osobą.
Bardzo jestem ciekawa jak zakończy się ta historia, ale na finał muszę jeszcze chwilę zaczekać.

Polecam tę serię czytelnikom lubiącym powieści obyczajowe z nutką sensacji. Moim zdaniem nikt przy tych książkach nie powinien się nudzić.
Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za egzemplarz i z niecierpliwością wypatruję trzeciej części.






