Recenzje książek

thriller

PRZYPADKI AGATY W – Sandra Borowiecka

Sandra Borowiecka gościła już w moim świecie książek, dlatego nie chciałabym pisać o niej po raz wtóry. Jeżeli ktoś chciałby się więcej dowiedzieć o tej niesamowitej, odważnej i przedsiębiorczej osobie, zapraszam do wcześniejszych wpisów „Ani żadnej rzeczy” i „Która jego jest”.

  Przypadki Agaty W_Sandra Borowiecka

Wydawnictwo Szpalta rok 2017 (ebook) 2018

stron 235

Przypadki Agaty W to współczesna powieść psychologiczna.

Agata jest młodą kobietą, która nie potrafi sobie poradzić ani ze sobą, ani z przeszłością. Pewnego dnia decyduje się skończyć ze wszystkim i podejmuje próbę samobójczą. Na szczęście dla niej próba ta kończy się w szpitalu, w którym pracuje dwóch lekarzy, kiedyś blisko związanych z nią. Pokiereszowana na duszy i ciele, nawet w takim miejscu jak szpital postanawia dokończyć tego, co wcześniej jej się nie udało. I nagle zjawia się tajemniczy mężczyzna – Pan Pierdieux, który próbuje jej pomóc i podejmuje się poprowadzenia jej terapii. Ale trauma z przeszłości ciągle do niej wraca. Co doprowadziło Agatę do takiej desperacji? Dlaczego ta młoda kobieta nie potrafiła odnaleźć dla siebie drogi do bycia szczęśliwą? Odpowiedzi na te pytania odnajdzie ten, kto zdecyduje się sięgnąć po tę niesamowitą lekturę.

Przyznam szczerze, że po skończeniu książki, długo myślałam o tym co o niej napisać. W mojej głowie kotłowały się myśli, nad którymi nie potrafiłam zapanować. Fabuła książki trochę mnie szokowała, przerażała, wzruszała, ale nie mogłam oderwać się od jej stron. Myślę, że szokowały mnie wątki mocno erotyczne i te bardzo psychologiczne. Momentami nawet bardzo wulgarne.

Po przeczytaniu jednak do końca, zaczęłam się zastanawiać nad tym jak silna i okrutna jest trauma z dzieciństwa, która potrafi zaburzyć życie i z każdym kolejnym rokiem odbijać się echem we wspomnieniach. Powoduje, że kobieta w dziecięcej przeszłości skrzywdzona przez najbliższych swemu sercu mężczyzn, nie potrafi sobie poradzić z kontaktami z mężczyznami w dorosłym życiu.

Główna bohaterka długo ukrywała przed światem fakt molestowania przez dziadka, którego kochała i nienawidziła jednocześnie. Nie potrafiła zrozumieć, że ktoś, kogo ona kocha, potrafi ją krzywdzić. To samo tyczyło się ojca, który był nie tylko bardzo agresywnym alkoholikiem ale również życiowym nieudacznikiem.

Autorka pisze, że jest to historia oparta na faktach. Ale, mimo iż jest prawdziwa, to moim zdaniem nie do końca tak naprawdę naturalistyczna. Mocne elementy psychologiczne przeplatają się w niej z magią i wątkami nie całkiem realistycznymi. Można zauważyć jednak, że bohaterka w pewnym momencie przestaje się poddawać a zaczyna analizować wszystko, kierując się w stronę pozytywnej przyszłości. Z całą pewnością jest to zasługa terapii jaką prowadzi z nią tajemniczy Pana Perdieux i zasługa enigmatycznej starszej kobiety pod opieką której, na jakiś czas pozostawił Agatę.

Główna bohaterka to mieszanina przeciętnej młodej kobiety z kimś wyjątkowym i nie do końca zrozumiałym. Gdyby ktoś mnie zapytał, czy Agata jest bohaterką pozytywną czy negatywną, to nie wiem, w którą stronę bym się skłoniła. Z jednej strony jej współczułam, zdając sobie sprawę z tego, że samotność, problemy finansowe, nieumiejętność nawiązywania kontaktów i zaangażowania w stosunki z mężczyznami może doprowadzić młodą kobietę do rozpaczy. Z drugiej jednak strony jej problemy emocjonalne mnie przerażały, a jej zachowania momentami bulwersowały.

Znajomość z tajemniczym terapeutą jest dla głównej bohaterki czymś wyjątkowym zarówno w sensie fizycznym jak i emocjonalnym. Przy tym mężczyźnie kobieta zaczyna się zmieniać, jakby dojrzewać do bycia tu i teraz. Ale żeby móc żyć „ tu i teraz” musi najpierw pozamykać wszystkie bolesne rozdziały swojego życia, swojej przeszłości.

Moim zdaniem, autorka odważnie podeszła do napisania tej powieści sięgając po bardzo trudną tematykę. Opisała to, co dla wielu ludzi jest tematem tabu. Ale coraz więcej kobiet podejmuje wyzwanie akcji społecznej „MeeToo”. Przestają trzymać w sobie traumatyczne wspomnienia i zaczynają o tym mówić głośno. Może, gdyby udało się otworzyć ludziom oczy na ogromne rozmiary tego problemu, to uratowało by to wiele kobiet przed taką traumą, z jaką musiała zmagać się główna bohaterka książki. Molestowanie dzieci to trudny i bolesny temat, zwłaszcza, że te niewinne istoty oczekują od swoich oprawców szczerej i czystej miłości. I kiedy zamiast niej zostają skrzywdzone pod płaszczykiem fałszywej miłości, to niestety, ale ich dorosłe życie jest właśnie takie jak bohaterki tej książki. Trzeba na nowo uczyć się kochać, zwłaszcza siebie i przestać winić właśnie siebie.

(…) Musisz nauczyć się kochać, siebie przede wszystkim. Każdy centymetr swojego ciała, pokochać go bezgranicznie. Swoją duszę. Umysł. Uwierzyć w swoją siłę. I wiedzieć, że tego procesu nie da się już cofnąć.(…)

Polecam tę książkę osobom lubiącym powieści obyczajowe, ale takie, w których optymizm walczy z pesymizmem. To powieść bez zbędnego „lukru”, ale doprawiona mocnym realizmem. To jest opowieść o młodej kobiecie, której życie powoli rozpadało się na milion ostrych i kaleczących duszę kawałków. Jest to swoiste kompendium, poradnik psychologiczny, który dzięki metaforom ukazuje walkę o siebie i własne życie. Myślę, że każdy, kto zdecyduje się na przeczytanie tej książki, nie przejdzie obojętnie obok opisanej w niej historii i długo nie będzie potrafił jej zapomnieć. Rozpisałam się trochę, ale ciągle nie potrafię okiełznać myśli, które walczą ze sobą w mojej głowie.

Dziękuję za możliwość przeczytania tej niesamowitej powieści Autorce oraz Wydawnictwu Szpalta.

 logo Szpalta

Fragment książki:

 (…) W uszach dzwonią tysiące dzwoneczków. Próbuję wyobrazić sobie, że to piękne dzwoneczki złote, trzymane przez elfy albo wróżki, które latają wokół mojej rudej głowy. Na chwilę pomaga. Potem jednak dzwoneczki cichną i zastępuje je niewyraźnie wołanie, męski, silny głos, który rozsadza mi głowę:

– W twoich żyłach płynie Agape. (…)

Nazwa Agape pochodzi z języka starogreckiego (agápe) jest to „miłość: najwyższa forma miłości, zwłaszcza miłość braterska, dobroczynność, miłość Boga do ludzi i ludzi do Boga, dosłownie tłumacząc jest to afekt, życzliwość, szacunek, np. „witać z uczuciem” (…)

Według Martina Luthera Kinga (…) Agape oznacza osiągnięcie takiego stanu, w którym miłuje się każdego człowieka, (…) Miłuje się wtedy osobę, która czyni zło, ale nienawidzi się jej czynu. (…)

MĘŻCZYZNA, KTÓRY GONIŁ SWÓJ CIEŃ – David Lagercrantz

David Lagercrantz jest nie tylko pisarzem, ale i dziennikarzem. Urodził się w 1962 roku w Szwecji. Studiował filozofię i religię na uniwersytecie, ukończył również w Goteborgu dziennikarstwo. Jego pierwsza praca dziennikarska ukazała się w magazynie samochodowym, producenta Volvo, następnie przeniósł się do gazety codziennej Expressen, gdzie pracował do roku 1993 jako reporter przestępczości, opisując najważniejsze sprawy karne z końca lat 80 i początku lat 90 w Szwecji. Jako pisarz nie ma na swoim koncie zbyt wielu książek, ale te, które zostały wydane cieszą się wielkim zainteresowaniem.

  Millennium tom 5

 Wydawnictwo Czarna Owca rok 2017

stron 420

Mężczyzna, który gonił swój cień to piąta książką z serii MILLENNIUM, współczesny kryminał, w którym jedną z głównych ról gra cyberprzestrzeń.

Lisbeth Salander przebywa w więzieniu. Zachowuje się aspołecznie, ale nie jest obojętna na ludzką krzywdę, czym staje się jednym z głównych wrogów pewnej więźniarki. Lisbteth wciąż stara się wyjaśnić kwestie koszmarnego dzieciństwa, nawet zza krat prowadzi swoje prywatne śledztwo. Kiedy zostaje zamordowany jej przyjaciel – Holger Palmgren, będący jednocześnie jej byłym kuratorem, coś w dziewczynie pęka. Korzystając ze swoich zdolności informatycznych i hackerskich odkrywa coś, co może stać się przełomem w odkryciu tego, kto stał za potwornością jej dzieciństwa. Angażuje do współpracy również dziennikarza Millennium, Mikaela Blomkvista. Czy odnajdą mordercę Holgera Palmgrena? I dlaczego Lisbeth będzie groziło śmiertelne niebezpieczeństwo?

Pierwsze trzy części, napisane przez zmarłego już Stiega Larssona pochłonęłam kilka lat temu dosłownie w tydzień, co było nie lada wyczynem biorąc pod uwagę ilość stron każdej części. Kiedy dowiedziałam się, że będzie kontynuacja napisana przez innego pisarza, podeszłam do tej informacji z lekkim zaskoczeniem, ale i ciekawością. Czwarta część okazała się jednak tak samo wciągająca jak trylogia Larssona, chociaż… czegoś jej fabule brakowało. Piąta część jest moim zdaniem już nieco słabsza. Może mam takie wrażenie po sugestiach płynących ze wszystkich stron, a może doszłam do tego wniosku sama. Teraz już sama nie wiem.

Fakt, że fabuła skonstruowana jest bardzo ciekawie i pomysłowo. Jednak początkowo trochę się w niej gubiłam. Autor przeskakiwał od jednej osoby do kolejnej i nie byłam tak do końca pewna, czego mogę się spodziewać, po tym lekkim chaosie. Ale jak to zwykle bywa, pod koniec książki wszystkie elementy zaczynają się układać w jedną całość. I tu muszę przyznać, że końcówka książki to już był dla mnie maraton czytelniczy.

Ponowne spotkanie ze znanymi z poprzednich części bohaterami, to pewnego rodzaju nagroda za sięgnięcie po tę lekturę. Przyznam szczerze, że we wszystkich częściach zarówno Lisbeth jak i Mikaela odbierałam pozytywnie, chociaż nie są to osoby nieskazitelne. Dlatego spotkanie ich ponownie, było dla mnie czymś miłym.

Autor próbując wcielić się w rolę kontynuatora Millennium, z całą pewnością nie miał łatwego zadania. I chociaż starał się zrobić to jak najlepiej, to w tej książce brakowało mi takiego bezgranicznego zaangażowania się w fabułę. Czytałam tę powieść z zainteresowaniem, ale łapałam się też na tym, że momentami albo nie rozumiem co autor chce mi przekazać, albo wczytuję się w wątki, które niewiele mają do wniesienia do wątku głównego.

Muszę jednak przyznać, że dialogi są ciekawe i wciągające. Tak jak osobowości poszczególnych osób, chociaż to już nie jest to, czego oczekiwałam po kontynuacji trylogii Stiega Larssona.

Jak na kryminał, z dużą dawką niezrozumiałych dla laika informatycznego opisów, jest to powieść dobra. Myślę, że ktoś, kto nie czytał wcześniejszych tomów, może być nią nawet zachwycony. Jeśli chodzi o mnie to nie twierdzę, że jest zła, w końcu pochłonęłam jej treść zaledwie w kilka wieczorów, i myślę że temat na fabułę jest niesamowity, ale… chyba jednak wolę Lisbeth Salander i Mikaela Blomkvista w wersji Stiega Larssona.

Polecam tę powieść miłośnikom literatury skandynawskiej, a w szczególności miłośnikom skandynawskich kryminałów. Jest w tej powieści też dość obszerny i wyjątkowo ciekawy wątek dotyczący kultury islamskiej. Jest odrobina romansu, thrillera i brutalnej więziennej codzienności. Z pewnością jest to książka dla czytelnika o mocnych nerwach.

MROCZNE ZAKAMARKI – Kara Thomas

Kara Thomas to młoda pisarka, z którą spotkałam się po raz pierwszy. Mieszka na Long Island. Urodziła się w 1990 roku i jest autorką specjalizującą się w powieściach grozy. Jej debiutancka powieść „Mroczne zakamarki” została nominowana do m.in Pennsylvania Young Reader’s Choice Award, Georgia Peach Book Award oraz TAYSHAS Reading List. Jest również uznaną autorką scenariuszy między innymi dla Warner Brothers Television.

   Mroczne zakamarki_Kara Thomas

Wydawnictwo AKURAT rok 2017

stron 413

Mroczne zakamarki to thriller, którego fabuła przeplatana jest kryminałem i wątkami psychologicznymi.

Tessa jest dwudziestoletnią kobietą, która w dzieciństwie opuściła rodzinne miasteczko Fayette. Przyczyną tego było bardzo traumatyczne przeżycie, którego doświadczyła jako dziesięciolatka. Wraz ze swoją przyjaciółką zeznawały przeciwko mężczyźnie, uznanym za seryjnego mordercę kilku młodych dziewcząt, którego rzekomo widziały na posesji w dniu zamordowania kuzynki jednej z dziewczynek. Po latach Tessa przyjechała do miasteczka, aby pożegnać umierającego we więzieniu ojca. Niestety jej przyjazd okazał się spóźniony. Dziewczyna świadoma tego, że w dzieciństwie uległa presji policji i swojej przyjaciółki, czuje wyrzuty sumienia, obawiając się, że z powodu jej kłamstwa może zostać stracony niewinny człowiek. Próbuje na własną rękę rozwiązać zagadkę sprzed lat. Sprawy się jednak komplikują. Dziewczyna wracając do przeszłości próbuje również odnaleźć swoją matkę, której została odebrana w wieku dziesięciu lat, oraz siostrę, która opuściła rodzinę jako nastolatka. Czy Tessie uda się odnaleźć winnego makabrycznych zbrodni? Kim tak właściwie są dla niej siostra i matka, i czy mają one coś wspólnego z porwanym kiedyś dzieckiem? Dlaczego rodzice ukrywali przed córkami stary domek w lesie?

Spokój amerykańskiej prowincji przerywają brutalne morderstwa. Opinia publiczna jest pewna, że stoi za nimi seryjny morderca, zwany „Potworem znad rzeki Ohio”. Jednak dziesięć lat później dla jednego ze świadków sprawa przestaje być tak oczywista.

Zaraz na wstępie muszę napisać, że jeżeli ktoś zdecyduje się na sięgnięcie po tę książkę, to lepiej, aby zrobił to albo w czasie urlopu (bądź wakacji), albo przeznaczył na czytanie weekend. Od tej powieści trudno jest się oderwać i chociaż momentami fabuła jest nieco infantylna, to i tak wciąga niesamowicie. Główna bohaterka występuje tutaj w roli narratorki, jest osobą trochę zagubioną, ale jednocześnie twardą w dążeniu do celu. Czasami podejmuje dość ryzykowne, żeby nie powiedzieć głupiutkie i nie do końca przemyślane kroki, ale prawda, jaką chce odnaleźć stanowi dla niej priorytet.

Powieść ta ukazuje silną więź łączącą przyjaciółki z dzieciństwa, chociaż swego czasu zerwaną z powodu pewnych niedomówień. Strach przed ujawnieniem prawdy jest tak ogromny, że trudno im się dziwić. Dzieci na wiele spraw spoglądają innymi oczami niż dorośli i dopiero po wielu latach zdają sobie z tego sprawę.

Moim zdaniem jest to trudna lektura o dojrzewaniu w środowisku, w którym nie tyle nie chce się przebywać, co środowisku pełnym niedopowiedzeń i żalu o to, że ktoś kogoś porzucił… przestał kochać… zdradził.

Autorka zaskakuje czytelnika wieloma tajemnicami, które powolutku wychodzą na światło dzienne odkrywając często mroczne strony osób, o których niewiele wiemy. Małe miasteczka kryją często wiele tajemnic, tematy tabu są na porządku dziennym a ludzie starają się udawać przed innymi, że zawsze wszystko jest okey. Ale wśród tych ludzi bywają też szczerzy i życzliwi, gotowi pomóc drugiemu bez względu na okoliczności.

Początek książki wydał mi się lekko nudnawy, ale z każdym kolejnym rozdziałem akcje nabierają tempa. Pojawiające się co chwilę nowe tajemnice, są zaskakujące. I Jak już wydaje się, że sprawa została wyjaśniona, pojawiają się nowe okoliczności i… całość znów jest jedną wielką zagadką.

Bohaterowie książki, bawiący się w detektywów to zwykli młodzi ludzie z kompleksami, uzależnieniami i uczuciami. Przedstawione w książce problemy: alkoholizmu, prostytucji czy przemocy w rodzinie to tylko nieliczne problemy dotykające młodych ludzi. Ale uświadamiają, że takie problemy istnieją wszędzie.

Okładka książki jest dość mroczna, tak jak wskazuje sam tytuł. Treść może nie jest aż tak mroczna jakby się człowiek spodziewał, ale z pewnością przyciąga uwagę powodując w wielu momentach szybsze bicie serca. To historia niesamowita, może trochę nierealna, ale czy nie mogła się wydarzyć? Ciągnące się za człowiekiem tajemnice czy wyrzuty sumienia, potrafią czasami zniszczyć człowieka tak bardzo, że nie ma on odwagi spojrzeć nawet we własne oczy odbite w lustrze. Czy ucieczka przed samym sobą może być tą najlepszą drogą?

Jest to lektura nie tylko dla młodych czytelników lubiących ciekawe książki z fabułą pełną tajemnic, fabułą trzymającą w napięciu. Polecam tę książkę zwłaszcza osobom, którym thriller, kryminał czy powieść psychologiczna nie są obce. To jest książka z tych, które na długo pozostają w pamięci czytelnia.

Dziękuję Wydawnictwu AKURAT za możliwość przeczytania tej książki. Myślę, że książka również w Polsce okaże się bestsellerem tak jak w innych krajach.

logo Akurat

CZARNE ŚWIATŁO – Marta Guzowska

Marta Guzowska urodziła się w 1967 roku w podwarszawskiej miejscowości Brwinowo. Jest polską pisarką mieszkającą obecnie W Wiedniu.  Z wykształcenia archeolog i doktor nauk humanistycznych. Pracuje w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Współprowadzi portal „Zbrodnicze siostrzyczki”. W roku 2013 otrzymała Nagrodę Wielkiego Kalibru za swoją debiutancką powieść „Ofiara Polikseny”.

  Czarne światło_Marta Guzowska

Burda Publishing Polska S.A. rok 2016

stron 438

Czarne światło to kryminał archeologiczny, a właściwie to thriller z mocnym psychologicznym tłem.

 W małym miasteczku pod Warszawą, podczas wykopalisk, archeologowie natrafiają na ciekawe antywampiryczne pochówki. Niestety, społeczność miasteczka, podburzana przez dość kontrowersyjnego księdza proboszcza jest do grupy naukowców nastawiona mało przychylnie. Współpracujący z archeologami antropolog, światowej sławy profesor Ybl, były mieszkaniec miasteczka, próbuje znaleźć sprawcę, który kradnie im wykopane szkielety i przypadkowo odkrywa, że to jego małe rodzinne miasteczko ukrywa przed światem coś więcej niż tylko stare groby wampirów. Profesor Ybl cierpi niestety na nyktofobię, która sprawia mu wiele kłopotów. Mężczyzna nie może pogodzić się z faktem, że kobieta, która go kocha próbuje mu pomóc załatwiając prywatną terapię psychiatryczną i pilnując, aby regularnie zażywał lekarstwa. Ciekawość i spostrzegawczość profesora, doprowadza jednak do odkrycia makabrycznych zbrodni. Czy Mario Ybl uda się pokonać jego najgorszą zmorę życia, jaką jest nyktofobia? Kto tak właściwie stoi za znikaniem z terenu badań archeologicznych, odgrzebanych szkieletów? Co to jest, to tytułowe czarne światło?

Książka już od jakiegoś czasu znajdowała się na jednej z moich półek „do przeczytania”. Sięgnęłam po nią, aby przekonać się, czy autorka faktycznie jest królową polskiego kryminału archeologicznego, o czym często słyszałam wśród moich znajomych. Wyjątkowa znajomość archeologii, wynikająca z wykształcenia i nabytych praktyk pisarki, zaowocowały ciekawą i trzymająca w napięciu lekturą.

Przyznam szczerze, że jest to pierwsza książka tej autorki, po którą sięgnęłam i, dziś z całą pewnością mogę stwierdzić, że z pewnością nie ostatnia.

Początkowo jednak, trochę ta lektura mnie nudziła. Zaskoczona powtarzającym się tekstem, myślałam, że autorka na siłę próbuje zwiększyć objętość książki. Kiedy jednak fabuła nabrała tempa, to już przyznam uczciwie, nie mogłam się od niej oderwać. Myślę jednak, że osobom o małej znajomości anatomicznej wiele zwrotów i określeń może się wydać niezrozumiałymi. Autorka bowiem zamiast napisać prostym językiem, że ktoś uderzył się w głowę, używa określeń czysto anatomicznych typu „płat czołowy”, „płat potyliczny” , oraz ich nazw łacińskich.

Muszę jednak przyznać, że bardzo obrazowo przedstawiła nyktofobię, fobię, na którą cierpiał główny bohater. Sama mam nyktofobię i wiem, że w tym temacie wykazała również dogłębną znajomość problemu.

Moim zdaniem jest to książka dość trudna w odbiorze. Przeplatające się wątki psychologiczne z wątkami kryminalnymi są bardzo ciekawie ze sobą łączone, ale nie mogę o tej lekturze powiedzieć, że jest lekka, łatwa i przyjemna. Chociaż… kilka odrobinę zabawnych scen, może być odebranych lekko. Dość nietypowy humor, czasami trochę wulgarny. Zresztą tak jak język jakim wyraża się znany naukowiec.

Główny bohater jest dość irytujący, czasami wręcz bardzo drażniący. Jest jak kot, który chodzi własnymi drogami. Nie przejmuje się ani sobą ani innymi, egoistycznie dążący do własnych celów. Ale z drugiej strony można go chyba trochę polubić.

Sporo ciekawostek nie tylko archeologicznych, ale również pochodzących ze świata brudnej polityki, dominacji kościoła, czy zakłamanego życia prywatnego ludzi w małym miasteczku, jest z pewnością plusem powieści.

Książka napisana została w pierwszej osobie. Chociaż dość często wyeksponowane były myśli głównego bohatera, przedstawione tak, że miałam wrażenie, że docieram gdzieś głęboko w zakamarki znajdujące się w jego mózgu.

Osobowości przedstawionych w tej powieści osób, są bardzo zróżnicowane. Odzwierciedlają nie tylko społeczność małomiasteczkowej grupy ludzi, ale potrafią wyraźnie, wręcz obrazowo pokazać wszystkie występujące w powieści osoby.

Z dużą przyjemnością polecam tę książkę zarówno miłośnikom dobrego kryminału, jak i thrillera. Myślę, że czytelnicy preferujący powieść psychologiczną również znajdą w niej wiele ciekawych wątków.

MIASTO CIENI – Michael Russell

Michael Russell jest pisarzem urodzonym w Anglii. Studiował literaturę angielską w Oksfordzie, a następnie trzy lata pracował na farmie w hrabstwie Devon. Był jednym z pracowników ekipy tworzącej angielską operę mydlaną „Emmeralde Farm”, a także scenarzystą i producentem wielu programów telewizyjnych, w tym głośnych „Morderstw w Midsimer” i „Sprawy dla Frosta”. Kiedy przeprowadził się do Irlandii, postanowił zacząć pisać powieści i teraz całkowicie się temu zajęciu oddaje.

   Miasto cieni_Michael Russell

Wydawnictwo SQN rok 2015

stron 371

Miasto cieni to thriller historyczny, którego fabuła przenosi nas do lat 30 ubiegłego wieku, a konkretnie do okresu przedwojennego.

Stefan Gillespie jest policjantem, dość bezkompromisowym, który wraz ze swoimi współpracownikami ma za zadanie zdekonspirować pewnego lekarza, trudniącego się nielegalnymi aborcjami. Podczas akcji, policjant poznaje Żydówkę Hannah, która w następstwie dość nietypowych okoliczności zwraca się do Stefana z prośbą o pomoc w odnalezieniu jej zaginionej przyjaciółki. Mimo osobistych problemów związanych z groźbą odebrania policjantowi opieki na jego synem, Stefan podejmuje się odszukania młodej kobiety. Zawieszony w obowiązkach policjanta angażuje się w to jeszcze mocniej, po wizycie ojca Hannach, który prosi go z kolei, o odnalezienie jego córki. Hannah postanowiła na własną rękę odszukać osobę, z którą przed zaginięciem związana była jej przyjaciółka i wyjeżdżając z Dublina… zniknęła. Stefan udaje się na poszukiwania kobiety aż do Gdańska. Czy znalezione w górach nieopodal Dublina ciała (zamordowanych) dwóch osób – mężczyzny i kobiety mają ze sobą coś wspólnego? Czy rodzące się uczucie protestanta i Żydówki ma szansę przetrwania w katolickiej Irlandii? Co wspólnego z odnalezionymi ciałami mają księża kościoła katolickiego?

Przyznam szczerze, że po tę książkę sięgnęłam z powodu jej okładki i opisu na niej.

(…) Ciemne zaułki Dublina, pełne tajemnic Wolne Miasto Gdańsk, zakazane uczucia i prawda zakopana w zbyt płytkim grobie.(…)

Okładka skojarzyła mi się z powieściami Carlosa Ruiza Zafóna, więc wiele się nie zastanawiając, książkę nabyłam.

Powieść wciąga od pierwszych stron. Początkowo zwykłe śledztwo, zamienia się w dość mocną intrygę polityczno-policyjno-kościelną z wszędobylskimi nazistami i Niemcami dążącymi do podporządkowania sobie świata. Wolne Miasto Gdańsk mocno zniemczone, a do tego kiełkujący romans, i wiadomo… człowiek przepada w czytaniu.

Ciekawie przedstawione osobowości głównych bohaterów, którzy są nietuzinkowi, silni psychicznie, odważni i za wszelką cenę dążący do celu, są jednocześnie bardzo pozytywnie odbierani, przynajmniej tak było w moim przypadku.

Powieść ta od samego początku trzymała mnie w takim napięciu, że trudno mi było odłożyć ją na bok. A im bliżej końca, tym główni bohaterowie popadali w coraz większe niebezpieczeństwa. W pewnym momencie już myślałam, że pogmatwane sytuacje, z jakimi przyszło im się mierzyć nie doprowadzą do zupełnego rozwiązania. A wplecione w fabułę wątki i informacje o dziwnych związkach księży z funkcjonariuszami policji dublińskiej po prostu dodały dodatkowego dreszczyku.

Ten trzymający w napięciu thriller historyczny zabiera nas – czytelników, w ekscytującą podróż po świecie lat 30. ukazując świat polityki przedwojennej i siły Niemców dążących do zniszczenia wszystkiego, co żydowskie i opanowania jak największej ilości państw.

Myślę, że taka mała odskocznia od wątków sensacyjnego, historycznego i kryminalnego jakim jest wątek walki samotnego ojca o prawa do opieki nad dzieckiem, jest dużym plusem dla fabuły. Skupiając się na układach i układzikach o podłożu czysto politycznym, można było chwilę odsapnąć w towarzystwie rodziców policjanta i sympatycznego małego chłopca.

Każda niemal książka ma swoje plusy i minusy, w tej akurat pewien dyskomfort czytelniczy powodowały pojawiające się literówki, no cóż chyba korektorzy niezbyt poważnie podeszli do tekstu.

Mimo wszystko jednak polecam tę powieść zwłaszcza miłośnikom kryminałów. Nie ukrywam, że z pewnością znajdą w niej coś dla siebie czytelnicy preferujący historię, szczególnie tę, dotyczącą klimatów lat 30. minionego wieku, konfliktów religijnych w Irlandii i nastrojów faszystowskich w Europie. Dla miłośników romansu czy powieści obyczajowych również się znajdą ciekawe kąski.

Napisz do mnie
wrzesień 2026
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/