Recenzje książek

thriller

DENAR DLA SZCZUROŁAPA – Aleksander R. Michalak

Aleksander R. Michalak obecnie mieszkający w Gdańsku to pisarz, wykładowca religioznawstwa i pracownik działu dokumentacyjnego w jednym z pomorskich muzeów. Od kilkunastu lat zajmuje się badaniami nad historią i religią Bliskiego Wschodu. Jest doktorem historii Uniwersytetu Gdańskiego oraz religii i teologii Trinity College w Dublinie.  Posługuje się kilkoma językami nie zaprzestając nauki kolejnych.

   Denar dla Szczurołapa_Aleksander R. Michalak

Wydawnictwo REPLIKA rok 2018

stron 431

Denar dla Szczurołapa to thriller, w którym przeplatają się fakty, wątki współczesne dotyczące historycznych badań naukowych z legendami.

W Holandii młoda stypendystka pada ofiarą brutalnej zbrodni. Nie wiadomo, czy za jej śmiercią stoi chory umysł maniaka, czy może stanowi ona głębszą zagadkę, której korzenie tkwią w odległej przeszłości. Gabor Horthy to wybitny uczony, orientalista, który natrafia na zagadkowe prace XIX-wiecznego teologa Augusta Erdmana, dotyczące legendy o Szczurołapie z Hameln. Podążając śladami badań Erdmana, Horthy w urokliwej Tybingi znajduje ciekawe zbiory biblioteczne. Poszukując odpowiedzi na wiele pytań dotyczących powiązania legendarnego Flecisty z Hameln z działaniami pewnej organizacji, Gabor trafia nie tylko do środowiska specjalistów od starożytnej demonologii i historii Orientu, ale przebywając w Oxfordzie, odnajduje coś więcej niż tylko wyniki badań naukowych. Pogrążając się w swoich poszukiwaniach zaczyna również odczuwać oddziaływanie sił nadprzyrodzonych, których jako naukowiec nie jest w stanie wytłumaczyć. Kim był Szczurołap, czyli Flecista z Hameln i co miał wspólnego z postacią Muzykanta z Ammanu? Czy uda się Gaborowi rozwikłać zagadki śmierci ginących w niewyjaśnionych okolicznościach ludzi? Kto stoi za kultem Tego, Który Zastawia Sidła?

Biorąc tę książkę do ręki wiedziałam, że nie jest to lektura lekka i łatwa, ale słyszałam o niej sporo pozytywnych opinii, a te zachęciły mnie do sięgnięcia po tę lekturę. Do thrillerów podchodzę raczej dość sceptycznie, ale muszę przyznać, że ten mnie bardzo pozytywnie zaskoczył.

Biorąc pod uwagę psychologiczne podejście do osoby głównego bohatera oraz legendy o Szczurołapie z Hameln myślę, że czeka na czytelnika spore wyzwanie. Gabor Horthy został przedstawiony przez autora w niezwykle ciekawy sposób. Osobowość nietuzinkowa, czyli z jednej strony mężczyzna niestroniący od mocnych trunków i pięknych kobiet, a z drugiej wybitny naukowiec niedbający o wygląd zewnętrzny i o to, co myślą o nim inni. Posiada chyba tyle samo wad, co zalet, jest uparty i dociekliwy, za wszelką cenę dążący do osiągnięcia wymierzonego celu. Towarzyski i lubiany, inteligentny, chociaż czasami nieco bezmyślny, a do tego skryty i tajemniczy. Gdybym miała określić go jednym słowem, to chyba nie potrafiłaby znaleźć tego odpowiedniego. Jest jednak bohaterem, który świetnie współgra z czytelnikiem.

Bardzo interesująco autor przedstawił swoim czytelnikom stronę działania ludzkiego umysłu. Zagadki umysłu bywają czasami trudne do rozwikłania i mając do czynienia z dziwnymi snami czy dopadającymi człowieka wizjami czy omamami, nie jesteśmy w logiczny sposób ich sobie wytłumaczyć. Z takimi zjawiskami ma do czynienia właśnie główny bohater, który jako naukowiec, realistycznie ogarniający rzeczywistość, nie potrafi pewnych sytuacji zrozumieć.

(…) Na chwilę odłożył książkę. „Czemu to wciąż do mnie powraca”. Był przekonany, że nie są to jego wspomnienia. Nie wierzył w reinkarnację, a pamięcią pokoleniową nie sposób byłoby wytłumaczyć tak wyraźnych obrazów i słów. (…)

Pojawiające się, co jakiś czas opisy irracjonalnych zjawisk, są nie tyle tajemnicze, co budzące pewnego rodzaju grozę sytuacji. Chwilami nie byłam w stanie zapanować nad ciekawością walczącą jednak ze strachem. Ciekawa, co będzie dalej, walczyłam z chęcią odłożenia książki na jakiś czas. Najgorsze były chwile, kiedy czytałam późną nocą. Moja wyobraźnia wręcz szalała.

(…) Odczuliśmy to najpierw jako obecność – bardzo niedobrą obecność. Ktoś nam się przyglądał. Oczywiście może pan w to wątpić, jak i ja sam nieraz to czyniłem w ciągu kolejnych lat, ale przytulne przed chwilą pomieszczenie wydało się nagle ciemne i odpychające. Poczułem zimno na plecach… (…)

Trzeba przyznać, że autor potrafi utrzymać czytelnika w ryzach strachu, nie dając mu jednocześnie możliwości od oderwania się od fabuły. Tę książkę czyta się po prostu jednym tchem.

Zaskoczył mnie również styl, jakim książka została napisana. Autor zręcznie wplata odrobinę poetyckich opisów w iście naukowe określenia i wywody. Ciekawe analizy legendy przeplatają się z tajemniczą rzeczywistością.

Ale mamy w tej powieści nie tylko historyczno-naukowe podejście do legendy o Fleciście z Hameln, autor zadbał również o sferę uczuciową, wplatając w wątki dotyczące badań i naukowych dowodzeń, zmysłowy romans doprawiony delikatną erotyką. To ciekawe połączenie thrillera z romansem jest z pewnością jednym z plusów tej powieści.

Gdybym miała krótko opisać tę książkę, napisałabym tak: jeżeli boisz się zjawisk pozazmysłowych i szczurów, to nie czytaj tej książki, ale jeżeli lubisz sensację, połączoną z odrobiną horroru, romansu i ciekawej przygody, napisaną pięknym językiem, to koniecznie przeczytaj tę książkę. Od pierwszej do ostatniej strony nie będziesz mógł/mogła oderwać się od stron tej powieści, bo jej fabuła działa na czytelnika ja magnes. A ta fabuła, w połączeniu z nietuzinkowymi osobowościami bohaterów, i ciekawymi dialogami to jest coś, czego nie może sobie odmówić wielu czytelników.

Gorąco polecam tę książkę nie tylko jako thriller, ale również jako ciekawostkę naukową. Myślę, że wrócę do tej książki jeszcze nie raz. I chociaż momentami złościłam się czy też wzruszałam, to uważam, że jest lektura z tych, których się nie zapomina zbyt szybko, bo jej fabuła zostaje w głowie na długo.

Jeżeli ktoś lubi powieści Dana Browna, czy też fascynowały go przygody Indiany Jonesa, to ta książka jest właśnie dla niego. Autor zmyślnie funduje czytelnikowi niesamowitą przygodę, śladami historii i legendy, a do tego wplątuje w niezłą intrygę. Czy trzeba chcieć czegoś więcej?

Legenda o Szczurołapie, czy też Fleciście z Hameln doczekała się wielu obrazów, a najsłynniejsze wydanie legendy napisane zostało przez braci Grimm.

W niemieckiej miejscowości Hameln, legenda o Szczurołapie cały czas przyciąga rzesze turystów

Jestem dumna z tego, że na polskim rynku mamy pisarzy dorównujących wiedzą i zdolnościami światowej sławy pisarzom.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki i proszę o więcej takich pozycji na polskim rynku książkowym.

logo Replika

JULIA – Anne Fortier

Anne Fortier urodziła się w 1971 roku w Danii w mieście Holstebro. Jest pisarką duńsko-kanadyjską, mieszkającą w USA i w Kanadzie. Swój pierwszy manuskrypt przedłożyła do publikacji w wieku 13 lat.  Jest autorką powieści Hyrder på bjerget (w języku duńskim, 2005), Juliet (w języku angielskim, 2010), Julie (współautorka z Niną Bolt w języku duńskim, 2013), Pierścieniem Amazonerne’a (w języku duńskim, 2013) i The Lost Sisterhood (w języku angielskim, 2014). Była także współproducentką nagrodzonego nagrodą Emmy filmu Fire and Ice: Zimowa wojna w Finlandii i Rosji. Posiada tytuł doktora Historii Idei, który otrzymała w Danii na Uniwersytecie w Aarhus

  Julia_Anne Fortier

Wydawnictwo SONIA DRAGA rok 2016

stron 503

Julia to współczesna powieść obyczajowa z wątkami historycznymi, sensacyjnymi, przygodowymi i romansem.

Julie Jakobs i jej bliźniacza siostra po tragicznej śmierci rodziców są wychowywane przez ciocię. Kiedy ciotka umiera Julia otrzymuje w spadku klucz do skrytki bankowej we Włoszech w miasteczku Siena, o którym do tej pory nie miała pojęcia, że tam właśnie przyszła na świat. Skrytka założona została przez jej matkę. Dziewczyna postanawia udać się w daleką podróż i odnaleźć rodzinny skarb. Gdy dociera do toskańskiego miasta, dowiaduje się, że jest potomkinią Giulietty, której miłość do mężczyzny zwanego Romeo stanowi nierozerwalną część historii średniowiecznej Sieny. W starym notatniku pewnego malarza, Julia odnajduje spisaną historię miłości dwojga młodych ludzi, których rody od lat były zwaśnione. Poznając członków rodziny, zaczyna zdawać sobie sprawę, że klątwa rzucona niegdyś przez jej potomkinię jest wciąż żywa. Ktoś jednak może uratować Julię, tym kimś jest Romeo. Czy jest on tylko wytworem wyobraźni Szekspira, czy istnieje naprawdę? Kto i dlaczego prześladuje dziewczynę w toskańskim miasteczku? I co jest ukrytym przez jej matkę skarbem, tak cennym, że wielu traci przez niego życie.

Powieść rozgrywa się w malowniczej Sienie, którą poznajemy zarówno współczesną jak i tę średniowieczną. Część fabuły opiera się na opowieści Romeo i Julia i tu składam ukłon w stronę autorki, której wiedza o Szekspirze jest wyjątkowo imponująca.

Jest to powieść o poszukiwaniu skarbu, ale również o poszukiwaniu miłości. W scenerię współczesnych Włoch autorka zgrabnie wplotła klasyczną tragedię szekspirowską, której głównymi bohaterami są strach, tajemnice, zagubienie i miłość.

W usta pewnego malarza autorka wstawiła piękne słowa mówiące o tym, czym jest ta miłość?

(…) Jest pożądanie i jest miłość. Mają ze sobą związek, lecz to zupełnie odrębne rzeczy. By skorzystać z jednego, wystarczą tylko słodkie słowa i zmiana ubrania, by zdobyć drugą, mężczyzna musi oddać swoje żebro. W zamian jego kobieta zmaże grzech Ewy i zaprowadzi go do raju. (…)

Rozdziały pisane są przemiennie, raz lektor w osobie pierwszej prowadzi czytelnika przez wątki współczesne, a raz lektor w osobie trzeciej zabiera czytelnika do średniowiecza, od roku 1340.

Jak już wspomniałam wcześniej, wiedza autorki o dramacie Szekspira „Romeo i Julia” jest wręcz zadziwiająca. Ale wiedza ta nie tylko dotyczy samej fabuły, czy dialogów, ale również wcześniejszych wersji tej najsłynniejszej legendarnej opowieści miłosnej.

(…) Spędziłam ten ranek w kawiarni Maleny na Piazza Postierla, przeglądając oficjalne wczesne wersje Romea i Julii, napisane przez Masuccia Salernitana i Luigiego da Porta, odpowiednio w 1476 i 1530 roku. Z ciekawością śledziłam, jak rozwijał się wątek i jak Porto dodał literackie zacięcie historii opartej – jak utrzymywał Salernitano – na prawdziwych wydarzeniach. W wersji Salernitana Romeo i Julia – czy raczej Mariotto i Giannozza – mieszkali w Sienie lecz ich rody nie prowadziły ze sobą wojny (…)

Fabuła przyciąga od samego początku i do końca trzyma czytelnika w napięciu. Momentami jest bardzo groźnie jak w najlepszym thrillerze, a momentami zabawnie, szczególnie w dialogach niepozbawionych nuty humoru. Wyraziste osobowości bohaterów są dodatkowym plusem tej powieści. Dwie siostry bliźniaczki są tak różne jak dzień i noc. A bohaterowie drugo i trzecioplanowi są tak jasno przedstawieni, że trudno o nich nie myśleć nawet po skończeniu powieści.

Na ostatniej stronie okładki zostało napisane, że jest to „Kod Leonardo Da Vinci dla bystrych, nowoczesnych kobiet” – i ja się z tym całkowicie zgadzam.

Polecam tę książkę zarówno paniom preferującym romanse, jak i osobom wczytującym się w książki historyczne czy sensacyjne. Ta powieść to cudowna podróż po Sienie z intrygującym wątkiem tajemniczym. Czyli dla każdego coś miłego. Jeśli chodzi o mnie, to uwielbiam książki z tak przeplataną fabułą, w których mogę znaleźć prawie wszystko: cząstkę thrillera, sensacji, psychologii, historii, przygody, podróży i miłości.

Zapraszam zatem w podróż do Sieny, może ktoś odnajdzie tam ślady Romea i Julii.

444 – Maciej Siembieda

Maciej Siembieda urodził się w 1961 roku w Starachowicach. Jest absolwentem polonistyki Uniwersytetu Opolskiego, a otrzymał doktorat z komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Jest dziennikarzem, reportażystą i pisarzem, trzykrotnym laureatem tzw. polskiego Pulitzera, czyli nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przyznanej mu w kategorii reportażu. Od trzydziestu lat prowadzi dziennikarskie śledztwa historyczne.

 444_Maciej Siembieda

Wydawnictwo Wielka Litera rok 2017

stron 551

444 to połączenie współczesnego kryminału, z thrillerem i powieścią historyczną.

W wypadku samochodowym ginie dziennikarz jednej z popularnych gazet. Jego auto zostaje zmiażdżone przez rozpędzonego tira na albańskich rejestracjach. Dziennikarz jechał właśnie na spotkanie z Jakubem Kanią, prokuratorem IPN-u, którego przed swoją śmiercią zainteresował tajemnicą dotyczącą proroctwa przedstawionego na obrazie znanego polskiego malarza. Obraz Matejki dziwnym trafem jest niedostępny dla miłośników sztuki, i od wielu lat przebywa w prywatnych zbiorach, kilkakrotnie wykradany. Jakub Kania, początkowo nie zdaje sobie sprawy z tego jak wielką tajemnicę skrywa obraz i jak wielkie niebezpieczeństwo grozi każdemu, kto zacznie się interesować obrazem. Czy proroctwo dotyczące pojednania islamu z chrześcijaństwem spełni się? Co oznacza cyfra 444? Ile osób musiało zginąć, aby uchronić obraz przed niewłaściwymi ludźmi? I czy poszukiwanie nieznanego obrazu Matejki może być dla kogoś śmiertelnym hobby? Co takiego słynny polski malarz ukrył lub przekazał na płótnie swojego obrazu?

Przyznam szczerze, że nazwisko autora do tej pory było mi nieznane. Ale cóż mogę powiedzieć na swoje „usprawiedliwienie”, mimo swoich lat nie udało mi się poznać świetnych dzieł wielu wybitnych pisarzy. A tę powieść z czystym sumieniem mogę zaliczyć do tych świetnych.

Od zawsze interesowałam się mistyką, chociaż nie czysto ze względów religijnych, bo moje podejście do wiary i do kościoła jest jakie jest i nic już w tym nie mam zamiaru zmieniać. Miałam kiedyś podopiecznego, który był agnostykiem, a w młodości studiował religioznawstwo i do dziś pamiętam jego długie, ciekawe opowieści na temat różnych religii.

Wracając jednak do książki, przyznaję, że po raz kolejny dosłownie, zatraciłam się w lekturze. Książka dość nietypowa, jej początek przenosi czytelnika do zagadkowego morderstwa w roku 998, wciągając dosłownie od pierwszych stron. Fabuła jest tak skonstruowana, że teraźniejszość przeplatana jest wątkami historycznymi, i tak wędrujemy sobie po różnych epokach, wpadamy na chwilę do bardzo odległej przeszłości, aby za jakiś czas znów być tu i teraz. Każda część książki kończy się swoistym znakiem zapytania, pewną sytuacją, której dalszego ciągu czytelnik jest bardzo ciekawy, ale dana intryga czy sytuacja pozostaje ciągiem tajemnicy, bo autor sprytnie przenosi fabułę do zupełnie innego miejsca i czasu, pozostawiając swojego czytelnika przed niedopowiedzeniem i nadzieję, że „ciąg dalszy nastąpi…”

Moim zdaniem, autor posiadający ogromną wiedzę historyczną, potrafi ją przekazać tak, aby czytelnika nie tyle przyciągnąć do powieści, ale przede wszystkim zainteresować go tą historią, często z wielu przyczyn nam nieznaną, lub do tej pory nie poruszaną w rozmowach z innymi. O przepowiedni oczywiście nie wiedziałam, ale bardzo bym chciała aby kiedyś się spełniła, chociaż chyba wielu osobom ona jest nie na rękę, tylko komu bardziej? Islamistom czy chrześcijanom?

(…) Ten list, czcigodny panie, mówi o przepowiedni – wyjaśnił. – Według słów dostojnego A-Hakana począwszy od roku tysięcznego czterech wybranych, każdy co czterysta czterdzieści cztery lata, otrzyma od Boga sposobność przyniesienia światu wiecznego pokoju, który ma się zacząć od pojednania chrześcijaństwa z islamem. Wielki emir pisze, że zgodnie z proroctwem w żyłach każdego z wybrańców płynąć będzie królewska krew, i spłodzą go rodzice wyznający różne religie. Każdy też nosić będzie znamię na czole… (…)

No i tym cytatem z książki poniekąd zdradziłam, co oznacza ta dość tajemnicza liczba 444, będąca tytułem książki.

Oprócz ciekawej fabuły skonstruowanej na faktach historycznych, mitach czy fikcji opartej na  wyobraźni autora, muszę stwierdzić, że osoby występujące w powieści zostały bardzo dokładnie ukazane zarówno pod względem osobowościowym jak i wizualnym. Takie połączenie jest z pewnością miłym zaskoczeniem dla nowego czytelnika, nieznającego do tej pory „pióra” tego pisarza. Malowniczo wręcz opisane osoby, z łatwością można sobie wyobrazić, bez nadmiernego wytężania umysłu, który bardziej angażuje się przecież w śledczo-historyczną fabułę.

Lekki humor towarzyszący temu dość poważnemu tematowi, dodaje moim zdaniem lekkości w czytaniu, chociaż słownictwo autora nie jest zbyt proste. Momentami musiałam nawet sięgać do słownika, aby zrozumieć wplecione w treści słowa czy nazwy takie na przykład jak: spahisi, jatagany, ryngraf, czy grzyby ektomikoryzowe, itd. Ale dzięki temu poszerzyłam zakres swojego słownictwa (mam nadzieję).

Zaskoczyło mnie natomiast samo zakończenie, i tu muszę się przyznać do tego, że niezbyt mi się podobało, chociaż taka być może jest wizja przyszłości. Nie przepadam za science-fiction, autor oczywiście, aby fabuła miała swój początek i koniec umieścił wizję przyszłości, czyli rok 2332, w którym na świat ma przyjść ostatni z wybrańców. No cóż, wolę jednak przeszłość i teraźniejszość od awatarskiej przyszłości.

Jeśli chodzi o mnie, to oczywiście po skończeniu książki, zaczęłam „szperać” w Internecie i doczytywać. Historia była kiedyś moim ulubionym przedmiotem, zwłaszcza w liceum, kiedy pani profesor tak sobie mnie „upodobała’, że wołała mnie do odpowiedzi nawet wtedy, gdy mnie nie było w klasie. Ale… kiedy to było?

Polecam tę powieść zwłaszcza miłośnikom dobrego kryminału, thrillera, i powieści historycznych. Ale nie tylko. Czytelniczki preferujące romans, też znajdą w niej coś dla siebie. Cieszę się, że koleżanka prowadząca blog Lew kanapowy poleciła mi tego autora na Targach Książki w Gdańsku. Na mojej półce czeka już kolejna książka tego pisarza, zakupiona właśnie na targach „Miejsce i imię”.

7 LAT PÓŹNIEJ – Guillaume Musso

Guillaume Musso to francuski powieściopisarz, który urodził się w 1974 roku w Antibes. Z wykształcenia jest ekonomistą, tytuł licencjata otrzymał na uniwersytecie w Nicei, studia kontynuował w Montpellier. Z zawodu jest nauczycielem, który przez kilka lat nauczał w liceum w Lotaryngii, a także na uniwersytecie w Nancy. Swoją pierwszą powieść wydał w 2001 roku, a jego druga powieść wydana w roku 2004 sprzedała się we Francji w ponad 2 000 000 egzemplarzy i została przetłumaczona na 24 języki. Prawa do jej ekranizacji wykupiła wytwórnia Fidelite Productions.

  7 lat później_Guillaume Musso

Wydawnictwo Albatros rok 2015 wydanie II

stron 396

7 lat później to thriller, powieść sensacyjna, której fabuła umiejscowiona została w Nowym Jorku, Paryżu i Brazylii.

Nikki i Sebastian są rozwiedzeni. Od siedmiu lat, każde z nich opiekuje się jednym z bliźniąt. Sebastian przejął opiekę nad córką, a Nikki nad synem. Oboje są jak ogień i woda. Nikki impulsywna, wyzwolona, nowoczesna i chaotyczna, a Sebastian, spokojny, zrównoważony i perfekcyjny. Kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach znika ich syn, oboje stają w jednym szeregu. Nic w danej chwili nie jest ważniejsze od odnalezienia piętnastoletniego syna. Podejmując spontaniczne decyzje nagle znajdują się na granicy prawa i nie wiadomo kiedy wplątują się w aferę kryminalną, która rozciąga się na kilka kontynentów. Czy uda im się odnaleźć syna? Co wspólnego miał ich syn z kokainą znalezioną w jego pokoju? Czy poszukiwani listem gończym znajdą sprzymierzeńca, który uwierzy w ich wersję wydarzeń i pomoże w rozwikłaniu zagadki, której przypadkowo stali się uczestnikami?

Kto przeczytał, chociaż jedną książkę tego autora, wróci do jego twórczości prędzej czy później. Znając już „pióro” pisarza wiedziałam, że sięgnięcie po jego książkę, to całkowite oderwanie od rzeczywistości na kilka dni. Książki Musso, to mieszanka niesamowitych wrażeń. Trochę fantazji, trochę sensacji, wątek kryminalny, wątek romantyczny i z tego wszystkiego jeżeli nawet nie powstaje mieszanka wybuchowa, to z pewnością powstaje dobra powieść.

Autor ma talent w kreowaniu postaci. Jego bohaterowie są tak wyraziści, że właściwie od samego początku jestem w stanie sobie każdego z nich wyobrazić wizualnie. Opisani zarówno osobowościowo jak ich fizycznie, są tak różni jak tylko potrafią różnić się od siebie tysiące ludzi. W tej powieści również mamy dwa przykłady na przedstawienie dwóch osób, które różni… wszystko. Ona – impulsywna, nowoczesna, trochę roztrzepana, indywidualistka w każdym calu, on – uporządkowany, spokojny, odpowiedzialny tradycjonalista. Mimo wielu zgrzytów, które kiedyś doprowadziły do ich rozstania, w momencie zagrożenia wiszącego nad bezpieczeństwem jednego z ich dzieci, potrafią sprężyć się i działać wspólnie, rozumiejąc się tak właściwie bez słów.

Autor tym razem zaprasza swoich czytelników do niesamowitej podróży, z detalami opisując miejsca w jakich znajdują się jego bohaterowie. Mamy zatem pobyć trochę w szalonym Nowym Jorku, w romantycznym Paryżu i w niebezpiecznej, chociaż bardzo pięknej Brazylii. Niesamowite zwroty akcji przerzucające bohaterów z miejsca na miejsce, nie tylko przyciągają i zaskakują, ale momentami są… mało wiarygodne. Chociaż w pewnym momencie można domyślić się w jakim celu zostali połączeni wspólną podróżą, to wątek kryminalny, w który się „wpakowali” nijak dopasowuje się do reszty. Dwoje zwykłych ludzi zupełnie przypadkowo trafia w sam środek potyczek mafijnych i musi sobie jakoś poradzić.

Nie mogłam zrozumieć, dlaczego rodzice zaginionego piętnastolatka, nie chcą prosić o pomoc policji, zwłaszcza, że Nikki spotykała się od dłuższego czasu z nowojorskim przedstawicielem prawa. No, ale taki widocznie był plan autora, żeby jego bohaterowie sami doszli do zakończenia całego zdarzenia.

Niektóre sytuacje opisane w książce wydają się trochę zbyt mało wiarygodne, a niektóre wręcz niemożliwe do wyobrażenia, ale ogólnie fabuła trzyma w napięciu i nie pozwala na dłuższe oderwanie się od stron książki. Tacy Bonnie i Clyde, tylko w trochę innym wydaniu.

Pewnym minusem były dla mnie dialogi w obcych językach, nie zawsze przetłumaczone. Moja znajomość języków obcych niestety nie jest na takim poziomie, że mogłam zrozumieć wszystko, co było napisane nawet w języku angielskim, a język portugalski to już dla mnie całkowite niezrozumienie.

Podsumowując, myślę że komuś, kto zna książki tego autora nie trzeba tej powieści zbytnio polecać, tym jednak, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać, polecam całym sercem. To połączenie thrillera z kryminałem, zawierającego sceny zabawne i takie mrożące krew w żyłach, z odrobiną psychologii i romansu. Z pewnością spodoba się każdemu. Intrygujące osobowości bohaterów, w połączeniu z ciekawymi dialogami i oryginalną fabułą, to coś, przy czym nie można się nudzić.

Zapraszam zatem w podróż od Nowego Jorku, przez Paryż do brazylijskiej Ipanemy i brazylijskiej dżungli.

Wszystko zaczęło się w NOWYM JORKU…

potem zostało przeniesione do PARYŻA…

a skończyło w BRAZYLII, najpierw na plaży IPANEMY, a potem w brazylijskiej dżungli…

MARTWA JESTEŚ PIĘKNA – Belinda Bauer

Belinda Bauer urodziła się w 1962 roku. Jest brytyjską pisarką powieści kryminalnych, która wcześniej zajmowała się dziennikarstwem i scenografią. Za scenariusz The Locker Room otrzymała nagrodę Carla Foremana – BAFTA. Dorastała w Anglii i Afryce Południowej. Jej debiutancka powieść „Blacklands” otrzymała od Brytyjskiego Stowarzyszenia Kryminałów w roku 2010, nagrodę Złotego Sztyletu za najlepszą powieść kryminalną w 2010 roku. Powieści tej pisarki zostały przetłumaczone na kilka języków. Mam nadzieję, że w Polsce również będziemy mogli cieszyć się jej wszystkimi powieściami.

  Martwa jesteś piękna_Belinda Bauer

Wydawnictwo MUZA.SA rok 2018

Stron 448

Martwa jesteś piękna to thriller, powieść psychologiczna, której fabuła umiejscowiona została współcześnie, w Londynie.

Eve Singer jest około trzydziestoletnią singielką, mieszkającą z chorym na Alzheimera ojcem. Jest reporterką telewizyjną, opisującą zbrodnie. Pracuje w telewizji, jako reporterka kryminalna, ale jej kariera utknęła właśnie w martwym punkcie. Kobieta zdaje sobie sprawę, że musi zrobić wszystko, by sprostać oczekiwaniom żądnych sensacji widzów. Podobnie jest z mordercą: on również karmi się śmiercią, która go zachwyca. Jako mały chłopiec uratowano mu życie wszczepiając serce, i dlatego myśli, że każda śmierć daje mu kolejną szansę na życie. Ma w zwyczaju reklamować swoje makabryczne występy, nazywając je wystawami. Chce, aby wszyscy podziwiali piękno umierania. Ale dla większej reklamy i publiczności potrzebuje pomocnika. Kiedy kontaktuje się z Eve, dziennikarka początkowo cieszy się, że jako pierwsza będzie mogła przesłać relację z miejsca zbrodni. Jednak szybko zrozumie, że zabójca ma dwie obsesje. Pierwszą jest mordowanie ludzi w miejscach publicznych. A drugą – ona sama…

Cytat z książki.

(…) Dobrze wiesz, że mówię prawdę, Eve. Pracujemy w bardzo podobnych branżach. Ja również nie mogę żyć bez śmierci. To moje paliwo. Jesteśmy tacy sami i mamy takie same potrzeby.

– Jak śmiesz mówić, że jesteśmy tacy sami! – Nadal miała rozedrgany głos, ale przynajmniej przestała się jąkać. – Dzieli nas przepaść! Przecież ty jesteś pieprzonym mordercą! (…)

Przyznam szczerze, że dawno nie czytałam tak mocnej książki. Może dlatego, że ostatnio unikam thrillerów, ale ta wciągnęła mnie dosłownie od pierwszej strony. To książka z tych, które  od początku do końca trzymają czytelnika w bezlitosnym napięciu. I chociaż wątek główny, co rusz przeplatany jest wątkami obyczajowymi, często bardzo dramatycznymi niemającymi wiele wspólnego z fabułą książki, to przyznam szczerze, że trudno mnie było od tej lektury odciągnąć.

Prawie cały czas towarzyszą czytelnikowi ciekawe postacie, nie tylko głównych bohaterów, których osobowości zostały przedstawione wyjątkowo fachowo i realistycznie. Ich portrety psychologiczne, to dosłownie majstersztyk. Eve, przedstawiona początkowo w dość negatywny sposób, jako hiena dziennikarska, karmiąca swoje reporterskie ego tragedią innych ludzi po pewnym czasie zaczyna wzbudzać w czytelniku coś w rodzaju sympatii. To samo jest z mordercą, niby bezwzględny, karmiący swój umysł krwią i śmiercią innych, gdzieś w środku jest biednym, chorym człowiekiem.

Wartka akcja, która wypełnia fabułę nie pozwala na nudę. Przyznaję jednak, że w pewnym momencie czytania musiałam zostawić książkę i na kilkanaście minut zająć myśli czymś innym. Wystraszyłam się bicia własnego serca, które mogłoby nie wytrzymać napięcia. Może to głupie i śmieszne, ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czy można w trakcie czytania dostać na przykład zawału serca. Teraz wiem, że można, na szczęście go nie dostałam. Z pewnością nie jest to lektura dla czytelników o słabych nerwach, a ja najwyraźniej do takich się zaliczam.

Interesujące, trzymające w napięciu dialogi są kolejnym plusem tej powieści. Momentami bardzo błyskotliwe, czasami napisane z humorem, ale z pewnością równie przyciągające jak fabuła. Nie zawsze udaje się autorowi zgrać ciekawą intrygę z dobrze poprowadzonymi dialogami, a jak do tego jeszcze umieści w swojej książce postacie, które zaciekawiają tak jak fabuła, to… czy trzeba coś więcej na ten temat pisać?

Świetnie wykreowane wątki psychologiczne, dotyczące mordercy i jego spojrzenia na śmierć, oraz wątek psychologiczny dotyczący kontaktów dziennikarki ze swoim chorym ojcem i ze współpracownikami, to kolejne dowody na to, że autorka zna się na tym o czym pisze. Myślę, że bardzo wnikliwie przygotowała się do tego. Dodam jeszcze pracę dziennikarzy opisaną tak szczegółowo i realnie, że w trakcie czytania dosłownie można było „zobaczyć” co i jak robią, zobaczyć ich w akcji tak, jakby się oglądało to w telewizji.

W trakcie czytania pomyślałam sobie, że wciągając się w tę historię, czuję się tak, jakbym jechała w rozpędzonym Pendolino. Chcę jak najwięcej zobaczyć, ale nie mam możliwości wysiąść. Pociąg momentami przyspiesza, momentami zwalnia, ale się nie zatrzymuje. Taka właśnie jest ta powieść, momentami akcja przyspiesza tak, że trudno złapać oddech, a po chwili spokojnie przenosi czytelnika w inny regestr treści.

Mimo mocnych wrażeń, uważam, że styl pisarski autorki jest lekki chociaż bardzo wyrazisty. Malowniczo wręcz opisane miejsca czy sytuacje pozwalają na to, aby wyobraźnia czytelnika zadziałała w pełnej krasie.

Tytuł książki z pewnością też przyciągnie niejednego czytelnika, chociaż sama okładka… no cóż z pewnością kojarzy się z mroczną stroną życia, bo wiadomo ćmy to ciemność, noc… Moim zdaniem okładka jest dość zagadkowa.

Z całą stanowczością stwierdzam, że jest to książka z tych, których fabuła na długo pozostaje w pamięci czytelnika. Często określam książki, że są takie, które się czyta, takie którymi się delektuje i takie które się pochłania, to tę właśnie lekturę zaliczam do tych ostatnich, ja tę książkę dosłownie pochłonęłam w kilka wieczorów (co niestety miało ujemny wpływ na moje funkcjonowanie, w ciągu dni następujących po tych nocnych czytaniach). Nie można tej książki czytać ot tak sobie. Jak już się weźmie ją do ręki, to ona „zachowuje się” jak mocno trzymający magnes.

Polecam tę książkę szczególnie miłośnikom kryminałów i thrillerów, ale o naprawdę mocnych nerwach. I chociaż sensacyjne i psychologiczne wątki przodują w tej lekturze, to czytelnik znajdzie w niej również mały romans.

Dziękuję Wydawnictwu MUZA.SA za możliwość przeczytania tej powieści i mam nadzieję, że na polskim rynku czytelniczym ukaże się wkrótce więcej książek tej autorki. Mnie w każdym bądź razie to nazwisko pozostanie w pamięci i będę szukała książek Belindy Bauer.

logo Muza

Napisz do mnie
wrzesień 2026
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/