romans
GWIAZDKA W BIESZCZADACH – Magdalena Stykała
(…) Pełen wiary w przychylność losu, nie pomyślał nawet przez sekundę, że blask szczęśliwych gwiazd zakrywają czasem czarne chmury, a największą sztuką jest uwierzyć w to, że nie zgasły, i odnaleźć do nich drogę w ciemności. (…)
Magdalena Stykała jest autorką dziewięciu książek, mówi o sobie, że jest żoną, mamą i kobietą pracującą. Z wykształcenia jest pedagogiem i nauczycielką wychowania przedszkolnego. Kocha zwierzęta, przyrodę i Bieszczady. Mieszka w malowniczym miejscu na granicy Borów Tucholskich. Jest nałogową biegaczką i fotografką amatorką.
GWIAZDKA W BIESZCZADACH to romans zimowo świąteczny z nutą dramatu.
PREMIERA KSIĄŻKI 04 LISTOPADA 2025

Marysia i Antek są w sobie zakochani po uszy. Ich związkowi zagraża tylko jedno: góry. Ona uciekła z nich do Krakowa, a on nie wyobraża sobie bez nich życia. W mikołajkowy wieczór przechadzają się po mieście oświetlonym świątecznymi lampkami i wypełnionym zapachem pierników i próbują przekonać siebie nawzajem do przeprowadzki. Które z nich odniesie sukces? I czy cokolwiek może równać się z pięknem blasku gwiazd nad Bieszczadami? Tymczasem na drugim końcu Polski, w Gdyni, inna para, Mati i Pola, wpatruje się w te same gwiazdy, tylko że nad Bałtykiem. Z okien hotelowego pokoju rozciąga się widok na panoramę miasta rozświetlonego świątecznymi dekoracjami. Czy niechęć Poli do związku z marynarzem okaże się silniejsza niż uczucie, które żywi do Matiego? Czy kariera oficerska Matiego przeważy nad prawdziwą miłością? Czy zdarzy się wigilijny cud?
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Stykały pozytywnie mnie zaskoczyło.
Początkowo miałam wrażenie, że fabuła jest zwyczajnym romansem w zimowo-świątecznej otoczce, który będzie się ciągnął w nieskończoność, ale po przeczytaniu połowy książki wciągnęłam się tak, że trudno mi było się od lektury oderwać.

Historia przedstawiona w powieści jest dość trywialna, ale i zaskakująca, a autorka zabiera swoich czytelników w różne bardziej lub mniej magiczne miejsca takie jak zaśnieżony świąteczny Kraków by po chwili pozwolić na oglądanie nieba z gdyńskiej plaży lub zasypanych białym puchem Bieszczad.
I chociaż zachowanie niektórych bohaterów momentami mnie irytowało to i tak odebrałam całość bardzo pozytywnie.
To nie jest typowa powieść świąteczna chociaż tej otoczki okołoświątecznej jest tutaj sporo (jest nawet wigilijny cud). To jednak przede wszystkim opowieść o miłości, a właściwie o miłościach, o skomplikowanych związkach damsko-męskich, o marzeniach i tęsknotach, ale i o bólu utraty kogoś bliskiego.
Czy związki na odległość mają szansę na prawdziwe szczęście? Czy marzenia o karierze zawodowej i podróżach mogą przyćmić sprawy tak przyziemne jak miłość i rodzina?

Mamy tutaj dwie pary młodych ludzi, zakochanych w sobie i zakochanych w swoich marzeniach, a może trzeba powiedzieć zakochanych w swoich wyobrażeniach życia. Jedna para mieszkająca w dwóch różnych miejscach – on w cichych, spokojnych Bieszczadach, a ona w gwarnym Krakowie i każde z nich wierzy w to, że ta druga osoba w końcu się przeprowadzi i będą żyli długo i szczęśliwie. I druga para mieszkająca w Gdyni, ale każde z nich ma inne priorytety szczęścia, ona marzy o bliskości ukochanego (odzywa się trauma z dzieciństwa córki marynarza), a on o dalekich podróżach na morzu.
(…) Miał rację – gdziekolwiek na świecie by nie była, jakiekolwiek iluminacje mogłaby oglądać, zawsze tęskniłaby do blasku świątecznych gwiazd w Bieszczadach i do Bożego Narodzenia w swoich górach. (…)
Historie tych dwóch młodych ludzi są pełne emocji, czasami cichych łez wypłakiwanych w samotności, a czasami głośnego szlochu rozpaczy.
Ale jest również ta radość chwili, kiedy zapominają o marzeniach i oddają się całym sobą namiętności i miłości.
Myślę, że to opowieść o tym, że czasami trzeba coś stracić, aby móc coś zyskać.

I chociaż książka bardzo mi się podobała to muszę przyznać, że nie przekonałam się do bohaterów. Tak szczerze polubiłam jedynie jedną z dziewczyn oraz dwie drugoplanowe postacie -Maksa i babcię. Główni bohaterowie jak dla mnie byli zbyt zapatrzeni w siebie, zbytnio niezadowoleni, nieco konfliktowi i trochę sztuczni. Trochę drażniły mnie również dialogi, momentami jak dla mnie nienaturalne. Ale to tylko moje zdanie.
Początek książki nieco mi się dłużył, ale i tak polecam przeczytać powieść do końca, bo druga połowa jest naprawdę zaskakująca.
To historia, która rozwija się powoli, tak odrobinę emocjonalnie beznamiętnie, ale w pewnym momencie chwyta za serce i trzyma do ostatniej strony.
Książka jest pięknie wydana, z barwionymi brzegami, słodkimi świątecznymi rysunkami w środku, idealnie nadaje się na prezent. Jeżeli ktoś z Was ma kogoś, kto lubi takie opowieści, to myślę, że ta lektura będzie trafionym prezentem. POLECAM.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i poznania kolejnej polskiej autorki.
***Cytaty pochodzą z książki GWIAZDKA W BIESZCZADACH wydawnictwa REPLIKA***
SERCE NA ŚWIĘTA – Paulina Kozłowska
(…) Nie zamierzałem ich okłamywać, że poznaliśmy się z Mariką w supermarkecie na zakupach, bo nikt nie uwierzyłby, że byłbym w stanie do niej zagadać. Poza tym im więcej kłamstw, tym więcej komplikacji. Historia naszego niecodziennego spotkania wydawała się na tyle interesująca, że nie zamierzaliśmy jej ubarwiać. (…)
Paulina Kozłowska to urodzona w 1988 roku mieszkanka urokliwej Kobylnicy, na Pomorzu. Zawodowo zajmuje się kadrami. Prywatnie jest miłośniczką książek obyczajowych i kryminałów. Jej wielką miłością są również filmy kostiumowe, dla których „zarwała” już niejedną noc. Jest autorką kilku książek w tym: „Zakątek nadziei”, „Świąteczna narzeczona” czy cykl książek „Pensjonat na Kaczym Wzgórzu”.
SERCE NA ŚWIĘTA to powieść zimowo świąteczna z dość nietypowym wątkiem romantycznym.
PREMIERA KSIĄŻKI 04 LISTOPADA 2025

Marika jest piękną modelką reklamującą bieliznę, a zarazem asystentką prezesa dużej firmy będąc również kochanką prezesa. W przeddzień świąt dowiaduje się, że jej kochanek, a także pracodawca, będzie miał dziecko ze swoją żoną. Czuje się oszukana i zraniona, aby jakoś złagodzić frustrację wybiera się do knajpy z przyjaciółką i nie szczędzi sobie alkoholu, przez co wdaje się w kłótnię z nieznajomym w barze. Gdy pijany mężczyzna przekracza granicę, z opałów ratuje ją Tobiasz, właściciel uroczego pieska, którym Marika zajmie się podczas pobytu mężczyzny w szpitalu. Kilka dni później Marika i Tobiasz spotykają się na jarmarku świątecznym, gdzie wybierają razem choinkę. Kobieta dowiaduje się o kłopotach Tobiasza z kuzynem i postanawia mu pomóc, aby się odwdzięczyć i chociaż mężczyzna wcale nie ma ochoty uczestniczyć w rodzinnej imprezie swojego znienawidzonego kuzyna jedzie na nią w towarzystwie Mariki. Czy zwykła przysługa przerodzi się w głębsze uczucie? Co może pójść nie tak podczas przyjęcia zaręczynowego? I jaki udział będzie miał w tym wszystkim pies?
Ta książka to dla mnie strzał w dziesiątkę w okresie przedświątecznym i chociaż samych świąt jest w niej niewiele to jest spora dawka humoru i wzruszeń, których teraz potrzebowałam.
Główni bohaterowie są jak ogień i woda. Ona, przebojowa, piękna, odnosząca sukcesy w modelingu kobieta i on empatyczny, uczynny, zahukany, pełen traum skromny nauczyciel wychowania fizycznego, któremu ktoś kiedyś tak dokopał, że teraz nie wierzy ani w siebie, ani w to, że może mieć szansę u płci przeciwnej.

Kiedy Tobiasz broni się jak może aby wymigać się z uroczystości rodzinnej, której głównym bohaterem jest znienawidzony przez mężczyznę kuzyn, będący królem jego oprawców w dzieciństwie, Marika postanawia mu pomóc przełamać lody niechęci i przy okazji zrewanżować się za okazaną kilka dni wcześniej pomoc.
Kobieta odnajduje swojego wybawiciela, który po obronnej bójce trafia do szpitala, dzięki pozostawionemu w pobliżu zdarzenia psu. Postanawia się zaopiekować małą suczką Groteską i dzięki temu liczy na bliższy kontakt z jej opiekunem.
To powinna być lekka, łatwa i przyjemna książka świąteczna, piękna okładka nastraja bardzo pozytywnie i aż prosi, żeby sięgnąć po tę lekturę, ale autorka w piękną zimową scenerię i w atmosferę zbliżających się świąt wplata bardzo dramatyczne wydarzenia z dzieciństwa głównego bohatera.
(…) – Co ty wiesz o mocy słów?! – rzucam agresywnie. – Wiesz, że one są jak noże? Każde twoje przezwisko brutalnie mnie kaleczyło. Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Może i nie jestem już tamtym dzieckiem, ale to naturalna kolej rzeczy, że po ranach zostają blizny. (…)
Jak wielki wpływ na dorosłe życie może mieć hejt czy prześladowanie i wyśmiewanie kogoś w dzieciństwie zrozumieć może tylko ten, kto tego doświadczył. To bardzo smutne, że dzieci potrafią tak zatruć życie innemu dziecku, że odbija się to potem w dorosłym życiu. Dorosły już oprawca traktuje upokarzania dziecka jako żart, ale dorosłe upokorzone dziecko cały czas czuje w sobie ten wstyd, żal i ból.
Ten smutny wątek jest jakby tłem tej pięknej nietypowo romantycznej historii, która rodzi się powoli z chęci odwzajemnienia się za okazaną pomoc, ale pokazuje również jak trudno jest uwierzyć w siebie, kiedy w dzieciństwie przeżyło się prawdziwy emocjonalny koszmar.

Bardzo mi się ta książka podobała, czytałam ją z ogromną przyjemnością, przez co przez dwa dni zaniedbałam wszystkie obowiązki domowe 😉
A romans, który autorka przedstawiła jest ciepłą, pełną nadziei historią, w której bardzo pomogła mała psinka będąca własnością pewnej starszej pani, a którą w ramach sąsiedzkiej pomocy opiekował się młody wuefista.
Ujął mnie w tej powieści również wątek damskiej przyjaźni, który z jednej strony wywołał na mojej twarzy uśmiech, a z drugiej uświadomił na czym polega prawdziwa przyjaźń. Bo przecież przyjaciółki czy przyjaciele nie są tylko od tego, aby nas głaskać, tulić w trudnych chwilach i pocieszać, ale również od tego, aby czasami wstrząsnąć czy… pomóc wybrnąć z niezręcznej lub ryzykownej sytuacji.
Gorąco POLECAM tę piękną książkę i do przeczytania i do obdarowania kogoś jej egzemplarzem, ponieważ nie tylko fabuła jest godna uwagi, ale również oprawa graficzna jest śliczna, z barwionymi brzegami i i pięknymi grafikami w środku.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej, a Autorce bardzo dziękuję za kolejną świetną książkę, która pozwoliła mi na prawdziwy relaks (chociaż i łzy wzruszenia w oczach się zakręciły).
***Cytaty pochodzą z książki SERCE NA ŚWIĘTA wydawnictwa REPLIKA***
CYNAMONOWE ŚWIĘTA – Paulina Wysocka-Morawiec
(…) Było już ciemno, a latarnie zdobiły świąteczne iluminacje. W sklepach błyszczały lampki i ozdoby, a pod urzędem gminy postawiono wielką choinkę, która obwieszona była setkami kolorowych bombek emanujących wewnętrznym blaskiem. (…)
Paulina Wysocka – Morawiec urodziła się w 1990 roku w Tarnowskich Górach. Przez pewien czas szukała swojego miejsca na świecie, aż znalazła je w barwnej wsi pod Częstochową i tam zapuściła korzenie. Żona, dumna mama duetu uroczych psotnic, książkoholiczka, prowadzi blog www.milosniczkaslow.pl, w którym dzieli się zarówno informacjami o swoich książkach jak i o tych przeczytanych. Jest autorką kilku książek i opowiadań. Niestrudzenie próbuje pogodzić dom, pracę i pasję, choć czasem wydaje jej się, że bawi się przy tym w Don Kichota, a pisanie to jedyna rzecz, która pomaga jej nie zwariować. Jest również laureatką Turnieju Jednego Opowiadania organizowanego przez OPK Gaude Mater w Częstochowie oraz Koło literackie Anafora. Publikowała opowiadania w Częstochowskim Magazynie Literackim GALERIA. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2020 powieścią „Bez zobowiązań”.
CYNAMONOWE ŚWIĘTA to romans świąteczny z nutką erotyki.
PREMIERA KSIĄŻKI 04 LISTOPADA 2025

Joanna jest młodą matką, prawie rozwódką i właścicielką małej cukierni. Będąc w separacji z toksycznym mężem, który stara się usilnie jej udowodnić, że bez niego zginie, całkiem dobrze radzi sobie w nowo otwartej cukiernio-kawiarni. Siedmioletniego syna wychowuje z pomocą rodziców, którzy po odejściu Asi od męża przyjęli ją pod swój dach. W wyniku anonimowego donosu spada na nią kontrola z sanepidu, która kończy się dosyć niespodziewanym wypadkiem z deskorolką, mąką i przystojnym inspektorem w roli ratownika. I tak jak niespodziewana była wizyta Sanepidu, tak zaczyna się znajomość z inspektorem, która obojgu da nadzieję na szczęście, choć nie obędzie się bez komplikacji. Szczególnie mieszać w życiu Joanny będzie były mąż kobiety. Czy Asi uda się doprowadzić do tego, żeby mąż wreszcie dał jej spokój? Jak rozwinie się znajomość z przystojnym inspektorem? I czy syn Asi będzie zadowolony ze znajomości mamy z nowo poznanym panem?
Z twórczością Pauliny Wysockiej-Morawiec zetknęłam się po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni.
Jej świąteczna książka jest typowym romansem ze sporą dawką emocji i… erotyzmu 😉 Przyznam szczerze, że pierwszy raz spotkałam się w tego typu powieści z tak dokładnym przekazem romansu, w którym aż kipi od erotyki. Nie przeszkadzało mi to jednak w odbiorze fabuły, a zdecydowanie dodawało powieści odrobiny pikanterii.

Jak to bywa w wielu powieściach świątecznych jest ona, on i nagle wybucha gorąca miłość. I ona i on są po przejściach, które dość mocno zaważyły na ich przyszłym podejściu do płci przeciwnej chociaż oboje postanowili zaryzykować. A, że serce nie sługa a ciało nie wata bardzo szybko zmaterializowało się w tej przypadkowej znajomości uczucie.
Autorka porusza w swojej powieści kilka trudnych a zarazem ważnych tematów, które stanowią jakby tło dla rozpalającej się miłości dwojga zranionych w życiu osób, a wszystko odbywa się w czasie zbliżających się świąt.
Jednym z wątków, który mnie poruszył to było zachowanie ex-męża głównej bohaterki. Człowieka uzależnionego od toksycznych rodziców, władczego i bardzo zazdrosnego o to, że była żona, będąca przez lata na jego utrzymaniu, kimś w rodzaju niewolnicy męża i teściów, potrafiła stanąć na własnych nogach, odnieść sukces zawodowy i nadzwyczajnie w świecie być do tego szczęśliwą.
To do czego się ten mężczyzna posuwał było dość niewiarygodne, ale napędzany złością i zazdrością zdolny był dosłownie do wszystkiego, nawet do manipulacji uczuciami własnego syna.
Innym dość powszechnie widzianym wątkiem była bardzo toksyczna relacja między matką a synem, świetnie obrazująca te wszystkie niezbyt pochlebne kawały o teściowych. No cóż, są niestety matki, które chciałyby układać i kontrolować życie swoich synów nawet wówczas, gdy oni są już dorosłymi facetami. W takich przypadkach synowa lub potencjalna kandydatka na synową nie może być osobą tolerowaną przez rodzinę.
Ale na szczęście są i mądrzy rodzice, którzy są gotowi nieść pomoc i wsparcie w każdej sytuacji. Tacy, którzy nie wytykają popełnionych błędów, ale przytulą i wesprą dobrym słowem, kiedy ich dziecku powinie się w życiu noga. I takich właśnie cudownych rodziców miała Joanna.

I jeszcze dodam słowo o ojcostwie. Czy prawdziwym ojcem jest ten biologiczny, którego dziecko niewiele obchodzi, czy ten „przyszywany”, który potrafi być z dzieckiem szczery i traktować to „obce” dziecko jak równego sobie?
Ta powieść jest bardzo świąteczna, na wspomnienie wypieków (szczególnie cynamonowych ślimaczków) których w tej historii nie brakuje aż szaleją moje ślinianki.
Jest tutaj wszystko co powinno być w książce tego typu: jest śnieg i pachnące cynamonem ciasto przygotowywane z sercem, są karpie w dość drastyczny sposób przygotowywane do kolacji wigilijnej 😉 i są śląskie makówki, które u mnie obowiązkowo znajdują się w menu świątecznym, a na które przepis znajdziecie na końcu książki. I przyznam się szczerze, że w tym roku nie zrobię ich do wielkiej szklanej miski, ale tak jak zaproponowała Joanna klientom w swojej małej cukierni. A jak? Sięgnijcie po książkę to się dowiecie.
(…) Już po przekroczeniu progu w nos uderzał zapach zupy grzybowej, pierników i cynamonu. W radiu leciały kolędy, a wszyscy, choć zapracowani, wyglądali na spokojnych i szczęśliwych. (…)
To powieść lekka, łatwa i przyjemna chociaż nie brakuje w niej (jak wspomniałam wcześniej) trudnych tematów. Ale ogólnie jest zabawnie i… trochę erotycznie 😉

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i poznania kolejnej polskiej autorki. Książka jest pięknie wydana, z cudnie barwionymi brzegami i myślę, że świetnie nadaje się na prezent pod choinkę.
POLECAM GORĄCO.
***Cytaty pochodzą z książki CYNAMONOWE ŚWIĘTA wydawnictwa REPLIKA***
KSIĄŻKA, KAWA I CAŁUSY – Monika Hakowska
(…) Bo czasem wystarczy opowiedzieć swoją historię, by poczuć, że już nie trzeba szukać dalej. Czasem wystarczy jedna osoba. I jedna choinka. I jedno „dziękuję” (…)
Monika Hakowska to autorka trzech książek. Przyznam szczerze, że niewiele znalazłam informacji o tej pisarce, ale chociaż lubię coś niecoś wiedzieć o autorkach, nie zniechęciło mnie to do przeczytania jej powieści. Z jej profilu na Facebooku dowiedziałam się jedynie, że mieszka w Warszawie. I to by było na tyle 😉
KSIĄŻKA, KAWA I CAŁUSY to świąteczna komedia romantyczna.
PREMIERA KSIĄŻKI 15 PAŹDZIERNIKA 2025

Lily, mieszka w Nowym Jorku, jest redaktorką książek, kocha wszystko, co związane ze świętami: aromatyczne ciasteczka, nastrojowe playlisty i historie z happy endem. Od czasu, gdy rozpadł się jej związek, marzy o wielkiej, magicznej miłości. W tym czasie na Manhattan wraca brat jej przyjaciółki – Reid, przystojny architekt, który zamiast śniegu woli słońce i plaże. Kiedy Lily zostaje wciągnięta przez przyjaciółkę w rolę opiekunki tego świątecznego sceptyka, jej grudzień zaczyna tracić blask. Zwłaszcza że na horyzoncie pojawia się właściciel klimatycznej księgarni, wierzący w magię świąt bardziej niż ktokolwiek inny. Czy zimowy Nowy Jork okaże się miejscem, gdzie rodzi się miłość? Czy Reid uwierzy w magię świąt? Jak potoczy się znajomość Lily z przystojnym księgarzem?
Święta w Nowym Jorku? Dlaczego nie? Grudzień pachnie tam piernikami, lśni od światełek i kusi niespodziankami.
Monika Hakowska to autorka, której twórczości jeszcze nie poznałam, może dlatego, że pisarka dopiero wchodzi na rynek książek.
Fabuła tej powieści idealnie nadaje się na film typu: świąteczna komedia romantyczna. Czytając ją, dosłownie miałam przed oczami sceny z takiego filmu jakimi zasypywani jesteśmy w okresie przedświątecznym, a których ja jestem wielką fanką.

Jest trochę zabawnie, trochę infantylnie, ale i odrobinę wzruszająco. Jednak dominuje tutaj motyw cukierkowej miłości.
Główni bohaterowie są ciekawi, chociaż momentami zachowujący się (jak dla mnie) zbyt sztucznie, może nawet zbyt infantylnie jak na osoby dorosłe. Ale książkę czytałam szybko, bez momentów zbytniego znudzenia.
To zdecydowanie lektura w sam raz na relaks po ciężkim dniu pracy. Lekka, łatwa i… zapewne dla wielu przyjemna. Można dzięki niej poczuć atmosferę zbliżających się świąt, chociaż mogę trochę jej zarzucić.
Jak dla mnie humorystycznie przeprowadzone dialogi wydawały się momentami nieco sztuczne, żeby nie powiedzieć „miałkie”. Zachowanie bohaterów chwilami bardzo dziecinne chociaż romans aż prosił się o wyeksponowanie go z dużą dawką emocji. Niestety mnie tych emocji zabrakło, może dlatego, że chyba oczekiwałam czegoś innego. Ale proszę się nie sugerować moimi odczuciami, bo przecież każdy odbiera książkę w inny sposób.
Fabuła książki utrzymana jest w lekkim stylu romansu i dużej dawki zwyczajów świątecznych, więc zapewne zadowoli fanki i fanów romansów i powieści w których motywem przewodnim jest Boże Narodzenie.
I chociaż spodziewałam się czegoś innego, przyznam szczerze, że mimo kilku uwag świetnie się przy tej lekturze bawiłam a książka mi się podobała. Może potrzebowałam teraz takiej słodkiej komedii romantycznej w iście amerykańskim stylu.

On, ona i ten trzeci. Gorąca miłość i pachnące cynamonem kakao. Śnieg, świąteczne swetry i listy (niekoniecznie do Mikołaja 😉).
Myślę, że to idealna książka do przeczytania przed świętami, bo mamy w niej wszystko to, co obrazuje idealne podejście do świąt.
To powieść dla miłośników świątecznych historii, w których wszędzie świeci milion światełek, gruba warstwa śniegu puszy się pod nogami, a zimowy chłód rozgrzewa gorące kakao (obowiązkowo z piankami). Jest kolorowo, nastrojowo i świątecznie.
Myślę, że polubicie bohaterów, chociaż niektórzy z nich trochę są denerwujący.
POLECAM tę lekturę szczególnie tym, którzy uwielbiają świąteczne komedie romantyczne, mam nadzieję, że nie zostaniecie zbytnio przesłodzeni. Ale w święta musi być przecież świecąco, kolorowo i słodko.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i myślę, że kiedyś jeszcze sięgnę po jakąś powieść tej autorki.
***Cytat pochodzi z książki KSIĄŻKA, KAWA I CAŁUSY wydawnictwa FILIA***
KRAKOWSKA KOŁYSANKA – NADZIEJA POŚRÓD RUIN i PO DRUGIEJ STRONIE MURU – Joanna Nowak
(…) Wiktoria marzyła o spokoju. Jednym dniu bez frasunków, złych informacji, dezorientacji, ciszy przed burzą. Chociaż dwadzieścia cztery godziny myślenia o niebieskich migdałach, marzenia na jawie bez koszmarów snujących się ulicami Krakowa. (…)
Joanna Nowak pochodzi ze Strzelna, jest absolwentką administracji na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Z zawodu jest księgową, a z zamiłowania pisarką. Jest miłośniczką dobrej książki, psów i kotów oraz kuchni meksykańskiej i włoskiej. Autorka między innymi trylogii obyczajowej SIOSTRY Z ULICY WIŚNIOWEJ.
NADZIEJA POŚRÓD RUIN to pierwsza część trylogii KRAKOWSKA KOŁYSANKA.
PREMIERA KSIĄŻKI 11 MARCA 2025

Antonina i Tadeusz Gajewscy prowadzą razem ze swoimi dziećmi w Krakowie ochronkę dla sierot. Spokojne życie przerywa wybuch wojny, Tadeusz wraz z synem i narzeczonym córki Wiktorii zostają wcieleni do polskiego wojska. Ochronka pozostaje pod opieką Antoniny i Wiktorii. Nie jest lekko, a na dodatek jedna z pracownic sierocińca wchodzi w intymne układy z pewnym niemieckim oficerem Gestapo, co nie wróży niczego dobrego. W Krakowie dzieje się wiele złego, przyjaciółka Wiktorii zostaje zamknięta wraz z innymi Żydami w getcie, sierociniec zostaje przeniesiony do niewielkiego mieszkania, ale nad dziećmi i opiekunkami czuwa jakiś tajemniczy dobry duch, który nie pozwala aby dzieci i panie Gajewskie cierpiały głód dostarczając anonimowo jedzenie. Wiktoria wpada w oko innemu niemieckiemu oficerowi, ale wierna narzeczonemu nawet nie myśli nawiązać z Martinem Aignerem bliższe relacje. Kim jest tajemniczy dostawca jedzenia? Czy Wiktoria przekona się do Aignera? Co stanie się z najbliższą przyjaciółką Wiktorii zamieszkałą wraz z rodziną i maleńkim synkiem za murami getta?
Powieści, w których autorzy poruszają temat wojny od zawsze mnie przyciągały. To jest temat „rzeka”, bo o tym dramatycznym okresie można pisać z różnych perspektyw.
Ta opowieść również jest pełna wojennego dramatyzmu, ale fabuła i losy bohaterek są jak magnes, przyciągają od pierwszej do ostatniej strony.
Poznajemy oblicze wojny z perspektywy kilku Polek prowadzących w Krakowie sierociniec. Przebywające w nim dzieci nie wszystkie są sierotami, do ochronki podrzucane lub przyprowadzane są również dzieci, których matki nie radzą sobie w wojennej rzeczywistości, nie potrafią swoich dzieci wykarmić, a co za tym idzie zapewnić im nawet minimum tego, aby przeżyły.
(…) Przedkładanie jednego życia nad drugie zakrawało na okrucieństwo, ale czy w czasach, gdy ludzie wyrywali sobie z rąk kawałek chleba, przyzwoitość jeszcze istniała? Człowieczeństwo zeszło na dalszy plan. Liczyło się przeżycie. Liczyła się rodzina. Dramat sąsiadów, znajomych, okrutnie bolał, bowiem ich los mógł spotkać każdego. Ale na współczuciu się kończyło. (…)

Ogrom miłości i odwagi, empatii i odpowiedzialności za drugiego człowieka sprawia, że mimo strachu, kobiety są w stanie zrobić wszystko, aby zapewnić swoim podopiecznym w miarę spokojny byt.
Autorka porusza w swojej powieści kilka ważnych nie tylko dla tamtego okresu wątków. Jedne z nich są miłe, inne nie.
Jednym z pozytywnie oddziałującym na odbiór powieści wątkiem jest przedstawiona piękna przyjaźń między Polką a Żydówką. Przyjaźń, która mimo muru rozdzielającego dwie młode kobiety potrafiła pokonać największe zagrożenia. Ale chociaż empatia i miłość przyjacielska są w stanie zdziałać wiele, to nie każda z tych kobiet była w stanie sprostać oczekiwaniom tego czego chciała od niej przyjaciółka.
Jak w każdym społeczeństwie i tutaj mamy zarówno tych złych jak i dobrych ludzi. I to na równi, i wśród Polaków, i wśród Niemców. I nie wolno nam „szufladkować” osób tylko ze względu na ich narodowość, bo to, że ktoś urodził się Niemcem, nie musi być dogmatem, że jest złym i nie wszyscy naziści byli potworami i wśród nawet wysoko postawionych zdarzali się tacy, którzy pracując dla Rzeszy, jednocześnie robili wiele dobrego dla Polaków, a nawet dla Żydów.
Niestety nie wszyscy Polacy zasługiwali na to, aby myśleć o nich jako o dobrych ludziach, bo wśród nich można było spotkać takich, którzy patrzyli tylko z perspektywy własnego JA, nie byli w stanie zatroszczyć się o innych, bo liczyło się jedynie ich egoistyczne podejście do zaspokojenia własnych potrzeb i przyjemności. Tylko czy zawsze wychodziło im to na dobre?
W życiu nic nie jest tylko białe, czy tylko czarne, każdy z tych kolorów ma wiele odcieni. Czasami człowiek, o którym myślimy, że jest tym złym, może okazać się zupełnie kimś innym i odwrotnie, o czym przekonały się bohaterki tej powieści – Antonina i Wiktoria.
Moim zdaniem to jedna z najlepszych książek poruszających temat wojny.
Bohaterowie są bardzo wyraziści, każda z tych osób jest nie tyle ciekawa osobowościowo co intrygująca. W każdej z nich możemy odkryć coś innego. Jedni są charyzmatyczni, empatyczni i po prostu dobrzy (jak na przykład doktor Mierzejewski), a inni mocno irytujący (jak na przykład Brygida).
I chociaż domyślałam się rozwinięcia niektórych wątków to z zainteresowaniem śledziłam losy zarówno bohaterek jak i całego sierocińca. Być może niektóre sytuacje opisane w fabule wydają się mało wiarygodne to i tak całość bardzo mi się podobała i z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy tej trylogii, bo (przyznam szczerze) trochę z niecierpliwością oczekuję poznania dalszego ciągu.
POLECAM tę książkę szczególnie miłośnikom historii wojennych, ale myślę, że powieść zainteresuje również innych. Ja nie mogłam się oderwać od tej lektury, bo tak wciągnęła mnie jej fabuła.
To piękna opowieść o miłości i odpowiedzialności za drugiego człowieka, to po prostu piękna opowieść o człowieczeństwie, które w trudnych czasach wojennej zawieruchy często narażone było na wiele niebezpieczeństw.
(…) Szczególnie mężczyznom trudno przychodziło pogodzenie się z niemocą wobec wroga. We własnych oczach okazywali się słabeuszami poddającymi się woli Niemców. Cierpiała ich duma, a rosło poczucie beznadziei. Splamili honor, dali się zamknąć za wysokimi murami, godząc się na odebranie godności oraz poczucia bezpieczeństwa. (…)
PO DRUGIEJ STRONIE MURU to druga część KRAKOWSKIEJ KOŁYSANKI.
PREMIERA KSIĄŻKI 03 CZERWCA 2025

W krakowskim getcie dochodzi do pierwszych wysiedleń. Wiktoria, prowadząca wraz z mamą ochronkę dla polskich dzieci wraz z gestapowcem współpracującym z polską organizacją – Martinem Aignerem ratuje dzieci z getta , wśród których jest również siostra i maleńki synek jej przyjaciółki Sary. Między młodą Polką a Niemieckim oficerem rodzi się uczucie, które może być dla obojga dość niebezpiecznym, ponieważ wojna nie sprzyja takim związkom. Sytuacja staje się skomplikowana gdy do Krakowa wraca były narzeczony Wiktorii a także brat dziewczyny, który nieświadomie zdradza komuś tajemnicę sierocińca. Nad ochronką zawisną ciemne chmury, ponieważ pewien gestapowiec zrobi wszystko aby zemścić się za wysłany na niego donos, pozbyć się Polek i zlikwidować sierociniec. Czy Wiktoria i Martin pozostaną razem? Co stanie się z dziećmi z ochronki i kto odkryje sekret kobiet opiekujących się nie tylko polskimi dziećmi.
Ktoś kto przeczytał pierwszy tom, z przyjemnością i zapewne ze zniecierpliwieniem sięgnie po kolejny, ponieważ historia kobiet prowadzących w czasie wojny ochronkę w Krakowie wciąga niesamowicie. Świetnie poprowadzona fabuła jest z pewnością atutem powieści a w połączeniu z ciekawie wykreowanymi postaciami całość odbierana jest wyjątkowo ciekawie.
Wojna wyzwala w ludziach najgorsze, ale i najlepsze cechy człowieczeństwa. Jedni są zdolni do zaangażowania się w sprawy i bezpieczeństwo innych całym sobą a inni egoistycznie podchodzą do życia idąc w kierunku zaspokajania jedynie własnych przyjemności i własnego bezpieczeństwa.
Autorka w bardzo wyrazisty sposób pokazała ludzi zdolnych do wszystkiego zarówno z tej dobrej jak i złej strony.

Pokazała również jak bardzo można zaszkodzić komuś nie panując nad własnym językiem, nieświadomie konsekwencji przekazując poufne informacje komuś kogo uważa się za kogoś bliskiego i zaufanego, chociaż tak naprawdę się go wcale nie zna.
Życie w ochronce nie należało do łatwych, ciągły niepokój i strach nie tylko o siebie, ale również o osierocone dzieci graniczyło z nie lada wyzwaniem.
Mamy tutaj również obraz postrzegania ludzi w dość fałszywy sposób, wystarczyło, że ktoś miał jakikolwiek kontakt z Niemcami a uważano go za konfidenta i zdrajcę, a przecież zarówno wśród Niemców jak i Polaków byli ludzie, którym można było zaufać i tacy od których najlepiej było trzymać się z daleka.
(…) Nie muszę niczego nikomu udowadniać – stwierdził Ainger. – Poza tym wrzucanie wszystkich ludzi do jednego worka w większości jest krzywdzące. Nie wszyscy Niemcy są źli, tak jak nie wszyscy Polacy mają serce na dłoni. (…)
To nie jest książka z tych: lekka, łatwa i przyjemna. To powieść pełna emocji, bólu i żalu i z pewnością niejednej osobie podczas czytania zakręci się w oku łza. Ale fabuła jest tak wiarygodnie napisana, jakby historia krakowskiego sierocińca i pracujących w nim kobiet wydarzyła się naprawdę.
To opowieść zarówno o bólu, cierpieniu i strachu, ale również opowieść o miłości, zazdrości, pięknej przyjaźni i odpowiedzialności za drugiego człowieka.
Po raz kolejny przekonałam się jak wrażliwą osobą jest Joanna Nowak, książka napisana jest z wyjątkowym wyczuciem i dobrze przeprowadzoną kwerendą. Myślę, że mieszkańcy Krakowa nie będą mieli problemu z odnalezieniem opisanych w książce miejsc.
Bohaterowie nie są wyidealizowani, każdy z nich ma i zalety, i wady, dlatego postrzegani są w bardzo wiarygodny sposób.

POLECAM całą trylogię, którą przeczytałam w wyjątkowo ekspresowym tempie. Wkrótce napiszę o ostatniej części ŚCIEŻKA KU OCALENIU, ale już mogę zaproponować abyście zrobili sobie piękny prezent na święta i zakupili tę cudowną trylogię. Gwarantuję moc wrażeń i wzruszeń i myślę, że fabuła nikogo nie zawiedzie.
Bardzo dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tych książek w ramach współpracy barterowej.
***Wszystkie cytaty pochodzą z książek NADZIEJA POŚRÓD RUIN i PO DRUGIEJ STRONIE MURU wydawnictwa REPLIKA***






