rodzina
SZCZYPTA NADZIEI – Agnieszka Olejnik
(…) Nagle życie mówi ci „sprawdzam” i po prostu nie masz innego wyjścia, musisz trwać. Tak to wygląda. Nie ma powodu do dumy. Wieczorami ryczysz w poduszkę, a rano mówisz sobie, że jakoś to będzie. I rzeczywiście jakoś jest. (…)

Agnieszka Olejnik to polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W młodości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka – odwiedziła m.in. Czarnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, Sycylię, zjechała całą Skandynawię, by dotrzeć do Nordkapp. Tatry kocha miłością niemal romantyczną. Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015) a także wielu innych książek.
SZCZYPTA NADZIEI to powieść zimowo świąteczna z nutką dramatu.
PREMIERA KSIĄŻKI 16 PAŹDZIERNIKA 2019

W urokliwym dworku w Miłosnej trwają przygotowania do świąt. Ada, która leczy złamane serce, wraca na jakiś czas do dawnego mieszkania, by nabrać dystansu do tego, co łączyło ją z Igorem. Jej syn Dawid przeżywa pierwszą miłość i wreszcie znajduje przyjaźń. Monika chce odzyskać zaufanie męża i odbudować rodzinę. Czy każdemu z nich nadchodząca Gwiazdka przyniesie wymarzone prezenty?
Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, bardzo szybko się zorientowałam, że to jest kontynuacja. Na szczęście mam abonament w Storytel więc szybko sprawdziłam jaka książka była pierwsza i gdy się okazało, że to DWOREK W MIŁOSNEJ i książka jest dostępna jako audiobook, odłożyłam SZCZYPTĘ NADZIEI na półkę i w pierwszej kolejności wysłuchałam części pierwszej. Głównie, aby lepiej poznać bohaterów.

Obie części bardzo mi się podobały, ale znając trochę twórczość autorki byłam pewna, że kolejna jej powieść mnie nie znudzi.
Jest bardzo zimowo i świątecznie, chociaż fabuła nie jest pozbawiona wątków rodzinno-obyczajowych, które moim zdaniem zbliżają czytelnika do bohaterów.

Do dworku odziedziczonym po starszej krewnej przeprowadziły się dwie rodziny, a właściwie należałoby powiedzieć, że dwie dalsze kuzynki (do tej pory nie utrzymujące ze sobą bliskich relacji) razem ze swoimi rodzinami. Kobiety są tak różne osobowościowo, że aż dziw bierze, że się ze sobą dogadują.
Każda z tych osób boryka się z innymi problemami, ale jest ktoś, kto niby trzyma się z boku, nie należy do rodziny, ale wszystkim jest bardzo bliski. Może dlatego, że kiedyś był kimś ważnym dla zmarłych właścicieli dworku.
Autorka w bardzo emocjonalny sposób przedstawia problemy różnych osób, zarówno tych dorosłych jak i młodzieży czy dzieci.
(…) … a Ada wciąż po dziecięcemu kochała Boże Narodzenie. No i po trzecie – ta Gwiazdka miała być inna niż wszystkie poprzednie. Po raz pierwszy oprócz symboli i ozdób miało w niej być realne dobro… (…)
Muszę przyznać, że były chwile podczas czytania, gdy uroniłam kilka łez.
Często ludzie za maską wyglądu lub zachowania próbują ukryć coś czego się wstydzą lub z czym sobie nie radzą i nie chcą, żeby inni się nad nimi litowali, współczuli im, czy ich po prostu żałowali.
(…) – Ale ja proszę tylko o ten jeden raz. O wigilię – tłumaczył. – W taki szczególny wieczór nie musisz się chyba chować. Wtedy na świecie jest sama dobroć. (…)
Autorka porusza trudne tematy, z którymi nie każdy potrafi sobie poradzić: szkolne odizolowanie przez rówieśników, problem alkoholowy, samotność w związku, która prowadzi do zdrady czy koszmar wychodzenia z żałoby i wyrzuty sumienia, które mogą być ciężkie jak największe głazy.

W piękny, wydawałoby się, ustabilizowany świat głównych bohaterów wplecione są dramaty ludzi, którzy nie zawsze potrafią sobie sami poradzić ze swoimi problemami. Poznajemy osoby, które na pierwszy rzut oka mogą się wydawać trudne do polubienia, ale czy zawsze wygląd zewnętrzny jakiejś osoby jest miarą postrzegania jej jako złego człowieka, czy czasami aroganckie lub nieprzyjemne zachowanie jest świadectwem zła?
Ale przecież nawet z najtrudniejszej sytuacji można znaleźć wyjście albo po prostu podać komuś dłoń w chwili, w której ta pomoc nie jest litością a czystą empatią.
Moim zdaniem to piękna i wartościowa książka, którą warto przeczytać, ale może wcześniej sięgnąć po pierwszą część, żeby nie pogubić się w wątkach i bohaterach.
Polecam tę lekturę nie tylko jako powieść świąteczną, chociaż święta w SZCZYPCIE NADZIEI odgrywają ważną rolę. Nie jest cukierkowo słodko, ale jest bardzo ciekawie i myślę, że nikogo ta powieść nie znudzi.

Dziękuję wydawnictwu FILIA, że mogłam przeczytać tę książkę w ramach współpracy barterowej i chociaż powieść jest już na rynku od ponad pięciu lat, to cieszę się, że wciąż zachwyca swoją fabułą.
***Cytaty pochodzą z książki SZCZYPTA NADZIEI wydawnictwa FILIA***
GALERIA ŚWIĄTECZNYCH ŻYCZEŃ – Anna Szczęsna
(…) W tym roku nic nie szło jak należy. Uważała, że po wyjściu ze szpitala, wróci na dawne tory i co najwyżej jej rola ograniczy się do wydawania poleceń, ale będzie miała kontrolę nad organizacją Bożego Narodzenia. Niestety, pomyliła się. (…)
Anna Szczęsna jest autorką powieści obyczajowych i opowiadań grozy. Z wykształcenia i z zawodu jest bibliotekarką, ale teraz skupia się wyłącznie na pisaniu. Urodzona we Włocławku, obecnie mieszka w Toruniu. Całe życie jest związana z książkami. Kocha las i długie spacery oraz książki i filmy. Smakoszka herbaty i miłośniczka roślin.
GALERIA ŚWIĄTECZNYCH ŻYCZEŃ to powieść zimowo-świąteczna.
PREMIERA KSIĄŻKI 29 PAŹDZIERNIKA 2025

Gdy Jola dowiaduje się, że w grudniu musi iść do szpitala, jest niepocieszona. Zmiana planów powoduje niemałe zamieszanie i stawia pod znakiem zapytania przygotowania do świąt. Chociaż mąż i dzieci postanawiają ją wyręczyć i zająć się organizacją, aby mogła spokojnie wrócić do zdrowia, to los płata im figle i utrudnia wywiązanie się z obietnicy. Atmosfera w domu staje się napięta, a kiedy Jola po raz kolejny otrzymuje zaproszenie od dalekiej ciotki, nie waha się i namawia bliskich do spędzenia Bożego Narodzenia inaczej niż zwykle. Liczy, że spontaniczna decyzja o wyjeździe uratuje rodzinne święta. Nie spodziewa się jednak, że wizyta przybierze tak zaskakujący obrót… Na miejscu wita ich starsza, ekstrawagancka Eugenia. Jej dom okazuje się labiryntem pełnym sekretów i tajemnic. Mimo początkowej rezerwy, cała rodzina ulega urokowi krewnej z bogatą i tragiczną przeszłością. Czy rodzina Joli spędzi tegoroczne święta radośnie? Kto po wizycie w domu ciotki zmieni swoje podejście do życia? Czy nieznana dotąd krewna okaże się ciepłą cioteczką czy raczej zgorzkniałą staruszką? I czym jest tytułowa galeria świątecznych życzeń?
Kiedy życie stawia kogoś w trudnej sytuacji można liczyć albo na cud, albo na najbliższych. Bohaterowie tej opowieści zostali właśnie postawieni w dość nietypowej sytuacji, ale myślę, że każda zmiana ma swoje dobre strony.

W tej książce aż kipi od śniegu i świątecznej atmosfery i chociaż początkowo wydaje się, że wszystko się w pewien sposób wali i spędzenie cudownych, rodzinnych świąt staje pod znakiem zapytania to…
Rodzina Świerczewskich jest przeciętną rodziną jakich wiele, w której miłość przeplata się z problemami dnia codziennego, a teraźniejszość z przeszłością. Ich historia to opowieść o mocy świątecznych życzeń, które mogą w zagadkowy sposób skłonić do refleksji i zastanowienia się nad tym co tak właściwie jest w życiu ważne.
Tajemnicza ciocia, będąca pięciokrotną wdową wiele lat liczyła na poznanie rodziny swojej najbliższej kuzynki. Co takiego wydarzyło się przed laty, że Jola – główna bohaterka, nie miała ochoty zbliżyć się do krewnej dowiecie się czytając tę książkę.
Moim zdaniem ta powieść to nie tylko historia relacji rodzinnych, to lektura o pokonywaniu własnych słabości, o otwieraniu serca na drugiego człowieka, o pozorach, które mogą przekreślić realne podejście do drugiego człowieka i o pragnieniach, które mogą się spełnić, jeżeli tylko bardzo będziemy tego chcieli.
Znajdziemy w tej historii wiele wątków, od tego świątecznego, po romantyczny i taki mocno życiowy, dotykający funkcjonowania młodego małżeństwa z dwójką małych dzieci. Ale jest też wątek samotności, która może dotyczyć przecież każdego.
Początek książki trochę mi się dłużył i nie byłam pewna czy bohaterowie staną na wysokości zadania i przygotują święta w obliczu niedyspozycji zdrowotnej najważniejszej osoby w rodzinie i czy tak jak każdego roku robiła to mama. Każdy z nich miał własne problemy i oczekiwania, ale jakoś nie potrafiłam się do tego wszystkiego pozytywnie ustosunkować.

Dopiero druga część książki odnosząca się do przyjazdu rodziny Świerczewskich do ciotki bardziej mnie wciągnęła. Może dlatego, że stało się… bardziej tajemniczo?
Muszę jednak przyznać, że jest to ciepła historia rodzinna, która pokazuje, że mimo tego iż każdy na co dzień zmaga się z różnego rodzaju problemami, to raz w roku, w okresie świąt, wszystkie te codzienne sprawy odchodzą na bok, a rodzina staje się jednością, która potrafi cieszyć się chwilą.
Cenię sobie w fabule to, że święta nie zostały tutaj pokazane z cukierkową przesadnością, że autorka ten piękny czas poprzedziła ukazując zwykłe życiowe sprawy, które często mogą mieć wpływ na odbiór świąt.
To książka nie tylko o świętach, ale o miłości, o przebaczaniu i sile rodzinnych więzi. Bo w życiu nie zawsze jest pięknie, czasami coś się w nim sypie i trzeba stawić czoło wszystkiemu co może zakłócić oczekiwanie na te kilka najważniejszych dni w roku.
Polecam tę książkę do przeczytania nie tylko w okresie okołoświątecznym, myślę, że fabuła i przesłanie jakie autorka nią skierowała nie traci na ważności w innych okresach roku.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
***Cytat pochodzi z książki GALERIA ŚWIĄTECZNYCH ŻYCZEŃ wydawnictwa FILIA***
MIŁOŚĆ Z KRWI I KOŚCI – Anna Rybakiewicz
(…) Przecież on był… Romkiem. Chłopakiem, z którym wspinałam się na drzewa, robiłam babki z błota i pasłam krowy. Widziałam w nim bardziej brata niż kandydata na męża. Nie miałam pojęcia, kiedy on zobaczył we mnie kogoś więcej, kiedy w jego głowie narodziła się myśl, że mogłabym zostać jego żoną. (…)
Anna Rybakiewicz jest autorką kilkunastu bestsellerowych powieści obyczajowych. Jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, od 2016 roku wykonuje zawód radcy prawnego. Prywatnie jest szczęśliwą mężatką i mamą dwójki dzieci. Uwielbia słuchać ludzkich historii, intrygują ją losy przodków, do których niejednokrotnie odnosi się w swoich powieściach. W fabułach często inspiruje się prawdziwymi wydarzeniami co sprawia, że jej powieści czyta się z zapartym tchem.
MIŁOŚĆ Z KRWI I KOŚCI to dramat obyczajowy z historią wojenną w tle.
PREMIERA 23 PAŻDZIERNIKA 2024

Jest rok 1942, dwudziestoletnia Basia postanawia dołączyć do ukrywających się w lesie partyzantów, wśród których jest Romek, jej sąsiad a zarazem przyjaciel z dzieciństwa od zawsze w niej zakochany i wśród których jest również Leszek, ich wspólny przyjaciel. Życie tej trójki młodych ludzi nieoczekiwanie się komplikuje. Jednak nie za sprawą wojny, a na skutek uczucia, które rodzi się między Basią a Leszkiem. W 2019 roku antropolog Ula otrzymuje telefon, że w lesie odnaleziono szczątki należące do jej pradziadków, którzy wraz z sąsiadami zostali rozstrzelani przez Niemców w 1943 roku. Żeby wydobyć kości z ziemi, Ula powraca w rodzinne strony, które opuściła wiele lat wcześniej. Na nowo musi stawić czoła nie tylko starszemu sąsiadowi, który od lat obwinia jej babcię Barbarę o tragedię sprzed lat, ale także jego wnukowi – Piotrkowi, który kiedyś złamał jej serce, a teraz oferuje swoją pomoc przy wykopaliskach. Podczas pracy z kośćmi Ula doświadcza kilku niecodziennych zjawisk, wydaje jej się, że słyszy czyjś głos. Próbuje znaleźć racjonalne wytłumaczenie. Czy wydarzenia w życiu Uli są zwykłym zbiegiem okoliczności, czy może działaniem szeptuchy? Czy odnalezione po wielu latach kości mają moc zjednoczenia dwóch zwaśnionych rodzin? Czy miłość może być silniejsza od nienawiści?
Anna Rybakiewicz weszła na rynek książek z wielkim przytupem, od pierwszej powieści, którą wydała, stała się ulubioną autorką wielu czytelniczek i czytelników. I muszę przyznać, że od jej książek trudno jest się oderwać, a fabuły zostają w głowie na długi czas. Z przyjemnością sięgam po jej kolejną powieść.
Historia opisana w tej lekturze jest fikcją literacką, ale do napisania jej zainspirowało autorkę pewne zdarzenie mające miejsce w czasie drugiej wojny światowej.
Opowieść toczy się dwutorowo, w dwóch płaszczyznach czasowych. Jedną jest okres wojny, a drugą współczesność.
Poznajemy młodą dziewczynę, którą łączy niesamowita przyjaźń z chłopcem z sąsiedztwa. Z chłopcem, dla którego ona jest nie tylko przyjaciółką, ale kimś z kim i on i rodzice obydwu stron myślą o wspólnej przyszłości i połączeniu Basi i Romka węzłem małżeńskim.

Niestety, chociaż Basia kocha go całym sercem, to jest to jedynie miłość braterska, bo serce dziewczyny zaczyna bić dla kogoś innego.
Fabuła książki jest tak przepełniona emocjami, że momentami trudno mi było czytać.
To opowieść o pięknej przyjaźni, która zrodziła się między dwoma mężczyznami i młodą kobietą. Przyjaźni, która była nie tylko uczuciem, ale i wyzwaniem.
(…) Gdybym wiedziała i mogła cofnąć czas, wybiłabym mu ten kolejny szalony pomysł z głowy. Jednak było już za późno. Romek ostatnimi czasy częściej poruszał ten temat. Biedna, nie wiedziałam, co mam z nim począć i jak przemówić mu do rozsądku. (…)
Trudny wojenny czas to przecież nie tylko walka z okupantem, ukrywanie się i ciągły strach o siebie i innych, to również czas na miłość, która ze względu na okoliczności nie mogła być celebrowana tak jak na to zasługiwała.
Wątek współczesny pełen jest ciekawostek archeologicznych i antropologicznych co świadczy o tym jak wielką pracę wykonała autorka i jak szczegółową kwerendę przeprowadziła, aby zbliżyć czytelnikom to, z czym czasami muszą się mierzyć ludzie pracujący przy odkrywaniu czyichś kości.
Chociaż fabuła jest dwutorowa to zdecydowanie główną jej osią jest linia historyczna odnosząca się do młodości Basi i wydarzeń wojennych, do życia w lesie wśród polskich partyzantów.
(…) Oparłam głowę o ramię chłopaka. Nawet nie byłam pewna, którego. I jeden, i drugi był moją opoką. Trwaliśmy razem, wbrew całemu światu. Byliśmy dla siebie wsparciem. I na zawsze będziemy. (…)

Styl jakim pisze Anna Rybakiewicz jest lekki i przyjemny chociaż fabuły nie można zaliczyć do lekkiej, łatwej i przyjemnej w odbiorze. Książkę czyta się płynnie, bez uczucia znudzenia. Nie ma być może zbyt wielu gwałtownych zwrotów akcji, ale jest płynność, która pozwala na odbieranie rozdziałów, których wątki wojenne w połączeniu z wątkami współczesnymi świetnie się uzupełniają.
Główni bohaterowie są tak autentyczni, że momentami aż trudno uwierzyć, że powstali jedynie w wyobraźni autorki.
To kolejna książka, obok której nie powinno się przejść obojętnie bo przecież taka Basia, taki Romek czy taki Leszek może kiedyś żyli i łączyły ich takie same uczucia. Aż trudno uwierzyć, że historia opisana w tej powieści jest fikcją literacką.
POLECAM tę powieść nie tylko miłośnikom historii wojennych, jeżeli ktoś czytał którąś z moich Szkatułek Wspomnień, to z pewnością spodoba mu się ta książka a jej fabuła na długo zostanie w pamięci.
Dziękuję Wydawnictwu FILIA, że mogłam przeczytać tę powieść dzięki współpracy barterowej.
*** Wszystkie cytaty pochodzą z książki: MIŁOŚĆ Z KRWI I KOŚCI, wydawnictwo FILIA, rok 2024 ***
WOJENNE SIOSTRY – Anna Rybakiewicz
(…) Na kolejnym zdjęciu były dwie dziewczynki z długimi jasnymi warkoczykami, ubrane w identyczne sukienki z falbankami – bliźniaczki. Nie miałam żadnych wątpliwości, że patrzę na Franciszkę i Adolfinę. Dziewczynki stały obok siebie, uśmiechnięte, ale w oczach jednej dostrzegłam błysk, jakby coś przed chwilą zbroiła… (…)
Anna Rybakiewicz jest autorką kilkunastu bestsellerowych powieści obyczajowych. Jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, od 2016 roku wykonuje zawód radcy prawnego. Prywatnie jest szczęśliwą mężatką i mamą dwójki dzieci. Uwielbia słuchać ludzkich historii, intrygują ją losy przodków, do których niejednokrotnie odnosi się w swoich powieściach. W fabułach często inspiruje się prawdziwymi wydarzeniami co sprawia, że jej powieści czyta się z zapartym tchem.
Wojenne siostry to dramat obyczajowy z historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 07 MAJA 2025

W lipcu 1941 roku bliźniaczki Adolfina i Franciszka przyjeżdżają do Łomży z Sensburga, każda w innym celu. Jedna z nich, ślepo zapatrzona w ideologię nazistowską, pragnie poślubić niemieckiego oficera i zapewnić sobie stabilną przyszłość. Druga marzy o wolności i niezależności. Siostry, choć identyczne, różnią się od siebie niczym dzień i noc. Jedna zatraca się w pragnieniu urodzenia dziecka, które ma dopełnić jej idealny obraz niemieckiej rodziny. Natomiast druga nie potrafi ignorować rozgrywającego się wokół dramatu niewinnych ludzi i stopniowo angażuje się w pomoc Polakom. Będąc w pociągu siostry zawierają zakład: która odnajdzie prawdziwą miłość, taką dla której warto zginąć? Franciszka nieoczekiwanie zakochuje się w Janku, Polaku, który widzi w niej swojego wroga, a Adolfina zaś stopniowo zaczyna tracić grunt pod nogami, ponieważ jeden moment w jej życiu zmienia wszystko – ratuję dwójkę żydowskich dzieci i to co miało być chwilą słabości, staje się największą próbą jej człowieczeństwa. Czy siostrzana więź okaże się silniejsza od ideologii? Która z sióstr wygra zakład i jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić?
Książki pisane przez Annę Rybakiewicz to gwarancja dobrej lektury, dlatego chętnie po nie sięgam i polecam każdemu kto lubi niebanalne historie.

Adolfina i Franciszka są jak dwie krople wody, tak do siebie podobne, że nawet najbliżsi mają problem z ich odróżnieniem. Ale osobowościowo każda z nich jest inna.
Jedna z nich (faworyzowana przez rodziców) jest posłuszna, głęboko wierząca w ideologię Hitlera, oddana mężowi i systemowi. Wprost ideał niemieckiej kobiety. Druga natomiast jest odważna, spontaniczna, nieco butna, ale bardzo empatyczna. Nie podoba jej się to co robią zwolennicy Rzeszy ślepo zapatrzeni w swojego wodza.

Kobiety nie są Niemkami, są Mazurkami, ale w czasie wojny wygodniej było określać się po jednej (słusznej) stronie. Siostry miały jedną wspólną cechę, każda z nich potrafiła pokochać tak szczerze, że za tę miłość oddałaby życie.
Powieść podzielona jest na dwie strefy czasowe, lata drugiej wojny światowej i współczesne. Rozdziały zostały napisane przemiennie w narracji pierwszej osoby czasu przeszłego i tak narratorką raz jest Franciszka, raz Adolfina a raz Marta. Ale… w pierwszym i ostatnim rozdziale narratorem jest… Śmierć. Co Śmierć ma wspólnego z siostrami dowiecie się jeżeli sięgniecie po książkę, do czego gorąco namawiam.
Ta książka to nie tylko opowieść o dwóch siostrach, identycznych i różnych jednocześnie. To opowieść o więzach rodzinnych, które czasami łączą, a czasami dzielą ludzi.
To opowieść o miłości, szczerej i prawdziwej, która potrafi człowieka zniewolić do tego stopnia, że wyprze się on/ona wszelkich wyznawanych do tej pory zasad. I nie mam tu na myśli jedynie miłości jedynie romantycznej, bo przecież są również inne.
To przede wszystkim opowieść o niezwykłej odwadze, którą w pewnych sytuacjach wykazały się obie siostry.
(…) Wrzask esesmanów, skrzypienie setek butów na śniegu i wszechobecny krzyk rozdzielanych rodzin. To wszystko wyglądało absurdalnie. Przynajmniej dla mnie. Dla Niemki. Dla żony niemieckiego oficera. (…)

Fabuła książki jest tak wciągająca, że ja (dosłownie) nie potrafiłam się od niej oderwać. Nie jest to lekka lektura, ze względu na ładunek emocji jakim autorka się podzieliła, ale z pewnością warta przeczytania.
Wojna została przedstawiona zarówno z perspektywy Polaków jak i Niemców, bo przecież siostry były uznawane za Niemki, czy obie czuły się Niemkami?
Historie sióstr są tak pełne emocji, że z pewnością niejedna czytelniczka będzie podczas czytania potrzebowała chusteczek. Ja potrzebowałam. I To wielu, chociaż doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że fabuła jest fikcją literacką. Ale czy takie historie nie mogły się wydarzyć naprawdę?
POLECAM tę niezwykłą książkę wszystkim, którzy nie poznali jeszcze „pióra” Anny Rybakiewicz, bo tym, którzy znają jej powieści polecać nie muszę.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej lektury w ramach współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za kolejną piękną historię.
TRYLOGIA SZCZECIŃSKA. PRAWDY I TAJEMNICE i POWROTY I WSPOMNIENIA – Sylwia Trojanowska
(…) – Myślałem o tym, co już zdążyłem opowiedzieć. Dużo tego było… Ale jest jeszcze coś, czego powinnaś dowiedzieć się ode mnie, bo to ważne ze względu na dziedzictwo, jakie nieświadomie dźwigasz na swoich barkach. (…)

Sylwia Trojanowska urodziła się w 1974 roku. Razem z mężem i synem mieszka w Szczecinie. Jest niepoprawną optymistką, pasjonatką pozytywnego myślenia i cieszenia się każdą chwilą. Wielbicielka podróży dalekich i tych całkiem bliskich. Uwielbia góry, obcowanie z przyrodą, muzykę filmową i dobrą herbatę (w dużych ilościach!). Kiedy nie pisze, spełnia się jako trener biznesu i coach. W swoim dorobku pisarskim ma takie książki jak „Wigilijna przystań”, „A gdyby tak…”, trylogię, w skład której wchodzą „Sekrety i kłamstwa”, „Prawdy i tajemnice”, oraz „Powroty i wspomnienia”.
Prawdy i tajemnice – tom 2 i Powroty i wspomnienia – tom 3 to dwie kolejne części TRYLOGII SZCZECIŃSKIEJ.

Prawdy i tajemnice – PREMIERA KSIĄŻKI 06 SIERPNIA (wznowienie)
Magdalena z uwagą i przejęciem słucha wspomnień dziadka, Ludwika Starkowskiego. Jego opowieści, sięgające czasów wojny i powojennej rzeczywistości są pełne dramatów, trudnych decyzji i emocji, które nie tracą na sile, mimo upływu lat. Choć Magdalena chłonie każde słowo, przeczuwa, że nie wszystko zostało powiedziane. Że niektóre sekrety wciąż czekają na właściwy moment, by je wyjawić.
Powroty i wspomnienia – PREMIERA KSIĄŻKI 06 SIERPNIA 2025
Emocjonujące zwieńczenie „Trylogii szczecińskiej”, opowiadającej o trudnych drogach do przeszłości, o wspomnieniach, które potrafią uzdrawiać oraz o tym, czego nie da się zmienić, a co zmienia absolutnie wszystko. Opowieść o sile rodzinnych więzi, o znaczeniu pamięci i o tym, że nie da się pójść naprzód bez zrozumienia tego, co było. Magdalena już wie, że jej rodzinna historia jest skomplikowana, bo wojna odcisnęła na niej swoje piętno. Z zapartym tchem słucha wszystkiego, o czym opowiada jej dziadek, Ludwik Starkowski, a z jego wspomnień buduje obraz rodziny nieidealnej, lecz prawdziwej. Obraz, który pozwolił jej odnaleźć wewnętrzny spokój i budować własne szczęście.
Myślę, że ktoś kto zdecyduje się sięgnąć po pierwszy tom Trylogii Szczecińskiej, nie będzie mógł oderwać się od fabuły, ponieważ zarówno w tej części – współczesnej, jak i w części wspomnieniowej cały czas coś się dzieje.
Główna bohaterka, niegdyś skłócona z ukochanym dziadkiem wreszcie poznaje przyczynę, dlaczego dziadek odsunął ją od siebie, ale to przecież najlepszy moment, aby poznać wszystkie prawdy i tajemnice, z którymi starszy pan żyje od wielu lat.
Gdyby emocji związanych ze wspomnieniami dziadka było mało, dochodzą jeszcze emocje dni współczesnych, z którymi również młoda kobieta musi sobie dać radę.
Moim zdaniem autorka świetnie sobie poradziła z tą historią, zgrabnie przeplatając czas teraźniejszy z czasem drugiej wojny światowej i czasów powojennych, które dla wielu były równie trudne jak sama wojna. Szczególnie gdy do miast wkroczyli tak zwani „wyzwoliciele” którzy potrafili narobić więcej szkody niż naziści. Ich prostackie i wręcz często zwierzęce (przepraszam w tym momencie wszystkie zwierzęta przyjazne człowiekowi) zachowania doprowadziły do śmierci niejedną osobę. Czasami bezpośrednio przyczynili się do śmierci a czasami pośrednio, ale jednak.
Ogrom bólu i dramatu zawarty w powieści jest tak ogromny, że często podczas czytania nie potrafiłam zapanować nad łzami, które same wypływały z moich oczu.
To bardzo ważne abyśmy potrafili rozmawiać, nawet o trudnych sprawach, bo nie zawsze możemy zdążyć przeprowadzić taką rozmowę z kimś na kim nam zależy.

Autorka przedstawiła trudną relację wnuczki z dziadkiem, trudną pod wieloma względami, bo jak można kochać kogoś kto częściej bywa szorstki w zachowaniu niż przymilny, a taki był właśnie Ludwik Starkowski.
Mimo jego dość kontrowersyjnego momentami zachowania nie odebrałam go jako postać stricte negatywną, chociaż trzymałam mocne kciuki za cierpliwość zarówno jego wnuczki jak i najbliższej sąsiadki (czy tylko sąsiadki? 😉). Obie kobiety miały w sobie takie pokłady dobra i empatii, że tylko one mogły przychylnym okiem odbierać dość złośliwego seniora.
W tych książkach jest wszystko co kojarzy mi się z dobrą lekturą. Styl jakim pisze Sylwia Trojanowska jest piękny i przejrzysty. Dialogi bardzo ciekawe, a bohaterowie tak wyraziści i tak indywidualni, że aż chciałoby się ich poznać osobiście. A fabuła?
Fabuła to połączenie kilku gatunków literackich, bo znajdziemy w książkach i piękny romans i piękną przyjaźń, znajdziemy namiastkę kryminału i dramat nie tylko wojenny, przy okazji odnajdziemy również cząstkę historii powojennego Szczecina.
Losy bohaterów, zwłaszcza tych, o których wspomina w swoich opowieściach Ludwik Starkowski dotyczą ludzi różnych narodowości, ponieważ zarówno Polaków jak i Niemców, ale również Żydów i Rosjan.
Myślę, że obok tej trylogii nie powinno się przejść obojętnie, to cudowna lektura zarówno na weekend jak i na urlop, na lato jak i na każdą inną porę roku, wystarczy tylko zarezerwować sobie odpowiednią ilość czasu, bo książki tak wciągają, że trudno je odłożyć na dłuższą chwilę.
Zapraszam zatem do Szczecina, do domu pewnego człowieka, w którym po wojnie zamieszkali ludzie, dla których były właściciel bardzo dużo znaczył, może nie bezpośrednio, ale jednak.
Zapraszam do salonu, w którym czuć zapach cygar, a w powietrzu unosi się również zapach strachu, śmierci i miłości. Gwarantuję, że ta trylogia nie zawiedzie nawet najbardziej wyrafinowanego czytelnika.
Przyznam, że nieco zaskoczyło mnie zakończenie, ale taki był zamysł autorki, a czy powieść zakończyła się dobrze czy źle, musicie się przekonać sami.
POLECAM gorąco, szczególnie każdemu kto lubi książki z historią wojenną w tle.

Pięknie dziękuję Autorce oraz Grupie Wydawniczej Axis Mundi za ślicznie wydane książki i wyjątkową opowieść.






