literatura polska
LATO W KOŁOBRZEGU – Aneta Krasińska
(…) Leon miał poczucie, że choć nigdy nie był w tym mieście, to jego duch jest tu obecny. Nie miał pojęcia, w czym rzecz. Wcześniej też nie tracił czasu na analizowanie słów recepcjonistki o znajomości nazwiska. Teraz jednak czuł coś na kształt zaciekawienia. (…)

Aneta Krasińska to autorka o wielu obliczach poruszająca problemy kobiet borykających się z przeciwnościami losu. Zadebiutowała w roku 2015 powieścią „Finezja uczuć” i od tej pory wydała ponad 30 powieści. Z pochodzenia jest sochaczewianką, z wykształcenia i z zamiłowania humanistką, zakochaną w książkach. Obecnie mieszka w maleńkiej mazowieckiej wsi, gdzie bliski kontakt z naturą pozwala jej oderwać się od rzeczywistości i daje poczucie swobody twórczej. Prowadzi warsztaty pisania dla dzieci „Pisaninka”. Przez wiele lat współpracowała z lokalnym stowarzyszeniem działającym na rzecz rozwoju mieszkańców gminy Baranów. Zainicjowała akcję #PożyczPrzeczytajPoleć.
LATO W KOŁOBRZEGU to powieść obyczajowa będąca trzecią częścią cyklu CZTERY PORY ROKU, fabuła z nutką historii w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 17 CZERWCA 2026

Leon Hoser samotnie wychowuje ośmioletniego synka, który od momentu rozpoczęcia nauki w pierwszej klasie często choruje, czym przysparza zmartwień zarówno ojcu, jak i pomagającej w jego wychowaniu babce. Ojciec zabiera Antosia do kołobrzeskiego sanatorium, by wspólnie mogli spędzić czas, ale przede wszystkim cieszyć się nadmorskim klimatem oraz zabiegami mającymi pozytywnie wpłynąć na stan zdrowia dziecka. Od wyjścia na peron Kołobrzeg zachwyca Hoserów swym wyglądem i ofertą turystyczną, a podejrzliwe spojrzenia i pytania, gdy tylko nowi kuracjusze się przedstawiają, zaczynają rodzić mnóstwo wątpliwości w sprawie pochodzenia Leona oraz jego rodziny z Iłży, w której przyszedł na świat. Dociekliwy Leon dowiaduje się, że kiedyś w uzdrowisku przyjmował niemiecki lekarz o tym samym nazwisku. Leon Hoser robi wszystko, aby dowiedzieć się o doktorze Hoserze jak najwięcej. Czy Leon jest spokrewniony ze znanym w Kolbergu doktorem? Jak potoczyły się wojenne losy niemieckiego lekarza?
Lubię książki, których autorki/autorzy przedstawiają w fabułach dwie linie czasowe, dlatego ta książka również znalazła się w moich planach czytelniczych.
Autorka tym razem zabiera czytelników do malowniczego Kołobrzegu i to zarazem do tego obecnego jak i tego, który istniał pod nazwą Kolberg, kiedy miasto było we władaniu Niemców.

Współcześnie poznajemy ojca samotnie wychowującego kilkuletniego syna będącego dość chorowitym dzieckiem. W ciekawy sposób autorka przedstawia postać Leona Hosera, mężczyznę dociekliwego w poszukiwaniach wątków przeszłości, które być może związane były z jego rodziną. Ale przedstawia go również jako kochającego, chociaż z mojego punktu widzenia, nieco nadopiekuńczego rodzica, który za wszelką cenę chce zrekompensować synowi nieodpowiedzialność macierzyńską jego matki.
Aneta Krasińska ukazuje również w dość oryginalny sposób zachowanie niektórych ludzi przebywających w sanatoriach. Być może niektóre osoby (panie) dążą do zawarcia bliższych znajomości mających pewnego rodzaju przedsmak romansu.
(…) Coraz wyraźniej dostrzegał sieć, którą zarzucała. Nigdy nie umiał reagować na tanie komplementy czy umizgi. Nie chciał nikogo zranić. (…)
Trochę irytowało mnie (ale to jest tylko moje zdanie) zbyt dziecinne zachowanie ośmiolatka. Jestem babcią dwóch dziewczynek i nawet moja pięciolatka mówi i zachowuje się inaczej niż ten ośmiolatek. Ale to tylko taki mały minusik w odbiorze całej fabuły.
W drugiej linii czasowej poznajemy historię niemieckiego lekarza, który całkowicie oddany jest swojej pracy, ale również zakochany w polskiej pielęgniarce. Wojna jak wiadomo to nie był przychylny czas dla takich związków, które nierzadko dla ludzi kończyły się dramatycznie.
(…) Gdy ułożył się na posłaniu obok ukochanej, nie zwracał uwagi na to, że nie są w spiżarni sami. Nie miał już siły dbać o konwenanse w świecie, w którym nic oprócz życia nie miało wartości. (…)

Wiele lat po wojnie można czasami odkryć cenne dokumenty czy pamiątki i ożywić pamięć po ludziach, którzy żyli wiele lat wcześniej. I to też zrobiła w swojej książce Aneta Krasińska.
Wiem, że napisanie książki w dwóch przedziałach czasowych było celowym zamierzeniem autorki, sama lubię pisać tak skonstruowane powieści, ale historia przedwojennego lekarza leczącego w Kolbergu tak mnie wciągnęła, że najchętniej przeczytałabym książkę, której fabuła odnosiłaby się tylko do tego wątku.
Autorka zgrabnie przechodzi z teraźniejszości do przeszłości co z całą pewnością sprawiło, że czytałam z wielkim zainteresowaniem ani chwili nie czując znużenia fabułą.
Dzięki historii stopniowo odkrywanej przez głównego bohatera poznajemy nie tylko losy przedwojennego lekarza, ale zagłębiamy się również w pewnego rodzaju tajemnice przeszłości.
Jeżeli ktoś lubi książki z nutką tajemnicy, z wątkami wojennymi i współczesnymi to myślę, że ta lektura jest dla niego.
POLECAM gorąco tym, którzy nie znają jeszcze „pióra” tej autorki, bo ci którzy już je poznali z pewnością sięgną po jej kolejną książkę bez specjalnej zachęty.

Dziękuję Autorce za kolejną bardzo wakacyjną opowieść a Wydawnictwo Skarpa Warszawska dziękuję za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
NIM ZAPADNIE WYROK – Nina Zawadzka
(…) Norymberga. To do niej prowadziła dziś każda z dróg Europy. Do niej, poprzez wertepy i ślepe ścieżki, zerwane trakcje kolejowe, ciągnęły tabuny reporterów i dziennikarzy – pieszo, samochodami lub pociągami kursującymi bez ustalonego rozkładu. (…)

Nina Zawadzka, to ukrywająca się pod pseudonimem autorka powieści z historią w tle. O napisaniu książki, która skradnie serca czytelników marzyła, odkąd poznała słowo „powieściopisarz”, jednak pierwszą książkę napisała po 30-stce, wierząc, że by pisać, najpierw trzeba doświadczać. Musiała porzucić studia i karierę, by skupić się na samotnym macierzyństwie, pokonać przeciwności losu oraz wykluczenie społeczne. Te doświadczenia ukształtowały ją na tyle, by teraz móc ukazać wachlarze emocji w inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami powieściach. Obecnie szczęśliwa żona i mama, której do szczęścia wystarczy tabliczka czekolady i dobra lektura.
NIM ZAPADNIE WYROK to powieść z historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 10 WRZEŚNIA 2025

Jest rok 1946, Europa może odetchnąć, bo koszmar II wojny światowej wreszcie się zakończył. Dziennikarz Ignacy Jakubiak przybywa do Norymbergi, by relacjonować przebieg największego procesu w dziejach. Jednak jego prawdziwym celem podróży jest zemsta na mężczyźnie, z którego rozkazu zginęła żona i dzieci Ignacego. Nieoczekiwanie właśnie ten nazista zostaje świadkiem koronnym Amerykanów, a wszyscy oskarżeni w procesie Niemcy odrzucają stawiane im zarzuty. Polska delegacja bezskutecznie próbuje wykazać ich winę, a Ignacy, powracając pamięcią do przeszłości, wspomina dziewczynę, którą pokochał zanim rozpętało się piekło wojny. Wspomina również inną kobietę, którą poślubił, a która zginęła, bo kochała innego mężczyznę. Czy uda się Ignacemu dokonać zemsty?
To moja pierwsza książka Niny Zawadzkiej, ale już wiem, że nie ostatnia. Autorka bardzo wnikliwie przygotowała się do napisania fabuły tej powieści i w wątkach poruszanych w książce wyraźnie widać porządną kwerendę.
Dotyczy to nie tylko przebiegu procesu w Norymberdze, gdzie na ławie oskarżonych zasiadło wielu nazistów, chociaż byli i tacy, którzy idąc na współpracę z oskarżycielami wywinęli się surowej karze.

Nina Zawadzka zabiera nas do Norymbergii, gdzie w 1946 rozgrywa się walka o sprawiedliwość i rekompensatę za dokonane na narodzie polskim zbrodnie jakich dopuścili się naziści w czasie drugiej wojny światowej. Oczywiście w procesie Polacy nie byli stroną najważniejszą, ale z pewnością tą ważną.
Ale chociaż wątek procesu w Norymbergii jest tym, z którym kojarzy się tytuł książki to nim miałby zapaść wyrok, w życiach głównych bohaterów wydarza się wiele zarówno dramatycznych jak i politycznych epizodów.
Autorka w ciekawy sposób przedstawia również noc kryształową widzianą oczami młodej Polki, która zamieszkała w Breslau aby się uczyć i zdobyć dobre wykształcenie.
(…) Breslau nagle wydało się Deborze do szpiku kości przesiąknięte nienawiścią. Ci wszyscy ludzie byli gotowi do ataku. Nigdy wcześniej nie widziała tak wielkiej rzeszy żołnierzy, sprzętu wojskowego i emblematów partyjnych na odzieży mieszkańców. (…)
Pokazuje również dwa oblicza miłości, jedno i drugie będące pewnego rodzaju mezaliansami. Miłości, które miały miejsce chociaż wielu osobom z różnych względów nie były na rękę.
Jednym uczuciem, które połączyło dwoje ludzi jest miłość młodziutkiej uczennicy do starszego o dziesięć lat mężczyzny. Zuzanna i Ignacy byli sobie pisani, ale rodzina dziewczyny zrobiła wszystko, aby tych dwoje rozdzielić. Czy i w jakim stopniu im się to udało, chcąc się tego dowiedzieć musicie przeczytać sami.
Drugim uczuciem, które połączyło młodych ludzi jeszcze przed wybuchem wojny była miłość polskiej studentki do niemieckiego właściciela piwiarni, w której dziewczyna pracowała, aby móc sobie pozwolić na studiowanie z dala od domu. Niestety wojna sprawiła, że owo uczucie zostało postawione na ostrzu noża, ponieważ młody Niemiec nie chciał ryzykować znajomością z Polką i zaciągnął się do niemieckiego wojska gorąco popierając ideologię Hitlera. Czy to uczucie mimo wojny przetrwało? Jakie konsekwencje wynikły z tego romansu? I tu znów napiszę, że jeżeli chcecie się tego dowiedzieć, to proponuję przeczytać książkę.
(…) Nikt nie wiedział, czy dożyje następnego dnia. A ona – w tej ponurej, pełnej strachu, bólu i traum rzeczywistości – chciała otrzymać tylko trochę szczęścia. Tylko chwili oddechu, która była tak ulotna, jak widok kolorowego motyla nad gruzami, dającego nadzieję, że jeszcze coś ponad bestialstwem wojny, tylko ludzie o tym zapomnieli. (…)

Autorka porusza również w powieści temat polskiej konspiracji działającej głownie w środowisku studenckim i polskiej inteligencji. Działalność, w której każdy dzień był narażaniem życia swojego lub innych.
To książka o trudnych wyborach, często takich, w których walczą uczucia z rozsądkiem, a na szali po przeciwnych stronach znajdują się ryzykownie spełniane własne pragnienia, które kolidują z obowiązkiem odpowiedzialności za innych.
To powieść o kobietach i ich sile, miłościach i trudnych wyborach jakie podejmowały czasami z pobudek egoistycznych, a czasami z pobudek czysto humanitarnych. Czy wszystkie wybory były słuszne?
To historia pokazująca, że czasami strach pobudza kogoś do działania, a czasami namiętność, za którą się tęskni, bardzo przyćmiewa wszystko inne.
Czy miłość Polki do niemieckiego oficera miała szansę przetrwać w tych trudnych wojennych czasach?
Czy miłość do mężczyzny, który związany jest z inną kobietą ma szansę zaistnieć tak, aby po drodze nikogo nie zranić?
Jak już wspomniałam wcześniej, to pierwsza książki Niny Zawadzkiej, którą przeczytałam, ale z pewnością nie ostatnia, ale jeżeli ktoś lubi lektury z historią wojenną w tle, w których nie brakuje wątków z życia zwyczajnych ludzi, którzy pokonując każdego dnia przeciwności wojennej rzeczywistości starają się żyć najlepiej jak potrafią, to myślę, że ta książka ich usatysfakcjonuje.
Chyba nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego jak wiele może zostać jeszcze opowiedzianych historii z przeszłością wojenną w tle.
POLECAM tę książkę nie tylko miłośnikom takich właśnie powieści, myślę, że tematy jakie poruszyła autorka zaciekawią niejednego czytelnika.

Dziękuję Wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania tej powieści w ramach współpracy barterowej.
ODKUPIENIE – Agnieszka Lis
GDY SKOŃCZYŁ SIĘ WOJENNY KOSZMAR – ZACZĘŁA SIĘ WALKA O SIEBIE. BO NIE WYSTARCZY PRZEŻYĆ, TRZEBA NAUCZYĆ SIĘ ŻYĆ OD NOWA. I ZNALEŹĆ SIŁĘ NA ODKUPIENIE.

Agnieszka Lis to jedna z najpoczytniejszych pisarek literatury obyczajowej. To nie tylko pisarka, ale również pianistka i felietonistka. Ukończyła Akademię Muzyczną (z wykształcenia jest pianistką) oraz dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim (chciała nauczyć się lepiej pisać). Jak sama mówi o sobie – jest pełna sprzeczności i uważa, że gdyby miała dzisiaj jeszcze raz decydować o kierunku studiów, zdecydowałaby tak samo, ponieważ muzyka nie tylko uwrażliwia, ale przede wszystkim wzbogaca, a rozumienie języka muzyki jest czymś szczególnym. To autorka, która pisze o życiowych perypetiach, bólu, rozstaniu, trudnych relacjach i chyba właśnie za to cenię ją bardzo jako pisarkę.
ODKUPIENIE to drugi tom dramatu obyczajowego.
PREMIERA KSIĄŻKI 02 LIPCA 2025

Wychowana w domu dziecka Ewa po wojnie i śmierci ukochanego próbuje ułożyć swoje życie. Szuka jedynie spokoju i stabilizacji. Niestety wydaje się, że przeznaczenie ma dla niej inne plany, wciąż wymuszając na niej zmiany. Ewa przeżyła wojenny koszmar. Ocaliła siebie i swoją córkę – owoc wielkiej miłości. Mogłaby żyć w spokoju i cieszyć się córką, ale niestety dziewczyna wpada w oko bardzo złemu i wpływowemu Rosjaninowi. Znów musi walczyć, o siebie, o córeczkę, o przyjaciół, którzy są dla niej jedyną rodziną. Czy życie pozwoli jej na wzięcie oddechu i uwolni ze szpon zła? Czy uda się Ewie zapomnieć o wojnie? Czy to co się dzieje to kara za to, że nie odkupiła swoich win? Ale czym w ogóle zawiniła? A może powinna odkupić cudze? Czy uda się dziewczynie rozpocząć normalne życie u boku kogoś kto kocha ją od zawsze?
Czekałam na tę książkę. Po przeczytaniu pierwszego tomu OCALENIE nie mogłam się doczekać dalszych losów głównej bohaterki. I chociaż obie książki to dramaty w pełnym tego słowa znaczeniu, to i tak warto było sięgnąć po te powieści.
Historia ludzi żyjących w „wolnej” Polsce, ale pod rządami sowietów niewiele różniła się od życia pod okupacją niemiecką. Człowiek mimo wolności nie mógł być pewien czy któregoś dnia nie trafi do aresztu, nie zostanie zwolniony z pracy, nie będzie prześladowany i inwigilowany tylko dlatego, że podpadnie komuś zajmującemu wysokie stanowisko i mającemu nieograniczoną władzę.

Coś co bardzo mnie wzruszyło w tej historii to pokazanie jak silne potrafią być więzy rodzinne osób nie połączonych ze sobą więzami krwi. To nie pokrewieństwo stanowi o tym, że ktoś staje się naszą rodziną, bo często ludzie tak zwani „spokrewnieni” są kimś bardziej obcym niż tacy, których nie łączy nic prócz przyjaźni i wzajemnego do siebie zaufania.
Na przykładzie Ewy poznajemy losy młodych kobiet, które w „wolnej” Polsce musiały sobie radzić będąc samotnymi matkami. A takich z pewnością było wiele. Jedne świadomie zachodzące w ciążę, a inne z gwałtu.
(…) Nasz ślub odbył się podczas niemieckiego ataku. Wizg bomb to był nasz Marsz Mendelsona, tak powiedział Edward. Miałam pelargonię w ręku, zamiast bukietu. I firankę wpiętą we włosy jako welon. (…)
Trudy wojenne, dramaty wojenne, tęsknota za kimś bliskim i strach o najbliższych sprawiły, że z dzieci wyrosły silne i odpowiedzialne kobiety.
Niestety dla niejednej z nich koniec wojny nie oznaczał końca dramatów, mimo teoretycznej wolności rozgrywał się nadal.
Autorka mimo bardzo bolesnego wątku pokazała, że po każdym upadku można się podnieść i iść dalej przez życie z podniesioną głową. Szczególnie wtedy, gdy ma się wokół życzliwych ludzi, którzy potrafią nie tylko podać rękę, ale i mocno przytrzymać.

Fabuła książki szokuje i wzrusza. Jest pełna mocnych emocjonalnie wątków, a to sprawia, że od książki trudno jest si ę oderwać, mimo że w środku w człowieku wszystko drga.
Niezwykle barwni osobowościowo bohaterowie są jedynie dodatkiem do fabuły, ale jakże ważnym. Bez dobrze wykreowanych postaci żadna książka nie zainteresuje tak jak na to zasługuje.
Agnieszka Lis po raz kolejny udowadnia, że świetnie można połączyć dramat z pełnymi dobrych emocji wątkami.
To opowieść o pięknej przyjaźni, miłości i odpowiedzialności za drugiego człowieka. To opowieść o bólu i odwadze, oraz o małych przyziemnych radościach.
(…) Wszystko co powiedziałem, to prawda, a nawet jest tego jeszcze więcej. Ewa jest w niebezpieczeństwie i chciałbym, by sobie to uświadomiła. Chodzi w końcu nie tylko o nią. Jest odpowiedzialna także za córkę, prawda? (…)
Fabuła z pewnością dostarczy każdemu wielu emocji, ale też skłoni do refleksji.
Zakończenie jest pewnego rodzaju niedopowiedzeniem. Żałuję, że autorka nie zakończyła pewnych wątków, może zrobiła to celowo, aby dać czytelnikowi szansę na rozwinięcie swojej wyobraźni, a może nie chciała ich zakończyć. Może planuje kontynuację? Może kiedyś poznamy ciąg dalszy? Bardzo bym tego chciała, bo polubiłam bohaterów (no, może nie wszystkich 😉)
No cóż, czuję pewnego rodzaju niedosyt, ale to tylko moje odczucie, może inni odbiorą to inaczej.
POLECAM tę książkę szczególnie miłośnikom dobrych powieści obyczajowych, polecam ją szczególnie tym, którzy nie znają jeszcze „pióra” Agnieszki Lis, bo tym, którzy znają z pewnością lektury polecać nie trzeba.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA, że mogłam przeczytać tę powieść w ramach współpracy barterowej.
KTOŚ TAK BLISKO – Wojciech Wolnicki
(…) – Adrianna K. została zamordowana w swoim mieszkaniu – kontynuuje redaktor. – Ciało znalazł były mąż. Na tę chwilę nic więcej nie wiadomo. Będziemy państwa informować na bieżąco, jeśli tylko pojawi się jakakolwiek ważna informacja w tej potwornej sprawie. (…)

Wojciech Wolnicki to człowiek o dwóch obliczach: ścisłym i humanistycznym, absolwent Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Krakowskiej oraz Scenopisarstwa w AMA Film School w Krakowie. Lubi gotować, smacznie zjeść i poznawać inne kultury. Nie lubi lania wody, hipokryzji i cwaniactwa. Interesuje się człowiekiem i o nim pisze. Jest autorem m.in. dystopijnej serii Dwuświat o podzielonym, pozbawionym ideałów świecie oraz poruszającej powieści o tematyce społecznej – Uznanie, powieść ta w roku 2023 została uznana przez serwis Granice za Książkę Roku, a także thrillera Pętla. Recenzje wszytskich tych pozycji znajdziecie na moim blogu.
Ktoś tak blisko to kryminał z dużą dawką wątku psychologicznego.
PREMIERA KSIĄŻKI 05 MARCA 2024

Jacek jest początkującym pisarzem wypromowanym częściowo przez swojego znanego w świecie literatury brata Mariusza, znanego autora kryminałów i założyciela krakowskiej grupy pisarskiej, który został zamordowany w niewyjaśnionych okolicznościach. W drugą rocznicę śmierci Mariusza zostają zamordowane dwie osoby, a ich śmierci są na tyle zagadkowe, że ściśle wiążą się z opisanymi przez członków grupy pisarskiej w swoich książkach zbrodniami. Śledztwo w sprawie śmierci pisarza zostaje wznowione, rozszerzone zostają wątki, a prokuratura podejrzewa o te wszystkie zbrodnie młodszego brata pisarza. Inspektor Biernacki niezbyt przychylnie współpracuje z prokuratorem, mając zupełnie inny pogląd na sprawę, powoduje to pewnego rodzaju konflikt interesów. Jacek na własną rękę próbuje odnaleźć zarówno mordercę brata jak i pozostałych osób, bowiem morderca nie próżnuje. Młodego literata wspiera wymyślony przez niego detektyw Robert Kortz będący kimś w rodzaju alter ego pisarza. Kto szybciej rozwiąże zagadkę tajemniczych zgonów członków grupy pisarskiej, prokurator, policja czy Jacek? Dlaczego morderca wzoruje się na wątkach powieści kryminalnych?
„Pióro” Wojciecha Wolnickiego poznałam dzięki jego wcześniejszym publikacjom, które wydane zostały pod pseudonimem W&W Gregory. Nie ukrywam, że od pierwszej jego powieści wiedziałam, że ma on duże szanse zostać dobrym i znanym pisarzem. I chyba nie pomyliłam się.
Autor nie boi się eksperymentować z gatunkami i muszę przyznać, że w każdym przypadku wychodzi mu to całkiem dobrze. Była już tetralogia sf, był thriller, była powieść psychologiczna, a teraz mamy kryminał. Czy czymś jeszcze nas Autor zaskoczy?
Ta powieść nie jest typowym kryminałem, mamy w niej bowiem również wątek mocno psychologiczny, który sprawił, że książka dla mnie okazała się sporym zaskoczeniem i dzięki niej poznałam znaczenie słowa TULPA. Może ktoś się zdziwić, ale ja nie znałam tego określenia.

Fabuła trochę skojarzyła mi się z powieściami Agaty Christie, jest określona grupa osób i co jakiś czas ktoś z tej grupy zostaje zamordowany. Czytelnik prawie do samego końca nie jest w stanie odgadnąć, czy morderca jest z wewnątrz grupy, czy spoza jej kręgu.
Ciekawie wykreowane osobowości bohaterów z pewnością dodają fabule swoistego smaczku i tak do końca nie wiadomo kto jest tą postacią pozytywną, a kto negatywną. Myślę, że niektóre osoby, a właściwie ich zachowania zaskoczą niejednego czytelnika.
Intryga kryminalna wciąga od samego początku, a zaskakujące zwroty akcji nie pozwalają na nudę.
Ciekawym i dość intrygującym jest osobowość jednego z głównych bohaterów, Jacka Tylka, który funkcjonuje cały czas w towarzystwie kogoś będącego jego alter ego. Nie panuje nad swoim umysłem żyjąc dwuosobowo do tego stopnia, że nie dość, że często głośno rozmawia z wymyślonym przez siebie człowiekiem, to potrafi również zadawać mu ból w czasie bijatyki, a właściwie można określić samo-bijatyki. Schizofreniczne podejście tego mężczyzny do życia jest z jednej strony ciekawe pod względem psychologicznym, ale z drugiej trudno wyobrażalne dla przeciętnego człowieka.
(…) Na początku ją bawiło, kiedy przyłapywała go, jak rozmawia ze mną, bohaterem swojej kryminalnej serii. Raz powiedziała całkiem poważnie, że detektyw zastąpił mu utraconego brata, ale potem tego pożałowała. Z czasem zaczęło ją martwić, a nawet irytować, że mężczyzna rozmawia z wyimaginowanym przyjacielem, zamiast z nią. Tkwimy więc w niezrozumiałym dla wszystkich trójkącie, ona, on i ja. (…)

Autor mocno rozbudował wątek kryminalny począwszy od następujących w fabule morderstw po (moim zdaniem) świetnie poprowadzone zarówno policyjne śledztwo jak i prywatne dochodzenie jednego z bohaterów.
Bardzo autentycznie brzmiące dialogi i styl jakim autor pisze, a przy tym elastyczna, trzymająca w napięciu fabuła, to z pewnością atuty dobrej powieści kryminalnej.
Naturalnie opisane zdarzenia, chociaż czasami dość drastyczne, świadczą nie tyle o szerokiej wyobraźni autora, ale o tym, że nic nie zostało przekoloryzowane, chociaż może inni czytelnicy dopatrzą się w fabule tej koloryzacji, zwłaszcza jeśli chodzi o opisy zbrodni jak i obrazy znalezionych na ich miejscu zwłok.
Myślę, że nie bez znaczenia dla odbioru powieści jest również to, że autor świetnie się do przedstawionego w książce śledztwa przygotował, zrobił to wchodząc głęboko w realia policyjne i prokuratorskie, ale również zapoznając się z psychologicznym podejściem w umysł człowieka.
(…) – Dziękuję. Uff, co za atmosfera. Postaram się ją rozrzedzić kilkoma ciekawymi spostrzeżeniami. Po pierwsze, jak wiecie, na miejscu zbrodni znaleźliśmy mnóstwo materiałów DNA, udało nam się ustalić pochodzenie kilku próbek, ale nie wszystkich. Wiele z nich, mówię to z całą odpowiedzialnością, zostało celowo podłożonych, gdyż nie ma takiej możliwości, by znalazły się na miejscu zbrodni w liczbie pojedynczej… (…)
Momentami jest mrocznie, momentami tajemniczo i intrygująco, ale autor wplótł w tę historię kryminalną również odrobinę humoru, może trochę ironicznego, ale kilka razy uśmiechnęłam się podczas czytania.

Od pierwszej strony czytelnik zostaje wciągnięty w wir wydarzeń i chociaż muszę przyznać, że jeden z głównych bohaterów mocno mnie irytował, to z zapartym tchem śledziłam jego poczynania.
Myślałam, że Wojciech Wolnicki już niczym mnie nie zaskoczy, a jednak się pomyliłam. Jest to jednak zaskoczenie pozytywne. Czy to jest jego ostatnia niespodzianka dla czytelników?
Przyznam szczerze, że książkę dosłownie pochłonęłam w kilka dni, pewnie, gdyby nie mały minus, który sprawił mi pewnego rodzaju dyskomfort podczas czytania, to przeczytałabym ją o wiele szybciej. Niestety z racji wieku i zbyt wielu lat spędzonych przed ekranem komputera moje oczy bardzo męczą się podczas czytania tekstu wydrukowanego małymi literami, a w tym przypadku tak właśnie było.
Ale żeby nie było tak słodko i pięknie to muszę to z siebie wyrzucić. Bardzo przeszkadzała mi narracja w trzeciej osobie czasu teraźniejszego, której ja osobiście nie lubię. Brzmi ona dla mnie jak słowa lektora opisującego niemy film.
(…) Świetlik rozgląda się po twarzach członków grupy. Nie znajduje ani jednego sprzymierzeńca, a kiedy zerka w oczy Radziewicz, odbija się od skierowanej w jego stronę pogardy. (…)
No cóż, musiałam w tej powieści znaleźć małe minusy, ale myślę, że dla każdego czytelnika najważniejsza jest fabuła, bo gdy ona jest nudna, to nie pomogą ani duże, wyraźne litery, ani ulubiona narracja.
Polecam tę książkę zarówno czytelnikom preferującym powieści psychologiczne jak i dobre kryminały. Gwarantuję, że nie będziecie narzekać na nudę.
Dziękuję Autorowi i Wydawnictwu OPENER za zaufanie i kolejną książkę, która mnie zaskoczyła, zachwyciła i pozwoliła na kilka dni porządnego książkowego relaksu. Mam nadzieję, że nie jest to moja ostatnia powieść tego Autora.
ŻONY Z FOREST HILL – Sonia Rosa
(…) Wtedy wraca panika. Nie wiem, czemu jest aż tak intensywna, nie umiem zrozumieć, dlaczego aż tak się go boję. Jest elegancko ubrany, nawet w zapadającym mroku widzę, że się uśmiecha, a jednak nie chcę z powrotem wsiąść do jego auta, nie zamierzam z własnej woli dać się wciągnąć w pułapkę. (…)

Sonia Rosa to pseudonim literacki Katarzyny Misiołek, która jest autorką powieści społeczno-obyczajowych i kryminałów z cechami thrillera psychologicznego. Pisze również pod pseudonimem Daria Orlicz. Jest absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Przez kilka lat mieszkała w Rzymie, który do dziś jest bliski jej sercu. Była tłumaczką, radiową pogodynką i hostessą, obecnie współpracuje z kilkoma dużymi wydawnictwami prasowymi i książkowymi. Uwielbia literaturę i kino grozy, klimaty postapo, biografie i mroczne thrillery. Kocha fotografować, podróżować i… kupować buty.
Żony z Forest Hill to powieść świąteczna, z nutą thrillera i w wydaniu kryminalnym.
PREMIERA KSIĄŻKI 04 PAŹDZIERNIKA 2023

Kaja jest studentką anglistyki, która dorabia sobie do studiów jako opiekunka do dziecka. Rodzina Rossnerów mieszka w bardzo elitarnej dzielnicy, gdzie tak właściwie każdy każdego zna. Kiedy po jednym ze swoich dyżurów Kaja znika, a jej ciało zostaje znalezione pod skutą lodem taflą jeziora, mieszkańcy osiedla zastanawiają się nad tym, jakim cudem dziewczyna znalazła się w tym miejscu. Czy ktoś z sąsiadów rodziny Rossner przyczynił się do śmierci dziewczyny, czy ona sama nieświadomie weszła na lód jeziora? A może Kaja miała romans z jakimś mężczyzną mieszkającym w pobliżu i nagle coś zaczęło się w tym związku psuć? Kobiety mieszkające w Forest Hill zastanawiają się na ile mogą ufać swoim mężom. A może to któraś z zazdrosnych o atrakcyjną nianię postanowiła się pozbyć dziewczyny? Każda rodzina kryje jakieś sekrety. Nadchodzą święta Bożego Narodzenia, ale czy tym razem będą one dla wszystkich spokojne i radosne?
Okładka książki być może jest mało świąteczna, ale uwierzcie mi, ta książka jest bardzo świąteczna, tajemnicza i… mroczna.
Miałam już okazję poznać „pióro” Katarzyny Misiołek piszącej pod pseudonimem Soni Rosy i tak szczerze pisząc nie wiem, która wersja tej autorki bardziej do mnie przemawia. Gdybym miała wybierać, to chyba nie potrafiłabym wskazać tylko jednej.
Ta książka jest thrillerem, który wciąga od pierwszej strony. Fabuła napisana w pierwszej osobie, moim zdaniem dodaje całości dramatyzmu.
Na początku książki opisane jest wydarzenie, które rzutuje na całość wprowadzając wśród bohaterów niezły zamęt.

Czytelnik spekuluje i próbuje odgadnąć kto zawinił nie domyślając się nawet jaką niespodziankę przygotowała autorka.
Głównym tematem powieści jest śmierć młodej kobiety i to ona rusza całą lawinę zdarzeń, podejrzeń, domysłów, które wywołują w wielu osobach bardzo negatywne emocje.
Często widzimy piękne domy, w których mieszkają piękni, bogaci ludzie i nie zastanawiamy się nad tym czy to piękno idzie w parze ze szczęściem, czy nie jest przypadkiem tylko na pokaz. A już bardzo stare przysłowie mówi, że: pieniądze szczęścia nie dają, pozwalają tylko wygodniej żyć.
(…) Znam go, nie jest typem, którego można by podejrzewać o najgorsze, mówię sobie, ale jakiś cichy wredny głosik w mojej głowie pyta mnie, czy aby na pewno znam własnego męża. (…)
Fabuła składa się z rozdziałów, w których kolejno poznajemy życie kilku rodzin, głównie od strony kobiet, których wizerunek zewnętrzny nie zawsze idzie w parze z tym, co przeżywają i co dzieje się za zamkniętymi drzwiami ich wymuskanych posesji.
Jak na dobry thriller przystało jest sporo niespodzianek, które mącą trochę w fabule, ale dzięki temu czyta się tę powieść będąc w ciągłym napięciu.
Świetnie, moim zdaniem, wykreowane postacie bohaterów są z jednej strony bardzo różne osobowościowo, a z drugiej łączy je snobizm i fałszywe ukazywanie siebie w świetle innych.
Autorka porusza w swojej powieści sporo ważnych, życiowych tematów, od częstych problemów małżeńskich po nie zawsze dobre relacje z dziećmi. Prawie w każdym domu można natrafić na jakieś tajemnice, niedomówienia, kłamstwa i atmosferę kipiącą nieszczerością.
(…) Wierzymy, że są nam bliscy, uważamy ich za przyjaciół, a później się okazuje, jak bardzo byliśmy naiwni. Wszyscy mają swoje sekrety, nikomu tak do końca nie można ufać. (…)
Lekkie „pióro” autorki sprawia, że książkę czyta się jednym tchem, chociaż dużą wagę ma tutaj również mocno wciągająca fabuła.
Muszę przyznać, że trudno mi było odłożyć książkę nawet na chwilę. Powoli budowane napięcie zarówno odnoszące się do śmierci dziewczyny jak i do co rusz odkrywanych sekretów rodzin mieszkających w tym zamkniętym osiedlu dla bogatych, powoduje, że tekst dosłownie sam przelatuje przed oczami.
(…) Jeśli ktoś siłą wciągnął ją do samochodu, może już być po niej, dociera do mnie. Ale kto zrobiłby coś takiego tutaj, w tej spokojnej, sielskiej okolicy? – myślę, zupełnie jakbym w swojej naiwności wierzyła, że wykształceni mężczyźni z dobrych dzielnic nie dopuszczają się poważniejszych przestępstw. (…)

Odkrywamy jak wiele złego potrafi się kryć za zamkniętymi drzwiami pięknych domów.
Myślę, że atrakcyjności fabule dodaje to, że rozdziały napisane zostały z punktu widzenia kilku osób. Przez całą fabułę ciągnie się mroczna atmosfera świąt Bożego Narodzenia, które często nie są obchodzone z potrzeby wiary, ale czystego snobizmu.
Mimo tej mrocznej atmosfery, uważam, że świetnie został oddany świąteczny klimat, pokazany z innej perspektywy niż w wielu typowo świątecznych powieściach.
Tutaj nie ma czasu na nudę, nie ma obszernych opisów miejsc czy ludzi, tu każdy szczegół został dodany w konkretnym celu.

Dziękuję Autorce za ten ogrom emocji, a Wydawnictwu FILIA dziękuję za egzemplarz książki.






