Recenzje książek

książka na lato

CZTERY WESELA I ROZWÓD – Anita Scharmach

Anita Scharmach pojawiła się na rynku książkowym kilka lat temu i od razu podbiła serca wielu czytelniczek. Jest mieszkanką Gdyni, mamą trójki dzieci i właścicielką dwóch ślicznych kotków. Z całą pewnością jest osobą dość uczuciową i empatyczną, co odzwierciedla się w jej książkach. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2016 książką „Mogę wszystko”, która została bardzo ciepło przyjęta przez czytelniczki. Na dzień dzisiejszy może się pochwalić kilkoma dobrymi książkami, a każda z tych książek wzrusza, bawi i zmusza do refleksji.

Cztery wesela i rozwód to powieść obyczajowa z dużą dawką humoru, dawką romansu, odrobiną dramatu.

PREMIERA KSIĄŻKI 28 MAJA 2021

Wydawnictwo LUCKY
stron 286

Maja, Malwina, Michalina i Konstanty to czworo przyjaciół, którzy znają się i przyjaźnią od lat. Kiedy dorosłość zaczyna zaglądać w ich serca, pojawiają się w nich również miłości. Jako pierwsza za mąż wychodzi Maja, i chociaż może uznać się za szczęśliwą, to jej szczęście skutecznie zakłóca ktoś z przeszłości. Oczywiście przyjaciele wspierają ją. Kolejnymi na ślubnym kobiercu będą Malwina i Bartek, potem przyjdzie czas na Kostka, chociaż jego miłość w wielu kręgach może być dość kontrowersyjnie przyjęta. Czy Michalina również znajdzie miłość swojego życia? Młodym w niczym nie ustępuje starsze pokolenie – matek, ciotek, teściowych, które równie odważnie łapie życie. Czy przyjaźń pozwoli przezwyciężyć piętrzące się na ich drogach różnice? Czy wybór sukni ślubnej może być powodem konfliktu? Czy wszystkie związki przetrwają próbę czasu?

Chciałabym z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to książka lekka, łatwa i przyjemna. I właściwie chyba taka jest, ale… muszę jednak dodać, że nazwanie autorki „Królową wzruszeń” to nie jest pusty frazes, bowiem czytając tę książkę na zmianę śmiałam się i wzruszałam.

To jest komedia romantyczna, ale czyż w komediach nie są poruszane również tematy poważne, czasami nawet dramatyczne? Myślę, że nie jest łatwo skonstruować fabułę tak, aby i bawiła i wzruszała, a tej autorce to się udało chyba lepiej niż dobrze.

Lekkie „pióro” sprawia, że wszystko o czym pisze odbierane jest spokojnie, bo napisane zostało bez przysłowiowego „owijania w bawełnę”. Czy opisuje uniesienia miłosne z dodatkiem erotycznej pikanterii, czy zwykłe problemy życiowe to jest to wszystko przedstawione z nutką humoru i nie razi tak jak czasami zdarza się w innych książkach.

Czytanie takiej książki to same plusy dla mojego relaksu, jedynym minusem podczas czytania było dla mnie to, że początkowo gubiłam się w bohaterkach, ale spowodowane to było jedynie tym, że imiona kobiet były podobne i często to właśnie (mnie) sprawiało pewnego rodzaju dyskomfort czytelniczy. Ale domyślam się, że nadanie takich a nie innych imion bohaterkom powieści było zamierzone.

(…) Może dlatego jej towarzystwo tworzyło bezpieczny azyl i już w szkole podstawowej zjednała sobie serca Malwiny i Mai? Ponieważ imiona wszystkich trzech zaczynały się na literę M, nazywały się eMkami. Przeszły rytualne przyjęcie do grona eMek i stworzyły BFF – best friends forever. Przyjaźń ta za rok miała obchodzić dwudziestą rocznicę istnienia. (…)

Autorka w tej z pozoru lekkiej, łatwej i przyjemnej powieści funduje swoim czytelnikom fabułę życiową, poruszając w niej właśnie bardzo życiowe tematy, robi to jednak lekko aczkolwiek bardzo realistycznie.

Mamy tutaj piękną przyjaźń między trzema kobietami i jednym mężczyzną. Nie brakuje miłości w każdym wieku i tak różnej, jak tylko różni mogą być ludzie. Jest i (zabawny) erotyzm i miłość homoseksualna i ta heteroseksualna. Jest miłość młodych ludzi i takich dojrzałych. Jest szaleństwo młodości i szaleństwo kobiet będących w wielu, w którym teoretycznie nie powinno się szaleć.

Są przedstawione radości życiowe, ale również dramaty, a wszystko jakby otulone żartobliwą mgłą, ale gdy ta mgła opada, to ukazują się problemy dotykające wielu ludzi – bieda, alkoholizm, samotność, nadwaga.

Polecam tę powieść dla czystego relaksu osobom lubiącym taki gatunek powieści obyczajowej w którym przeplata się humor z powagą życia.

Mnie, osobie nie przepadającej za scenami erotycznymi w książkach, które często są opisane po prostu w niesmaczny sposób (bo do samej erotyki nic nie mam 😉), absolutnie nie przeszkadzała tutaj brak pruderyjności autorki, która nawet z seksu potrafiła zrobić ciekawy i zabawny temat.

 (…) Zgarnął nogą wszystkie torby z łóżka i przyciągnął dziewczynę do siebie. Całował, całował…,ale niestety jego sprzęcik ani drgnął. Bartka oblała fala gorąca. Spojrzał na prawie pustą butelkę Johnniego Walkera i pomyślał: Nie rób mi tego, brachu! A ten jak nie powstał! O mało zębów Malwinie nie wybił. Bartek puścił oko Jonniemu i czekał na fajerwerki. (…)

Dziękuję Autorce za tę książkę i za chwile dobrej zabawy. Dziękuję również za wzruszenia. Spędziłam z bohaterami tej powieści bardzo przyjemny czas i pod koniec nawet potrafiłam już rozróżnić bohaterki po imionach 😉

ZAKOCHANE ZAKOPANE LATEM – antologia

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Dorota Mili, Katarzyna Misiołek, Agnieszka Olejnik, Alek Rogoziński, Magda StachulaMagdalena Witkiewicz to można powiedzieć, plejada polskiej literatury.

Jeżeli poszukujesz lekkiej, łatwej i przyjemnej lektury na lato, to ta książka jest właśnie tym czego szukasz.

Zakochane Zakopane latem, to siedem cudownych opowiadań o miłości, dla której piękne polskie Tatry są miejscem rozkwitu.

PREMIERA KSIĄŻKI 02 CZERWCA 2021

Wydawnictwo FILIA
stron 381

Jak urlop i lato, lub romantyczny weekend we dwoje to albo Mazury i piękne otoczenie lasów i jezior, albo szum morskich fal, albo… piękne widoki zapierające dech w piersi. A jak widoki to koniecznie Zakopane, chociaż pewnie niejedna osoba się ze mną nie zgodzi. Ja w każdym razie kocham polskie góry i gdybym mogła spędzałabym tam każdy urlop.

Kiedy można wygrać pobyt w Zakopanem, to szczęście podwójne. Bohaterowie opowiadań wygrali w konkursach radiowych romantyczne weekendy w Willi pod Jodłami, czy spędzili je tak jak planowali?

Koniec ŚwiataAgnieszka Lingas-Łoniewska pisze, że to miała być zaaranżowana randka i weekend zakochanych, ale sprawy się trochę skomplikowały. Randka była, ale trochę spontaniczna zaaranżowana bardziej przez komedię pomyłek. Ona z Wrocławia, on z gór i oboje po przejściu pechowych związków. Ale przecież miłość można znaleźć nawet w głuszy, na końcu świata.

(…) A ja szłam ubrana w spodnie rybaczki, luźny T-shirt, trapery, a trzymał mnie za rękę niesamowity facet, którego znałam od doby i pierwszy raz w życiu nie bałam się tego, co przyniesie jutro. Mogłabym nawet iść na koniec świata, a co mi tam! Dzisiaj jest dzisiaj i z tego należało się cieszyć. (…)

Zakochać się w ZakopanemDorota Mili zaprasza czytelników do Zakopanego w towarzystwie dwóch przyjaciółek, które postanowiły spędzić tydzień w pewnym tatrzańskim pensjonacie. Jedna z nich wygrała ten pobyt w radiowym konkursie i chociaż miał to być wprawdzie tydzień zakochanych, ale… przecież miłość można spotkać nawet jak spędza się urlop z przyjaciółką. Czy któraś z samotnych młodych kobiet spotkała tę miłość z Zakopanem? Przeczytajcie, to się dowiecie 😉

Selfie z niedźwiedziemKatarzyna Misiołek zabiera nas na lekki, romantyczny wypad do Zakopanego nie szczędząc przepięknych opisów okolicy i wszelkich zakopiańskich widoków. Jest pięknie, humorystycznie i bardzo romantycznie. Aż chciałoby się rzucić wszystko, wsiąść do pociągu i pojechać do Zakopanego. I nawet opisy tłumu turystów na Krupówkach nie zniechęcają.

#zakochaniAgnieszka Olejnik przedstawia namNataszę i Arletę, siostry bliźniaczki zakochane w tym samym chłopaku. Niestety on jest wierny jednej z nich tej z pozoru atrakcyjniejszej, cichutko marząc do spędzaniu czasu z drugą, tą rezolutniejszą. Ich wspólny wyjazd do Zakopanego miał być taką podwójną romantyczną przygodą, jednak zaaranżowany partner dla jednej z sióstr w ostatniej chwili zrezygnował z wyjazdu. Czy Tomasz zakochał się we właściwej siostrze? Czy wspólny urlop uświadomi mu, że jego dziewczyna to tylko ładna buzia, ale pusta głowa? Mówią, że miłość bywa ślepa, czy zaślepiła również chłopaka Arlety?

(…) Natasza pomachała im i oddaliła się, myśląc o tym, że Artleta powinna chyba brać pod uwagę nie tylko to, czego sama pragnie, lecz także uwzględnić życzenia swojego chłopaka. Że ma w nosie siostrę, to u niej norma. Ale Tomek niekoniecznie chce być tak traktowany. (…)

IdeałAlek Rogoziński to oczywiście komedia kryminalna, tym razem z wątkiem romantycznym, w której z powodu pomyłek osób dziewczyna mimo przykrego incydentu w pociągu jadącym do Zakopanego, spędza romantyczny weekend z kimś, kto podaje się za inną osobę, ale jest tym idealnym facetem, o którym marzy wiele kobiet. Kim jest przystojny Sylwester, z którym teoretycznie umówiła ją przyjaciółka? Czy jest bratem przyjaciółki czy… No cóż, myślę, że kto znajdzie chwilę, aby zatracić się w tym opowiadaniu, dowie się.

NieznajomaMagda Stachula wciąga nas w pewną tajemnicę rodzinną. Bohaterka jej opowiadania podejrzewa, że mąż ją zdradza, a to oznacza, że jej idealne, wygodne życie u boku przystojnego, dobrze zarabiającego męża może nagle runąć jak domek z kart. Czy jej podejrzenia są uzasadnione? Kim jest młoda, atrakcyjna dziewczyna, którą Aga podejrzewa o romans z jej mężem? A może ten romans nie jest zagrożeniem dla niej, ale i tak może zburzyć spokój rodziny. Przyznacie, że dość zagadkowo to brzmi, nieprawdaż?

(…) Gdyby nie historia z tą całą Klaudią, nawet nie zorientowałaby się, że jest coś nie tak. Z każdym dniem oddalalibyście się od siebie, aż byłoby za późno na łatanie dziur. Teraz puściły tylko drobne oczka, tuż przy szwach, zupełnie niewidoczne dla kogoś z boku.  Wystarczy, że je szybko i precyzyjnie załapiesz, a niebawem zapomnisz, że w ogóle istniały. Wybiła dwunasta, Kopciuszek znika, zrób wszystko, by nigdy nie wrócił, inaczej skończy się twoja bajka. (…)

Czasem wystarczy trochę poczekać – Magdalena Witkiewicz jak zwykle uwikła czytelników w coś nietypowego. A może jednak klasycznego? W jej opowiadaniu możemy przeczytać o tym jak często ukrywana pod płaszczykiem przyjaźni miłość do kogoś, kogo zna się praktycznie całe życie może uaktywnić się w najmniej spodziewanym momencie. „Czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie…”, pamiętacie, jak śpiewał kiedyś Grechuta?

POLECAM tę antologię, szczególnie na długi letni wieczór. Jest romantycznie, zabawnie, trochę nostalgicznie, trochę kryminalnie, ale jednym słowem jest pięknie.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki, a autorom dziękuję za to, że rozbudzili we mnie tę nutkę romantyzmu, która jeszcze gdzieś tam się tli, a którą z całą pewnością należy rozdmuchać, aby było miło.

OLIWSKIE ŚWIĘTO KSIĄŻKI 2020

Lato się powolutku kończy, dlatego trzeba wykorzystać każde promienie słońca i ciepełko, za którym już wkrótce będziemy tęsknić.

Mnie do tego nie trzeba namawiać, a jak jeszcze dochodzi do tego impreza związana z książkami, to już nic mnie w domu nie zatrzyma.

I tak też było w minioną sobotę, pojechałam do Oliwy głównie z powodu trzech wydarzeń: Baśni Gdańskich, Spotkania autorskiego z Basią Piórkowską i bookcrossingu.

Na tarasie Biblioteki Oliwskiej, dwie bardzo sympatyczne panie czyli duet Łowcy Słów bardzo ciekawie opowiadały różne legendy gdańskie. Robiły to z wielką pasją i zaangażowaniem, trochę humorystycznie, trochę groźnie, ale z całą pewnością bardzo ciekawie. Niektóre z tych legend znałam, ale niektóre usłyszałam po raz pierwszy. Lubię jak ktoś, kto mnie odwiedza w Gdańsku, spaceruje ze mną po mieście, a ja w różnych miejscach zamieniam się w bajarza, dlatego chętnie sama słucham wszelakich legend.

Fajnie było tak na chwilę poczuć się jak dziecko i wysłuchać tych ciekawych opowieści.


Na tym samym tarasie, przed wejściem, umieszczono gablotę z książkami bookcrossingu, ale z niespodzianką, czyli nie wiadomo było jaka książka jest zapakowana. Oczywiście skusiłam się na kryminał i… w środku „spotkałam” Remigiusza Mroza.

Po spotkaniu z Łowczyniami Słów udałam się na kolejne spotkanie w plenerze do Parku Oliwskiego. Bardzo zależało mi na tym spotkaniu, ponieważ przyznam szczerze, że trochę stęskniłam się za tego typu spotkaniami i za naszą gdańską pisarką/poetką Barbarą Piórkowską, której najnowszą książkę pod tytułem Kraboszki czytałam całkiem niedawno.

Pogoda dopisała, chociaż trochę było problemów technicznych i Basia chwilami nie była w stanie przekrzyczeć, grupy nastolatków, które akurat za nami postanowiły się rozkolować na trawie, no i nieco zagłuszały ją również dźwięki dochodzące od strony ulicy spod Ratusza Oliwskiego, gdzie w tym samym czasie odbywała się jakaś impreza towarzysząca. Ale co by nie mówić, było bardzo sympatycznie. Przy okazji spotkałam kilkoro znajomych, w tym dwie pisarki Annę Sakowicz i Emmę Popik.

Oczywiście przygotowana na Bookcrossing miałam ze sobą kilka książek na wymianę i muszę przyznać, że bardzo jestem z tej wymiany zadowolona. Wiem, że już pomalutku biblioteki otwierają się na spotkania autorskie, ale ja chyba tej jesieni jeszcze sobie to odpuszczę. W plenerze, to coś innego. Ale nie mówię „nie”.

Uwielbiam takie imprezy książkowe i bardzo za nimi tęsknię, pewnie jak większość książkoholików.

TAM, GDZIE BZY SKIĘGAJĄ NIEBA – Małgorzata Manelska

Małgorzata Manelska urodziła się na Mazurach, w Szczytnie, gdzie cały czas mieszka. Jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. Oligofrenopedagog, bibliotekarka, nauczycielka. Od kilkunastu lat pracuje z dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie.  Prywatnie jest żoną, a także matką dorosłej córki Adrianny, opiekunką wierniej suni Melki. Pasjonuje ją czytanie. Lubi literaturę o tematyce około wojennej, kryminały, thrillery. W wolnych chwilach zajmuje się decoupage, techniką handmade, polegającą na ozdabianiu różnych powierzchni za pomocą serwetki lub papieru ryżowego. Kocha podróżować, poznawać nowe miejsca i ludzi. Jest autorką książek obyczajowych z historią w tle. Pisze o Mazurach, o ludzkich problemach, fascynacjach, dążeniach i samotności.

Tam, gdzie bzy sięgają nieba to powieść obyczajowa z nutką romansów, sporym ładunkiem historii wojennej Mazur i okolic, a także dramatu i psychologii.

PREMIERA KSIĄŻKI 3 SIERPNIA 2020

Wydawnictwo WasPos
stron 388

Kalina, po kilkuletnim pobycie w Anglii wraca do Polski razem ze swoją małą córeczką Leną. Zarobione za granicą pieniądze szybko ubywają z konta i kobieta aby przetrwać musi szybko znaleźć dla siebie pracę. Dzięki znajomej z lat szkolnych najpierw trafia jej się dorywcza praca korepetytorki języka angielskiego, a następnie podejmuje sezonową pracę w pewnym pensjonacie. Jej uczennica, a zarazem dość konfliktowa i nieco zbuntowana nastolatka z czasem zmienia się pod wpływem Kaliny, a ojciec dziewczyny zaczyna widzieć w młodej kobiecie nie tylko nauczycielkę swojej córki. Do pensjonatu, w którym pracuje Kalina przyjeżdża starsza pani, która przed śmiercią chce odwiedzić miejsca swojego dzieciństwa. Mieszkająca ze swoim dziadkiem Kalina nawet nie domyśla się ile łączy jej dziadka z letniczką. Czy Kalina otworzy się na znajomość z mężczyzną wychowującym samotnie nastoletnią córkę, czy jej wspomnienia z czasów, kiedy była z ojcem swojej córeczki skutecznie zablokują w niej uczucia? Co wspólnego mają ze sobą starsza pani z Wrocławia i dziadek Kaliny? Jakie mroczne historie ukrywają stare ruiny na byłym poligonie? Co wydarzyło się w 1944 roku w pewnej mazurskiej wsi?

Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, od razu pomyślałam, że jest to kolejna książka ze Szkatułki Wspomnień, tyle że spisana przez inną autorkę. Historia głównych bohaterów, tu, mam na myśli Horsta i Ruth, jest rozczulająca i szokująca jednocześnie, ale również piękna w swoim przekazie.

Autorka w bardzo ciekawy, a zarazem wzruszający sposób wplata w fabułę wątki dotyczące samotnego wychowania dzieci, oraz bunt nastolatki, której trudno jest pogodzić się z tym, że matka ją zostawiła, a ojciec zachowuje się (jej zdaniem) nadopiekuńczo. Mimo tego, że dziewczyna początkowo przedstawiona jest jako ewidentnie „czarny charakter”, nie można do niej czuć pogardy czy złości. To jedno z wielu dzieci dorastających w poczuciu żalu do życia za to, że to życie je oszukało. To dziecko z poczuciem odrzucenia.

(…) Olka wzruszyła ramionami. Nie chciała pokazać tej obcej kobiecie swoich emocji. Tyle czasu poświęciła na to, aby zbudować wokół siebie mur, że teraz nie zamierzała niczego zmieniać. W dalszym ciągu musiała grać twardą. (…)

To książka o miłości. A właściwie to o dwóch miłościach, jednej powoli rozwijającej się między dwójką samotnie wychowujących swoje dzieci osób, kiedyś zranionych, miłości współczesnej, pełnej obaw…

(…)  Mógł się tylko domyślać, że Kalina to kolejna skrzywdzona osoba. Bardzo łatwo jest kogoś zranić słowem, czynem, czymkolwiek… Blizny długo się goją. Dawno temu on sam doznał ogromnego zawodu, z którego trudno było mu się otrząsnąć. (…)

I o uczuciu, które dawno temu zagościło w sercach dwójki młodych ludzi, miłości, która połączyła dwoje ludzi w czasach wojennej zawieruchy i którą ta okrutna wojna rozdzieliła, miłości pięknej i smutnej jednocześnie, namiętnej i rozważnej.

Fabuła książki balansuje na dwóch krańcach rzeczywistości, na tej tu i teraz i na tej z przeszłości, której właściwie już nie ma. Która pozostawiła po sobie jedynie bolesne wspomnienia.

(…) Jego równowaga duchowa skończyła się wraz z dniem, kiedy dostał wezwanie do wojska. Było to późną jesienią, kiedy wiele prac w gospodarstwie było skończonych. Życie toczyło się spokojnym rytmem, jednakże wszyscy mieszkańcy wsi czuli, że coś niedobrego wisi w powietrzu. (…)

Im dalej jesteśmy od czasów drugiej wojny światowej, tym częściej zapominamy o tym co się wówczas wydarzyło. A przecież nasza pamięć powinna zatrzymać nie tylko dramat i tragedię wielkich miast takich jak Warszawa czy Gdańsk, bo wiele małych miejscowości, a nawet wsi ucierpiało w tej wojnie na równi z wielkimi miastami, a nawet może i bardziej.

(…) Kalina nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała. Miejsce w którym była poprzedniego dnia, kiedyś tętniło życiem. Ludzie tam pracowali, spotykali się ze sobą, rodziły się dzieci. A dziś? Samotna wieża kościelna i nieliczne fundamenty świadczące o wcześniejszym życiu w tym miejscu. I Bzy, ocean bzów, niemy świadek dramatycznej historii, która kilkadziesiąt lat temu rozegrała się w Małdze. (…)

Przyznam szczerze, że od takich książek trudno mi jest się oderwać. Książek, które na długo pozostają w pamięci. Książek w których autor/autorka porusza wiele trudnych tematów, takich, o których  do niedawna głośno się nie mówiło. Tak jest i w tej powieści, gdzie przeszłość splata się z teraźniejszością, miłość naznaczona jest bólem i cierpieniem, nadzieja walczy ze wspomnieniami, a ludzie… A ludzie są zwyczajni, nie wybieleni osobowościowo, nie potępieni za swoje czyny. Poruszone z tej lekturze tematy są niby takimi codziennymi, z którymi jednak niewielu ma styczność chociaż niejeden raz słyszał. Oprócz wątku kochanków z przeszłości i ich bolesnej młodości, która przypadła na najgorszy dla młodego człowieka okres, bardzo poruszył mnie watek przemocy domowej. Jak często nie widzimy tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami innych ludzi, jak często milczymy kiedy ta przemoc dotyka nas samych i to bez względu na to, czy jest to przemoc psychiczna czy fizyczna.

(…) Po raz pierwszy uderzył, kiedy nie wróciłam na czas z pracy… Po prostu zagadałam się z koleżanką i wróciłam do domu pół godziny później niż zwykle. Nawet się ze mną nie przywitał, był taki zimny i oschły. (…)

Polecam tę książkę nie dlatego, że w środku umieszczony jest mój blurb. Polecam tę książkę, ponieważ jest to piękna historia łącząca dwa różne światy, w której bohaterowie są tacy zwyczajni i nadzwyczajni jednocześnie. Polecam tę książkę wszystkim czytelnikom, którzy lubią historie wojenne, a jednocześnie nie unikają romansu, obyczaju i psychologii w powieściach. Myślę, że wielu czytelników znajdzie w niej coś dla siebie.

Fabuła książki wciąga tak, że trudno oderwać się od stron. Wiele razy wzrusza, ale i pozwala na kilka chwil delikatnego uśmiechu, zwłaszcza gdy wątki dotyczą Leny – małej córeczki Kaliny.

Jeżeli ktoś polubił moją Szkatułkę Wspomnień i „Listy do Duszki”, „Muzykę dla Ilse” czy „Kołysankę dla Łani” to koniecznie musi przeczytać i tę książkę.

Dziękuję Autorce za zaufanie, i dziękuję za tę piękną historię. I chociaż przyznam, że jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej pisarki, to już wiem, że nie oprę się innym jej książkom i w następnej kolejności przeczytam „Zapach Mazur” i „Barwy Mazur” bo już wiem, że trudno mi będzie przejść obojętnie od książek Małgorzaty Manelskiej.

TYSIĄC NOCY BEZ CIEBIE – Federico Moccia

Federico Moccia urodził się w 1963 roku w Rzymie. Jest włoskim pisarzem, scenarzystą, a także reżyserem filmowym. Zadebiutował w 1982 roku jako asystent reżysera przy realizacji Attila flagello di Dio. W roku 1987 spróbował pierwszy raz samemu, reżyserując Palla al centro. Film ten nie został zauważony. Dwa lata później był już zarówno reżyserem jak i autorem scenariusza do projektu College. Serial ten, w którym wystąpiła m.in. miss Italii Federica Moro spotkał się z dobrym przyjęciem. Przez długie lata Moccia współpracował przy produkcji programów telewizyjnych Jako pisarz zadebiutował w roku 1992, a jego pierwsza powieść to Tre metri sopra il cielo.  Nie była to łatwa droga dla pisarza, najpierw znalazł się w tarapatach, nie mogąc znaleźć żadnego domu wydawniczego, który zgodziłby się zainwestować w jej wydanie. Za własne pieniądze udało mu się sfinalizować projekt wydawniczy w mało znanym wydawnictwie Il Ventaglio. Książka ukazała się w niewielkim nakładzie, ale powieść okazała się sukcesem.

Tysiąc nocy bez ciebie to współczesny romans, którego fabuła umiejscowiona została w Rosji, w Rzymie i wielu innych miejscach świata.

PREMIERA KSIĄŻKI 03 CZERWCA 2020

Wydawnictwo MUZA.SA
stron 415

Sofia jest światowej sławy pianistką, szczęśliwą mężatką i piękną kobietą. Kiedy jej mąż ulega wypadkowi i zostaje sparaliżowany od pasa w dół, czule i uczciwie się nim zajmuje. Ale pewnego dnia jej życie zostaje wywrócone do góry nogami, a ona sama spędza pięć dni na wyspie z przystojnym Tancredim – milionerem. Po tym krótkim czasie jej życie staje się wielkim chaosem. Nie postrzega siebie jako pięknej zdolnej pianistki, ucieka wciąż od przeszłości, a w małżeństwie czuje się samotna. Postanawia wyjechać i na kilka miesięcy przenosi się do Rosji, do swojej przyjaciółki i nauczycielki. Po jakimś czasie wraca jednak do męża, ale to małżeństwo nie jest już tym sprzed wypadku, chociaż Andrea odzyskał prawie całkowicie czucie w nogach i znów jest przystojnym mężczyzną, czułym mężem. Kiedy Sofia odkrywa pewien sekret, i dowiaduje się jak bardzo mąż ją oszukał znów opuszcza go wyruszając tym razem na światowe tournée, które pomogła zorganizować jej była nauczycielka Olga. Tymczasem zakochany do szaleństwa Tancredi podąża jej śladem licząc na ponowne spotkanie. Czy uda się milionerowi ponownie zawładnąć sercem i ciałem pięknej pianistki? Co takiego wydarzyło się w życiu męża Sofii podczas kilkumiesięcznej jej nieobecności? Czy Tancredi spełni marzenie swojego życia?

(…) Życie nie jest równaniem matematycznym i kiedy traktuje się je w ten sposób, miesza nam szyki i na końcu nic się nie zgadza. (…) Powierzam się przeznaczeniu, licząc że szykuje dla nas szczęśliwe zakończenie. (…)

Ta książka to moje pierwsze spotkanie z włoskim autorem, który jest podobno rozchwytywanym i bardzo poczytnym nie tylko we Włoszech ale na całym świecie. Nie wiem, że zapełnię biblioteczki jego książkami, ponieważ nie przepadam za narracją w pierwszej osobie czasu teraźniejszego. Brzmi ona dla mnie trochę sztywno i sztucznie i potrafi być niezłą udręką czytającego, nawet gdy fabuła jest wciągająca.

Z tego co się zorientowałam w trakcie czytania, a potem potwierdziły to słowa autora na końcu książki, jest to kontynuacja losów pięknej pianistki.

(…) Gdy podróżowałem po całym świecie, wiele osób prosiło mnie, bym opowiedział dalsze losy Sofii, więc koniec końców, to zrobiłem, ale tylko dlatego, że nadeszła odpowiednia chwila. (…)

Prawie cały czas treści towarzyszy muzyka, jest jej tak wiele, że nie ma wątpliwości, że autor na muzyce się zna, bo włożył spory kawał pracy w to, aby wstawiane utwory nie tylko zaciekawiły wyrafinowaną czytelniczkę/czytelnika, ale żeby zabrzmiały w jej/jego wyobraźni. Myślę jednak, że nie wszyscy czytelnicy będą potrafili to docenić. Bo muzykę trzeba kochać, żeby ją zrozumieć.

(…) Chodzi po mieszkaniu i w końcu, by zabić czas oczekiwania, siada do fortepianu i zaczyna grać Gymnopedie nr 1 Erika Satie. (…)

W tle fabuły głównej tli się jakiś sekret, który rozbudza ciekawość i powoduje, że życie głównej bohaterki staje się zagadkowe i tajemnicze.

(…) Ale nie dowiesz się tego ode mnie. Być może nie dowiesz się tego nigdy, jak mówi Savini, ale to nieważne, trudno. Jeżeli coś ma się wydarzyć, nie chcę, żeby to było spowodowane moimi działaniami i decyzjami. (…)

I chociaż sama fabuła jest dość ciekawa, to dla mnie bohaterowie tej książki byli zbyt irytujący. Sporą część tego co dzieje się na kartach książki jest jedzenie. Bohaterowie ciągle bywają w jakiś restauracjach, a autor ze szczegółami opisuje nie tylko nazwy potraw, ale ich kolory, konsystencje i samki. Przy tym piją ogromne ilości wina. Może to i jest „bardzo włoskie”, ale myślę, że dla przeciętnego polskiego czytelnika może być mało rzeczywiste.

Moim zdaniem autor jest taką męską, włoską wersją Danielle Stell i zdecydowanie większość osób czytających jego książki to kobiety, które marzą o tym, o czym on pisze.

Ale można marzyć o wielkiej, pięknej miłości, bogactwie które jest tak niebagatelne, że trudno to sobie wyobrazić, o urodzie zapierającej dech w piersiach, o wielkiej sławie, ale… kiedy to wszystko jest wyolbrzymione i przesłodzone, to wydaje się bardzo nierzeczywiste. Ale i bajki są nam potrzebne dla relaksu.

Być może sporo czytelniczek pokochało Sofię, mnie ona jednak nie przypadła do gustu. Nie lubię kobiet skupiających się na sobie, na szczęście w końcówce książki poznajemy jej filantropijną i empatyczną stronę. I chociaż starałam się ze wszystkich sił polubić ją tak jak uwielbiali ją wszyscy wokół, to ciągle czułam wobec niej jakieś zahamowania.

Jako miłośniczka muzyki muszę przyznać, że bardzo podobały mi się wątki muzyczne, i chociaż nie wszystkie wymienione w powieści utwory znam, to ta muzyka dosłownie brzmiała mi w uszach przez cały czas czytania.

Moim zdaniem, autor bardzo starał się wejść również w psychikę kobiety, a z pewnością dogłębne poznanie psychiki takiej osoby jak Sofia, kobiety świadomej swojej urody, swojego talentu i swojego bogactwa nie było łatwe, czy mu się to udało? To już może ocenić tylko ten, kto sięgnie po tę powieść osobiście.

Zrelaksowała mnie ta książka, chociaż autor porusza w swojej powieści kilka trudnych tematów, jak zdrada małżeńska, choroba czy niespełniona miłość.

Polecam tę lekturę szczególnie paniom lubiącym lekkie, łatwe i przyjemne romanse. Chociaż przypuszczam, że autor ten ma rzesze swoich wiernych czytelniczek. Z pewnością kiedyś sięgnę jeszcze po jakąś książkę tego autora, chociażby po to, aby przekonać się, czy wszystkie jego powieści są w podobnym stylu.

Dziękuję wydawnictwu MUZA.SA za propozycję przeczytania tej książki i poznanie autora który na kilka dni przeniósł mnie do świata o jakim nawet nie odważę się marzyć.

Napisz do mnie
styczeń 2023
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
Książki które przeczytałam
Recenzje moich książek
  • Leśniczówka
  • Pamiątka z Paryża
  • Jutra nie będzie
  • Lawenda
  • Płacz wilka
  • Carpe Diem
  • Listy do Duszki
  • Muzyka dla Ilse
  • Dziewczyny z Ogrodu Rozkoszy
  • Kołysanka dla Łani
  • Złoty konik dla Palmiry
  • Dziewczynka z ciasteczkami
  • Obiecuje Ci szczęście
  • Kamienica pełna marzeń
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/