Recenzje książek

kryminał

KRYMINALNY WROCŁAW – Zbrodnicze Siostrzyczki

Zbrodnicze siostrzyczki to trzy pisarki specjalizujące się w powieściach kryminalnych. W 2012 roku wspólnie wydały antologię opowiadań „Mordercze miasta”, czego między innymi owocem jest wydany w 2013 roku „Kryminalny Wrocław. Mroczne przechadzki po mieście”. Marta Guzowska autorka takich powieści jak „Ofiara Polikseny”, „Głowa Niobe”, została laureatką Nagrody Wielkiego Kalibru za najlepszą powieść kryminalną („Ofiara Polikseny”), Agnieszka Krawczyk autorka „Morderstwo niedoskonałe”, „Dziewczyna z aniołem” i Adrianna Michalewska autorka „Zaułki zbrodni”.

Kryminalny Wrocław

Wydawnictwo Oficynka rok 2013

stron 238

Kryminalny Wrocław, mroczne przechadzki po mieście to 11 opowiadań kryminalnych, przynajmniej tak jest przedstawiana ta książka przez niektórych czytelników. Dla mnie jednak to nie było 11 opowiadań kryminalnych, ale raczej 11 opowiadań graniczących z thrillerem lub też opowieściami grozy.

Nie będę streszczała tych opowiadań, ponieważ są one zbyt krótkie, a każde z nich skupia się na innej fabule.

Opowiadania są dość specyficzne, jakby niedokończone, chociaż przyznam szczerze, że niektóre z nich trzymały w napięciu i doczytując do końca byłam zła, że to już ostatnia strona.

Akcja każdego z nich dzieje się w jakimś miejscu na terenie Wrocławia lub okolicy. Można w nich znaleźć zbrodnię, oszustwo, rytuały pogańskie, czy fantastykę, są tak różne jak różny jest styl pisarski każdej z autorek.

Ciekawym dodatkiem do tych opowiadań jest opisanie każdego przedstawionego w fabule miejsca z punktu historycznego (jak w przewodniku). Dla kogoś, kto nie był we Wrocławiu, (tak jak ja) ta książka jest świetną podpowiedzią do tego, co warto zobaczyć i co zasługuje na uwagę w tym mieście.

Przyznam się szczerze, że chociaż nazwiska pisarek nie są mi obce, to niestety nie przeczytałam jeszcze żadnej innej książki ich autorstwa. Mam jednak nadzieję to nadrobić, aby przekonać się o możliwości twórczej każdej „siostrzyczki” indywidualnie.

Tak jak nie przepadam za książkami bardzo grubymi, tak też nie przepadam za opowiadaniami i może z tego powodu czuję się trochę zawiedziona tą książką. Sugerując się  ciekawą okładką, która wydała mi się bardzo tajemnicza, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Nie twierdzę, że książka jest zła, że mi się nie podobała, ale dla mnie kryminał to coś zupełnie innego niż to co przedstawia ta lektura. Szkoda, że te opowiadania są takie… pourywane, może gdyby każde z nich miało sensowne, porządne zakończenie odebrałabym tę książkę inaczej. Nie lubię się domyślać dalszego ciągu.

Mimo tego, że książka nie spełniła moich oczekiwań, polecam ją. Wiem, że są osoby, które gustują w tego typu literaturze i dla kogoś, kto zaczytuje się w opowieściach fantastycznych z dużą dawką  sensacji, ta lektura z pewnością będzie rarytasem. No cóż, dla mnie nie była. Ale cieszę się, że trafiła w moje ręce, i że miałam możliwość, chociaż w małej pigułce poznać twórczość tych trzech pisarek.

Bardzo dziękuję wydawnictwu Oficynka za możliwość przeczytania tej książki. Oficynka

CIEŃ GEJSZY – Anna Klejzerowicz

Anna Klejzerowicz, to autorka, której książki zdobywam w ciemno, bez niczyjej zachęty. Nie muszę jej chyba przedstawiać, zwłaszcza mieszkańcom Trójmiasta, ale gdyby ktoś jednak nie znał tej pisarki to proszę zerknąć do moich wcześniejszych wpisów. Przedstawiłam tę autorkę po pierwszym spotkaniu z jej książkami, czyli w opisie książki Czarownica.

Cień gejszy - Anna Klejzerowicz

Wydawnictwo Replika rok 2011 – Wydanie II

stron 252

 Cień gejszy to powieść sensacyjna, kryminał z nutką thrillera.

 Na forach internetowych zaczynają się pojawiać dziwne komentarze, podpisywane imieniem i nazwiskiem byłego policjanta, a obecnie znanego gdańskiego dziennikarza śledczego Emila Żądło. Komentarze skupiają się prawdopodobnie na zaszyfrowanej informacji, bądź też groźbie, tylko nikt nie wie, do kogo jest skierowana. Dotyczą starych drzeworytów japońskich. Emil Żądło oczywiście próbuje rozszyfrować tę sprawę chociaż nie jest to łatwe. Przy współpracy policji i zatrudnionego tam przyjaciela oraz dzięki pomocy swojej partnerki, krok po kroku, razem próbują znaleźć rozwiązanie zagadki. Niestety każdy kolejny trop, a może każda kolejna wskazówka dotycząca tajemnicy związanej z japońskimi drzeworytami kończy się śmiercią kolejnej osoby.

No cóż to by było na tyle, jeśli chodzi o zdradzenie treści, więcej nie napiszę, bo kto zabija i dlaczego, trzeba samemu doczytać.

Książka, mimo iż jej fabuła przepełniona jest trupami, nie należy do tych z gatunku „mocny kryminał”. Czyta się ją szybko i z wielkim zainteresowaniem, dzięki stylowi, jakim pisze autorka. Poważne sprawy, są przedstawione poważnie, ale nutka humoru wplecionego w treść, dodatkowo powoduje, że czytelnik się nie nudzi. Do tego ciekawe wiadomości dotyczące egzotyki japońskiego życia i interesująco przedstawiona sztuka wykonywania japońskich drzeworytów dodają fabule odrobinę tajemniczości.

Treść podzielona jest na krótkie rozdziały, co w moim przypadku dość istotnie wpływa na czas czytania danej lektury. Każdy, kto lubi czytać, zna to uczucie: „jeszcze jeden rozdział i…”  zanim się obejrzy już ma za sobą połowę książki.

Sam bohater trochę mnie irytował, ale miałam już okazję poznać go w jednej z wcześniejszych książek tej autorki, i tak właściwie wiedziałam, jakim człowiekiem jest Emil Żądło. Stanowczo za dużo pali papierosów i chyba to jest główny powód, że nie czuję do niego pełnej sympatii.

Bardzo podoba mi się okładka tej książki, i gdybym wybierała książki wyłącznie po ich oprawie, to byłaby ona pretekstem do kupienia. Fragment tajemniczego drzeworytu przedstawiającego gejszę, na tle mojego ukochanego Gdańska… no cóż, dla mnie nic dodać nic ująć.

Fabuła książki tak mnie wciągnęła, że po jej przeczytaniu postanowiłam zasięgnąć więcej informacji o sztuce japońskiej, a w szczególności w temacie drzeworytów, to chyba o czymś świadczy.

   Polecam książkę całym sercem, nie dlatego, że autorka jest jedną z moich ulubionych, ale dlatego, że pisze ciekawie i łatwym (czytelnym) językiem. Z pewnością, dla miłośników kryminału jest to lektura godna polecenia, ale nie tylko dla nich. Myślę, że nawet czytelnicy preferujący typowo obyczajową literaturę znajdą w tej książce coś dla siebie.

Bardzo dziękuję autorce i wydawnictwu Replika za możliwość poznania tej lektury.

Wydawnictwo Replika

 I polecam inne książki tej pisarki, które miałam możliwość przeczytać.

OSTATNIĄ KARTĄ JEST ŚMIERĆ - Anna Klejzerowicz Sąd ostateczny - Anna Klejzerowicz Czarownica - Anna Klejzerowicz

OSTATNIĄ KARTĄ JEST ŚMIERĆ – Anna Klejzerowicz

 Anna Klejzerowicz

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Z twórczością Anny Klejzerowicz spotkałam się już dwukrotnie, pierwszy raz czytając Czarownicę, a kolejny raz w Sądzie ostatecznym i muszę przyznać, że za każdym razem odniosłam inne wrażenie, tak jakby te dwie książki pisały dwie różne osoby. Nie będę zatem przedstawiała tej pisarki, ponieważ kto ma ochotę to zerknie do wcześniej opisanych książek.

Ostatnią karta jest śmierć

Wydawnictwo Oficynka rok 2014

stron 165

Ostatnią kartą jest śmierć to kolejna pozycja, którą miałam okazję poznać. Jest to niewielkich rozmiarów książeczka – kryminał, który pochłonęłam w dwa wieczory.

Weronika, samotna młoda kobieta postanowiła zrobić sobie wyjątkowy prezent na trzydzieste urodziny i wybrać się do wróżki. Dochodząc do wniosku, że spadło na nią pasmo nieszczęść takich jak to, że porzucił ją chłopak, a w pracy dostała wymówienie, to jeszcze w dodatku poczuła, że niestety straciła również młodość. Wróżka Semiramida okazała się dość ekscentryczną osobą i jakby Weronice było mało, przepowiedziała jej niebezpieczeństwo.

Kilka miesięcy po wizycie u wróżki, młoda kobieta dowiaduje się, że wróżka zginęła śmiercią tragiczną, wypadając z okna własnego mieszkania, co policja uznała za samobójstwo. Weronika jednak podejrzewa, że Semiramidzie ktoś pomógł rozstać się z tym światem i postanawia przeprowadzić własne śledztwo. Utwierdza ją w tym mąż ofiary również przekonany o tym, że jego żona nie zginęła z własnej woli i postanawia wynająć byłą dziennikarkę, aby pomogła mu rozwiązać tę zagadkę śmierci. W trakcie działań śledczych młoda pani detektyw-amator w dość dramatycznych okolicznościach, poznaje mężczyznę, który był również klientem Semiramidy i oboje próbują znaleźć mordercę wróżki.

I to by było tyle, nie napisze więcej bo jak na moje wpisy, to już dość sporo napisałam udostępniając większą część treści, a nie piszę przecież streszczeń tylko opinie-recenzje.

Książkę, tak jak wspomniałam wcześniej, pochłonęłam w dwa wieczory, i to nie dlatego, że była cienka, ale dlatego, że tak bardzo mnie wciągnęła jej treść. Mimo iż to kryminał, chwilami bardzo humorystycznie napisana, co dodatkowo powodowało, że nie mogłam oderwać się od stron. Autorka zaskoczyła mnie tą lekturą i pewnie jeszcze nie raz mnie zaskoczy i gdyby ktoś mnie teraz zapytał: jak pisze Anna Klejzerowicz?, to nie potrafiłabym określić jej twórczości jednoznacznie.

Jak na powieść sensacyjną, to muszę przyznać, że bardzo lekko się ją czytało. Autorka pisze bardzo obrazowo, i słowa czytane, w umyśle osoby z dużą wyobraźnią szybko przeistaczają się w obrazy i po odłożeniu książki zastanawiałam się czy czytałam, czy oglądałam film. Wiem, to są z pewnością jakieś zaburzenia, ale co tam.

Dzięki tej powieści, poznałam niektóre tajniki tarota, co oprócz tajemniczości i uczucia lekkiej grozy bardzo pozytywnie wpłynęło na fabułę książki, bo co jak nie przepowiednie, podnosi człowiekowi ciśnienie krwi, kiedy czyta się o zbrodni na wróżce.

Bardzo podoba mi się okładka książki, która wyraźnie odzwierciedla treść, ponieważ główna bohaterka przemieszczała się właśnie na skuterze. Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłam tę książkę w tej oprawie, pomyślałam, że to musi być lektura dla mnie.

Myślę, że mogę z czystym sumieniem polecić tę książkę nie tylko fanom sensacji i kryminałów, ale także zwolennikom powieści obyczajowych i… nawet romansów. To jest lektura z tych, które określam lekka, łatwa i przyjemna, szkoda tylko, że taka krótka. Nie przepadam wprawdzie za grubymi książkami, ale ta, skończyła się dla mnie za wcześnie. Cieszę się jednak, że na mojej półce leżą jeszcze dwie książki tej autorki, a z pewnością nie są to ostatnie, jakie mam zamiar przeczytać.

Dziękuję bardzo wydawnictwu Oficynka, za umożliwienie mi przeczytania tej lektury.

Oficynka

Inne książki Anny Klejzerowicz, które również gorąco polecam.

Czarownica - Anna Klejzerowicz

Sąd ostateczny

DOM ZBRODNI – Agata Christie

Spędziłam już ósmy weekend z Agatą Christie, która w tej powieści zabrała mnie do rezydencji rodziny Leonidesów.

Nie było tu ani Herkulesa Poirot’a ani panny Jane Marple, ale za to inni w interesujący sposób zawładnęli moim weekendowym czasem.

Dom zbrodni - Agata Christie

Wydawnictwo HACHETTE rok 2001

książka napisana w roku 1949

stron 213

Autorka o tej właśnie książce napisała:

„Dom zbrodni”  to jedna z moich ulubionych książek. (…)czuję, że słusznie uważam go za jedną z moich najlepszych książek. Nie wiem jak wpadłam na pomysł rodziny Leonidesów – pewnego dnia postaci po prostu się narodziły”.

Całkowicie się zgadzam z tym. Do tej pory udało mi się przeczytać 8 książek tej autorki i właśnie TA wydaje mi się najlepsza z tych ośmiu.

W rezydencji bardzo bogatej rodziny umiera senior rodu, z pochodzenia Grek, starszy pan Leonides. Policja w bardzo szybki sposób dochodzi do tegi, że mimo sędziwego wieku, nie zmarł on śmiercią naturalną. Został otruty i dużym prawdopodobieństwem jest to, że zrobiła to któraś z osób mieszkających z nim pod jednym dachem. Najbardziej zmartwiona tym faktem jest Sophia – najstarsza wnuczka, która jako jedyna miała bardzo poważny motyw. Na szczęście dla niej, zakochany w niej Charles – syn zastępcy komisarza prowadzącego śledztwo, postanawia zrobić wszystko, aby wyjaśnić okoliczności śmierci starego Leonidesa. Wśród mieszkańców domu jest również kilkuletnia druga wnuczka zmarłego, osóbka dość ekscentryczna, która postanawia zabawić się w detektywa i rozpowiada wszystkim, że wie, kto i dlaczego zabił jej dziadka. Prognozuje nawet kolejne morderstwo. Kiedy okazuje się, że jest ona potencjalną ofiarą, sprawy policji zaczynają iść innym torem. Oczywiście jak to bywa w powieściach kryminalnych, zakończenie jest zawsze tak zaskakujące, że… Jak się zakończy śledztwo i kto okaże się winnym śmierci Arystydesa Leonidesa, przeczyta każdy, kto sięgnie po tę powieść. Ze swojej strony mogę dodać tylko, że warto.

Książka napisana jest w formie opowieści, której narratorem jest Charles syn zastępcy komisarza Skotland Yardu, którego ojciec wprowadził w tajniki śledztwa sugerując, aby zbliżył się do rodziny Leonidesów i oczami osoby przebywającej wewnątrz domu i wewnątrz rodziny wyciągnął jakieś wnioski, które mogłyby pomóc w śledztwie.

Muszę przyznać, że tym razem tłumaczka wykazała się wyjątkowym profesjonalizmem i tak jak w innych powieściach tej autorki, zarówno w treści jak i w dialogach nie wyczuwało się tej naiwności. Nie wiem, czy jest to dzięki tłumaczeniu, czy po prostu autorka już „wyrobiła się” w tym swoim pisaniu, bo wiadomo im więcej się pisze tym bywa lepiej.

Ta powieść wyjątkowo mnie wciągnęła. Od pierwszej do ostatniej strony śledziłam poczynania młodego Charles’a i policji. Nie mam w zwyczaju zaglądać na koniec książki, aby szybciej dowiedzieć się kto zabił, chociaż wiem, że sporo osób tak robi. Wolę pomalutku doczytać do końca. W tym przypadku to nie było „pomalutku” bo czytałam z takim zaangażowaniem, że zapomniałam o reszcie świata i w ciągu kilku godzin książkę dosłownie pochłonęłam. Fakt, że powieści Agaty Christie to są niewielkich rozmiarów książeczki, ale może właśnie dlatego czyta się je jednym tchem.

Polecam tę powieść wyjątkowo gorąco, wszystkim fanom tej autorki i miłośnikom kryminału, ale i nie tylko. W „Domu zbrodni” czytelnik znajdzie zarówno wątek miłosny, wątek kryminalny [co jest sprawą oczywistą], ale i również wątek psychologiczny, czyli dla każdego coś miłego.

Zobacz jakie inne książki z tej serii już przeczytałam

NOC W BIBLIOTECE – Agata Christie

Kolejny raz spędziłam weekend z Agatą Christie, która w tej powieści zabrała mnie do wiejskiej rezydencji państwa Bantrych.

Herkulesa Poirot’a już poznałam, a teraz nareszcie miałam okazję poznać pannę Jane Marple, która amatorsko lubi zajmować się sprawami kryminalnymi i bawić się w detektywa.

Noc w bibliotece - Agata Christie

Wydawnictwo HACHETTE

stron 213

Noc w bibliotece, to kolejna powieść, która zniewoliła mnie w weekend.

Na dywanie leżącym przed kominkiem w domu pewnego dość zamożnego małżeństwa zostaje znalezione ciało młodej kobiety. Gospodyni przerażona i zafascynowana jednocześnie znalezionym ciałem, wzywa natychmiast do pomocy, jedną ze swoich przyjaciółek, mieszkających w okolicy, a znaną z wyjątkowego podejścia do spraw kryminalnych, by ta rozwiązała zagadkę owej zbrodni. Jak się okazuje zamordowana dziewczyna była „solą w oku” niejednej osoby, a szczególnie uciążliwe było jej istnienie, dla dwojga ludzi, z powodu tego, że pewien bardzo bogaty i bardzo chory starszy mężczyzna, postanowił zapisać w testamencie i przekazać dziewczynie sporą sumę pieniędzy. W międzyczasie, dochodzi do kolejnej makabrycznej zbrodni, która być może ma jakiś związek ze znalezioną w domu kobietą.

Panna Marple, w zadziwiająco spokojny sposób zwraca uwagę na szczegóły, których doświadczony policjant prowadzący śledztwo nawet by nie zauważył.

Starsza pani wykazuje się wyjątkową intuicją i spostrzegawczością, oraz doprowadza do złapania na gorącym uczynku osoby, którą podejrzewa o dokonanie tych zbrodni.

Ta powieść wyjątkowo mnie wciągnęła. Przyznam szczerze, że nie wszystkie kryminały Agaty Christie są napisane tak ciekawie jak ten, chociaż znam osoby, które twierdzą, że każda książka tej autorki to wyjątkowy majstersztyk. No cóż, są gusta i guściki. Z całą stanowczością jednak muszę powiedzieć, że „Noc w bibliotece” przykuwa uwagę czytelnika od pierwszej do ostatniej strony, na której dokładnie wyjaśnione są wszystkie podejrzenia i uzasadnienia. Prosty, wręcz szkolno-licealny język, jakim jest napisana ta powieść, nie jest być może idealny jak na obecne czasy, ale ważne jest przecież to, aby fabuła wciągnęła czytelnika, a tak właśnie jest w przypadku tej lektury. Podoba mi się u autorki sposób przedstawiania postaci, każda osoba „uczestnicząca” w powieści jest tak wyraźnie wykreowana, że przy odrobinie wyobraźni, jaką posiada czytelnik można sobie ją dokładnie „zobaczyć”.

Polecam tę lekturę miłośnikom starych kryminałów, kto nie poznał jeszcze panny Marple powinien koniecznie sięgnąć po tę lekturę, bo pani detektyw-amator jest tak samo, a może nawet bardziej ciekawą postacią jak detektyw Herkules Poirot.

Zobacz jakie inne książki z tej serii już przeczytałam

Napisz do mnie
listopad 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/