kryminał
SPISEK SCENARZYSTÓW – Wojciech Nerkowski
Wojciech Nerkowski urodził się w 1977 roku w Warszawie. Jest scenarzystą filmowym i telewizyjnym, a także tłumaczem. Współtwórcą popularnych seriali, takich jak Singielka, BrzydUla, Egzamin z życia, Na Wspólnej. Jako pisarz jest miłośnikiem wartkiej narracji.
Wydawnictwo Czwarta Strona rok 2017
stron 394
Spisek scenarzystów to komedia kryminalna, której fabuła została umiejscowiona we współczesnej Warszawie, ale… również w pewnych egzotycznych zakątkach.
Rodzeństwo – Sylwia i Kuba Leśniewscy, to młodzi scenarzyści kryminalnego serialu telewizyjnego „Stój, bo strzelam!”. Pewnej nocy producentka serialu popełnia samobójstwo, jednak młodzi scenarzyści nie chcą uwierzyć w ten desperacki krok, podejrzewając że ich producentce ktoś „pomógł” w zejściu z tego świata, zwłaszcza, że kobieta nie cieszyła się pozytywną popularnością wśród ekipy filmowej. Rozpoczynają własne śledztwo, w które z czasem wciągają znanego aktora-celebrytę, grającego jedną z głównych ról w serialu. Każdego niemal dnia odkrywają ogniwa łączące sieć powiązań w show-businessie, a także dobrze ukrywane do tej pory skandale i namiętności. Policja niestety nie traktuje ich sugestii poważnie, do czasu, kiedy w ekipie serialu dochodzi do morderstwa kolejnej osoby. Czy uda się trójce detektywów-amatorów odnaleźć zabójcę producentki? A może ona wcale nie została zamordowana? Czy śmierć aktorki miała coś wspólnego ze śmiercią producentki zwanej Palomą? Kto będzie skuteczniejszy w rozwiązaniu zagadek kryminalnych – policja czy trójka samozwańczych detektywów?
Takie książki są dobre w każdej chwili, szczególnie wtedy, gdy człowiekiem rządzą jakieś negatywne myśli. Komedia kryminalna pozwala bowiem, na oderwanie się od szarej rzeczywistości i z uśmiechem przeniesienie się do zupełnie innego świata.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora, i przyznam szczerze, że gdyby nie znajoma pisarka kryminałów, która poleciła mi książki Nerkowskiego, pewnie nie miałabym nawet pojęcia, że ów pan zajmuje się pisaniem książek. Ba… pewnie nawet nie znałabym tego nazwiska na linii literackiej.
Napisałam wcześniej, że jest to komedia kryminalna i, owszem jest. Jednak muszę przyznać, że więcej jest w tej lekturze kryminału niż komedii, chociaż zabawnych sytuacji i dialogów jest pod dostatkiem. Wartka akcja, co rusz zmierzająca w innym kierunku, pozwala czytelnikowi na zaangażowanie się w śledztwo, ale nie powoduje zbytnich podekscytowań czy strachu, jakie zdarzają mi się czasami przy czytaniu tych kryminałów z pogranicza thrillera i opisujących mrożące krew w żyłach zdarzenia.
Głównych bohaterów polubiłam od samego początku, chociaż jak większość rodzeństw różnią się osobowościowo.
Zauważyłam, że autor ma skłonności do drobiazgowych opisów wszystkiego, zarówno ludzi (ich ubioru, zachowania) jak i miejsc. Dzięki temu, nie musiałam zbytnio nadwyrężać swojej wyobraźni próbując sobie wizualnie przedstawić kogoś…
(…) – Biedna Amelka, na pewno umarła z głodu – zamartwiała się atrakcyjna brunetka. Jej twarz była przyjemnie owalna, a kontur twarzy podkreślały gładko zaczesane, proste włosy do ramion. Miała jasną cerę, pełne usta, lekko zadarty nosek, a oczy czarne i wielkie jak u postaci z mangi. Do tego miała na sobie narzutkę, która przypominała popielate kimono i czarne legginsy. (…)
lub miejsca…
(…) Siedzieli w trójkę na dwudziestym czwartym piętrze biurowca stacji, zwanego Wieżą Pastel, bo wszystkie wnętrza pomalowano na delikatne kolory dziecięcych pokoi. Błękicik, kanarkowy, morelka, zielony groszek. (…) Zajęli kanciastą kanapę ze skóry w kolorze kości słoniowej, która wraz z niskim szklanym stolikiem i dwoma fotelami tworzyła ascetyczne lobby… (…)
I w pewnych momentach miałam wrażenie, że oglądam film, a nie czytam książkę. To z pewnością jest skrzywieniem zawodowym autora, jako scenarzysty (w pozytywnym tego słowa znaczeniu).
Jeżeli natomiast ktoś zna Warszawę, to nie musiał się wielce główkować nad trasami jakie pokonywali bohaterowie, bo były one nakreślone jak na mapie…
(…) Wyszła z wytwórni i powlokła się Chełmską w stronę Belwederskiej. Stanęła na przystanku blisko straganów z kwiatami. Złapała autobus 503, a koło Multikina przesiadła się do metra. Na Kabatach zahaczyła jeszcze o Tesko. (…)
Z całą pewnością autor w swojej książce starał się pokazać, jak wygląda prowadzone śledztwo nie przez profesjonalistów, tu mam na myśli śledczych, prokuratorów i inne osoby z tym związane, a przez detektywów-amatorów, którym bujna wyobraźnia podsuwa tak czasami niesamowite rozwiązania, że trudno się nie uśmiechnąć i nie zacząć dedukować ich tokiem myślenia.
Z całym szacunkiem do kryminałów, uważam, że jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna. Lekka powieść kryminalna z nutką inteligentnego humoru. I chociaż jak przystało na komedię nie miałam salw śmiechu, ale uśmiech towarzyszył mi prawie przez całą powieść. Muszę przyznać się również do tego, że chociaż początek powieści był dla mnie odrobinę nudnawy, to im bliżej końca tym napięcie w powieści rosło, a to już wiadomo – oderwanie się od stron książki było coraz trudniejsze.
Autor nie boi się poruszać trudnych tematów i jak widać, tematy tabu są dla niego bardzo powszechne. Mam tu na myśli temat dotyczący homoseksualizmu, który poruszony w tej powieści został bardzo delikatnie aczkolwiek wyraziście.
Patrząc na tę powieść z perspektywy czytanych dotąd książek Olgi Rudnickiej czy Alka Rogozińskiego, odważę się wyrazić opinię, że w skali 1:10 komedii tutaj jest około 5, ale w skali 1:10 kryminału jest z całą pewnością 10.
Polecam tę książkę zarówno miłośnikom kryminałów, tudzież komedii kryminalnych, ale z pewnością znajdą w niej coś dla siebie również czytelnicy preferujący romans czy przygodę. Czyli… dla każdego coś miłego.
Na mnie czeka już kolejna część przygód rodzeństwa Leśniewskich czyli „Zdrada scenarzystów” i przyznam szczerze, że ciekawa jestem co teraz spotka tę dwójkę młodych ludzi .
BIBLIA DIABŁA – Leszek Herman
Leszek Herman jest mieszkańcem Szczecina. Z wykształcenia jest architektem, projektantem i współwłaścicielem szczecińskiej Pracowni Projektowej Konserwacji Zabytków. W latach 1993–1995 był autorem cyklu artykułów dla „Gazety Wyborczej” o niezwykłych budynkach i miejscach w Szczecinie i na Pomorzu, ilustrowanych własnymi odręcznymi rysunkami. Od 2005 roku razem z bratem prowadzi autorską pracownię projektową. Prywatnie jest miłośnikiem tajemnic historycznych i architektonicznych, historii sztuki, dobrej książki, roweru, jazdy konnej i spotkań przy piwie z przyjaciółmi. Do tej pory ukazały się dwie jego powieści: „Sedinum” (Muza, 2015) oraz „Latarnia umarłych” (Muza, 2016).
Wydawnictwo MUZA SA
Premiera książki 18.04.2018
stron 572
Biblia Diabła to kryminał, w którym w dziennikarskie śledztwo bardzo sprytnie zostały wplecione wątki historyczno-archeologiczne.
Paulina Weber jest dziennikarką, która otrzymuje polecenie napisania cyklu artykułów o pomorskich procesach kobiet oskarżonych o czary. Zlecenie nie od razu jej się podoba, lecz w miarę zdobywania informacji na temat, zaczyna się coraz bardziej wgłębiać w praktyki o wymyślnych technikach tortur, jakie stosowane były wobec kobiet oskarżonych o czary.
Pewnego dnia u brzegu Wyspy Robiena zostaje znalezione pozbawione głowy ciało topielca. Sprawą zajmuje się lokalna policja. Zainteresowana tym dziennikarka, postanawia przeprowadzić własne dziennikarskie śledztwo i wciąga w nie swoich przyjaciół – architekta Igora i Johanna, brytyjskiego spadkobiercę starego pomorskiego rodu.
Za sprawą zlecenia renowacji starego myśliwskiego dworu Igor wpada na trop zaginionego skarbu z katedry w Kamieniu Pomorskim. Ku utrapieniu architekta tym tropem podąża również jego klient, którym jest bogaty szczeciński przedsiębiorca.
Czy coś wspólnego mają ze sobą te trzy historie? Dlaczego zabytki Pomorza przyciągają rzesze poszukiwaczy skarbów, w tym tajemniczą angielską firmę poszukiwawczą Sedinum Exploration?
(…) Jaki mogą mieć związek morderstwa inspirowane procesami czarownic z czasów wojny trzydziestoletniej ze skarbem z katedry kamieńskiej? (…) Jaki mogą mieć związek nazistowskie tajemnice z czarownicami z czasów wojny… (…) Cytat z książki.
„Biblia Diabła” jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością tego autora, ale z pewnością nie ostatnim. Książka rozbudziła we mnie nie tyle ciekawość literacką, co również historyczną. Po przeczytaniu tej powieści spędziłam długie godziny w Internecie, poszukując tematów z ciekawostkami i faktami związanymi z fabułą. A to świadczy tylko o tym, że autor skutecznie zainteresował mnie czytelniczkę, przedstawionymi w tej lekturze wątkami.
I chociaż początkowo nie potrafiłam odnaleźć się w licznych wątkach, i nie do końca wiedziałam czy połączą się one w całość w tej fabule, to z każdym kolejnym rozdziałem czułam, że powieść wciąga mnie jak magnes.
W każdym rozdziale, przeplatane ze sobą są różne wątki, dotyczące zarówno osób jak i zdarzeń. W tę zaskakującą dziennikarskim śledztwem współczesność, autor sprytnie wplótł ciekawostki historyczne i archeologiczne, co sprawiło, że książka przyciągnęła mnie nie tylko z punktu widzenia kryminału. Moim zdaniem zaskoczy ona niejednego czytelnika niezwykłymi opisami miejsc, w których nakreślona została akcja książki. Szczecin i jego okolice to z pewnością jedne z piękniejszych miejsc Polski i chociażby z powodu ich wartości historycznej warto tam zajrzeć.
Autor z swojej książce, bardzo sprytnie serwuje czytelnikowi różne ciekawostki i tajemnice z przeszłości. Odsłania tajemnice skarbca katedry w Kamieniu Pomorskim, otwiera wiedzę dotyczącą historii procesów o czary, a także zabiera czytelnika na krótką wycieczkę w lata drugiej wojny światowej.
Z całą pewnością, nie jest to książka lekka, łatwa i przyjemna, chociaż może temu stwierdzeniu przeczyć płynność z jaką ją czytałam. Moim zdaniem jednak, jest to kryminał, który nie tylko trzyma w napięciu, ale przede wszystkim rozbudza ciekawość dotyczącą innych dziedzin.
Ciekawie skomponowane osobowości głównych bohaterów powodują, że nawet bohaterzy drugoplanowi potrafią zainteresować.
Mimo wielowątkowości, powieść nie nudzi a wręcz przyciąga jak magnes. Wprawdzie miałam okazję zapoznać się dopiero z jedną książką tego autora, to z całą pewnością mogę powiedzieć, że jest on mistrzem w łączeniu fikcji literackiej z historią.
Momentami dość drastyczne opisy powodowały, że czułam jak dostaję gęsiej skórki. Ale to tylko utwierdzało mnie w tym, jak bardzo angażuję się w fabułę książki. Odrobina humoru wpleciona w dialogi czy sytuacje, dodała nie tyle realności, co pozwoliła na chwilę odetchnąć od napięcia spowodowanego sensacyjnym aspektem powieści.
Zaskoczyło mnie natomiast samo zakończenie książki, które … pozostało otwarte. Nie wiem co autor chciał przez to osiągnąć, ale lubię jak książka ma swój początek i koniec. Domyślanie się, co nastąpi potem, nie należy do moich mocnych stron, a tutaj… No cóż, chyba muszę sobie dopowiedzieć.
Polecam tę powieść szczególnie miłośnikom sensacji i kryminału, ale również czytelnikom preferującym historię i przygody. Gwarantuję ciekawie spędzony czas, który być może tak jak u mnie, zaowocuje chęcią poznania niektórych faktów historycznych czy legend dotyczących nie tylko Pomorza. Od tej książki trudno jest się oderwać, a kiedy już przewróci się ostatnią stronę, to pozostaje jakiś niedosyt.
Czy udało się bohaterom powieści znaleźć Biblię Diabła? Dlaczego w odnalezionym przez historyków manuskrypcie brakowało ośmiu stron?
Dziękuję Wydawnictwu MUZA.SA za możliwość przeczytania tej książki, która wciągnęła mnie na tyle mocno, że postanowiłam zakupić wcześniejsze powieści tego autora.
7 LAT PÓŹNIEJ – Guillaume Musso
Guillaume Musso to francuski powieściopisarz, który urodził się w 1974 roku w Antibes. Z wykształcenia jest ekonomistą, tytuł licencjata otrzymał na uniwersytecie w Nicei, studia kontynuował w Montpellier. Z zawodu jest nauczycielem, który przez kilka lat nauczał w liceum w Lotaryngii, a także na uniwersytecie w Nancy. Swoją pierwszą powieść wydał w 2001 roku, a jego druga powieść wydana w roku 2004 sprzedała się we Francji w ponad 2 000 000 egzemplarzy i została przetłumaczona na 24 języki. Prawa do jej ekranizacji wykupiła wytwórnia Fidelite Productions.
Wydawnictwo Albatros rok 2015 wydanie II
stron 396
7 lat później to thriller, powieść sensacyjna, której fabuła umiejscowiona została w Nowym Jorku, Paryżu i Brazylii.
Nikki i Sebastian są rozwiedzeni. Od siedmiu lat, każde z nich opiekuje się jednym z bliźniąt. Sebastian przejął opiekę nad córką, a Nikki nad synem. Oboje są jak ogień i woda. Nikki impulsywna, wyzwolona, nowoczesna i chaotyczna, a Sebastian, spokojny, zrównoważony i perfekcyjny. Kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach znika ich syn, oboje stają w jednym szeregu. Nic w danej chwili nie jest ważniejsze od odnalezienia piętnastoletniego syna. Podejmując spontaniczne decyzje nagle znajdują się na granicy prawa i nie wiadomo kiedy wplątują się w aferę kryminalną, która rozciąga się na kilka kontynentów. Czy uda im się odnaleźć syna? Co wspólnego miał ich syn z kokainą znalezioną w jego pokoju? Czy poszukiwani listem gończym znajdą sprzymierzeńca, który uwierzy w ich wersję wydarzeń i pomoże w rozwikłaniu zagadki, której przypadkowo stali się uczestnikami?
Kto przeczytał, chociaż jedną książkę tego autora, wróci do jego twórczości prędzej czy później. Znając już „pióro” pisarza wiedziałam, że sięgnięcie po jego książkę, to całkowite oderwanie od rzeczywistości na kilka dni. Książki Musso, to mieszanka niesamowitych wrażeń. Trochę fantazji, trochę sensacji, wątek kryminalny, wątek romantyczny i z tego wszystkiego jeżeli nawet nie powstaje mieszanka wybuchowa, to z pewnością powstaje dobra powieść.
Autor ma talent w kreowaniu postaci. Jego bohaterowie są tak wyraziści, że właściwie od samego początku jestem w stanie sobie każdego z nich wyobrazić wizualnie. Opisani zarówno osobowościowo jak ich fizycznie, są tak różni jak tylko potrafią różnić się od siebie tysiące ludzi. W tej powieści również mamy dwa przykłady na przedstawienie dwóch osób, które różni… wszystko. Ona – impulsywna, nowoczesna, trochę roztrzepana, indywidualistka w każdym calu, on – uporządkowany, spokojny, odpowiedzialny tradycjonalista. Mimo wielu zgrzytów, które kiedyś doprowadziły do ich rozstania, w momencie zagrożenia wiszącego nad bezpieczeństwem jednego z ich dzieci, potrafią sprężyć się i działać wspólnie, rozumiejąc się tak właściwie bez słów.
Autor tym razem zaprasza swoich czytelników do niesamowitej podróży, z detalami opisując miejsca w jakich znajdują się jego bohaterowie. Mamy zatem pobyć trochę w szalonym Nowym Jorku, w romantycznym Paryżu i w niebezpiecznej, chociaż bardzo pięknej Brazylii. Niesamowite zwroty akcji przerzucające bohaterów z miejsca na miejsce, nie tylko przyciągają i zaskakują, ale momentami są… mało wiarygodne. Chociaż w pewnym momencie można domyślić się w jakim celu zostali połączeni wspólną podróżą, to wątek kryminalny, w który się „wpakowali” nijak dopasowuje się do reszty. Dwoje zwykłych ludzi zupełnie przypadkowo trafia w sam środek potyczek mafijnych i musi sobie jakoś poradzić.
Nie mogłam zrozumieć, dlaczego rodzice zaginionego piętnastolatka, nie chcą prosić o pomoc policji, zwłaszcza, że Nikki spotykała się od dłuższego czasu z nowojorskim przedstawicielem prawa. No, ale taki widocznie był plan autora, żeby jego bohaterowie sami doszli do zakończenia całego zdarzenia.
Niektóre sytuacje opisane w książce wydają się trochę zbyt mało wiarygodne, a niektóre wręcz niemożliwe do wyobrażenia, ale ogólnie fabuła trzyma w napięciu i nie pozwala na dłuższe oderwanie się od stron książki. Tacy Bonnie i Clyde, tylko w trochę innym wydaniu.
Pewnym minusem były dla mnie dialogi w obcych językach, nie zawsze przetłumaczone. Moja znajomość języków obcych niestety nie jest na takim poziomie, że mogłam zrozumieć wszystko, co było napisane nawet w języku angielskim, a język portugalski to już dla mnie całkowite niezrozumienie.
Podsumowując, myślę że komuś, kto zna książki tego autora nie trzeba tej powieści zbytnio polecać, tym jednak, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać, polecam całym sercem. To połączenie thrillera z kryminałem, zawierającego sceny zabawne i takie mrożące krew w żyłach, z odrobiną psychologii i romansu. Z pewnością spodoba się każdemu. Intrygujące osobowości bohaterów, w połączeniu z ciekawymi dialogami i oryginalną fabułą, to coś, przy czym nie można się nudzić.
Zapraszam zatem w podróż od Nowego Jorku, przez Paryż do brazylijskiej Ipanemy i brazylijskiej dżungli.
Wszystko zaczęło się w NOWYM JORKU…
potem zostało przeniesione do PARYŻA…
a skończyło w BRAZYLII, najpierw na plaży IPANEMY, a potem w brazylijskiej dżungli…
FARMA LALEK – Wojciech Chmielarz
Wojciech Chmielarz urodził się w 1984 roku. Jest dziennikarzem oraz pisarzem młodego pokolenia, między innymi autorem książek z cyklu Jakub Mortka. Swoje teksty publikował dla „Pulsu Biznesu”, „Polityki” czy „Nowej Fantastyki”. W latach 2013 oraz 2014 był nominowany do Nagrody Wielkiego Kalibru, w 2015 został jej laureatem za powieść Przejęcie.
Wydawnictwo Czarne rok 2013
stron 373
Farma lalek to współczesny kryminał policyjny, z cyklu o komisarzu Jakubie Mordce, którego fabuła umiejscowiona została w niewielkim miasteczku gdzieś w Karkonoszach.
Warszawski komisarz Jakub Mordka przebywający tymczasowo w Krotowicach zostaje zaangażowany w śledztwo, które początkowo dotyczy zaginięcia małej dziewczynki, ale z czasem przeobraża się w… bardzo poważny wątek kryminalny. Odkrywając coraz to nowe poszlaki kierujące go w stronę brutalnych masowych zabójstw kobiet, nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że właśnie otworzył puszkę Pandory. Czy uda mu się rozwikłać zagadkę znalezionych w starej kopalni kilku ciał młodych kobiet? Czy zaginięcie dziewczynki miało coś wspólnego z makabrycznym odkryciem, jakiego dokonał Mortka? Czy komisarz zaufał temu, komu powinien? Ja oczywiście tego nie zdradzę. Dowie się ten, kto zdecyduje się sięgnąć po tę książkę.
Przyznam szczerze, że zaintrygowała mnie okładka. Mroczna i tajemnicza jednocześnie, pozwoliła mi przypuszczać, że taką również znajdę za nią fabułę. I nie pomyliłam się. Ta powieść, to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora, i zrobię wszystko, aby nie było ostatnim. Coraz bardziej przekonuję się naszych rodzimych pisarzy literatury kryminalnej, którym niczego nie brakuje w obliczu tych amerykańskich czy skandynawskich. Cieszę się, że wśród naszych „kryminalistów” jest w czym wybierać. BRAWO!
Ale wracając do książki, mimo bardzo ponurej i mrocznej fabuły, lektura bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie dość, że pomysł na wątek kryminalny okazał się nietuzinkowy, to w połączeniu z ciekawymi postaciami, i wciągającymi dialogami to według mnie po prostu majstersztyk. To książka z tych, od których nie można się oderwać, bo na każdej kolejnej stronie czeka na czytelnika kolejna dawka emocji i kolejna intryga.
Główny bohater, komisarz Jakub Mortka jest przeciętnym człowiekiem z problemami ciągnącymi się przez jego życie, z potrzebami jakie ma każdy normalny facet, chociaż czasami zbyt dosadnie dążącym do realizacji tych potrzeb, ale z błyskotliwym umysłem policjanta, którego mocną stroną są nie tylko dedukcja ale i wszelkiego rodzaju skojarzenia. Szczerze przyznam, że chociaż autor jest pisarzem bardzo szczegółowym, i potrafi posługując się najdrobniejszymi detalami, opisać kogoś lub coś, nie potrafiłam sobie wyobrazić Mortki wizualnie. Może dlatego, że było to moje pierwsze spotkanie z tym komisarzem i bardziej skupiłam się na samej fabule niż na osobach.
W tej powieści wszystko dzieje się szybko, nie zdążyłam przeanalizować jednego zdarzenia a już występowało kolejne. Mam nadzieję, że prowadzone śledztwa policyjne w realu są podobne, chociaż mam również nadzieję, że nasi przedstawiciele prawa nie są tak dosadnie wplątywani w afery kryminalne, jak bohaterowie książki.
Wartka akcja w połączeniu z ciekawą narracją to nie jedyne plusy tej powieści. Napięcie budowane od samego początku, rośnie dość szybko, aż w pewnym momencie, kiedy czytelnik uzna, że już nic go nie zaskoczy, powstaje BUM i jeszcze bardziej adrenalina wzrasta.
Autor w ciekawy sposób poruszył stosunki społeczne panujące w małym miasteczku, w którym znajduje się dzielnica zamieszkana przez Romów. Między innymi, przy okazji można dowiedzieć się sporo o zwyczajach romskich, ich kulturze i postrzeganiu świata „białych”. Ten wątek z pewnością zainteresuje niejednego czytelnika, chociażby dlatego, że w coraz większej liczbie miast i miasteczek można spotkać takie właśnie dzielnice cygańskie.
W swojej powieści autor udowadnia, że posiada zmysł tak zwanego rasowego autora kryminałów. Może słowa „rasowego” użyłam dość niezrozumiale, ale mam na myśli to, że wymyślając wątek kryminalny, aby był on wiarygodny i w miarę rzeczywisty, autor powinien skupić się na różnych innych wątkach, które stają się z tym głównym powiązane. Wojciechowi Chmielarzowi się to udało. Wprowadził bowiem w słownictwo sporo mowy potocznej, w sposób ciekawy ukazał ciemne strony współczesnego świata zarówno dotyczącego zwykłych obywateli jak i przedstawicieli prawa, a dodatkowo zaintrygował wpleceniem w fabułę niezliczonej liczby zagadek. Czy można czegoś więcej oczekiwać od dobrego kryminału?
Polecam tę powieść nie tylko czytelnikom preferującym książki sensacyjne i kryminały. Myślę, że zadowoli ona również czytelników powieści psychologicznych. Po przeczytaniu tej książki, jestem już więcej niż pewna, że kiedyś wrócę do Wojciecha Chmielarza i przeczytam inne jego powieści.
W takim starym, opuszczonym domu, czy magazynie, mogą dziać się dramaty, których mieszkańcy miejscowości nawet nie potrafią sobie wyobrazić.
KTO ZABIŁ KOPCIUSZKA – Alek Rogoziński
Mówią o nim „Książę komedii kryminalnej”. Dlaczego otrzymał taki przydomek i kto mu go nadał? Nie wiem. Wiem natomiast, że odkąd poznałam jego książki, to w mojej biblioteczce nie może zabraknąć każdej kolejnej, ponieważ są to lektury, które bardzo korzystnie wpływają na mój nastrój, zwłaszcza w szare, bure i ponure dni. O kim mowa? Wiadomo – Alek Rogoziński. Kto jeszcze nie zna tego autora to przypomnę, że urodził się w 1973 roku. Z wykształcenia jest filologiem, z zawodu dziennikarzem, z pasji kryminalistą, który tworzy kryminały. Przez lata związany z mediami. Karierę zaczynał w połowie lat 90. w kultowej już dzisiaj Rozgłośni Harcerskiej, potem pracował m.in. w Radiu Plus i warszawskim Radiu Kolor. Od 2007 roku jego macierzystą bazą jest magazyn Party. Jako pisarz kryminałów zadebiutował w marcu 2015 roku powieścią kryminalną „Ukochany z piekła rodem”, w szybkim czasie zdobywając I miejsce na liście bestsellerów EMPIK.com. Jego hobby to muzyka i podróże, a marzeniem jest objechać cały świat, a na stare lata zamieszkać na jednej z wysp Morza Śródziemnego i tam do końca życia już tylko pisać.
Wydawnictwo FILIA
PREMIERA MARZEC 2018
stron 322
Kto zabił Kopciuszka, to komedia kryminalna.
Autorka kryminałów Róża Krull jest świadkiem morderstwa dokonanego na młodej, znanej piosenkarce, która niejednej osobie mocno dała się we znaki. Ktoś bardzo sprytnie zaplanował zabicie owej Gwiazdy, na wielkim balu charytatywnym, na który zaproszonych zostało wiele postaci znanych z pierwszych stron gazet. Kiedy Róża postanawia na własną rękę poprowadzić śledztwo, okazuje się, że prawie każdy z gości miał powód, aby pozbyć się młodej artystki. Róży bardzo zależy na odkryciu kim jest morderca, ponieważ policja zatrzymała przyjaciela pisarki, a ona jest pewna jego niewinności. Kto tak naprawdę wbił sztylet w młode ciało piosenkarki? Komu najbardziej zaszła za skórę ta kobieta? Czy policja jest zadowolona z tego, że w śledztwo wplątała się znana pisarka kryminałów?
Autor po raz kolejny udowodnił, że przy jego książce nie można się nudzić. Bohaterka tej powieści, to osoba tak impulsywna i nieprzewidywalna, że trudno jej nie polubić. Przyznam jednak szczerze, że wciąż nie potrafię sobie wyobrazić Róży Krull wizualnie. Może to jest wina tego, że zbytnio wczytuję się w jej zachowania i temperament niż wyobrażam sobie ją jako osobę.
Ta powieść, to trzeci tom z bohaterką, która jest autorką kryminałów i jednocześnie samozwańczym detektywem, próbującym rozwikłać zagadki kryminalne przed policją. I nie wiem, czy to tylko moje odczucie, ale odniosłam wrażenie, że w tej części komedii kryminalnej więcej jest kryminału niż komedii. Ale z pewnością tego drugiego nie zabrakło. Jeśli chodzi o mnie to uwielbiam i jedno i drugie, a w połączeniu, to już jest dla mnie prawdziwy rarytas czytelniczy.
Poważna fabuła, (bo przecież morderstwo to jest coś wyjątkowo poważnego) przeplatana jest zabawnymi sytuacjami i bardzo humorystycznymi dialogami. Każdą książkę z Różą Krull można czytać osobno, ale myślę, że warto zacząć od pierwszej części, ponieważ w kolejnych (a przynajmniej w tej są) autor nawiązuje do wcześniejszych „przygód kryminalnych”, których udziałem było prywatne śledztwo głównej bohaterki.
Jak już wspomniałam wcześniej, przy książkach tego autora nie można się nudzić. Ciekawi a zarazem zabawni, i często bardzo spontanicznie zachowujący się bohaterowie, oraz wartka akcja to tylko nieliczne atuty tej powieści. Osobowości występujących w tej lekturze ludzi są tak różnorodne, że czasami zastanawiałam się jak oni mogą ze sobą tak płynnie współpracować. Ktoś, kto podchodzi to czytania książek zbyt poważnie, pomyślałby, że większość z tych bohaterów powinno się zamknąć w zakładzie dla chorych umysłowo. Ale z drugiej strony jak popatrzymy, na dedukowane przez nich sytuacje, i wyciągane wnioski z różnych założeń, za pomocą logicznego ciągu powiązań przyczynowo skutkowych, to śmiało stwierdzimy, że inteligencji i rozumu im nie brakuje. Główna bohaterka, mająca tendencje do przyciągania do siebie kłopotów jest tak pozytywnie nakręconą osobą, że nie można jej nie polubić. I tak właściwie od początku zawsze jej kibicuję.
Książkę czytałam błyskawicznie, i niestety… kiedy dotarłam do końca to byłam bardzo zdziwiona, że tak szybko minął mi czas. Ktoś kiedyś zanegował stwierdzenie, że książki „czyta się szybko”, a spróbujcie zacząć czytać książkę, w której akcja jest dynamiczna a postacie impulsywne, i spróbujcie zacząć czytać jakiś dramat, lub książkę bardzo refleksyjną, w której nad każdym zdaniem mimowolnie czytelnik się zatrzymuje. Zobaczycie sami, że jest różnica w czytaniu. W takiej powieści jak ta, słowa jakby same przesuwają się przed oczami, a ciekawość doprowadza czytelnika do tego, że chce jak najszybciej poznać kolejne kroki bohaterów i kolejne etapy dotyczące akcji.
Jest to książka z tych, które zaliczam do lekkich, łatwych i przyjemnych. Czytanie takiej książki to relaks w czystej postaci, w czasie którego nie zwracasz uwagi na literówki, interpunkcję czy inne tego typu mankamenty, bo fabuła wciąga tak mocno, że trudno od niej się uwolnić. I chociaż książka sprawiła, że na chwilę udało mi się uciec od problemów dnia codziennego, to po jej przeczytaniu czułam tak wielki niedosyt, że miałabym ochotę powiedzieć autorowi: „następnym razem bardziej się przyłóż i napisz książkę grubszą, stwórz historię jeszcze raz taką grubą, bo ta jest zdecydowanie za krótka”.
Zatem, jeżeli ktoś ma ochotę spędzić kilka wieczorów (lub weekend) z dobrą lekturą, która rozładuje jego złe emocje nagromadzone w ciągu ciężkiego tygodnia pracy, to koniecznie powinien sięgnąć po książkę taką jak ta. Ta książka to solidny zastrzyk adrenaliny i endorfiny. Pozwólmy sobie na pozytywne emocje, które z pewnością zaowocują na kolejne kilka dni.
Polecam tę książkę zarówno miłośnikom kryminałów, nawet tych najbardziej mrocznych, nic przecież nie stoi na przeszkodzie, aby rozluźnić się trochę podczas czytania. Osobom, które znają twórczość Alka Rogozińskiego nie muszę tej książki polecać, bo wiem, że prędzej czy później trafi ona do nich. Ostrzegam jednak, aby nie czytać tej książki w środkach komunikacji miejskiej, bo można przejechać swój przystanek.
Co charakteryzuje książki tego autora, to ciekawa fabuła i wartka akcja połączone z dużą dawką humoru. Czy trzeba pisać coś więcej?
Idąc na bal, nikt nie spodziewał się, że będzie świadkiem morderstwa. NIKT, oprócz… MORDERCY
Bardzo dziękuję Wydawnictwu FILIA i Autorowi za możliwość przeczytania tej powieści. Mam nadzieję, że zanim przejdę na emeryturę uzbieram całą kolekcję jego książek, bo wtedy będę mogła z czystym sumieniem czytać do woli, nie narażając się na to, że nawalę w pracy z powodu niewyspanej nocy. Teraz czekam na kolejne losy Róży Krull, oraz Joanny – bohaterki dwóch wcześniej przeczytanych powieści tego autora i polecam wszystkie książki, które udało mi się przeczytać. Po co wydawać pieniądze na farmakologiczne antydepresanty, jak można zaopatrzyć się w takie, po które sięgnie się w każdej chwili, i które nigdy się nie wyczerpią.
Polecam również inne książki tego autora, nie tylko na jesienne chandry.


















