Recenzje książek

jolanta kosowska

NIEMORALNA GRA – Jolanta Kosowska

(…) Ona nie odpowiada na telefony. Ciągle włącza się informacja, że abonent jest chwilowo niedostępny. Wyłączyła komórkę albo nie ma zasięgu. Boję się, że w drodze powrotnej skręciła tym swoim trupem do Szwajcarii Saksońskiej. Tam w wielu miejscach nie ma zasięgu. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.

NIEMORALNA GRA to powieść obyczajowa z nutką tajemnicy.

PREMIERA KSIĄŻKI 21 PAŹDZIERNIKA 2014

Wydawnictwo NOVAE RES, stron 335

Konrad jest nauczycielem etyki zawodowej na jednej z medycznych uczelni Któregoś dnia przyjaciel poprosił go, aby wziął za niego dyżur w studenckim telefonie zaufania. Jedna przerwana w pół słowa rozmowa zmienia nieoczekiwanie dotychczasowe życie Konrada. Odnalezienie rozmówczyni staje się jego jedynym celem, wręcz obsesją, wypełnia dni, spędza sen z powiek, pochłania całą energię. Prowadząc swoje małe śledztwo Konrad trafia do Drezna gdzie zaczyna się wyścig z czasem, a jego życie nabiera tempa, powodując, że wszystko wymyka się spod kontroli. Nic już nie układa się w logiczną całość… Konrad niepostrzeżenie daje się wciągnąć w zastawioną na niego pułapkę. Kim jest dziewczyna, która zadzwoniła do telefonu zaufania w czasie trwającego dyżuru Konrada? Czy nauczyciel etyki odnajdzie swoją rozmówczynię?

To moja dwudziesta-któraś książka Jolanty Kosowskiej i muszę przyznać, że jej fabuła nieco mnie zaskoczyła. Długo po skończeniu nie wiedziałam co o niej myśleć.

Tym razem autorka zabrała swoich czytelników do Drezna i do Saksonii, do miejsc, które zdążyłam zobaczyć, a niektóre nawet poznać na tyle, że oczami wyobraźni byłam w nich razem z bohaterem.

Można by powiedzieć, że fabuła książki płynie spokojnym nurtem, ale to nie jest tak spokojny nurt, bo od czasu do czasu pojawiają się w nim gwałtowne i niebezpieczne wiry.

Historia opisana w książce jest pełna niedomówień, tajemnic i czegoś co może doprowadzić ludzką psychikę na skraj wytrzymałości.

To dość nietypowa książka, coś jakby połączenie dramatu, kryminału, thrillera i powieści psychologicznej.

Główny bohater jest dość specyficznym mężczyzną i tak do końca nie jestem przekonana czy na ukształtowanie jego dość osobliwych zachowań wobec kobiet wpłynęła jego trudna i skomplikowana przeszłość czy paskudny charakter.

I chociaż nie polubiłam Konrada to momentami bardzo mu współczułam. I muszę przyznać, że chwilami miałam ochotę mocno nim potrząsnąć.

Autorka porusza w tej powieści kilka smutnych, wręcz dramatycznych wątków, a jednym z nich jest na przykład ból po utracie najlepszego przyjaciela. Śmierć zawsze jest bolesnym wątkiem życia tych, którzy muszą żyć ze świadomością czyjejś straty i ten watek przewija się prawie przez całą fabułę.

(…) Konrad wiedział o operacji Marco. Ta operacja zakończyła się totalną klęską. Marco odszedł, a Konrad nie potrafił się pogodzić z jego śmiercią. Pewnie gdzieś tam w sercu czuł się współodpowiedzialny… Nie do wiary, że ktokolwiek może się czuć współwinny takiej śmierci. (…)

Innym dość zaskakującym wątkiem jest stosunek głównego bohatera do kobiet, a właściwie to do uczuć jakie mogłyby być z nimi z związane, gdyby on nie bał się tych uczuć. Gdyby potrafił pokochać kogoś miłością szczerą, taką bez oczekiwań. Dlaczego Konrad tego nie potrafił? Czy dlatego, że zbyt długo szukał tej właściwej kobiety, czy dlatego, że się bał zaangażowania w poważny związek?

Ten mężczyzna skrzywdził swoim zachowaniem wiele kobiet nie myśląc o tym, że kiedyś może życie wziąć na nim odwet.

Wątek tajemniczej rozmowy w telefonie zaufania jest dość skomplikowany i muszę przyznać, że autorka zaskoczyła mnie jego zakończeniem.

Ale tym wątkiem pokazała jak bardzo człowiek może się zmienić, gdy zaczyna inaczej myśleć i przejmować się drugą osobą.

Moim zdaniem to nie jest lektura z tych: lekka, łatwa i przyjemna, chociaż ja uwielbiam nostalgiczny styl jakim pisze Jolanta Kosowska.

Narracja w pierwszej osobie czasu przeszłego nie jest moją ulubioną, ale czytając książkę z taką narracją zawsze odnoszę wrażenie, że siedzę z daną osobą w jednym pomieszczeniu i słucham jej zwierzeń.

W przypadku tej powieści narratorów mamy kilkoro, dzięki temu pewne sytuacje poznajemy z różnych stron.

 Z całą pewnością jest to książka, która niejednego czytelnika czy czytelniczkę skłoni do refleksji. Mnie ta historia od kilku dni „dudni” w głowie i myślę, że pozostanie w niej na długo.

POLECAM przeczytanie tej książki, ja nie mogłam się od niej oderwać, a to chyba o czymś świadczy.

Dziękuję Autorce za książkę, piękną dedykację i za to, że ponownie mogłam znaleźć się w Dreźnie i w Saksonii.

CYPRYJSKIE MEZE – Jolanta Kosowska

(…) Najbardziej spodobało mi się meze. Cypryjskie meze to swoista uczta składająca się z serwowanych po sobie przystawek – od kilkunastu do kilkudziesięciu. Początkowo sałatki, sosy i sery, potem ryby i mięsa. W tym menu poszczególne przystawki nie tylko opatrzone imionami Dimitriosa i Nikolaosa, ale dodatkowo każdą z nich dedykowano komuś innemu. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.

CYPRYJSKIE MEZE to powieść przygodowo-obyczajowa z nutką tajemnicy.

PREMIERA KSIĄŻKI 26 MAJA 2026

Wydawnictwo ZACZYTANI, stron 259

Ewelina jest studentką historii sztuki, jej serce bije szybciej na myśl o starożytnej Grecji. Gdy pewnego dnia pomaga w przeprowadzce osiemdziesięcioletniej pani Zofii, znajduje fotografię karty dań z cypryjskiej restauracji. Menu pochodzi z 1974 roku – czasu tureckiej inwazji na Cypr. Odkrycie natychmiast rozbudza jej ciekawość. Przed laty znaleziono je w plecaku małej dziewczynki, która w tajemniczych okolicznościach trafiła do domu dziecka we Wrocławiu. Nigdy nie odnaleziono jej rodziny. Zaintrygowana Ewelina wyrusza na wyspę, by próbować odkryć historię sprzed lat. Wśród ruin, wąskich uliczek i cypryjskich tawern natrafia na ślady zawiłej przeszłości i z pomocą Jorgosa, urzekającego Cypryjczyka, zbliża się do poznania prawdy.
Prawdy, która może na zawsze odmienić nie tylko jej spojrzenie na świat, lecz także… ją samą. Kim jest dziewczynka, która przed laty trafiła do wrocławskiego domu dziecka? Czy Ewelinie uda się odkryć tożsamość tej dziewczynki?

Z pewnych względów nigdy nie pojadę na Cypr, ale dzięki książkom, zdjęciom czy filmom mogę ten piękny zakątek świata poznać.

Tym razem na Cypr zabiera nas Jolanta Kosowska, która maluje słowami i przedstawia go w swojej książce od strony historycznej, gastronomicznej jak i przyrodniczej.

Oczami wyobraźni możemy podziwiać piękne okolice, poznawać legendy związane nie tylko z Afrodytą (chociaż imię tej bogini jest dość ważnym wątkiem tej powieści), jak i poznać ludzi mieszkających na tej trzeciej co do wielkości wyspie na Morzu Śródziemnym.

Ale fabuła tej książki to nie tylko zwiedzanie Cypru, to przede wszystkim historia pewnej pięknej przyjaźni i historia pewnej małej dziewczynki, która będąc już dorosłą kobietą nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że urodziła się na Cyprze.

Przypadkowe zdjęcie i przypadkowo znalezione menu pewnej cypryjskiej restauracji tak rozbudza ciekawość głównej bohaterki, że postanawia ona spędzić na wyspie kilka miesięcy, aby przynajmniej spróbować rozwikłać zagadkę pochodzenia adoptowanej przez polskie małżeństwo małej dziewczynki odnalezionej w dramatycznych okolicznościach.

Zagadkowa fabuła wciąga od pierwszej strony by po przeczytaniu ostatniej zapytać autorkę: jak to, to już koniec?

Ta książka to połączenie dramatu, powieści obyczajowej i przygodowej.

Autorka w cudowny sposób pokazuje jak dwie obce narodowościowo i kulturowo osoby mogą się pięknie zaprzyjaźnić. Przedstawia również przyjaźń, która potrafi tak się zakorzenić w sercach ludzi, że nie pokona jej ani czas, ani śmierć.

(…) Przekomarzaliśmy się dalej i piliśmy kawę po cypryjsku. Od czasu do czasu milczeliśmy. Ponoć milczy się tylko z przyjaciółmi. Z kimś obcym milczenie ciąży. Czyżby to, co nas łączyło, można było nazwać przyjaźnią?

Mamy w tej powieści ukazane bardzo ciepłe relacje rodzinne, więzy, których nikt nie jest w stanie rozerwać. I mam tu na myśli zarówno relację głównej bohaterki – Eweliny – ze swoją mamą i dziadkami, jak również relacje towarzyszącego jej w tej cypryjskiej przygodzie Jorgosa i jego cudownej rodziny.

Tej książki nie można czytać szybko, styl jakim pisze Jolanta Kosowska jest jak spokojna żegluga, przez tę powieść się płynie.

Całym sercem można poczuć klimat Cypru, a podróż przez fabułę dociera głębiej niż tylko do obrazów przestrzeni jakie towarzyszą Ewelinie, dociera do wspomnień mieszkających tam ludzi.

Autorka pokazuje, że rodzina to nie tylko więzy krwi, to ludzie, którzy potrafią kochać nawet wówczas, gdy nie są ze sobą spokrewnieni. Bo rodzinę stanowią ludzie, a nie genetyka czy biologia.

Ale myślę, że w życiu każdego człowieka ważne jest również to skąd wywodzą się jego korzenie, nie powinno się zapominać tego skąd pochodzimy. Ja ponad 50 lat mieszkam w Trójmieście, ale w głębi serca cały czas czuję się Ślązaczką, bo płynie we mnie śląska krew.

Tak również było z ważną dla Eweliny osobą, która nieświadoma swego pochodzenia w pewnym momencie poczuła czyja krew płynie w jej żyłach.

Wybierzcie się z bohaterami tej książki na Cypr, myślę, że zachwyci Was nie tylko przyroda i piękne opisy potraw regionalnych, ale wzruszy historia pewnej małej dziewczynki, która przez 50 lat nie była świadoma tego, że nie urodziła się Polką.

(…) Dziewczynka początkowo różniła się od innych dzieci w naszej placówce. Była dziwnie poważna, rzadko się uśmiechała, stroniła od rówieśników. Miała ciemne włosy i duże brązowe oczy. (…)

POLECAM tę książkę tym, którzy cenią sobie dobrą literaturę, lubią przeżyć w trakcie czytania dreszczyk przygody i lubią tajemnice sprzed lat.

Dziękuję Autorce za kolejną wciągającą historię, a Wydawnictwa Zaczytani dziękuję, że miałam okazję przeczytać tę książkę w ramach współpracy barterowej.

KALENDARZ ADWENTOWY 2. DWANAŚCIE DRÓG DO DOMU – Jolanta Kosowska & Marta Jednachowska

(…) Przypomniała jej się mała Marcelinka, która zawsze mówiła, że kiedy pada śnieg i popatrzy się do góry, to widać, jak w chmurach pani Zima radośnie trzepie swoje poduszki. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilku lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.

Marcie Jednachowskiej mogę napisać niewiele, chociaż poznałam ją osobiście i wiem, że jest córką Jolanty Kosowskiej, a jej debiutancką książką jest powieść „Spotkajmy się we śnie”, chociaż podobno napisała już kilka książek. Kocha zwierzęta, a w szczególności konie, których kilku jest właścicielką. Jest lekarką weterynarii, specjalistką chorób koni. I to tyle ile mogę zdradzić. Dopowiem jeszcze, że jest bardzo sympatyczną osobą i jeżeli ktoś będzie miał okazję kiedyś być na spotkaniu z nią, to polecam.

PREMIERA KSIĄŻKI 23 PAŹDZIERNIKA 2025

Wydawnictwo NOVAE RES stron 303


Dwadzieścia lat temu w domu dziecka przy ulicy Zimowej mieszkało dwanaścioro wyjątkowych podopiecznych. Dziś są dorośli, rozrzuceni po świecie, z własnymi historiami i bagażem doświadczeń.
Gdy ich dawna opiekunka, Grażyna, trafia do domu opieki i okazuje się, że jej pamięć z każdym dniem się pogarsza, by sprawić Grażynie radość i odwdzięczyć się za otrzymane kiedyś dobro Maria i Jagoda podejmują decyzję aby odnaleźć wszystkich wychowanków i zorganizować niezapomniane bożonarodzeniowe spotkanie. Każda z osób, z którymi nawiązują kontakt, ma swoje powody, by wrócić do przeszłości – albo chcieć się od niej odciąć. Czy magia świąt i wspomnienia z dzieciństwa wystarczą, by ponownie spleść ich losy? Kto z dwanaściorga mieszkających kiedyś w jednym domu dzieci zdecyduje się na przyjazd i spotkanie z byłymi wychowankami? Czy każdy z nich będzie chciał się spotkać?

Ktoś na facebookowej grupie Szuflada Jolanty Kosowskiej zaproponował, aby tę książkę czytać jak kalendarz adwentowy, czyli każdego dnia jeden rozdział. Pomyślałam wówczas, że to cudny pomysł, ale… gdy zaczęłam czytać, bardzo szybko doszłam do wniosku, że nie podołam temu wyzwaniu ponieważ ta książka jest jak magnes, który złapie i tak mocno trzyma, że nie można się od niej oderwać.

Ta powieść jest magiczna, nostalgiczna i bardzo ciepła, chociaż nie brakuje w niej momentów chłodu ludzkich uczuć, ale jest ich niewiele, a ja czytając podświadomie czułam, że każdy taki chłód można ogrzać.

Autorki pokazały jak silna potrafi być więź przyjaźni. Ktoś, kiedyś powiedział, że prawdziwego przyjaciela możesz nie widzieć przez wiele lat a jak się spotkacie to tak jakbyście rozstali się wczoraj.

I o tym właśnie jest ta książka, o miłości do drugiego człowieka zbudowanej na solidnych fundamentach przyjaźni.

Bohaterowie wychowali się w jednym domu dziecka, o ich dzieciństwie w tej placówce można przeczytać w książce KALENDARZ ADWENTOWY. Ale dzieci dorosły i każde z nich poszło przez życie swoją drogą. Jedni założyli rodziny, inni skupili się na karierze, a jeszcze inni zaczęli spełniać swoje marzenia.

Ale przyszedł moment, po wielu, wielu latach, kiedy postanowili się odnaleźć by znów zwartym szeregiem stanąć aby pokonać gnębiące kogoś zło. Czy im się udało? Koniecznie przeczytajcie.

Jak już wspomniałam wcześniej jest to powieść pełna ciepła, w której dzieje się magia świąt, ale autorki poruszają w niej wiele trudnych i bolesnych tematów. Nie napiszę o wszystkich, ale wspomnę o tych, które mnie najbardziej poruszyły.

Jako była opiekunka osób starszych wiem jakim dramatem może być samotność w domu, gdzie nawet posiłek w tej samotności nie smakuje. Zamieszkanie w domu opieki, w której jest towarzystwo może pozytywnie wpłynąć na samopoczucie. Szkoda, że w naszym kraju nie wszystkich stać na taki luksus jak zamieszkanie w domu seniora.

Samotność nie dotyczy tylko osób starszych, młodzi ludzie również wpadają w jej sidła. Jedni próbują ją maskować pracując więcej niż inni, a drudzy topią ją w alkoholu, a jeszcze inni oddają się pod opiekę depresji.

Mocnym wątkiem emocjonalnym tej powieści jest choroba jednego z byłych wychowanków. Młodego człowieka z głową pełną marzeń, który z dnia na dzień musi porzucić swoje marzenia i karierę, bo los pokrzyżował jego plany. Choroba może dopaść każdego bez względu na wiek.

(…) On jest młodszy ode mnie – rozmyślała. Koszmarne nieszczęście. Wszystkim wydaje się, że straszne choroby i potworne nieszczęścia są daleko od nas i nie mogą nas dotyczyć, bagatelizujemy pierwsze objawy, a potem okazuje się, że jest już za późno. (…)

W gonitwie życia często zapominamy o osobach, które były dla nas kiedyś ważne. Niektórzy godzinami spędzają czas przeglądając media społecznościowe zamiast zadzwonić do kogoś kogo się dawno nie widziało. Wielu ludzi nie potrafi rozmawiać z najbliższymi, a przecież to tak niewiele trzeba, aby powiedzieć komuś: tęsknię, kocham, myślę o tobie.

Czy musi się wydarzyć coś złego abyśmy odnaleźli w życiu to co najważniejsze, co jest najcenniejsze, czyli kontakt z drugim człowiekiem?

Przeczytajcie tę książkę, gwarantuję, że skłoni ona do refleksji i pozwoli na różne sprawy popatrzeć innym okiem. Zarezerwujcie sobie czas i przygotujcie oprócz zimowej herbaty czy kakao dużą paczkę chusteczek (to do tych, którzy są wrażliwi i emocjonalnie podchodzą do książek).

Moim zdaniem to lektura z tych nieodkładanych, których fabuła zostanie w głowie na długi, długi czas. POLECAM CAŁEM SERCEM

To ciepła, pełna emocji opowieść o rodzinie, która nie opiera się na więzach krwi, lecz na wspólnych przeżyciach i cichym pragnieniu bycia kochanym.

***Cytaty pochodzą z książki KALENDARZ ADWENTOWY 2. DWANAŚCIE DRÓG DO DOMU wydawnictwa NOVAE RES***

SOBIE PISANI – Jolanta Kosowska

(…) – Praga ma w sobie to coś, co powoduje, że jest niepowtarzalna. To tajemnica, magia, alchemia, bogactwo i szaleństwo. To legendy mieszające się z rzeczywistością. Oaza magii i czarów w środku współczesnej Europy. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.

SOBIE PISANI to powieść obyczajowa z nutką przygody, dramatu i romansu.

PREMIERA KSIĄŻKI 10 LUTEGO 2023 ROKU

Wydawnictwo ZACZYTANI, stron 296

W magicznej Pradze oprócz pięknych zabytków otoczonych równie pięknymi legendami można spotkać przyjaźń a wokół poczuć alchemię miłości. Życiem Marty, właścicielki biura podróży i przewodniczki po czeskiej Pradze, wstrząsa nagła burza. Jej narzeczony, z którym wiązała przyszłość, otwarcie romansuje z inną i odjeżdża po gwałtownej kłótni. Choć życie osobiste Marty się rozsypało, w pracy dziewczyna odnosi same sukcesy, między innymi dzięki wsparciu oddanej przyjaciółki Aleny oraz jej nieco ekscentrycznej babci Sofii, u której Marta wynajmuje pokój. Starsza pani, zajmująca się „prostowaniem ludzkich dróg i korygowaniem niesprawiedliwości losu”, ma swój własny pomysł, jak pomóc odnaleźć Marcie szczęście. W wyniku jej intryg otaczająca młodą kobietę rzeczywistość powoli zmienia się w teatr iluzji, odgrywanych ról i niedopowiedzeń. Czy Marta, brnąc coraz głębiej w stworzony dla niej świat, zorientuje się, że jej życie stało się fikcją? Kto i dlaczego namieszał w życiu dziewczyny do tego stopnia, że pogubiła się we własnych uczuciach? Czy Marta odnajdzie prawdę i pozwoli sobie na ponowne zaufanie miłości?

Przeczytałam już sporo książek Jolanty Kosowskiej, ale z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że ta, jest jedną z jej najbardziej romantycznych powieści.

Byliście kiedyś w Pradze? Ja byłam dwa razy. Z pierwszego pobytu niewiele pamiętam, była to jednodniowa wycieczka zorganizowana przez jakieś biuro podróży, było szybko, dużo wiadomości w krótkim czasie i do tego prawie cały czas lało jak z cebra.

Drugi raz byłam z przyjaciółmi, to też była jednodniowa wycieczka, ale miałam tak cudowne przewodniczki, że chętnie wybrałabym się tam z nimi ponownie.

Kiedy otrzymałam tę książkę, z zapewnieniem, że fabuła zabierze mnie do Pragi, byłam pewna, że to będzie cudowna lektura. I się nie pomyliłam.

Autorka zabrała mnie do miasta pełnego tajemnic, legend i romantyzmu, chociaż wątek romantyczny fabuły jest nie tyle piękny co bardzo skomplikowany.

Główna bohaterka jest Polką tymczasowo mieszkającą w Pradze. Jest kobietą, która kocha i chce być kochana i właściwie o tym mogłaby być cała książka. Ale może wówczas byłoby nudno?

Zatem, żeby nie było nudno musi się coś dziać, a dzięki pewnemu nieporozumieniu i dość skomplikowanemu splotowi wydarzeń, zapewniam, że nudno nie jest.

Autorka za pośrednictwem swoich bohaterów oprowadza nas po pięknej Pradze, ale nie takiej jak z przewodnika turystycznego, ale innej, takiej pełnej emocji, ciekawych opowieści, imaginacji i tajemnic.

Poznajemy ludzi pełnych pasji, romantyzmu, niezwykłej empatii, którzy gotowi są zawsze pomóc, nawet jak kogoś ledwo znają.

(…) Zawsze mi się wydawało, że w życiu należy się spieszyć, żeby zdążyć przeżyć wszystko co jest nam pisane. Nagle pomyślałam, że czasami trzeba zwolnić, żeby nie przegapić czegoś istotnego. (…)

Czasami spotykamy w życiu kogoś, rozmawiamy z nią/nim chwilę i po tej chwili wydaje nam się, że znamy tę osobę całe życie.

To właśnie historia o takiej spontanicznej przyjaźni, która za wszelką cenę stara się uchronić kogoś od zrealizowania pewnej złej decyzji nie sprawdzając dokładnie czy ta decyzja faktycznie jest złą.

I tak też jedna z bohaterek mylnie oceniając sytuację próbowała uchronić przyjaciółkę od podjęcia życiowej decyzji, ale… niestety sama się pomyliła i doprowadziła do tego, że powstał prawdziwy galimatias.

(…) Miałam mętlik w głowie, serce biło mi jak szalone, łzy płynęły po policzkach. Nie byłam w stanie nazwać tego, co czułam. To była cała burza emocji, z których każda była zupełnie inna. Radość, której nie miałam z kim dzielić. Zwątpienie, czy sobie dam radę. Lęk, że nikomu nie mogę powiedzieć. Rozpacz, że jestem sama. Nienawiść do losu, że wszystko tak poplątał. (…)

Jak ważne jest w życiu każdego człowieka szczere przeprowadzenie rozmowy i to, aby nie układać komuś życia za niego przekonali się bohaterowie tej cudownej opowieści.

To książka nie tylko o pięknej i tajemniczej Pradze, która jest tutaj jakby jedną z głównych bohaterek, to opowieść o pięknej, chociaż czasami bolesnej miłości i o tym, że prawdziwa miłość pokona wszelkie przeszkody.

POLECAM tę książkę zarówno osobom, które lubią czytać o różnego rodzaju intrygach, dla tych, którzy zaczytują się w romansach i dla każdego, kto po prostu lubi czytać dobre powieści. Bo ta powieść jest naprawdę dobra o czym przekona się ten, kto po nią sięgnie.

*** Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Sobie pisani”, Wydawnictwo ZACZYTANI, rok 2023 ***

SZALONE PORTO – Jolanta Kosowska

Porto można kochać, albo nienawidzić.

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.

Szalone Porto to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym.

PREMIERA KSIĄŻKI 06 SIERPNIA 2025

Wydawnictwo ZACZYTANI, stron 282

Kiedy życiowe plany Martyny runęły jak domek z kart, a dziewczyna kilka tygodni przed ślubem odkryła, że ukochany ją zdradza, nie wahała się, aby odwołać uroczystość. Początkowo zamierzała zrezygnować także z długo wyczekiwanej podróży poślubnej do Portugalii, ale odwiodła ją od tego Clara, znajoma lektorka, która zaproponowała Martynie gościnę w swoim mieszkaniu w Porto. To dziewczynę przekonało i przyjęła propozycję Clary. Po dotarciu na miejsce, zachwyciła się pięknem miasta, jednocześnie dostrzegając też jego drugie oblicze jakim jest ubóstwo. Pewnego dnia poznała jednego z bezdomnych, młodego Gaspara, który stopniowo zaczął wciągać ją do swojego nietypowego świata. Z czasem Martyna odkryła, że ci, którzy nie mają nic, znajdują się w ogromnym niebezpieczeństwie, ponieważ ktoś na nich poluje, boleśnie pozbawiając życia bezdomnych. Morderca pozostaje nieuchwytny, a na jego celownik trafia także Gaspar. Martyna mimowolnie zaangażowała się w sprawę co i ją postawiło w ogromnym niebezpieczeństwie. Czy Martyna odnajdzie się w szalonym, pięknym a zarazem niebezpiecznym Porto? Jak rozwinie się jej znajomość z Gasparem? Czy dziewczyna postanowi zostać w Porto czy jednak wróci do Polski?

Do książek Jolanty Kosowskiej podchodzę zawsze z nutą ciekawości, dokąd tym razem zabierze mnie autorka. Lubię te jej podróże, bo dzięki fabułom jej powieści mogę podróżować po całym świecie. To nic, że są to jedynie podróże w wyobraźni, ważne, że dzięki nim poznaję nowe, ciekawe miejsca.

Jak wskazuje tytuł, tym razem autorka zabiera nas do barwnego Porto, miasta położonego w północnej części Portugalii, nad Oceanem Atlantyckim, u ujścia rzeki Duero.

Opisując w bardzo malowniczy sposób zarówno miasto jak i jego mieszkańców, pokazuje nam miejsca pełne sprzeczności, w których ogromne bogactwo przeplata się z niewyobrażalną biedą.

Poznajemy osoby, które snobistycznie bogate wydają duże pieniądze na przyjemności typu zagospodarowanie już i tak pięknie utrzymanych przydomowych ogrodów nie myśląc nawet o tym, że gdzieś w innej okolicy, może nawet całkiem blisko są ludzie żebrzący na ulicy, lub dzieci narażające własne życie aby otrzymać pieniądze na jedzenie czy nawet na utrzymanie rodziny.

W wyjątkowo wzruszający sposób poznajemy środowisko ludzi bezdomnych. Potępianych przez innych, a w niektórych przypadkach wręcz znienawidzonych. Porównywanych do roznoszących choroby szczurów.

Dwoje głównych bohaterów początkowo również wydaje się być tak odmiennymi osobowościowo i materialnie ludźmi, że zapewne wielu zacznie się zastanawiać nad tą nietypową znajomością. Bo przecież teoretycznie oboje pochodzą z dwóch różnych światów.

Tajemniczy Gaspar chociaż początkowo przedstawiony jako postać negatywna wbrew temu jak został ukazany mnie wydał się kimś, kto mimo arogancji jest osobą wzbudzającą zaufanie. Myślę, że podobnie odebrała go również Martyna, której w tej nietypowej znajomości nie przeszkadzał ani kontrowersyjny wygląd chłopaka ani dość irytujące względem niej zachowanie.

Fabuła tej książki jest nietypowa, ponieważ w malownicze opisy kolorowego i kontrastowego Porto autorka wplotła wątek kryminalny. Dorzuciła do niego sporą dawkę dramatu i uzupełniła szczyptą romansu.

Tym co mnie bardzo wzruszyło w tej powieści było pokazanie społeczności bezdomnych, którzy mimo trudów własnego życia z jakimi musieli się borykać potrafili w wyjątkowych sytuacjach jednoczyć się, i pomagać sobie nawzajem.

Jak wspomniałam wcześniej, mamy tutaj wątek kryminalny, który bardzo mnie bulwersował okrucieństwem. Ktoś ogarnięty chorą nienawiścią stara się „oczyścić” miasto ze „szczurów” jak określa bezdomnych i aby nie zostać zdemaskowanym jest skłonny „usunąć” ze swej drogi nawet kogoś, kto tym bezdomnym nie jest.

Zapraszam do malowniczego Porto, pięknego, kolorowego i radosnego z jednej strony, a mrocznego z drugiej.

Polecam tę książkę każdemu, kto lubi czytać, lubi podróżować i odkrywać ciekawe miejsca. Myślę, że fabuła tej książki zostanie ze mną na długo, bo chociaż skończyłam ją czytać jakiś czas temu, to emocje jakie zafundowała mi autorka buzują we mnie cały czas.

Napisz do mnie
sierpień 2026
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/