Recenzje książek

Gabriela Gargaś

PODZIĘKUJĘ ZA ŚWIĘTA – Gabriela Gargaś

(…) Ale teraz były święta. A święta, pomimo wszystkiego, miały tę siłę, która sprawiała, że ludzie rozważali rzeczy, które normalnie odpychali od siebie. (…)

Gabriela Gargaś to polska autorka książek obyczajowych, pisząca najczęściej o kobietach i dla kobiet. Z wykształcenia jest ekonomistką o specjalności bankowej, ale z zamiłowania jest bibliofilką. Jest też niepoprawną optymistką. Za życiowe motto obrała sobie słowa Phila Bosmansa „Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem”. Przygodę z pisaniem rozpoczęła tak naprawdę dla zabicia czasu, kiedy to przebywała na zwolnieniu lekarskim. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2011 powieścią „Jutra może nie być”. Jest współprowadzącą podcasty „Piekielnie Szczerzy” oraz w Radiu Eska „Jak baba z chłopem”.

PODZIĘKUJĘ ZA ŚWIĘTA to dość nietypowa powieść świąteczna z nutką humoru i szczyptą dramatu.

PREMIERA KSIĄŻKI 29 PAŹDZIERNIKA 2025

Wydawnictwo FILIA, stron 339

Ada po rozwodzie obiecała sobie jedno: koniec z rodzinnymi świętami u teściowej i w towarzystwie byłego męża. W tym roku Boże Narodzenie ma wyglądać inaczej. Spakowana w stary pick-up, z dwójką dzieci na tylnym siedzeniu i resztką optymizmu w bagażniku, wyrusza w Bieszczady – do swojej matki, dawnej gwiazdy rewii, która lata temu zniknęła z jej życia. Jednak los, a konkretnie towarzysząca podróży śnieżyca i psujący się samochód, mają wobec Aldony i jej dzieci zupełnie inne plany… W drodze do ich samochodu dosiadają się dość ekscentryczni pasażerowie, których zawieja śnieżna złapała gdzieś na pustych drogach: zgorzkniały samotnik Igor, nieco zbyt wesoły Mikołaj i dwóch elfów z podejrzanym poczuciem humoru. Nikt z nich nie marzy o „magicznych świętach”, a już na pewno nie we wspólnym towarzystwie. A jednak, gdy na zasypanej drodze pojawia się przypadkowa chata w górach, zamieszkała przez samotną kobietę, a na niebie zabłyśnie pierwsza gwiazdka… coś się zmienia. Czy Aldona spotka się ze swoją mamą? Czy przypadkowa znajomość z przypadkowo zabranymi pasażerami przemieni się w coś więcej niż pomoc?

Biorąc do ręki tę książkę, trochę naiwnie zasugerowałam się okładką, która wydała mi się dość humorystyczna. Znając odważny i dość sarkastyczny język autorki przygotowałam się na zabawną historyjkę antyświąteczną (tytuł też tu odegrał swoją rolę).

Pisząc szczerze to nie zawiodłam się, ponieważ sarkastycznego humoru tu nie brakuje, ale fabuła wcale nie jest tak zabawna jakiej się spodziewałam. Autorka porusza w niej trudne, czasami bardzo bolesne tematy, które z pewnością dotkną nawet najtwardsze serca.

Między innymi czytamy tutaj o samotności i smutku dziecka, którego matka wybrała karierę zawodową zamiast macierzyństwa, o miłości, która jest w stanie wybaczyć nawet zdradę, a w której zamiast bolesnej zadry upokorzenia priorytetem jest odpowiedzialność i wierność uczuciom, zwłaszcza w sytuacji, w jakiej nikt nie chciałby się znaleźć.

W tej książce sporo się dzieje, prym wiodą emocje a otoczką wszystkiego jest wyjątkowo śnieżna zima.

Być może ktoś powie, że Ada – główna bohaterka – jest osobą nieodpowiedzialną, bo któż na całkowitym odludziu zabiera do swojego ledwo jeżdżącego starego samochodu kilkoro obcych ludzi, wyglądających do tego dość… nietypowo. Ale czy na tym właśnie nie polega człowieczeństwo, że widząc kogoś w potrzebie strach i ryzyko się uzupełniają tworząc coś irracjonalnego, często nazywanego empatią?

To zdecydowanie nie jest typowa powieść świąteczna, chociaż mamy w niej wszystko co kojarzy się ze świętami: i Mikołaja, i śnieg, i ciepłą atmosferę (wprawdzie w obcym domu, ale jednak) i dość nietypową wigilię a nawet mamy namiastkę świątecznego romansu.

Cieszę się, że w tej powieści zostało poruszonych tak wiele ważnych wątków, bo oprócz tych, o których już napisałam, przeczytacie tutaj również o depresji, o dojrzałej miłości, o więzach rodzinnych łączących byłą synową z byłą teściową, o pięknej przyjaźni i o tym, że czasami nieodpowiedzialne zachowanie może bardzo mocno zranić, tak mocno, że tej rany nie można zagoić.

(…) Kto tego nie przeżył, nie wie, jak to jest, kiedy wstajesz i musisz żyć dla dzieci, bo mają tylko ciebie. Musisz pracować, bo przecież nie położysz się i nie będziesz leżeć i płakać. Zazdrościsz singlom, tym, co nie mają rodzin, bo oni mogą leżeć. (…) I to nieprawda, że się nie uśmiechasz. Czasami uśmiechasz się szerzej niż ktokolwiek inny. Ale przychodzi taki czas, że nie masz siły z nikim rozmawiać. (…)

Mogłabym o tej książce pisać w nieskończoność i chociaż tak jak wspomniałam wcześniej, nie jest to typowa powieść świąteczna, to uważam, że jest jedną z najlepszych, które przeczytałam w okresie okołoświątecznym.

Ironia przeplata się tutaj ze wzruszeniem, sceny zabawne z takimi, w których aż kipi od emocji. Ale… co ja będę tyle pisała. Sięgnijcie po tę książkę, a przekonacie się sami.

POLECAM ją całym sercem, szczególnie osobom, które nie znają twórczości Gabrieli Gargaś, bo ci, którzy znają jej powieści sięgną po tę lekturę bez specjalnej zachęty.

Dziękuję wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej, a autorce dziękuję za kolejną świetną opowieść.

***Cytaty pochodzą z książki PODZIĘKUJĘ ZA ŚWIĘTA wydawnictwa FILIA***

ZOSTAŃ MOIM ANIOŁEM – Gabriela Gargaś

Gabriela Gargaś to polska autorka książek obyczajowych, pisząca najczęściej o kobietach i dla kobiet. Z wykształcenia jest ekonomistką o specjalności bankowej, ale z zamiłowania jest bibliofilką. Jest też niepoprawną optymistką. Za życiowe motto obrała sobie słowa Phila Bosmansa „Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem”. Przygodę z pisaniem rozpoczęła tak naprawdę dla zabicia czasu, kiedy to przebywała na zwolnieniu lekarskim. Prywatnie mieszka w Szkocji wraz z mężem i dzieckiem. Prowadzi również firmę produkującą lalki, maskotki, wyroby z drewna, koronek oraz ręcznie robioną biżuterię z bursztynu. Uwielbia dobrą kawę i polską kuchnię – w szczególności pierogi. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2011 powieścią „Jutra może nie być”.

Zostań moim Aniołem to współczesna powieść obyczajowa z wątkiem świątecznym.

PREMIERA KSIĄŻKI 28 PAŹDZIERNIKA 2020

Wydawnictwo Czwarta Strona
stron 350

Marietta i Berenika to dwie siostry, każda z nich jest inna, ale siostry bardzo mocno wiąże ze sobą siostrzana miłość. Marietta prowadzi sklep z ręcznie malowanymi naczyniami, mieszka z narzeczonym, a ich ślub zbliża się wielkimi krokami. Berenika jest samotna, pracuje w szpitalu na oddziale OIOMu. Pewnego wieczoru do sklepu Marietty przychodzi mężczyzna w stroju Anioła i wówczas życie kobiety zaczyna toczyć się innym rytmem. Natomiast Berenika niespodziewanie spotyka nowego sąsiada rodziców, który na pierwszy rzut oka jest nadętym palantem. W otoczeniu sióstr jest jeszcze wielu ludzi, którzy małymi lub większymi gestami mają wpływ na życie obu kobiet. Czy Marietta i Berenika odnajdą prawdziwe szczęście? Czy Święta Bożego Narodzenia zmienią coś w ich życiu?

Po książki tej autorki sięgam z przyjemnością. Ma ona w sobie coś nostalgicznego, co przelewa na kary swoich powieści. Potrafi w równym stopniu rozbawić czytelnika co wzruszyć do łez.

W tej powieści dzieje się dużo, i chociaż ktoś mógłby powiedzieć, że zbyt dużo, to myślę, że szkatułkowa konstrukcja fabuły jest nieprzypadkowa.

Czasami, gdy jest zbyt wielu bohaterów można się pogubić w postaciach i ja nie ukrywam, że musiałam sobie na początku zrobić małą ściągę, na której zapisałam sobie osoby i ich powiązania rodzinne i te z głównymi bohaterkami. Mamy bowiem tutaj kilka opowieści z życia różnych ludzi. Poznajemy między innymi Konrada powiązanego więzami przyjacielskimi z Panną Migotką, babcią samotnie wychowującą dziesięcioletniego wnuka, którego żona Agnieszka wraz z ich synkiem wyjechała do Ameryki. Konrad ma również powiązanie z Mariettą, jakie? Kto przeczyta książkę, ten się dowie.

Mamy Krzysztofa, sąsiada rodziców Marietty i Bereniki, którego żona Ida zaginęła, a który zaprzyjaźnia się nie tylko z rodzicami sióstr.

Mamy również Marka, kolegę z pracy Bereniki oraz Mariannę, a także starszą panią Anastazję, która od lat nie utrzymuje kontaktu ze swoim synem Piotrem.

Każda z tych osób, to osobna historia życia, w której nie zawsze było różowo i kolorowo. Autorka położyła spory nacisk na kontakty międzyludzkie, a szczególnie na kontakty w związkach. To co na zewnątrz wygląda ciepło, ładnie i sympatycznie, nie zawsze ma widok sielanki w czterech ścianach tak zwanego „domowego ogniska”. Czasami to co na pozór wydaje się emocjonalną euforią miłości, często zamienia się w szarą obojętność, a ludzie zaczynają oddalać się od siebie, nierzadko szukając pocieszenia wśród innych ludzi.

(…) – Szczęście zaczyna się wtedy, gdy wiesz, czego od życia chcesz, i masz głęboko gdzieś, co myśli sobie o tobie ktoś inny (…) W pewnym momencie życia zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę trzeba łapać chwile, korzystać z okazji, czerpać radość z ciepłych słów. Mieć w nosie, że kolejna zmarszczka i siwy włos. (…)

Muszę jednak przyznać, że niektóre sytuacje opisane w książce wydały mi się mało wiarygodne i wręcz infantylne. Mam na myśli zachowania sióstr w pewnych sytuacjach, które były moim zdaniem dość głupie i nieprzemyślane, nie postrzegając ich już jako bardzo ryzykowne. Bo kto wpuszcza do pustego sklepu, krótko przed zamknięciem obcego mężczyznę i zamyka się z nim w tym sklepie? Nawet jeżeli facet jest w stroju Anioła. Albo pozostawia w przedpokoju mieszkania, śpiącego na podłodze pijanego w sztok obcego mężczyznę podkładając mu jeszcze pod głowę poduszkę? No cóż, można się śmiać albo tylko z niedowierzania nad ludzką głupotą pokręcić głową.

Książka jest jednak bardzo ciepła w swoim przekazie, nie czułam podczas czytania tej zbliżającej się magii świąt, ale z pewnością podczas czytania nie nudziłam się. Sam fakt, że pochłonęłam tę lekturę w trzy wieczory chyba świadczy o tym, że czytałam z zaciekawieniem.

(…) Czas… Czas to waluta życia. Im więcej go za nami, tym bardziej rozumiemy, że są rzeczy, dla których warto się starać, i takie które lepiej odpuścić. Przestać być miłym dla wszystkich to ogromna ulga. (…)

Autorka dzieli się ze swoimi czytelnikami wieloma mądrościami życiowymi, których tak na co dzień nie zauważamy w swoim życiu, a może po prostu nie zwracamy na nie uwagi, albo nie przykładamy do nich wagi. A są one ważne, dla naszego samozadowolenia, dla naszej miłości własnej. Bo przecież nie od dziś wiadomo, że jak człowiek jest szczęśliwy, to rozdaje to szczęście dookoła, a jak jest zgorzkniały z powodu niepowodzeń życiowych, to swoim pesymizmem odtrąca wszystkich, nawet tych najbliższych.

(…) Pani Bereniko, nie można brać na swoje barki ciężarów innych ludzi. Można ludziom pomóc je dźwigać, ale nigdy brać ich w pełni na siebie. Człowiek by się załamał, dźwigając to wszystko. (…)

Polecam tę książkę nie tylko na czas przedświąteczny, myślę, że jest to lektura dla kogoś, kto jest osobą wrażliwą i empatyczną. To książka o życiu, o tym jak sami jesteśmy w stanie do niego podchodzić i jak sami potrafimy je sobie komplikować, zwłaszcza wtedy, gdy nie potrafimy być szczerzy wobec drugiej osoby, ale przede wszystkim nie potrafimy być szczerzy wobec siebie.

Napisz do mnie
marzec 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/